IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plac

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11 ... 18  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Plac to miejsce, gdzie odbywają się wszystkie większe imprezy miejskie. Na co dzień jest to także postój dorożek, czyli eleganckich, zadaszonych machin napędzanych parą. Woźnica jest czysty i uprzejmy, a na jeden raz może zabrać do 4 pasażerów.

Cena przejazdu:
opłata jednorazowa od osoby - 2 Kredyty


Na placu można również spotkać postać NPC, Edwarda Withinghall-Brownsa. Jest to niezwykle bogaty jegomość, który jest jednak strasznie roztrzepany! Co chwilę coś gubi. Zapewne czasem Cię zaczepi, i poprosi o pomoc. Oczywiście w zamian na pewno da coś w zamian. Pomożesz nieszczęśnikowi?


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Paź 22, 2014 8:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
19

No chyba Clem miała zły dzień, że jej tak marnie ta ucieczka wypadła. A może to ten cholerny tłum, który zwykle dawał jakieś pole do popisu, a teraz wszystko utrudniał!
Dziewczyna obijała się o ludzi, nawet nie wysilając na przeprosiny, a umykajac dalej i dalej. Oglądając się za siebie co jakiś czas, niestety ciągle widziała czuprynę frajera, który ją gonił. A to dziad jeden, no! Tak męczyć biedną panienkę!
Clem w końcu nie widząc innej rady, postanowiła zanurkować pod jedno ze stoisk. A taki manewr!

Jeśli Jasper chce dorwać Żabkę, która nurkuje pod stolik, musi przeskoczyć próg 18 na reakcję. Jeśli się nie uda, dostrzega jedynie gdzie ta podąża. Jeśli przekroczy, łapie ją za but i wstrzymuje ucieczkę.


Ostatnio zmieniony przez Clementina Pike dnia Wto Lip 22, 2014 10:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Sam nie nadążał za swoim tokiem myślowym, więc czego tu wymagać od osoby postronnej?
Uśmiechnął się lekko.
- Miasto coś z tym robi. Gonią złodziei, łapią złodziei, morderców i innych takich. Tyle, że ich jest po prostu za dużo... A nasz wymiar sprawiedliwości ma kłopoty z inteligentną kadrą. Nie tak dawno temu szedłem sobie ulicą, gdy minął mnie jakiś biegnący chłopak. Zaraz za nim zza zakrętu wyłonił się gliniarz. I co zrobił? Rzucił się na mnie, skuł i wpakował do aresztu... Po prostu geniusz. Złodziej oczywiście uciekł i zapewne ma się dobrze. - westchnął ciężko.
Podrapał się po brodzie.
- Czym się pani zajmuje? - zapytał. Stwierdził, że teraz jego kolej na podtrzymanie rozmowy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
16

Sam mało nie wpadł pod szczudła przebierańca, potem zderzył się z jakimś mężczyzną jedzącym prażoną kukurydzę. Starał się nie zgubić z oczu parszywej złodziejki. Z dodatku znowu musiał się podrapać! Stracił ją na moment (kiedy musiał podrapać się po ramieniu) więc przystanął. Wtedy też dostrzegł ją, jak wskakiwała pod jeden ze stołów przy stoisku z piwem.
Tak? Ona pod stół? To on przeskoczy nad stołem, albo przebiegnie po nim i ją dorwie! Tak przynajmniej sobie to wyobrażał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Och naprawdę? Pomylili pana z kimś innym i wsadzili do więzienia? Przecież to jest okropne. Jak tak można sobie prawych obywateli bez niczego zamykać w więzieniu.- biednej Beth taka niegodziwość się w głowie nie mieściła. A taką wiarę pokładała w organy ścigania. Miała nadzieję, że to był jakiś pojedynczy, incydentalny wypadek.
- Mam nadzieję, że szybko pana wypuścili i przeprosili za tą niefortunną pomyłkę.- przesunęła spojrzeniem po mężczyźnie a potem poprawiła torebkę, która się jej z ramienia zsuwała.
- Ja? Ja prowadzę niewielki sklepik z protezami.- chciała użyć fory mnogiej ale przecież teraz sama go prowadziła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
Clementina na czworakach zasuwała pod stolikiem i zaraz między ludźmi, zamierzając w ten sposób ukryć się przed oczami cholernego idioty, który nie dawał za wygraną. No bezczelny!
Dziewczyna nie miała jednak pojęcia, że mężczyzna widział gdzie zwiewa i wcale tak łatwo się go nie pozbędzie. Obcierając sobie kolana spodni (bo przecież nie będzie latać w spódnicy!), przemykała między nogami uczestników zabawy.

