IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uczelnia Miasta oraz biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11 ... 20  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W lewym skrzydle od parteru aż po szóste piętro są niemal wyłącznie sale wykładowe - od wielkich auli na parterze, po niewielkie, mogące pomieścić zaledwie kilku studentów salki na ostatniej kondygnacji. W prawym skrzydle cały parter zajmuje potężna biblioteka uniwersytecka, która część swoich zbiorów przechowuje w mieszczących się w piwnicach magazynach. Nad biblioteką znajdują się pracowanie chemiczne, biologiczne, mechaniczne i fizyczne przy gabinetach opiekujących się nimi wykładowców, w których również odbywają się zajęcia.
Pod ziemią, oprócz magazynów bibliotecznych, na czterech poziomach piwnic są rozległe laboratoria oraz przynależne do nich składziki, dostępne wyłącznie pracownikom naukowym i upoważnionym przez nich studentom.
Przed budynkiem rozciągają się błonia, na których botanicy próbują hodować modyfikowane w laboratoriach rośliny. Wypuszczanie żywych zwierząt na błonia jest zabronione. Także pod okiem profesorów zoologii.

Za gmachem Uczelni znajdują się akademiki. Studenci mają do dyspozycji niewielkie, jednoosobowe pokoje z małą kuchnią węglową i łazienki na korytarzu - po jednej na piętro.
Kawałek dalej znajduje się Dom Asystenta. Doktoranci mają do dyspozycji większe i lepiej wyposażone pokoje osobowe niż studenci w akademikach. Pokoje są w układzie studyjny, to znaczy, że z holu wchodzi się do małego korytarzyka, w którym znajduje się kuchnia i wejście do łazienki oraz drzwi do dwóch pokojów. Ze względu na niewielką liczbę chętnych, Dom Asystenta jest koedukacyjny, ale razem (w jednym pokoju) mogą mieszkać tylko małżeństwa.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pon Lis 17, 2014 7:28 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 22
avatar
Prof. John Hannigan Corby
Widać było, że Corby kuli ogon przed silniejszym samcem. Jakby nie patrzeć profesor wiedział, kogo się łapać, żeby załatwić sobie później bezpieczeństwo. Podczas poprzedniej wyprawy nie było dostatecznej liczby osób, które mogłyby stawić czoła dzikim zwierzętom, przez co profesor Barnaby Storey stał się obiadem athwala. Albo trzech. Corby tego nie był pewien, ponieważ nie oglądał się za siebie. Dziś nazwisko Storey'a nosiła jedna z sal wykładowych. Nie mógł jednak pozwolić na to, by jego studenci byli tak obrażani, i to w świątyni wiedzy jaką stanowiła uczelnia!
- Panie Coen, myślę, że jeszcze się pan dogada z panem Hannonen- uśmiechnął się dobrotliwie. - To będzie niezapomniana wyprawa!
Miał nadzieję, że jak coś nie pójdzie, to jego nazwiskiem nie nazwa sali, a całą aulę!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
- Nie mów w mym imieniu Leanne, sam po..ooo
Zakaszlał jeszcze raz, nie mogąc zakończyć swej wypowiedzi. Nie chciał jednak, aby ktokolwiek pomyślał, że miło mu poznać Coena. Nie było mu miło i ta myśl uwidaczniała się w jego spojrzeniu. Chłopak odsunął się od towarzystwa i podszedł do okna, które otworzył na oścież, by odetchnąć głęboko czystym powietrzem oraz nie słuchać głupiego gadania mięśniaka.
Odwrócił się do innych, akurat na słowa swego profesora.
- Tak, oczywiście.
Skomentował je, podchodząc znowu i ignorując zupełnie typa spod ciemnej gwiazdy, zwrócił się do Corby'ego. Jak na jego oko, Coen mógł już opuścić mury uczelni, w której pewnie był pierwszy raz.
- Profesorze, czy będzie jakieś spotkanie informacyjne przed wyjazdem?
Zapytał mężczyznę, do kieszeni wciskając jego książkę, która wyglądała na przeczytaną sto razy, chociaż chłopak bardzo o nią dbał i zapewne dzieło profesora było przekartkowane dwa razy więcej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Zerknęła znacząco na Roma, z wypisanym na twarzy "nie zaczynaj!". W końcu nie mogą sobie robić wrogów już teraz, prawda? Uśmiechnęła się za to do Amosa, chociaż raczej niepewnie, ze względu na jego.. hm.. kwiecisty język.
