IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Przystanek tramwaju parowego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Cena za przejazd:
- 30 Ril
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Gość
Gość
Nie patrzyła na niego, bo było jej wstyd. Wstyd, że nie była w stanie o siebie zadbać i doprowadziła sie do takiego głodu, że zemdlała, a teraz ledwo kontaktowała. Pokiwała potwierdzająco głową, bo na nic więcej nie było jej stać. Po czym spojrzała na niego, by zaraz znowu zemdleć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 157
avatar
Jeremy Lorant
Znów ją docucił, choć teraz trochę trudniej mu chyba było, przynajmniej takie miał wrażenie.
- Chodź, wstawaj. Idziemy do Claudette - zawyrokował. Złapał ją w pół i przerzucił sobie jej rękę przez ramiona.
- Ale jak mnie sprobujesz okraść, to obiecuje, że ci nogi z dupy powyrywam - jaki gentleman! hoho.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Faktycznie było nieco trudniej. Ocknęła się i nawet nie wiedziała kiedy stała już oparta o młodzieńca.
- Spokojniej. - powiedziała wstając, bo faktycznie zakręciło się jej znowu w głowie. Uśmiechnęła się słabo na jego ostatnie słowa.
- Nie dałabym Ci dotknąć moich nóg. - powiedziała żartobliwie, nadal słabym głosem. Po czym po prostu skupiła się na stawianiu kroków i zebraniu sił.
/ zt-> claudette
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
< jasperowo

wlazł do tramwaju niosąc siatę z klamotami, które zamierzał opchnąć w antykwariacie. Z bólem serca zapłacił za bilet i pojechał do Drugiej Strefy.

> Antykwariat
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
/początek

Szkodnik miał dzisiaj pecha, to na pewno. Było już po ciszy nocnej, a on nie mógł znaleźć sobie schronienia na noc. Na ulicy spać nie może, bo go jakiś policjant zatłucze. Poza tym, jego kostka dalej boli. Już może biegać, ale i tak sprawia mu to ból, przez co biega wolniej niż zazwyczaj. Jeszcze parę dni i wyzdrowieje. Teraz miał misję do wykonania. A mianowicie poruszać się poza zasięgiem policjantów. Co nie było łatwo bo byli na każdej ulicy. Chłopak łaził pomiędzy śmietnikami, blisko ściany. Zapewniając sobie niewidoczność. Przynajmniej przez jakiś czas. Jego celem było dojść do przystanku tramwajowego. Tam może się włamać do środka przez okno i spędzić noc. Był już przy budynku. Rozejrzał się, nikogo nie widział. Teraz musiał w miarę szybko otworzyć okno. Szkodnik nie lubi policji, parę razy już go policjant pobił. Jego, albo innego bezdomnego. Ci ludzie uważają biedniejszych za śmieci, i nie są tu żeby bronić ludzi, tylko żeby utrudniać tym biedniejszym życie. Przynajmniej takie zdanie miał Elias.
Chłopak otwierając okno narobił trochę hałasu. Którego nie chciał zrobić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
/ Początek gdzieś koło 10:40 pm

Co tu robił Lamb o tej porze, patrol, nie po prostu wracał do domu, czemu przez slumsy, własnie z patrolu, był ubrany po cywilnemu, jak zawsze z resztą. Zatrzymał się kilkanaście metrów od przystanku może z dwadzieścia dwa, trzy metry. Sięgnął do swojej marynarki po paczkę papierosów. Potem po zapałki które rozświetliły jego czarną twarz. Lecz na krótko, za chwile żarzył się jedynie papieros.
Lamb się zaciągnął papierosowym dymem, zatrzymał się na krótko na chwilę jakby chciał się delektować papierosowym dymem przez te dwie chwile w których dwa razy zaciągnął się papierosem. W głowie miał kłęby myśli, chciał już wrócić do domu.
