IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kabaret

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 12 ... 21  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Wstęp: 4 kredyty

Menu:
- Szklanka whiskey- 72 Ril
- Szklanka rumu - 48 Ril
- Wino czerwone/białe - 2 K 40 R kieliszek
- Szklanka brandy - 60 Ril

Margharita (srebrna tequila, triple sec, sok z limonki, syrop trzcinowy) - 2 K 40 R
Sex On The Desert (wódka, likier brzoskwiniowy, sok pomarańczowy i żurawinowy) - 2 K 40 R
Firemans Sour (rum, grenadyna, sok z cytryny, woda gazowana) - 1 K 80 R
Sexy Lemonade (wódka, triple sec, sok z limonki, cukier) - 1 K 80 R
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Z lekkim uśmiechem zmierzała na parkiet, wyłapując po drodze drobne szczegóły, jak błyszczące ozdóbki wykańczające sukienkę jakiejs pani, albo męskie pantofle tak wypastowane, że zdawały się odbijać wszystko jak lustro.
- Proszę nawet tak nie mówić, nie śmiem uwierzyć, że z pana marny tancerz! - odparła i obróciła się twarzą do mężczyzny, ujęła jego jedną dłoń, a drugą położyła na jego ramieniu. Po chwili jednak opuściła ją i delikatnym, nienachalnym ruchem poprawiła dłoń pana Marchanta, by spoczęła w odpowiednim miejscu na jej talii.
- Dokładnie to samo myślę, panie Marchant! - odparła. - Och, to znaczy... - zmieszała się. - Nie chciałam mówić źle o pana siostrze, ale po prostu...
Zagubiła się i zamilkła. W ciszy oboje skupili się na tańcu, a Greta co jakiś czas wyłapywała faktycznie drobne potknięcia swego partnera.
- Tak, występujemy czasami z bratem. Bardziej dla przyjemności, niż zarobku - stwierdziła po chwili.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Lotte aż miała ochotę klasnąć w dłonie, słysząc odpowiedź kobiety. Pokiwała głową z energią i odłożyła papieros do popielniczki, by wstać z miejsca i zerknąć w stronę sceny. Jak na jej oko to już dawno nikt na niej nie śpiewał! Aż musiała to zmienić. Sama z chęcią wskoczyłaby znowu, ale przecież teraz Eleonora miała być gwiazdą. Chociaż jednego wieczoru.
- Zapraszam. Co chciałaby pani zaśpiewać? Zaraz poinstruuję muzyków.
Charlotte odsunęła krzesło i ruszyła w stronę orkiestry, by dać im znać o spontanicznym specjalnym występie. Mężczyźni ochoczo przystali na prośbę i uśmiechnęli do staruszki, czekając aż ta zajmie miejsce na scenie.
- Cała dla pani!
Kobieta była zachwycona ze swego pomysłu i z braku odmowy ze sterony babci Andersen. Odsunęła się na bok, chociaż do stolika nie wracała, czekając w niecierpliwości na występ dawnej śpiewaczki. Co za noc!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Babka Andersen z dumą wkroczyła na scenę, zarzucając swoim czerwonym boa. Z dumą się wyprostowała... nie potrzebowała nagłośnienia by jej wspaniały głos rozniósł się po sali pełnej ludzi!
Widownia słuchała, pary tańczące na parkiecie zwolniły kroku dostosowując swój taniec do pieśni Eleonory. Teraz wszystkie światła padały na seniorkę.
Hans siedział przy stoliku i uważnie obserwował babcię. Całą swą uwagę skupił na Eleonorze - z całym szacunkiem dla Charlotte, ale babka Andersen tu miała teraz priorytet!
Dopiero gdy babka ukłoniła się i zbierała wiwaty, wstał i podszedł do panny Marchant.
