IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uczelnia Miasta oraz biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11 ... 20  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


W lewym skrzydle od parteru aż po szóste piętro są niemal wyłącznie sale wykładowe - od wielkich auli na parterze, po niewielkie, mogące pomieścić zaledwie kilku studentów salki na ostatniej kondygnacji. W prawym skrzydle cały parter zajmuje potężna biblioteka uniwersytecka, która część swoich zbiorów przechowuje w mieszczących się w piwnicach magazynach. Nad biblioteką znajdują się pracowanie chemiczne, biologiczne, mechaniczne i fizyczne przy gabinetach opiekujących się nimi wykładowców, w których również odbywają się zajęcia.
Pod ziemią, oprócz magazynów bibliotecznych, na czterech poziomach piwnic są rozległe laboratoria oraz przynależne do nich składziki, dostępne wyłącznie pracownikom naukowym i upoważnionym przez nich studentom.
Przed budynkiem rozciągają się błonia, na których botanicy próbują hodować modyfikowane w laboratoriach rośliny. Wypuszczanie żywych zwierząt na błonia jest zabronione. Także pod okiem profesorów zoologii.

Za gmachem Uczelni znajdują się akademiki. Studenci mają do dyspozycji niewielkie, jednoosobowe pokoje z małą kuchnią węglową i łazienki na korytarzu - po jednej na piętro.
Kawałek dalej znajduje się Dom Asystenta. Doktoranci mają do dyspozycji większe i lepiej wyposażone pokoje osobowe niż studenci w akademikach. Pokoje są w układzie studyjny, to znaczy, że z holu wchodzi się do małego korytarzyka, w którym znajduje się kuchnia i wejście do łazienki oraz drzwi do dwóch pokojów. Ze względu na niewielką liczbę chętnych, Dom Asystenta jest koedukacyjny, ale razem (w jednym pokoju) mogą mieszkać tylko małżeństwa.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pon Lis 17, 2014 7:28 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Skinęła głową, coraz bardziej zaniepokojona zachowaniem Romka. Nie wiedziała nawet jak zabrać się za dowiadywanie czegokolwiek o tym jego zachowaniu. Bo kogo miałaby pytać? Musi znaleźć jakąś jego znajomą czy znajomego.. Ale chyba lepiej dziewczynę, one wiecej widzą zawsze.
Gdy ruszyl do apteczki Lea zaczęła oglądać rękę, skubiąc niektóre strupki. Nie podobało jej się to. Może powinna iść do lekarza?
Nie zwróciła na niego uwagi gdy wracał, wiec uśmiechnął się co najwyzej do jej włosów, zbyt zaabsorbowana była oglądaniem palców, lekko zgarbiona na krześle. Gdy usiadł podniosła wzrok i wyciągnęła do niego rękę, po krótkiej chwili wahania.
- Jak noga? - zapytała, przypominając sobie o tym, że przecież on też oberwał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
- Już niemal nie boli.
Odpowiedział, ujmując dłoń Leanne i kładąc ją sobie na kolanie, na którym rozłożona była chustka. Nawilżył kolejną środkiem dezynfekcjonującym i przetarł zaschniętą krew, zauważając jak dłoń ładnie się goi i wkrótce nie będzie śladu po strupach. Starał się obchodzić z dłonią jak potrafił najdelikatniej, od czasu do czasu zerkając na Leanne przez ułamek sekundy. Cieszył się, że go odwiedziła i rozmawia teraz z nim a nie tym zadufanym mięśniakiem.
- Idę dziś na obiad z kilkoma osobami... może chcesz dołączyć? Na pewno się ucieszą.
Uśmiechnął się, sięgając po bandaż i zastanawiając się przez chwilę od której strony zacząć. Musiał się posilić wskazówkami Leanne, aby nowy opatrunek trzymał się tak samo dobrze, jak poprzednie, które dziewczyna sama sobie nakładała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Pochyliła się trochę, by łatwiej mu było pracować i starała się nie marudzić, nawet jak trochę zabolało.
