IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Antykwariat

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Cennik:

-stoliki do kawy - od 3 do 40 kredytów (zależne od wielkości i wykończenia)
-duża szafa na ubrania - 50 kredytów
-stół - od 15 do 50 kredytów (zależne od wielkości i wykończenia)
-porcelanowa zastawa sprzed Wielkiej Wojny - 120 kredytów
-książki - od 1 do 15 kredytów - cena do negocjacji
-apaszki, szale, boa, torebki itp. - od 5 do 30 kredytów
-mechaniczne skrzydła (niekoniecznie sprawne) - 50 kredytów
-protezy (również niekoniecznie sprawne) - od 12 do 70 kredytów
-zabawki - od 1 do 35 kredytów
-zegary - od 5 do 150 kredytów (zależne od wielkości, najstarszy to antyk!)
-elementy silnika do automobilu (raczej zardzewiałe) - do negocjacji
-lampy - od 5 do 120 kredytów (zależne od wielkości i wykończenia)
-elementy mechanizmów do protez - do negocjacji
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Nikt w życiu by nie podejrzewał, że Isaak miał więcej pieniędzy niż potrzebował. A jednak! Dlatego nie musiał szukać oszczędności by zakupić rzeczoną protezę.
- Może być jutro. - odpowiedział.
Może nawet odkurzy lampę i wsadzi żarówkę? Kto wie, chociaż po Burtonie cudów bym się nie spodziewała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
Zgodziła się na termin, który zresztą sama zaproponowała. Odłożyła książkę i pożegnała się. Pożyczyła miłego dnia, ale czy Isaakowi takie się obecnie zdarzały? Lepiej było nie wnikać.

Następnego dnia Fitchford pojawiła się ponownie w antykwariacie. Odrobinę pewniej weszła do środka. Mimo to nie mogłaby powiedzieć, że czuła się tutaj komfortowo. Jeden Isaak pewnie uważał tą zagraconą przestrzeń za swoje miejsce.
- Dzień dobry - powiedziała w przestrzeń Jocelyn, wzrokiem szukała właściciela. Trzymane w rękach pudełko przyciskała do siebie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Isaak poprzedniego dnia pożegnał sucho kobietę. Resztę dnia spędził przy reperowaniu lampki, której nie stykały się przewody. Odkurzył i włożył nową żarówkę, urządzonko działało. Teraz stała na stoliku, razem z banknotami w kopercie. Isaak za to czytał rozprawę, którą odłożył słysząc głos Jocelyn.
- A dzień dobry. - odezwał się. Była zgodnie z umową. Lubił konkretnych ludzi. Wyciągnął ręce, by wziąć od niej pudełko, które mało nie ważyło. Odłożył je na stolik i otworzył.
- Proteza jest naprawdę w bardzo dobrym stanie... - stwierdził, przesuwając palcami po materiale z którego była wykonana.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
A była słowna, to w dalszym ciągu była licząca się cecha. Spojrzała na stolik i już praktycznie jej lampkę.
- Dziękuję za oszczędzenie mi pracy. - Odczytała to jako miły gest, w końcu, gdyby wczoraj zabrała ją ze sobą, to to wszystko musiała zrobić sama.
- Owszem, nie była zbyt długo użytkowana ani intensywnie. Jej właścicielka cieszyła się nią krótko. Dłużej czekała na moduł czucia. - Podejrzewała, że warto było czekać, żeby przywrócić, wydawało się bezpowrotnie stracony, zmysł dotyku w kończynie.
- Przynajmniej ktoś inny będzie miał z niej użytek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Skupił dłuższą chwilę wzrok na protezie. Mógłby sobie sprawić tą trzeciego typu z modułem czucia. Było go na to stać. Chociaż... czy on tego potrzebował?
Podniósł spojrzenie na kobietę dopiero, kiedy powiedziała o krótkim użytkowaniu przez pierwotną właścicielkę. Nie mówił mu, że jest mu przykro. Taka droga człowieka, na końcu jest śmierć.
- W takim razie...
Mruknął bardziej do siebie, zamykając pudełko. Podszedł do stołu i dał kobiecie kopertę z pieniędzmi.
-Dwadzieścia kredytów. Plus rozprawa. I lampka, niech stracę. - przez jego twarz przebiegł cień uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
Nie wspomniała o krótkim użytkowaniu protezy, dlatego, że oczekiwała jakichkolwiek kondolencji. Tym bardziej, że to nie była dla niej najbliższa osoba i raczej Jocelyn nie była bardzo rodzinna. Zresztą do zakładania jej się nie spieszyło i z chęcią spisała się na straty. Stąd nawet nie przywiązała wagi, że Isaak nie spełnił norm społecznych. Nie potrzebowała tego.
- Dziękuję. Jednak, jeśli miałby pan przymierać z głodu, to zapłacę. - Akurat na głód Isaaka żadne kredyty nie wystarczą i nie są potrzebne. A Jocelyn, aż tak miła nie byłaby, żeby zostawiać w antykwariacie coś innego, niż pieniądze.
- Albo przyjść jeszcze kiedyś - i wystawi na stronie transakcji pięć gwiazdek dodała z lekkim uśmiechem, w końcu, dlaczego miałaby mieć o Burtonie niekorzystne zdanie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 311
avatar
Isaak Burton
Gdyby potrafił szczerze się zaśmiać, to pewnie w tej chwili by to zrobił. A tak zamiast szerszego uśmiechu pojawił się grymas niezdecydowania. Jakby sam nie wiedział, czy chce się uśmiechnąć.
- Raczej mi to nie grozi. Ale zapraszam jak będzie pani w pobliżu. Stały klient zawsze jest mile widziany.
Rzucił kilkoma kulturalnymi frazesami, które gdzieś tam utarły się w rozmowach handlowo - usługowych.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 64
Jocelyn Fitchford
Twarz Burtona przybrała dziwny wyraz, ale nie było co narzekać. W końcu źle nie wyszła na wizycie w antykwariacie, a że Isaak był mrukliwy.
- Dziękuję raz jeszcze.
Jocelyn schowała książkę wraz z kopertą, bez przeliczania zawartości - nie podejrzewała Isaaka o takie sztuczki.
- Do widzenia i miłego dnia - z tymi słowami wzięła lampkę i wyszła z lombardu.
/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
<--- z posterunku

