IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ratusz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 18 ... 31  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W budynku znajduje się wiele pomieszczeń biurowych. Każdy wydział zajmuje kilka gabinetów, w których siedzą urzędnicy załatwiający najdziwniejsze miejskie sprawy. Jak w każdym urzędzie, i tutaj na korytarzach ciągną się kolejki.
Na samej górze znajduje się biuro burmistrza.

Galeria sztuki
W lewym skrzydle Ratusza znajduje się niewielka galeria sztuki współczesnej. Zajmuje jedynie trzy piętra - od parteru do drugiego piętra. Na pierwszym i drugim poziomie są dwie dość duże sale, na trzecim - dwie kolejne, mniejsze.
W dwóch dużych salach można zobaczyć najlepsze dzieła współczesnych artystów. W średniej, na drugim piętrze, znajdują się obrazy i rzeźby twórców mniej znanych i debiutujących. W najmniejszej z sal organizowane są prelekcje i warsztaty, prowadzone przez najwybitniejszych przedstawicieli świata sztuki Neozigguratu.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Kwi 09, 2014 7:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
I miał rację! Patrzyła na obraz omijając wszelkie anatomiczne intymne szczegóły... Więc za wiele nie widziała.
- Kontrowersyjny. Jak wszystkie. - powiedziala po prostu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
-Wiem.
Poznała go na tyle, że wiedziała, iż takie przemawianie publicznie nie jest dla niego najprzyjemniejszym zadaniem pod słońcem. Poradził sobie jednak z nim całkiem nieźle.
Uśmiechnęła się kącikiem ust, dosłyszawszy sarkazm w jego głosie.
-Jest... inspirująco.-odparła, przykładając kieliszek do warg i wypijając łyczka.-I jakże miałabym nie zjawić się na wernisażu mojego ulubionego malarza? Poza tym, że jesteś dupkiem - masz talent.
Oho, czyżby ironia tym razem wyszła z jej strony?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 649
avatar
dr Ned Beowulf
- Dobrze się jednak składa, jestem chirurgiem... - powiedział, jak zwykle przyjemnym w cholerę głosem. Uśmiechnął się pod nosem i spojrzał na nią ukosem.
- O'Shea jest świetnym... świetnym... demiurgiem. - stwierdził i kiwnięciem słowa swe potwierdził. Uśmiechnął się znowu mile, bo zaraz miał wbić w czarne serce szpilę.
- Przykro mi, że nikt nie wybierał pani twarzy w procesie twórczym narodzenia. - podrapał się po brodzie, odstawił napój ze swoją samozachowawczą naturą w zgodzie. Bo gdyby dostał w twarz, czy zęby stracił mógłby się chcieć jej jeszcze odpłacić.
- Cycki małe, co innego duże. - wzruszył ramionami, odwrócił się na pięcie i w swoją stronę czym prędzej popędził.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Nie z tych, o których myślisz, moja droga siostrzyczko. - powiedział i objął Charlotte ręką w pasie odstawiając i zabierając następny kieliszek.
- Podobają ci się obrazy? - zapytał? - A O'Shea?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
Uśmiechnął się nawet pod nosem słysząc, że jest jej ulubionym malarzem, i jeszcze bardziej, gdy oznajmiła, że jest dupkiem. Co prawda, to prawda, trudno się z tym nie zgodzić. I z tym, że ma talent.
- Miło słyszeć tak wspaniałe komplementy płynące z tak pięknych ust - powiedział, spoglądając na nią z góry. Nie, nie wywyższał się, po prostu był wyższy i stał wyprostowany, więc tak jakoś wyszło. - Nie nudzisz się wśród snobów, dla których liczą się tylko pieniądze? - spytał.

