IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plac

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 12 ... 18  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Plac to miejsce, gdzie odbywają się wszystkie większe imprezy miejskie. Na co dzień jest to także postój dorożek, czyli eleganckich, zadaszonych machin napędzanych parą. Woźnica jest czysty i uprzejmy, a na jeden raz może zabrać do 4 pasażerów.

Cena przejazdu:
opłata jednorazowa od osoby - 2 Kredyty


Na placu można również spotkać postać NPC, Edwarda Withinghall-Brownsa. Jest to niezwykle bogaty jegomość, który jest jednak strasznie roztrzepany! Co chwilę coś gubi. Zapewne czasem Cię zaczepi, i poprosi o pomoc. Oczywiście w zamian na pewno da coś w zamian. Pomożesz nieszczęśnikowi?


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Paź 22, 2014 8:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
/od Reda

Przyjechali tramwajem, a co! Nainie trochę żal było wydać pieniądze, ale przecież wcale nie było tak drogo. Mogła sobie pozwolić czasem. Przejezdzająć przez drugą dzielnicę pokazała mu uliczkę, w której będzie cukiernia i aż jej się coś zagotowało w żołądku. Stresowała się, że coś się nie uda.. W końcu dojechali na miejsce i podeszli na plac. Naina lubiła to święto, choć raczej nie brała udziału w jego obchodach, skupiała się na oglądaniu innych, bawiących się ludzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
---> Od Reda

