IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sierociniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Średniej wielkości budynek otoczony wysokim płotem, w którym i tak znajduje się kilka dziur. Za dnia w sierocińcu jest gorąco, zaś w nocy zimno. Dzieci nie mają własnych sypialni. Za nie służą dwa duże pomieszczenia, w których znajdują się rzędy łóżek. Jeden pokój jest sypialnią dla chłopców, drugi dla dziewczynek. Obiady są skromne, ubrań też nie ma za dużo. Dzieci zwykle donaszają je po swoich starszych kolegach i koleżankach.
Starsze z dzieci muszą pracować na swoje utrzymanie (i utrzymanie innych). Po ukończeniu szesnastego roku życia "lokatorzy" sierocińca zostają z niego wydaleni, by nie zajmowali niepotrzebnie miejsca innym.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Nie Mar 30, 2014 4:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Lenka popatrzyła na rozbawionego Kirka z lekkim zdumieniem, nie przestając pilnować sukierków w swych ustach. Gdy dosłyszała pytanie, próbowała powtórzyć swe słowa, ale słodycze tak ustawiły się niefortunnie, aż przeszkadzały już zupełnie w odezwaniu się. Dziewczynka musiała kilkakrotnie obrócić je językiem, upychając w policzki.
- Racować ffffabyce.
Nie do końca udało się jej wymówić odpowiednie słowa, ale teraz już może Kirk zrozumie. Lena przetarła wilgotne usta rękawem sukienki i odetchnęła. Trudno było w ten sposób rozmawiać. Chociaż ta beztroska wymiana zdań szybko została przerwana. Dało się słyszeć surowe wołanie zza płotu i nim Kirk zdążył nawet pomyśleć, Lenka już uciekała z miejca, by skryć się za rogiem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 159
avatar
Kirk Kinkaid
Popatrzył na nią ze zdziwieniem, gdy znów próbowała coś powiedzieć z cukierkami w buzi.
- Achaaa - Pokiwał głową, kiedy w końcu udało jej się przekazać wystarczająco zrozumiały komunikat. - To możemy... - urwał, gdyż Lenkę nagle wcięło. Nie zarejestrował wołania, więc rozejrzał się w poszukiwaniu dziewczynki. Przeszedł wzdłuż płotu w jedną, potem w drugą stronę.
- A ty czego uciekasz? - spytał, znalazłszy w końcu Lenę. - Przecież ja nie zjadam małych dziewczynek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Jak tylko udało się jej zniknąć z wydawałoby się pola widzenia opiekunki, która może wcale jej nie widziała, Lenka oparła się o jakiś słup, by odetchnąć. Niestety w wyniku tej szaleńczej ucieczki, dziewczynka straciła niemal wszystkie cukierki i teraz został jej w ustach jeden jedyny. Prawie go też zgubiła, gdy nagle wyrósł przed nią pan Kinkaid. Aż się zestresowało biedne dziecko i popatrzyła na mężczyznę ze skruchą. Nie chciała mu uciekać tak nagle.
- Słyszałam panią Owen.
Wytłumaczyła się i zerknęła ukradkiem zza rogu, by zobaczyć czy aby kobieta nie podąża w tym kierunku. Naszczęście nic takiego nie widziała, więc znowu spojrzała na mężczyznę i poprawiła pilotkę na głowie.
- Mówi pan, jak Magik Francis. Wyczarował mi monetę!
Nie miało to związku z ich wcześniejszą rozmową, ani obecną sytuacją, ale Lence to wpadło do głowy, więc postanowiła się podzielić myślą. Nawet zatęskniła za Magikiem. Był bardzo miły i przecież mieli się spotkać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 159
avatar
Kirk Kinkaid
- Panią Owen? - powtórzył, myśląc intensywnie. A, opiekunka, dotarło w końcu. Kirk rozumiał ucieczkę przed opiekunką. On co prawda w dzieciństwie uciekał przed wiecznie zalanym ojcem, który bił go w wielu przypadkach właściwie bez żadnej przyczyny, więc nie miał zamiaru karcić Lenki za zwiewanie przed na pewno złą panią Owen. - To trzeba zmykać, bo pewnie ta jędza zaraz wylezie - powiedział, uśmiechając się szerzej.
