IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ratusz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 29, 30, 31  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W budynku znajduje się wiele pomieszczeń biurowych. Każdy wydział zajmuje kilka gabinetów, w których siedzą urzędnicy załatwiający najdziwniejsze miejskie sprawy. Jak w każdym urzędzie, i tutaj na korytarzach ciągną się kolejki.
Na samej górze znajduje się biuro burmistrza.

Galeria sztuki
W lewym skrzydle Ratusza znajduje się niewielka galeria sztuki współczesnej. Zajmuje jedynie trzy piętra - od parteru do drugiego piętra. Na pierwszym i drugim poziomie są dwie dość duże sale, na trzecim - dwie kolejne, mniejsze.
W dwóch dużych salach można zobaczyć najlepsze dzieła współczesnych artystów. W średniej, na drugim piętrze, znajdują się obrazy i rzeźby twórców mniej znanych i debiutujących. W najmniejszej z sal organizowane są prelekcje i warsztaty, prowadzone przez najwybitniejszych przedstawicieli świata sztuki Neozigguratu.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Kwi 09, 2014 7:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
To już nie był czas na wahania i podejmowanie decyzji. Te już zapadły a i ona nie była osobą, która teraz po swoich słowach, miała się nagle odwrócić na pięcie i wyjść z ratusza.
Na pytanie urzędnika spokojnie i pewnym głosem odpowiedziała "Tak" spoglądając przy tym Haydenowi prosto w oczy. Te tak dobrze znajome oczy w których często "czytała".
W chwilę później i mężczyzna wygłosił swoje przyrzeczenia. Odetchnęła głębiej. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że powstrzymuje oddech. I to już. Już była kobietą zamężną. Od dziś ona i Hayden będą dzielić wspólne życie.
Mąż ją pocałował a ona przytuliła się na moment do niego ale nie trwało to długo bo Siri widocznie znudzony ceremonią wpakował się pomiędzy nich. Meg roześmiała się wesoło jakby opuściło ją napięcie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 324
avatar
Hayden Maclean
Czułe sceny dobiegły końca, pies się radował, choć pewnie sam do końca nie wiedział czym, a Hayden użyczył ramienia swojej nowej małżonce. Popatrzył na nią z czułością, po czym wyprowadził z Ratusza. Dopiero za progiem odetchnął z ulgą i pozwolił sobie na nerwowy śmiech. Najważniejsze mieli już za sobą, teraz powoli musieli uczyć się życia ze sobą.
Siri szedł gdzieś z boku, merdając radośnie ogonem.
- Proponuję kolację u mnie, a jutro cię przeprowadzimy. Wziąłem wolne na uczelni. - objął Megan ramieniem i przygarnął ją na chwilę do siebie. Popatrzył w bezchmurne niebo. - Teraz pozostaje nam tylko żyć długo i szcześliwie. - cmoknął ją w czoło, a następnie przywołal taksówkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
I było po ceremonii. Wychodziła z urzędu jako pani Mclean. Zerknęła na pierścionek i obrączkę na jej palcu. Będzie się musiała do nich przyzwyczaić jak i do nowego nazwiska. Pewnie zajmie to trochę czasu.
Wtuliła się w bok Haydena. Czuła się przy nim bezpieczna. Wiedziała, że zadba o nią i o dziecko.
- To doskonały pomysł.- zgodziła się i zastanowiła, czy po tej kolacji to ona ma wrócić do siebie do jutra?- Będziemy. Zobaczysz będziemy.- uśmiechnęła się do niego a w jej uśmiechu była obietnica. Jak na świecie pojawi się dziecko to powinno scementować ich związek.
Zerknęła czy Siri jest obok nich a potem ruszyli do Haydena.

---> H&M dom Haydena

Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
/początek

Alexander gdzieś w okolicy lunchu zrobił sobie przerwę na kawę. Nie mając ochoty pić sam, a Amanda wyszła na obiad, to poszedł do pokoju socjalnego, zrobił dwie kawy i poszedł na piętro wyżej do ministerstwa edukacji. Uśmiechnął się do asystentki panny Stanton, po czym wszedł do jej gabinetu.
- Witaj Florence. Zarządzam przerwę, przyniosłem ci kawę. - postawił filiżankę na jej biurku. Słyszał już o śmierci jej siostry, zapewne składał kondolencje krótko po tym. - Jak trzyma się twoja siostrzenica? I ty? - spytał z ledwo dostrzegalną, ale jednak zawsze, troską w głosie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Florence M. Stanton
/

