IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklep spożywczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin

Cennik:
- Mąka kukurydziana – 1kg – 20R
- Mąka z pszenicy – 1 kg – 23R
- Makron – 1kg – 35R
- Ryż – 1kg – 60R
- Jajko – szt. – 90R
- Masło – kostka 0,25 kg – 60R
- Ser – 1kg – 1 K 92R
- Mleko – 1l – 36R
- Smalec – 1kg – 1K 44R
- Wafelki czekoladowe – op. 2 sztuki – 52R
- Czekolada - 72R
- Bombonierka - 1K 20R
- Kawa – 1kg – 2K 10R
- Herbata czarna/zielona - – 1kg – 1K 80R
- Cukier – 1kg – 60R

Warzywa i owoce:
- Kapusta  - szt. 5kg – 30R
- Sałata – szt. – 18R
- Ziemniaki – 1kg – 24R
- Marchew - 1kg - 16R
- Cytryny - szt. – 12R
- Pomarańcze – szt. – 89R
- Brzoskwinie – 1kg – 56R
- Suszone śliwki – 1kg – 43R
- Arbuz – szt. 5kg – 1 K 10 R

Mięso:
- Bekon – 1kg – 2K 58R
- Żeberka wołowe – 1kg – 2K 58R
- Kurczak (w całości) – 2K 44 R
- Stek wołowy – 1kg – 3K
- Stek wieprzowy – 1kg – 2K 64R
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
< Czternasta ulica

Jakaż ulga, że Greta nie skręciła w ulicę ze sklepami z ubraniami i kapeluszami. Jakiż kamień z serca, gdy weszli do zieleniaka i słodki zapach pomarańczy uderzył w nozdrza Hansa. Od razu pochwycił jedną soczystą i nie bacząc na to, czy zapłacone, począł ją obierać.
- Och, czyżbyś szykowała w podzięce jakiś wspaniały obiad? - zagaił do siostry. - Mam nadzieję, ze bez groszku!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Greta z ciężkim sercem minęła uliczkę, przy której prowadzono sklepy z ubraniami i dodatkami. Cóż, by patrzeć na witryny z kapeluszami i sukienkami, musiała wybierać się tam sama, ewentualnie w towarzystwie koleżanek. Co też bywało trudniejsze z upływem lat, bo wiele z nich wyszło już za mąż i prędzej wybierały się po śpioszki, niźli nowe rękawiczki.
- W podzięce? Za co niby? - burknęła, wyrywając bratu pomarańcz i grożąc palcem. Wzięła z kosza jeszcze kilka i położyła je na ladzie, posyłając sprzedawcy słodkie spojrzenie. Potem zaczęła wyliczać mu kolejne produkty, które ten zacząć znosić z różnych półek.
Tymczasem Greta odwracała się i sprawdzała, czy jej brat nie umknął przypadkiem z lokalu, by uniknąć obiecanego noszenia zakupów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Za to jakim jestem wspaniałym bratem...o, dzień dobry pani! - Przywitał się z panną, która weszła do sklepu. Posłał jej szeroki uśmiech, a gdy ta go spiorunowała oburzonym wzrokiem, podszedł do siostry.
- No dobrze, dobrze nie musisz mi gotować wspaniałości, zupa z marchewki wystarczy... - mruknął i sięgnął po kolejną pomarańczę. - Słuchaj, co ty na to by dziś, no wiesz, zagrać coś? Może jakiś grosz skapnie, co? Przydałoby się coś dodatkowego, ie...?
Już chciał się przyznać, ze ostatnio przegrał woje zaskórniaki w karty, ale ugryzł się w język.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Kobieta zerknęła na pannę, która objechała Hansa od góry do dołu i wykrzywia usta w rozbawieniu. Zaraz szerszy uśmiech posłała sprzedawcy i na jego pytanie odparła, że to już będzie wszystko, po czym zaczęła szukać portmonetki w torebce.
- Dziś wieczorem? Czemu nie... - zaczęła przeliczać pieniądze, podczas gdy mężczyzna za ladą upakował zakupy do torby, podanej mu wcześniej przez Gretę.
- A gdzie?
Położyla pieniądze na ladzie i podziękowała. Posłała bratu wymowne spojrzenie - bierz zakupy!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Tam gdzie mogą nam dać zarobić? - Mruknął, biorąc torby. Powstrzymał się od komentarza, że znowu robi za tragarza. - Chyba nie w slumsach, kobieto. Tak prędzej po gębie dostaniemy niż jakiegoś miedziaka. Zresztą... ja cię po slumsach ciągać nie będę, o. Tak. Nigdy.
Pokręcił głową.
Jej by nie puścił, ale sam by polazł tam odegrać się za tą przegraną w kartach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- No to może u Morgana? - zaproponowała Greta, rzuciła słowo pożegnania do sprzedawcy i ruszyla z bratem do wyjścia.
Uśmiechnęła się lekko, gdy Hans wspomniał o slumsach. Powiedział to, o czym myślała dosłownie kilka sekund wcześniej - że nie ma mowy, by poszli do slumsów.
- Możemy podejść i zapytać - dorzuciła, kontynuując wątek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- A, tak, tak, można... - powiedział, jakby wyrwany z zamyślenia. Sprawa slumsów przypomniała mu o kartach i długu, który zaciągnął. I o tym, ze nie ma pieniędzy by go spłacić... i o tym, ze przez to się wyda i Greta dostanie białej gorączki i babka na zawał zejdzie...
- Odprowadzę cie do domu i potem... em, sam zajrzę tam, znaczy do pubu. A ty... siedź w domu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Greta spojrzała podejrzliwie na brata.
- Siedź w domu, siedź w domu - przedrzeźniła go. - Masz szczęście, że nie powiedziałeś: w kuchni, bo byłyby nici z naszego wyjścia dzisiaj! - prychnęła.
Zamilkła i wbiła spojrzenie w mijane witryny. Nie zamierzała się jednak wykłócać, ani też drążyć, czemu nie mogą zajść tam razem. Może to i lepiej, że załatwi sprawę sam. Chociaż, nie ukrywajmy, z ich dwójki to ona miała urok osobisty! hehe.
W milczeniu, o ile Hans dalej bujał w obłokach, skierowali się do domu.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
/początek, hohoh

