IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uczelnia Miasta oraz biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W lewym skrzydle od parteru aż po szóste piętro są niemal wyłącznie sale wykładowe - od wielkich auli na parterze, po niewielkie, mogące pomieścić zaledwie kilku studentów salki na ostatniej kondygnacji. W prawym skrzydle cały parter zajmuje potężna biblioteka uniwersytecka, która część swoich zbiorów przechowuje w mieszczących się w piwnicach magazynach. Nad biblioteką znajdują się pracowanie chemiczne, biologiczne, mechaniczne i fizyczne przy gabinetach opiekujących się nimi wykładowców, w których również odbywają się zajęcia.
Pod ziemią, oprócz magazynów bibliotecznych, na czterech poziomach piwnic są rozległe laboratoria oraz przynależne do nich składziki, dostępne wyłącznie pracownikom naukowym i upoważnionym przez nich studentom.
Przed budynkiem rozciągają się błonia, na których botanicy próbują hodować modyfikowane w laboratoriach rośliny. Wypuszczanie żywych zwierząt na błonia jest zabronione. Także pod okiem profesorów zoologii.

Za gmachem Uczelni znajdują się akademiki. Studenci mają do dyspozycji niewielkie, jednoosobowe pokoje z małą kuchnią węglową i łazienki na korytarzu - po jednej na piętro.
Kawałek dalej znajduje się Dom Asystenta. Doktoranci mają do dyspozycji większe i lepiej wyposażone pokoje osobowe niż studenci w akademikach. Pokoje są w układzie studyjny, to znaczy, że z holu wchodzi się do małego korytarzyka, w którym znajduje się kuchnia i wejście do łazienki oraz drzwi do dwóch pokojów. Ze względu na niewielką liczbę chętnych, Dom Asystenta jest koedukacyjny, ale razem (w jednym pokoju) mogą mieszkać tylko małżeństwa.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pon Lis 17, 2014 7:28 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
A to dopiero nowina! Nietypowe podejście jak na te czasy!
- Chciałbym zobaczyć Jolene jak się boksuje. To mogłoby być dość zabawne - zarechotał i podjechali do ulicy. Fabian podniósł rękę próbując złapać taksówkę. Ta szybko się zatrzymała.
Emily, nie mów tak nawet - zaśmiał się, odwracając wózek w swoją stronę - Co najwyżej gapiłbym się bezmyślnie w kartki, udając, że się chociaż staram uczyć. A tak poprawiłaś mi nastrój, spędziłem świetnie to kilka godzin z Tobą i jest szansa, że dziś siądę do książek! - mrugnął do niej.
Mała, bo mała, ale była!
- Będzie Cię miał kto odebrać ? Może pojadę z Tobą? - zapytał, bo w sumie to kolejna okazja by z nią pobyć, yay! Chrzanić wykładyyy i ćwiczeniaaaa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Cieszę sie w takim razie, ze miałes udany dzień - stwierdziła. Popatrzyła na zatrzymującą się taksówkę.
- Poradzę sobie. W domu jest służba i pielęgniarka - uspokoiła go - zajmij się sobą, musisz się uczyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Aaaaa, tak bardzo chciał ją odwieźć ! Tak bardzobardzobardzoooo! Ale nie mógł! Nie mógł opuścić zajęć skoro się starał o stypendium!
- No dobrze...- westchnął.
I tu nawiedziła go wizja taksówkarza psychola, który jej urywa drugą nogę.
- Nie. Niedobrze i tak się nie skupię za cholerę, będę spokojniejszy wiedząc, że dotarłaś bezpiecznie! Pojadę z Tobą i wrócę taksówką, zdążymy, to niedaleko stąd !
I tak uczynili. Pomógł jej wsiąść, złożył wózek i się władował obok niej.
Pod apartamentowcem, w którym mieszkali Blackowie, poczekał w taksówce (by jej problemów nie robić) , aż ją służba odbierze i dopiero wrócił na uczelnie.
-----

Udało mu się nie spóźnić, nie wiedział nawet jakim cudem. Uczestniczył w ostatnich przed egzaminami wykładami z muzyki klasycznej, a potem udał się na ćwiczenia. Po kilkugodzinnych zajęciach, odmówił pójścia na piwo, tłumacząc się pracą, do której się udał

