IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Antykwariat

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11 ... 17  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Cennik:

-stoliki do kawy - od 3 do 40 kredytów (zależne od wielkości i wykończenia)
-duża szafa na ubrania - 50 kredytów
-stół - od 15 do 50 kredytów (zależne od wielkości i wykończenia)
-porcelanowa zastawa sprzed Wielkiej Wojny - 120 kredytów
-książki - od 1 do 15 kredytów - cena do negocjacji
-apaszki, szale, boa, torebki itp. - od 5 do 30 kredytów
-mechaniczne skrzydła (niekoniecznie sprawne) - 50 kredytów
-protezy (również niekoniecznie sprawne) - od 12 do 70 kredytów
-zabawki - od 1 do 35 kredytów
-zegary - od 5 do 150 kredytów (zależne od wielkości, najstarszy to antyk!)
-elementy silnika do automobilu (raczej zardzewiałe) - do negocjacji
-lampy - od 5 do 120 kredytów (zależne od wielkości i wykończenia)
-elementy mechanizmów do protez - do negocjacji
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Za swoje majstrowanie przy protezie Isaak otrzymuje punkt percepcji oraz trzy punkty techniki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 649
avatar
dr Ned Beowulf
Poczłapał na górę. Wyglądał na zadowolonego. Uśmiechał się przebiegle pod nosem. Założył ręce na piersiach i szukał wzrokiem swojego wiernego przyjaciela. Upewnił się, że są sami, drzwi zamknięte, a potem do niego polazł. Położył mu rękę na ramieniu jakby chciał mu tylko coś szepnąć i przejść dalej, obok. On go ot, poklepał.
- Przyda się proteza prawej dłoni. - Klepnął go jeszcze dwa razy, a potem nie słuchając już żadnych skarg polazł sobie w swoją stronę.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Isaak, kiedy Red poszedł, pochował wyciągnięte graty z powrotem do szafki, w której przekręcił kluczyk. Pieniądze wrzucił sobie do kieszeni kamizelki na piersi. Już miał siąść w fotelu i nawet chwilę się zdrzemnąć, kiedy przyszedł Ned. Burton stanął w miejscu i ponuro patrzył się na przyjaciela. Kiedy położył mu rękę na ramieniu popatrzył się na nią, jakby mu położył na marynarce jakiegoś robala. Jego strefa została naruszona, no sory.
Że co? Proteza dłoni? Ale że.. Nie, Ned miał wszystkie dłonie. Burton wpatrywał się w niego jak w dziecko, które zrobiło coś karygodnego i zasługiwało na karę. Jednak jedyne co uleciało z jego ust to głębokie westchnięcie. Kiwnął głową.
Ned zniknął, a Isaak zamknął za nim antykwariat. Nie potrzebował praktycznie nowej protezy. Mechanizm w starej był dobry. Wziął więc starą protezę prawej dłoni, wymontował mechanizm ze swojej lewej, wmontował... Zakręcił wszystkie śrubki i pomalował na złoty kolor.
Po jakiś dwóch godzinach było wszystko gotowe.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 20
avatar
Lariska Firespirit
Przestałą ciągnąc Matta już dawno temu, bo mógłby się obrazić, a wtedy musiałaby komuś zapłacić za wciągnięcie stołu do jej mieszkania. Rozejrzała się spokojnie po wnętrzu pełnym drewnianych i metalowych mebli. Wciągnęła ładny zapach. Tak, zapach starego drewna i metalu. To jest to.
Zwróciła się do Matta.
- Łokej, szukam jakiegoś stolika który pasowałby do moich brązowych ścian. Jeśli znajdziesz coś ładnego to powiedz. Aha, i cena nie powinna przekraczać 60 kredytów.
Ruszyła pomiędzy meblami z błyskiem w oczach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
No jasne... Lepiej mieć darmową siłę roboczą. W każdym razie, nie ciągnięty już, podążał za Lariską.
W końcu doszli do antykwariatu. Jakoś nie lubił tego miejsca. Wydawało się takie... dziwne. Straszno jakoś. A właściciel wydał mu się niepokojący. Jednak stał tutaj i rozglądał się, szukając jakiegoś ciekawego przedmiotu.
