IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kabaret

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11 ... 21  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Wstęp: 4 kredyty

Menu:
- Szklanka whiskey- 72 Ril
- Szklanka rumu - 48 Ril
- Wino czerwone/białe - 2 K 40 R kieliszek
- Szklanka brandy - 60 Ril

Margharita (srebrna tequila, triple sec, sok z limonki, syrop trzcinowy) - 2 K 40 R
Sex On The Desert (wódka, likier brzoskwiniowy, sok pomarańczowy i żurawinowy) - 2 K 40 R
Firemans Sour (rum, grenadyna, sok z cytryny, woda gazowana) - 1 K 80 R
Sexy Lemonade (wódka, triple sec, sok z limonki, cukier) - 1 K 80 R
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Wątpił, czy siostra byłaby zadowolona z jego róży, kiedy miała teraz okazję pobawić się ze swoimi wielbicielami. Zrobi pewnie to co zwykle! Wyciągnie serduszko jednego, czy drugiego, a potem wyrzuci, ot tak. Bo to zła kobieta jest.
Usiadł tam, gdzie wcześniej był Hans.
- Właściwie tooo... nie jestem pewien, czy jestem jej wielbicielem. - zagapił się na pusty kieliszek babci. Zerknął na swój napój, a właściwie jego brak - kelner już go zgarnął. - Ale można tak powiedzieć. - uśmiechnął się pociesznie. Jak tu tak... Jestem Henry Marchant?
- Henry... - poprawił się, zawahał. - Pani brat szczególnie sobie upodobał pannę Marchant. - znów się wyszczerzył, zapytał babci i Grety czy czegoś jeszcze się napiją, a sam zamówił dla siebie napój ze sprośną nazwą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Oj jakby chciała, to Hans by ją zabrał do sąsiedniej galaktyki.
- Występ? A coś tam słyszałem, miła nutka... - Powiedział, wsadzając dłonie do kieszeni spodni. Spojrzał na parawan za którym stała kobieta.
- Musi sie pani pospieszyć, zaraz właścicielka tej garderoby może tu przyjść. I co wtedy?
Podrapał sie po brodzie.
- Mam pani pomóc uciec?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Charlotte tylko pokręciła głową i uśmiechnęła do siebie. Tak mężczyzna chciał pogrywać? Chwilę potrwało nim odpowiedziała, zamierzając go przetrzymać w niepewności co do swej odpowiedzi. Wysunęła się w końcu zza parawanu i stanęła przed Hansem w czerwonej sukni. Wygładziła materiał na biodrach i posłała rozmówcy uśmiech.
- Obroni mnie pan, prawda? Taki silny mężczyzna.
Charlotte podeszła znowu do toaletki i usiadła przed lustrem, łapiąc za szczotkę do włosów. Przeczesała fale, spoglądając na Hansa i zastanawiając się, czy mogłaby z nim teraz uciec przed resztą fanów. Zaraz jednak pomyślała, że brat na nią czeka i ten pomysł raczej nie wchodzi w grę.
- A pan tu tak przypadkiem? Piloci mają zwyczaj gubić się w garderobach szansonistek?
Zapytała, odkładając szczotkę i wstając, by przystanąc przed mężczyzną. Już pukanie do drzwi się rozległo zwiastując albo koleżanki, albo czekających fanów.
- Jeszcze chwilkę!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Wie pani co mówią, w każdym porcie inna dziewczyna... - odpowiedział, niewzruszony gdy ta stanęła przed nim. Cóż, udawał tylko, ze nie obeszło go to jak pięknie wyglądała. Lecz chyba nie można jej prawić zbyt wielu komplementów, bo jej się w głowie poprzewraca! Musi na nie zapracować.
Słysząc pukani, spojrzał na drzwi, ale był spokojny.
- Chwila wystarczy. - Powiedział, doskonale zdając sobie sprawę jak to brzmi, ale nie chciał się nad ty zastanawiać. Chwycił Charlotte za dłoń, przyciągnął delikatnie do siebie i pocałował Charlotte.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Nie jest pan pewien? - zaśmiała się. - Mam wrażenie, że przynajmniej połowa sali przyszła tu dziś tylko z powodu tego uwielbienia, a pan nie jest pewien?
Greta przechyliła głowę i spoglądała na mężczyznę z lekkim uśmiechem. Nieco zdołała się rozluźnić, choć elegancki pan nie przestał być onieśmielający.