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Z Biurowca --->

A więc tak, stało się. Pan Lennox w istocie zabrał się do roboty i to ledwie w godzinę po tym, jak klientka opuściła jego biuro. Stwierdził, że potrzebował trochę rozruszać swoje szare komórki, bo bez tego zwariuje. Potrzebował czegoś ciekawego, choćby i względnie interesującego, byle coś się działo. Ostatnio nawet nie miał ochoty, by wybrać się do jakiegoś baru w Slumsach i sprowokować burdę. Po prostu trwał.
Dziś jednak miał lepszy dzień. Udało mu się przespać całą noc, ból głowy ustał... Żyć nie umierać!

A więc szedł, promieniując radością życia na milę z okładem. Ręce trzymał w kieszeniach ciemnego płaszcza, kapelusz na jego głowie był przekrzywiony na bakier, w ustach tkwił tlący się papieros. Ale jednak coś odbiegało od wyglądu "typowego Lennoxa". W jego oku błyskała jakaś żywa iskierka, a chód mężczyzny był zdecydowanie żywszy niż zazwyczaj.
Oczywiście, nadal miał ochotę przyjebać połowie napotkanych tutaj osób, a drugą połowę zbluzgać, ot tak sobie, bez powodu, ale... było lepiej.

Stanął przed gmachem uczelni. Zmierzył wzrokiem budynek, a przynajmniej tą jego część którą teraz widział, i pokiwał lekko głową. Wyjął z kieszeni notes, spoglądając na naziwsko - Amelia Foster.
Na tą chwilę uważał ten trop za najlepszy. Siostra pana Christophera, o ile w ogóle istniała, mogła go szybko doń doprowadzić. A jeśli nie, to przynajmniej co nieco o nim powiedzieć.

Wszedł do budynku i od razu skierował się do prawego skrzydła. Jeśli dobrze pamiętał, na parterze znajdowala się tam biblioteka, a na piętrze pracownie wszelakie i gabinety wykładowców. Panienka studiowała coś związanego z mechaniką... więc od tego trzeba zacząć.
Szedł powoli po schodach, a echo jego ciężkich kroków odbijało się od ścian. Papierosa z ust nie wypuszczał.

Kiedyś zajmował się jakąś pomniejszą, bo pomniejszą, ale jednak sprawą związaną z Uczelnią, więc może ktoś go tu pamiętał? Cholera wie, grunt że orientował się w terenie.
Doszedł na piętro i od razu skierował się w stronę gabinetu jednego z wykładowców mechaniki.
Zapukał, dość uprzejmie jak na siebie i czekał, popalając spokojnie papierosa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 39
avatar
Avery King
Podobno po każdym dobrym dniu, przychodzi jeden zjebany. To chyba prawda, bo po mistrzowsko rozegranym dniu, przyszedł kolejny, w którym się zbłaźnił i pewnie nadszarpnął opinie o sobie u tych dziewczyn. No, poprawka - tej jednej dziewczyny. Nie tej która zdzieliła go szkicownikiem. Teraz żałował. Jak zwykle postąpił jak tchórz. Nie to żeby nim nie był, ale najważniejsze jest żeby nie okazywać swoich słabych stron, zwłaszcza przy pierwszym spotkaniu. Jak to mówią, "pierwsze dobre wrażenie", co nie? Miał nadzieje że jeszcze uda mu się znaleźć tą dziewczynę i przekonać ją do siebie. Przecież on wcale nie jest zły!

