IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uczelnia Miasta oraz biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19, 20  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W lewym skrzydle od parteru aż po szóste piętro są niemal wyłącznie sale wykładowe - od wielkich auli na parterze, po niewielkie, mogące pomieścić zaledwie kilku studentów salki na ostatniej kondygnacji. W prawym skrzydle cały parter zajmuje potężna biblioteka uniwersytecka, która część swoich zbiorów przechowuje w mieszczących się w piwnicach magazynach. Nad biblioteką znajdują się pracowanie chemiczne, biologiczne, mechaniczne i fizyczne przy gabinetach opiekujących się nimi wykładowców, w których również odbywają się zajęcia.
Pod ziemią, oprócz magazynów bibliotecznych, na czterech poziomach piwnic są rozległe laboratoria oraz przynależne do nich składziki, dostępne wyłącznie pracownikom naukowym i upoważnionym przez nich studentom.
Przed budynkiem rozciągają się błonia, na których botanicy próbują hodować modyfikowane w laboratoriach rośliny. Wypuszczanie żywych zwierząt na błonia jest zabronione. Także pod okiem profesorów zoologii.

Za gmachem Uczelni znajdują się akademiki. Studenci mają do dyspozycji niewielkie, jednoosobowe pokoje z małą kuchnią węglową i łazienki na korytarzu - po jednej na piętro.
Kawałek dalej znajduje się Dom Asystenta. Doktoranci mają do dyspozycji większe i lepiej wyposażone pokoje osobowe niż studenci w akademikach. Pokoje są w układzie studyjny, to znaczy, że z holu wchodzi się do małego korytarzyka, w którym znajduje się kuchnia i wejście do łazienki oraz drzwi do dwóch pokojów. Ze względu na niewielką liczbę chętnych, Dom Asystenta jest koedukacyjny, ale razem (w jednym pokoju) mogą mieszkać tylko małżeństwa.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pon Lis 17, 2014 7:28 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Och za ucałowanie rączki notowania pana Rocheforda powędrowały w górę. Ważne było by mężczyzna umiał się odpowiednio zachować i choć stomatolog to nie prawdziwy lekarz to jednak dwie literki przed nazwiskiem zawsze dołożone.
- Absolwent? A kiedy kończył pan uczelnię jeżeli można zapytać?- Aurorka pociągnęła go za język usiłując się dowiedzieć przy okazji ile ma lat.
Ruszyła przodem do uczelnianej kawiarni, gdzie udało się zleźć wolny stolik dl dwojga.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Jak dostanie zapalenia zęba i z bólu nie będzie mogła ani jeść, ani spać to wtedy inaczej będzie patrzyła na dentystów! Życie taki potrafi uratować!
- Trzy lata temu. A panienka który rok? - otworzył przed nią drzwi od biblioteki, wypuszczając na korytarz. Poszli na dół, pewnie malutka kawiarenka była na terenie szkolnych błoni.
- Jaka kawa? Czarna, czy może latte? I jeżeli chodzi o ciastka to polecam muffiny czekoladowe z jagodami, mogę śmiało powiedzieć, że to smak kojarzący mi się z pierwszymi latami studiów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Szybko sobie obliczyła w myślach ile ma lat. Środowisko, w którym się wychowywała przyzwyczaiło ją do obcowania ze starszymi od siebie więc różnica wieku nie robiła jej różnicy. Zresztą Nat wyglądał całkiem młodo. Na rok dwa starszego do niej. To jak starzeli się było istną niesprawiedliwością.
-Pierwszy.- uśmiechnęła się i nie tłumaczyła, że zaczęła nieco później. Usadowiała się na stołku, który jak zakłada narratorka Nate jej ładnie podsunął.
- Latte i skoro pan tak rekomenduje te mufiny to chętnie jednego spróbuję.- zalotnie przechyliła główkę jednocześnie się uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Oczywiście, że jak podeszli do stolika to jej odsunął krzesło! Nathaniel był chodzącym przykładem dobrego wychowania. Serio, nawet jeżeli sąsiedzi Rocheforda i Victora mówili inaczej... Ekhm.
Kawiarenka na kampusie na pewno odrobinę odbiegała od zwyczajowych form, wątpię, że kręcił tu się kelner. Także Nate podszedł do lady i zamówił czarną kawę, latte i dwie muffinki. Zapłacił i wrócił do stolika.