60 Kredytów na stół... To więcej niż miał teraz. Co za życie.
- Dobra. Tylko uprzedzam, jestem totalnym bezguściem jeśli chodzi o wyposażenie domu. - uśmiechnął się, uroczo wręcz i spojrzał po meblach.
Hym.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Isaak stał gdzieś w cieniu. Oparty o wielką, drewnianą szafę. Obserwował przybyszów nie odzywając się ani słowem. Spokojnie ćmił fajkę. Ciężki, piżmowy zapach unosił się w powietrzu, mieszając się z zapachem czasu i śmierci.
Stalowe oczy wpatrywały się przez parę sekund w kobietę. Nie podobała mu się. Może i blondynki miały coś w sobie, ale ta wydała mu się taka nijaka. Nawet nie musiała otwierać ust. A mężczyzna? Męska kurwa dająca wykorzystywać się kobiecie do przyziemnych spraw. Co za urocza para.

Uznaję, że Lariska i Matt nic nie znaleźli i uwalniam wszystkich z tematu. Ale zapraszam później!

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
Wiktoria poczekała aż Isaak otworzy antykwariat, po czym pierwsza weszła do środka. Lubiła zapach tego miejsca, po części nawet ją uspokajał. Jakąś cząstkę jej, która była zniewolona przez dwójkę silnych charakterów. Nadal była zdenerwowana na Neda i w zasadzie nie wiedziała czemu idzie ramię w ramię z Burtonem, nawet z nim nie rozmawiając. Jakby szukała oparcia. 
Podeszła do toaletki z zakurzonym lustrem i oparła się dłońmi o twarde drewno. Głowę miała zwieszoną, oczy przymknięte. Oddychała przez uchylone usta. O czym myślała? O pocałunkach Oliviera, prawdzie, pijaku ze slumsów, rozmowie w szpitalu. Czuła jakby przeszłość została za grubym murem. Chciała go rozbić, drapała w niego ranią sobie palce i łamiąc krwawiące paznokcie. Chciała wrócić do ciepłego łóżka dzielonego z Kevinem i racjonalnego życia pełnego rutyny. Teraz nie wiedziała co się zdarzy wieczorem, w nocy... Nie wiedziała nic.
Podniosła głowę i popatrzyła na swoje odbicie, które przyjęło nieregularną formę i szarawy kolor przez kurz na lustrze. Patrzyła się beznamiętnie w taflę szkła, kiedy nagle... Jej własne odbicie się do niej uśmiechnęło. Wcale nie przyjemnie... Jakby mówiło, że stanie się coś złego. W tej samej chwili podniosła rękę do oczu i je przetarła. Nie, to przez zmęczenie i wino. Obróciła się plecami do lustra i przysiadła na toaletce i popatrzyła się bez emocji na Burtona.
-Czuję się dziwnie rozbita.-powiedziała spokojny, cichym głosem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Zamknął drzwi i ruszył w kierunku ulubionego fotela. Tam jak zawsze, na stoliczku obok czekała drewniana fajka. I nawet było tam jeszcze trochę tytoniu. Powąchał go, ale nie zapalił. Usiadł w fotelu i wpatrywał się w kobietę. Włosy zakryły jej twarz, ale nadal uważał, że jest piękna. Nawet kiedy ledwo co widział jej oczy i usta.
Czy zastanawiam się o czym myślała? Niekoniecznie - uważał, że nie powinno się interesować niewypowiedzianymi myślami. Tylko te, które wydostały się z ust i zawisły pomiędzy rozmówcami są warte uwagi. W końcu zapalił fajkę i powoli zaciągnął się, po paru sekundach wydmuchując dym nosem. Przyjemny zapach rozniósł się po pomieszczeniu.
Przekrzywił głowę, kiedy obróciła się ku niemu i odezwała się.