- To dobrze. Dobrze, że nic ci się więcej nie stało. - zastanawiała się dlaczego do niego przyszła. Miała iść jeszcze z Amosem postrzelać, czy raczej pouczyć się strzelać. Do tego było jeszcze trochę czasu, mogla tu spokojnie posiedzieć z Romeseyem. Tak jak Amos podobał jej się na pustyni tak teraz chyba.. może nie traciła zainteresowanie, ale nie wiedzieć czemu zaczynał ją trochę denerwować. Nic go nie obchodziło, nic nie było ważne, wszystko co mówiła było bez sensu. Nie dalo się nawet rozmawiać normalnie, skoro żaden temat nie był dobry. A on chyba teraz poprostu potrzebowała kogoś, kto kolo niej usiądzie i będzie siedział, a najlepiej kto przytuli i nie bedzie komentował, że ma fajne cycki.
Pokazała mu jak ma zacząć bandażować i instruowała przy okazji, uśmiechając się lekko gdy się pomylił albo starał tak bardzo, że raz bandaż wypadł mu z dłoni.
- Na obiad? - podniosła głowę, żeby spojrzeć na Romka. czy ona miała ochotę na pokazywanie się między ludźmi? Chyba powinna. Ostatnio unikała prawie wszystkich, oprócz właśnie chłopaka przed nią i łowcy nagród, poznanego na pustyni.
- Mogę.. - stwierdzila w końcu. Obejrzała zabandażowaną dłoń i skinęła głową, jakby aprobując jego pracę.
- Wiesz..? Myślałam nad protezą.. Ale.. no to niebezpieczny zabieg.. i boję się, bo jeśli nie uda im się przymocować samych palców to mogą odjąć całą dloń.. I nie wiem.. może w ogóle nic z tym nie robić?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
- Napewno się ucieszą.
Powiedział z lekkim uśmiechem, związując supełek na nadgarstku i mając nadzieję, że opatrunek utrzyma się do jutra. No i że nie związał go za ciasno. Wyprostował się w końcu, zgarniając resztki jakie pozostały i pakując je do worka. Odsunął się kawałek, szurając krzesłem po podłodze i zamyślił się nad pomysłem protezy. On się tam nie znał na nich, więc nie wiedział co rzec. Nikt za Leanne nie zdecyduje i chłopak nie czuł się upoważniony do dawania rad.
- Porozmawiaj z lekarzem. Ile jest procent szans... no wiesz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Może i nie uważał, że powinien dawać rady, ale Lea chyba potrzebowała kogoś, kto w obecnej chwili poprowadzi ją jak dziecko za rączkę i dodatkowo nie bedzie jej wymyślał od dzieciakow, jak pewnie zrobilby to Amos. CHoć on znów pewnie chetnie wzialby ja za raczke i nie tylko..
Lea westchnela, schowala swoje rzeczy do torebki, podniosla sie i jakos bez zastanowienia podeszla do Romka, objela go i przytulila sie. Moze brakowalo jej czegos takiego jak na pustyni, bo wtedy chociaz mogla jakos uspokoic mysli, zamiast miec przed oczami te dwa potwory, ktore ich zaatakowaly.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Na Uczelni była niewielka grupa studentek z pierwszego roku, która wręcz oszalała na punkcie Buibui i jego odkrywcy. W sumie nie wiadomo na którego punkcie bardziej. Był to ten tym dziewczyn, które miały gdzieś, że ktoś stracił palce, nogę, życie... Ważne, że odkryto nowy gatunek! Nauka jest najważniejsza! Dwie nawet miały na sobie koszulki z namalowanym ręcznie pająkiem i serduszkami dookoła.
-Ciii... Widziałam jak tu wchodzi...-szepnęła Francesca, która ponoć chętnie rozchyliłaby nóżki przed Romkiem. Tylko martwiło ją to, że za dużo czasu spędzał z tą małpą Hearness.