Mad szła w milczeniu, jeśli podczas drogi Raven o coś pytał, odpowiadała półsłówkami. W głowie miała wzrok Lamba, ich tak niedawną rozmowę w Bistro, rozmowę z Joachimem... Nigdy nie chciała wybierać między większym złem a mniejszym. Nigdy nie chciała przekraczać granicy. A przez relacje z lombardzistą ślizgała się po rejonach, których nie chciała znać...
Wyrzuciła te myśli z głowy w momencie, gdy zbliżali się do antykwariatu. Teraz miała ważniejsze sprawy do rozegrania. Zerknęła na Ravena.
- Przystępujemy od razu do konkretów, czy najpierw udajemy, że szukamy książki? - uśmiechnęła się lekko.
Mało wyszukany żart, ale nie miała teraz sił na więcej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Przez całą drogę nie była specjalnie rozmowna. Właściwie, to w ogóle nie była. Zazwyczaj było na odwrót. Spodziewał się, że buzia się młodej policjantce nie zamknie. A jednak. Również więc głównie milczał, nie mając specjalnie wiele do powiedzenia, jak zwykle.
- Zależy, kto będzie w środku - stwierdził. Jeśli będą tam jacyś klienci, popatrzą sobie na towary, poczekają aż ludzie się ulotnią. Jeśli będzie pusto, od razu będzie można przejść do rzeczy. Nacisnął klamkę i okazało się, że lokal był zamknięty. Musieli przejść do drzwi wejściowych kamienicy i poprzez klatkę schodową wejść na piętro. Dopiero wtedy mogli zapukać do mieszkania Burtona.


Ostatnio zmieniony przez Raven Alistair Crow dnia Pon Mar 21, 2016 12:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Zmarszczyła lekko brwi, gdy drzwi okazały się zamknięte. Nie wiedząc czemu, Madeleine zakładała, że w ciągu dnia antykwariat będzie otwarty. Jak widać Burton rządził się własnymi pokrętnymi prawami. Ale tak naprawdę nie miała o nim żadnego zdania. Słyszała jedynie plotki, że jest dziwakiem. Ale bycie dziwnym, to jeszcze nie zbrodnia, prawda? Chyba, że trzymasz na rękach zaginione dziecko... Co zeznał Jasper.
Poszli zatem do mieszkania.

