IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kabaret

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 13 ... 21  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Wstęp: 4 kredyty

Menu:
- Szklanka whiskey- 72 Ril
- Szklanka rumu - 48 Ril
- Wino czerwone/białe - 2 K 40 R kieliszek
- Szklanka brandy - 60 Ril

Margharita (srebrna tequila, triple sec, sok z limonki, syrop trzcinowy) - 2 K 40 R
Sex On The Desert (wódka, likier brzoskwiniowy, sok pomarańczowy i żurawinowy) - 2 K 40 R
Firemans Sour (rum, grenadyna, sok z cytryny, woda gazowana) - 1 K 80 R
Sexy Lemonade (wódka, triple sec, sok z limonki, cukier) - 1 K 80 R
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
- Nie. - mruknęła. Nie miała ochoty na rozmowy, świecie przekonana, że kto tylko na nią spojrzy, od razu myśli o tym co się stało w Black Paradise. I, w sumie, wcale jej się nie wydawało.. Marchant był o krok od ewakuacyjnego poderwania się z krzesła gdy tylko obracała głowę w jego stronę. Musi iść do Francisa po te jego magiczne proszki, jak nic. I wtedy sobie moze cały dom zarzygać a nikt nie bedzie widział!
Czy może wstać i wyjść w połowie? Pewnie tak.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Na jutro? To po to jej ten sernik.. - domyśliła sie. Myślała, że ten list to zaproszenie do kabaretu.
- Zwykle go nie ma.. Ale czasem zostaje dłużej albo przychodzi wcześniej, to różnie. - wzruszyła lekko ramionami. Zawsze mówił jej na rano o ktorej bedzie i czy ma robic obiad.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Greta znów zostanie pewnie postawiona w dziwnej sytuacji, wkraczając do domu Marchantów. Lecz tym martwić się będzie następnego dnia.
- To dobrze - mruknęła pod nosem.
Wyprostowała się i wyciągnęła szyję, rozglądając się znowu. Chyba go widziała. Może to była odpowiednia odległość między nimi? Haha! Greta usiadła już normalnie i postukała palcami o blat.
- Myślisz, że panna Marchant będzie jeszcze występować?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Nie mam pojęcia. Nie widziałam rozpiski występów. - oparła się swobodniej i też bardziej skupiła na scenie.
- Hans ci coś mówił? - zerknęła na nią kątem oka, pytając jakby od niechcenia po kilku minutach ciszy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Uhm.
Zastanawiała się, czy może iść, ale było jej trochę głupio. Pan Marchant może jej powie, że tu była, a gdyby chciała skłamać, że jej nie było i nie widziała występów, to byłoby głupio!
- O czym?
Greta trochę nie ogarniała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 363
avatar
Francis Danforth
Odpowiedział uśmiechem w lustrze, uważnie obserwując jej ruchy, kiedy odkładała kolczyki, a później powoli odwracała się ku niemu. Zaskakiwała go, inna kobieta zrugałaby go za wtargnięcie do garderoby, a i nie stawałaby tak blisko. Z tą swoją zadziornością była podobna do niego. Jakby też nie myślała o konsekwencjach swoich poczynań, ani na to co kto powie.
-Zamierzam... Może.-odparł, puszczając jedną końcówkę boa, a drugą ręką zrobił ruch nad jej głową, jakby miał ją skłonić do zrobienia piruetu. Boa przesunęło się po jej talii, a później biuście, by ostatecznie wylądować na szyi Danfortha.-A może zostawię sobie na pamiątkę. Zacznę kolekcjonować rzeczy, które spadły ludziom ze sceny.-powiedział całkiem poważnie, by po chwili wyszczerzyć się trochę głupkowato. Chłop nabrał małpiego rozumu.
-Cudowny występ, panno Marchant.-przestał się szczerzyć jak idiota, uśmiech przybrał bardziej naturalną formę. Flirciarz jeden.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Nie wiem. Tak ogólnie. - zmarszczyła nos. Czyli nic nie mowił? To moze i dobrze. Może lepiej, żeby Greta nie wiedziała, ze był u niej wcześnie, wcześnie rano. A nie powinien!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Uśmiechnęła się i pokręciła głową. Siedziała dłuższą chwilę w milczeniu, patrząc na ten występ, co wciąż trwał.
- Pójdę już, Naino.
W końcu się na coś zdecydowała, postęp.
- Gdyby pan Marchant cię znalazł... Gdyby nie wiedział, że byłam z tobą, to mu nie mów, dobrze? - chyba właśnie zachowała się gorzej, niż gdyby wcześniej po prostu zgodziła się z nim usiąść. Ale może lepiej, gdyby myślał, że w ogóle wyszła po tamtej rozmowie, albo coś takiego?