Och, musiał być kimś ważnym, że swe nazwisko pozostawił owiane tajemnicą! W każdym razie Greta powiedziała wtedy, że miło go poznać i zerknąwszy na babcię, przytaknęła, że chętnie jeszcze czegoś się napiją. Słysząc zamówienie mężczyzny miała ochotę rzucić, że to samo, ale ostatecznie uznała, że poprosi o wino. Bo dla babci to dobre na serce!
- O, tak, zdecydowanie - westchnęła. - Biedak, panna Marchant takich amantów musi mieć na pęczki, pewnie się srogo rozczaruje...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Uniosła brew w pytającym geście, dłoń sobie opierając na biodrze i prostując się dumnie. Nie wiedziała czy ma się roześmiać, czy pogrozić Hansowi za takie gadanie. Jeśli uważał, że spotkał dziewkę portową, to... nie zdążyła dalej pobiec ze swymi myślami, przyciągnięta przez mężczyznę i pocałowana.
No dobra, już dawno nie miała tak śmiałego i bezczelnego wielbiciela. Zwykle zaczynało się od upominków, coraz droższych pezentów, w oczekiwaniu aż szansonistka kiwnie palcem i zaprosi do siebie. A ten zabrał się za Lotte od innej strony, czym wprawił ją w osłupienie.
Charlotte podała się jednak pocałunkowi, sama go oddając prze krótką chwilę, by zaraz jednak przerwać to i odsunąć się.
- Jeśli samolot ma pan tak samo szybki...
Powiedziała i zaśmiała się, kręcąc głową. Mrużąc oczy w zastanowieniu, przyglądnęła się Hansowi, nie mając pojęcia do której kategorii mężczyzn go upchać. Zanim się zdecydowała podeszła do toaletki i złapała za spinkę, by z wesołą miną spojrzeć na odbicie Hansa.
- Zostawić rozpuszczone czy upiąć?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Czy Hans był zaskoczony tym, ze nie dostał po pysku? Gdyby może był wstydliwym wielbicielem posyłającym prezenciki - to tak. Ale skromny to on nie był, toteż zachowanie Charlottte przyjął jak coś oczywistego.
- Zależy co pani chce robić. - Dodał, tając za kobieta i patrząc w lustro, na jej odbicie. - Wyjść na scenę, do wielbicieli, uciec czy zostać.
Może i miał ochotę odrzucić jej te włosy i bezczelnie ucałować po karku i szyi, ale nie - powstrzymał się. No bo co, pomyśli sobie, że jest taka specjalna, i cała praca na marne.
Zamiast tego włożył znowu ręce do kieszeni spodni, wzruszył ramionami i wciąż patrzył w odbicie w lustrze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Charlotte spojrzała na siebie, układając włosy na ramionach, poprawiając je, aż w końcu sięgnęła do szkatułki, po złote klipsy. Nałożyła je na uszy, nie odpowiadając od razu i dopiero po chwili odwracając się do Hansa, zamyśloną minę robiąc. Odetchnęła, patrząc na niego i spojrzenie przesuwając od oczu do warg. Ale przecież nie przyzna się, że miałaby ochotę pocałować go jeszcze raz. Nie, takie myśli chowała w głowie, by wielbiciele za bardzo się nie rozpanoszyli. Kłopot byłby jedynie i nic więcej.
- Pomyślę.
Odpowiedziała z typowym dla siebie uśmiechem i minęła Hansa, ruszając do drzwi. Za nimi zaś stał już tłum oczekujących, w środek który weszła Charlotte, odbierając kwiaty, uśmiechając się i słuchając pochwał. Musiała wymienić kilka słów, ucałować przyjaciół, podziękować z zaskoczeniem za czekoladki. Wszystko zaraz oddawała koleżance, bo rąk jej zabrakłoby. Biedny Hans, inni wielbiciele zabrali mu gwiazdę, która próbowała dotrzeć do głównej sali.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Oczywiście, ze pomyśli - dla Hansa było tak oczywiste o czym ona będzie teraz myśleć! Taki był pewny siebie i tego co robił. 
Patrzył jak ginie gdzieś w tłumie wielbicieli, kwiatów i wiwatów - wpierw wciąż zza progu garderoby, lecz i tak po chwili sam rzucił się w ten tłum. Przepychał się między okularnikami, elegancikami, starszymi panami i chichoczącymi tancerkami. Lecz nie była to też aż tak trudna przeprawa.
