IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plac

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10 ... 18  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Plac to miejsce, gdzie odbywają się wszystkie większe imprezy miejskie. Na co dzień jest to także postój dorożek, czyli eleganckich, zadaszonych machin napędzanych parą. Woźnica jest czysty i uprzejmy, a na jeden raz może zabrać do 4 pasażerów.

Cena przejazdu:
opłata jednorazowa od osoby - 2 Kredyty


Na placu można również spotkać postać NPC, Edwarda Withinghall-Brownsa. Jest to niezwykle bogaty jegomość, który jest jednak strasznie roztrzepany! Co chwilę coś gubi. Zapewne czasem Cię zaczepi, i poprosi o pomoc. Oczywiście w zamian na pewno da coś w zamian. Pomożesz nieszczęśnikowi?


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Paź 22, 2014 8:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 58
avatar
Edward Withinghall-Browns
Owszem, Edward znowu czegoś szukał. Znowu, znowu o czymś zapomniał wychodząc z domu! Gdzie, no gdzie posiał swoje klucze?! To nie były żarty ani przelewki. Bez kluczy nie wejdzie przecież do swojego mieszkania!
- O nie, o nie...- jojczył pod nosem przeszukując nawet rękawy koszuli pod pachami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth przez sekundę albo dwie walczyła z odruchem by zaproponować pomoc. Po czym poddała się i przeszła te trzy kroki, które ją od niego dzieliły. Najwyżej powie jej, żeby nie wsadzała nosa w cudze spraw i każe jej sobie iść.
-Przepraszam, stało się coś? Mogę panu jakoś pomóc?- zapytała i Edward mógł dostrzec jak jej brązowe oczy spoglądają z troską.


Ostatnio zmieniony przez Beth Sanders dnia Sob Maj 03, 2014 9:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 58
avatar
Edward Withinghall-Browns
Beth. Matka polka wszystkich nieszczęśliwych ludzi. Edward wyłby gotów jej teraz składać pokłony.
- Zgubiłem klucze do apartamentu- powiedział szczerze. - Nie wiem, nie wiem gdzie mogą być! A przecież nie oddalałem się stąd daleko...

Beth może mu zaoferować pomoc, albo pójść dalej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Klucze? Och to spory problem.- pani Sandres lekko pokręciła głową nad takim pechem. Na szczęście jej klucze spoczywały bezpiecznie w torebce.
- Skoro pan się nie oddalał to one muszą gdzieś tu być. Pomogę panu szukać może uda się je znaleźć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 58
avatar
Edward Withinghall-Browns
- Naprawdę? Pomoże mi pani?- ucieszył się. W końcu dwie szukające osoby to nie jedna! - Wcześniej przechadzałem się przez parki... i przez ulicę Szóstą!
Wciąż sprawdzał, czy nie ma przypadkiem kluczy w rękawie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Pewnie, że pomogę .- Beth uśmiechnęła się do mężczyzny, który usiłował odleźć klucze w rękawie. Chyba jednak ich tam nie było. - Proszę mi tylko powiedzieć czy to był duży pęk kluczy? Miał jaką zawieszkę doczepioną?- miejmy nadzieję, że kobiecie nie przyjdzie szukać maleńkiego kluczyka niczym igły w stogu siana.
- Zaczynamy od parku, czy od ulicy?- posłała pytające spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 58
avatar
Edward Withinghall-Browns
- Cztery! Cztery klucze. Zawieszone na breloku - Edward pokiwał głową. Przecież bez nich będzie spać na wycieraczce!
Spojrzał na nią oczekująco. Bo i owszem, czekał aż wybierze stronę, gdzie się uda. Park? ulica szósta?

Beth może udać się w jedno z podanych miejsc:
http://miasto.forumpl.net/t50-park-miejski
http://miasto.forumpl.net/t45-ulica-szosta
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
-Cztery klucze na breloczku.- kobieta powtórzyła.
-To ja pójdę do parku może uda mi się je dla pana zleźć.

