IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sierociniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin


Średniej wielkości budynek otoczony wysokim płotem, w którym i tak znajduje się kilka dziur. Za dnia w sierocińcu jest gorąco, zaś w nocy zimno. Dzieci nie mają własnych sypialni. Za nie służą dwa duże pomieszczenia, w których znajdują się rzędy łóżek. Jeden pokój jest sypialnią dla chłopców, drugi dla dziewczynek. Obiady są skromne, ubrań też nie ma za dużo. Dzieci zwykle donaszają je po swoich starszych kolegach i koleżankach.
Starsze z dzieci muszą pracować na swoje utrzymanie (i utrzymanie innych). Po ukończeniu szesnastego roku życia "lokatorzy" sierocińca zostają z niego wydaleni, by nie zajmowali niepotrzebnie miejsca innym.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Nie Mar 30, 2014 4:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
<-- Szpital

Z centrum znowu do slumsów. Lenka nie chciała się uspokoić przez całą drogę, ciągle płacząc i mówiąc, że chce do mamy. Matki jednak nigdy już nie będzie i smutek rozdzierał serce biednej dziewczynki, trzymającej się kurczowo braciszka. Nie słuchała dokąd ich wiozą i może nawet nikt nie tłumaczył. Ze szpitala dojechali do przytułku i razem z opiekunką wysiedli z wozu, stając przed budynkiem, jaki wielokrotnie rodzeństwo mijali. Kto by pomyślał, że kiedyś tu trafią! Pociągnięta za rączkę, przeszła z bratem przez bramę i znalazła się na placu przed budynkiem, z którego ciekawie wyglądały mniejsze i większe sierotki.
Wewnątrz Lenka wpadła w popłoch, bo rozdzielono ją z bratem i kazano przejść do pokoju, gdzie pokazano jej łóżko i kazano zostać. Dziewczynka skuliła się na nim, ignorując dzieciaki, które ją otoczyły, by zobaczyć nową koleżankę. Zmęczona i zapłakana szybko zasnęła, przytulona do starej poduszki, która miała dziwny zapach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
< - dom a potem szpital

Hans wpierw zaszedł do szpitala, by tam dowiedzieć się, ze rodzeństwo przewieziono do przytułku. Chwilę się wahał, czy iść do slumsów i szukać Cobneów w sierocińcu, ale jeśli  obiecał... Hah, wkopał się, ale chyba wizyta u dzieciaków nie będzie taka zła?
Odnalazł budynek przytułku, który robił co najmniej niemiłe wrażenie. Musiał popytać wpierw dzieciaki, które latały po podwórku, a potem jaką marudną opiekunkę, czy przypadkiem nie przyprowadzono tu dwójkę rodzeństwa. Powciskał kit, że jest kuzynem i puścił oczko do tej ładniejszej pani nauczycielki, coby na niego łaskawie spojrzała. Kazano mu czekać przed bramą, no to poczeka...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Dziewczynce śniła się mamusia, która przychodzi po pracy i podziwia pracę swych dzieci, które zrobiły pyszny dżem. We śnie Lenka była ubrana w nową sukienkę, kupioną przez Levka, a na kolację przyszedł magik, by wyczarować kolejne monety zza jej ucha.
Sen szybko uciekł, gdy dziewczynka została potrząśnięta za ramię. Starsza koleżanka miała ją obudzić i powiedzieć, że ktoś na nią czeka. Dziewczynka podniosła głowę, nieprzytomnie rozglądając się po sali i szybko z łóżka schodząc, ponaglana i wysłana do bramy. Wyszła z sali, znowu mając ochotę płakać, chociaż spuchnięte i czerwone oczęta nie miały w sobie już kropli łez. Wszystkie zostały wylane i zastąpione przerażeniem i pustką. Lenka została poprowadzona przez plac i nawet nie mogła się uśmiechnąć na widok Hansa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Jednak sam Hans uśmiechnął się do Lenki. Przewiesił kurtkę przez ramię, rozwiązał szalik i poprawił swoją pilotkę, która wydawała się być starsza, niż ta, którą podarował dziewczynce.