Wtedy z przystanku dobiegł trzask. Zdawał sobie sprawę że było ciemno, tutaj w slumsach było ciemniej niż gdzie indziej. Zdawał sobie sprawę że godzina policyjna się rozpoczęła kilkadziesiąt minut temu. Włożył papierosa do ust a dłonią rozpiął kaburę pistoletu. Dopiero teraz ruszył w kierunku przystanku.
- Kto tam jest - krzyknął podchodząc bliżej. Starał sie wypatrzeć cokolwiek w ciemności. Mógł być to jakiś mechaniczny, bezdomny kot, piez, pijany lump lub inna cholera. Był policjantem... Musiał to sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
Szkodnik narobił hałasu, który nie był zamierzony. Szybko zorientował się że ktoś idzie. Wspiął się na okno, chciał przeskoczyć na drugą stronę i schować się w ciemności. Niestety robił to szybko i mało ostrożnie. Jego kostka go zabolała, a chłopak spadł z okna. Upadek z takiej wysokości pewnie by nie zabolał, gdyby nie fakt że chłopiec przywalił plecami w ziemię. Dobrze że sobie kręgosłupa nie połamał. Przez chwilę nie mógł złapać oddechu. Leżał więc na plecach jęcząc z bólu, zapominając że właśnie ktoś krzyknął w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Przyspieszył kroku gdy to coś narobiło jeszcze więcej hałasu, kontury w ciemności mu nie mówiły za wiele... Jedynie zę to ie dorosła postać, i nie kot... Za tem co, pies, robot... Dziecko?
- Hej ty tam - krzyknął podchodząc jeszcze bliżej. Dopiero teraz dostrzegł małe kudłate dziecko które jęczało z bólu. Stanął dwa metry od małego bąka.
- Co tu robisz...? - zapytał chłodno, jednak nie podszedł bliżej. Rozejrzał się jakby szukał jego opiekuna, rodzica, kogokolwiek. Nic nie widział i słyszał oprócz jęków dziecka.
- Sam jesteś? - padło kolejne pytanie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
Szkodnik pozbierał się i w końcu wstał z ziemi. Plecy go jeszcze trochę bolały, ale na szczęście powoli przestawały. Dopiero teraz zauważył mężczyznę, chyba czarnuch, ale trudno stwierdzić w tej ciemności. Chłopak cofnął się do ściany która stała za nim. Oparł się o nią plecami, gdyż stanie bardzo go męczyło. Usłyszał pytania, nie miał zamiaru konkretnie na nie odpowiadać. -Co cie to obchodzi?- syknął, i dopiero potem zauważył odznakę na pasku. Nosz kurna, a więc jednak glina. Szkodnik rozejrzał się szukając drogi ucieczki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Pytam bo jest późno - wolał nie mówić że jest policjantem, zdawał sobie sprawę, że gdy powie że jest policjantem dziecko zwieje. Tak dziecko gdyż nie umiał określić czy był to chłopiec czy dziewczynka. Na pewno było brudne i kudłate.
Gdy mały najważniej dostrzegł ze ma do czynienia z gliną. Lamb się uśmiechnął zaciągnął się papierosem i podszedł bliżej chłopaka.
- Wiesz że mogę cię zaprowadzić do sierocińca? Ale nie wiem czy tego chcesz? Wiesz ze tam w ruinach jest potwór co zjada takie małe dzieci jak ty - zrobił całkiem poważną minę, w ciemności świecił tylko papieros i duże białe oczy Lamba no i odznaka na pasku.
- Albo złapie cię jakiś wujek! Słyszałeś o nich? - zapytał niemal szeptem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
Chłopak trochę się spiął gdy gościu podszedł bliżej niego. Ale teraz już nie miał wątpliwości, glina był czarny.
Szkodnik nie wiedział czy ma się śmiać, czy płakać. Serio ten koleś myśli że go nastraszy. Szkodnik w swoim życiu był na tych ruinach pewnie więcej niż jakiś policjant.