- Czyli rozumiem, że pani przez ten rok pewnie poznawała uczelnię? Muszę przyznać, że trzyma się na bardzo wysokim poziomie, chociaż nie wiem jak tam historia sztuki, oczywiście. - uśmiechnął się szeroko. - Skończyła panienka już zajęcia?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Przyglądała się jak idzie po kawę i ciastka. Dobrze, że jej nie kazał samej sobie iść. Jeden kolega z roku tak zrobił. To przecie niewyobrażalne już panienka Osel mu powiedziała co sądzi o takim zachowaniu. Tutaj jednak młody mężczyzna zachowywał się jak należy. Dobrze, że nie wiedziała, kto jest jego współlokatorem bo na pewno by tak nie siedzieli.
- Ma pan rację. Poznawałam uczelnię i usiłowałam się odnaleźć w tym wszystkim. Myślę, że następny rok będzie o wiele łatwiejszy. Jeszcze tylko egzaminy. I tak na dziś skończyłam.- odwzajemniła uśmiech.A potem pokiwała głową. Siedziała jak na młodą damę przystało. wyprostowana, nogi w kostkach skrzyżowane nie opierała się łokciami o stolik a kawę posłodziła nei dzwoniąc łyżeczką o filiżankę.
- Nadal wysoki.- zapewniła.- A pan tęskni za studiami?

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Również posłodził kawę, mieszając łyżeczką.
- Oczywiście, że tęsknię. Według mnie studia są taką alegorią wchodzenia w dorosłe życie, a jednocześnie stanem przejściowym. Mimo pewnego usamodzielnienia na studiach przymykane jest oko na pewną niedojrzałość, do której mamy prawo. Obowiązki, nauka, ale dopiero później przychodzi samodzielność. Tak, zdecydowanie tęsknię za tym, by moim jedynym zmartwieniem było kolokwium. - zaśmiał się szczerze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Dla Aurory ewidentnie były stanem przejściowym. Wręcz przechowalnią do czasu aż odpowiednio nie wyjdzie za mąż a potem będzie robić to co wszystkie kobiety z jej sfery.
- Mam nadzieję, że jak je skończę to również będę je wspominać z takim sentymentem jaki słychać w pana głosie, choć przyznam, że wobec perspektywy wkuwania do egzaminów mój entuzjazm jest nieco mniejszy.- zauważyła, że miał całkiem miły śmiech.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Napił się kawy, nie przestając się uśmiechać. Wkuwanie było zawsze najgorsze, ale tak jak jeszcze na historii sztuki uczennice mogły olać sobie kilka dat, tak na kierunkach związanych z medycyną trzeba było wykuć każdy cholerny termin i definicję.
- Domyślam się. Mimo wszystko sądzę, że jakieś dodatkowe zajęcia, stowarzyszenia studenckie albo przyjęcia to skutecznie urozmaicają.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Och tak. Obowiązki towarzyskie zajmują sporo czasu jakby nie patrzeć.- nie musiała dodawać, ze na pewnych przyjęciach i spotkaniach po prostu musiała być bo inaczej nie wypadało. Czasami przemknęła jej przez głowę myśl, że tatuś mógłby opłacić egzaminy ale pewnie wtedy nei pozwoliłby jej mieszkać z Gertem i straciłaby wolność, którą obecnie się cieszyła.
Wgryzła się w mufina i aż przymknęła oczy z przyjemności był tak dobry jak wspominał pan Rocheford.
- Pan zapewne też nie żyje pracą i dokształcaniem się?.- stwierdziła w formie pytającej by nieco go za język pociągnąć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Uśmiechnął się, widząc że jej smakuje. Dobry traf! Zresztą naprawdę lubił te muffiny, pewnie świeżo na miejscu wypiekane, albo ściągane z najbliższej cukierni.
- No nie, chociaż praca zajmuje sporo czasu. - wziął łyka kawy - Kiedyś grałem na fortepianie, trochę śpiewam. Od czasu do czasu hobbystycznie śpiewam zespołem w Black Paradise. A pani? Chociaż sądzę że historia sztuki może być również hobby, czyż nie?