Jasperku, żeby przeskoczyć stół, przeskakujesz próg 22 na kondycję.
Jak ci się nie uda, to lądujesz na nim, co spotyka się ze słusznym oburzeniem właściciela i ludzi wokół. Bo jeszcze lanie będzie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
- Tak. - westchnął. Mógłby walnąć tego blondasa przy okazji i zwiać, ale zdawał sobie sprawę, że wtedy zdecydowanie pogorszyłby swoją sytuację. - Widzi pani, miałem to szczęście by znaleźć się w nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiednim czasie. - westchnął. - Nawet wyglądałem podobnie do tego rabusia, więc nie dziwię się, że ten ćwierćmózg mnie z nim pomylił. Nauczyłem się, że od typowego policjanta nie można chcieć za dużo. - wzruszył ramionami.
Organy ścigania, dobra rzecz. Szczególnie jeśli ścigają tego kogo trzeba.
- Wypuścili? Hym... - podrapał się po brodzie - Z dzień tam przesiedziałem. Później jeszcze jakieś przesłuchanie i w końcu mnie wypuścili. Jednak nie przepraszali. A ten który mnie złapał jeszcze się denerwował. - uśmiechnął się sam do siebie. O Boże, to było takie zabawne.
Poprawił marynarkę, która zagięła się nieprzyjemnie.
- Sklepik z protezami, huh.- pokiwał głową w zamyśleniu - Tak z ciekawości... Duży jest na to popyt? - czyli, jak dużo osób traci kończyny w naszym mieście.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
25!

W pogoni za pieniądzem Jasper nabierał werwy i talentów, o jakie można go było nawet nie podejrzewać. Budziły się w nim niezliczone pokłady energii. Pędził za Clementine na złamanie karku, niczym kangur z dalekich antypodów bądź afrykański skoczek przeskakując stolik, pod którym przeraczkowywała przed chwilą dziewczyna. Wyciągnął rękę, żeby złapać ją za kurtkę, ale mu się wymknęła!

Kostki dla Clementine. Losowe:
3,6,9,12- wpadasz na jakiegoś pijusa, który oblewa Cię piwskiem!
10- wpadasz na jakiegoś pijusa, który oblewa Cię piwskiem! Miałaś jednak okazję, by zwędzić mu z kieszeni trzy kredyty.
2,4,5- Dajesz dyla, ino się kurzy za tobą. Jasper nie ma szans. Ale to dlatego, że w tym swoim dzikim rozpędzie wpadł na żonglera.
7,8,11- Pędzisz przed siebie omijając kolejne osoby. Niestety (albo i stety?) wpadasz na cukiernika, który właśnie szedł do swojego stoiska niosąc spory tort. Ciasto podskoczyło w górę, by zaraz opaść na kilka zebranych najbliżej osób, rozbryzgując się wokoło. W tym na Beth i Matthew.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
8!

W końcu Clem zerwała się z ziemi, bo czując łapska mężczyzny na kurtce, wiedziała jak niebezpiecznie się zrobiło. Na prostych nogach będzie miała większą szansę ucieczki.
I to pewnie tylko przez to, nie zdążyła wyminąć cukiernika, którego tort zawirował w powietrzu i opadł na kilka osób, w tym na nasze gołąbki. Clementina widząc co się stało, parsknęła śmiechem i oglądając się za siebie na Jaspera, zrobiła skok w bok.
Nie dopadnie ją drań jeden!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Minnie i Eberard pojawili się na festynie. Ona w nowej sukience, on przystojny i elegancki. Była ciekawa jak zareagują ludzie. Specjalnie ujęła go pod ramie. Niech sobie myślą, że kochanka. Ha, nawet nie kochanka, niech sobie myślą, że ukochana. Przecież z kochanką by się tak nie pokazał! 
-Powinieneś częściej z doby wychodzić, Eberardzie.-stwierdziła, patrząc na żonglera, który przeszedł obok nich.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Clementine pędzi przed siebie omijając kolejne osoby. Niestety (albo i stety?) wpada na cukiernika, który właśnie szedł do swojego stoiska niosąc spory tort. Ciasto podskoczyło w górę, by zaraz opaść na kilka zebranych najbliżej osób, rozbryzgując się wokoło. W tym na Beth i Matthew.