---> mieszkanie Isaaka
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
<--- z mieszkania Burtona

Po wyjściu z mieszkania, odetchnęła wyraźnie. Z niezadowoleniem musiała stwierdzić, że przez tę całą sytuację z Silverem, nie mogła normalnie pracować. Bała się emocjonalnych starć, unikała tego, co mogła uniknąć. Kiedyś pewnie odgrywałaby tu dobrego policjanta, byłaby opozycją dla Ravena - mogliby teraz wyciągnąć więcej informacji. A zamiast tego uciekała w czeluście antykwariatu, by odwalić tę gównianą robotę jak najszybciej. Już nawet nie była tak do końca przekonana czy chce złapać szalonego lekarza, czy chce stawić mu czoła. Nie umiała sobie poradzić z Johnem Silverem, to dlaczego miałaby sobie poradzić z jakimkolwiek innym oprawcą? Poczuła się, jakby coś bardzo ciężkiego zwaliło jej się na ramiona.
Westchnęła raz jeszcze, a gdy znalazła się już przed drzwiami antylwariatu, wyciągnęła klucze. Otworzyła kratę, potem dwoje drzwi wejściowych... Zastanawiała się po co takie zabezpieczenia? Przecież to był tylko antykwariat. Co można było tutaj ukraść? Starą książkę? Nadpsutą szafkę? Albo coś, co było dla Burtona ważne. Drzwi skrzypnęły, gdy je otwierała. Mimowolnie poczuła dreszcz. Mimo to weszła do środka. W nodrza uderzył ją kurz i zabach starości. Pomyslała, że tak pewnie śmierdzi w kryptach, ale cóż... Niektórzy lubili taki zapach. Przeszła się po pomieszczeniu. Spacerowała między półkami, jeśli dojrzała coś ciekawe, sprawdzała to. Starała się znaleźć jakieś ukryte zakamarki, skrytki czy drzwi... Może coś na zapleczu?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Młoda policjantka dobrze zauważyła, że w antykwariacie pachniało jak w grobowcu. Nawet po zapaleniu światła nie zrobiło się jaśniej. Jakby żarówki bały się mocniej świecić. Meble dawały złowrogie cienie na ścianach, a podłoga w niektórych miejscach skrzypiała. Samotne zwiedzanie antykwariatu wydawało się nieco straszne.
Wnętrze wydawało się jednocześnie zwyczajne, jak to w sklepie ze starociami, ale jednak podejrzane. Jakby nagromadzenie sprzętów miało coś ukrywać. W miejscu gdzie zazwyczaj siedział Isaak, w starym fotelu przy komodzie było tylko nieco czyściej. Mniej kurzu na meblu. Pozostawiony kubek z niedopitą kawą, paczka tytoniu. Nic specjalnego. Kawałek niedomknięte drzwi na zaplecze.

Kostki 2k6 na percepcję:
Po przekroczeniu 17 punktów dostrzegłaś, że na podłodze widnieją ślady, jakby ktoś przejechał paznokciami po drewnie. Cztery, podłużne, mają około 20 centymetrów długości, kończą się przed drzwiami biura z tyłu sklepu. Jeżeli nie przekroczyłaś wymaganej liczby - nic nie dostrzegasz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
22