- Pani też tak będzie śpiewać na swoje złote lata? - Zapytał, po czym, gdy jeszcze wzrok wszystkich spoczywał na babci Hansa, ten ucałował lekko szansonistkę w usta. A potem ię odsunął, by pomóc babce zejść ze sceny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
I faktycznie była delikatna, chociaż nie miał tak dobrego porównania co do brata Hansa jak kochana Charlotte. W tańcu robił błędy, za co pewnie przepraszał co jakiś czas. Po jakimś czasie postanowił tańczyć pewniej, dzięki pomocy swojej partnerki. Zamiast zwracać uwagę na szczegóły i innych tancerzy, skupił sie na Grecie. Co jakiś czas tylko zerkał na stolik, ale za jakiś czas w ogóle już nie zwracając uwagi na to co się tam dzieje.
- Nie szkodzi. - uśmiechnął się. - Moja siostra czasem sama siebie zadziwia. - Kto wczoraj przyszedł bez zapowiedzi z oznajmieniem, że zostaje na tak trochę dłużej? - Mnie też... często.
- Chciałbym kiedyś posłuchać... - urwał, a wtedy muzyka przestała grać. Wszystkie oczy na panią Eleonorę. Śpiewała, taniec przybrał łagodnych kształtów, zerk na stolik. Nie ma reszty. Szukał Charlie, ale jej nie znalazł.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Zaśmiała się i pokiwała głową.
- Taka chyba rola rodzeństwa, zadziwiać się nawzajem! - uśmiechnęła się. Taniec zaczął im iść lepiej, pan Marchant zdawał się mniej przejmować popełnianymi błędami, a po prostu... tańczyć. I wychodziło mu to na dobre.
- Posłuchać... nas? - zdziwiła się, ale nie miała okazji dokończyć myśli. Na scenie bowiem stanęła jej kochana babcia i oswietlona reflektorami, wydobyła z siebie swój wspaniały głos.
Greta poczuła wielkie wzruszenie i ogromną dumę, gdy spoglądała na Eleonorę. I podziw! Tak się wpatrzyła w śpiewaczkę, że nieopatrznie nastąpiła panu Marchantowi na stopę, a usiłując odskoczyć w panice, jeszcze pogorszyła sprawę.
- Najmocniej pana przepraszam! - jęknęła, rozluźniając palce, które jeszcze kilka sekund temu zaciskała na jego ramieniu, by całkiem nie stracić równowagi.
Greta odsunęła się z przepraszającą miną i chcąc zatuszować zakłopotanie, zwróciła się ku scenie, by dołączyć się do grona nagradzających Eleonorę oklaskami gości.
Gdy ochłonęła, zerknęła ponownie na pana M.
- Nie jestem tak dobrą śpiewaczką, jak moja babcia... Ani nawet jak pańska siostra! - rzekła, wracając w końcu do przerwanego wątku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Charlotte złączyła dłonie pod brodą, stojąc pod jednym z filarów i obserwując z zachwytem występ kobiety. Była zachwycona i miała nadzieję, że w przyszłości będzie miała tak samo wiele talentu jak pani Andersen. Zupełnie nie potrzebowałaby niczego więcej, byle tylko jej głos rozbrzmiewał z taką samą siłą. Zapatrzona na scene i uśmiechnięta, nawet nie zauważyła gdy Hans znalazł się obok niej.
- Myślę, że nikt pańskiej babci nie dorówna.
Odpowiedziała, spoglądając na niego i szczerze wypowiadając pochwałę pod adresem starszej kobiety. Wyraźnie było widać oczarowanie zdolnościami Eleonory, które szybko zniknęła z jej twarzy, gdy Hans kolejny raz postanowił ją bezczelnie podejść. A zanim Charlotte mogła zareagować ten się oddalał, pozostawiając przyjemne uczucie. Zmrużyła oczy, wpatrując się w plecy mężczyzny i ruszyła za nim... ale tylko dla jego babki.
- Wspaniały występ! Niezwykła moc drzemie w pani głosie!