Wstąpił w progi uczelni i ruszył na popołudniowy wykład. Zdążył jeszcze w domu zapisać parę stron jakimiś bzdurami, do niczego się nie nadającymi. Ale wszystkie kręciły się wokół tego samego tematu. Wszystkie zawierały w sobie dziewczynę. Taką, którą widział wtedy w parku. Przypadek? Coś było z nim chyba nie tak, cały czas przewijała mu się przez głowę. Na wykładzie kompletnie nie mógł się skupić. Zamiast robić notatki, usiłował naszkicować sobie jej twarz. Przychodziły mu do głowy jakieś dziwne wiersze. Zawsze był prozaikiem, a nie poetą, ale teraz czuł jakby nie był sobą. Chyba musiał się z nią spotkać. Jeszcze raz. Tym razem będzie lepiej. Jak się wytłumaczy? Trzeba będzie jeszcze trochę pokminić. No ale ej! Jest prozaikiem czy nie!? On nie da rady!? Z wykładu chyba nie wyciągnął niczego, cała jego uwaga była skierowana w innym kierunku. Ahh, szlag by to. Chyba nie ma co liczyć na to zasrane stypendium...
Na holu głównym przez chwilę dostrzegł kogoś, kogo nie spodziewał się raczej tutaj spotkać. Korytarzem bowiem szedł pan Chester Lennox. Avery wolał jednak narazie nie zagadywać i czmychnąć nim zdąży go zauważyć. A jak zacznie wypytywać co z tym wywiadem, który nie jest jeszcze pewien? Lepiej się jeszcze nie wychylać.

ZT


Ostatnio zmieniony przez Avery King dnia Wto Mar 15, 2016 4:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
/ Początek