Gdy weszli na Plac sam Red poczuł się trochę nieswojo no bo tyle ludzi jak to tak, bawią się. Ucieszone gęby, to i Red nawet lekko się uśmiechnął. Spojrzał po stoiskach z jedzeniem i napojami.
- Co to - zapytał sprzedawcę wskazując jeden z przedmiotów.
- Drewniany flecik - odpowiedział sprzedawca.
Red uniósł lekko brew, nawet się lekko uśmiechnął.
- To co może coś zjemy... albo coś... - zapytał Naine.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Och, tak! - pokiwała głową. - Mają takie dobre owsiane ciasteczka.. - rozejrzała się po straganach i pociągnęła Reda za rękę do tego, gdzie powinny być ciastka.
- I powinna być zimna lemoniada. - zerknęła na Reda, przechodząc między ludźmi. Przed nogami przebiegło im jakieś dziecko, więc Naina stanęła nagle, by w nie nie wpaść.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Red dał się pociągnąć za rękę i jak dziecko poszedł za Nainą. Och jak duży grzeczny chłopiec.
- Może być - zdążył rzucić gdy Naina stanęła jak w ryta już chciał złapać szczyla za kark ale mały znikną tak szybko jak się tylko pojawił. Pokręcił tylko z niezadowolenia głową.
- Dzieci... zawsze ich pełno tam gdzie nie potrzeba - mruknął. W końcu stanęli przy stoisku z ciasteczkami. Jedno ciasteczko trzymało go za rękę, te to by schrupał z chęcią. Z największą chęcią.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Jakby coś takiego zrobił to mógłby się spodziewać ofuknięcia od Nainy. Bo przecież dzieci po to są, żeby ich wszędzie było pełno! I na pewno nie była na malucha zła.
- Daj spokój, bawi się to nie patrzy gdzie biegnie. - spojrzała za dzieckiem i uśmiechnęła się lekko. Czy Red był świadomy, że Naina chce mieć dzieci?
Podeszła do stoiska i poprosiła o dwa ciastka, w końcu były calkiem spore. Zapakowane w papierową tytkę podał im sprzedawca, a Naina już wyciagała z torebki portfel by zapłacić.
- Pójdziemy potem po lemoniadę? - zapytała w międzyczasie. - Czy wolisz co innego do picia? Chociaż chyba nie powinieneś..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Och a czy Naina wie że Red nie lubi dzieci, właśnie małe, wszędzie pełno i hałasuje to głośniej niż nie jedna maszyna parowa.
- Taaa, ja zapłacę - mruknął, a potem spojrzał zdziwimy na dziewczynę.
- Jak to nie powinienem? - patrzył wciąż na Nainę no pasowała mu ta lemoniada, tylko czemu miał by nie pić nic innego. Klina mu potrzeba, najlepiej kirkowego klina.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Więc schowała portfel, skoro Red chce płacić, nie będzie się przecież kłócić z nim tutaj. Odebrała torebeczkę i od razu zajrzała do środka, wyciagając jedno ciastko.
- No skoro źle się czujesz po wczoraj.. - spojrzała na niego, jakby speszona jego pytaniem. - Ale to twoja sprawa.. - dodała zaraz i wgryzła się w ciaseczko. Mm, dobre.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Eh jeszcze dobrze nie są parą a ta już mu picie wypomina, świat się kończy, świat się kończy za nim dobrze na nowo się zaczął. Nie skomentował, spojrzał jedynie na Naine z lekko irytacją. Chyba dziewczyna ma dzisiaj okres wszystko nie tak.
- To chodźmy po tą lemoniadę - rzucił troszkę od niechcenia. Szedł ze wzrokiem wbitym w ziemie. Nie rozglądał się nie znał za wiele osób, nie szukał nikogo znajomego.
- Fajna lokalizacja tej cukierni - rzucił, jakby chciał narzucić inny temat niż jego kac, wiedział że Naina mówi o tym z ekscytacją a on sobie w między czasie piwko zakupi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Spojrzała na niego uważniej. Fakt, była trochę zestresowana. Zakupem cukierni, znalezieniem broni, złamaniem ręki przez Reda.. martwiła się o niego w końcu! Ale postanowiła, że nie będzie mu wypominać, nie powinna tego robić i nie miała prawa do marudzenia o to, co robi.
Scisnęła jego dłoń lekko, zerkając na niego z dołu i uśmiechnęła się. Po chwili poszli dalej po lemoniadę.
- Tak, mam nadzieję, że będzie duzo klientów.. W końcu jest w dobrym miejscu. I w drugiej strefie czyli w sumie blisko dla każdego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
No pewnie, że Jasper wyciągnął zaraz i druga łapę, żeby złapać Clementine za ramię. W tej samej chwili, kiedy dziewczyna użarła jak pies kobietę, która ją trzymała. Ta zapiszczała z bólu i zaraz ją odruchowo puściła. Nie odstraszył to jednak dzielnego chciwca zatroskanego o swoje pieniądze. Na dobrą sprawę, nawet nie wiedział, ile ukradła. Czy w ogóle zdążyła coś ukraść. Oskarżał ją jednak dla samej zasady!
- Oddawaj! - musiał się podrapać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
Aż wydała z siebie stłumiony, przez zaciśniętę zęby, jakiś wściekły jęk. No bo co tu ją będą tłamsić i robić krzywdę! Siniaków będzie mieć zaraz w cholerę! Clem nie zrobiła tego co zamierzała, bo widząc jak mężczyzna znowu się drapie, wystraszyła możliwego zarażenia jakąś paskudną chorobą.
- Puszczaj mnie, bo pożałujesz!
Wrzasnęła na niego i nie mając szans, by się silniejszemu mężczyźnie wyszarpnąć, postanowiła zrobić coś innego. Może i był przygotowany, że się rzuci na niego z zębami i pazurami, ale czy wiedział, że ta może go kopnąć w piszczel? A masz!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
Pożegnała się z Michelle i ruszyła w dalszą wędrówkę od festynowej budki do festynowej budki. Poza szyfonową chustą nic już więcej nie kupiła. Ominęło ją też całe zamieszanie związane z pościgiem za kilkoma groszami, latające ciasto oraz obrzuconych nim ludzi. Nie była świadkiem pogryzienia ani nawet przez myśl jej nie przeszło, że mogłaby się zarazić od kogoś wszami. Mijała kolejnych barwnych przebierańców, żonglerów oraz tancerki, których kolorowe suknie obszyte świecącymi paciorkami falowały przy każdym piruecie. Słońce powoli zachodziło, a uliczni artyści szykowali się do nocnych występów.