Matthew natomiast musiał udowodnić jakoś, że został zaproszony, więc młodzieniec zwrócił się do niego w ten sposób:
- Proszę podać nazwisko, na pewno mam pana na liście.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Popatrzyła na brata, rozbawiona jego insynuacjami. Przecież ona nic sobie w głowie nie roiła! Przewróciła oczami, robiąc jak najniewinniejszą minę i pokiwała głową. No przecież Henry był tak do przesady porządny! Gdyby ona wiedziała, co robił z panią Black! Gdyby wiedziała, że cokolwiek z nią robił!
- Są zjawiskowe i niezwykle trafne - Powiedziała i napiła się szampana, by zaraz spojrzeć na Henryczka pytająco - O'Shea? Jest przystojnym mężczyzną, nie powiem Nie. Do czego ty zmierzasz? - Zmrużyła oczy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Nie odpowiedziała nic na komplement. Kiedy wychodzi z domu staje się nagle czarującym paniczem, a w swoich czterech ścianach zachowuje się jak dziecko. Gdyby był kobietą to chyba zwaliłaby to na nieregularne miesiączki.
-Zdążyłam się przyzwyczaić do tych snobów. Możesz sobie przypisać tą zasługę.-uśmiechnęła się do niego uroczo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
Zagryzla zęby ponownie. Och, kto go tu zaprosił!? Spojrzała na Neda chłodno.
- Myślę, ze osoba - o mało co, a powiedziałaby "osoby". - która powinna być zadowolona z tego jak wyglądam, jest zadowolona. -
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
Taki Rory, niestety. Co prawda, gdy leżał zalany w trupa albo naćpany na trawniku w parku, to ciężko go było nazwać czarującym paniczem, ale poza tym nawet się zgadzało.
Ukłonił się lekko, słysząc kolejny komplement.
- Miło słyszeć, że choć tak mogłem ci się przysłużyć - odparł. Przez moment chciał ją zapytać, czy była u lekarza, ale dziś wyglądała zdecydowanie lepiej, więc sobie odpuścił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 649
avatar
dr Ned Beowulf
- Wielkie wejście! - powiedział głośniej, będąc już plecami odwrócony do Faye. Szedł praktycznie środkiem sali kręcąc głową ze swego rodzaju niedowierzaniem jakby właśnie chciał powiedzieć no, no!
W końcu znalazł się przy drzwiach. Uśmiechnięty, uradowany zerknął na ochroniarza, potem na mężczyznę, który wyglądał na strapionego.
- No McLagen! Musisz zobaczyć główną atrakcję programu. Przekaz? Czarno na białym! - klepnął Matthewa w ramię, a potem pojedynczo po plecach jak to się żegna z dobrym kolegą. Kiwnął ochroniarzowi na do widzenia i zniknął gdzieś spoza zasięgu wzroku.

Z/T
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Oburzył się. Jak to nie wie kim jest? To przecież oczywiste!
Zmarszczył brwi.
- Jak to nie wiesz?! - nawet oburzenie w głosie mu wyszło. Już otwierał usta, by palnąć coś głupiego, ale wybawił go Ned. Uśmiechnął się do niego jak do starego przyjaciela.
- No własnie chcę. Trochę się człowiek spóźni i już go jełopy nie chcą wpuścić. - parsknął. Machnął jeszcze ręką za doktorem.
Dobra duszyczka w tym gnieździe os. Kto by się spodziewał?
Znów ruszył przed siebie. Najwyżej ZNÓW go zatrzymają i trzeba będzie ZNÓW się z nimi droczyć. Aż szkoda, że nie wziął rewolweru. Uśmiechnąłby się, pogroził. Może by wpuścili.


Ostatnio zmieniony przez Matthew Feather dnia Wto Cze 17, 2014 10:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Wywróciła oczami.
-A ty.. czyjej śmierci pragniesz?-zapytała, nawiązując do jego przemowy. Stwierdziła, że będzie dobrą koleżanką i nie odda go jeszcze na pastwę krwiożerczych fanów.
A u lekarza była... Doktor Feather przepisał jej dwie flaszki whisky, które wychlał razem z nią!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
Ach, skończyło się słodzenie. Szkoda, było tak miło! To nic, że pod maską komplementów czy też pośród nich czaiły się drobne złośliwości.
Zastanowił się chwilę, nim odpowiedział. Skłamać, wymigać się, czy powiedzieć prawdę - oto jest pytanie. W końcu zdecydował się na połączenie drugiej i trzeciej wersji odpowiedzi.
- Ciekawość ciągnie mnie ku własnej, potrzeba zaś ku cudzej - odarł, zamyślony.
Nawiasem mówiąc, jeśli panna Dickens-Pie dokończyła pozostawioną przez Eberarda butelkę, można powiedzieć, że w jakiś pokrętny sposób malarz dopiął swego - miał bowiem swój udział w jej ozdrowieniu.

