IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ratusz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 17 ... 31  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W budynku znajduje się wiele pomieszczeń biurowych. Każdy wydział zajmuje kilka gabinetów, w których siedzą urzędnicy załatwiający najdziwniejsze miejskie sprawy. Jak w każdym urzędzie, i tutaj na korytarzach ciągną się kolejki.
Na samej górze znajduje się biuro burmistrza.

Galeria sztuki
W lewym skrzydle Ratusza znajduje się niewielka galeria sztuki współczesnej. Zajmuje jedynie trzy piętra - od parteru do drugiego piętra. Na pierwszym i drugim poziomie są dwie dość duże sale, na trzecim - dwie kolejne, mniejsze.
W dwóch dużych salach można zobaczyć najlepsze dzieła współczesnych artystów. W średniej, na drugim piętrze, znajdują się obrazy i rzeźby twórców mniej znanych i debiutujących. W najmniejszej z sal organizowane są prelekcje i warsztaty, prowadzone przez najwybitniejszych przedstawicieli świata sztuki Neozigguratu.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Kwi 09, 2014 7:31 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 65
avatar
Pixie Hart
< pixieland

Pixie kręciła się gdzieś po sali, popijając szampana. Bo pewnie ktoś rozdawał kieliszki, prawda? Była dumna z tego, że jest na jednym z obrazów. To będzie wyjątkowo głośna seria i była pewna, że rozgłos odbije się i na niej. O'Shea dotrzymał zdania!
Uśmiechnęła się do siebie zadowolona. Obraz ją przedstawiający miał doskonały tytuł. Nie, żeby Pixie próbowała chociażby wysilać się na głębsze interpretacje czy inne bzdety.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
- Tak, teraz gdy nad tym myślę, to obawiam się tego.. - wzruszyła po chwili ramionami. - ale już jest za późno, prawda? - uśmiechnęła się do niego znad kieliszka.
- Masz ochotę stąd zwiać czy tylko mi się tak wydaje?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
- O niczym innym nie marzę - przyznał w przypływie szczerości i wychylił na raz od razu połowę zawartości swojej szklanki.
- Nie mam pojęcia, dlaczego tu jestem - powiedział po chwili, rozglądając się po sali. Ludzi przybywało, nawet kustosz już się pojawił. Cholera, chyba nie uda mu się uciec.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
- Tak, seks daje i odbiera - Dodała do słów brata, spoglądając na niego z rozbawieniem. Ciekawe kiedy on coś komuś dał. Miała ochotę się roześmiać ze swych myśli, ale zacisnęła usta na kielichu i jakoś wytrzymała - Ale ma pani rację - Pokiwała głową, zerkając na Minnie - Kto ma bogactwo ma wiele. Ale... co będzie miał, gdy pieniądze znikną?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
- Widać. - uśmiechnęła się. - Wypij więcej, będzie lepiej. - zapewniła. Sama sączyła swój alkohol powoli.
- Francis nie odpowiedzial na zaproszenie? - zapytała. Nie miala pojecia co sie z nim dzieje, w końcu jej przyszły-na razie niedoszly-narzeczony słowem jej nie powiedział nic!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
-Jeżeli widzi coś poza pieniędzmi... Zostanie coś co warto pielęgnować. Rodzina, miłość... Talent.-odpowiedziała, zdając sobie sprawę, że powiedziała coś co idealnie pasowało do mieszkańca trzeciej strefy. Miała jednak nadzieję, że wezmą ją po prostu za skromną córeczkę jakiegoś bogatego biznesmana. Cokolwiek.
Podniosła kieliszek do ust. Kątem oka zerkneła na mężczyznę, po czym zrobiła parę kroków w bok, by mieć lepsze spojrzenie na "Seks".
-Namalowane bardzo... zachowawczo. Nie sądzą państwo? Po Eberardzie spodziewałabym się czegoś bardziej... otwartego.
Tak. Jej nogi z reguły otwierał szeroko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
Popatrzył zbolałym wzrokiem na Faye. Przecież nic innego nie robił...
- Nie zajmowałem się zaproszeniami - przyznał. Nic więcej nie zdążył jednak powiedzieć, bowiem pojawił się przy nim elegancko ubrany mężczyzna w podeszłym wieku.