Część tortu spadła i na Jaspera, który pod wpływem obecnych wydarzeń nawet się tym nie przejął. Przynajmniej dopóki kawałek bitej śmietany i ciasta nie spadł na jego oczy. Oślepiony w ten sposób przewrócił się na brukowaną ziemię. Część śmietany zlizał z twarzy (bo za darmo), oczy wytarł ręką. Nie zdążył jej chwycić za kostkę, więc podniósł się na nogi, by kontynuować pościg.
- Złodziejka! - krzyknął jeszcze raz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
Złodziej! Złodziej! Ileż to razy można było słyszeć na głównych ulicach miasta takie okrzyki? Dziewczyna uciekała uparcie, Jasper uparcie za nią gonił. Naprawdę? O 50 ril tak się pieklił?
Czy ktoś mu pomoże?

Niech los pokaże!
Kostki parzyste - Znajduje się jedna osoba, która słysząc krzyk i widząc uciekinierkę, łapie ją za ramię.
Kostki nieparzyste - Clem biegnie dalej! Jeśli Jasper chce ją złapać, musi na kondycji przekroczyć 22!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
Eberard nieco się zdziwił, gdy uwiesiła się na jego ramieniu, ale nie protestował. Opinia publiczna i tak nie zostawiała na nim suchej nitki. O Minnie raczej niewielu pomyśli jak o ukochanej Rory'ego. Za często zmieniały się kobiety u jego boku, by ktoś traktował to serio.
- Po co? - spytał, patrząc z niechęcią na żonglera. Czemu to miało służyć? Uciesze gawiedzi, zbyt głupiej, by zrozumieć prawdziwą sztukę? To chyba jedyne logiczne wytłumaczenie.
Ledwo przyszli, a on już się zastanawiał, jak stąd uciec.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth zawsze z szacunkiem odnosiła się do przedstawicieli prawa i zakładała, że służą i chronią ludność miasta przez złoczyńcami. Być może osobnik o którym wspominał mężczyzna stanowił tylko i wyłącznie niechlubny wyjątek potwierdzający regułę bo na przykład pan Lamb wydawał się jej bardzo pomocny i szczerze zainteresowany jej sprawą.
- Na szczęście cała historia w końcu zlazła szczęśliwy finał.- posłała mężczyźnie miły uśmiech jakby łączyła się z nim w bólu z powodu niesprawiedliwości, która go spotkała.
- Popyt na protezy w naszym mieście jest całkiem spory biorąc pod uwagę ilość wypadków, która się zdarzają w naszym mieście.....- Beth nie było dane dokończyć wywodu na temat sprzedaży protez bo nagle w powstałym zamieszaniu wielki kawał ciast wylądował prosto na jej głowie, brudząc twarz i ubranie.
- Iiiii.- pisnęła nienaturalnie cienkim głosem i dłońmi usiłowała zetrzeć ciasto z oczu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
A Matt wręcz przeciwnie. Policjantów, tak zresztą jak większość pracowników instytucji wszelakich, uważał za niekompetentnych idiotów. Może znalazłoby się paru normalnych, ale byłyby to wyjątki potwierdzające regułę. Sam od dawna nie spotkał jakiegoś "normalnego", inteligentnego policjanta.
- Dla kogo szczęśliwy, dla tego szczęśliwy. Obok mnie w celi spał jakiś pijak i cały czas albo chrapał, albo klął. A ten blondas który mnie złapał, jeszcze narzekał i powiedział, że będzie mnie obserwować. - westchnął, ale odwzajemnił uśmiech. W końcu nie był jakimś ponurakiem. Chyba.
- Wesołe życie, nie powiem. - mruknął po chwili.
Popyt na protezy dość wysoki... W zasadzie, takiej właśnie odpowiedzi się spodziewał. Nie raz z zamyślenia wyrywał go jakiś wybuch w tym czy innym mieszkaniu. Pewnie nie jedna osoba straciła rękę, nogę, oko, ucho, czy tam cholera wie co jeszcze.
- Tia... - skwitował jej słowa - No to przynajmniej Pani się dobrze powodzi. - uśmiechnął się, jakoś tak krzywo. Strój kłamał. Choć ubrany jak ktoś z wyższych sfer, to biedny jak mysz kościelna. Taki właśnie był. Ot, i cały Matt.
Nagle coś obok niego przebiegło, a sekundę później oberwał ciastem. Trochę śmietany spływało mu po policzku, jakiś kawałek przylepił się do czoła, a jeszcze inny powoli sunął w dół po rękawie.
Nosz cholera jasna!
Zacisnął pięść.
- Co... Za... - kobiet nie przeklinał, a z tego co słyszał to była "złodziejka", a nie "złodziej - Bezczelność.... - miał ochotę sięgnąć po rewolwer w kieszeni i dorwać tą kobietę. Już sięgał do kieszeni marynarki, już robił krok w stronę uciekającej dziewczyny. Ale powstrzymał się. Wyjął rękę z kieszeni, poprawił marynarkę, zrzucając z niej przy okazji kawałek ciasta. Machnął głową, by ciasto odczepiło się od czoła. Na koniec przejechał palcem po policzku, by zebrać śmietanę, po czym zlizał ją z palca.
Dobra.
- Wszystko w porządku? - poza ubraniem, włosami i wszechobecną śmietaną? mówiło jego spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
6, parzyste!