Cóż, młodzieniec znów zastąpił Matthew drogę.
- Ja bardzo pana przepraszam - wyjąkał. - Ale ja naprawdę muszę sprawdzić na liście i zaznaczyć. - Rozejrzał się, czy nikt nie patrzy i szepnął. - Bo wie pan, ja mogę pracę stracić.

W tym momencie Matthew potrzebuje trochę szczęścia. Rzucasz dwiema kostkami. Wynik zadecyduje, czy młody znajdzie na swojej liście nazwisko "McLagen":
7, 8, 12 - Chłopak znajduje i gorąco Cię przeprasza, że nie poznał. W końcu na pewno jesteś kimś ważnym!
4, 5, 9 - Chłopak nie znajduje Cię na liście, więc mówi: "Przykro mi, nie mam nikogo takiego na liście" i dalej nie chce Cię wpuścić.
3, 6, 11 - Nie dość, że nie znalazł Cię na liście, to jeszcze wtrącił się Ochroniarz - rosły mężczyzna, który tylko czeka, by kulturalnie wyprosić Cię z budynku.
2, 10 - Młodzian tak się zestresował całą sytuacją, że jedna z kartek wypadła mu i zgrabnie wleciała pod kontuar, za którym znajdowała się szatnia. Czerwony na jak burak bąknął coś niezrozumiałego i zaprasza Cię do środka, przepraszając po stokroć i kombinując, jak tu tę nieszczęsną kartkę wyciągnąć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Zmrużyła oczy. Ta odpowiedź niekoniecznie ją satysfakcjonowała. Wiedziała jednak, że przecież nie wskaże żadnej konkretnej osoby, sama też by tego nie zrobiła.
Uśmiechnęła się i dotknęła jego ręki gdzieś parę centymetrów pod ramieniem.
-Pielęgnuj tą drugą, zostawiam cię na pastę tych bogatych snobów.-powiedziała z rozbawieniem, po czym się odwróciła z cichym śmiechem. Przeszła przez salę, kierując się ku łazience.
Przechodząc przez korytarz zauważyła przy wejściu.. sąsiada. Miała ochotę wybuchnąć śmiechem z wrażenia, ale się powstrzymała. Strzelała, że nie ma imiennego zaproszenia i teraz tam się poci, żeby go wpuścili. Oh, trzeba mu pomóc!
Podeszła szybko do drzwi.
-Kochanie, jesteś! Spóźniłeś się na wielkie otwarcie!-pokręciła głową, jakby z niedowierzaniem-Oh, nie mów, że zapomniałeś zaproszenia?
Podeszła do niego, łapiąc go pod ramię i popatrzyła się na ochroniarza.
-Mój narzeczony jest czasami taki rozkojarzony, że zapomina najważniejszych rzeczy.. Uwierzy pan, że potrafi wyjść na spacer bez butów?-jak tylko wyjdą do środka to Minnie chyba będzie śmiała się z własnych żartów przez reszte wieczoru.-Proszę go wpuścić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
9 :\