- Myślę, że z pana i innych pomocą nic mi się nie stanie. - stwierdziła dyplomatycznie i zerknęła najpierw na Corby'ego, który jakby stracił ciut swój profesorski ton, a potem na Hannona, który zwiał wywietrzyć się pod oknem.
O, dobre pytanie. Zerknęła na profesora i czekała na odpowiedź. Przydałoby się takie, żeby mogli się upewnić co zabrać i na co się przygotować!
Jak na razie to Lea obawiała się, że będzie musiała chodzić W SPODNIACH.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 497
avatar
Amos B. Coen
Młodemu studenciakowi od Tu-Się-Nie-Pali miał ochotę przetrącić ten durny kapelusz na głowie. Cwaniakował, jak nieopierzony kogucik. Amos nie znosił tego typu, bo próbowali zazwyczaj skakać wyżej niż mieli dupę. Słowem - za wysoko. A jak się tak skacze, to można sobie gnaty połamać. I co z takiej kaleki będzie na pustyni? Chyba tylko karta przetargowa dla Athwalów.

No ale ta młoda dziewuszka... No, no. Prawdziwa dyplomatka. Amos prawie szczerze jej żałował. Ale z drugiej strony takie młode piersi na wyprawie... Kto wie, do czego może dojść.

- No właśnie. - podjął temat. - Przydałoby się, Corby, trochę obgadać co i jak. Bo ja na ślepo na pewno nie pójdę w odmęty pustynne. To nie zabawa. A skoro mam ratować wasze dupska za pieniądze, to tym bardziej. Nie mam ochoty, żeby ktoś mnie potem rozliczał z każdego jednego pieprzonego truchła. - poruszył papierosem w ustach i zaciągnął się. - Bo wierzcie mi. Na pewno będą.

Mówiąc ostatnie zdanie, mrugnął do Lei, żeby wiedziała, że żartuje. I wiedziała, co nie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 22
avatar
Prof. John Hannigan Corby

Jakby nie było, profesor Corby też za mięśniakami nie przepadał ale prawda była taka, że tacy byli im potrzebni podczas wyprawy. Dlatego tak się zaczął Coenowi podlizywać! Swojego ucznia jednak znieważac też nie zamierzał pozwolić. Co to, to nie! Ludziom nauki należał sie szacunek! Uznanie!
- Mam nadzieję, że odkryjemy nowego zwierza, panie Hannon! I tak, tak- pokiwał głową słysząc kolejne pytania. I to ważne!- Takie spotkanie jest konieczne, byśmy mogli się wszyscy poznać, by później uniknąć kłopotów!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Uśmiechnął się pod nosem, słysząc Coena. Nie wiedział po co ten się odzywa, bo nikt go nie będzie zapraszał na NAUKOWE spotkanie informacyjne. Tym bardziej, że miał ratować ich dupska za pieniądze. Nie powinien nic wiedzieć tylko wykonywać robotę za którą mu zapłacą. Mięśniak jechał dla hajsu, oni po to by poznawać świat.
Romeseyowi nie spodobało się mrugnięcie mężczyzny w kierunku Leanne, dlatego postanowił ją odciągnąć od typka spod ciemnej gwiazdy. Nieco zaskoczony swymi myślami, skłonił się przed profesorem.
- Nie będziemy już zabierać panu czasu, panie profesorze. Do zobaczenia. - Spojrzał na Amosa, siląc się na uśmiech - Panie Coen. - Spojrzał na Leanne znacząco i gdy ta się pożegnała, ruszył w stronę wyjścia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
- W takim razie, profesorze, czekamy na więcej informacji. - powiedziała, zerkając niepewnie na Amosa. Jej też średnio podobało się jego zachowanie, dlatego z niejaką ulgą przyjęła znaczące spojrzenie Roma.
- Tak, tak, mamy sporo do nauki! - zapewniła od razu. - Do zobaczenia, profesorze, panie Coen. - dygnęła lekko i ruszyła za Hannonem.
- Rom.. - podbiegła te dwa kroki i uwiesiła mu się na ramieniu. - Nie sądzisz, że powinniśmy iść.. no.. kupić jakąś broń? Ja wiem, wiem, że tam będą ci wszyscy wynajęci ludzie.. no ale nie czułbyś się bezpieczniej gdybyś coś ze sobą miał? - prawda była taka, że wujek dał jej kilka lekcji strzelania i teraz nie mogła się opanować z chęcią posiadania broni. A przecież wyprawa to świetna wymówka!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Spojrzał lekko z góry, na uwieszającą się mu na ramieniu koleżankę i zmarszczył czoło, słysząc jej słowa. Aż zerknął za siebie czy nikt czasem tego nie słyszy. Co ona, oszalała? Przyłożył palec do ust, jakby chciał uciszyć jej szalone pomysły, chociaż tak naprawdę nie chciał, aby ktokolwiek usłyszał co dziewczyna mówi. A już najpewniej nie mięśniak Coen.