Panna Marchant podeszła do babci, klaszcząc nieco dłużej niż reszta. Zrównała się z kobietą i przytknęła dłoń do serca, pokazując jak bardzo na nią ten wystę podziałał, odprowadzajac ją do stolika.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Trochę się nie zrozumieli. Faktycznie, było jakieś auć, czy nie auć po tej drobnej pomyłce, ale potem Henry usiłował złapać Gretę, sądząc, że ta zaraz się niefortunnie przewróci. Nic tylko się uśmiechnął i pokręcił głową, nie aby ją jakoś zrugać, ale przekazać bezgłośnie, że przecież nic się nie stało. Nie przekrzyczałby wiwatującego tłumu, ani starszych par, które poczęły wymawiać nieco głośniej nazwisko dominującej niegdyś na scenie divy. Oklaski i emocje opadły, pary oddalały się do stolików, niektórzy zaczynali kolejny taniec.
- Nie uwłaczając pani Eleonorze, myślę, że może pani śpiewać lepiej niż one obie. Trzeba tylko uwierzyć... I ćwiczyć. - jakoś jej to powiedział, chociaż coraz swobodniej można było prowadzić rozmowę. Zaproponował Grecie swoje ramię, o ile tylko zechciałaby je przyjąć i wrócić do stolika.
- Mówiłem już, że nie jestem jakimś wielkim wielbicielem panny Marchant. - przypomniał nachylając się nad uchem Grety.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Ach, no tak! Ale wie pan, bo ja tak naprawdę o karierze scenicznej nie marzę... A może własnie to tylko marzenie, które przecież trzeba mieć! Bo ja, panie Marchant, nieco innym param się zajęciem - wyjaśniła i skorzystała z podstawionego ramienia.
Lekkie mrowienie poczuła na karku, kiedy mężczyzna nachylił się ku niej.
- Rzeczywiście, mówił pan... Ciekawi mnie zatem, czy ma pan innych ulubionych artystów? - spytała, tym samym (i uśmiechem) tuszując swoje lekkie zakłopotanie. Kobieta o takim uśmiechu nie mogła być przecież wprawiona w zakłopotanie!
Zasiedli znów przy stoliku, gdzie Greta sięgnęła po zostawione tam wino.
- Och, babciu! - westchnęła, kiedy i Eleonora z Hansem i panną Marchant wrócili. - To było takie piękne!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Brawo, brawo. Widać, ze prawdziwa gwiazda! - Zaśmiał się Hans, całując ręce babki. Odprowadzili ją do stolika, chwilę później witając tak z powrotem Gretę i jej partnera.
Widać było, ze Eleonora była w swoim żywiole. 
Poprosiła o wino i zaczęła sama się nad sobą zachwycać - jak na prawdziwą divę przystało!
- Nie dziwota, że lata temu sypali ci róże pod nogi...
- Do dziś sypia, Hans!
Wnuk wzruszył ramionami i spojrzał na zegarek... gdy Eleonora to zobaczyła, zwróciła się do Hansa:
- Och, może mnie odprowadzisz do domu, a... a Greta jeszcze zostanie się pobawić?
- Słucham?
- Ty się nabawiłeś kochany, w każdym porcie się bawisz!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Przynajmniej miała jakiś jasno skonkretyzowany cel, a może skupiała się na obecnej pracy. Kiwnął głową kiedy mijali jakieś inne pary i nie mógł zapytać. Odsuwała na bok coś co uchodziło w jej mniemaniu za mrzonkę. Znowu się zapędził z myślami, że mógłby im ten występ u Francisa załatwić, sam zobaczyć jak się to ma w rzeczywistości. Na co się pchać w ludzkie życia na siłę, nawet jeśli jest się tylko czegoś ciekawym? Zresztą, Francis nie był na dłuższą metę najodpowiedniejszą osobą, z jaką można się było zadawać w ten sposób. Marchant to wiedział, reszta pozostawała w błogiej nieświadomości.
- Lubię nowość. - uśmiechnął się, lekko schyliwszy głowę, wgapił się we własne buty. Doszli do stolika, zajęli miejsca. W jakiś niepojęty narratorce sposób, Henry zdołał wytłumaczyć i przedstawić artystkę podobną do Edith Piaf!