- Ach i... gdyby przyszedł Hans, to z nim zatańcz! - puściła jej oczko, wstała od stolika i ruszyła do wyjścia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Przecież wiesz, ze nie powiem. - odpowiedziała od razu.
- Na pewno nie! - syknęła. - Miałam iść gdziekolwiek z tobą! - miałaby tańczyć tu, tak przy wszystkich? Na pewno nie!
- Idź, już, idź. - odprowadziła ją wzrokiem i ogladała sama występ dalej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Po cóż miałaby Szarlotka wyganiać jednego ze swych wielbicieli? Póki nie zachowywali się oni wobec niej natarczywie, mogła z nimi spędzić jak najwięcej czasu. Szczególnie, gdy wyglądali tak jak Francis Danforth! Przyjrzała się mu, zadowolona ze swłów, które wypowiedział. W końcu chęć oddania boa, byłaby taka nudna. A tymczasem Francis postanowił najwyraźniej sobie z nią poigrać, na co odpowiedziała chytrym uśmieszkiem. Nie ruszyła się, gdy boa przesunęło się po jej ciele, tylko spojrzeniem za piórami powiodła.
- Na pewno będzie pasowało do butów.
Odpowiedziała wesoło i nie skomentowała słów dotyczących występu. Miała podziękować? Stwierdzić, że to nic takiego i mogłoby być lepiej? Nie mogło! Występ wyszedł jej cudownie i ona też z tego sobie zdawała sprawę. Szarlotka odeszła od mężczyzny i przysiadła na krześle przed toaletką, sięgając po szminkę. Chcąc ją wysunąć, prędko spostrzegła, że jest złamana, a nigdzie nie ma górnej części. Na chwilę straciła cały swój humor, zaraz myślami gnając do Pixie. Ale nie, nie, nie. Ona nie da się wyprowadzić z równowagi przez głupią blondynę, przy Francisie. Sięgnęła po drugą szminkę i zalotnie uśmiechając się do Francisa w odbiciu, pomalowała usta.
Specjalnie się nie odzywała!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Naina była taka kochana i wyrozumiała! Greta uśmiechnęła się rozczulona dobrocią swej przyjaciółki.
- Och, no dobrze, nie musisz tańczyć - zaśmiała się, odwracając dookoła własnej osi, tak by spojrzec na Nainę, gdy jej odpowiadała. Przy okazji mogła ostatni raz zerknąć w stronę stolika, gdzie widziała pana M. Nie trwało to długo, bo zaraz dotarła na koniec sali i odebrawszy płaszcz, wyszła z kabaretu.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Miał ją pocieszać? Należało to do ostatnich rzeczy, o których myślał. Bawił się srebrnym pudełkiem przechylając i odchylając je w powietrzu, zastanowił się na moment i zaniechał całego procederu palenia. Bardzo prawdopodobne, że zaraz się stąd zmyje, chociaż w myślach obiecał siostrze, że skoro już się spóźnił to zostanie do końca. Nie zawsze miał przecież czas.
- Uśmiech. Jesteśmy w kabarecie. - powiedział bez przekonania, jednak zerkając na scenę, faktycznie próbował unieść kąciki ust w górę. Spojrzał gdzieś w bok, rozglądał się dalej i mógłby przysiąc, że zauważył znajomą sobie blond czuprynę, która ponownie ucieka. Może widział ją już przy wyjściu, może w tym momencie kiedy przechodziła między roześmianym tłumem. Udawał, że wcale go to nie obchodzi. Możliwe, że zaraz się zerwie i pójdzie do siostry. Genialny pomysł!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
- Troche mi brak powodow do smiechu. - wykrzywila twarz w parodii usmiechu, spojrzala na scene i westchnela.
- Chyba nie jestem ciekawym towarzystwem, przykro mi. - podniosla sie z krzeszla. - Do widzenia, panie Marchant.
Skierowala sie do wyjscia. Miala sprawe do Francisa, ale to musi chwile poczekac.

zt?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 65
avatar
Pixie Hart
Charlotte rozgorzała publiczność. I dobrze, w końcu miała później wystąpić p r a w d z i w a gwiazda tego miejsca. Jedyna i niepowtarzalna Pixie Hart!
Blondyneczka jeszcze raz się popudrowala, poprawiła wiszący na szyi sznur pereł, poprawiła frędzle sukienki i ruszyła na scenę. Czas pokazać tym wszystkim prostakom co to znaczy prawdziwy talent.