Kustosz szepnął Eberardowi, że nadszedł już odpowiedni moment, i stanął przy czarnej ściance z czerwonym suknem, wziął kieliszek szampana z tacy przechodzącego obok kelnera i wyjętym z kieszeni metalowym wiecznym piórem zastukał delikatnie w kieliszek i odchrząknął.
– Drodzy państwo! – powiedział podniesionym głosem, by zwrócić na siebie uwagę. Czekając, aż choć część gości zwróci na niego uwagę, przyglądał się uważnie zebranym.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 276
avatar
Abigail Roberts
Krążyła miedzy ludźmi i przysłuchiwała się rozmową. Młodziutka, niepozorna kelnereczka w wykrochmalonym fartuszku. Kto by tam na nią zwracał uwagę dzięki temu mogła zdobić cenne informacje, które zawsze się przydadzą. Sama je może wykorzystać albo je sprzedać. W ten czy inny sposób na nich zarobi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Zatrzymał się razem z Emily przed obrazem. Ciekawe dlaczego zaczęła od tego. Czyżby inne były dla niej zbyt śmiałe? Nigdy nie wiedział co tkwiło jej w głowie. Już miał ją zapytać co sądzi o wystawie,kiedy odezwał się kustosz.
-Oho czas na przemowę.- szepnął Emily do ucha.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Nie skomentował słów nieznajomej kobiety, chociaż uśmiechnął się znad kieliszka. Może czekał aż Charlotte mu ją przedstawi.
- Jest pani znajomą Charlie? - zapytał zerkając na siostrę. Znowu kogoś mu ta kobieta przypominała. Przeszukiwał pamięć w nadziei na znalezienie tej konkretnej odpowiedzi kiedy ktoś z organizatorów zabrał głos. Po przemowie mógł się zbierać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Nie zdazyli za wiele zobaczyc, ale jeszcze beda mieli czas zapewne.
- Chodzmy blizej. - pociagnela olka i podeszla kilka krokow by lepiej slyszec.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
-Nie, przed chwilą zaczęłyśmy rozmawiać.-odpowiedziała Henry'emu, po czym uśmiechnęła się do Charlotte. Następnie już swój wzrok skierowała na kustosza, w którego stronę się odwróciła całym ciałem. Przemówienie Eberarda. Odszukała spojrzeniem swojego malarza. Znając jego - miał ochotę spieprzyć. Ale nie mógł!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
Gdy przynajmniej część gości w końcu spojrzała na kustosza, kontynuował. – Drodzy państwo! Przede wszystkim chciałbym serdecznie podziękować państwu za przybycie. To prawdziwy zaszczyt przyjmować tak wspaniałych gości w naszej galerii. – Uśmiechnął się szeroko do zebranych. – Ale do rzeczy. Dzisiejszy wernisaż jest wydarzeniem szczególnym, bowiem pan Eberard O’Shea po raz pierwszy od długiego czasu zgodził się opowiedzieć o swoich dziełach. Nie przedłużajmy więc. – Odsunął się nieco i ukłonił, zapraszając Rory’ego na swoje miejsce. Ktoś zechciał klaskać? Nikt? A więc możemy przejść do przemówienia malarza.
Eberard odstawił swoją pustą szklankę na tacę przebiegającego obok kelnera, zgarniając od razu pełną, i stanął przed zasłoniętym obrazem. Nie podobało mu się to, że go zmusili do publicznego przemawiania.
– To, co tu widzicie – zaczął pewnym siebie, ale lekko znudzonym głosem, wskazując gestem swoje dzieła. – Nie jest jakąś prawdą objawioną, czymś, z czego nikt wcześniej nie zdawał sobie sprawy. Każdego dnia czyhają na nas pokusy, którym w mniejszym lub większym stopniu ulegamy. Każdy ma swojego demona, coś, co pociąga go bardziej niż wszystko inne na tym świecie, ale pewnie większość wstydzi się do tego przyznać. Te obrazy nie powstały po to, by uzmysłowić wam zło, jakie czyha w każdej z tych rzeczy. Powstały po to, by je uniewinnić. By rozpocząć dyskusję o tym, co ludzkie, o tym, co nas wyróżnia od zwierząt. O pragnieniach, które mimo tego, że w jakiś sposób nas niszczą, sprawiają, że jesteśmy bardziej ludzcy. To tylko przykłady. W całym mieście nie znalazłbym miejsca, by przedstawić wszystkie ludzkie pragnienia. Nie każdy też może powiedzieć, że wszystkie tu pokazane dotyczą właśnie jego. – Zrobił krótką pauzę, by napić się whisky. – Jest jednak coś, co pociąga nas wszystkich, choć mało kto ma odwagę się do tego przyznać choćby przed sobą samym. I tę właśnie pokusę przedstawia ostatni obraz cyklu. – Odsunął się kilka kroków w bok, a kustosz zerwał czerwone sukno, które miękko opadło na podłogę. Oczom zebranych ukazał się obraz zatytułowany „Śmierć”. Następne słowa Eberard wypowiadał głośniej i jakby z większym przekonaniem, niż poprzednie. – Śmierć jest tym, czego pragnie każdy z nas. Własna czy cudza, w spokoju czy w walce, z chęci zobaczenia tego, co po drugiej stronie czy ze strachu przed życiem. To nieistotne. Jesteśmy śmiertelni, śmierć jest jedyną stałą naszej egzystencji, a jednocześnie czymś, czego nie możemy tak naprawdę poznać. Jest największą i najwspanialszą z pokus, bo uniwersalną. – Ukłonił się i odszedł kilka kroków, by wtopić się w tłum.
Kustosz zainicjował oklaski, a gdy ucichły, zaprosił wszystkich do zadawania pytań i dyskusji z artystą, na co Eberard przewrócił oczami i przeklął pod nosem.