Pozwolił przemknąć słowom, po czym westchnął ciężką, jak to on. Jakby z politowaniem. Powinna być silniejsza. Chciałby nią potrząsnąć i powiedzieć, że nie jest już tamtą osobą, żeby miała poczuć się rozbita. Tego jednak nie zrobił. Za to ustawił fajkę tak by się nie przechyliła i wstał, podpierając się na rękach. Ściągnął skórzany płaszcz i rzucił na fotel. Po spodem miał tylko białą koszulę. Powoli podszedł do kobiety i ujął ją za podbródek. Nie spuszczając wzroku z jej oczu pocałował ją krótko w usta. Później poklepał po policzku.
-Idź do domu i się wyśpij. I przestań analizować przeszłość.
Przez moment stał tuż przy niej, dzieliło ich kilka milimetrów. Jednak ruszył się i nie oglądając się za siebie poszedł na zaplecze. Drzwi pozostały uchylone, zapaliło się światło. Jakiś cichy szelest.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
Obserwowała go, kiedy robił kroki w jej stronę. Oboje byli takimi czujnymi zwierzętami, które czuwają by ta druga osoba nie zrobiła niepożądanego ruchu. 
Nie spodziewała się jednak, że Isaak podejdzie i ją pocałuje. Wargi jej nie drgnęły, a oczy wpatrywały się w stalowe tęczówki Burtona. Nie sposób było z nich cokolwiek wyczytać. Miała wrażenie, że robi to dla zabawy, żeby ją po prostu irytować dla samej irytacji. Przymknęła na moment powieki, gdy ją klepnął. Był gorszy od Neda, bo jednak Beowulf cechował się... męską chucią? Oh, po prostu chciał ją w jakiś umiejętny sposób pewnie zerżnąć, a Isaak był jakby wolny od takich zachowań.
Nic mu nie odpowiedziała, tylko popatrzyła jak odchodzi. Pokręciła tylko głową, po czym sama też się ruszyła. Nic tu po niej. Może faktycznie była słaba.
Drzwi trzasnęły i zrobiło się cicho w antykwariacie.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
<< posterunek

Całą drogę zastanawiał się, co też mogło przytrafić się Alice. Była chora, miała wypadek, była... w ciąży? Nie, o tym nawet nie chciał myśleć. Może ze względu na Reebentoff, a może dlatego, że przecież sami tyle lat starali się o dziecko. Minął księgarnię wiedząc, że jej właściciel zapewne zalany jest w trupa i leży gdzieś na brudnej podłodze i skierował się w stronę antykwariatu. Wiedział dobrze, że Alice lubiła starocie.
Gdy wszedł do środka, uderzył go charakterystyczny zapach kurzu. Kichnął. Wszedł pomiędzy regały z książkami, chcąc jakąś wybrać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Isaak o dziwo nie palił tylko siedział i kaszlał, zasłaniając co jakiś czas usta szarawą chusteczką. Przeziębienie męczyło go już od jakiegoś czasu, a dodatkowo męczyło go czekanie na działanie Neda. 
Kiedy ktoś wszedł podniósł się ciężko z fotela. Zmarszczył brwi i podszedł bliżej mężczyzny, ostrożnie, aż mocno stąpając po drewnianej podłodze.
Nie odezwał się, a skrzyżował ręce na torsie i czekał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Czuł na swoim karku spojrzenie mieszkającego tutaj i przyczajonego nietoperza. Właściwie, to nie czuł się specjalnie pewnie ze świadomością, że w każdej chwili taki wampir może do niego doskoczyć.
Przeglądał kolejne tomy i tomiki szukając czegoś, co mogłoby spodobać się Alice. Wodził palcem po grzbietach książek, odczytując tytuły niektórych z nich. Coś o historii? Powieść awanturniczą? Zatrzymał się przy książce z podaniami. Nie z dziwnymi miejskimi legendami dotyczącymi athwali w kanałach, a taką z przypowieściami, które związane były z dawnymi wierzeniami i obrządkami.