- Hans. - Wyszeptał w końcu do ucha Charlotte, gdy pochwycił jej dłoń i przylgnął do jej pleców w wąskim korytarzu pełnym widowni. Odsunął się jednak równie szybko. - To może ja panią zostawię z tłumem prawdziwych fanów.
Puścił jej oczko i zaczął się wycofywać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Zatrzymała się w pół kroku, ignorując składającego jej właśnie gratulacje, stałego bywalca klubu. Obróciła głowę, by kątem oka zerknąć na Hansa i poczuć pewnego rodzaju ekscytację. Gdy się odsuwał, ona obracała ku niemu, w rękach trzymając kolejny bukiet.
- Nie wiem kto tu jest największym.
Powiedziała przekornie, świadoma nastawienia mężczyzny. Byle jacy wielbiciele nie zakradali się do jej garderoby. Charlotte była pewna, że zawładnęła myślami mężczyzny, na którego do tej pory nigdy nie zwracała uwagi. Może i kiedyś posłała oczko albo całusa, gdy siedział w tłumie, lecz robiąc to nagminnie, już nie przywiązywała uwagi kiedy i do kogo. Uśmiechnęła się teraz do mężczyzny zupełnie świadomie i rzuciła zapraszające spojrzenie, jednocześnie odwracając się. Nie, nie poprosi aby został. Sam będzie tego chciał.
Charlotte ruszyła znowu ku sali, mając już większą swobodę i ostatnich wielbicieli. Gdy wszystkie kwiaty zostały wręczony, a rozmowy zakończone, kobieta wreszcie weszła na salę główną i ruszyła do stolika brata, kiwając głową na kelnera. Miał podać to co zwykle.
- Witam.
Odezwała się do towarzyszek swego brata, zaskoczona tym, że w ogóle jakieś ma.
A już najpewniej będzie, gdy się dowie, że to rodzina Hansa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Oczywiście w mniemaniu Hansa to Charlotte miała go w głowie i to zapraszające spojrzenie było na tyle szczere, że przez moment poczuł smak tryumfu. Poszedł więc za kobietą, czując wyższość nad resztą mężczyzn, którzy tęskno spoglądali za kobietą. Ale, ha, ta wiktorię zastąpiło zdziwienie, gdy okazało się, ze podeszli do stolika przy którym siedziała Greta wraz z babką Andersen.
- A to spotkanie! - Zaśmiał się, odsuwając krzesło pannie Marchant. - Witam pana, dziękuję, ze zaczął pan zabawiać mą babkę i siostrę pod moją nieobecność. Greta... - skinął głową na swoją siostrę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- W takim razie należę do tej drugiej części. - skinął głową sam mimowolnie uśmiechając się pod nosem do uroczej panny Andersen. W niedługim czasie kelner przyniósł zamówione drinki. Z początku było mu głupio, że nie przedstawił się w pełni i poprawnie, a będzie mu za chwilę jeszcze głupiej.
- Kto ją tam wie. - zetknął scenę na której występował już ktoś inny. - Los płata figle. - podsumował i zaraz miał się o tym szczerze przekonać. Kontynuując rozmowę o niczym, niczego też nie podejrzewał. Mógłby się założyć, że tym razem Charlie wybierze zabawę w ramionach jednego z amantów.  Słysząc głos siostry poczuł się jakoś dziwnie. Po pierwsze zaskoczony, po drugie zazdrosny kiedy zobaczył Hansa u jej boku (albo za plecami!).
- Charlie. - Wstał ze swojego miejsca, objął siostrzyczkę jedną ręką w pasie i ucałował w policzek. Niespiesznie odsunał się na bok, nie spuszczał wzroku z jej oczu rzucając jej tego typu spojrzenie, które znalazła. Później już tylko zetknął na Hansa, na stolik.
- Ja dziękuję, że zajął się pan również moją siostrą. - odparł z uśmiechem chociaż przeszło mu przez myśl żeby udawać jej męża. Po chwili wytłumaczył i przedstawił wszystkich wszystkim. Ot.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Zaakceptowała tę odpowiedź i zapewne usiłowała kontynuować luźną rozmowę, a może z pewną ulgą oddała pałeczkę babci... Eleonora była niezwykle charyzmatyczną kobietą, więc dla niej rozmowa z tym mężczyzną to był chleb powszedni, dodając wspomniane "tacy jak on rzucali mi róże do stóp, gdy występowałam".