Każdy musi jeść. Isaak również, chociaż ponoć nikt, nigdy nie widział go z kanapką w ręką, czy z jabłkiem. W swoim sklepie parzy sobie jedynie mocną, czarną kawę, której zapas musiał teraz uzupełnić. Sam mówił, że w jego żyłach zamiast krwi płynie kofeina. Czy on kiedykolwiek śpi? Zawsze w pokoju na piętrze pali się światełko. Podobno jest niespełnionym pisarzem... Któż go wie. A może montuje swojego małego robota? Ukryty talent mechanika?
Burton szedł ulicą, mrużąc oczy. Był jak wampir, nienawidził słońca, zwłaszcza jak świeciło mu prosto w twarz. Lubił swój zaciemniony antykwariat. Kochał i ubóstwiał. Tam mógł się schować za długimi kotarami. Tutaj czuł się odsłonięty... Nagi. Nie pomagał nawet skórzany płaszcz i ekstrawagancka chusta aż pod samą brodę.
Nim poprosił o kawę, zaczął się rozglądać za jakimś mięsem. Nie można non stop jeść szczurzych udek. Co? Szczurzych? Przecież zartujemy sobie tylko tak!
A może nie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
<--- domek zapewne

By dodać tej sytuacji nieco koloru, do sklepu niedługo później po panu Burtonie wpadła Greta Andersen. Zaróżowiona od szybkiego chodu i temperatury, w kwiecistej bluzce i nieco bardziej stonowanej, ale zwiewnej spódnicy za kolano. W dłoni dzierżyła torebkę, w której zaraz zaczęła grzebać, by wydobyć zapisaną w domu listę zakupów.
Greta przystanęła przy koszach z owocami i warzywami, a przyglądając się i wybierając najładniejsze, mimochodem zerkała też na ponurego mężczyznę nieopodal. Aż ją przeszły ciarki!
Nie zapowiadało się jednak, że typ zaraz złoży zamówienie, więc panna Andersen bez pardonu podeszła do sprzedawcy, opromieniła go uśmiechem na powitanie i zaczęła wymieniać produkty z listy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Isaaka też przeszły ciarki na widok Grety. Aż go oczy rozbolały od tej kwiecistej bluzki. Ale co tam bluzka, jej włosy, takie jasne, jak słońce. Zresztą... To była kobieta. KOBIETA. Dzieło szatana. Kobiety, którym ciągle mało, które za nic mają pracę mężczyzny. Kobiety... Kobiety, przed którymi Isaak najchętniej by się schował.
Dlatego też schował się za skrzynkami z jabłkami. Jabłkami, które były zbyt zielone jak na jego gust...
Wziął do ręki opakowanie kawy i zaczął je studiować. Czy to aby jego ulubiona kawa, bo świat by stanął na głowie, gdyby kupił nie tą co zawsze!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Greta wymieniała kolejne produkty, a sprzedawca biegał po sklepie.
- Kawa. Poleci mi pan jakąś inną, niż ostatnio? Tamta była zbyt grubo mielona - uznała Greta, a wtedy obsługujący ją pan zwrócił jej uwagę na tę, nad którą zastanawiał się Burton. Greta odwróciła się na pięcie i jakby nigdy nic podeszła do niego, nachyliła się nad wielkim workiem, tuż obok ramienia Isaaka i powąchała kawę.
- Mmm! - zamruczała i posłała mężczyźnie obok uśmiech. - Kupuje ją pan? Dobra? - potem zaś zwróciła się do sprzedawcy: - Jeszcze kurczaka poproszę!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Burton przeczytał skład z tyłu opakowania, chcąc wiedzieć, czy aby w kawie jest kawa, a nie tylko pięćdziesiąt procent kawy, a reszta to wiewiórcze odchody. Zaraz, skąd tu miałyby wziąć się wiewiórki?
Gdy podeszła do niego blond kobieta i usłyszał zapytanie wpierw niezareagował, jakby go wmurowało. Jakim... jakim cudem, do siedmiu tysięcy protez Wielkiego Sulejmana, ona odezwała się do niego z własnej woli? Czyżby był za mało rozczochrany, że ludzie jeszcze się go nie boją.
Po dwóch sekundach spojrzał się na Gretę. Lecz nie było to spojrzenie... hmm... normalne. Spójrz się na gifa w podpisie. Tak, tak... Zmrużone oczy i lekkie wysunięcie w stronę kobiety. Spojrzenie dość pokrętne i wróżące coś.. złego?