- Magik Francis? - zdziwił się. - A to kto? - spytał z troską. Włączył mu się tryb dobrego wujka. - Ty tam zanadto obcym nie ufaj, a już w szczególności dorosłym. - Pogroził jej palcem, żeby nadać swoim słowom większej powagi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Wielkimi oczkami popatrzyła na mężczyznę. Czy on powiedział o pani Owen, że jest jędzą? Aż się Lence zrobiło lżej na duszy, że i pan Kinkaid tak myśli o opiekunce. No bo była jędzą! Strasznie surową i pilnującą dyscypliny. Chyba nigdy się nie uśmiechnęła do małej sierotki. A Kirk tak! I dlatego dziewczynka tak bardzo go lubiła!
- Tak, opowiadał mi o muzyce i powiedział, że jeszcze się spotkamy.
Ufnie opowiedziała rozmowę z Magikiem, zaraz ze zdziwieniem przyjmując karcące słowa pana Kinkaida. Ale przecież nie zrobiła nic złego. A Francis był tak bardzo sympatyczny, że Lenka nie rozumiała o co chodzi.
- Ale Magik jest miły.
Wyjaśniła, bo może Kirk jeszcze tego nie rozumiał. Przecież to normalne, że trzeba uważać na takie jędze jak pani Owen, ale żeby myśleć źle o takich miłych ludziach jak Magik, Malakai, Henry czy Kirk? Jaj! Lenka ma samych kolegów!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 159
avatar
Kirk Kinkaid
Pokręcił głową z niezadowoleniem. Nie podobał mu się ten cały Magik. Nie słyszał nigdy o takim, o żadnym magiku nie słyszał, więc tego jedynego raczej by zapamiętał.
- Ale uważaj na siebie, co mała? - powiedział poważnie, ale zaraz się uśmiechnął. Nic więcej i tak nie mógł zrobić.
- Dobra, idziemy poszukać twojego brata - zarządził wyciągając z kieszeni torbę z cukierkami. - Masz na drogę. - Podsunął słodycze pod nos Lenki, tym razem nieco ostrożniej. - Mówisz, że pracuje w frabryce? To w sumie nie tak daleko. - Chyba, dopowiedział w myślach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Złączyła dłonie przed sobą i kiwnęła głową. No oczywiście, że będzie uważać. Zawsze przecież to robiła. Przynajmniej w swoim mniemaniu! W końcu wielu musiało się natrudzić, by przekonać do siebie dziewczynkę. Co z tego, że szybko wpadali na to w jaki sposób to zrobić?
- Znam drogę!
Pochwaliła się i wsadziła łapkę do torebki, po kolejne cukierki. Tym razem mnie, by Kirk nie miał już problemów z jej zrozumieniem. Pierwsza ruszyła przed siebie, kierując się do fabryki i nawet nie podejrzewając, że brata tam może nie być. Bo jak go tam nie ma, to przecież jest z nią!

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 159
avatar
Kirk Kinkaid
Uwierzył dziewczynce, że na siebie uważa, bo i cóż innego miał zrobić. Schował torbę z cukierkami do kieszeni i podążył za nią. Poobijanemu Kirkowi nadążanie za Lenką sprawiało pewną trudność, ale zacisnął zęby (te, które mu zostały) i w końcu ją dogonił.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
/ Początek

Matka nie żyła. Stary gnił w więzieniu. Logan uważał, ze to ten stary wieprz powinien zginąć a jego mama cieszyć się w końcu spokojnym życiem. Jak widać złego jednak licho nie bierze.
Wpakował się do sierocińca w poszukiwaniu swojego rodzeństwa, które tutaj podobno zostało umieszczone.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Lenka rzeczywiście w dzień spotkania z Kirkiem, miała już spokój od pani Owen, jednak następnego dnia nie było tak wesoło. Została obudzona jako pierwsza i wygoniona do kuchni. W starej koszuli nocnej musiała za ucieczkę klęczeć na grochu i tylko dzięki dobrej woli opiekunki, nie dostała pasem po tyłku.