Wielkie było zdziwienie Grety, gdy nagle przy ich stoliku stanęła sama panna Marchant. Dziewczyna musiała mieć wiele zdradzającą minę - jedno wielkie zaskoczenie wymalowane na twarzy. Tym większe, gdy zaraz za gwiazdą pojawił się Hans. I największe, kiedy pan Henry wstał i tak bezpardonowo przywitał śpiewaczkę, tak, jakby znali się doskonale. Tu pojawiało się pytanie, czemu w takim razie nie uważał się za jej wielbiciela?...
Greta pomyślała, że może krył się z tym sprawnie, a mogli być przecież małżeństwem, albo kochankami, och!
Jednak kolejne słowa, jakie padły, wszystko już wyjaśniły. Zdając sobie sprawę, z kim rozmawiała (i na pewno wygłupiła jakąś błahostką), Greta znów popadła w konsternację.
- Och... Och! - westchnęła cicho. - Panno Marchant, to zaszczyt poznać panią!
Babcia zaś nie omieszkała zaraz fachowo skomentować jej występu. Greta z kolei wbiła pytający wzrok w brata.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Ach, nie ma za co, czysta przyjemność. - Odpowiedział Marchantowi i usiadł obok siostry. Spojrzał na Gretę, a potem na jej towarzysza, po czym uśmiechnął się jakby sam do siebie.
- Proszę zostać, moja siostra będzie niepocieszona, jeśli będzie zdana tylko na me towarzystwo!
Babka Andersen od razu podłapała ten pomysł.
I gdy tylko Eleonora zaczęła mówić, jak jej zależy na towarzystwie gwiazdy, sam Hans na tę gwiazdę nie patrzył - co oczywiście nie znaczyło, ze nie myślał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Z uśmiechem rozglądnęła się po twarzach, zaraz przyjmując pocałunek braciszka i posyłając mu spojrzenie w odpowiedzi. Już on wiedział co ono mogło oznaczać. Lotte zerknęła na siostrę Hansa i uśmiechnęła się do niej promiennie, niejako dziękując za słowa, które wypowiedziała. Zaraz też przysiadła na podsuniętym krześle i oddała kelnerowi bukiet kwiatów, jaki dzierżyła w dłoni.
- Oh widzę, że pani zna się na rzeczy. Bardzo mnie to cieszy. Nigdzie mi się noga nie podwinęła?
Odezwała do staruszki, oczywiście żartując sobie, bo przecież jej noga nigdy nie umyka nie w tę stronę co trzeba. Lotte mimo sympatycznego usposobienia była także niezwykle pewna siebie. Wiedziała, że jest cholernie dobra w swej roli! Podziękowała za podsunięty przez kelnera drink i zatrzymała go ruchem ręki, zerkając po towarzystwie.
- Proszę zamawiać co dusza zapragnie. Są państwo moimi goścmi. Cieszę się, że widownia tak dopisała.
Charlotte spojrzała na Gretę i jej babcię, sama też nie szczycąc Hansa ani jednym spojrzeniem. Miała się starać utrzymać swego wielbiciela? Nie. On sam będzie do niej lgnął. Pragnął spotkań, rozmów i...
Kobieta z kopertówki wyciągnęła papierośnicę i sięgnęła po papieros...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Jeśli siostra dalej będzie taka dobra i szczodra wobec wszystkich, to najpewniej straci całe pieniądze! A co w takim wypadku się dzieje?
- Tylko nie przesadź z tym alkoholem. - rzucił puszczając do brunetki oczko. Henry aż się uśmiechnął pod nosem, chociaż w głowie miał żarówkę bezpieczeństwa, która mówiła, że siostrzyczka coś jednak kombinuje. Spotkawszy znów jej wzrok, przewrócił oczami wracając uwagą do panny Andersen i jej babci, która przejmowała inicjatywę. Przeszedł w tryb milczka, pozwalając paniom kontynuować rozmowę. Sączył powoli swój napój, za chwilę spojrzał na Hansa.
- Zna się pan z Charlotte z wcześniej? - zagadał zastanawiając się co też mężczyzna odpowie. Braciak zerknął sobie na siostrzyczkę i znów na pana Hansa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Pani Eleonora odparła fachowo, że występ był bardzo dobry, aczkolwiek wyczuła lekki fałsz podczas wykonywania drugiego utworu.