- Dzień dobry! - Powiedział, kucając przy Lenie. - Obiecałem to przyszedłem...
Oczywiście, nie był idiotą i wiedział, ze jego szczerzenie się nie poprawi dziewczynce humoru, ale sam płakać też nie zamierzał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Dziecko podrapało się po policzku, zerkając na opiekunkę, która oddaliła się na te kilka kroków, zostawiając ich samych. Słysząc Hansa, Lena popatrzyła na niego i pokiwała głową na jego słowa, sama się nie odzywając. Nie wiedziała co powiedzieć. Nie chciało się jej nic mówić. Patrzyła na niego jedynie przez chwilę, a potem przetarła oczy, które swędziały.
- Moja mamusia nie żyje.
Powiedziała w końcu i smutne spojrzenie wlepiła w ziemię pod nogami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Przestał się już szczerzyć, posmutniał na twarzy ale też nie chciał by dziewczyna zobaczyła, ze pogrąża się w wielką rozpacz. Westchnął więc ciężko i pokręcił głową.
- Przykro mi. - Powiedział cicho i znowu podniósł wzrok na Lenę. - Może mi nie uwierzysz, ale... wiem jak to jest.
No, może nie do końca, bo ojciec go nie lał i wciąż żył w normalnym domu...
- Moja mam też umarła jak... jak byłem w twoim wieku.
A właściwie to myślał o niej jakby umarła, bo do dziś sam nie wie gdzie jego matka jest.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Lenka zamrugała kilkakrotnie, czując pieczenie pod powiekami. Obserwowała Hansa, zaskoczona jego słowami. Jak to wiedział? Najpierw dziewczynka nie zrozumiała, a potem otworzyła usta, chociaż nic nie wypowiedziała. Westchnęła a potem zrobiła coś, co umiała najlepiej.
Przytuliła się do mężczyzny.
Chciała go pocieszyć, chociaż sama pocieszenia potrzebowała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Zaskoczyło go to co zrobiła dziewczynka. Po chwili dopiero zorientował się, ze też sam powinien ją przytulić.
- Pamiętaj, masz jeszcze brata. - Powiedział cicho. - Wiesz, rodzeństwo jest ważne. Sam mam siostrę i nie wiem co bym bez niej zrobił!
Pogłaskał Lenę po głowie i spojrzał ponad jej ramię na opiekunkę, która raczej nie była zadowolona z wizyty Hansa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
- Mam trzech braci i siostrę. Ale tylko z Levkiem tu przyjechałam.
Niemal się poskarżyła Hansowi na niedolę świata, mocniej się przytulając i policzkiem opierając się na jego ramieniu. Nie wiedziała gdzie jest reszta jej rodzeństwa i kiedy ich zobaczy. Jak ją budzili miała nadzieję, że to sąsiadka przyszła ją zabrać. A teraz wiedziała, że będzie musiała tu zostać, bo jej nikt nie chciał, tylko mamusia.
Nie wyglądało na to, by mała miała Andersena prędko przestać przytulać.
- A gdzie jest twoja siostra?
Zapytała, próbując sobie wytłumaczyć dlaczego Hans jest tutaj sam, skoro bez siostra nie wie co robić!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Westchnął. Och, czyli jeszcze są kolejne dzieci i w dodatku nikt nie wiedział gdzie? 
- Moja siostra jest teraz w domu. - Odparł zgodnie z prawdą. - Właśnie z pracy wróciła... wiesz, ona też jest pilotem!
Wstał, trzymając na rękach Lenę, która jakby za nic w świecie nie chciała go puścić.
