IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Antykwariat

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Cennik:

-stoliki do kawy - od 3 do 40 kredytów (zależne od wielkości i wykończenia)
-duża szafa na ubrania - 50 kredytów
-stół - od 15 do 50 kredytów (zależne od wielkości i wykończenia)
-porcelanowa zastawa sprzed Wielkiej Wojny - 120 kredytów
-książki - od 1 do 15 kredytów - cena do negocjacji
-apaszki, szale, boa, torebki itp. - od 5 do 30 kredytów
-mechaniczne skrzydła (niekoniecznie sprawne) - 50 kredytów
-protezy (również niekoniecznie sprawne) - od 12 do 70 kredytów
-zabawki - od 1 do 35 kredytów
-zegary - od 5 do 150 kredytów (zależne od wielkości, najstarszy to antyk!)
-elementy silnika do automobilu (raczej zardzewiałe) - do negocjacji
-lampy - od 5 do 120 kredytów (zależne od wielkości i wykończenia)
-elementy mechanizmów do protez - do negocjacji
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Stał spokojnie, nie spuszczając z niej wzroku. Ani jeden mięsień twarzy mu nie drgnął, choć najchętniej złapałby ją za szmaty i wyrzucić. Brzydził się nią, co nie znaczy, że nie zagra z nią w grę.
Złapał jej dłoń i odciągnął od swojego przyrodzenia - oczywiście, że je tam miał, jak inaczej zmajstrowałby córkę? Ujął mocno nadgarstek, kładąc sobie rękę kobiety na swoim ramieniu. Wolna ręka objęła jej talię. Przyciągnął ją zdecydowanie ku sobie. Kilka kroków w tył, za plecami Laury pojawiła się wysoka szafa.
-Lauro. - odezwał się cicho.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Poddała się jego objęciom, niczym para kochanków. Palce wplotła w jego włosy tuż nad karkiem. Westchnęła a serce znacznie przyspieszyło. Piersi pompowały powietrze do płuc unosząc się ku kurze niczym dwa wulkany tuż przed erekcją... tfu erupcją!
Jak miał na imię? Nie wiedziała. On jej znał. Gdy je wypowiadał dreszcze przeszły po jej karku. Isaaka mógł dostrzec to nawet na jej skórze.
Szafa za plecami Laury to kolejne westchnięcie. Zbliżyła usta do jego, jednak nie dotknęły mężczyzny.
- A ty? - szepnęła cicho uchylając je nieznacznie - jak masz na imię?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Trzymał ją mocno. Nie rozpoznawał wszystkich emocji na jej twarzy, ale miał wrażenie, że jakby tylko poprosił to ściągnęłaby spódnicę, siadła na najbliższym biurku i rozłożyła nogi. Jeden kącik ust uniósł się ku górze. Przesunął palcami po jej ręce, od nadgarstka, do zgięcia łokcia i z powrotem. Później jego palce gdzieś zniknęły. Szukał czegoś w kieszeni. Na pewno prezerwatywy!
Musnął prawie ustami jej wargi.
-W grobie nie będzie ci potrzebne. - odszepnął.
Nim Laura zorientowała się cos w zasadzie Isaak powiedział, w jej serce został wbity nóż. Wycelował między żebra, pod właściwym kątem, z właściwą siłą. Zamknął jej usta pocałunkiem, ale tylko po to, żeby zagłuszyć krzyk. Pchnął raz jeszcze, choć nie tak jak Laura chciała być pchana.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Gdy ją pocałował wiedziała że Isaak będzie jej, że pchnie ją jak nikt inny i pchnął. Źrenice rozszerzyły się jak orbity. A usta rozłożyły jak dla dmuchanej lalki w idealne kółeczko. Zaskoczenie, przerodziło się w ból, dłoń zacisnęła mocno na jego karku, a po policzku pociekła łza.