Chłopak nadal nie chce wpuścić Matt'a. Bąkał coś pod nosem i dalej zastępował drogę.
Mężczyznę powoli szlag trafiał. Miał ochotę walnąć tego kolesia i po prostu wejść. Jednak nie zrobi tak, jest w końcu dobrym, kulturalnym człowiekiem nie? NIE?!
Wzniósł oczy do nieba. Ratunku!
- Ja cię rozumiem. Stres i tak dalej. Ja też byłem kiedyś jak ty. Młody, niedoświadczony. Ale. Wpuść mnie do cholery, bo zaraz coś mnie trafi. - powiedział absolutnie beznamiętnym głosem.
Nagle pojawiła się sąsiadka. No proszę! Była tutaj. Kto by się spodziewał? Ratuje go! Dobrze! Dobrze! Tak ma być. Uśmiechnął się szeroko.
- Jak widzisz. - westchnął - No nie mam głowy do takich rzeczy po prostu, no! Przepraszam, że się spóźniłem, ale... praca. - znów westchnął, po czym nachylił się i cmoknął ją w policzek, coby szopka lepiej wyszła. - Dzięki - szepnął jeszcze, po czym znów wrócił do pionu.
- Najlepiej! Wypominaj mi jeszcze! RAZ się zdarzyło, RAZ! - pokręcił głową z niedowierzaniem. - No co ja tu z nią mam....
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
Ukłonił się, gdy odchodziła, jakby była prawdziwą damą, a on prawdziwym dżentelmenem, po czym zajął się tym, co wychodziło mu najlepiej - upijaniem się.

Chłopak przy drzwiach dalej kręcił nosem, aż do pojawienia się panny Dickens-Pie. Stanął na baczność, bo w końcu miał do czynienia z Kobietą z Elity, i poczerwieniał na twarzy. Na wszystkie świętości, co on ma teraz zrobić?! Niby tego pana nie było na liście, ale ta pani była, skoro weszła... Ja chcę do mamy, ja się nie nadaję do pracy z ludźmi!, krzyczał w myślach.
- Ee, to ten, tak, ależ proszę - wydukał w końcu, odsuwając się od drzwi. - Ja, no, ja prze-przepraszam najmocniej - wyjąkał, czerwieniejąc jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Siostrzyczko, siostrzyczko, nic nie insynuuję, tylko tak, o... pytam. - powiedział uśmiechając się do swojej towarzyszki wieczora.
- Pójdziemy z nim porozmawiać? - zapytał zerkając w stronę Roryego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Uśmiechnęła się słodko do czerwonego jak buraczek ochroniarza i trzymając cały czas Matt'a pod rękę, wprowadziła do środka. Kiedy weszli do korytarza zaczęła chichrać się pod nosem.
-Wisisz mi drinka! Ale... Zastanawia mnie.. Na jaką cholerę się tutaj pchasz?-popatrzyła się na niego rozbawiona, idąc powoli. Sąsiad się odpicował. Garnitur. No, no! Jaki to przystojny mężczyzna mieszka tuż pod nią.
-Myślałam, że leczysz kaca.-dodała jeszcze kąśliwie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Także uśmiechnął się jeszcze do chłopaka i klepnął go w ramię.
- Spokojnie. Każdemu się może zdarzyć. - powiedział spokojnym, ojcowskim wręcz głosem.
No to był w środku! Misja wykonana.  Uśmiechnął się jeszcze do kobiety.
- No wiszę, wiszę. Nie przeczę. - powiedział, po czym podrapał się po głowę. Przecież nie powie, że szuka pracy... - A czemu nie? Jak coś się dzieje to muszę być! Jakkolwiek nudne i snobistyczne towarzystwo by to nie było. - znów uśmiech.
Gniazdo żmij, gdyby ktoś go pytał. Ci Prawi, Uczciwi, Dobrzy, obywatele miasta, mieli częściej więcej na sumieniu niż jakiś rzezimieszek ze Slumsów. Ale co z tym zrobisz? No nic.
- Bo leczę. - mruknął i wskazał na okulary przeciwsłoneczne. - Powiedzmy, że jeszcze nie ozdrowiałem kompletnie, ale na tyle by pojawić się wśród ludzi. - no i kolano go bolało. Cholerne schody.
A ty co tu robisz? - zapytał po chwili.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Odpowiedź Emily można by nazwać dyplomatyczną. Tak naprawdę nic nie mówiła o tym co ona sądzi i jakie ma zdanie. Prawdziwa dama potrafiąca wybrnąć z każdej sytuacji. Czyż między innymi nie dlatego została jego żoną. Upił łyk alkoholu i przesunął wzrokiem po gościach. Wbrew jego minie w duchu był znudzony. Kolejny obowiązek towarzyski jak każdy inny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
---> Koronka