-Wiesz że policjanci mają na tej dzielnicy przechlapane a szczególnie gdy są czarni. Każda osoba tutaj śpi z łomem pod poduszką i nie nastraszysz ich ciszą nocną ani więzieniem.- Powiedział też całkiem poważnie. Niektórzy bezdomni jakich zna Szkodnik, mogliby bez skrupułów rzucić się na czarnego policjanta która zakłóca ich spokój w ich dzielnicy.
Eliasowi nie podobało się to że typek groził mu sierocińcem. Jeśli będzie miał okazję, ucieknie, w miarę możliwości.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Oprócz białych oczu pojawiły się białe zęby w szerokim uśmiechu. Lamb akurat niski poziom strachu na bycie czarnym i łażenie po slumsach. Może łatwość w pociąganiu za spust, może brak liczenia się z konsekwencjami dawała mu klosz bezpieczeństwa.
Słowa chłopaka nawet wywarły na nam jakieś tam wrażenie, lecz nie zamierzał odpuszczać małemu. Teraz już wiedział ze to chłopak.
- To może zaprowadzę cie do domu? Chciałeś się włamać na przystanek? Kradniesz? Czy po prostu chciałeś stłuc szybę dla kaprysu co? - znowu pojawiła sie poważna Lambowa mina.
Włożył rękę do kieszeni a drugą sięgnął po papierosa by strzepać popiół. Nie zamierzał gonić malca ani go nigdzie prowadzić, a tym bardziej do sierocińca. Sam robił wiele by dzieciaki tam nie trafiały. Wiedział że ulica dla nich może być zbawienna. Sam Lamb systemu nie naprawi.
- Ile masz lat? Jesteś głodny?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
Szkodnik spojrzał w oczy policjantowi. Wydawał się miły, ale nie. Przecież to glina, oni nigdy nie są mili. Najpierw udają żebyś powiedział im prawdę, a potem wsadzą cię do więzienia za włóczenie się po nocach. Chłopak przypatrywał się policjantowi, nie mając zamiaru odpowiadać. Bo co powie? Że chciał sobie znaleźć schronienie gdyż nie ma gdzie spać. W tedy na pewno wyląduje w sierocińcu.
-Wystarczająco- Odpowiedział na pytanie. Czy jest głodny? Pewnie że jest. Ale nie ufał gliniarzowi, nie chciał mu nic mówić o sobie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Nie chcesz gadać to nie - wzruszył ramionami, po czym zaciągnął się papierosem. Jednak wciąż stał w miejscu nie ruszał się.
Jasne że nie będzie gadał, mały ewidentnie mu nie ufał, taki był obraz policji w mieście, nie miał co się dziwić. Mógł zostać strażakiem wszyscy by go kochali. A tak niewdzięczny pies na którego nawet dzieciak z pogardą patrzy. Sam Lamb się nie utożsamiał ze slumsami, nic do nich też nie miał. Widział zło i dobro po swojemu. Godzina policyjna owszem czemu nie, bezdomny dzieciak na ulicy to tylko wina systemu, nie samego policjanta każącego mu iść do domu.
- Lepiej znikaj stąd zanim pojawi się patrol... - mruknąłem wiedziałem że ci sumiennie wykonują obowiązki. Lamb je też wykonywał ale po swojemu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
Slumsy mają to do siebie, że tutaj nikt nie lubi policji. Zdarzają się ci lepsi gliniarze którzy nie złoją ci tyłka tylko dla tego że nie masz gdzie spać, ale ich jest mało. Tutaj dzieci bawią się w policjantów i złodziei, gdzie ci policjanci są tymi złymi. Przynajmniej tak się bawił Elias, zanim go jeszcze matka z domu wywaliła.
Och, litościwy pan policjant pozwolił mu odejść. Jakie to było łaskawe. Niestety Szkodnik nie mógł nic zrobić. Jeśli się cofnie, natknie się właśnie na patrol którego unikał. Jego schronieniem miał być ten przystanek. Tak więc nie wiedział gdzie miał iść. Pomyślał żeby zgubić policjanta, a potem znowu poszukać tu schronienia. Zrobił jeden krok w przód i syknął z bólu. No tak, po upadku jego kostka boli jak nigdy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Rozejrzał się czy faktycznie nie ma patrolu. Młody chłopak faktycznie był chyba głupi. Ciągle tu stał. Lamb się odwrócił i już miał iść gdy młody sykną z bólu.