Panna Osel z naburmuszoną minką pokonywała kolejne stopnie domu asystenta. No jak tak można było postępować . To był skandal. Tak się nie postępuje.I to z kim?! Z nią?! Już ona zrobi z tym porządek raz na zawsze. Badania nad jakimś pająkiem nie mogą być ważniejsze.
Otworzyła drzwi do pokoju z hukiem, który nie mógł umknąć Romesayowi.
- Zapominałeś!- zarzuciła zaraz chłopakowi z wyrzutem w głosie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Romek właśnie studiował kolejne książki, przygotowując się do egzaminów, nadchodzących wielkimi krokami. Nie myśląc zupełnie o niczym innym jak nauce, nie spodziewał się ani gości, ani awantur.
Trzymając jedną książkę na kolanach, drugą na biurku, porównywał jakieś zagadnienia, notując coś na marginesach, gdy nagłe wtargnięcie Aurory, wytrąciło mu podręcznik z dłoni.
- Co?
Poderwał się z miejsca, zupełnie nie rozumiejąc Aurory, której widok był zaskoczeniem. Nie umawiali się przecież! Stojąc jak sierotka przed leżącą książką, patrzył na Aurorę czekając na wyjaśnienia.
Był niewinny!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Jak to co?- machnęła drzwiami drugi raz z impetem, tym razem oczywiście po to by je zamknąć i zapewnić im intymność. Nie potrzebowała ciekawskich oczu zaglądających im do pokoju. Już sam fakt, że zapomniał to było... to było.... no tak się Aurorki nie traktowało i już. To był skandal.
- Jak mogłeś zapomnieć? Przecież obiecałeś.- wyrzuciła ręce w górę w teatralnym geście i nerwowo zaczęła przemierzać pokój.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Chyba zaczynał maleć do rozmiarów orzeszka, bo Aurora wydawało się zaraz roznieść pokój w drobny mak a przy okazji i biednego studenta. Naprawdę nie wiedział co obiecał i zaczynał główkować nad swym problemem, będącym tysiąc razy gorszym od spotkania athwala.
- Przepraszam...
Powiedział więc jedyne co mu przyszło do głowy, bojąc znowu pytać w czym rzecz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Przepraszam?! Tylko przepraszam?!- Aurora aż się zatrzymała w pół kroku i o mało nie zachłysnęła.
- Takie upokorzenie! TAKIE! A ty mnie tak spokojnie przepraszasz?!- Jak widać temperament Oselówny szedł na równi z jej kolorem włosów i kolorem policzków, które były czerwone ze złości. Oczy rzucały iskry na wszystkie strony.
Podeszłą do biurka przy którym nadal stał Romesay i za jednym zgrabnym ruchem wzbiła w powietrze wszystkie notatki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Romkowi kopara opadła, bo chyba chciał coś dodać, skoro przeprosiny nie wystarczyły, ale NIE WIEDZIAŁ CO. Więc stał tak i gapił się jak ciele w malowane wrota, przerażony tym co zrobił.
Jakie upokorzenie, na maszyny!
- Aurora...
Zaczął, ale nawet nie miał szans dokończyć, bo szalony rudzielec postanowił strącić wszystko co stało na jej drodze! A tego to już Romek na spokojnie nie mógł znieść. JEGO PRACA!
- Co ty wyprawiasz?!
Podniósł więc głos na pannę Osel i złapał ją za ramię, gwałtownie odwracając do siebie i przyciągając, by czasem nie dorwała się książek. Musiał je oddać do biblioteki!
Spojrzał na dziewczynę, która znalazła się nagle tak blisko i mając już sieczkę z mózgu, nachylił się, by pocałować rudzielca.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Aurora? Co Aurora?- Przedrzeźniła Romesaya nabuzowana emocjami. W takiej chwili chyba tylko taran mógłby ją zatrzymać, kiedy byłą w takim stanie. Gertrud wtedy zazwyczaj zamykał się w łazience i udawał, że ma zatwardzenie by nie musieć stawiać czoła rozsierdzonej rudej.
- Co ja wyprawiam?! Co ty wyprawiasz?!- kolejna porcja notatek znalazła się w powietrzu by z cichym szumem opaść na podłogę. I już, już miała zabrać się za książki, kiedy Romesay przyciągnął ją do siebie. w pierwszym odruchu oparła dłonie na jego klacie by go odepchnąć ale poddała się namiętnemu pocałunkowi w nim wyładowując nagromadzoną energię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Nie mógł uciec do łazienki, bo ta znajdowała się na końcu korytarza i nie wypadało zostawiać gościa... który mógł mu roznieść pokój! Jakby miał od nowa zaczynać swą pracę, to by chyba wyzionął ducha!
Obejmując Aurorę, wiedział, że tym razem nikt im nie przeszkodzi. Całe piętro był pochłonięte nauką i żaden kolega nie mógł się przypałętać. Dlatego Romesey ochoczo całował Oselównę, w którym zaczął się zapominać.
Pod naporem jego ciała, Aurora musiała cofnąć się, tyłkiem trafiając na pusty blat biurka.