Stanęła na środku sceny i czekała, AZ kurtyna się podniesie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Publiczność jest rozgrzana, ale czyż to właśnie nie utrudnia zadania? Czas to sprawdzić!
Pixie rzuca dwiema kośćmi na umiejętność dodatkową śpiew. Jeśli zdobędzie co najmniej 43 punkty, jej występ spodoba się publiczności i może być z siebie zadowolona!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Progi kabaretu przekroczyła największa gwiazda tego grajdołka - Violet Tremaine. Odziana w futra i pawie pióra, perły, kolie i brylanty. Kiedy weszła, zaczęła rozświetlać te smutne pomieszczenie niczym kula dyskotekowa, a powietrze zdawało się śpiewać Bee Gees.
- Dawaj setę, kochanieńki - zaświergotała swoim ochrypłym, niskim głosem do barmana, a potem golnęła sobie - ale nie jak jakaś chamka ze wsi! Doskonale pamiętała o małym, wyprostowanym paluszku, kiedy to wychylała kielonka.
Podeszła potem do jednego ze stolików, czarując wszystkich swoim uśmiechem i zrzuciła swoje futra. A raczej rzuciła nimi w stronę Nainy.
- Odwieś złotko, chyba nie musze cię prosić - zacmokała nieco pod nosem, po czym chuchnęła w rubin, który znajdował się na jej palcu, po czym wytarła go w rąbek swojej spódnicy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 65
avatar
Pixie Hart
42

Kiedy kurtyna podniosła się w górę, Pixie mrugnela do pracownika zajmującego się oświetleniem, by skierował główny reflektor na jej osobę. Usmiechnela się pięknie do publiczności i kiedy rozbrzmiala muzyka, zaczeła śpiewać. Wdzieczyla się jak mogła, opuszczała oczka jak trzpiotka i wychodziła z siebie, żeby jej występ był jak najlepszy. Niestety, chyba przedobrzyla, bo wcale nie spotkała się z tak wielkimi barwami, jakich oczekiwała. Chyba będzie płakała, kiedy tylko wejdzie do garderoby. Płakała przez tydzień! Uklonila się jednak z gracją, podziękowała i zapewniła publikę, ze ją kocha.
Pomachala nawet swojej ulubienicy, która przed chwilą weszła do kabaretu, i którą Pixie wypatrzyla pod koniec występu. Uwielbiała panią Tremaine. Słyszała, ze była wielką gwiazdą i dała niezliczoną ilość iście boskich występów. Pixie obiecała sobie, ze kiedyś tez będzie jak ona.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Ogladala sobie wystep spokojnie, choc byla skupiona raczej na wlasnych myslach. Siedziala jak to ona, na brzezku krzesla, bo miala przeokropne wrazenie, ze wcale tu nie pasuje. Byl tu przeciez pan Marchant, ta para murzynkow.. Nawet Greta tu pasowala! A ona nie, w swojej pudrowo-rozowej sukience, z kolnierzykiem pod szyje. Cala soba wygladala jak sluzba. Ale nie spodziewala sie.. czegos takiego. Podniosla wzrok na Violet i cala sie zarumienila, w ten okropny czerwony kolor ktorego tak nienawidzila.
- Ale.. a-ale.. - az sie zajaknela z tego wszystkiego. - ale prosze pani, ja tu nie pracuje!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Violet spojrzała na Nainę z góry - dosłownie i w przenośni, a kiedy ta zaczęła się jąkać, jedna brew jej zmumifikowanej osoby wywindowała w górę.
- Kochanie, próbujesz mi coś powiedzieć, czy właśnie się dławisz? - tym razem uniosła obie brwi i zasiadła swoim zacnym tyłeczkiem przy stoliku. Westchnęła cicho i wyjęła z torebeczki wachlarz, którym będzie odganiała od twarzy te kłęby papierosowego dymu, które przecież tak bardzo szkodzą na cerę.
- Jak będziesz wracała z szatni, to możesz mi przynieść drinka - kompletnie zignorowała jej wcześniejsze słowa. najwidoczniej wyczuła słabą zwierzynę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
- Jak w pracy? - zamówili pewnie jakiś alkohol. Ludzie wokół bawili się naprawdę dobrze, chociaż widziała twarze niezadowolonych elementów.