- Nie masz pomysłu gdzie jest reszta twojego rodzeństwa?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Podniosła główkę, odchylając ją nieco, by spojrzeć na Hansa. Chwyciła go mocniej ramionami za szyję, gdy wstawał i pokiwała głową. Jeszcze wczoraj na pewno uśmiechnęłaby się na wzmiankę o zawodzie siostry pilota. No tak! Jaką inną siostrę mógłaby mieć taka osoba jak on!
- U sąsiadki chyba. Zawsze się zajmowała Timmy'm. Carol poszła tam pewnie, ale nie wiem gdzie Logan.
Wzruszyła ramionami, spoglądając na swego przyjaciela. Zaraz twarz jednak zwróciła ku opiekunce, która chrząknęła znaczącą, co tak wystraszyło Lenka, że znowu przylgnęła do Hansa mocno.
- Boję się jej.
Powiedziała cichutko, tak aby tylko Andersen mógł to dosłyszeć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Nie mógł za bardzo nic zrobić - jedynie pójść an policję i zgłosić, żeby z kamienicy zabrali jeszcze kolejne dzieciaki. Anie też żadnego do siebie nie weźmie, nie uprowadzi Lenki i nie kupi jej domu. 
Życie jest straszne, ale Hans nie miał ani szans na większą pomoc ani też obowiązku.
- Każdy się czegoś boi. - Powiedział. - No ale bez strachu nie ma bohaterów. Prawda? Jeśli dasz radę jeszcze tu trochę pomieszkać to znaczy, ze umiesz pokonać swój strach!
Och, ale plótł trzy po trzy, ale on się a bardzo na dzieciach nie znał.
- Jak chcesz to mogę cie jeszcze odwiedzić jutro, co? I mogę  ci coś przynieść... zabawki? Słodycze?
Matki jej nie zwróci, ale może to jej nieco uwagę odwróci od wstrętnych opiekunek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Lenka słuchała Hansa uważnie, kątem oka obserwując opiekunkę, jakby bojąc się, że ta zaraz podejdzie i będzie kazała wracać. Dziewczynka nie chciała znowu znaleźć się w sali, gdzie było tyle dzieci i wszystkie na nią patrzyły. Nie lubiła, gdy ktoś ją tak obserwował.
- Spróbuję.
Odpowiedziała Andersenowi, który wydawał się jej bardzo mądry. Kiedyś słuchała takich słów od mamusi. Wcale Hans nie plótł trzy po trzy, widać było to po minie dziewczynki, która może się i nie uśmiechała, ale wyglądała nieco lepiej niż przy powitaniu.
- Dla Levka też?
Zapytała, bo przecież nie mogła zapomnieć o braciszku, który znalazł się z nią w tej samej sytuacji. Obróciła głowę w stronę budynku, pewnie go szukając, ale zaraz znowu spojrzała na Hansa. Małe serduszko dziewczynki radowało się, że ktoś się nią interesuje, chociaż na twarzy nie było tego widać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Tak, dla niego też! - Powiedział i się uśmiechnął. Niestety, sielankę przerwała po raz kolejny opiekunka Leny, która ewidentnie chciała, by Hans już poszedł.
- No to... będziesz grzeczna, chyba o to nikt nie musi się martwić, co? - zaśmiał się i postawił dziewczynkę na ziemię. 
- I dbaj o swoją czapkę. Dobra?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
- Będę.
Odpowiedziała posłusznie, bo przecież nie było powodów do tego, aby nie była grzeczna. Nieśmiała i spokojna istotka nie miała w planach żadnego brojenia czy uprzykrzania innym życia. Gdy dotknęła ziemi, spojrzała na opiekunkę i kiwnęła Hansowi głową.
- Dobrze. Do widzenia.