- Ostatnio rzadko mam okazję posłuchać czegoś na żywo, mimo wszystko. - przyznał i za chwilę zapytał dziewczyny o to samo.
- Czym się pani zajmuje, jeśli nie śpiewem w pełni? - zagadał jeszcze, ale babcia ponownie zwróciła uwagę chyba wszystkich. Zerknął na Charlotte, mogła chcieć iść do domu. Właśnie.
- Charlie? - no tak, teraz działanie brewek doszło do gry, widział odrobinę zmęczenia na twarzy siostrzyczki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Usiadła na krześle i złapała za kieliszek, by się napić i błogo uśmiechnąć. Jakże uwielbiała takie właśnie wieczory. Gdy zmęczenie sięgało ostatniej granicy, ale nie sposób było pozowlić sobie na powrót do domu i utratę tylu ciekawych widoków i słów. Rozbawiona kolejną wymianą zdań między wnuczkiem a babką, z rozbawieniem uśmiechała, już nawet zapominając, że miała udawać niezainteresowaną towarzystwem Andersena. Humor jej dopisywał, więc czemu miałaby starać się go zmienić?
Chciała sięgać kolejny raz po papierośnicę, ale zaraz spojrzała na brata, czując jakiś podstęp ze strony babki. Zwietrzyła okazję do dobrej zabawy, więc postanowiła podłapać pomysł starsej kobiety.
- Też będę wracać, braciszku. Ty się baw i mną nie przejmuj.
Podniosła się z krzesła, uśmiechając do Grety, by zachęcić ją do pozostania. Miała nadzieję, że kobieta się nie zlęknie towarzystwa Henrego, który przecież był niezwykłym dżentelmenem. Nawet chciała dodać, że z nim to jej nic nie grozi, ale tylko zacisnęła usta, na których widniał ciągły uśmiech.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- I wrócisz sama do domu? - tym razem jedna brew w górę. Dziwnie mu się zdawało, że albo zmyli drogę i znajdzie inny kąt dla swoich zmęczonych ramion. Albo złamie jedną z reguł jakie postawił przed nią brat. A jeśli tak się stanie, to chyba jej coś zrobi. Zdawać się mogło, że jak się nad czymś zastanawiał, to zaciskał lekko szczękę zaraz szybko ją rozluźniając.
Wszystko zależało od panny Andersen, w gruncie rzeczy. Nawet jeśli Marchant rozważał kilka opcji. Czasem zachowywał się jakby Charlie miała kilka lat i nie mogła zrobić niczego sama. To się chyba nazywa martwić się o kogoś.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Przytaknęła swemu rozmówcy, że kojarzy tę śpiewaczkę i poniekąd teraz rozumie, czemu nie jest wielkim wielbicielem... Urwała zawczasu, bo panna Marchant była zdecydowanie zbyt blisko. Na pytanie zwrotne nie mogła odpowiedzieć inaczej, jak, że do grobu będzie wielbicielką Eleonory. Bo to przecież chodziło o głos, o głos i nic więcej, gdy wychodziło się na scenę - nie o krótką sukienkę, nie o tańczenie z chórkiem, tylko i wyłącznie o głos. Jeśli był dobry, to nie potrzebował żadnej oprawy.
- Jestem pilotem - odparła, prostując się. - Ja i mój brat. Nasi rodzice pracowali w lotnictwie, więc i my...
Greta spojrzała podejrzliwie na babcię, a potem na Hansa. Chciała zaoponować, że już się dość pobawiła, ale mówić to w towarzystwie pana Marchanta chyba nie wypadało. Jeszcze by pomyślał, że źle jej w jego obecności, albo zawiedziona jest tańcem, albo cokolwiek.
- Och, panno Marchant, jaka szkoda! - rzekła więc, kiedy i Charlotte postanowiła się zbierać.
