IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Brama Południowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin

Bramy Południowej w dzień i w nocy strzeże co najmniej czterech żołnierzy, którzy szczegółowo sprawdzają dokumenty zarówno wchodzących, jak i opuszczających miasto.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 46
avatar
Greg "Big Bo" Bodiana
Jeszcze kilka kroków, a potem całkiem nowy świat

-Halo jest tu kto?! Spier***m stąd! Proszę otworzyć wrota!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Dwóch z czterech pilnujących bramy żołnierzy od razu podeszło do Bodiany. Nie wyglądał na niewinnego naukowca, jacy przeważnie chcieli opuścić miasto.
- Dokumenty - rzucił ten po lewej. Nie pierwszy raz widzieli takie zachowanie, ale procedury to procedury, najpierw dokumenty, potem odprowadzenie do aresztu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 46
avatar
Greg "Big Bo" Bodiana
Ostatnio jak takie wypierdki chciały moje dokumenty to zostałem poważnie okaleczony.

-Spierdalaj. Szukam frajera, który organizuje jakąś wyprawę za miasto. Jest tu na bramie? Mogę go poszukać za miastem.

Greg badał czy jest odpowiednio blisko, aby zaatakować napastników. Zabrać jednemu broń, wycelować w innego. Obserwował i oceniał czy jest to możliwe czy też nie.

Najwyżej mnie zabiją. Jakoś to przeżyję, hehehe
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Te, nieco grzeczniej - zwrócił mu uwagę dryblas po lewej stronie i mocniej chwycił swój karabin. Ten z prawej również poprawił dłonie na swojej broni, po czym splunął Bodianie pod nogi.
- Dokumenty albo areszt, twój wybór - powiedział ten po lewej. W tym czasie pozostałych dwóch żołnierzy, którzy bacznie przyglądali się zajściu, na wszelki wypadek przygotowało się do oddania strzału.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 46
avatar
Greg "Big Bo" Bodiana
Greg zaczynał mieć pierwsze objawy choroby psychicznej. Zaczął się śmiać, po czym także splunął.

-I co pluniecie dalej niż ja?

Wyjął jakąś pomiętą kartkę papieru i podał knypkowi(dla Grega każdy był knypkiem). Oczywiście podał ją tak, aby spadła na ziemię.

-Przepraszam, mogę podnieść, jeśli Pan sobie życzy... Panowie, puście mnie, jestem poważnie chory. To zaraźliwe. Chcecie, żebym zaraził Wasze rodziny? Zostało mi kilka dni życia, chcę umrzeć poza miastem. Nikt nie zauważy, nikomu nic się nie stanie. Jak nie pójdę sam to pójdę z jakąś ekspedycją naukową, ale zarażę ich chorobą i umrą ze mną. A i jeszcze jedno. Jeśli mi coś zrobicie to Was opluje. Zapewniam, że się zarazicie i nie przeżyjecie dłużej niż kilka tygodni.

Greg był przekonujący. Wyglądał na chorego. Zachowywał się jak idiota. Nie mył się od tygodnia.

To się musi udać. A jak nie po dobroci to atakuję jak się schyli.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Żołnierz popatrzył z obrzydzeniem na Grega i lekko kopnął upuszczony papier.
- Podnieś to - rozkazał. - Jeszcze jeden numer, a zamiast na pustynię trafisz do pierdla, już tam się zajmą twoją chorobą. - Mężczyzna ewidentnie miał go dosyć, skłonny był więc puścić Grega na pustynię tak po prostu i niech się sam martwi o przetrwanie. Niestety, nie był sam, więc musiał dopełnić wszystkich procedur, w tym przynajmniej rzucić okiem na dokumenty Bodiany.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 46
avatar
Greg "Big Bo" Bodiana
Bo podniósł kartkę, która upadła(aczkolwiek nie były to dokumenty, gdyż Greg bał się, że potem może ich nie odzyskać). Zaczął kaszleć w stronę żołnierzy, udając duszenie i zwrócił się do jednego z nich.

-Puść mnie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Żołnierz odsunął się z obrzydzeniem od Bodiany i kiwnął głową na jednego z dwóch kolegów, którzy do tej pory się nie wtrącali.
- Wynoś się, ale nie licz na to, że tu wrócisz - rzucił, gdy brama została otwarta.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 46
avatar
Greg "Big Bo" Bodiana
Wrócę jak zmieni się wartownik, debilu
-Hahahahaha.