Powiedziała i podreptała do ponaglającej ją opiekunki. Zanim ta złapała ją za rękę i pociągnęła do środka, Lenka zdążyła się jeszcze obrócić i popatrzeć na Hansa. Wyglądała jakby już tęskniła!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Wyprostował się i pomachał jeszcze dziewczynce, co oczywiście spotkało się z niezadowoloną miną opiekunki. Gdy ta już zabrała Lenę do budynku, Hans odszedł do bramy. Z ciężkim sercem, ale cóż go tu jeszcze trzymało? Złożył kolejną obietnicę i pewnie jutro też przyjdzie na chwilę. Taki dobry z niego był człowiek...

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Lenka przez kilka dni po stracie matki siedziała w budynku sierocińca, nie mając ochoty wyściubić nosa. Czasem tylko chwilę rozmawiała z Hansem, gdy przyszedł w odwiedziny. Chociaż dzieci potrafiły zniknąć z oczu opiekunkom i uciekać przez dziury w płocie, to jednak dziewczynka nawet o tym nie myślała. Dla niej najważniejsze były chwile, gdy Lev wracał z pracy i mogła się do niego przytulić, tęskniąc za resztą rodzeństwa.
No właśnie, te uczucie w końcu urosło do tak wielkiego rozmiaru, że Lenka nie mogła już tkwić w miejscu. Chciała wrócić do starego domu i zobaczyć, czy ich tam spotka. Dlatego też ukradkiem wyszła z budynku i odnalazła dziurę w płocie, przez którą przelazła, zerkając za siebie, a nie przed siebie. Dlatego potknęła się na kawałku deski i przewróciła na chodnik. Tym razem nie płacząc!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 159
avatar
Kirk Kinkaid
dom Kirka --->

W domu zmienił poplamioną krwią koszulę, umył się nieco, złapał torbę cukierków i skierował swe kroki do sierocińca, do małej Lenki, chyba jedynej istoty w całym Avalonie, która na pewno nigdy nie wybije mu zęba. Znaczy chyba i póki jest jeszcze dzieckiem.
Doszedłszy do dziury w płocie, Kirk zobaczył, jak mała Lenka ląduje na chodniku i pokręcił głową.
- Uważaj, bo sobie zęby powybijasz - rzucił, podając jej pomocną dłoń. - Ładnie to tak się wymykać przez dziurę w płocie? - spytał przyjaznym głosem i uśmiechnął się ciepło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Lenka podniosła głowę, gdy usłyszała głos mężczyzny i podała mu rękę, widząc jego chęć pomocy. Dzięki niemu szybciej stała na równych nogach i otrzepywała poniszczoną sukienkę, jaką dostała, gdy tu ją przywieźli. Chociaż stara była już za mała na nią, to jednak dziewczynka niechętnie się z nią pożegnała.
- Chciałam poszukać Levka, a pani Owen nie pozwala wychodzić.
Wytłumaczyła, poprawiając za dużą pilotkę na głowie. Tego sobie nie dała odebrać, ściskając w ramionach mocno, gdy opiekunka chciała zabrać. Po prośbach, groźbach i próbie wyszarpnięcia, kobieta dała sobie spokój a Lenka dalej mogła w niej spać. Popatrzyła teraz na Kirka błagalnie, chyba bojąc się trochę, że ten może ją wydać. Zwykle był miły, ale to było kiedyś, tak? Dziecko nie wiedziało co może teraz oczekiwać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 159
avatar
Kirk Kinkaid
Gdy Lena stanęła już na nogach, wyciągnął z kieszeni torbę z cukierkami, otworzył ją i podsunął dziewczynce pod nos. Jak to Kirk, trochę za blisko i nieco niezgrabnie, ale liczą się dobre chęci.
- Cukierka? - zaproponował, dając sobie czas na "przemyślenie" słów "pani Owen nie pozwala". Nic mu z tego nie wyszło, niestety. - A gdzie twój brat się znowu pałęta? - spytał więc i sam sięgnął do torby po cukierka. - Możemy go razem poszukać - zaproponował.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Dziewczynka popatrzyła w torbę, którą miała zaraz pod nosem i do której jej twarz mogłaby się cała zmiesić. A przynajmniej tak się jej wydawało, gdy namyślając się spoglądała do wnętrza i nie wiedziała co zrobić. Może nie miała ochoty na cukierka? A może wspomniała słowa mamusi o ich zgubnym działaniu, o jakim zawsze mówiła, gdy nie było pieniędzy na słodyczne. A może...