Jedna z kobiet, której udało się uniknąć ciosu ciastem usłyszała wołanie Jaspera. Była porządną obywatelką, dlatego widząc przemykająca obok niej Clementine chwyciła ją za ramię.
- Mam ją! - zawołała.
Mężczyzna, umorusany wciąż bitą śmietaną i resztkami ciasta zaczął przeciskać się w ich stronę. Na co miał ochotę? Na porządne spranie tej złodziejskiej żaby! I to tak, żeby już więcej nie pomyślała o tym, że mogłaby cokolwiek mu zabrać. Przecież zarabiał uczciwie. Uczciwie, naciągając i oszukując, pracując w pocie czoła. Zacisnął ze złości zęby.

Clementine może się oczywiście próbować wyszarpać:
Łączysz punkty kondycji oraz reakcji a następnie dodajesz do nich wynik dwóch kostek. Musisz przekroczyć 41 punktów, żeby się wyrwać!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
A to cholera! Clem nawet nie zwracałą uwagi na ludzi, których potrącała, ale mocny uchwyt aż nią zachwiał, gdy chciała biec dalej. Zatrzymana, przyjęła zaskoczony wyraz twarzy, by zaraz zamienić go na wkurzony. No bo co ją tu będzie ktoś jeszcze łapał! Co się wtrącała małpa jedna?!
Aż wkurzona Clem nadęła policzki, tym bardziej przypominając zwierzątko, po czym szarpnęła ręką, by się wyrwać. Nawet nie spostrzegła, że mężczyzna jest już tak blisko!
- Puść mnie, krowo wstrętna!
Wysyczała przez zaciśnięte zęby, szarpiąc się z kobietą i próbując uciec dalej. Przeklęty jarmark! A może wleźć komuś teraz przez okno do mieszkania i mieć święty spokój. Będzie nauczka, oj będzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth w końcu odzyskała wzrok ale przedstawiała sobą obraz nędzy i rozpaczy. Jakimś cudem oberwała ciastem dużo mocniej niż jej towarzysz. Jak widać mężczyźni mają więcej szczęścia w życiu, a może to tylko ona miała go mniej. W każdym bądź razie należał się jej prysznic i porządne szorowanie.
-Właściwie po za tym, że jestem całą z ciasta to chyba wszystko w porządku.- miała ochotę roześmiać się z tej absurdalnej sytuacji.- W związku z tym jestem zmuszona pożegnać się z panem i doprowadzić do porządku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Minnie wiedziała, że Rory tylko kombinuje jak tutaj spieprzyć, więc dlatego trzymała go po ramię. Bo wiedziała, że jest zdolny jej w jakiś umiejętny sposób zwiać.
-Po co, po co... Bo chciałabym ci czasami pokazać, że twój apartament, whisky i kokaina to nie cały świat.-odpowiedziała.
Czemu on tak wszystko utrudniał? Czemu tak bardzo się zamykał. Miała czasami ochotę nim potrząsnąć. Miał wszystko, a przynajmniej tyle, żeby wzbudzać zazdrość połowy społeczeństwa. A on marudził jak stara baba!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Nie przesadzajmy z tym krajobrazem nędzy i rozpaczy.
Umazana tym tortem i bitą śmietaną, wydawała się urocza. Przynajmniej dla dzielnego łowcy głów.
Teraz, gdy tak na nią patrzył nie mógł się powstrzymać.
Parsknął śmiechem, a śmietana skapnęła mu z włosów na nos. Wytarł tą nędzną kroplę, która odważyła się zakłócić jego spokój.
- Muszę przyznać, że wygląda pani uroczo. - zaśmiał się. Tym razem bita śmietana z włosów spłynęła mu na marynarkę.
- Dobrze. - pokiwał głową. Choć w zasadzie... Nawet przyjemnie mu się z nią rozmawiało. - Odprowadzić panią? - zapytał w końcu.
Oczywiście, wcale nie podejrzane. Nieznajomy podchodzi do kobiety, rozmawia z nią, a w końcu proponuje odprowadzenie do domu. Pasowałby do mordercy, albo gwałciciela ze swojego wywodu.
Oczywiście on, w przeciwieństwie do nich, był dobrym człowiekiem, ale zastanawiał się jak przyjmie to kobieta.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
Kiedy on wcale nie miał potrzeby oglądania świata. W zupełności mu wystarczyły salony, na których czasem się pokazywał i nocne eskapady w szlafroku przez miasto. Poza tym obserwował świat z góry, z okna swojego apartamentu, a stamtąd były o wiele lepsze widoki niż z poziomu ziemi.
Jak już nie mógł uciec, to się chociaż schleje. Zawsze coś. Zaciągnął swoją towarzyszkę do stoiska z alkoholem i spojrzał z pewnym obrzydzeniem na podawane tam napoje. Ale lepsze to niż nic.
- Masz na coś ochotę? - spytał, w ostatniej chwili przypomniawszy sobie, że nie jest sam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
O tak na pewno wyglądała uroczo ze śmietaną i kremem na sobie. Pewnie wyglądała jak mała łakoma dziewczynka, która przez przypadek się wpakowała do tortu. W sumie dobrze, że to był tort a nie coś innego bo mogło nie być tak zabawnie.
Przyłączyła się do wesołego śmiechu i oparła pokusie by wyjąc chusteczkę otrzeć mężczyźnie ten nieszczęsny nos ale jak widać doskonale radził sobie sam.
Trochę szkoda było jej przerywać uprzejmą konwersację ale wielkiego wyboru nie miała.
- Dziękuję ale nie trzeba. Obiecuje na siebie uważać.- nawiązała do ich wcześniejszej rozmowy.- Do widzenia. Miło było pana poznać.- rzuciła mu pożegnalny uśmiech i zniknęła w tłumie .