Oczywiście że się spóźniła och i co to za wejście w czerwonej długiej sukni niczym gwiazda z czerwonego dywanu. Obdarzyła kilka osób uśmiechem szybko dostrzegła kilka znajomych twarzy między innym Eberarda, Blacka i... i Minnie, szybko dostrzegła swoja pracownicę, czy była zachwycona z widoku niekoniecznie, od razu nasunęło jej się jedno, kręcenie lodów na boku. Ale przecież jest damą nie będzie psuła tak pięknego pokazu, jeszcze wspanialszych dzieł. Stanęła więc z boku obserwując nie tylko obrazy ale i gości.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- A ty? Co sądzisz? - obejrzała się na męża, który się nie wypowiadał jakoś dziwnie.. Z Faye też sie przespał czy co?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
---> Od Faye

Długo się zastanawiałem czy ryzykować, obserwowałem wchodzących gości z bocznej uliczki. W końcu jednak się zmusiłem. Ach a może to byłą chęć podniesienia adrenaliny. Tak to na pewno to. Podszedłem do portiera który ewidentnie sprawdzał listę gości.
- Steven Graf - rzuciłem, bez zbędnego namysłu w jego kierunku. Miałem nadzieje że O'Shea był na tyle mądry by wpisać mnie na listę. Przecież interesowałem się jego sztuką prawda. Portier zaczął wertować listę zaproszonych.
- A zaproszenie podniósł głowę - czy to kolejny przypadek kogoś kto chce się wbić na wystawę. Na pewno.
- Nie mam - rzuciłem od niechcenia, wywróciwszy przy tym oczami - A na liście mnie nie ma?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Przecież ona wie, że szuka pracy! A drinka to może zrobić sam i przynieść elegancko na piętro. Ponoć ma cały barek zapełniony butelkami?
-Obiecuję... zanudzisz się na śmierć.-puściła w końcu jego rękę, chwilkę później dostrzegając Laurę z miną jak srający kot na puszczy. Uśmiechnęła się do niej przesłodko, jakby z lekką satysfakcją. Objęła kopertówkę obiema dłońmi, trzymając ją przed sobą.
Ah! Po to miał okulary!
-A kolano? Nie zdarte? Tak się wygrzmociłeś, że przez chwile myślałam, że będę musiała cię ratować.
Huk był taki na korytarzu, że aż się zdziwiła, że żaden inny sąsiad nie wychylił głowy co się dzieje.
-Ja? Jestem.. przyjaciółką Rory'ego.
Weszli na główną salę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Wie o jednej pracy. Tą drugą raczej się nie chwali. Bo kto by się chwalił?
Co nie zmienia faktu, że z pieniędzmi krucho. Mógłby sobie pobrudzić rączki i zarobić trochę... Ale najpierw trzeba znaleźć okazję.
- Domyślam się. - pokiwał głową. No bo czego w końcu oczekiwać od tego cnego towarzystwa?
No jasne że po to miał te okulary. Przecież gdyby nie wory pod oczami, to by ich nie zakładał. Cimno wszędzie.
- No jakoś tam do mieszkania dopełzłem. - uśmiechnął się - Nie jest źle. - machnął nogą na próbę - Nie takie rzeczy ta noga znosiła. Co nie zmienia faktu, że schody oficjalnie są złe. - no bo kto lubi schody? Trzeba się męczyć żeby na nie wejść, a po pijaku zejść trudno. Same z nimi problemy.
- Ach. - mruknął i pokiwał głową.
Wszędy obrazy, wszędy. Aż nie wiedział gdzie oka podziać. Śmietanki towarzyskiej nie zaszczycił nawet spojrzeniem, za to szybko dostrzegł "śmierć". Aż zdjął na chwilę okulary i przyjrzał się.
- Hym... Inaczej sobie wyobrażałem śmierć. - mruknął i znów założył okulary. - Zdecydowanie inaczej. - dorzucił.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Ratusz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 31Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 18 ... 31  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-