- Nie wiem. Powinien już wrócić.
Powiedziała smutnym głosem, który zdradzał jej troskę o bezpieczeństwo starszego braciszka. W końcu jednak sięgnęła po cukierka i ujęła go w dłoń, nie zjadając jednak od razu. Chyba chciała nacieszyć się jego widokiem. Dawno już żadnego nie dostała.
- Dziękuję.
Przypomniała sobie co należy zrobić i popatrzyła na Kirka, bez uśmiechu jednak. Bez niego wyglądała biedniej, bladziej, mizerniej. I chyba tylko dlatego wsadziła cukierek do ust, by nie zrobić przykrości mężczyźnie. Ale czy sama odczuwała zadowolenie ze smaku cukierka? Powoli tak!
- A hdzie? - Zapytała nieco niezrozumiale, gdy cukierek jej pod język się wsunął.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 159
avatar
Kirk Kinkaid
Kirk, jak to Kirk, nie dostrzegł targających Lenką emocji związanych z cukierkiem. Jedyne, co udało mu się zauważyć, to jej smutek, ale nawet taki idiota wiedział, że strata rodziców boli długo, tym bardziej w młodym wieku. Widząc, że dziewczynka w końcu wzięła cukierka, uśmiechnął się szerzej, demonstrując nowe braki w uzębieniu.
- Prosz - powiedział i ukłonił się teatralnie nisko, by trochę poprawić jej humor. - Weź jeszcze trochę - dodał, prostując plecy. Coś strzyknęło i Kirk skrzywił się nieco, ale tylko na chwilę. Ach ten kręgosłup!
- A bo ja wiem, gdzie on może być. - Wzruszył ramionami i wpakował cukierka do ust. - Mowe na włomowisku? - spytał, nie przejmując się, że mówienie z pełnymi ustami nie jest zbyt grzeczne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Jakiś malutki uśmiech pojawił się na ustach Lenki, która zawsze lubiła pana Kinkaida, ale dziś nie potrafiła tego w pełni pokazać. Miejmy nadzieję, że Kirk z pamięcią nie miał problemów i o tym pamiętał. Gdy zaproponował więcej cukierków już się nie wahała, tylko sięgnęła po kolejne i wpechnęła je do ust, obserwując miny mężczyzny. Pamiętała, że mamusi też czasem tak coś strzelało.
- Ao f ayce.
Odpowiedziała już zupełnie nie zrozumiale, przez te kilka cukierków, które prawie nie mieściły się jej w ustach. Musiała się wspomóc paluszkami, które do najczystszych nie należały, ale kto by się tym przejmował. Usta półotwarte mając, zakrywała je dłońmi, czasem wpychając cukierka, który chciał wypaść.
- O dzi... iał acować.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 159
avatar
Kirk Kinkaid
Słysząc pierwsze z bełkotliwych słów Leny, Kirk tak się zaśmiał, ze aż się opluł. Otarł usta wierzchem dłoni, zwinął torbę i schował do kieszeni. Cukierki jeszcze się przydadzą, a na razie Lence chyba wystarczy.
- On co? - spytał, kompletnie nie rozumiejąc, co powiedziała. - Działacować? - Zmarszczył brwi i zastanowił się chwilę, co też dziewczynka mogła mieć na myśli. Niewiele mu to dało, domyślny z natury raczej nie był, a i zdolności interpretacyjne nieco u niego szwankowały. Poczekał więc cierpliwie, aż młoda przełknie chociaż część tego, co ma w buzi, uśmiechając się do niej przyjaźnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sierociniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 10Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Slumsy-