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
- Oddawaj! - nie zamierzał jej puszczać, póki nie odda mu wszystkiego, choćby złamanego rila. Kopniak w piszczel nie był czymś, czego się spodziewał. Już prędzej brał pod uwagę atak na swoje klejnoty rodowe, równie cenne jak pieniądze. Chociaż, kto wie?
- Aaaargh! - jęknął i automatycznie, odruchowo, szybko i bez żadnej wyważonej gracji chwycił się za kopniętą nogę. Uderzenia w te jakże wrażliwe, wbrew pozorom miejsca były jednymi z najgorszych. Ból był niesamowity, pulsujący równomiernie i rozchodzący się po całej okolicy uderzenia jak krew tłoczona przez serce do ciała. W kącikach oczu mężczyzny zaszklił aż łzy bólu. Co ca mała, wstrętna kunda! pomyślał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
Ha! I dobrze mu tak! Co to za wychowanie ganiać za małolatami, które dopiero od ziemi odrosły? Kto mu dał prawo oskarżać ją o tak haniebne czyny jak kradzież! Wystraszona i biedna dziewczyna z dobrego domu, co to nigdy w życiu nie połasiłaby się na cudzą własność. Popatrzcie tylko w jej oczka.
- A nie mówiłam!
Prawie się zaśmiała, ale nie chcąc tracić czasu, postanowiła mężczyznę jeszcze popchnąć na bruk i spróbować kolejnej ucieczki. Niech się tamta baba lepiej nie wtrąca, bo też oberwie jak Jasper!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1133
avatar
Rory O'Shea
Rory zamówił lemoniadę dla Minnie i wino dla siebie, po czym znalazł jakiś wolny stolik, do którego zaniósł napoje. Dość się już nachodził, czas odpocząć. Dzieci wywoływały w nim zgoła inne odczucia niż w jego towarzyszce. Patrzył na nie z niejakim lękiem i obrzydzeniem zarazem, powoli popijając wino. Raczej nie mógł liczyć, że Minnie zaniesie go do domu, więc musiał się ograniczać, a już i tak był wstawiony.
Wyjął papierosy i zapalił. Jakim cudem on się dał na to namówić? Ach, no tak. Michelle i jej przebiegłe sztuczki. Cholera. Był zbyt przewidywalny. Następnym razem nie da się tak podejść. A przynajmniej teraz tak sobie postanowił.
Gdy dopił wino, spojrzał na zegar na ratuszu. Własnego przecież nie nosił. Czekało go jedno spotkanie, na które co prawda nie miał ochoty, ale nie miał innego wyjścia.
- Poczekaj tu na mnie, niedługo wrócę - powiedział do Minnie i udał się do parku.

----> Park


Ostatnio zmieniony przez Rory O'Shea dnia Pią Lip 25, 2014 10:43 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Miała dobrą okazję do popisania się. Jasper był schylony i trzymał się na goleń. Był łatwym do przewrócenia celem. Nawet nie musiała dostawać kostek, bo jego pozycja w tej chwili była naprawdę przegrana.
Pchnięty przez żabie łapsko (ciekawe, czy miała błonę między palcami?) poleciał na kostki brukowe, głowa uderzając o czyjeś kolano. W tym samym momencie, gdy pośladek jego zderzał się z kamieniem obiecał sobie, że jeszcze ją kiedyś znajdzie. Znajdzie i wypatroszy, zamknie w ciemnej piwnicy, napuści na nią Aarona, cokolwiek. Ta zniewaga wymagała krwi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
Za tę żabę powinna mu w jaja kopnąć, no ale co się stało, to się nie odstanie. Najważniejsze, że udało jej się wyrwać z łapsk dziada. Gdy tylko spostrzegła, że mężczyzna nieprędko wstanie, zaśmiała się i dała dyla. Nie będzie ryzykować, że znowu pojawi się ktoś, kto mu będzie chciał pomóc.
Wstyd Jasper! Okradziony i pobity przez Clem!