W pewnym momencie drzwi się otworzyły i do środka wleciało pięć.. a nie, przepraszam, dziesięć psychofanek Romeseya. Widząc jednak miłosną scenę na środku sali wszystkie się zatrzymały. Przez moment były cicho, zaraz jednak gruchnęły zgodnym śmiechem. Otoczyły biednego chłopaka, a któraś nawet odepchnęła Leę.
-Opowiesz nam jeszcze raz o wyprawie?
-Prosimmyyyy....
-Oh, jaki on piękny!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Nie wiedział czy Lea już ma go dość i chce wrócić do domu, ale zaraz jego głupie myśli uleciały, gdy dziewczyna go przytuliła. Co prawda już na pustyni miał miejsce ten gest, ale wtedy żadne z nich nie zastanawiało się nawet, czy tak wypada. Od powrotu minęło już kilka dni, oboje ochłonęli i Romek nie spodziewałby się, że w sali zoologicznej znów tego doświadczy.
Objął dziewczynę z chwilowym opóźnieniem i na krótki moment, bo zaraz w sali pojawiły się dziewczyny, które towarzyszyły mu każdego dnia. Ich zainteresowanie łechtało ego Romka, ale teraz wolałby mieć jeszcze chwilę sam na sam z Leanne. Speszył się, gdy rozległy się śmiechy i wypuszczając Lea z ramion, uśmiechnął się do dziewczyn nieśmiało, by następnie posłać przepraszające spojrzenie koleżance.
- Dzień dobry.. Jeśli tylko sobie tego życzycie
Wstał, prostując się i zerkając na każdą z dziewczyn, które otoczyły go, dobrze mu już znanym, wianuszkiem. Przeczesał swe jasne włosy, widać zadowolony z zainteresowania, chociaż podchodzący do niego z uroczym speszeniem. Nigdy nie miał w końcu takiego powodzenia!
Nawet nie zauważył jak Lea została zepchnięta na tyły, zerkając jednak gdzie ona się podziewa.
- Lea też była przy odkryciu...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Tak, Lea też wolałaby mieć jeszcze chwilę czasu sam na sam i najlepiej jeszcze chwilę, zeby się odsunąć i nie być przyłapaną w ten sposób. Speszyła siętak samo jak Romek i chwilę później już była odepchnięta gdzieś na skraj tego kółeczka ciasno oplatającego kolegę. Miała czerwone policzki i plamy na dekolcie, nie wiadomo czy była bardziej zła, zasmucona czy speszona tym wszystkim.
Tak, też była przy odkryciu, bo jeszcze chwilę wcześniej leżeli razem na tej cholernej pustyni i spali albo chociaż w spokoju myśleli o swoich sprawach. Ale po wyprawie Lea jakby straciła coś ze swojej butności, która może chowala się własnie w tych dwoch palcach, które jej odgryziono? Cholera wie.
Spojrzała na Romka, ale już bez uśmiechu i widziała, że coraz bardziej pochłaniają go opowieści, albo chętne dziewczyny albo obie te sprawy naraz.. Odsunęła się o kilka kroków i popatrzyła na psychofanki. Chyba powinna wyjść.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Kiedy Romek powiedział, że Lea też była przy odkryciu popatrzyła się na nią jedna z dziewcząt, wyglądająca nawet na sympatyczną.
-Nie bałaś się? Tak sama, na pustynię?-zapytała ze szczerą ciekawością w głosie.
Francesca, która chyba była przywódczynią grupy, wywróciła oczami i dosłownie uwiesiła się na ramieniu Romka.
-Wiesz o nim już coś nowego? Jesteśmy takie dumne, że to na naszym wydziale, na naszej uczelni... mamy takiego wspaniałego odkrywcę!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
No nie miał wyboru jak skupić swe spojrzenie na Francesce, uwieszonej na nim. Tym bardziej, że zawsze dziewczyna mu się podobała, ale do tej pory nie mieli nawet okazji by porozmawiać. Ona na pierwszym roku, on mający w głowie tylko terminy, zaliczenia i do niedawna przygotowania do wyprawy.