Śmierć
Ten obraz różnił się od pozostałych białym tłem, kontrastującym z czarną ścianą i ciemną skórą modelki, Faye Salmons. Kobieta siedzi na piętach z rozchylonymi nogami. Prawą dłoń ma uniesioną na wysokość twarzy, a w niej trzyma ludzkie serce. Krew spływa jej po ręce na uda. Lewa dłoń dotyka ust, jakby kobieta chciała oblizać ubrudzone krwią palce. W jej spojrzeniu jest mieszanina żądzy mordu i nieposkromionego pożądania. Jak na pozostałych obrazach, wszelkie szczegóły anatomiczne jej ciała zostały przedstawione z niezwykłą starannością.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Chciała zadać pytanie o znajomość z gospodarzem wieczoru, ale zamiast tego zwróciła twarz w kierunku mężczyzny, przywołującego do zwrócenia uwagi.
- Mam nadzieję, że wyjdziemy razem - Szepnęła bratu. Ostatnio ją zostawił!
Słuchała przemowy, z niecierpliwością czekając na ostatni z obrazów. Ten, którego każdy chciał najbardziej ujrzeć. Tylko dlatego, że był zasłonięty. To może tajemniczość jest największą pokusą?
Gdy obraz został ukazany, Charlotte zmarszczyła czoło, w milczeniu przyglądając się dziełu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Gdyby przedstawić teraz jego wyraz twarzy, wystawiałby palec w górę z niezadowoloną miną, bo mu przerwano. Drugie niezadowolenie kryło się za słowami siostry, na które nie odpowiedział. Zacisnął szczękę przenosząc wzrok z Charlotte na mężczyznę przy mównicy. Napił się znowu tego co miał w szklance i zmarszczył brwi.
Faye.
- Od tej strony jeszcze jej nie znałem. - rzucił po cichu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Przysłuchiwała się Eberardowi. Nawet trzymała mentalne kciuki, żeby elegancko powiedział to co do powiedzenia miał przygotowane. Kiedy zaczął mówić o śmierci zmarszczyła lekko brwi. Kogo śmierci pragnie O'Shea?
Zasłona opadła i ukazała się czarnoskóra kobieta. Tak jak w przypadku "Seksu" powiedziała, że jest trochę zachowawczy, tak tutaj nie mogła tego powiedzieć. Obraz przedstawiający Laurę mógł robić wrażenie, lecz w porównaniu do tego był dość.. niewinny. Kiedy ucichły oklaski, do których się przyłączyła przez krótki moment, zrobiła parę kroków w stronę Eberarda. Nim ktokolwiek inny do niego doszedł - sama go dorwała.
-Gratulacje. Udana przemowa, Eberardzie.


Ostatnio zmieniony przez Minnie Dickens-Pie dnia Wto Cze 17, 2014 9:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 649
avatar
dr Ned Beowulf
Czarna...
Ned był obrzydzony. Znał jej ojca. Śmierdzący pieniędzmi waćpan, który nic konkretnego nie robi, a zarabia pieniądze. Bogactwo było dla Neda... głupie. Ale przecież napędza całą machinę. Pieniądze, pieniądze. Byłby może gotów przyznać, ze cielesność jest jego pokusą. Może nawet władza, lecz przecież gdyby chciał mógłby ją bez wysiłku osiągnąć. Cóż zatem?
Płótno opadło na dół ścieląc podłogę. No tak. Krew. Nawet w rękach tej paskudy wydawała mu się piękna. Uciekające życie. Po chwili zaśmiał się na głos przerywając ciszę i rozmowy poniektórych osób. Odwrócił się i wtopił w tłum napotykając kelnera.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
<--- nicość

Jak dzieje się coś ciekawego, to nie może zabraknąć Matta. Elitarnego mieszkańca Slumsów. Co za życie...
Wbił się w garnitur, pod spód założył białą koszulę, a szyję obwinął jakimś szalem. Na nos nasunął okulary przeciwsłoneczne, coby worów pod oczami nie było widać. Ogólnie wyglądem mógł ujść za obywatela tych "wyższych sfer". Wyjątkowo, nie wziął też ze sobą broni.
No, bramkarze przy wejściu nieco ostudzili jego zapał. Tego nie przewidział. Cholera, jak zawsze wszystko przeciwko biednemu łowcy bez pracy. Zatrzymał się kawałek przed nimi i westchnął cicho.
No jak już przylazł, to nie wypada teraz uciekać. Szczególnie, że nuda ostatnio doskwierała.