- Ciekawe ile musiały ćwiczyć. - I chodziło jej o to wszystko co w dzieciństwie przeżywały. Sama miała do czynienia z pianinem, lekcjami muzyki przysposabiającymi ją do gry. Z pytania na pytanie nie rozmawiała dziś z nikim jakoś konkretniej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Zapowietrzyla sie jeszcze, bo chciala cos powiedziec, ale nie byla w stanie wyjakac nawet slowa. Pewnosc siebie Violet ja przytlaczala. Podniosla sie wiec i przewiesila sobie to ogromne i pewnie drogie futro przez reke i cala czerwona, ze zwieszona glowa podreptala do szatni. Az miala lzy w oczach tak jej zle bylo! Zeby tu byla Greta to na pewno by cos tej kobiecie powiedziala, ale Naina byla tak zestresowana, ze siedziala cicho. Odwiesila futro, ale zamiast wrocic z tym drinkiem zamknela sie w lazience, zeby wytrzec lzy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Kolejna, która ot tak po prostu sobie poszła. Może jeśli tylko zacznie do kogoś gadać, ten na zawołanie, pstryknięcie palca, po prostu odejdzie bez słowa wyjaśnienia. Na co komu wyjaśnienie. Niech sobie chodzi skonfundowany i przybity cały dzień, nie żeby dobrze spał ostatniej nocy.
Przetarł jeszcze raz kąciki oczu czując, że przez to zażegna za chwilę lekkie zmęczenie wkradające się w jego szeregi. Nie wiadomo czemu postanowił wyjść na moment i zapalić. Nagle przed jego oczami zmartwychwstało mauzoleum w Halikarnasie. Ba, miało postać ludzką. Czuł ten zapach, ten przeszywający słodki odór, który mieszał ze sobą drogie specyfiki upiększające i dziwny swąd. Przez chwilę przeszedł go strach, że podpalił Tremaine perukę kiedy przechodziła. Dopalił papierosa i wrócił na salę zauważając wreszcie Nainę. Wyglądała jak roztrzęsiona galareta.
- Pewnie się poryczała. - odezwał się przysiadając do towarzystwa. Zagadał, oczarował, jak Violet tylko w swoim stylu!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 91
avatar
Mortimer Reeves
- Dretwo. - czasem nie mogl sie powstrzymac. Wyszczerzyl sie do zony znad szklanki rumu i napil porzadnie.
- Hm.. pewnie dlugo. Zeby wszystko dopracowac.. ale nie wiem czy to trudniejsze od twojego uzerania sie z dzieciarnia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Violet czekała przy stoliku, uderzając swoimi długimi, świeżo lakierowanymi paznokciami o blat stolika.
Po jąkale w szmatach z peweksu nie było ani śladu. Zaczęła się więc lekko niepokoić, że ta szmaciara spindoliła z jej oryginalną podróbką Diora, futrem z pluszowych norek.
Zacisnęła usta w wąską kreskę i uznała, że wykazałaby się skandalicznym frajerstwem, gdyby rzeczywiście tak łatwo dała się okraść. Z drugiej jednak strony mogłaby nakręcić całkiem srogą dramę, gdyby nagle wpadła w histerię, a wszyscy rzuciliby się jej pod stopy na pomoc. Zwracanie na siebie uwagi było w końcu jej największa pasją.
Nagle z przemyśleń wyrwał ją głos pana Marchanta.
- Och! Pan Marchant! - uśmiechnęła się nieśmiało, zatrzepotała długimi rzęsami i wysunęła w kierunku panicza drobną dłoń, obutą w rękawiczkę i pierścionki, gotową, by przyjąć pocałunek z ust tegoż przystojnego mężczyzny.
- Doprawdy nie wiem co to za jedna! Własnie buchnęła mi futro! - dmuchnęła energicznie w grzywkę i pokręciła głową.
- Pan się dosiądzie, panie Marchant. Jeśli ta lumpeksiara... kobieta nie wróci, to zaraz spiszesz moje zeznania do kroniki kryminalnej w tym waszym pisemku - jej dłoń teatralnie przylgnęła do piersi.
- Słabo mi!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 65
avatar
Pixie Hart
Pixie po zejściu ze sceny miała ochotę usiąść przed swoja toaletka i zaplakac. Nie mogła jednak tego zrobić na oczach tych wszystkich wywlok! Zrobiła wiec najbardziej dumna minę, na jaką ją było stać- a stać ja było na naprawdę wiele- i sięgnęła po elegancki szal, którym się owinela jak ciężarówka plandeką. Postanowiła wyjść do publiczności i pozalic się komuś na swoje ciężkie życie i trudy bytowania za kulisami, pośród zazdrosnej konkurencji. Tak, marzyła o tym, by pogrzac się trochę w dostojnym i majestatycznym blasku pani Tremine. Ona na pewno będzie ją rozumiała!
Przeslizgnela się przez przejście dla pracowników i wyszła na salę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Kabaret
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 21Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 13 ... 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-