Nocą zasnęła nad papierami, bo koniecznie chcąc coś doczytać, w końcu została pokonana przez zmęczenie. Rano zaś już nie mając na nie czasu, musiała odłożyć do czasu, gdy w biurze będzie miała kolejną wolną chwilę od bieżących spraw. Niestety także teraz nie było jej dane dokończyć.
Westchnęła, gdy drzwi się otworzyły, jednak zaraz uśmiechnęła się promiennie.
- Panie ministrze.
Odezwała się, odkładając teczkę i opierając wygodnie na fotelu. Popatrzyła na filiżankę ze smakiem. Kawy nigdy sobie nie odmówi. Jej aromat już zdążył pobudzić zmysły, więc Florence złapała za spodek i uniosła go w górę wraz z filiżanką.
- Wypłakuje oczka jeszcze, biedactwo. Ale pracuje nad poprawą jej humoru. A ja.. muszę się starać. I złożyć wniosek o adopcję.
Odpowiedziała z poważniejszym wyrazem twarzy. Napiła się kawy i pokręciła głową.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Usiadł przed jej biurkiem, zakładając po męsku nogę na nogę i opierając filiżankę o kolano. Napił się odrobinę. Za pewno o wiele mocniejszą i smolistą niż kobieta. Ktoś mu powiedział, że zapewne takie jest jego serce.
- Musi minąć sporo czasu zanim zmieni zachowanie. To pewne. Jest taka młoda, a została w zasadzie bez rodziców. - pokręcił głową. Pewnie Flo wspominała mu coś o ojcu kryminaliście. To smutne kiedy takiego młodego człowieka spotyka życiową katastrofa.
- Poradzisz sobie. - uśmiechnął się lekko, pokrzepiająco.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Florence M. Stanton
Pokiwała głową, wzdychając nad filiżanką. W zamyśleniu napiła się kawy, spoglądając na mężczyznę. Nie zazdrościła Lorrie sytuacji, chociaż sama stała przed sporym wyzwaniem.
Wychowanie dziecka na pewno przyniesie jej siwe włosy prędzej niż mogła pomyśleć. A jeszcze jak dziewczyna okaże się niewdzieczną pannicą, która będzie się wykłócać za rok czy dwa? Odda do adopcji, jak maszyny kocha!
- Oczywiście!
Odpowiedziała, uśmiechając ponownie i zadzierając nosek. No bo jak ona sobie nie da rady, to niby kto? Była ministrem! Jakby to wyglądalo, gdyby poddała się na prywatnej płaszczyźnie?
Odłożyła filiżankę z lekkim stukotem i pochyliła się nad biurkiem.
- A powiedz mi, ten twój fachowiec... dobry jest? Kawiarka w domu mi coś ostatnio szwankuje.
Wypowiedziała słowa, jakby rozmawiała o pogodzie, chociaż wyraźnie specjalnie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Alexander na pewno nie podpowie Flo nic odnośnie wychowywania dziecka! Młode to on miał co najwyżej kochanki, chociaż ostatnio dziwnie to się ukróciło.
- Mogę ci podesłać namiary na warsztat. - powiedział dość obojętnie, mimo że usłyszał tą ciekawską nutę w głowie Stanton. Znał ją nie od wczoraj.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Florence M. Stanton
Uśmiechnęła się, niczym w pełni zadowolona z odpowiedzi. Nawet sięgnęła po karteczkę i pióro, które przesunęła w stronę kolegi. Odchyliła się i na nowo pochwyciła filiżankę.
- Dopisz imię. Chce kogoś sprawdzonego.
Powiedziała, już nie patrząc na Alexandra, ale nastawiając ucha na reakcję mężczyzny. Napiła się kawy i w końcu zerknęła na ministra, uśmiechając się słodko.
- Ta u mnie jest o wiele lepsza. Pamietasz?
Wspominała konkretny dzień? Poranek? Śmiać jej sie chciało z tej zabawy.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Pochylił się nad biurkiem, stawiając kawę na blacie. Napisał adres warsztatu i nazwisko kierownika oraz Faith. Spojrzał się znad kartki nad Florence. A tej co się przypomniało? Uśmiechnął się kącikiem ust.
- Owszem, nie mogę odebrać ci tego, że robisz najlepsza poranną kawę. - Wyprostował się, przesuwając kartkę w jej strone. Nadal na jego twarzy błąkał się nieco rozbawiony, flirciarski uśmiech.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Florence M. Stanton
Wzruszyła ramionami jakby to nie było nic wielkiego, chociaż jej szeroki, rozbawiony uśmiech, mówił zupełnie co innego. Flo była dumna ze swych umiejętności!
I uwielbiała pochwały!
- Dziękuję. Dalej będę mogła ją w takim razie robić.
Złapała za karteczkę i zerkając na zapisane imię, wsunęła papier ją w notes, leżący obok. Podniosła filiżankę, by napić się kawy i spojrzeć na Aleksandra.
- Wybierasz się na dobroczynne przyjęcie Emily Black?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Uniósł lekko brew do góry, bo jej słowa zabrzmiały nieco dwuznacznie. Jeżeli chodzi o robienie porannej kawy. Uśmiechnął się jednak.
- Tak, wybieram się. Olivier prosił mnie o jakiś fant, nadal nie mam pomysłu, a został miesiąc. Ja nie mam pomysłu, rozumiesz? To wręcz niewiarygodne. - zaśmiał się. Alexander bez konkretnego planu - dość niespotykane. Miał tylko nadzieje, ze Florence nie sugeruje, że na przykład powinni pójść razem, bo naprawdę nie lubił odmawiać kobietom.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Florence M. Stanton
Oj tam razem! Florence nie potrzebowała towarzysza, mając go przez kilka długich lat a teraz odpoczywając i mogąc korzystać z każdej okazji.
Dzięki temu czas dzieliła między kilku przystojniaków a nie jednego. Wypowiedź Aleksandra również wywołała u niej wybuch śmiechu.
- Miałam nadzieję, że mi coś podpowiesz, bo też nie wiem.
Odpowiedziała, rozbawiona, w końcu jednak coś wymyślając.
- Dam po prostu datek.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Zaśmiał się. Oho, mieli ten sam problem. Nie wiedział co jej podpowiedzieć. Pomyślał predzej o jakiś bibelotach, bo przecież kobieta. Ale datek tez nie był złym pomysłem. Pokiwał głową.