Powoli podszedł do bramkarzy i obrzucił ich znudzonym spojrzeniem spod szkieł.
- Dobry. - burknął tylko, jak na bogatego bufona przystało i ruszył pewnie przed siebie. Był wręcz pewny, że go zatrzymają, ale co tam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
Faye nie ruszyła się z miejsca, całkiem blisko obrazu, tyłem do większości zaproszonych gości. Czekała na odsłonięcie obrazu, ciekawa co też tam zmalował.. i czy powinna się już zacząć wstydzic? Gdy obraz został odsłonięty musiała przyznać, że tak, tego się nie spodziewała, ale.. cóż. Był.. ładny? Ciekawy? Niepokojący? Pewnie wszystko po trochu. Och, mógł jej powiększyć cycki, mowila mu, ze są małe. Może ktoś robi implanty? Ciekawe czy mechaniczne.. Na prawde są aż tam małe? Ech..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
- A od której?
Zapytała, wzruszając ramionami i spoglądając na Minnie, odchodzącą w stronę malarza. Popatrzyła na ich dwójkę i zerknęła na doktora Beowulfa, z rozbawieniem uciekającego do tyłu. Uniosła brwi i napiła się szampana.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 649
avatar
dr Ned Beowulf
- Mógł powiększyć ci cycki. - odezwał się głos przy uchu Faye. Albo zmienić kolor skóry..., zauważyło jego wewnętrzne ja. Podał kobiecie jakiś alkohol jeśli go jeszcze nie miała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
Tłum niestety nie dał mu schronienia, czy to przez jego obraz, czy to przez fakt, że był (cholera jasna) gwiazdą wieczoru i to ich onieśmielało, tego nie wiedział. Widząc, że podchodzi do niego Minnie, a nie jakiś domorosły znawca sztuki, odetchnął nieco. Może choć przez chwilę jeszcze dadzą mu spokój.
- Nie lubię przemawiać - odparł smętnie i westchnął. - Jak ci się podoba w świątyni sztuki? - spytał z lekką ironią w głosie.
Tak naprawdę gdzieś w głębi swego skamieniałego serca nawet się cieszył, że jednak przyszła, ale nigdy by się do tego nie przyznał.
Rory nie uważał, że cycki Faye są zbyt małe - były takie, jak być miały, ot, cała filozofia. Były, a to chyba się liczyło, co nie?
Śmiech Neda zarejestrował, ale nie przejął się tym. Bo i co miałby zrobić, rozpłakać się? Nie, Eberard nie przejmował się takimi rzeczami.

Matthew niestety najpierw musi stoczył bój o możliwość wejścia do sali. Nim wszedł, zastąpił mu drogę elegancko ubrany mężczyzna z listą gości w ręku.
- Przepraszam, czy ma pan zaproszenie? - spytał, przyglądając mu się podejrzliwie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
- I co o tym sądzisz?-zapytał Emily, kiedy już było po przemówieniu a materiał, za którym był schowany obraz opadł. Jego pruderyjna zona widząc wszystkie szczegóły anatomiczne powinna się czerwienić jak burak.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
Zagryzła zęby, słysząc komentarz. Oczywiście, że ją zezłościł! Ona sama mogłaby sobie marudzić, ale ktoś inny?!
- Mógł. Przykro mi, tak jednak wyglądam. - stwierdziła jedynie sucho.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Matthew zmarszczył brwi i prychnął, gdy ktoś ośmielił się zastąpić mu drogę. Co za brak kultury!
- Jasne, że mam, Boże. - burknął pod nosem i włożył rękę do kieszeni garnituru. Przeklął cicho pod nosem i włożył rękę do drugiej kieszeni. Tym razem przeklął trochę głośniej i zabrał się do przeszukiwania spodni. Jednak tam, o dziwo! też nie było.
Wyglądał na szczerze zirytowanego.
- Kurwa, zapomniałem. - Boże... numer stary jak świat, ale może zadziała. Hym. A nuż się uda.
Zmarszczył brwi i westchnął. - Pieskie życie. - burknął jeszcze i założył ramię na ramię. Spojrzał wyczekująco na bramkarza.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Ratusz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 31Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 17 ... 31  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-