- Ile za to?- zdjął ja z półki i odwrócił się. Wzrokiem szukał Burtona. Spojrzał nawet na sufit żeby upewnić się, że ten nie wisi nad jego głową.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Burton przekrzywił głowę i popatrzył na tom. Zrobił dwa kroki do przodu, bo nie widział dokładnie tytułu. Przy okazji zakaszlał ochryple. Historie obrządków. Piątkowej by się spodobało. Szkoda, że Raven z Isaakiem nie dogadają się, że to książka dla Alice to pewnie Burton by się bardziej tym zainteresował.
-Trzy kredyty.-mruknął. Książka była pewnie warta mniej, ale skąd Crow miałby o tym wiedzieć?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
- Trz... - popatrzył na okładkę. Na pewno nie była tyle warta. Ale chyba za bardzo bał się Burtona, żeby dyskutować. Może nie tyle bał, bo jego obecność przy nim nie wpływała na Crowa zbyt dobrze. Isaak Burton był bardzo dziwnym człowiekiem. W dodatku ten zapach kurzu! Wyciągnął z kieszeni portfel i wyciągnął odliczoną sumę.
- Proszę.
Zerknął ostatni raz na sprzedawcę i wyszedł ze sklepu jak najszybciej.

zt. >> szpital
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Isaak otworzył drzwi od antykwariatu. Jakby na coś czekał. A może chciał wpuścić do środka trochę świeżego powietrza. Eee, nie, to nie to. Nie był na tyle normalny. Zerknął w bok i zobaczył, że na ziemi leży banknot. Zmarszczył brwi i sięgnął po niego. Dwadzieścia kredytów. Pieniądze. Marna rzecz. Niedługo ludzie zaczną się martwić nie o pieniądze, a o własne życie... Schował jednak kredyty do kieszeni płaszcza i wrócił do środka.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Marry Bartlett
// marryland

Burza złapała ja nieoczekiwanie, więc wskoczyła do pierwszego lepszego budynku, by ukryć się przed deszczem. Pech (?) chciał, że trafiła akurat do antykwariatu Burtona. Ponure wnętrze wydawało się jeszcze bardziej mroczne, gdy za oknem deszcz padał po parapetach. Co tu dużo mówić - było upiornie. Marry objęła się za ramiona i jeszcze raz rozejrzała. Przełknęła ślinę i pomyslała, że wcale a wcale nie chce chyba rozmawiać z właścicielem tego przybytku.

Więc sobie poszła.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Pomieszczenie wydawało się jeszcze duszniejsze niż zwykle. Czuło się ciepło powietrza na skórze, jak muskało nozdrza, jak pieściło usta. Deszcz miarowo stukał w okna, w parapet. Cisza przestała istnieć, nie dało się uciec od hałasu deszczu. Isaak kroczył powoli, z rozmysłem, niczym olbrzymi pająk, nie chcąc uszkodzić misternie tworzonej pajęczyny. Tutaj tą delikatnością były książki, pamiątki, historia, pamięć, sztuka, wartości czasami nienamacalne. Burton przesunął palcem po powierzchni komody, zbierając z niej warstwę kurzu. Podniósł rękę ku oczom, po czym zrolował brud i zdmuchnął sobie z rąk. Czasami zastanawiał się czy tu nie posprzątać. Ale po co? Dla kogo? Zerknął w pociemniałe lustro, gdzieś za nim migotało światło lampy. Myślał o Dedalusie, o Kirze, o tym co działo się właśnie teraz. Co stworzył Dedalus, a co mogło być naprawdę namacalne. Myślał też czasami o Wiktorii, o tym, by pokryć jej protezy taką skórą syntetyczną. Jednak surowość metalu też miała coś w sobie. Popatrzył na protezę swej ręki. Zagiął palce. Zawsze było mu wszystko odbierane. Żona, szczęście, kobieta, przyjaciel, życie, przeszłość.