----> http://miasto.forumpl.net/t50-park-miejski
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
/poczatek - od siebie

Faye nadal nie miała najlepszego humoru. Wybrała się do miasta na małe zakupy i właśnie miała zamiar wracać, ale jak na złość nie mogłą znaleźć żadnej dorożki. Postanowiła się przejść.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
---> Z odzieżowego

Co tu robiłem? To chyba jasne, ten dzień był wyjątkowy, a ja postanowiłem to uczcić, nawet kupiłem sobie koszulę i spodnie. W końcu trzeba było wtopić się w tłum - taka moja rola. Stałem oparty o mur sklepu, kończąc papierosa. Obserwacja ludzi to prawie, że moja praca. Chociaż słowo praca tu nie pasuje. Jest! Rzuciłem papieros na chodnik, przydeptując go butem. Nawet ładna, zgrabna i na pewno bogata. Minęła mnie a zaraz za nią w moich nozdrzach pojawił się zapach jej delikatnych perfum.
- Amanda! - krzyknąłem za czarną młodą dziewczyną - Amanda poczekaj! Przecież... - zatrzymałem się sięgając jej przedramienia by się do mnie odwróciła - ...przepraszam, pomyliłem panią, przepraszam... - powtórzyłem ze spokojem patrząc jej w oczy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
Nie myślała o niczym konkretnym. Chyba dość już się namyślała przez ostatnie dni i koniec końców i tak do niczego nie doszła. Ciekawiło ją jak będzie wyglądał obraz, gdy Rory go skończy. Na pewno jednak nie zamierza go jej pokazać. I choć zżerała ją ciekawość to nie będzie go o to prosić. W końcu, tak jak Francis, swoje dzieła niechętnie pokazywał przed ich oficjalną premierą.
Faye, złapana za ramię, wyrwana z tego dziwnego stanu po-prostu-bycia obróciła się i zmierzyła wzrokiem Aarona. Podniosła wzrok na jego twarz, uśmiechnęła się.
- Nic się nie stało. - jeśli ją puścił to odsunęła się o pół kroku z zamiarem odwrócenia się i odejścia.
Najwyraźniej nie miała ochoty na rozmowę czy wymianę uprzejmości, nawet jeśli rozmówca był.. cóż, był przystojny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
Gdy odwróciła się pojawiło się w głowie milion pomysłów i sposobów aby ją zatrzymać tylko jak wybrać niebanalny, aby zadziałał. Stałem chwilę w miejscu analizując sytuację.
- Przypomina mi pani moją siostrę - rzuciłem w końcu w jej kierunku, to na pewno ją zaciekawi, a może i nie ale trzeba spróbować.
- Wie pani nawet jest pani trochę do niej podobna... ale pani jest... - nie dokończyłem, bo po co rozmawiać do pleców. Poczekam.
- Nie, Nie ważne... - dodałem, a w moim głosie pojawiło się wyraźne zamyślenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
Obróciła się, wyraźnie zaciekawiona. Siostrę? Ciekawe.
- Tak? - uniosła brew, rozbawiona. - Jakim cudem? - do cholery, była czarna i miała rozpłaszczony nos? Faye w to wątpiła.
Stanęła bardziej z boku, przy ścianie, żeby idący ludzie nie wpadli na nią przypadkiem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
Czyżby chwyciło, uśmiechnąłem się oczywiście w duchu. Wzrok wbiłem w betonowy chodnik jakby czegoś tam szukając. Oczywiście nie omieszkałem ocenić jej butów, już wiedziałem nie była to biedna duszyczka. Podniosłem wzrok w momencie gdy dziewczyna obdarowała mnie uroczym uśmiechem. Nie mogłem powiedzieć jej że przed chwilą szła smutna, wtedy bym się zdradził.
- Przecież cuda się zdarzają, prawda? - spojrzałem na nią pytająco, nie musiałem na poczekaniu wymyślać historii o mojej siostrze. Mogłem sobie powoli układać ją w głowie.
- Przyrodnią... taką przyszywaną - uśmiechnąłem się lekko by wyjaśnić po części kobiecie co miałem na myśli - ... to długa historia.
Tak miałem czas bo co miałem innego do roboty.
- Miała podobna figurę do pani, twarz... - odsunąłem się z nią na bok chodnika.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
Zdecydowanie po ubiorze Faye było widać, że nie jest biedna. Na ubrania nigdy nie szczędziła pieniędzy. Zresztą na nic, co lubiła ich nie skąpiła. Problem miała raczej z dzieleniem się nimi.
- Wątpię. - stwierdziła apropo cudów, bo w nie nie wierzyła. - Przynajmniej nie takie. - dodała po chwili.
- Ah, no to by wiele wyjaśniało. Szuka jej pan? - zainteresowałą się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
Niechętnie się dzieliła, no cóż...