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Cóż, szkoda.
- Dobrze. - uśmiechnął się - Do widzenia. - kiwnął jeszcze głową na pożegnanie. Zły ruch. Śmietana znów spłynęła mu z włosów, ale tym razem poleciała prosto na chodnik. Prychnął.
Denerwowało go to kleiste coś we włosach. Trzeba się będzie ogarnąć.
Trochę jeszcze pochodził po terenie festynu, po czym zamyślony udał się do domu.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Clementine ma ostatnią szanse na to, by się wyrwać. Próg ten sam.

Jasper wreszcie do nich dotarł. Czerwony ze złości i zmęczenia na twarzy, ubabrany bita śmietaną oraz ciastem.
- Oddawaj, coś ukradła - rzucił oskarżycielsko mierząc w nią palcem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
34

Clementina nie była w stanie wyrwać się z uchwytu kobiety, szarpiąc rękę, póki nie pojawił się właściciel jej zdobyczy. Oh jaką wielką miała ochotę rzucić mu tymi drobniakami w twarz! Ale nie, jeszcze większy był jej upór nawet w tak beznadziejnej sytuacji jak ta.
- Nie mam!
Wydarła się na niego i licząc na ostatnią szansę, złapała kobietę za rękę, którą ją trzymała i ugryzła. Zrobi to samo jeśli tylko Jasper będzie chciał ją dotknąć!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Och, miło, że przypomniał sobie, że jest z nią! Chociaż czego spodziewać się po Rory'm? Popatrzyła się na niego, a potem na stoisko z napojami.
-Lemoniadę.-powiedziała i odwróciła wzrok.
Popatrzyła się na grupkę dzieci w przebraniach płomieni. Niektóre kupne, inne chyba uszyte przez mamy. Aż się uśmiechnęła na ten widok. Nie pamiętała żeby się tak bawiła jak była mała. I poczuła lekkie ukłucie na myśl co ma jutro zrobić.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Plac
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 18Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11 ... 18  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-