Greta siedziała cicho i popijała wino, przenosząc wzrok z babci i panny Marchant na Hansa i pana Marchanta. Co za towarzystwo im się trafiło!
- Hm... Od jak dawna pani występuje, panno Marchant? - zagadnęła, wybawiając ją od wywodów, jakie prowadziła babcia.
Ta z kolei nie omieszkała w tym momencie wtrącić, że jej wnuki również są muzykalne!
- Och... No tak, to dzięki babci, oczywiście - dodała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- A nie, spotkałem ją pod sceną. - Odpowiedział Hans, udając niezwykle szczerego. Wyszczerzył zęby i powstrzymał się od spojrzenia w stronę Charlotte.
Gdy babcia poczęła wymieniać talenty swoich wnuków, Hans, w przeciwieństwie do Grety, nie wyglądał na speszonego.
- Tak, śpiewamy i gramy. Greta czasami zatańczy. 
- Właśnie, powinien pan ją poprosić! - zaświergotała babcia. - Greta wspaniale tańczy, nie pożałuje pan. 
Gdy przez chwilę uwaga skupiła się na pannie Andersen, Hans pozwolił sobie na to by wreszcie zwrócić oczy ku Charlotte, która siedziała tuż obok niego. Miał ochotę jak pod stołem kolano dłonią dotknąć, ale się powstrzymał.
Zamiast tego wyciągnął zapalniczkę i podpalił papierosa Charlotte. Potem się babka upomniała, ze ona też chce i wcisnęła między swoje zęby lufkę z długim, mentolowym papierosem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
- Dobrze, złotko.
Odpowiedziała bratu, nic sobie nie robiąc z jego upominania. Uśmiechnęła się do niego jedynie i zaraz zerknęła na Hansa, który podsuwał zapalniczkę. Znad płomienia mu się przyglądnęła i zaraz wyprostowała, zaciągając mocno. Oh dopiero teraz pomyślała jak bardzo jest zmęczona. Ale nie, nie, nie pokaże tego nikomu.
- Będzie... z osiem lat? Tak, tak. We wrześniu minie osiem lat. Wie pani, najpierw były to małe występy w chórkach, przed występem gwiazdy wieczoru. A potem... szansonistka zachorowała, szukali zastępstwa, przesłuchiwali. I... miałam trochę szczęścia.
Uśmiechnęła się szeroko. No tak, w takich miejsach nie tylko talent pomagał. Czasem także ślepy los.
- Zaproś braciszku.
Oparła się wygodnie na krześle i uniosła rękę z papierosem, spoglądając na Henryczka wyzywajaco. No nie powinien się opierać. Taka partnerka jak panna Andersen to skarb! Lotte uśmiechnęła się do niej. Aż się dziwiła, że tak delikatna Greta ma za brata tak bezczelnego Hansa. Charlotte zerknęła na niego, sięgając po swój kieliszek i upijając mały łyk.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Przedstawienie dobiegło końca już jakiś czas temu, ale zabawa trwała dalej. Kilka par tańczyło, reszta tłoczyła się przy stolikach. Garstka osób opuściła już lokal.
Pod sceną ją spotkał! A te spojrzenia siostrzyczki. Pierwszy dzień jak u niego mieszka... Zainteresował się słowami babci, która skakała z tematu na temat, zatrzymując się na dłuższą chwilę przy śpiewie i talentach muzycznych. Przyszedł mu na myśl nie kto inny jak Franis, który daje szansę debiutantom. Do takich jednak Hans i Greta pewnie nie należeli, z krótkiej bitwy w myślach uznał, ze pewnie już gdzieś śpiewali, jeśli nie razem to pojedynczo. Przenosił wzrok z osoby na osobę, by w końcu usłyszeć słowa zachęty od babci. Czy to możliwe, aby zakochać się w kobiecie od pierwszego wejrzenia? Eleonora była cudowna!
Zerknął na Gretę, później na jej brata.
- Ma pani ochotę zatańczyć? - zapytał dostrzegając gdzieś w oddali pląsającego frywolnie tancerza (coś w ten deseń!). Niczym bocian zapuszczał się na jedną czy drugą damę, a najpewniej chodziło mu o pannę Marchant.