Niech siedzi skoro tak na nim posprzątała! Bo Romek zaczął się rozgrzewać, nie mogąc oderwać od słodkich ust swojej dziewczyny hohoho.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Aurora cofała się krok za kroczkiem do tyłu. Jej ręce w tym czasie powędrowały z klatki piersiowej mężczyzny na jego szyję by jedna tam spoczęła a druga powędrowała wyżej i wplotła się w jego włosy. Romesay zazwyczaj maił potargane włosy więc czochranie panienki Osel na pewno mu nie przeszkadzało.
Usta Aurory z zapałem oddawały pocałunki. Dziewczyna czuła jak mocno wali jej serce i jak krew szumi w uszach. Chyba zaczynała zapominać powoli o przewinieniu pana Hannona za które miał odpokutować.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
CHESTER:
- Proszę, proszę... - zabrzmiał donośny, acz niezbyt niski głos mężczyzny. - Byle szybko, bo się spóźnię na wykład. - dodał przekładając jedne papiery na drugie. Na krześle, przy którym stał i nad którym się pochylał, położona została teczka, a przez oparcie zawieszona została marynarka. Prawie pięćdziesięcioletni jegomość o surowych rysach poprawiał akurat muszkę przylegającą ciasno do zapiętej pod samą szyję koszuli.
- Pan... - zaczął, ale nie skończył. Pamiętał go, ale nie mógł skojarzyć z nazwiskiem. Już raz ze sobą rozmawiali.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Palcami przesunął po ramionach Aurorki, by dłonie wsunąć na jej talię i dalej na plecy. Przybliżając się za dziewczyną, przyciągnął ją do siebie, nie mogąc jednak długo dłoni pozostawić nieruchomo.
Jedna z nich powędrowała na udo rudzielca, trochę nieśmiało, ale pragnąc dotknąć nagiej skóry, na razie schowanej pod materiałem sukienki. Temperatura w pokoju rosła z sekundy na sekundę, a Romek pozwolił sobie przesunąć dłoń niżej, by wracając w górę podwinąć spódniczkę.
Całując gorąco, szorstką dłonią przejechał po nodze panienki Osel, nie mogąc powstrzymać nikłego, głupiego uśmieszku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Kiwnął do siebie głową, gdy usłyszał głos mężczyzny, po czym nacisnął klamkę i wszedł do środka. Papierosa z ust oczywiście nie wyciągał. Może i szanował panów psorów wszelakich, bo jednak w głowie mieli sporo, a to jest rzecz zdecydowanie warta szacunku. Pewnie, można powiedzieć że Lennox był w pewnym sensie chamem i prostakiem, jednak inteligencję w ludziach cenił!
- Mam nadzieję, że zajmę tylko chwilę. - przywołal na usta uśmiech. - Witam... Chester Lennox... - przedstawił się, skinąwszy głową profesorowi.
- Detektyw. Chciałbym zadać panu kilka pytań, związanych z jedną z pańskich studentek. - wyciągnął notes z kieszeni - Kojarzy pan niejaką Amelię Foster? Ponoć studiuje tutaj na jednym z wydziałów mechanicznych.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Była unieruchomiona. Z jednej strony jakikolwiek ruch blokowało jej biurko na którym siedziała a z drugiej czuła napierające na nią męskie ciało. Nieprzyzwyczajona do takich sytuacji, oszołomiona pocałunkami mężczyzny pozwalała mu robić co chce.
Zadrżała lekko, kiedy jego dłoń zsunęła się z materiału pończoszki i dotknęła nagiej skóry. Dłonie były szorstkie ale o dziwo uczucie było bardzo przyjemne.
Zauważyła ten jego uśmieszek i za karę ugryzła go w wargę. Natomiast jej zręczne dłonie wyjęły koszulę ze spodni mężczyzny by się pod nią wsunąć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Zaśmiał się na te ugryzienie, zachęcające do śmielszych gestów. Aurora chyba nie wiedziała na co się pisze, bo Romek w zamian pocałował dziewczynę jeszcze namiętniej, obejmując ją w pasie jedną ręką, drugą przesuwając zaś coraz wyżej, na wewnętrzną stronę uda.
Rozgrzany przez małe dłonie, wkradające się pod koszulę. Pragnący ją zrzucić, jednocześnie nie mogąc oderwać się od rudzielca, który prowokował go do zachowania niegodnego dżentelmena!
Pocałunkami zszedł z ust panienki na jej szyję, wdychając zapach perfum i zastanawiając się, czy Aurorka cała tak pachnie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
CHESTER:
Włosy miał bielutkie. Aż dziwne, bo twarz choć surowa, nie wyglądała na swój wiek. Dbał o siebie pan profesor, nie tylko psychicznie, ale i fizycznie, najwyraźniej.
- Ach, tak, pamiętam pana. Rozmawialiśmy kiedyś. – kiwnął głową. Pamiętał? Może tak, może nie. Na pewno coś mu tam świtało. Próbował przemieścić coś w skórzanej torbie, jednak za chwilę przekładał książki inaczej. Tu zostawił jeden tytuł na biurku, zaraz go włożył z powrotem.
- Panie Lennox, myśli pan, że ja wszystkich uczniów spamiętam? – podniósł na Chestera głowę. Spoglądał na niego z pobłażliwym i rozbawionym wzrokiem. – Pewnie nie pomogę, więc radzę raczej studentów popytać, nie mnie, bo to daremne. – zasugerował. – Ale jeśli chce pan te pytania bardzo zadać, to niech pan się spieszy i zadaje. Bo zaraz zajęcia zaczynam z chemicznym…