Zapach kurzu drażnił nozdrza. W którymś momencie Madeleine kichnęła, a po pustym pomieszczeniu podniosło się echo, zagłuszając śmiertelną ciszę. Wzdrygęnęła się. Niby nie było w tym miejscu nic nadzwyczajnego, a jednak człowiek czuł sie tu nieswojo. Rozejrzała się raz jeszcze, przeszła wokół półek, aż w końcu zatrzymała się przy biutrku. Cóż... Beznamiętnym spojrzeniem przesunęła wzrokiem po blacie. A potem zjechała spojrzeniem jeszcze niżej, na podłogę. Jeśli kurz był tutaj wszechobecny, to mógł również coś zdradzać. Na przykład czt jakieś meble nie były przesuwane ostatnio. Jednak jej wzrok napotkał coś innego... Zmarszczyła brwi, przykucnęła. Przesunęła palcem po wgłębieniu w deskach, a potem powiodła wzrokiem tam, gdzie się kończą do granicy drzwi.
Wstała, obejrzała się za siebie. Czy powinna iść już teraz po Crowa? Pokręciła głową. Przecież nie mogła być aż takim cykorem.
Nacisnęła klamkę drzwi. Jeśli nie ustąpiły na pewno naparła na nie mocniej. A jeśli nadal nic - to pewnie chciała sprawdzić czy nie ma jakiegoś schowanego klucza w biurku lub w jego okolicy.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Drzwi nieco stawiały opór, ale to raczej z powodu kiepskiego mechanizmu. W końcu uległy. Na pierwszy rzut oka w środku nie było nic ciekawego. Kolejne biurko, tym razem o wiele masywniejsze i na pewno nie przeznaczone do sprzedaży. Na blacie leżało trochę książek. O mechanice, o roboce, felietony fanatyków z Sanktuarium o wyższości człowieka udoskonalonego protezami ponad zwykłymi ludźmi, a także książka kucharska. Obok coś co wyglądało na księgę finansową. Jakiś zardzewiały mechanizm. Po jednej i drugiej stronie biurka było po jednej szufladzie.
Pod ścianą metalowe szafki pozamykane na małe kłódki. Na niewielkiej komodzie, gdzie leżała stara, zakurzone butelka brandy, obok było zdjęcie pięknej, blondwłosej kobiety, uśmiechającej się do aparatu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Po wejściu do pomieszczenia rozejrzała się uważnie, starając się dostrzegać każdy jeden szczegół. Powiodła wzrokiem po przedmiotach, ale na razie jej nie interesowały. Przykucnęła zaraz przy drzwiach, by sprawdzić czy ślady paznokci są również po tej stronie drzwi. Być może znalazłaby jakieś dodatowe wskazówki.
Potem wstałą, by dokładniej przejrzeć to, co znajdowało się w pokoju. Zerknęła na książkę kuchrską. Burton nie wyglądał na miłośnika gotowania. Otworzyła tom, przejrzała parę kartek. Może było tam coś zaznaczone? Może jakieś notatki? Resztę książek też przejrzała. W tym samym celu.
W końcu wzrok Madeleine padł na zdjęcie kobiety. Wzięła ramkę do rąk, przyjrzała się usmiechniętej twarzy. Kim była? Żoną? Siostrą? Na sentymentalnego Burton też nie wyglądał. Odwróciła ramkę, by ją rozmontować i sprawdzić czy nie ma czegoś napisanego na odwrocie zdjęcia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Nic nie było zaznaczone w książce kucharskiej, wyglądała jedynie na starą i niektóre strony luźno latały między kartkami. W reszcie książek też były zaznaczone fragmenty, min.:
Cytat:
 
Tomy nie wyglądały na bardzo stare. Na jakiejś wyrwanej na ślepo z notesu karteczce, która wyleciała z między stron był napis: człowiek -> maszyna -> nadczłowiek -> postczłowiek. niezwyciężony.

Na odwrocie zdjęcia kobieca ręka napisała: "Pamiętaj o co walczymy. Nie o świat, jedynie o rodzinę. Kochająca Alice."
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Przekartkowała książki. Na zaznaczonych cytatach zatrzymała wzrok. Pomyślała, że to niebezpieczne ideologie. Pomyślała, że mogą pomieszać człowiekowi w głowie. Bo w sumie Burton na całkiem normalnego nie wyglądął. Madeleine westchnęła. Wszystko układało się w obraz czegość, co, jak sądziła, nie będzie jej się podobać.
Po zajrzeniu na rewers zdjęcia usmiechnęła się lekko. "Jedynie o rodzinę". Piękne słowa. Ciekawe czy żona burtona byłaby zadowolona z tego, w co wpakował się jej mąż.
Młoda policjantka rozejrzała się raz jeszcze po pomieszczeniu. Ponownie przykucnęła zaraz przy drzwiach, by sprawdzić czy ślady paznokci są również po tej stronie drzwi. Być może znalazłaby jakieś dodatowe wskazówki.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
O dziwo po tej stronie drzwi nie było nic widać. Pewnie były jakieś zadrapania, ale inne, raczej od przesuwania mebli. Za to na tym cienkim boku drzwi można było zauważyć czerwonawe odbarwienie i odrobinę naderwane drewno.