- Myślałem o kolekcji płyt. Pamiętasz, pokazywałem ci kiedyś? Z ostatniej dekady. Sam juz tego nie słucham, a warte są dość sporo, może znajdzie się jakiś pasjonat.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Florence M. Stanton
- Dobry pomysł. Może kupię.
Usmiechnęła się, myślami będąc przy kwocie, która byłaby idealna na datek. Nie za dużo, by nie wyjść na chwalipięte, ale też nie za mało, żeby nie zostac uznaną za sknerę.
Mając teraz Lorrie przy sobie, powinna o niej najpierw mysleć. I o jej lekcjach gry na skrzypcach. Powinna zatrudnić nauczycielkę dobrych manier, może. Albo zapoznać Lorrie z rówieśniczkami z dobrych domów. O tylu rzeczach musiała pomyśleć!
Aż się zamyśliła nad kawą.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Również się uśmiechnął, a potem powoli dopijał kawę, obserwując zamyślenie Florence. Miała urodę, która śmiało można nazwać słodka i dziewczęcą, mimo że nie miała tych nastu lat. Zawsze się dziwił, że tak twardo trzymała się stanowiska ministra. Jednak poznawszy jej silny charakter mógł śmiało stwierdzić, że ta posada jej się należała.
- Co się dzieje w tej twojej pięknej główce, że tak się zadumałaś? - spytał lekko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Florence M. Stanton
Wyrwała się z zamyslenia na słowa Alexandra. Popatrzyła na niego pytająco i usmiechnęła się, prostując. Miała ochotę zbyć to machnięciem ręki, albo wytłumaczyć się pracą.
Odłożyła filiżankę na spodeczek i podparła brodę na złączonych dłoniach.
- Pan minister za dużo by chciał wiedzieć.
Zazartowała, spoglądając na mężczyznę. Mimo wszystko było jej wesoło. Słodka maska na potrzeby pracy? Uroda majaca na celu odwrócenie uwagi panów z nią pracujących? A co kryło się w papierach ministerstwa edukacji?
- Jak idzie wam budowa komisariatu?
Zapytała, zaciekawiona.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Zaśmiał się pod nosem i pokręcił głową.
- Taka moja natura. - odpowiedział rozbawiony. Juz miał taki charakter, że lubił wszystko wiedzieć.  A przynajmniej skupiać się na rozmówcy i reagować na jego zmiany nastroju.
- Bardzo dobrze. Myślę, że zgodnie z planem skończymy do końca wakacji. - dopił kawę i odstawił filiżankę na biurku. - Rozmawiałem z Blackiem, ma rozmawiać z zarządem o współpracy kopalni z projektem dofinansowania kursów policyjnych.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Florence M. Stanton
Pokiwała głową, uśmiechając się i nie pytając bez powodu. Spojrzała na pisma, które leżały na boku. Przesunęła po nimi dłonią, jakby od niechcenia, bo przecież nie były niczym ważnym.
Kursy policyjne dofinansują. Wspaniale.
- Lista kandydatow już zapełniona?
Zapytała, zaciekawiona składem, ktory zasili mury nowego komisariatu.
- Rozumiem, że środki na wypłaty już ustalone...
Niedopowiedzenia, pytania, ciekawość.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Nie zwracał uwagi na jej gesty, choć to nie znaczy, że ich nie zauważał. Zresztą, nie bardzo się interesował co jest w papierach ministerstwa edukacji. Nie jego branża.
- W większości. - pokiwał głową. Nie miał zamiaru wprowadzać kobiety w żadne szczegóły. Nie było jej to do niczego potrzebne.
- Finanse były ustalane w pierwszej kolejności. - odpowiedział z uśmiechem, nieco obojętnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Florence M. Stanton
Wiedziała, że panowie w ratuszu nie lubią wprowadzać ją w swe interesy. Załatwiali je między sobą. Szukając wsparcia nie tylko w ministerstwach ale także poza. Jak chociażby układając się z Blackiem czy innymi wysoko postawionymi głowami.
Jakby Florence była tu tylko w dbaniu o kredę w podstawówkach.
- To wspaniale.
Uśmiechnęła się słodko, jak zwykle od niej wymagano. Chcieli, żeby kobieta na stołku ładnie się prezentowała.
- Rozumiem, że stosowne dokumenty zostały nam dostarczone...Chętnie zapoznam się ze szczegółami.
Dodała jeszcze, jasno dając do zrozumienia, że zarząd kopalni ma mniej do gadania od ministerstwa edukacji.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Cóż, tak w dużej mierze Florence była postrzegana. Alexander również uważał, że powinna skupić się jedynie na szkolnictwie, a obronę miasta zostawić mężczyznom. Przecież zupełnie się na tym nie znała.
- A powiedz mi, czym ministerstwo edukacji wspomoże projekt obronny. Chyba lepiej żebyś pieniądze rządowe zostawiła rewitalizację placówek niż pakowała w policję?
Mogła sobie odpowiedzieć, że dokumenty nie zostały wysłane. I nie zostaną, skoro Alexander nie widział w tym korzyści.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Florence M. Stanton
Aż oczy zmrużyła, chowając w sobie prawdziwe myśli. Bawiąc się eleganckim piórem, pokiwała głową, uśmiechając się. Jak tam Alexander chciał. Proszę bardzo!
- Masz rację.
Machnęła ręką, jakby chciała przegonić temat i złapała za teczkę, która leżała obok. Otworzyła ją i spojrzała do środka.
- Dziękuję za kawę. A teraz pozwól, że wrócę do obowiązkow.
Do rewitalizacji placowek. Flo już nie podniosła oczu, nie przestając się jednak uśmiechać. Na odchodne może jeszcze miała spojrzeć na Aleandra.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Oczywiscie, że będzie tak jak on chciał. Tego trzeba było się nauczyć, że niektóre decyzje Willoughby'ego były nieodwołalne. I nawet jakieś małe kobiece fochy go niezbyt wzruszały. Uśmiechnął się lekko, po czym wstał i sięgnął po obie filiżanki.
- Oczywiście. Miłego dnia, Florence. - puścił jej jeszcze na odchodne oczko. Przeklęty, czarujący dupek.

Zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 112
avatar
Michael Davies
/ początek, 10-17 lipca, pierwsze dni

Najgorszą rzeczą w pracy jako goniec było to, że wszyscy do człowieka mieli pretensje. Same papiery, które były do rozniesienia, jakieś paczki, które potem - jak się okazało - do najlżejszych nie należały.
Michael musiał się z tym męczyć, a chcą przetrwać w tym, pożal się Boże Słońca, mieście, musiał jeść. Żeby jeść - pracować. To pracował. Nie wykazywał się czymś szczególnym, nie spieszyło mu się specjalnie, a jednak dawał jakoś radę. Nie miał problemu z lataniem z piętra na piętro, potem po większych lokalach, aby dostarczyć informację.
Nie miał problemu, by dotrzeć dalej czy bliżej.
Gorzej, jak on musiał z samego rana, na początku tygodnia ogarniać wszystkie przekazy, które najpierw trzeba było uporządkować. Mając wykaz ulic i ich rozmieszczenie, mógł wycwanić się na tyle, aby ułożyć je w kolejności tak, by idąc od ratusza - powoli pozbywać się zbędnego balastu.
Tak też zrobił. Męcząc się i pocąc, pod nosem psiocząc, prawie się o paczkę potykając, na gwóźdź nabijając, ale udało mu się. Skończył jeszcze zanim mu dołożyli.
Niczym strzała wybiegł i wrócił do siebie po skończonej pracy.

/zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Ratusz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 30 z 31Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 29, 30, 31  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-