Gdy już kobieta ją zwolniła z kary, Lenka płacząc udała się do sypialni i tam ubrała w sukienkę, nie mając już szans na śniadanie. Wszystkie dzieci zjadły i tylko Levek uchronił ją przed głodem, wręczając skradzioną kanapkę. Gdy poszedł do pracy, dziewczynka wyszła jak reszta na podwórze i tam usiadła w kącie, nie chcąc się w nim bawić. Podparła twarz na dłoniach, wbijając smutne spojrzenie w ziemię, póki na plac ktoś nie wszedł. Lenka spojrzała w tamtą stronę, nie dowierzając. Czy Logan też przyszedł, by ją zbić? Jak tata? Dziewczynka wstała, jednak nie podchodziła, bojąc się najstarszego brata tak samo jak ojca.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
Logan przez chwilę przeczesywał wzrokiem dzieciaki usiłując dostrzec kogoś ze swojego rodzeństwa. Te starsze jako tako pamiętał ale z młodszymi mógłby mieć problem, właściwie to spory problem.
W końcu dostrzegł znajomą umorusaną buzię, która się w niego wpatrywała. Ruszył w kierunku dziewczynki.
-Lena?- ukucnął przy niej i teraz mu dopiero przyszło na myśl, że mógł jej przynieść coś dobrego a nie tak z pustymi łapskami przychodzić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Lenka przełknęła ślinę, gdy brat ku niej zaczął iść. Nie wiedziała czego się po nim spodziewać. Może nie powinna się go bać, może powinna wykazywać takie nastawienie jak chociażby do Hansa, ale Logan tak bardzo przypominał ojca, aż nie mogła wyzbyć się strachu przed nim.
- Dzień dobry.
Powiedziała smutno i z obawą, stojąc w miejscu dalej jak kołek i nie wiedząc co zrobić. Kątem oka popatrzyła w stronę opiekunki, która stała kilka metrów dalej i się im przyglądała, co sprawiło, że Lena bała się podwójnie.
Czy Logan widział, że zabiedzona siostra nawet nie wygląda na 11 lat? Była drobniutka, w za dużej sukience, z potarganymi włosami i smutnym spojrzeniem. Kiedyś była o wiele ładniejsza, gdy ojciec jeszcze pracował i nie bił dzieci.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
Logan nie miał pojęcia jak się postępuje z dzieciakami. Tak właściwie to sam był jeszcze gówniarzem, któremu udała się wyrwa z domu. Miał szczęście, że nikt nie sprawdzał zbyt dokładnie jego papierów podczas przyjęcia do pracy. A może tam nikogo nie interesowało ile miał właściwie lat.
Właściwie nie wiedział co ma zrobić o czym rozmawiać z tą dziewczynką, która spoglądała na niego nieufnie.
-Cześć, gdzie jest reszta?- oczywiście chodziło mu o resztę rodzeństwa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Na pytanie wzruszyła ramionami. Co prawda mogła powiedzieć, że Lev jest w pracy, ale chwilowo lęk ścisnął ją za gardło. A zaraz kolejny, który podpowiedział, że może dostać od Logana za brak odpowiedzi. Poprawiła pilotkę, którą dostała od Hansa a która zjechała jej za bardzo na czoło i odezwała się cicho.
- Przyszedłeś nas zabrać do domu?
Lenka nie wiedziała czy ojciec już wrócił i na nich czeka z pasem, ale ta myśl wywołała u niej gęsią skórkę. Nawet nie wiedziała czy brat płakał za ich mamusią, za którą tak straszliwie tęskniła, aż opuściła nos na kwintę i spojrzała w swe dziurawe buciki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
-Chodzi ci o dom w którym mieszkałaś z mamą i ojcem?- zapytał usiłując dociec co dziewczynka miała na myśli. - Czy chodzi ci o moje mieszkanie.- trudno było cokolwiek wywnioskować ze smutnej buzi i oczu,które wpatrywały się w buciki, albo to co zostało z tych butów.