2k6 na percepcje:
Po przekroczeniu 19 punktów zauważasz kawałek materiału pod szafa, stojącą w głównej sali antykwariatu. Niby zakurzony śmieć. Ale zaraz potem dostrzegasz kolejne zadrapania, identyczne do poprzednich, kierujące się jakby na tyły sklepu. Może coś tam jest?
Jeżeli nie przekroczysz - kucając przy drzwiach dostrzegasz pod biurkiem na zapleczu dość duży nóż. Nie był brudny od krwi czy innych rzeczy... ale na co komu nóż pod biurkiem?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
9 + 12 > 19

Światło było tu słabe, nawet palące się lampy nie dawały go tyle, ile Madeleine by sobie życzyła. Pochyliła się jeszcze niżej, prawie na kolanach była. Niczego jednak nie dostrzegła. Wzrok przesunęła po dalszych partiach podłogi, aż wzrokiem dotarła do drzwi. Zmarszczyła brwi, sięgając palcami do odłamanego nieco drewna i czerwonych śladów... Wcale a wcale jej się to nie podobało.
Jeszcze raz przyjrzała się podłodze, by w końcu oprzeć o nią kolana i schylić się tak, by móc zajrzeć pod kątem pod meble. Coś jej mignęło pod szafą, przeszła tam na czworakach, sięgnęła, by wyciągnąć kawałek materiału. Złe przeczucia sprawiły, że dreszcz przeszedł po karku Madeleine. Zwłaszcza, że zaraz potem dostrzegła kolejne zadrapania na podłodze, które kierowały się w stronę tyłu sklepu. Kobieta nabrała głęboko powietrza, jakby chciała sobie tym dodać odwagi. Schowała skrawek materiału do kieszeni, a potem ruszyła na tyły sklepów.

(Czy nóż dostrzegła tak czy inaczej?)
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Noża nie dostrzegła, skupiona juz na innym tropie. Choć to był akurat jej najmniejszy problem. Cisza w antykwariacie była dość przygnębiająca. Jedynie kroki Madeleine wywoływały ciche skrzypienie podłogi. Przez nieuwagę szturchnęła jakiś lekki regał, z którego spadł nakręcany karaluch. Z dzikim piskiem przeleciał tuż przed nią by robić się na drugiej ścianie. Creepy...
Na końcu sklepu Mad znalazła niewielki korytarzyk zakrecający w prawo. Nie był długi, może raptem 4 metry. Na końcu stała dość sporych rozmiarów szafa dwudrzwiowa. Solidna, na pewno ciężka.

2k6 na percepcje.
Jeżeli przekroczysz 20 punktów dostrzegasz, że za szafą nie ma ściany, lecz pod samym sufitem jest zarys drzwi. Jeżeli nie przekroczysz - cóż, w sumie jesteś w ślepym zaułku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
18 ;-;