Zaczęła podejrzewać, że wszyscy tu coś knują.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Teraz Hans miał dylemat. Z jednej strony chciał by siostra wyłapała jakiegoś elegancika, z drugiej wciąż był jej bratem i w każdym widział zagrożenie. Przecież sam po sobie widział jakim można być dupkiem! 
Jednak babcia zdawała się być tak zachwycona swatami, że nie było miejsca na wątpliwości wnuka.
- To ja zamówię dwa wozy. - Odparł i zgasił fajkę. - Jeśli pani Marchant też chce skorzystać z podwózki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
- Jestem dużą dziewczynką.
Powiedziała z rozbawieniem i sięgnęła po kopertówkę, krok ku bratu stawiając. Uśmiechnęła się do niego i ucałowała w policzek na pożegnanie, by następnie zwrócić do Grety.
- Jestem pewna, że będzie jeszcze okazja do spotkania.
Tak, była całkiem pewna, że braciszek roztoczy wokół panny Anders swój tajemniczy urok i na jednym, przypadkowym spotkaniu się nie zakończy. Charlotte spojrzała na Hansa i kiwnęła głową na jego propozycję, zmieniając spojrzenie na wyczekujące.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Hans odsunął krzesko babce, a ta zabrawszy swoją torebkę pożegnała się z Gretą i Henrym. Chwile potem już szła w kierunku wyjścia - Hansowi nie pozostało nic innego jak babkę wraz z Charlotte odprowadzić. 
Spojrzał jeszcze na Henry'ego, jakby samym wzrokiem chciał mu coś powiedzieć... ale babka nie dała mu nawet mu pogrozić, tylko pociągnęła wnuka do drzwi.
Przed kabaretem, Hans przywołał dwie dorożki - do jednej z nich zaprowadził babkę, lecz sam ociągał się z wejściem do wozu.
- A ty chcesz tak sama jechać? - Rzucił do Charlotte, otwierając jej drzwi od powozu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Charlotte musiała jeszcze pożegnać się z kilkoma osobami po drodze, co wydłużyło nieco jej drogę do wyjścia. Jednak gdy znalazła się poza kabaretem, mogła odetchnąć chłodnym powietrzem. Pożegnała się z panią Eleonorą, życząc dobrej nocy i obserwując jak Hans pomaga kobiecie wejść do powozu. Gdy mężczyzna zawrócił i podszedł, by i jej drzwi otworzyć, uśmiech mu posłała i wzruszyła ramionami na pytanie.
- Nie jestem dzieckiem, panie Andersen.
Powiedziała przekornie i uniosła dłoń, by pogładzić go po policzku. Może i chciała, by mężczyzna jej towarzyszył, ale nie zamierzała drugiego dnia narażać się bratu. Żadnych mężczyzn, Charlie. Jak sobie życzył!
- Liczę, że pokaże mi pan kiedyś swój samolot. Dobranoc.
Już zamierzała się odwracać, ale zamiast tego zbliżyła się do Hansa i pierwszy raz tego wieczoru sama postanowiła wziąć to na co miała ochotę. W końcu to ona miała decydować kiedy można ją całować, ha!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Gdy go sama od siebie pocałowała, Hans w jakimś stopniu trymował - nawet jeśli tylko w jego mniemaniu. Pochwycił w biodrach kobietę i przysunął ja do siebie, jakby bał się, ze ta zaraz mu ucieknie. Potem jednak zrobił krok w tył ale tylko po to by zapukać w ściankę powodu, w którym siedziała babka - sygnał dla woźnicy by odjeżdżał. 
Bez Hansa jednak. Najwyżej pójdzie pieszo.
- Moja babka też nie jest dzieckiem.
Chwycił Charlotte za rękę, tylko po to by samemu wskoczyć do wozu, ciągnąc za sobą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Poczuła, że dotyk mężczyzny dech jej w piersiach zapiera. Jakże uwielbiała ten stan! W końcu cos nowego od tych wszystkich zdziadziałych i małoletnich mężczyzn, wzdychających do niej. Teraz na wyciągnięcie ręki miała pilota, który mimo bezczelności, nadrabiał swymi gestami. Charlotte odchyliła głowę, gdy powóz Eleonory zaczął odjeżdżać. Nawet nie zdążyła zareagować a już została wciągana do powozu.