Podszedł do swojego stałego miejsca w antykwariacie, gdzie leżała delikatnie zdobiona, drewniana fajka. Napełnił ją tytoniem. Kolejny duszący zapach do kolekcji. Miał na sobie jedynie czarną koszulę. Skórzany płaszcz leżał gdzieś na zapleczu, było zbyt gorąco.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
/ atomowy świat i jądra w tle

Drzwi skrzypnęły cicho, gdy Hazel wchodziła do antykwariatu. Pierwszy krok, drugi, przy trzecim strzepnęła z dłoni kropelki deszczu. Mimo parasola miała mokrą sukienkę przy kostkach i lewą rękę. Nie wywoływało to w niej jednak irytacji. To tylko pogoda, nie miała na nią wpływu, natura rządziła się własnymi prawami, a Hazel była tylko wnikliwym obserwatorem. Oczywiście do czasu, aż jej nie ujarzmi. Rozejrzała się po ciemnym pomieszczeniu. Po co tu przyszła? Ot, czasem interesowała ją przeszłość. Tak, jak interesowały ją ruiny zniszczonej dzielnicy na obrzeżach. Myśl o przemijaniu działała na Blackshear kojąco. Tak jak doświadczenia i przebywanie w laboratorium. Nic nie mówiła. Kurtuazja rzadko leżała w jej naturze, więc nawet nie powiedziała standardowego "dzień dobry". Opuszkami palców powiodła po woluminach najbliższej półki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Isaak znudzonym spojrzeniem powiódł ku wejściu antykwariatu. Uchylenie drzwi, skrzypnięcie, chwilowy głośniejszy szum deszczu, a potem szczęknięcie zamka. Wypuścił dym z ust, który przysłonił na moment jego twarz. Dmuchnął jeszcze raz i szara mgiełka się rozwiała, chociaż przez moment sprawiała wrażenie, że ugrzęźnie w gęstym powietrzu. Rękę miał zgiętą w łokciu i fajka zatrzymała się gdzieś niedaleko twarzy, nieco poniżej brody. Spoglądał się na cichą kobietę. Rude włosy, ładne, rzekłby, że nawet pociągające, choć nie tak jak naturalna biel pewnej lekarki. Odchrząknął, lecz nawet jeżeli na niego spojrzała to on wpatrywał się w duże, stojące lustro, które idealnie odbijało jego sylwetkę. Dwóch Burtonów. Nie odzywał się, nie chciał z nią rozmawiać. Jeżeli będzie musiał - trudno. Jakoś to przeżyje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Odgłos chrząknięcia zwrócił uwagę Hazel. W tym cichym i dusznym pomieszczeniu brzmiało jak słowo, jak nawoływanie, jak ostrożne zaznaczenie swojej obecności. Nie nachalne, ale znaczące. Kobieta powiodła wzrokiem za źródłem dźwięku, postąpiła parę kroków, przechyliła głowę w ptasim zaciekawieniu. W tłumach, w zatłoczonych ulicach i ludziach nic jej nie ciekawiło, wszystko było do znudzenia przewidywalne. Ale tutaj nie było normalnie. Tutaj panował inny klimat, a Hazel czuła, że jednak coś jeszcze może ją w życiu zaskoczyć. Bo choć była niczym socjopatka z tymi swoimi algorytmami postępowania, to jednak była też tylko człowiekiem, a w nim są przecież zakorzenione archetypy leków i to zakorzenione całkiem naturalnie. Niektórych rzeczy po prostu nie można się pozbyć. Dlatego Hazel lgnęła do niepoznanego. By poznać. I ocenić wartość. Najpierw dostrzegła odbicie, dopiero potem właściciela antykwariatu. Zapatrzyła się na chwilę na dym ulatujący z fajki, potem zlustrowała mężczyznę wzrokiem. Nic jednak nie mówiła. Podeszła do biurka, ręce założyła za sobą. Ale nadal nic nie mówiła. Patrzyła tylko z ptasią ciekawością na zjawisko, którego dawno już nie widziała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Burton nie przekrzywiał głowy. Był wyprostowany, sprawiający wrażenie dumnego, górującego nad rudowłosą. Wpatrywał się w nią swoim stalowym, ciemnym spojrzeniem, które równie dobrze mogło mówić, że ją zaraz zamorduje, a szczątki schowa w piwnicy. A z włosów by sobie zrobił perukę i przymierzał stojąc nago przed lustrem.