- No... masz rację. Ale gdzie ją kupić!
Odpowiedział, wstydząc się swej niewiedzy. Mógł się pochwalić znajomością części ciała skorupiaków, ale nie miał pojęcia gdzie w mieście można nabyć broń palną. Nigdy mu to do szczęścia nie było potrzebne! Wcisnął sobie kapelusz na głowę i zaoferował ramię koleżance, by już przestała ciągnąć go do parteru.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Oczywiście, że mówiła cicho, tak, żeby nikt oprócz niego ich nie słyszał! W końcu to.. nielegalne!
- No.. można iśc na targ? - zaproponowała. Cośtam słyszała od wujka, gdzieś kiedyś przy jakimś rodzinnym większym obiedzie.
- Idziemy? - zapytała przyjmując ramię i już się na nim nie wieszając.

zt x2 - targ
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 497
avatar
Amos B. Coen
Dzieciaki szybko się zmyły. Co do chłoptasia to Amos nie miał wątpliwości dlaczego - sam czułby się źle w skórze Hannona. Ale że urocza Lea uciekła? No tego to już Amos zrozumieć nie mógł. No ale co zrobić. Zaciągnął się tylko znowu nikotynowym dymem i popatrzył na szalonego profesorka.

- Panie Corby - z uporem maniaka unikał tytułów. - jak wygląda sytuacja z ludźmi, bronią, sprzetem? Na pewno trzeba by było jakieś spotkanie przed samym wyjazdem zorganizować.

Mógł jeszcze dodać, że lubi wiedzieć z kim pracuje i na kogo uważać. Ale po co? Gówno innych interesowało co lubi Amos B. Coen. Jedyne co powinni wiedzieć to to czego nie lubi i tego unikać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 22
avatar
Prof. John Hannigan Corby
- Profesorze Corby- jak Coen unikał tytułów, tak Corby używał ich przy każdej możliwej sytuacji. - Na ten moment mamy czterech naukowców- tak, nazwał studenciaki naukowcami. Bo niby dlaczego nie? To tak dobrze brzmiało! - I ze trzech kompanów. Nie ukrywam, że mam nadzieję, że zgłosi się jeszcze ktoś, eheheh... - podrapał się po nosie. Oczywiście, że chciałby mieć jak najlepszą ochronę. - Prowiant jaki mamy zapewniony powinien nam wystarczyć na tydzień. Dobrze będzie wziąć dodatkowy zapas wody ponieważ nie jestem pewien, czy na pustyni o tej porze roku coś się znajdzie...- zamyślił się.- Ach, proszę się nie martwić! To będzie fantastyczna przygoda!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
/pub - dom

Miała akurat sporą przerwę między zajęciami i wydawało jej się, że Romek też taką ma. Zastanawiała się gdzie może go znaleźć i spodziewała sie tłumów naokoło niego. Pewnie nawet nie uda im się porozmawiać! Była przekonana, że teraz pewnie będzie miał naokolo siebie dziesięć innych dziewczyn i nawet nie bedzie chcial z nią rozmawiać. Na pewno! Przy okazji Lea w życiu by się nie przyznała, żeby byłaby trochę zazdrosna. To ona była z Romkiem na tej pustyni!
W koncu pomyślała, że pewnie jest w sali zoologicznej i ruszyła żwawiej w tamtym kierunku. Otwarła drzwi i zerknęła za nie, spodziewajac się rozpiszczanego tlumu.. Ale chyba nie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Sala jednak nie była wypełniona tłumem studentów, czy też studentek i siedział w niej jedynie Romesey. A raczej stał pochylony nad terrarium pająka, które sam stworzył, starając się ze wszystkich sił aby przypominał pustynię. Chciał, żeby Buibui czuł się dobrze i żył długo, ale bał się, że może to być nierealne. Nawet nie wiedział czym karmić włochate stworzenie, które albo było najedzone jeszcze, albo nie chciało jeść tych miejskich much, jakie mu student wrzucał.
- Może powinny być żywe?