Teraz on wgryzł się w babeczkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Och naprawdę?- lekko przechyliła główkę odsuwając niesforne, rude pukle z twarzy. Chyba nigdy pana tam nie słyszałam ale to by sugerowało, że zna pan Sinclair?- w końcu tam pracował wiec pewnie przelotnie musieli się tam zetknąć.
- W pewien sposób właśnie tak jest. - przytaknęła choć oczywistym było, ze czas zajmowało jej wybieranie sukienek, spędzanie długich godzin przed lustrem i spotkania towarzyskie na których koniecznie musiała się pokazać. O godzinach spędzanych w salonie urody lepiej nei wspominać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Uśmiechnął się rozbawiony.
- Tak, znam Fabiana. Jesteśmy przyjaciółmi od kilku lat, śpiewam właśnie z jego zespołem. Ale jak już powiedziałem - raczej są to spontaniczne występy, Sinclair jest główny wokalem.
No przecież nie będzie odbierał Fabsowi roboty, nie?
- To prócz studiów co panią interesuje? - zapytał, stwierdzając, że to zderzenie się na korytarzu zaowocowało całkiem miłym spędzeniem wolnego czasu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- No tak raczej nie dałby pan rady pogodzić kariery wokalnej z medycyną.- nie oszukujmy się prestiż medyka nawet tego od zębów był lepszy niż zwykłego grajka. Stabilizacja życiowa i inne ważne aspekty jak kieszenie pełne kredytów.
- Przyznam panu, że ciężko pogodzić obowiązki uczelniane z obowiązkami towarzyskimi, których siłą rzeczy nie mogę uniknąć, kiedy już w końcu znajduje czas to...- tutaj się lekko pochyliła i zniżyła nieco głos.- lubię poleżeć na kanapie z książką.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
- Właśnie. To niemożliwe. Dlatego traktuje to tylko jako przyjemność.
Zerknął na zegarek. Jeszcze chwilkę miał. Na popołudnie zgodzil sie przyjąć jedną pacjentkę. Kobieta ma małe dzieci i chyba się zwyczajnie zlitował w swój dzień wolny. Chociaż na pewno przyjemniej go będzie spędzic z rudzielcem.
- Nie wątpię, że z pani nazwiskiem ma pani pełno obowiązków towarzyskich. Panienki ojciec jest ważną postacią w świecie nauki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Zerkanie na zegarek w towarzystwie panny Osel? Czyżby go znudziła? Dziewczyna lekko, prawie niezauważalnie zmarszczyła brwi. Jednak wychowanie i maniery robiły swoje. Uśmiechała się więc nadal choć teraz może nieco chłodniej.
- Tak, papa pracuje nad wieloma projektami o sporym znaczeniu społecznym.- użyła sformułowania, które gdzieś w rozmowie podsłuchała.- To nakłada na całą rodzinę pewne obowiązki. Pan pewnie też jakieś ma związane ze swoim zawodem a które absorbują czas wolny.- przyszło jej nagle do głowy, że Romesaya nigdy nie obchodziła jej pozycja. To było naprawdę miłe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Pokiwał głową.
- Oczywiście. Sympozja, dodatkowe wykłady, zwykłe podtrzymywanie porządnych kontaktów z profesorami, ordynatorami. To wszystko zabiera czas. Ale podziwiam panienki ojca. Jestem przekonany, że pani również osiągnie wysokie wyniki, choć zapewne w dziecinach dla siebie przyjemniejszych.
Wziął kolejnego gryza babeczki. Niebo w gębie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Dokładnie. Człowiek nawet nei zdaje sobie sprawy ile to wszystko czasu zabiera, który mógłby spożytkować zupełnie inaczej.- uśmiechnęła się do pana Rocheforda uroczo a potem przyszło jej do głowy, że rzeczywiście tak jest. Od dziecka przyzwyczajona do takiego trybu życia nie widział w tym nic dziwnego dopiero Romesay pokazał jej inne możliwości.
- Och oczywiście mam taka nadzieję.- odparła skromnie apotem spojrzała pytająco na mężczyznę.- A czym zajmują się pana rodzice?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
To, że była ciekawa to był świetny znak!