-Kawa jak kawa...-odezwał się niskim, jakby mruczącym głosem. W końcu wszyscy wiemy jaki hipnotyzujący głos ma Johnny Depp.-Mocna, lepiej jej nie pić, bo urosną pani rogi... Napój, który pobudza do życia na pewno jest dziełem złych sił...
Wyprostował się, bez cienia uśmiechu na twarzy. I teraz zgadnij człowieku, czy on żartuje, czy naprawdę jest tak pokręcony.
-Drobno mielona.-dodał jednak, bo w końcu usłyszał, że panna zwróciła się do sprzedawcy, że ostatnio kupiła za grubo mieloną!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Greta może i się trochę speszyła tym spojrzeniem i może odsunęła nieco od mężczyzny, ale wydawała się poza tym niespecjalnie zrażona. Może to tylko poza, bo jakby to wyglądało, gdyby nagle czmychnęła jak wystraszona mysz?
- Mocna? To świetnie, moja babcia będzie zachwycona - zaśmiała się i sama sięgnęła po paczkę.
Zaintrygowały ją poniekąd słowa mężczyzny. Uznała, że musi być bardzo smutnym człowiekiem. Greta miała to do siebie, że lubiła rozważać, kim byli napotykani przez nią ludzie, co robili, co się stało w ich życiu, że zachowywali się tak, a nie inaczej...
- To ja wezmę - odezwała się, odchodząc od Burtona i kładąc opakowanie na ladzie. Popatrzyła po produktach zgromadzonych przez sprzedawcę. Znów ledwo dojdzie z tym do domu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Isaak uśmiechnął się. Cuda się zdarzają? Chyba nie, bo nie był to uśmiech z tych, które mówią: ależ nie ma za co, piękna pani! To jeden z tych bardziej poirytowanych: aha, a weź się odczep, głupia babo.
Westchnął i podszedł do kosza, gdzie leżały świeże pomarańcze. Wziął do ręki jedną. Pomacał. Ba, nawet postukał, podnosząc do ucha i sprawdzając, czy nic się w środku nie zalęgło. Cholera wie skąd oni te owoce mają, może wcale nie z drzew, a jakiś probówek, sztucznie robione. Może mechaniczne... Mechaniczne pomarańcze. Hmm.
Wziął jeszcze jedną i powtórzył czynność opukiwania. Ta mu chyba też podpasowała, no, może była tylko zbyt pomarańczowa jak na jego gust, bo podszedł z obiema do sprzedawcy. Stając oczywiście za Gretą. Bez jakiś szczególnych emocji patrzył na piętrzące się zakupy, które zaraz znajdą się w siatce. Nawet nie przeszło mu przez myśl, że będą dla blondynki za ciężkie. Nie jego cyrk to nie będzie niósł bananów do nie swoich małp.
Westchnął ciężko, jakby stanie w kolejce było czymś nadzwyczaj męczącym. Jednocześnie zrobił pół kroku w tył, bo poczuł zapach perfum Grety. O bleh, perfumy. Kolejne dzieło jakiegoś diabła. Nie wystarczy mydło? Tylko nie, jakieś kropidła i mazidła, które wchłaniają się w skórę... Nie, nie, nie.
A jakby ktoś się pytał.. Zakupy przytrzymywał ręką, której nie miał. Protezą znaczy się. Jego ukochaną protezą. Wydaje mu się, że nadal jest złota, chociaż to wcale nie prawda. Jedynie palce są jeszcze trochę pozłocone.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Greta spojrzała na pakunki i westchnęła. Wyszukała portmonetkę w torebce, żeby zapłacić. Tak na oko zabuliła pewnie z pięć kredytów, podziękowała sprzedawcy, wzięła torby w ramiona, a z chwilą, gdy sie odwróciła, wpadła prosto na pana Burtona, który zakradł się za nią tak cicho, że przeciez nie usłyszała, zajęta uiszczaniem zapłaty!
- O nie, o nie, przepraszam, bardzo przepraszam! - jęknęła, z przerażeniem patrząc na papierową torbę, która spadła na ziemię, a kilka kartofli potoczyło się po okolicy.
Bardziej była przejęta swoimi zakupami, ale jegomość nie wydawał się najmilszym człowiekiem, więc obawiała się, że zaraz wszcznie awanturę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Pan Burton wpatrywał się w podłogę, więc Greta prawie by się wyrżnęła czołem o jego brodę. Prawie, bo jednak był od niej ciut wyższy. Mogła poczuć tylko zderzenie z rogiem opakowania od kawy. Isaakowi nic nie wyleciało z rąk, po przyciskał produkty do siebie.