Czy zamierzała protestować? Na razie była tak strasznie rozbawiona i roześmiana, że padła na siedzenie, oddychając szybko i spoglądając na mężczyznę wyzywająco, chociaż słowami chciała temu zaprzeczyć.
- Czeka pana długi spacer.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Jestem w stanie to przeżyć... - Powiedział i kazał woźnicy jechać. Gdzie? A to już go mało co obchodziło, sama Charlotte mogła zadecydować. 
Gdy kobieta się rozsiadła, Hans raczej długo nie czekał - może nawet zamknął jej usta szybciej niż ta powiedziała woźnicy gdzie jechać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Charlotte jednak dała radę podać adres, nim Hans pochylił się ku niej, kończąc to co zaczęli wcześniej. A ponieważ panna Marchant rzadko odmawiała sobie przyjemności, nie zamierzała mężczyzny odpychać. Na razie. Oddała pocałunek, ramionami obejmując go za szyję. Dało się poczuć jej przyspieszony oddech, gdy na moment Charlotte twarz odsunęła, by na Hansa spojrzeć.
- Jesteś bezczelny.
Odpowiedziała, chociaż nie było w tym cienia nagany. Wręcz przeciwnie, kobiecie chyba się to podobało. Gdyby nie ta jego cecha, dzisiejszy wieczór kończyłby się inaczej, a szansonistka zupełnie na niego nie zwróciłaby uwagi. Jak do tej pory.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Oj tam oj tam. - Odpowiedział i powrócił do całowania Charlotte. Nawet jeśli za chwile go wykopie i będzie musiała wracać do domu pieszo, to nie uznałby tego za porażkę. Bo przecież i tak dostał więcej niż cała reszta tych wielbicieli, prawda? I nawet nie musiał kupować kwiatów. 
Zdjął jej kapelusik, zrzucił jej szal (czy co to tam panny na siebie zarzucają) a sam siebie pozbył już marynarki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Kwiatów to dziś Charlotte dostała od groma! Ale takiej zabawy w garderobie, to już dawno nie miała i tu Hans zdeklasował resztę wielbicieli pod drzwiami szansonistki. Na odpowiedź mężczyzny, Lotte zareagowała śmiechem, szybko stłumionym przez usta Andersena.
Wciśnięta w kanape powozu, poddała się pocałunkom, na razie pozwalając mężczyźnie na wszystko co ten chciał uczynić. W końcu tak świetnie całował! I ona mu tego nie powie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Nie musiała mu tego mówić, bo był tak pewny swoich zdolności, ze już nawet nie musiał słuchać komplementów.
Nie przestawał jej zasypywać pocałunkami, zapominając całkowicie, ze jeszcze niedawno odprowadzał swoją babkę i o tym, ze zostawił swoją siostrę w kabarecie. Jedną ręką powędrował na udo kobiety, w końcu by szarpnął za materiał tak, by dostać się pod halkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Pilot! A nawet dwójka! Można by było ją zapytać, czy nie spadła z nieba!
To był spisek. Przeokropny! Wrobili ich w jakąś dziwną sprawę, a ta dziwna sprawa po tych gestach, po tych ruchach i spojrzeniach Szarlotki, wydawała się jej braciszkowi jasna i konkretna. Ukłonił się w stronę babci, która zdążyła poczłapać do drzwi zanim jeszcze Charlotte przybliżyła się do Henry'ego żeby lekko go objąć. W końcu sobie poszli, Marchant został sam z Gretą, chwilę jeszcze gapiąc się na drzwi wejściowe do wielkiej sali.
- To było dziwne... - powiedział wolno, z wahaniem w głosie, odwrócił się do kobiety jakby szukał potwierdzenia swoich podejrzeń.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Kabaret
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 21Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 12 ... 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-