AURORA I ROMEK:
- 1-4 - nikt Wam nie przeszkadza.
- 5-6 - wpada kolega Romka, który bardzo, bardzo chce książkę, którą pożyczył Hannonowi kilka tygodni/miesięcy temu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
5

Zaplotła kostki dookoła bioder chłopka przyciągając go jeszcze bliżej. Czuła jak nieznany żar ogarnia jej ciało, kiedy męskie usta zbłądziły na jej szyję. Odchyliła ją nieco ułatwiając mu dostęp i lekko przygryzając wargę, kiedy rozkoszny dreszcz przebiegł jej wzdłuż kręgosłupa.
Zapragnęła by Romesay pozbył się koszuli zaczęła więc rozpinać guziki jeden po drugim. Niewprawnie jej to szło ale nadrabiała zapałem. W tym samym czasie dłoń Romka zlazła się na jej udzie. Aurora cicho westchnęła pochłonięta nieznanym do tej pory doznaniem i kto wie na co by pozwoliła młodemu doktorantowi, gdyby drzwi się do pokoju gwałtownie nie otworzyły.
- Iiiiiiiiiii.- krzyknęła przestraszona Aurora usiłując się schować za postacią Romka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Czuł się jak pijany. Nie wiedząc, czy stoi, czy lata, całował szyję Aurorki, schodząc niżej, na tyle na ile pozwalał mu dekolt. Przesuwając materiał na ramieniu, także go musnął ustami, zauważając reakcje rudzielca. Podobały mu się, chciał widzieć więcej.
Gdy panienka Osel zaczęła rozpinać mu koszulę, Romek nie pozostawał dłużny, zabierając się za zapięcia w damskim stroju. Jedną dłonią, bo drugą nie chciał opuszczać ciepłego miejsca.
I posunąłby się dalej, gdyby nie nagła wizyta. Jak uderzony, natychmiast odsunął się do dziewczyny i wbił spojrzenie w kolegę, który nie wiedział co zrobić. Śmiac się? Przepraszać?
- Jutro!
Romek zareagował gwałtownie, popychając kolegę i wypychając znajomka, żywo zainteresowanego panienką Osel. Hannon trzasnął drzwiami i przekręcił w nich klucz, odwracając się do Aurory z kolejnym głupim uśmieszkiem. Czerwony na twarzy, z koszulą w połowie rozpiętą, której materiał skrywał newralgiczne, pobudzone miejsce.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Niespodziewana wizyta kolegi było niczym otrzeźwienie dla Aurory. Na maszyny co ona wyprawiała? Jak się nosiło nazwisko Osel to nie wypadało się tak zachowywać. Już widziała jakie plotki się rozejdą po uczelnie. Na maszyny jak ona to papie wytłumaczy a jeszcze chwila i oddałaby swój wianek na biurku jakby jakąś Cotton była.
Zeskoczyła z biurka i nerwowo zaczęła wygładzać swoje ubranie co mógł zobaczyć Romesay, kiedy już wypchnął kolegę z pokoju i ponownie odwrócił się w stronę rudej.
Aurorka przesunęła wzrokiem po rozpiętej koszuli i postaci mężczyzny a na jej policzkach ponownie wyrósł krwisty rumieniec.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Poczochrał swoje włosy, w jakimś nerwowym ruchu, uśmiechając się do Aurorki nieśmiało i bojąc, że ta znowu zacznie na niego krzyczeć. Widząc jej starania przywrócenia się do porządku, sam zaczął na szybko wpychać koszulę w spodnie i zapinać guziki.
- Aurorko...
Zaczął, chociaż nawet nie wiedział jak skończyć. Ten moment nad cienką granicą był tak przyjemny, aż Romek chętnie kontynuowałby. No ale.
- Nie jesteś zła?
Westchnął, podchodząc bliżej. Pozwalając sobie wyciągnąć rękę i złapać rudzielca za dłoń. Nie chciał żeby teraz uciekała. Spoglądał na nią jakby czekał na werdykt jej osądu. Czy zrobił coś złego?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Wygładziła ostatnie zmarszczki na sukience. Tak naprawdę wcale ich tam nie było ale nie wiedziała co ma zrobić z rękami. Na pobojowisko, które było za nią wolała nawet nie zaglądać bo jeszcze chwila i kto wie co by się tam działo.
Usłyszała swoje imię i podniosła wzrok na chłopaka, który chyba równie gorączkowo co ona usiłował się doprowadzić do porządku. Tylko potargane włosy i rozbiegane spojrzenie zdradzały jego stan emocjonalny i możne jeszcze wybrzuszenie spodni po którym naprawdę zupełnie mimochodem przesunęła wzrokiem.
- Nie jestem.- pokręciła rudą główką. No bo jakby się mogła na niego gniewać. Zresztą powód irytacji obecnie zupełnie wyleciał jej z głowy wobec natłoku nowych wrażeń.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Uczelnia Miasta oraz biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 19 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20  Next
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Ruiny miasta - "Limbo".
» Spis aniołów stróżów oraz ich podopiecznych
» Zmiana rangi/organizacji/rasy oraz nowe moce/artefakty.
» Biblioteka miejska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-