Nie zareagował złością. Przecież on się nigdy nie denerwuje. Po prostu westchnął. Głęboko westchnął, jakby Greta zrobiła coś naprawdę bardzo, bardzo.. bardzo! złego. Niewybaczalnego wręcz. Nie można jednak pozwolić, by jedzenie turlało się po podłodze.
-Nic się nie stało.-mruknął dość ponuro, nie spoglądając na kobietę. Położył swoje zakupy na blat, po czym przykucnął i zebrał parę ziemniaków, umieszczając je sobie wygodnie na mechanicznej protezie. Jeszcze dwa miał w swojej prawdziwej ręce.
-Proszę.-wystawił ręce, czekając, by ta nadstawiła swojej torby.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
To westchnięcie było przerażające. Greta poczuła się jak dziecko, które zbiło najcenniejszy wazon, albo coś takiego i własnie miało zostać ukarane. Zacisnęła usta i kucnęła, by zebrać torbę i kilka pobliskich produktów z ziemi.
Gdy się wyprostowała, Burton trzymał w rękach... W ręku i w protezie, hehe, kilka jej zgub.
Greta przez dłuższą chwilę wpatrywała się w ten mechanizm, bo protezy jednocześnie fascynowały ją i przerażały. A raczej przerażał ją fakt, że mogłaby mieć coś takiego w swoi ciele. W końcu zaśmiała się nerwowo i podstawiła torbę z zakupami, żeby mężczyzna mógł tam wrzucić pyry.
- Dziękuję. I jeszcze raz przepraszam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Pyry.. Ciekawa jestem jak byśmy uzasadniły to językowo, gdyby nagle postacie zaczęły mówić pyry. Poznań w Avalonie? Niedługo w restauracji będą serwowane pyry z gzikiem!
A wracając do cudnego Isaaka...
Z cierpliwością archanioła czekał, aż ta mu podstawi torbę. Gdy to już zrobiła nie wrzucił ich na chama, a postarał się, żeby lekko się skulały do środka. Jeszcze by jej torbę podarł, a nie miał jakoś ochoty kupować jej drugą.
To jej przepraszanie zaczynało go irytować. Wolałby, żeby nie otwierała jadaczki, zebrała ziemniaki i poszła dalej. A ta się uśmiechała słodko, jakby nikt nigdy na świecie nie umarł, otaczały ich zielone łąki, a nie cholerna pustynia, a prawdziwe koty nadal biegały po ulicach. Bzdura. Wszystko bzdura!
-Niech pani po prostu na następny raz uważa. Mogłem mieć coś ostrego w ręce.. Coś bym pani uciął.-w jego głosie był wyczuwalny jakiś dziwny mrok, chociaż stanowczo wygrywało smutne zrezygnowanie.
Wyglądał jakby coś jeszcze chciał powiedzieć, lecz zrezygnował, odwracając się od kobiety z dwuznacznym wyrazem twarzy. Nie dokończył swojej myśli i raczej już nie dokończy. Czemu miałby marnować oddech na kobietę, która zachowuje się jak życiowa pierdoła?
Za to wyjął swój portfel i zaczął odliczać pieniądze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Coś bym pani uciął? On to naprawdę powiedział? Grecie mina trochę zrzedła, jeszcze tylko kącik ust zadrżał ze dwa razy w nerwowym uśmiechu. Przebiegła wzrokiem z torby, przez jego protezę, na ponurą twarz.
- Uhm. Tak, cóż.
Chrząknęła, mocniej chwyciła torby z zakupami.
- Do widzenia - zwróciła się do sprzedawcy, który był jej dobrze znany i znacznie bardziej sympatyczny. Po wyjściu ze sklepu dłuższy czas jeszcze rozważała, cóż to znaczyło i kim był ten mężczyzna, i wymyślała dla rozrywki różne scenariusze jego życia.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
-Do widzenia.-mruknął, nie odwracając się do kobiety, nadal doliczając się swoich miedziaków. W końcu, gdy drzwi za kobietą się zamknęły, położył na ladzie drobne.
Nawet nie podziękował sprzedawcy, którego szczery uśmiech go wręcz irytował. Westchnął jeszcze raz ciężko, ze zrezygnowaniem i zabrał swoje zakupy. Wyszedł ze sklepu i skierował się do swojego mieszkania nad antykwariatem.