Oczy zapytały "dlaczego" jednak usta nic nie były wstanie wykrztusić. Po chwili w ich kąciku pojawiła się brunatna smużka. Isaak musiał ją przytrzymać, bo ciało stawało się coraz bardziej wiotkie. Uchodziło z niego życie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Dlaczego? Przyszła do niego w złym momencie. To mógł być każdy. Starsza kobieta, młoda dziewczyna, młodzieniec, student. A była to burdel mama.
Odsunął się od jej ust. Pchnął raz jeszcze i wyciągnął nóż. Upadł on gdzieś na podłogę, a Isaak wziął Laure na ręce. Krew zaczęła spływać mu po rękach. Nie patrzył się na nią. Zszedł do piwnicy, pchnął drzwi. Nie były zamknięte. Stało tam nadal łóżko, na którym prawie dwa lata temu leżała Wiktoria. A teraz skończy swój żywot Laura. Dwie dziwki. Położył ją. Nie zapalał świata. Zamknął drzwi na klucz i wrócił na górę do antykwariatu. Przekluczył drzwi wejściowe i zabrał się do mycia posoki, która spadła na ziemię, a następnie poszedł się przebrać.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
A co się dzieje z Laurą? Kostki losowe K6.

1,6 - wykrwawia się, po około pięciu minutach następuje zgon
2,3,4 - o dziwo Laura nadal żyje, Isaak nieumiejętnie zadał jej cios, nie trafił w żadne ważne narządy. Krew zastyga, przestaje płynąć. Kobieta jest bardzo słaba, nie jest w stanie się ruszyć, ale żyje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
2,3,4 - o dziwo Laura nadal żyje, Isaak nieumiejętnie zadał jej cios, nie trafił w żadne ważne narządy. Krew zastyga, przestaje płynąć. Kobieta jest bardzo słaba, nie jest w stanie się ruszyć, ale żyje.

Chyba zemdlała, nic nie pamiętała, straciła przytomność. Nie wiadomo po jakim czasie się ocknęła. Powoli otworzyła oczy. Wtedy poczuła ból, każdy oddech był jak nowe ukłucie. Oddech który miał dawać przyjemność sprawiał cierpienie. Było ciemno.
Leżała długo aż wzrok przyzwyczaił się do ciemności, potem poruszyła lekko palcami, dłońmi aż w końcu odwróciła się na bok. Najlepszy aktor nie wyrżnął by takiego fikołka na podłogę. Jebnęła a po piwnicy rozniósł się głuchy łomot. Twarz uderzyła o twardą podłogę. Leżąc na brzuchu oddychać było jej jeszcze gorzej. Straciła ponownie przytomność.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Zapewne Isaak tak ją znalazł. Zapalił lampę, popatrzył się na kobietę. Mrok jego duszy, który przepędzić potrafiła jedynie Alice, znów pojawił się w oczach. Mrużył je niczym stary kocur, poruszając się tak samo leniwie. Podszedł do Laury jedynie na chwilę, sprawdzając puls. Żyła. Był tym faktem nieco poirytowany, na własną nieudolność. Jednak potrafił znaleźć też dobre strony.
Obszedł ją, podchodząc do szafek pod ścianą. Szukał czegoś po szufladach. W końcu znalazł ampułkę, a i strzykawkę. Czystą? Nie był tego taki pewien, najwyżej Laura czymś się zarazi. Wbił igłę, naciągnął tłok. Kto powiedział, że tylko Ned może się bawić? Dawny przyjaciel pojawił się na chwilę w myślach. To było nie ważne. Już nie.
Podszedł do kobiety, podwinął jej rękaw i wbił w żyłę igłę. Zobaczymy co się stanie...
Usiadł w starym fotelu, składając palce w piramidkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Isaak ukłuł ją! Obudziła się! Poczuła ból! Nic nie dała rady powiedzieć. Jedynie dziwny odgłos...