Cholera Logan sam nie wiedział czy chce sobie brać dzieciaki na głowę ale z drugiej strony to było jego rodzeństwo.Matka na pewno by chciała by się zaopiekował nim a była to chyba jedyna osoba w jego życiu którą szanowała.Miał nadzieję, że ta gruba świnia zwana jego ojcem zawiśnie za to co zrobił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Lenka czuła się straszliwie zagubiona. Czy mogła powiedzieć Loganowi wszystko co chciała? Żałowała, że nie było tu Levka, który pomógłby jej z rozmową. Podniosła dłoń do ust i chwilę obgryzała paznokieć, myśląc.
- Gdzie mieszkałam z mamą. Ale nie chcę z ojcem.
Powiedziała, niemal się skarżąc, bo nie wiedziała nawet, że ojca zamknęli. Wiele razy bił mamę i ich. Nikt nie reagował. Popatrzyła na brata nieśmiało, czekając na reakcję i mając nadzieję, że nie powie jak ojciec, żeby nie była taka głupia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
Posadził Lenę na najbliższej ławeczce i sam usiadł obok niej. Rozmowa była trudniejsza niż mu się wydawało. Żałował, że nie wypił kilku głębszych przed przyjściem tutaj tylko, że cuchnącego bimbrem pewnie by go tutaj nie wpuścili.
- Do tamtego domu już nigdy nie wrócisz. Mama nie żyje a ojca po..a jego już nigdy nie zobaczysz. Zostaniecie tutaj chyba że wam pozwolą zamieszkać ze mną.- wzruszył ramionami bo nie miał pojęcia jak najprościej wyjaśnić wszystko jedenastoletniej dziewczynce.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Zgarbiła się na ławce, a pod materiałem doskonale widoczne były chude łopatki. Obserwowała brata, kolejny raz poprawiając pilotkę. Słowa, które Logan wypowiedział, uderzyły w nią jak ciężka piłka starszych kolegów. Dziewczynka patrzyła na brata szklanymi oczkami, które zaraz opuściła na ziemię, wyginając usta w podkówkę. Nie chciała płakać, ale słowa wydały sie tak surowe i okrutne. Poczuła przytłaczającą tęsknotę i strach przed przeszłością, myśląc o życiu tutaj.
Nic nie powiedziała. Szloch wstrząsnął jej wątłym ciałkiem a Lenka zgarbiła się bardziej i schowała twarz w dłoniach, bo nie chciała, żeby wszyscy widzieli jak płacze. Nie mogła się powstrzymać i marzyła, żeby był tu teraz Lev. On zawsze wiedział jak ją pocieszyć i się zatroszczyć.
A Logana prawie nie znała i nie wiedziała czy brat ją kocha.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
Ech no i co on miał zrobić jak ta mała mu się rozbeczała. Przez chwilę siedział sztywno jak kołek. Nieporadnie usiłował pogładzić dziewczynkę po pleckach ale to najwyraźniej nie skutkowało bo mała nadal szlochała.
Pozostało mu tylko wciągnięcie małej na swoje kolana i przytulenie jej do siebie.
- No nie becz wszystko się jakoś ułoży.- znowu ją po tych chudziutkich pleckach pogłaskał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Lenka chyba rozpłakała się bardziej, czując dotyk Logana na swych plecach. Nie była do niego przyzwyczajona. Było to dziwne oraz obce. A ona chciała tylko przytulić się do kogoś, w kim pokładała ufność i nadzieje. Najbliższą osobą dla niej był Levek, a pewnie pocieszyć potrafiłby także Hans i Kirk. Dziewczynka nie spodziewała się, że Logan weźmie ją na kolana. Na pewno nie miał z tym żadnych trudności, bo Lenka była leciutka jak piórko. A i oporu nie stawiała. Jej płacz trochę ustał, gdyż była w niezłym szoku. Teraz ona sztywno siedziała przez chwilę w szoku, pochlipując cicho i nie odważywszy się na brata spojrzeć.
Ale zaraz coś w niej wygrało z nieśmiałością i oparła główkę na ramieniu chłopaka, wtulając się w niego. Może się nie uśmiechał i nie rozbawiał ją, ale jego zachowanie też było miłe. Lenka pomyślała, że Logan jest zupełnie inny niż ojciec.