- Co ci jest? - dał kok w kierunku chłopaka.
- Może pójdziemy do szpitala? Obejrzą cię a potem sobie pójdziesz gdzie będziesz chciał?
Wpatrywał się w dzieciaka czekając na jego odpowiedź. Nic więcej mu nie mógł zaproponować, mały nie wykazywał również żadnej inicjatywy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
Głupi jesteś Szkodnik, bardzo głupi. Powtarzał sobie w myślach. No tak, żeby wspinać się gdzieś ze skręconą kostką, to było pisane na porażkę.
-Nic mi nie jest- Odpowiedział, ale prawda była taka że okłamywał sam siebie. Zrobił jeszcze jeden krok i upadł na kolana. Jednak było gorzej niż myślał. Szkodnik nie wiedział co powiedzieć. Z jednej strony ma zaufać gliniarzowi? A z drugiej strony sam sobie z tą nogą nie poradzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Gdy chłopak upadł, Lamb dał dwa szybkie kroki i ukucną przy chłopaku.
- Pokaż tą nogę! - burknął wkładając papierosa do ust.
- Długo masz zamiar zgrywać bohatera? - rzucił trochę ze złością, wkurzał go postawa ludzi wobec policji, był innym gliną, był gnojem ale był inny.Odsuną nogawkę spodni kostka była spuchnięta.
- I gdzie chcesz z tym leźć? Co?! - zamyślił się na chwilę. Szkoda że nie miał ze sobą skrzydeł.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
Tym razem Szkodnik dał za wygraną, i pokazał kostkę policjantowi. Nie wyglądała najlepiej trzeba przyznać.
Szkodnik dalej nie ufał policjantowi, uważał że sobie poradzi. Będzie ciężko, ale sobie poradzi. Już od małego musi radzić sobie sam, bo na pomoc rodziców nie mógł liczyć. Nigdy nie był u lekarza. Z każdym przeziębieniem radził sobie sam. Tak teraz uważał że da sobie radę.
-Długo pan będzie udawać że chce mi pomóc?- Szkodnik nie wierzył że robi to z czystego serca, albo dlatego że "tak powinien zrobić".
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Dobra! - wstał, miał dosyć niech mały robi co chce, za chwilę zwinie go patrol.
- Rób co chcesz... Jest późno ja idę - rzucił kiepa gdzieś do rynsztoku i ruszył wąską ulicą przed siebie. Odwrócił się do chłopaka.
- Tylko nie narzekaj na nas - burknął jeszcze na odchodne, a powoli jego sylwetka ginęła w ciemnej ulicy. To nie było tak że policja była zła, to wszyscy w koło uważali że jest zła, najlepiej pościć wszystkich samo pasem jak stado baranów. Tylko jak by ich psy nie pilnowały to by ich wilki zżarły. Lamb nie lubił takiego myślenia. Dlatego nie zamierzał pomagać komuś kto ewidentnie tej pomocy nie chce.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
No i dobrze! Szkodnik nie potrzebuje pomocy jakiegoś czarnego gliny. Sam da sobie radę. Może prawda to nie była, ale póki on w to wierzył, mógł wszystko. Bolało jak cholera, ale w końcu samo mu przejdzie. Tak jak wszystko samo mu będzie przechodzić. Teraz musiał tylko wykombinować co robić. Wstał, miał z tym mały problem ale dał radę. No widzicie jaki z niego zuch. Zrobił krok, i znowu zabolało. Musi iść inaczej, tak żeby nie obciążać nogi. Wyjrzał zza ściany pod którą stał, patrol, nie przejdzie tamtędy. Przez okno z tą nogą nie wejdzie. Usiadł więc pod ścianą, próbując wykombinować coś. Musiał coś wykombinować.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Lamb sie nie odwrócił, nieufność chłopaka go nie dziwiła, ale nie zamierzał na siłę nikomu pomagać. Dzisiaj wyjątkowo był nie czuły na krzywdę ludzką. Dzieciak nie wykazał się odrobiną zaufania. Jak miał pomagać?