- Moja siostra też całkiem dobrze tańczy, panie Andersen. - dodał nawet na Charlie nie zerkając.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- O tak, domyślam się, że dużo szczęścia potrzeba, by osiągnąć taką karierę... Wszak mało to ludzi z talentami, których nikt nie docenia? - ach, zebrało jej się na filozofowanie. I nie, nie mówiła o sobie - była może skromna, ale też pewna, że jest dostatecznie dobra w tym, co robi. Czy to śpiewaniu, czy szyciu, czy wprawianiu w ruch mechanicznych skrzydeł albo sterowca.
Greta spojrzała na babcię, a potem na pana Marchanta i jego siostrę, która także wyraziła swą aprobatę. Babciu, zdawało się krzyczeć spojrzenie Grety, czemu wzięło cię na swaty?!
- Oczywiście, panie Marchant, z przyjemnością - zaćwierkała, upiła jeszcze łyczek wina i wstała od stołu wraz z Henrym.
No cóż, nie była tak zniewalająca jak Eleonora, ale nic straconego, babcia zaczeka na swoją kolej!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Naprawdę? Nie zauważyłem... - Odparł, słysząc słowa pochwały pana Marchanta. Uśmiechnął się i postukał palcami o blat stolika. - Może kiedyś panna Marchant mnie wyprowadzi z błędu.
Spojrzał na kobietę obok, której twarz okalał już siwy dym papierosa.
Babcia powędrowała wzrokiem na Gretę i Henry'ego a potem upiła spory łyk wina, mówiąc coś o wspaniałej okazji do poznania nowych, ciekawych ludzi.
- Mhm. - Mruknął Hans i wyciągnął z kieszeni marynarki fajkę. Po chwili i on palił. 
- A ty nie tańczysz, Hans? 
- Nie babciu.
- Tańcz!
- Ale nie mam ochoty tańczyć, gdy stara Joanna gra. Moje serce mogłoby zaryzykować, ale moje dwie stopy nie znajdują drogi. - zaśpiewał.
- Jaka Joanna, Hans? 
- Nie wiem,. - wzruszył ramionami. - Tak jest w piosence!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- W takim razie zapraszam do tańca. - podał Grecie dłoń, ale idąc z nią na parkiet musiał jej się do czegoś przyznać. Nie wiedział jak ma tańczyć. Nigdy nie byl specjalnie do tego zmuszany, a nauka chyba poszła w las. Poleciała jakaś spokojniejsza muzyka, więc zdecydował, że należało partnerkę jakoś objąć, czy coś...
- Ona mu krzywdę zrobi, a on chyba tego chce. - wtrącił przeczuwając, że ich rodzeństwo nie jest nawzajem sobie takie obojętne. Definytywnie nie chciał mieć z mieszkania hotelu. - Występuje pani publicznie? - zapytał korzystając z jakiegoś dogodnego ruchu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Charlotte przyjrzała się wstającemu braciszkowi, który tak szarmancko prosił pannę Andersem do tańca, zupełnie puszczając mimo uszu uwagę Hansa. A niech sobie udaje obojętność ile tylko chce! On wiedział, że ona wie. Słowa jej nie były potrzebne. Z uśmiechem spojrzała na babcię rodzeństwa, przysłuchując się wymianie zdań i popalając papierosa spokojnie.
- A może by pani zechciała coś zaśpiewać? Bardzo bym pragnęła panią usłyszeć. Proszę nie dać się prosić!
Zaproponowała, ignorując Hansa obok a nachylając się nad stołem w kierunku kobiety. I niech nikt nie posądza panny Marchant a perfidne podejmowanie tematu, by nie musieć słuchać pana Andersena. No może troszeczkę. Ale popisywania się miała już dosyć. Chociaż sama w tym nie ustępowała mężczyźnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Gdy babcia usłyszała tę propozycję aż rozpromieniała! Oczywiście, ze chciała wystąpić!
- Ale gdzie, tu? Na tej cenie? - Zapytała udając speszenie. Oj, to chyba rodzinne, ta fałszywa skromność.
- A czemu nie, babciu? - Zapytał wnuk, wzruszając ramionami. - Panna Marchant na pewno pozwoli, szpenie słówko muzykom i będziesz mogła wystąpić jak za swoich złotych lat!
- Moje złote lata dalej trwają, Hans.
- A to przepraszam!
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Kabaret
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 21Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11 ... 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-