- A tam wspaniałego... no może troszkę.
Odpowiedział dziewczynie i zaśmiał się, chowając dłonie do kieszeni i zaraz je wyciągając w geście zestresowania. Zaraz jednak wskazał studentce terrarium i oddalił się z nią w tamtą stronę, by opowiedzieć co zaobserwował wczoraj i dziś rano.
- Jest strasznie wybredny. Nasze muchy mu nie smakują.
Znowu zażartował, tym bardziej, że dziewczynę jak dotąd bawiły jego żarty, więc Romek wręcz rzucał nimi na prawo i lewo od kilku dni. Co za żartowniś z niego. jaki amant. No popatrzcie państwo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Splotła dłonie na klatce piersiowej i zmarszczyła brwi. Widać Romek świetnie się bawił. Aż miała ochotę.. nie, nie była taka.
- Nie, Romesey mnie pilnował. - uśmiechnęła się słodko, aż za słodko.
- Właściwie to spaliśmy razem i pająk wszedł na Romeseya.. a potem musiał go tylko złapać. - jeszcze słodszy uśmiech. Może była trochę zazdrosna. O uwagę. O odkrycie. O wszsytkie kawałki ciała na miejscu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
-A może coś większego? Jakieś świerszcze? Albo małe myszki?-zaczęła gadać Francesca zaglądając do terrarium.
Jednak to nie pajak miał być gwiazdą wieczoru, a Lea, która właśnie dała materiał na plotki, które będą się pewnie ciągnąć do końca roku szkolnego.
Przewodniczka stada pomyślała sobie, że niezła dziwka z tej Hearness. Wykorzystała to, że na takiej wyprawie dużo może się zdarzyć i... W sumie to jej trochę zazdrościła. Troche bardzo.
Za to dwie dziewczyny parsknęły śmiechem.
-Serio? Pająk na ciebie wlazł?-zapytała jedna, patrząc się z rozbawieniem na Romka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
- Świetne pomysły! Co ja bym bez ciebie zrobił?
Pokiwał głową i uśmiechnął się do Francesci. Czy flirtował z nią? No pewnie. Samo wychodziło, a Romek chciał widzieć częściej ten błysk w oczach zadurzonej pierwszoklasistki. Chłopak nie od razu załapał, że Leanne rzuciła tekstami, które powalały na ziemię. Spojrzał w tę sama stronę co Francesca i zmarszczył czoło, gdy dotarły do niego słowa Hearness. Popatrzył na nią zaskoczony i zaraz podrapał się po głowie w geście zdenerwowania. Musiał na szybko coś wymyśleć, gdy wszystkie twarze były zwrócone na niego.
- No... od razu mnie pokochał!
Powiedział ze speszonym uśmiechem, przeczesując włosy, które nadawały się pod nożyczki, ale mu tam pasowały. Wzruszył ramionami i aby zmienić temat, nie będąc pewien czy żart dziewczynom podejdzie do gustu otworzył drzwiczki terrarium, wyciągając pająka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Cóż, jej działania nie odniosly zamierzonego rezultatu. Zmarszczyła czoło, zastanawiając się co teraz.
- Tak go pokochał, że go ugryzł. Dobrze, że byłam ten kawałek dalej.. - bo przecież spać razem nie znaczy, no.. razem. Ani przespać sie ze sobą.
Widziała jak Romkowi podoba się to zainteresowanie i aż ją skręcało. Ale na pewno się nie przyzna, ani tego po sobie nie pokaże. Wiedziała, że nikt się nią nie zainteresuje, a jeśli już to nie na długo. A Romek nie zauważy nawet jak wyjdzie. Bez słowa wiec odwróciła się na pięcie i pomaszerowała do drzwi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Dwie dziewczyny żywo zainteresowały się wyciągniętym pająkiem - widać było, że te to typ, który raczej zakochał się w nowym stworzonku niż samym młodym naukowcu, który go odkrył.
-Ugryzł?! Nic ci się nie stało?
-Byłeś z tym u lekarza?