Greg wpadł znowu w jakieś dziwne szaleństwo i ruszył w nieznane śmiejąc się nerwowo.

zt-> pustynia
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
<---- z mieszkania

Dzień jak każdy inny żeby coś zarobić trzeba się było ruszyć za miasto. Miał nadzieję, że uda mu się upolować jakąś kuropatwę albo znaleźć jej gniazdo i wybrać jajka. W sumie kilkoma liskami też by nie pogardził. Ich futerko zawsze było w cenie.
Zatrzymał się przy bramie.
-Dobry.- podał strażnikowi swoje dokumenty.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Dobry, dobry...- bąknął strażnik biorąc od niego dokumenty, by odznaczyć Jima w notesie. Myśliwi na ogół nie mieli problemu z wydostaniem się z miasta na pustynię. W końcu to była ich robota a i większość z nich dobrze się znała ze strażnikami. - Wybierasz się na tę wyprawę jajogłowych? - zapytał wpisując nazwisko Ledwitcha do kajetu. Nawet nie musiał sprawdzać, czy nie popełnił przy tym żadnego błędu. Kiwnął ręką do znajomego, by otworzył bramę i oddał dokumenty Jimowi.
- Powodzenia.

Przenosisz się tutaj: http://miasto.forumpl.net/t361-droga-na-poludnie#6067
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
Jim schował papiery i kiwnął głową na wzmiankę o wyprawie.
- Ano wybieram się.- nie musiał nic więcej dodawać. Dla niego to był tylko dodatkowy zarobek.
-Dzięki.- choć ponoć dziękowanie za życzenie powodzenia przynosiło pecha i ruszył drogą na południe

----->http://miasto.forumpl.net/t361-droga-na-poludnie#6067
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Nadszedł długo oczekiwany dzień wyprawy. Zbiórka zarządzona została o wczesnej godzinie, czwartej nad ranem, przed Południową Bramą. Wszyscy podróżnicy otrzymali przepustkę na pustynię.
Do ekwipunku dopisujecie (można poskracać, żeby się zmieściło w polu profilu):
- racje żywności i woda na 7 dni
Dodatkowo każdy z "najemników", czyli postaci nie będących badaczem może na czas wyprawy dopisać do ekwipunku strzelbę (chyba, że już ma) oraz 10 nabojów.

Na czas rozpoczęcia wyprawy dozwolona jest bilokacja. Czyli można spokojnie doprowadzić do końca prowadzone wcześniej wątki. Jednak po ich zakończeniu nie można rozpoczynać nowych, to jest nie będących pustynna wyprawą. Każdy, kto nie zdążył bądź zapomniał zgłosić swój udział w ratuszu, może jeszcze dołączyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
<--- pub - akademik

Czwarta rano po wizycie w pubie gdzie latały butelki i rzucano nim o podłogę, nie była przyjemną godziną. Ledwo się Romesey zwlókł z łóżka po kilku marnych godzinach snu. Szczęściem spakowany już wcześniej, tylko ubrał się na szybko w lekkie ciuchy, mogąc nareszcie dać sobie spokój z kilkoma warstwami ubrań i założył wypchany plecak, by udać się pod bramę.
Miał nadzieję, że Leanne prędko się pojawi, nie mogąc już doczekać się gdy opowie jej o tym jak Amos dostał łupnia od szczyla ze slumsów. Chociaż... zaraz podrapał się po brodzie myśląc, że lepiej nie odbierać koleżance namiastki bezpieczeństwa i nic jednak nie mówić. W końcu co pomyśli o ochronie, która zostaje pobita przez gówniarzy?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 48
avatar
Matthews Malone
/Początek

Czwarta nad ranem, psia mać, toż to nie wiadomo, czy się kłaść przed tym, czy przesiedzieć. Kto to wymyślił? Ach, no tak, Corby. Niby sława i geniusz, a taką paskudną godzinę na wyruszenie w pustynię wybiera!, marudził dr Malone w myślach, acz spowodowane to było li tylko wczesną porą, osobiście wszak do profesora nic nie miał, ba! podziwiał go i zazdrościł koledze sukcesów. Stawił się, a jakże, na czas, choć było mu ciężko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
---> Dom