- Mój ojciec pracuje własnie w laboratorium, jest chemikiem. - inaczej pewnie Nate nie wiedział by za dużo o Oselu, a tak jest doinformowany przez tatuśka - A matka  uczy dzieci historii. - uśmiechnął się. W sumie byli idealnym modelem rodziny. Ojciec zajmował się czymś poważnym, co dawało konkretne pieniądze, a matka lekkim, co dawało jej przyjemność, aniżeli jakieś wielkie pieniądze. A syn posłany na medycynę (chociaż rodzice woleli chirurgię, bądź neurologię, ale dzieciak się uparł).
- Muszę panienkę przeprosić, ale za niecałą godzinę mam wizytę umówioną w szpitalu. Czy zechciałaby mi pani dać jakikolwiek kontakt do siebie? - uśmiechnął się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Och proszę co za zbieg okoliczności.- Aurora nawet dobrze sobie nie zdawała sprawy z tego ile osób pracuje w laboratorium jej ojca. W sumie nawet niezbyt często odwiedzała go w pracy. Te rozmyślania przypomniały jej, że obiecała matce wpaść w następnym tygodniu na obiad. Czy powinna zabrać Romesaya?
- Nauczycielka?- panna Osel uśmiechnęła się i konspiracyjnie nachyliła do nowego znajomego.- Niech mi pan zdradzi sekret. Czy nauczycielki są surowymi i wymagającymi matkami wobec swoich dzieci.
Chwilę zastanowiła się nad tym kontaktem, ale potem pomyślała: Czemu nie. Wyrwała kartkę z notatek i napisała mu swój adres oraz telefon.
- Proszę. Oczywiście rozumiem, że obowiązki pana wzywają.


Ostatnio zmieniony przez Aurora Osel dnia Czw Sty 28, 2016 8:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Cisnęło mu się na usta słowo "Przeznacznie", ale... no bez przesady! Nate nie zajeżdża aż tak beznadziejnymi tekstami na podryw. To znak rozpoznawczy Victora, hehe.
- Czy surowe... U mnie bardziej ojciec był surowy. Taka... silna ręka, prawdziwa głowa rodziny. - ścisnął w wymownym geście pięść, a potem się zaśmiał - Matka za to była pomocą w lekcjach, przynajmniej na tym etapie kiedy było się małym szkrabem. - uśmiechnął się szeroko.
Poczekał aż Aurora napisze swój numer telefonu, ciesząc się w duchu. Właśnie córka Osela daje mu swój telefon! Victor nie uwierzy! Sam również napisał jej na kartce kontakt do siebie.
- Dziękuję za zrozumienie i przyjemne spędzenie czasu. W takim razie... do zobaczenia, panienko Osel. - ucałował ją kurtuazyjnie w dłoń, żegnając.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
/Weltschmerzowo

Zbieg okoliczności sprawił, ze w jednym miejscu, spotkały się osoby, którym jednak nie dane było porozmawiać wspólnie, przy jednym stole. Byron ostatnimi czasy poświęcał się wyłącznie książkom. Trudno się dziwić, wielkimi bowiem krokami, zbliżała się ku wszystkim studenciakom, nieubłagana sesja egzaminacyjna. Nie pomagał Schneiderowi podły humor, który jednak przepędzał pracami w laboratorium studenckim i opracowywaniu nowych pomysłów w jednym ze swoich czołowych projektów.
Złożyło się również tak, że znając zarówno Aurorę jak i Nathaniela, napotykając ich wzrokiem, postanowił im nie przeszkadzać. Przemknęło mu przez głowę, że mogli się przecież nie znać, a ostatnie spotkanie z Rochefordem dało mu do zrozumienia, że nie chce się na razie z ludźmi jego pokroju spotykać.
Pasek skórzanej torby zawiesił sobie przez drugie ramię, pozwalając torbie wisieć na plecach niedbale i krzywo. Dwie pozycje książkowe znajdowały się w jego dłoniach kiedy odchodził od regału, znalazłszy to czego szukał. Bezdźwięcznie przesunął się dalej, coraz bliżej jednak Aurory. Miał wobec Oselów interesy, więc wszelka kurtuazja była w cenie.
- Śmiało sobie poczynają kawalerowie. – powiedział z uśmiechem, pojawiając się niedaleko blondyneczki. Pasek od torby zsunął się po ramieniu jasnej marynarki. Tobołek przesmyknął się do dłoni i uderzył lekko dnem o ziemię.