/zt
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 391
avatar
Joel Miller
--> Mieszkanie Joela

Była późna pora i większość sklepów pozostawała zamknięta, prócz tego jednego. Nie miał więc specjalnego wyboru gdzie iść i ile zaoszczędzić na zakupach. Kupił jedzenie i wyszedł, nie wchodząc w bliższą relację ze sprzedającym.

---> Targ
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 235
avatar
Charles Grimes
w domyśle z pracy ---->

Samotny, stary kawaler musi robić sobie sam zakupy. Grimes wszedł do sklepu po pracy, mając na sobie nadal wojskowy mundur. Skinął głową sprzedawcy i rozejrzał się po półkach. Chyba kawa mu się kończyła. Może kupi bekon na obiad? Stał i się krzywił, bo po porannych ćwiczeniach jak cholera bolało go kolano. Starzeje się, cholera.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 252
avatar
Colette R. Dulahunty
<--

Colette z samego rana opuściła swe mieszkanie i ruszyła do pracy. Elegancko ubrana, w bucikach na obcasie, próbowała złapać taksówkę do centrum. Jak na złość żadna nie chciała się zatrzymać, już wioząc pasażera.
Jeden z drugim obciął ją spojrzeniem, z którego Dulahunty nic sobie nie robiła. Tuż przy sklepie spożywczym, do którego zaglądała raz na tydzień, postanowiła przejść przez ulicę, co spotkało się z pechową niespodzianką.
Obcasik bucika zaklinował się w kratce. Colette westchnęła, pochylając się, by wytargać nieszczęsne obuwie.
Nie widziała, że z góry ulicy nadjeżdża śmietnik, który musiał wymsknąć się komuś z rąk..
Czy o tym nakręcą kiedyś film?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Sklep spożywczy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sklep spożywczy.
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep Gaya
» Cynamon reguluje cukier we krwi

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-