Redowi pora dnia nie przeszkadzała, był wyspany zwarty i gotowy do wymarszu. Zresztą i tak nie mógł zasnąć całą noc myślał o pustyni. Stawił się dość wcześnie, nie było jeszcze zbyt wielu osób.
- Dzień Dobry... - przywitał się podchodząc trochę nieśmiało i niepewnie do zgromadzonych...
- Ja byłem zapisany... Red Ryder... u burmistrza byłem zapisany... - dodał po czym wyprostował się stając obok i czekając na resztę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Romesey na szczęście nie musiał długo czekać na pozostałych członków ekspedycji. Widząc doktora Malone, uśmiechnął się z radością typową dla młodych zapaleńców i zaraz skierował kroki w stronę mężczyzny.
- Dzień dobry, doktorze!
Zawołał już z odległości kilku metrów i stanął przed mężczyzną, gotowy na wypełnianie wszelkich jego poleceń. Jak zawsze zresztą! W końcu podziwiał Malone tak samo jak i profesora. Zaraz też spojrzał na kolejnego mężczyznę i wyciągnął ku niemu rękę.
- Witam, Romesey Hannon!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
/początek

Lea, w odróżnieniu od swojego kolegi, nie szlajała się po pubach z szemraną reputacją, a sumiennie szykowała na wyprawę. W końcu dotarła, ze sporym plecakiem pod bramę. Miała na sobie wygodne buty za kostkę, luźną jasnokremową sukienkę z długim rękawem, ciągnącą się prawie do ziemi. Pod tym luźne materiałowe spodnie tego samego koloru co sukienka, z nogawkami wepchniętymi w buty.
Już jej było ciężko! A to dopiero początek.
- Rom! - ucieszyła się dochodząc na miejsce. Sciągnęła plecak i oparła go o jakis płotek czy barierkę.
- Zabrałeś wszystko? - głównie miała na myśli broń.
- Och, wyglądasz jak.. jak.. jakbyś z grobu wstał. Co się stało?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 232
avatar
Kevin Burnett
/ dom, posterunek

Kevin z Wiktorią mieli ciche dni. Nie odzywali się do siebie, on sam skrzętnie ukrywał przez te dni że się wybiera na wyprawę. Przekazał tylko informację wyprawie przełożonemu i Ravenowi. Nie rozmawiał z nim za wiele o tym co widział w pubie. Uznał że ich relacje to wyłącznie ich sprawa.
Spakował się i udał się w wyznaczone miejsce i czas. Było parę osób. Przywitał się po czym staną z boku. W końcu był tu incognito. Wiktorii jeszcze nie było.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
/apartament Marchanta

Jak tylko dowiedziała się o której zamierzają wyruszać postanowiła się stawić. W końcu zamierzał iść z nimi Pan Marchant.. No i Red, chciała go pożegnać. Polubiła go, mimo że spotkali się tylko kilka razy. Nie było ciężko wypatrzeć go w tłumie więc Naina podeszła od razu do niego.
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się do Reda. - Jesteś pewien, że chcesz iść? - zapytała jeszcze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- Naina? - zrobił zdziwioną minę, no nie spodziewał się że tu będzie, no bo chyba nie dla niego. W pierwszej chwili przeszło mu przez myśli że dziewczyna też chce wyruszyć. No ale szybko obalił tą tezę przecież sama odradzała mu ten pomysł. Nawet się ucieszył że ją zobaczył, to było miłe.
- Nie- odpowiedział szybko na jej pytanie - ale muszę... chyba, nie wiem - pokręcił przecząco głową, by zaraz ją spuścić, a wzrok wbić w ziemię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- No bo jeszcze możesz zrezygnować. - zerknęła na innych członków wyprawy. - Poradzą sobie na pewno. - oczywiście, że byla zmartwiona tym, że chce wyruszyć. Jak mialaby nie być? W końcu to prawie pewna śmierć.
- Przyniosłam coś dla ciebie. - odezwała się po chwili niezręcznej ciszy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Podążył za nią wzrokiem, mierząc poszczególnych członków wyprawy.
- Pewnie poradzą - dodał jednak kolejne słowa znowu spowodowały zaskoczenie Reda. Jak będzie Naina go tak zaskakiwać to faktycznie wyprawa się dla niego skończy szybciej niż zakładał.
- Dla mnie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Mhm.. - ściągnęła z ramienia torebkę i otwarła ją, by przekopać się przez kilka wymiarów i w końcu złapać to, co potrzebowała.
- Tu jest suszone mięso, jest słone, ale dobrze zaspokaja głód... No i nie zajmuje dużo miejsca. - jedno zawiniątko powędrowało w ręce Reda. - I.. - zaczęła dalej grzebać w torebce dalej. - To na teraz. - paczka ciasteczek.
Naina wydawała się trochę zakłopotana swoim zachowaniem i tymi prezentami.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Brama Południowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 12Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Brama główna
» Brama Wejściowa do Posiadłości
» Czasy końca
» Brama wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Obrzeża-