- grrrlll ghhhrrrrlll grrrllllllll egryyyy - chyba krew jej bulgotała w gardle.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Przekręcił nieco głowę jak się obudziła i zaczęła się krztusić. Westchnął ciężko. Wstał i ukucnął przy kobiecie, nieco obracając jej głowę. Złap oddech, dziwko.
-Widzisz jak kończy się marne życie, Lauro?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Spojrzała tępym wzrokiem na mężczyznę, był rozmyty jak obraz Eberarda w początkowej fazie. Chciała znowu coś powiedzieć. Zapewne soczyste kurwa mać. Ale wyszło tylko soczyście.
- grrrlll ghhhrrrrlll grrrllllllll egryyyy - chciała jeszcze dodać ty mały fiucie, ale tylko zakaszlała ochlapując mu jego wypastowane pantofelki już prawie czarną krwią.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Uśmiechnął się. Wcale nie miło, był to ten z uśmiechów, który mówił, że za chwilę stanie się coś złego.
Nie przejął się tym, że zabrudziła mu buty krwią.
-Wiesz co... jednak nie mam na ciebie siły. - pokręcił głową. Przeniósł się za nią, łapiąc pod szyję, w okolicy obojczyków. Dość mocno, choć i tak nie miała już siły, żeby się wyrwać.
Wyciągnął wcześniej używany nóż i pociągnął po jej gardle. Głęboko, przecinając tętnice. Krew zalała mu ręce, koszulę, podłogę. Największa dziwka miasta dokonała żywota. A Isaak w odpowiedni sposób się nią później zajął. Jak Darcym. Będzie obiad.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
/1. maja 2866 roku
Do antykwariatu nie wchodziła zbyt często. Panował tam półmrok i ciasnota charakterystyczna dla miejsc pełnych wszystkiego z historią. Jocelyn nie potrafiła się odnaleźć, dziwiło ją, jak sobie radził z tym pracownik.
Fitchford przystanęła na progu, gdy z zalanego słońcem trotuaru weszła do antykwariatu. Nie zamierzała, jednak tkwić w miejscu, jak ta ostatnia ofiara. Trafiła na regał z książkami i pobieżnie przejrzała tytuły. Uśmiechnęła się widząc wydania znane jej z biblioteki rodziców.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
/1 maja

Od czasu, kiedy do antywariatu zawitała pani Leviani minęło dobrych kilka dni. Zniknęły wszelakie ślady, że ta kobieta mogła chociażby postawić swoją stopę na progu. Isaak siedział zadumany w swoim fotelu, tym razem nie paląc fajki, a klasycznego papierosa. Znalazł kilka sztuk w starej komodzie, zmarnować się nie mogły. Jemu i tak zostało niewiele lat życia przy obecnym trybie, zniszczone płuca to nic w porównaniu do świadomości jaką niósł na swoich barkach Burton. Skierował leniwie wzrok w stronę otwieranych drzwi. Do tego sklepu nie dało się wejść po cichu, zawiasy skrzypiały tu od zawsze, a właściciel celowo ich nie smarował. Dopalił spokojnie papierosa do końca, pozwalając przybyszowi się rozejrzeć. Zdusił peta w starej, metalowej popielniczce i wstał. Przeszedł się wzdłuż regału na książki, choć od drugiej strony. Wyłonił się na drugim końcu, zerkając na kobietę.
- W czymś pomóc? - odezwał się mrukliwym, ponurym tonem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
Głos godny ponurego żniwiarza w trakcie ostatniej posługi udatnie oderwał ją od zawartości regału. Dobrze, że jednak postanowiła nie tykać książek, jeszcze by jej palce ucięło (nie żeby się zmarnowały).
- Dzień dobry - co prawda Isaak nie wyglądał, jakby ostatnio takie miewał.