-Słucham?-odezwał się, głosem lekko przychrypniętym jakby dawno się nie odzywał i gardło też pokrył kurz czasu. Miał nadzieję, że nie przylazła tutaj skryć się przed deszczem i zawracać mu głowę. Bardzo tego nie lubił. Rzadko komu pozwalał zajmować swój czas.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Nadal przez chwilę sie przyglądała. Analizowala, wybierała odpowiedni algorytm dla swojego zachowania. Właściciel antykwariatu wygladal na człowieka konkretnego. To dobrze. Hazel też nie lubila tracić czasu. Było zbyt wiele jąder, którymi trzeba sie zająć, rozszczepic je, uzyskać energię.
- Jakie naukowe pozycje pan posiada? - zapytala wolno.
Myśl o eksperymentach i laboratorium nadała jej twarzy charakter lekkiego rozmarzenia... Nie, nie rozmarzenia. Zaangażowania.
- Interesują mnie przede wszystkim tematy związane z fizyka i chemia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Narratorka miała ochotę napisać, że jądra Isaaka są gotowe do tego by się nimi zająć, jednak doszła do wniosku, że pan Burton mógłby być z tego powodu bardzo niezadowolony, wylazłby z komputera i udusił we śnie.
Także przypatrywał się moment Hazel, po czym się ruszył w stronę jednej z półek. Dość ubogiej w stare egzemplarze.
-Nauka... phf...-mruknął pod nosem, idąc pierwszy, dotykając grzbietów książek. Wytarł jeden z nich z kurzu, potem następny. Było tu może z sześć pozycji o fizyce, sprzed paru dobrych lat, zapewne ze starymi teoriami, nie poszerzanymi o nowe doświadczenia i pomysły. Co on, księgarnia?
Machnął ręką w stronę książek, po czym się odsunął, co by Ruda mogła sobie znaleźć co tam chciała. Chwilę zastanawiał się czy interesuje się tym hobbistycznie czy faktycznie jest jakąś panią profesor. Boże, kobiety biorące się za ścisłe tematy z dziedziny nauki... Przerażające.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 387
avatar
Hazel Blackshear
Sunęła za Isaakiem, aż w końcu zatrzymała się, po czym w pełni przyjrzała książkom, gdy mężczyzna zrobił jej miejsce. Fukał na naukowe sprawy? Czyżby ignorant? Nie, Hazel tak naprawdę nie zadawała sobie takich pytań, była całkowicie zainteresowana tytułami książek. Szukała wzrokiem tej wyglądającej na najstarszą, a gdy jej wzrok padł na zakurzone i zniszczone tomiszcze sięgnęła po nie ostrożnie. Kiedy wysuwała je z półki po obu stronach posypał się trochę kurz. Hazel otworzyła przed sobą książkę, przełożyła parę kart.
- Stare teorie to również jakiś tok rozumowania. - odezwała się w końcu, przejeżdżając palcem po tekście, czytając coś szybko. Mówiła nie wiadomo czy do siebie czy do Burtona. - W ostatecznym rozrachunku teoria może być błędna, ale błędna może być z powodu niewielkiego błędu logicznego. Odwracając się od tego, co było, zamykamy się na pewne doświadczenia, które przecież w konsekwencji mogą mieć większe znaczenie niż to, co myślimy teraz. - zamknęła książkę z trzaskiem. Kurz uniósł się w powietrzu, a Hazel zerknęła na Burtona. - Dlatego stare książki są dla mnie takie ważne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
-Kiedyś ludzie byli mądrzejsi, będąc jednocześnie głupszymi niż ówcześni. A my będziemy głupsi niż ci, którzy przyjdą po nas. Odwieczny krąg naturalny.
Isaak mówił wyraźnie, chodź cicho, swoim mocnym, ponurym głosem. Twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Nie był wielkim pasjonatem nauki. Owszem, szanował nauki ścisłe, lecz mocno w to nie wchodził. Wiedział to co musiał, aby być dobrym mechanikiem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Antykwariat
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11 ... 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-