Może jednak ją kocha.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
Wychodzi na to, że chyba obydwoje byli w lekkim szoku. Logan bo wykonał taki gest a dodatkowo dziewczynka nie uciekła z krzykiem z jego kolan. Wręcz przeciwnie po chwili zaskoczenia nawet się do niego przytuliła. Coben za bardzo nie wiedział co zrobić w takiej sytuacji. Ostatnio jego konatakty z rodzeńwem ograniczały się do jakiegos tam minimum. Zrobil więc to co dyktował mu instynk i przytulił dziewczynkę nei przerywając pocieszającego głaskania po wychudzonych pleckach. Poprawił jej nawet pilotkę, która zsuwała się na oczy.
- Powiesz mi gdzie jest Lev,Carol i Tommy?- spróbował dowiedzieć sięczegoś o reszcie rodzeństwa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Lenka była spragniona uczuć ze strony najbliższych. Zostało jej tylko rodzeństwo, więc musiała nadrabiać. Także stracony czas, gdy obok nie było najstarszego z braci.
- Lev jest w pracy a Carol i Timmy się gdzieś bawią.
Odpowiedziała, może i nawet zaskakując Logana wiadomością, że jego młodszy braciszek musiał już iść do pracy. Lenkę pewnie za niedługo będzie czekać to samo, gdy pani Owen stwierdzi, że dziewczynka powinna już zarabiać na swoje utrzymanie. Sierotka spojrzała w jej stronę i korzystając, że ta nie patrzyła, przysunęła twarz do ucha brata, by zdradzić mu tajemnicę.
- Nie lubię pani Owen.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
To, że Lev jest w pracy nie zdziwiło go. Sam wcześnie zaczynał. Niestety taki był los dzieciaków mieszkających w najbiedniejszej dzielnicy. Szli do pracy zamiast do szkoły zmuszeni przez los. Brakowało im potem wykształcenia co sprawiało, że nie mogli się wyrwać z biedy. Los Cobenów niczym się nie różnił w tej materii. Lenka pewnie skończy tak samo jak ich matka o ile w ogóle uda się jej dożyć tego wieku. Smutne ale prawdziwe.
- Robiła ci jakąś krzywdę?- zapytał dziewczynki i spojrzał krzywo na opiekunkę o której wspominała Lenka. Co za wstrętna ropucha z niej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 424
avatar
Lena Coben
Nie odpowiedziała od razu na pytanie. Wlepiła swe oczka w rąbek długiego rękawa sukienki, który już nie dość, że popruty, to jeszcze teraz był skubany przez jej chude paluszki. Dziewczynka chciała bratu opowiedzieć wszystko, ale było tego tak dużo!
- Kazała mi klęczeć na grochu.
Odpowiedziała cicho, nie podnosząc spojrzenia na Logana. No bo przecież Lenka była zawsze grzeczna, a tu w sierocińcu kare jej serwują? Dziewczynce było wstyd. A ona chciała jedynie odnaleźć Levka, który za długo nie wracał.
- Bo wczoraj poszłam na spacer z panem Kirkiem.
Wytłumaczyła chłopakowi, jakby chcąc by ją zrozumiał. A sierocińca nie można było opuszczać bez pozwolenia, które było wydawane jedynie tym pracującym dzieciom. Lenka przestała skubać materiał i spojrzała na brata nieśmiało.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
- No ale jak wyszłaś z Kirkiem to ta ku….. okropna kobieta nie powinna cię karać.- kojarzył ciecia o którym mówiła siostra. Z tego co wiedział to porządny z niego był gość, więc dziewczynce nie powinna się stać krzywda w jego towarzystwie. Nawiasem mówiąc sam powinien się z nim z nim lepiej poznać bo pewne plotki docierały do Cobenowych uszów.
-Obiecuję, że z nią porozmawiam a potem jak się proces ojca skończy to będziecie mogli ze mną zamieszkać.- tak właściwie to nie był pewien tej swojej decyzji ale jak patrzył na Lenkę, wychudzoną i zastraszoną, skubiącą ten nieszczęsny mankiet to nie mógł jej tutaj tak zostawić. W sumie to może obiecywał na wyrost bo nie wiedział czy władze oddadzą mu rodzeństwo.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sierociniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Slumsy-