Przysiadł się do Aurory, siadając naprzeciw niej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Aurora pożegnała spojrzeniem znikającego dentystę ale sam się nie ruszyła. Jakby nie patrzeć nigdzie się jej nie spieszyło. Spokojnie mogła więc dopić sobie kawę i poobserwować otoczenie. Zlustrować co która z panienek ma na sobie i jak się trendy rozwijają. Wiadomo, że musiała być na bieżąco. Lepiej zorientowany od niej był chyba tylko Gert.
Poderwała się lekko na dźwięk głosu, który zabrzmiał tuż obok niej. Zaraz jednak spostrzegła, że to Byron więc uśmiechnęła się. Nie widziała go jakiś czas.
- To fakt bardzo śmiało. Należałoby ich utemperować czyż nie?- lekko przechyliła rudą główkę.- Dawno cię nie widziałam, co porabiałeś?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 110
avatar
Byron Schneider
Dużym ułatwieniem dla znużonych nauką uczniaków była kawa, którą można sobie było w tym miejscu bez problemu zamówić. Istniało prawdopodobieństwo, że ktoś w końcu, może nawet niechętnie i niechcący, pokusi się rozlać ów płyn na nikomu, niczemu winne kartki papieru – książek lub notatek.
- To już leży w twojej gestii. – odpowiedział. – Całkiem zabawna perspektywa, szczególnie, że znam Rocheforda. – uśmiechnął się półgębkiem. Zerknął, niby to ciekawy, niby zaniepokojony, za siebie, czy czasem wspomniany mężczyzna nie zdecydował się zawrócić i usłyszeć, cokolwiek o nim mówili.
- Warsztaty. Muszę zrobić projekt tydzień wcześniej. – powiedział przesuwając wzrokiem po jej kawie. Położył zebrane książki na blacie stołu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Aurora spokojnie kończyła swoją kawę spoglądając przyjaźnie na Byrona. Przynajmniej jeden z kolegów jej brata był rozsądny a że przy okazji przystojny to już zupełnie inna sprawa. Panna Osel uśmiechała się więc niczym mały chochlik do chłopaka.
- Znasz go? Och to bardzo ciekawe?- Brewka Aurorki powędrowała w górę w geście zaciekawienia a psotny uśmieszek nie znikał z ust. Jak to Byron ujął, pozostawało to w jej gestii.- Nie trzymaj mnie w niepewności mów co o nim wiesz? – zażądała zaraz by jej poopowiadał co pikantniejsze szczegóły.
- Skończony?- zerknęła na książki, które położył na stoliku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
/początek

Zbliżały się egzamin, a jego czekało poprawkowe zaliczenie z muzyki klasycznej. Profesor McRoyal był bardzo rozczarowany tym co zaprezentował ostatnio, ale jego osąd nieco złagodniał, gdy się dowiedział, że chłopak godzinę później dostał ataku padaczki. To faktycznie mogło sprawić, że tak fatalnie zagrał, a w końcu smyczek mu wyleciał z dłoni.
Również i teraz profesor nie był pewien czy Sinclair da radę. W końcu kilka dni temu umarła niespodziewanie jego matka, którą sam kiedyś egzaminował na tej uczelni! Nie była może jakaś szalenie utalentowana, ale wkładała w swoją grę dużo pracy i...uczuć, czego często tak brakowało artystom....
- No...panie Sinclair...To może Clair de Lune ? - zagadnał.
Chłopak pokiwał z uśmiechem głową i zaczął grać
McRoyal aż westchnął. Ostatnie wydarzenia nie wpłynęły na grę jego ulubieńca. Nadal grał świetnie.
Wysłuchał go do końca, aż w końcu mógł wpisać 5.
- No...tym razem mnie Pan nie rozczarował. Powinien Pan pójść w muzykę poważną, panie Sinclair.
Fabian uśmiechnął się szerzej. Mógł przystępować do egzaminów !
- Pomyślę nad tym, psorze. Do widzenia! - i wrócił do domu

/zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Uczelnia Miasta oraz biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19, 20  Next
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Ruiny miasta - "Limbo".
» Spis aniołów stróżów oraz ich podopiecznych
» Zmiana rangi/organizacji/rasy oraz nowe moce/artefakty.
» Biblioteka miejska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-