- Szukam niedużej lampy. Przy okazji na ile wycenia pan to - wyciągnęła do połowy z półki wczesną rozprawę naukową profesora Fitchforda. To było opracowanie, które dziwnie zaginęło z domowej biblioteczki, jej ojciec jakoś nie bardzo po latach chciał do niego przyznawać. Idealny prezent w ramach Święta Ognia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Isaak sięgnął ku książce, wyjmując ją z rąk kobiety. Otworzył okładkę, zerkając na pierwszą stronę tytułową. Nie miał pojęcia, że stoi przed nim córka Fitchforda. Czytał tę pracę, kiedyś. Chyba nawet sam autor sprzedał mu ją lata temu. A może to był ktoś inny. Isaak nie był typem, który pamięta historię każdego z przedmiotów, choć oczywiście niektóre były wyjątkowe.
- Trzy kredyty wystarczą.
Nie za dużo. Nie za mało. Musiał pozbyć się trochę książek, zalegały mu również w mieszkaniu, w jednym z pokoi.
- Lampę też znajdę. - pokiwał głową, oddając książkę i zaczynając przechadzać się po antykwariacie, wyszukując wzrokiem konkretne rzeczy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
Skinęła głową. Tej ceny akurat nie zamierzała negocjować, bo zapłaciłaby z trzy razy więcej, choć tyle to nie było warte.
- Wezmę - odebrała wolumin od Isaaka i podążyła za nim w odyseję wśród szpargałów.
Zatrzymała wzrok na apaszkę tkaną w delikatny wzór. Ładna i na pewno niepowtarzalna, ale to nie dla niej. Rozglądała się dalej, ale w tym wszystkim nie była w stanie dostrzec tego, czego szukała, za to natrafiła na wypreparowany układ wydalniczy w słoju z formaliną. Części ciała na rozmiar wyglądały na szczurze.
- Pan nie miewa problemu w orientacji w tym wszystkim?
Różnorodność i chaos ją rozpraszały, wolała proste otoczenie. Więcej przestrzeni, to było ważne, nawet jeśli miasto było olbrzymie, to dalej ograniczone murem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Skupiony na szukaniu danej rzeczy odwrócił się do kobiety dopiero po chwili. Głupie pytanie, była w jego królestwie, jego mauzoleum, w którym któregoś dnia miał dokonać swojego nędznego żywota. Życie ludzkie nie było dla niego niczym więcej niż pyłem, kurzem na starym meblu. Nawet jego własne. Ktoś kiedyś odkryje tajemnice. Kiedyś, może minąć wiele lat.
- Spędzam tu większość czasu w ciągu dnia.
Głos miał dość cichy, spokojny. Jocelyn mogła go idealnie słyszeć, bo pomieszczenia nie rozpraszały żadne inne dźwięki prócz uginającej się pod butami podłogi, wspólnych oddechów i pracującego od wielu lat drewna.
- Pamięć bywa zawodna, choć...
Odwrócił się w stronę kobiety, dając krok nieco w bok i odsłaniając lampę z abażurem pokrytym czarną koronką. Żarówka była prawdopodobnie do wymiany, trzeba było przetrzeć z kurzu, lecz przedmiot był zachowany w dobrym stanie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
Wyglądał, jakby się rzadko ruszał z antykwariatu. Nie powinna się dziwić, że dokonał takiego wyboru życiowego, w końcu to sprawa indywidualna. Pewnie coś za tym stało, trauma wojenna albo jeszcze co innego. Nikt nie skazywałby się na takie dobrowolne odcinanie się od świata. Tak to obierała - ciężka szafa przysłaniająca witrynę, labirynt z regałów, wieszaków i mebli, do tego postawa zniechęcała.
- Tak - zgodziła się. Pamięć była zbiorem subiektywnych wrażeń, można było wpaść w jej pułapki. - A jednak nie w tym wypadku - stwierdziła spokojnie.
Jocelyn podeszła bliżej lampy. Zakurzona, ale nie wymagała zbyt wielkiej aktywności ze strony kobiety. Wyciągnęła dłoń, dotknęła materiału abażuru.