Powiedział sam do siebie, nie wiedząc nawet, że ktoś pojawił się w sali. Dopiero po chwili zorientował się z obecności koleżanki i wyprostował się, twarz ku nie zwracając. Uśmiechnął się uradowany na jej widok i zamknął górę terrarium.
- Cześć Leanne!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
- Co żywe? - zapytała wchodząc do środka, zadowolona, ze nie ma tu żadnych innych kob.. studentów! Gdy dojrzała terrarium mina jej na chwilę zrzedła. Miała szczerą nadzieję, że wsadzili już dawno tego pająka w sloik z chloroformem jak to się robi z innymi robalami i będzie sobie wisiał w gablotce długo i szczęśliwie, podpisany imieniem odkrywcy. Ale nie, Romek najwyraźniej zamierzał sobie pająka udomowić!
- Cześć! Co robileś z tym pająkiem? - podeszła do niego, skoro terrarium było juz zamkniete.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Przeczesał jasne włosy i wyprostował się dumnie, zadowolony z pytania Leanne. Od dnia powrotu do miasta rozmowom o wyprawie i pająku nie było końca. A to się studenciakowi bardzo podobało. I może teraz nie miał towarzystwa, ale pewnie kilka spotkań już dziś zaplanował.
- No nakarmić go chciałem... muchami, ale... chyba nie jest głodny.
Wzruszył ramionami i zaczął rozwijać rękawy koszuli, które teraz kończyły się przed łokciem, dla wygody chłopaka w pracy. Popatrzył na pająka, zerknął na dziewczynę i ledwo się ugryzł w język aby nie spytać czy słyszała już nazwę.
Ale na pewno słyszała! Romek odchrząknął, zapinając guziki na mankietach i podrapał się po policzku, odchodząc w stronę rozstawionych książek i notatek. Bałagan na stoliku był niezły i chłopak stwierdził, że lepiej będzie wyglądać jak posprząta. I czymś się zajmie przez chwilę, gdy nie wiedział co rzec.
- Jak... się czujesz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
No tak, wszyscy gadali tylko o tym pająku i Romesey mógł mieć przecież dość, prawda? Tak przynajmniej uważała Lea. Ale z drugiej strony nadal wydawał się tak zadowolony, że ktoś go o tego potwora pyta.. Pochyliła się nad terrarium, teraz, kiedy pająk był szczelnie zamknięty to mogła go sobie oglądać. Ohyda. Podniosła sie z nietęgą miną.
- Jak go nazwałeś? - oczywiście, że slyszała, ale przecież nie od Romka. Więc równie dobrze mogła udać, że nadal nie czytała ostatniej kroniki.
- Dobrze.. chyba. - westchnęła lekko i podeszła do stolika, by pomóc mu sprzątać. - Ręka boli prawie cały czas i chyba źle się goi. I nie mam humoru ostatnio.. - patrzyła na papiery które składała, stojąc po drugiej stronie stołu, naprzeciwko kolegi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
- Buibui!
Uśmiechnął się i urósł o kilka centymetrów, zerkając na swe odkrycie, które zaczęło się zakopywać w piasku, który mu studenciak przydźwigał. Lampa świeciła nad terrarium, nagrzewając piasek, by zwierzak sądził, że wrócił na swój teren. Chociaż mocno teraz ograniczony, to Romek miał nadzieję, że mu wystarcza. Popatrzył na Leanne, na jej dłoń, którą dotykała kartek. Wyglądała jakby nawet ciężar pojedynczej kartki sprawiał jej problem, więc chłopak odebrał od niej rzeczy i postukał nimi nieco, by wyrównać kupkę papieru. Wcisnął ją w jedną z książek i rozglądnęł się po innych stołach. Nie wiadomo po co, bo wszystkie były puste.
- To może powinnaś odpocząć w domu? Nie masz zajęć dziś, z tego co wiem...
Tak, zainteresował się czy może dziś koleżankę spotkać na uczelni i był pewien, że będzie nieobecna. A ta jednak zrobiła mu niespodziankę i pojawiła się tak wcześnie. Romek spojrzał na Leanne i zaraz sobie przypomniał o guziku rozpiętym pod szyją, więc zabrał się za zapinanie. Chyba częściej powinien myśleć jak wygląda. Zwykle w nieładzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
- Dlaczego tak? - zapytała zainteresowana. No niech ma, niech sobie pogada o tym co tak lubi. Ona mogłaby mu gadać o roślinach cały czas, ale.. nie miała ochoty. Zerknęła na pająka i stwierdziła, że najchętniej zakopałaby się tak jak on. Romek wrócił jako wielki odkrywca, a ona co? Palce tylko stracila. Na prawdę mocno to w niej siedziało i nie potrafiła sobie z tym pordzić. Strach myśleć co by było, gdyby straciła nogę jak Wiktoria. Pewnie leżałaby teraz na stole w piwnicy u Isaaka zamiast niej.