Skoro dzieciak taki bystry niech radzi sobie sam.
Po chwili w mroku rozbłysło małe światełko. To zapewne Lamb odpalał kolejnego papierosa. Eh zdecydowanie musiał z tym skończyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
Szkodnik zauważył światełko. Raczej nie światełko, a zapalonego papierosa. Ten murzyn jeszcze sobie nie poszedł? A tak w ogóle to ile ten czarny fajczy? Ale mniejsza o to. Elias był upartym stworzonkiem i nie miał zamiaru odpuścić. Co z tego że kostka go piekła? Co z tego że znalazł się w sytuacji bez wyjścia, nie zaufa gliniarzowi. Poza tym dla chłopaka nie ma sytuacji bez wyjścia. Tylko musi się zastanowić. Mógłby się przedostać torami, tak, to już był jakiś plan. Nie miał zamiaru czekać na zbawienie od losu, postanowił działać. Wstał opierając sie o ścianę, i kuśtykając w miarę zwinnie dostał się do końca platformy. Na chwilę zapomniał że ma skręconą kostkę, i znowu wszystko spieprzył. Wywrócił jakiś metalowy kubeł który stał obok, przyciągając tym uwagę patrolu. Odruchowo zeskoczył z platformy, co wywołało kolejny ból w nodze. Ale przynajmniej był nie widoczny. Stał na torach, zaraz przy platformie. Chłopak był dość niski, więc jak ukucnął nie było go widać. Tylko żeby ten czarny glina go nie wydał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Kurwa - mruknął pod nosem Lamb gdy usłyszał trzask i rumor.
Zatrzymał się, spuścił głowę, kręcąc ją z rezygnacją spojrzał w kierunku chłopak, którego nie mal nie było widać w ciemnościach, ale jednak. Najciszej to on sie nie zachowywał. Odwrócił się i wrócił do dzieciaka. W tym samym momencie co patrol.
- Hej ty stój - krzyknął jeden z policjantów Tom Barton miał na imię, wysoki i gruby. Ta pewnie od żarcia pączków. Drugi trochę niższy. Ale na chuderlaka też nie wyglądał, bardziej krepy. John Adams!
- Policja - Adams rzucił zaraz po Bartonie - cisza nocna zaczęła się godzinę temu! - syknął jadem.
Mały był w potrzasku. Z jednej strony Tom i John z drugiej Lamb.
- Chłopak jest ze mną - burknął odsłaniając odznakę, chłopaki chyba nie skojarzyli od razu czarnej gęby Lamba więc podeszli bliżej, jeden nawet położył dłoń na kaburze. Z czarnuchami nic nie wiadomo.
- Dokumenty! - rzucił surowo Tom. Nie określił się do kogo mówił.
Lamb powoli sięgnął po legitymację.
- Mówię że jest ze mną, wlecze się za mną bo ma kulasa przetrąconego - Adams podszedł jeszcze bliżej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 84
avatar
Elias "Szkodnik" Wiggin
A jednak nie udało się, patrol go zauważył. Trzeba przyznać że Szkodnik nigdy nie miał takiego pecha jak dzisiaj. Podniósł ręce do góry, na wysokości ramion. Nic nie mówił. Nie wiedział co zrobić, może uciec. Ale jak? Gościu może zacząć strzelać, a Elias w dodatku ma rozwaloną kostkę.
Chłopak spodziewałby się wszystkiego, ale nie tego że czarny się za nim wstawi. Nie wiedząc za bardzo co zrobić w tej sytuacji stał, stał w miejscu, nie poruszał się, nic nie mówił, to chyba najlepsze co może teraz zrobić.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Przystanek tramwaju parowego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Slumsy-