-Kto by się w tobie nie zakochał...
Posypały się komentarze ze wszystkich stron i żadna już nie zwróciła uwagi na Leę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Popatrzył na Leanne, która znowu rzucała złośliwymi tekstami, aż chłopak miał coraz bardziej zmarszczone czoło i nie rozumiał zachowania koleżanki. Przed chwilą przecież go przytulała i rozmawiali normalnie, a teraz zachowywała się jakby miała muchy w nosie. Romek już otwierał usta aby do niej coś powiedzieć, ale kolejne słowa dziewcząt obok sprawiły, że to na nie spojrzał i uśmiechnął się szeroko na ostatnie słowa. Kto by się w nim nie zakochał... Brzmiało to tak wspaniale, aż nie zauważył jak Lea opuszcza salę.
- Tak mówisz?
Zapytał, czerwieniąc się na twarzy i wyciągając dłoń z pająkiem do dziewczyny. A potem zaczął wymieniać uwagi na temat pająka i biedna Leanne nie usłyszała za sobą kroków, świadczących o tym, że Romek za nią biegnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Cóż, tego się mogła spodziewać. Nici ze wspólnego obiadu najwidoczniej. Może na prawdę powinna wziąć sobie wolne? Wykładowcy powinni zrozumieć, rekonwalescencja czy coś..
Ani tu ani tu nie dostała pomocy, której oczekiwała. Czyli to z nią jest coś nie tak? Najwidoczniej. Zdenerwowana poszla do siebie..

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
A tu Romek w końcu dostrzegł brak Leanne, gdy na moment zapadła cisza i nie dało się słyszeć jej kolejnego złośliwego komentarza. Chłopak podniósł głowę i z zaskoczeniem przyjął jej nieobecność bez pożegnania. Oddał więc pająka jednej z dziewczyn i przepraszając je szybko wyszedł na korytarz, rozglądając się za koleżanką. Jednak Leanne nie było i to zabolało Romka. Drapiąc się po policzku nie mógł pojąć powodu jej zniknięcia. Strapiony stał przez chwilę na korytarzu, by w końcu wrócić do sali.
Po kwadransie w końcu rozmowa dobiegła końca i chłopak z koleżankami ruszył na kawę, zastanawiając się czym znowu uraził Leanne i jak głupi musiał być.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
/od Amosa

Przyszła na uczelnię, choć nie miała zajęć. Miała nadzieję, że spotka tu Romka. Albo, że go nie spotka i wróci do domu, do swojego pokoju. I pewnie nie będzie wiedziała co ze sobą zrobić. Miala jakieś dziwne wyrzuty sumienia.
Może powinna iść do akademika? Hm.
zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
<- Akademik

Chłopak, z kilkoma książkami pod pachą, zawitał do biblioteki, witając się z panią za drewnianym kontuarem. Dobrze, że nie spóźniał się ze zwrotem książek, bo nie chciał poczuć gniewu bibliotekarki. Uśmiechnął się, oddając książki, po czym ruszył między regały. Musiał opisać zwyczaje żywieniowe różnych gatunków. Porównać je, znaleźć podobieństwa i różnice.
Jedna książka znalazła się w jego rękach, potem druga i... czwarta.
Student ruszył ze swymi zdobyczami do stołów i kładąc wszystko obok, rozsiadł się wygodnie. Jaka szkoda, że nie mógł materiałów skserować! Musiał siedzieć i czytać, notując co ważniejsze fragmenty, które wykorzysta do pracy.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
/dom

Przyszła do uczelni po tą jedną, konkretną książkę. Miała zapisany na karteczce tytuł i poprosiła o niego panią bibliotekarkę. Ta jednak po krótkich poszukiwaniach stwierdziła, że nie mają tej książki i pokazała jej kilka innych. Po szybkim ich przejrzeniu Leanne wzięła ze sobą dwie, a nad trzecią przysiadła (bo ta nie była do wypożyczania) i przepisała kilka najważniejszych informacji, które mogły okazać się jej potrzebne. Zajelo jej to jakąś godzinę. Potem podziękowała i wyszła z biblioteki.