Gdy zabrał jej kartki z rąk oklapła jeszcze bardziej, jakby się utwierdzała w przekonaniu, że jest do niczego. Nawet sprzątać nie umie.
Amos w ogóle będzie wkurwiony jej zachowaniem, jeśli bedzie miała taki humor.
Zaczerwieniła się lekko i opuściła wzrok, splatając ręce na piersi, jakby ją na czymś przyłapał. No nie miała zajęć, nie miała! A jednak przylazła na uczelnię i to chyba specjalnie po to,żeby poszukać Romka.
- Nie mam co robić w domu.. Mogę siedzieć i patrzeć przed siebie jedynie. - wzruszyła lekko ramionami.
- A ty pewnie masz masę roboty przez tego pająka, co?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Trudno mu było ekscytować się swym odkryciem, opowiadać o nim i rzucać ciekawostkami na temat zachowania Buibuia, widząc jak bardzo nie w sosie jest Leanne. Musiała być załamana, że nie tylko na daremno wyruszyła na wyprawę, ale jeszcze doznała uszczerbku na zdrowiu. Romesey pragnął podnieść ją na duchu, ale nie wiedział w jaki sposób.
- Było kilka spotkań na jego temat. Pytano o ciebie..
Odpowiedział i wyminął stół, łapiąc za krzesło obok siebie i podsuwajac je dziewczynie. Uśmiechnął się do niej chyba nieco niemrawo, chociaż miał to być cieplejszy gest. Podrapał się po czuprynie i złapał za wydanie gazety, gdzie był artykuł o wyprawie.
- Lars i siostry Semion... pytano jak się czujesz.
Stwierdzając w końcu, że może zainteresowanie innych podniesie ją na duchu, postanowił nie skupiać się na sobie. A i głupio stwierdził, że może trochę podkolorować swe słowa. Odchrząknął, zastanawiając się co powiedzieć.
- No i ten... Teddy cię szukał..
Jak tylko to wypowiedział, stwierdził jaką głupotę się popisuje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Może właśnie takie ekscytowanie się podniosłoby ją na duchu? Opowiadanie o czymś co go interesuje i to, że widziałaby jak bardzo go to nakręca. Ale nie dziwiła się, że mu tak ciężko, skoro ona wyglądała jak wymemłany przez psa kawałek szmaty. Nawet w tej sukience, w której powinna przecież czuć się ładnie.
Usiadła na krześle, skoro jej podsunął.
- Teddy? - zdziwiła się. No bo reszta to mogła się gdzieś tam spodziewać, że będą o nią pytać. Ale Ted? On po co? - Po co? - zadała pytanie na głos.
No, to się Romek wkopał!
W końcu nie interesował się nią, nawet nie rozmawiali za bardzo więc.. co chciał niby?
- Miałbyć coś przeciwko, żeby mi pomóc z opatrunkiem? Trzeba go zmieniać codziennie, a wczoraj już mi się nie chciało. a
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Aż zaczął znowu patrzeć na notatki, udając ich przeglądanie i poprawianie. Co on miał jej teraz powiedzieć? Czuł, że to była największa głupota jaką mógł palnąć. Wpychać Leanne w ramiona Teddy'ego? Miał ochotę trzepnąć się w łeb, ale musiał zachować pozory spokoju.
- No... jak wszyscy był ciekawy... no wiesz, byłaś na pustyni.. i takie tam. O! Opatrunkiem...
Złapał za drugie krzesło, stawiając je obok koleżanki i siadając. Nie wiedział czy powinien patrzeć na jej twarz, czy na rękę. Czy może? Nie chciał sprawiać jej przykrości, nie chciał wywoływać negatywnych odczuć. Aż się spocił i miał ochotę znowu porozpinać wszystkie guziki koszuli. Ledwo się powstrzymał, tylko kończąc na złapaniu za materiał przy szyi i lekkie jego naciągnięcie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Nie wiedziała co ma z nim zrobić. Miała wrażenie, że jak tylko zaczynają rozmawiać to Romek tylko bardziej i bardziej sie stresuje i nie wie co ma ze sobą zrobić. Jak czasem widziała go w innym towarzystwie to zachowywał się normalnie. Nie miaa pojęcia co z tym zrobić.