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Mimo że ręce miał silne, poczuł mocniejszy uścisk dłoni Nainyi jej uśmiech, miał ochotę nawet ją pocałować, no ale zraz by mu tu nagadała ze publicznie i takie tam.
- Nieźle wymyśliłaś z tą cukiernią, może i ja kiedyś zrobię własny warsztat - zamyślił się na chwilę, trochę może się nawet rozmarzył jednak zgrzyt rzeczywistości szybko doprowadził go do pionu, przecież nie będzie odbierał tych chwil szczęścia z własnego interesu. A potem tylko podatki dla złodziei za nic nie robienie, kupę rachunków, płatności za mąkę zaległe, siedzenie po nocach w rachunkach, w planowaniu, w dostawach, sama słodycz jak ta cukiernia.
- Wyrolujesz kolejnego pracodawce - uśmiechnął się chyba ze swojego suchego żartu ale co tam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Dobrze myślał, bo na pewno by mu nagadała za to! Nie wolno przecież tak publicznie się zachowywać, bo jakby to wyglądało! Tym bardziej, że są prawie-parą, a nie choćby narzeczeństwem.
- To by było coś! - spojrzała na niego. Tak, wyobrażała sobie Reda z własnym warsztatem, to na pewno. Przecież on tak lubi grzebać w maszynach.
Na szczęście, a może na nieszczęście, Naina jeszcze nie była świadoma ile papierologii będzie ją czekać, pewnie by się trochę zniechęciła, a tak? Pełna wigoru jeszcze. Za kilka miesięcy pewnie jej przejdzie. Na razie dajmy jej się nacieszyć spełnieniem swojego marzenia.
- Muszę iść z nim porozmawiać.. stresuję się. Niedawno zaczęłam tamtą pracę.. - ścisneła jego dłoń jeszcze raz, jakby to jej miało samej dodać otuchy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
/apartament Rory'ego

Faye wyszła z domu. Przyszła na plac i rozejrzała się. Dostrzegła stoiska z alkoholem i podeszła prosto do nich i kupiła kieliszek wina. Przeszła z nim do stolika i usiadła, obserwując ludzi. Po co tu przyszła? Nie miała pojęcia. Chyba tylko na nich wszystkich popatrzeć. Jak się bawią, chodzą, kombinują, piją, śpiewają i tańczą. Na przebierańców z namalowanymi uśmiechami. Chyba, żeby się tylko dobić. Popukała paznokciami w stolik i piła dalej. Stać ją w końcu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- Nie, nie to nie dla mnie, nie ogarną bym tego wszystkiego jak ty wiesz te załatwiania nieee - pokręcił głową, trochę nawet się uśmiechną, ale jakoś siebie nie widział, może bał się.
- Nie jestem tak odważny jak ty - och strachliwy i nieśmiały Red - po za tym wolę jak ktoś mi coś zleci, wiem co wtedy robić...
- Mogę iść z tobą jak chcesz? - zapytał. Po czym podszedł do stoiska po lemoniadę kupił i za chwilę wręczył je Nainie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Nie wierzysz w siebie po prostu. Pewnie nie byłoby tak źle jak byś sie już za to zabrał. - no proszę, kto tu mówi o wiarze w siebie.
- Przecież na samochodach i tym wszystkim się dobrze znasz, pewnie zarobil byś o wiele więcej niż w kopalni.. - nie wiedziała za to która praca jest bezpieczniejsza, każda miała swoje plusy i minusy, a jak widać Red łamał sobie ręce robiąc zupełnie co innego.
- Ze mną? Myślę.. mógłbyś.. móglbyś ze mną iść i poczekać na mnie? - spojrzała na niego z nadzieją.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- A tam - machnął ręką nie widział siebie, a może właśnie się bał.
- No pewnie że mógłbym - przecież on z Nainą wszędzie, jakby facet na nią krzykną to od razu by pękł komuś karczek, albo przynajmniej żyłka.
Spojrzał na Naine chwilę się jej przyglądał, uśmiechnął się.
- Wiesz, jestem z ciebie dumny...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Uśmiechnęła się, jakoś uspokojona tym, że Reda bedzie miała za sobą.
- To świetnie! - ucieszyła się. - Jeszcze mieszkanie będę musiała znaleźć.. chociaż mogę wprowadzić się do Beth, już z nią o tym rozmawiałam. - zagryzła wargę na moment, uświadamiajać sobie, że przecież przy okazji straci miejsce zamieszkania.
- Słucham? - podniosla na niego wzrok zdziwiona, bo miała wrażenie, że nie dosłyszała. - Dumny? Dlaczego?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- No jak dlaczego? Dzielna, odważna, samodzielna, pracowita, mądra... no i do tego śliczna - zaczął wymieniać Red przy ostatnim nieco się speszył, ale taka była prawda, Red by brał Naine jak rolnik dopłaty. No ładna była, a brak cycek wynagradzała cudownym uśmiechem. Cycki nie najważniejsze prawda. A poza tym to prawdziwy pączek no z dziurką oczywiście.
- No dlatego.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Plac
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 12 ... 18  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-