zt - ksiegarnia
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
<---

Dziś Romesey skupił się na swym odkryciu. Siedział w sali, gdzie Buibui zamieszkiwał terrarium, zakopany w stercie różnych notatek na jego temat. Trzeba było to w końcu zebrać do kupy i umieścić w pracy, jaką student pisał. Aż się uśmiechnął do swego małego przyjaciela, bo przecież dzięki niemu ocena za pracę powinna podskoczyć przynajmniej o jeden punkt! Ale najpierw trzeba to spisać.
Romesey zmienił układ terrarium, to zmniejszając, to dodając siłę świateł, jakie ogrzewały mieszkanko Buibuia. Musiał mieć konkrety a propos zachowania pająka w różnych warunkach. Spisywał każdy najdrobniejszy szczegół, a poznawszy już nieco swego małego przyjaciela, znał jego humorki.
- Partnerki ci brak, co?
No bo to w końcu męski przedstawiciel gatunku był! Bał się jednak Romek, że jak mu dziewczynę dorzuciłby, to Bubui długo nie pożyłby, pożarty przez partnerkę. Hannon ładnie uporządkował swe notatki, spisując wszystko razem i nakarmiwszy pająka, wyszedł z sali.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
< lucyland

Zbliżały się egzaminy, i chociaż festyn odbywający się na placu oraz Święto Ognia utrudniały studentom skupienie, Lucy nie mogła tak biernie tkwic w pracy czy w domu nic nie robiac, nie przygotowując się. Ona przecież tez musiała napisać egzamin! Ubrala wiec zwiewna bluzke, brązowa spódnice i jasne pantofle. Bo może po drodze natknie się na pana Marchanta. Nigdy nic nie wiadomo!
Udała się do biblioteki, by wypożyczyć kilka książek. Weszła do budynku witając się uprzejmie ze strażnikiem oraz jedna z bibliotekarek i weszła po schodach na pierwsze piętro, by podejść do komory z ogromna ilością szufladek stanowiąca, katalog.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
<---

Nie ma to jak chodzić tam i z powrotem, ale taka dola studenta! Romek wrócił na uczelnię z jedną książką, bo wcześniej przez przypadek oddał pozycję, która była mu teraz potrzebna.
Znowu ukłonił się przed bibliotekarką i zawisł nad kontuarem, by przez chwilę popytać o to co potrzebował. Pomocna kobiecina, która spędziła tu chyba całe życie, wiedziała o tym, że książka została pożyczona i Romek musiał znaleźć coś innego. Ruszył więc na pierwsze piętro i napotkał Lucy, która też przygotowywała się do egzaminów.
- Dzień dobry.
Szepnął więc chłopak i uśmiechnął się do koleżanki, wysuwając jedną z szufladek i szukając tego co mu było potrzebne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
Pochłonięta wertowaniem kolejnych karteczek alfabetycznie poukładanych w katalogu przestała zwracać uwagę na to, co dzieje się wokół. Chciała znaleźć wolumin z reportażami jednego z miejskich dziennikarzy, który polecił jej wykładowca. Kiedy więc usłyszała szept nad swoim uchem, aż podskoczyła.
- Romesey...! - wyrwało jej się nieco głośniej, niż w bibliotece wypada. wystraszyła się nie tylko tego jak ją zaszedł (choć wcale nie zaszedł, a zwyczajnie podszedł) ale i tego jak wyglądał. Wciąż miał na twarzy ślady bójki z Amosem. - Co ci się stało?- zmarszczyła lekko brwi. Dobrze wiedziała co, jednak przypomniała sobie o tym dopiero po zadaniu pytania. Prawdę powiedziawszy nie sądziła, że chłopak aż tak oberwał. Co mu przyszło do głowy, żeby stawać w szranki z kimś takim jak łowca głów?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Uczelnia Miasta oraz biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 20Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11 ... 20  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Miasto :: Centrum-