- Tak? - podniosła brew w górę, coś nie wierząc w te jego zamotane odpowiedzi. - Niech ci będzie. - westchnęła po chwili.
Obróciła się na krześle przodem do niego i jeszcze przysuneła trochę tak, że stykali się kolanami. Lewą ręką ściągnęła torebkę z ramienia, położyła sobie na kolanach i zaczęła szukać potrzebnych rzeczy, które zwykle jednak miała przy sobie, w razie czego.
- Musisz mi pomóc to z powrotem zabandażować i zasmarować taką maścią.. Bo jedną ręka mi nie wychodzi zwykle. - podniosła na niego wzrok, przestając na moment grzebać w torebce.
- Co się dzieje? Stresujesz się czymś? - zapytała widząc te wszystkie zestresowane gesty i spojrzenia z jego strony.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Obserwował jak sobie radzi, strapioną minę i zmarszczone czoło mając. Od kiedy Leanne postanowiła ciągnąć go za język w sprawie ich ostatnich chwil na pustyni, tak teraz nie mógł się pozbyć wrażenia, że będzie to dalej robić. A chłopak sam nei wiedział co go wtedy ugryzło. Oprócz pająka. Odetchnął więc cicho, wmawiajac sobie, że przecież koleżanka musiała o tym zapomnieć już dawno i nie będzie do tego wracać.
- Dobrze... e co? a nie, nie... gorąco dziś.
Podsniósł spojrzenie z ręki na dziewczynę i wymusił na sobie uśmiech. Zestresowanego człowieka nigdy nie należy pytać o powód stresu, bo to tylko pogarsza sytuację. A już na pewno w przypadku Romeseya.
- Daj...
Sięgnął po nożyczki, by przeciąć bandaż i jak najdelikatniej potrafił, zaczął rozwijać materiał, z każdą sekundą docierając do coraz bardziej zakrwawionych części, aż w końcu dłoń została be bandaża, a chłopak poczuł jak bardzo mu źle z powodu rany koleżanki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Gdyby tylko powiedział o co mu chodzi na pewno byłoby łatwiej. Lea była zmieszana, nie wiedziała o co mu chodzi, bo nigdy wcześniej się tak nie zachowywał. O opatrunek poprosiła go chyba tylko po to, by zająć mu czymś ręce, bo przecież jak się bardzo postara, to robiła to sama, choć zajmowało to dużo czasu i zwykle Lea kończyła wkurzona. Teraz chyba jednak zaczynała żałować, że w ogóle go o to poprosiła, bo czym mniej materiału miała na dłoni, tym bardziej coś ściskało ją w żołądku. No i po co mu to pokazywała w ogóle? Teraz pewnie rozniosą się wieści jak to ohydnie wygląda i wszyscy z Lei będą się tylko smiać. Nie podejrzewała Romka o plotkowanie, ale przecież mogło mu się coś wymsknąć..
COfnęła dłoń.
- Wiesz, to trzeba najpierw obmyć.. - podniosła głowę szukając przejścia do schowka klasy gdzie czasem można było znaleźć umywalkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Podniósł znowu spojrzenie na dziewczynę, gdy zabrała dłoń i zrobił zaskoczoną minę, ale nic nie powiedział, usta tylko otwierając. Po słowach koleżanki, od razu poderwał się z miejsca i kiwnął głową, wskazał coś bez słowa, zrobił krok, aby jednak się zatrzymać. Komedia. Romesey odchrząknął i westchnął.
- Mamy tu apteczkę... poczekaj...
Przeszedł na drugi koniec sali, chcąc trochę ochłonąć i powyrzucać sobie od idiotów. Zacisnął powieki i zęby, przystając przed apteczką na ścianie i powstrzymując się, aby nie obejrzeć za siebie. Powoli wyciągał buteleczki i chusteczki, aż w końcu zamknął drzwiczki i obrócił się do Leanne, uśmiechając o wiele naturalniej niż wcześniej. Wrócił do dziewczyny i przysiadając na krześle, spojrzał pytająco, czekając na pozwolenie, podanie dłoni.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Uczelnia Miasta oraz biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 20Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11 ... 20  Next
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Ruiny miasta - "Limbo".
» Spis aniołów stróżów oraz ich podopiecznych
» Zmiana rangi/organizacji/rasy oraz nowe moce/artefakty.
» Biblioteka miejska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-