Madeleine starała się uparcie ignorować upiorny charakter antykwariatu. Na początku szło jej to całkiem nieźle, ale każdy kolejny trop, każdy kolejny odkryty element sprawiał, że ciarki przechodziły jej po plecach. Osobowość Burtona - zważywszy na znalezione przedmiory - jawiła się jako co najmniej niepokojąca. To nie pomagało młodej policjantce odgonić lęków. Miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje, obejrzała się za siebie, by spojrzeć na otwarte do biura drzwi. Nasłuchiwała, ale jedyne co słyszała to własne kroki, gdy podchodziła do drzwi i je zamykała. Jęknęły. A Mad pomyślała z trwogą, że w tym jęku było coś ludzkiego. Odetchnęła głęboko, starając się opanować. Żałowała, że nie ma tutaj Ravena. Powinni zejść do sklepu razem... A tymczasem sama kroczyła na tyły antykwariatu. Wydawało jej się, że coś słyszy, odwróciła się gwałtownie, potrącając przy tym regał. To co z niego spadło, sprawiło, że aż podniosła dłonie do ust, by zdławić własny krzyk. Coś, co ją przetraszyło rąbnęło z piskiem o ścianę. Dopiero, gdy podeszła, zauważyła, że to mechaniczny karaluch. Szturchnęła go nogą, zaśmiała się nerwowo do siebie. Choć wcale nie było jej do śmiechu. Niemniej jednak kontynuowała swoje śledztwo, przechodząc do niezbyt długiego korytarzyku, na końcu którego stała stara, ciężka szafa.
I co?
I nic w sumie. Ślepy zaułek. Mała dziewczynka, która siedziała w Mad i była teraz bardzo przestraszona, chciała machnąć ręką, odwrócić się na pięcie i w końcu wyjść z antykwariatu. Madeleine powstrzymała jej zapędy. Wzięła głęboki oddech, przekonując samą siebie, że jeszcze tu nie skończyła.
Podeszła do szafy i spróbowała ją otworzyć.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Madeleine pewnie od razu pomyślała, że otwieranie szafy było głupim pomysłem. Pewnie gdzieś na drzwiach było zaczepione stare, zakurzone prześcieradło, które niczym duch upadło jej na głowę. Jednocześnie drzwi otworzyły się do końca i zawiasy jęknęły okrutnie.
Na lewym skrzydle drzwi było przymocowane zmatowione, duże lustro. W środku była stara walizka, otwarta. W środku kilka listów związanych wstążką, niewielka waza ze starą, złotą biżuterią. Parę jakiś starych bibelotów, jakiś figurek, zardzewiałych zębatek. Nic dziwnego w sumie, prócz tego ze na tylnej desce był przymocowany gwoźdźmi do sufitu czarny, wielki materiał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 653
avatar
Madeleine Rowley
Ależ skąd! Madeleine nadal uważała, że otwarcie szafy jest świetnym pomysłem! Tylko gdy to prześcieradło spadło jej na głowę, zapowietrzyła się ze strachu, cofnęła gwałtownie, potknęła o materiał i upadła na dupę. Kaszląc przez kurz, zdarła z siebie prześcieradło. Drzwi akurat kończyły skrzypiącą wędrówkę do otwarcia.
Mad wstała, otrzepała niedbałym ruchem spodnie, ale jej wzrok utkwiony był już w otwartej walizce. Podeszła, przejrzała parę rzeczy, oglądając je dokładnie. Trzymając w dłoniach listy zastanawiała się czy ma prawo je czytać, bo to w końcu pewnie korespondencja prywatna, ale... Była policjantką. Każdy dowód miał znaczenie. Postanowiła zabrać je ze sobą.
Uwagę przykuł również czarny materiał. Madeleine patrzyła na niego przez chwilę, nie ruszając się z miejsca, a potem po prostu sięgnęła w głąb szafy i go odchyliła.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
A za materiałem natrafiła na drzwi. Wystarczyło przekroczyć nad rzeczami w szafie. W bladym świetle na metalowej fakturze drzwi widać było nieco już zamazany ślad ręki. Ręki, która odbiła krwawy ślad. Drzwi były otwarte, z kluczem w zamku, jakby ktoś miał niedługo tu wrócić. Albo jest w środku i jeszcze nie wyszedł. Po zejściu do piwnicy widzisz dość podejrzane pomieszczenie. Pod jedną ścianą stoi łóżko szpitalne, przykryte starym prześcieradłem. Obok stoliczek na kółkach, na którym można odkryć narzędzia chirurgiczne zawinięte w jakąś szmatę. Pod druga ścianą, na prawo od drzwi, stoją metalowe szafki. Na nich leżało zdjęcie zamordowanej Wiktorii Burnett, kilka lat młodszej, jakby z okresu studiów. Szare, brudne, ale jednak widać było na nim uśmiechnięta twarz młodej adeptki sztuki jaką jest medycyna. Obok leżały dwa położone na sobie listy.

"Nic nie pomaga, jest tylko gorzej, Isaaku. Wydaje mi się, że śnię na jawie. Krew, której nie ma zmywam z rąk. Nie pamiętam nocy..." [reszta została oderwana]

"Czujesz śmierć? Czujesz, że to nad nami wisi? Odwracam twarz, a on zawsze jest obok. Nienawidzi mnie mocniej niż reszty świata.
W."


Losowe kostki k6, po otwarciu szafki:
1,3,5 - na półkach leżało kilka książek, kilka zeszytów. Niewielki zestaw narzędzi warsztatowych i butelka dziwnego płynu w postaci zawiesiny. A także słoik, pusty, choć na brzegach brudny czymś przypominającym zastygnięty kisiel.
2,4,6 - kiedy otworzyłaś szafkę... spojrzałaś im prosto w oczy. Kilka obracajacych się w płynie gałek ocznych. Obok w słoju kawałki odciętych uszu. W kolejnym jakby dwa palce odbijające się o siebie. I nic więcej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Antykwariat
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17  Next
 Similar topics
-
» Antykwariat.
» Antykwariat
» antykwariat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-