- Sądzę, że będzie odpowiednia. Widziałam elementy protez a całe protezy również? - W wyniku dziwnego zbiegu sytuacji weszła w posiadanie protezy. Może sprzeda ją antykwariatu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Wrażenie Jocelyn nie było ani trochę mylne. Isaaka rzadko widywano na ulicy, wychodził z mieszkania czy antykwariatu tylko wtedy gdy musiał. Sugerowała to między innymi blada cera, która była wręcz nienaturalna w tym mieście pośrodku pustyni.
- Protezy... Rzadko zdarzają się całe. A jeżeli już to bardzo szybko schodzą. 
Najbiedniejsi też potrzebują protez. To, że pierwsze są refundowane to czasem marne pocieszenie dla osób, które ciężko pracują fizycznie. Protezy się niszczą, trzeba szukać zamienników.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
Starła z palców kurz, który osiadł jej na skórze, gdy dotknęła abażuru lampy.
- Byłby pan zainteresowany odkupieniem protezy przedramienia drugiego typu z modułem czucia?
Pomysł naszedł ją w chwili, gdy zobaczyła części protez. Nie miała pomysłu co zrobić z żelastwem, którego stała się właścicielką.
- Używana, ale krótko, więc stan jest dobry - dodała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Podrapał się po policzku. Drugiego typu z modułem czucia od tego ćwoka. Zeszłaby w mgnieniu oka, mógłby nawet podbić cenę, wystawić za o wiele więcej niżby dał.
- Z chęcią. Mógłby zaoferować... 15 kredytów. Maksymalnie te 20.
W końcu używana to już nie nowa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
Zastanowiła się chwilę. Kwota była nie za wysoka, ale też co miała robić. Nagabywać przechodniów czy wybrać się do lombardu w slumsach. Nie mała na to czasu i specjalnej chęci.
- Dwadzieścia i do tego ta rozprawa - stuknęła palcem w książkę, którą trzymała w zgięciu drugiej ręki. I tak Isaak zyska.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Uśmiechnął się kącikiem ust, co było w jego wydaniu prawie nienaturalne, choć ostatnimi czasy, może ze względu Alice, coraz częściej widziane. Przyszła do niego kobieta interesu! Musiał przyznać, że potrafiła się targować. Z dobrym skutkiem zresztą.
- Niech będzie. 
Patrzył się kilka sekund na kobietę, dostrzegając w jej oczach inteligentny błysk. Rzadko u których ludzi mógł taki dostrzec. Czy to był powód by wchodzić z nią w bliższe relacje? W żadnym razie. Isaak po prostu lubił i potrafił oceniać ludzi.
- Kiedy będzie mogła pani mi ją dostarczyć? Przygotuję wtedy pieniądze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
Gdyby znała Isaaka lub przychodziła częściej antykwariatu, to pewnie byłaby śmiertelnie zaskoczona tym bladym uśmiechem. Tak uznała, że antykwariusz uznał transakcję za udaną. Jocelyn też uważała ją za taką, ale bardziej za względów emocjonalnych. Zmarła ciotka, do której należała rzeczona proteza przez ledwie kilka miesięcy, a raczej jej prochy przesypywały się w urnie z niezadowolenia, że jej protezę niedługo może nosić jakiś plebs. Jakby droga krewna za życia nie raczyła Jocelyn osądami, jak to marnuje jajniki nierodzeniem dzieci, to może się tak od razu nie pozbywała absurdalnej pamiątki.
- Świetnie.
Kiedy mogłaby przyjść? Zaczynało się Święto Ognia, a to oznaczało rozluźnienie frekwencji na zajęciach.
- Jutro bądź pojutrze, w zależności ile pan będzie potrzebował czasu. Wtedy też odbiorę wybrane przedmioty.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Antykwariat
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17  Next
 Similar topics
-
» Antykwariat.
» Antykwariat
» antykwariat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-