Wsłuchałem się w jej słowa z uwagą, przecież musiałem znać każdy szczegół.
- A w jakie pani wierzy? - zapytałem z dużą ciekawością w głosie.
- Tak szukam, ale nie wiem czy to ma sens - dodałem, a z ciekawości jaką miałem przed chwilą zrobił się smutek. Jednak zaraz podniosłem z dumą głowę - ...ale ją znajdę - dodałem jakbym był w stu procentach pewnych tego co mówię. Nawet w stu dwudziestu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
- W żadne, mówiąc szczerze. - pokręciła lekko głową. Bo niby jakie? w mamrotanie tych od kultu maszyn? Dobre sobie.
- W takim razie pozostaje mi chyba tylko życzyć powodzenia. - poprawiła torebkę na ramieniu. Skoro szuka, niech szuka. Faye na pewno mu w tym nie pomoże. Bo po co? Co by z tego miała? Dozgonną wdzięczność? Jasne. Już leci pomagać, już, już mknie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
Uśmiechnąłem się zaraz po jej słowach. Czyli nie wierzyła w cuda, starałem się rozgryźć kobietę, znaleźć jej słaby punkt no i moje starania przyniosły kolejne pytanie.
- A pani? - zadałem jej krótkie i proste pytanie, nie mówiłem nic przez chwilę podnosząc swój wzrok na oczy kobiety.
- Czemu ma pani smutne oczy? - zapytałem ją wprost.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
Dziwiło ją, że uparcie ją zatrzymuje i zagaduje, ale nie przeszkadzało jej to zbytnio. I tak nie miała co robić. Taka bezsensowna rozmowa na ulicy może sprawi, że jej dzień będzie choć trochę mniej nudny i monotonny. Musiała w końcu iść do chłopców Francisa i wykosztować się na ich towar, żeby coś zmienić.
- Nuda i monotonia świata, między innymi. - przecież nie powie mu co się stało. Nikomu by nie powiedziała, a co dopiero obcemu facetowi na ulicy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
- Nuda i monotonia - powtórzyłem półgłosem za kobietą.
- To trzeba to zmienić... zrobić coś szalonego, innego - och gdybym wiedział że takie rzeczy nie są obce Faye, na pewno bym jej tego nie proponował. Nie wiedziałem a jedyne co zrobiłem to uśmiechnąłem się do niej.
- To może teatr kino, albo nie kurczak na obrzeżach przy ognisku? Pod gwiazdami? - rzuciłem, ale tylko to mi przyszło w tym momencie do głowy, przypominając sobie kilka nocy wstecz - z dala od maszyn, zgiełku, dymu, pary? - spojrzałem na nią pytająco jednocześnie zachęcając ją do pozwolenia na porwanie przez emocje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
Roześmiała się, wyrażnie rozbawiona propozycją. Obcy facet proponuje jej wyjście poza slumsy, na obrzeża miasta. Czy mama nie mówiła, że nie wolno rozmawiać z obcymi? A juz tym bardziej iśc z nimi gdziekolwiek?
Poza tym tam jest brudno, biednie i smutno. Ale.. tu jest nudno. Widać było, że myśli nad tym, z rozbawionym uśmiechem.
- Brzmi ciekawie. - przyznała. - Inaczej. Nigdy nie wychodziłam poza drugą strefę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
Obserwowałem ją z uwagą, jej uśmiech, mowę ciała, a ciało miała hmm, musiało się kryć ciekawe pod tą sukienką.
- Nie wychłodziła pani? - zapytałem - zawsze jest ciekawie, a ja tam często jestem - rzuciłem bez namysłu, jednak by nie wzbudzić jej podejrzeń szybko sprostowałem - interesy, w tym mieście jeszcze jest wiele do wybudowania, odbudowania, znaczy... jest wiele do zrobienia. - podrapałem się po brodzie zastanawiając nad czymś.
- Więc kiedy? Teraz za godzinę dwie? Pojedziemy tramwajem a potem spacer... no ale ta sukienka, trochę szkoda tak ślicznej, na pewno jest pani droga.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
Czy to dziwne, że jest tam często? Na pewno trochę. Ale potem pomyślała, że wie, że pojawia sie tam Francis, choć nie miała pojęcia po co. No i ten Black, pewnie szuka rozrywki.
- Można.. - zamyśliła się. - Można spotkać się tu za godzinę. - głupi pomysl bezmyślnej dziewuchy, ale chyba na prawdę jej się nudziło.
- Co pan na to?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
- Dobrze - odpowiedziałem bez namysłu, a może i z, ale kto by się tym przejmował.
Centrum było jak akwarium, akwarium ze złotą rybką, z wieloma złotymi rybkami. Jedna z nich właśnie złapała się na haczyk Aarona Fechnera.
- Steven Graf - rzuciłem w jej kierunku bez zmrużenia oka, a za słowami wyciągnąłem w jej kierunku rękę.
- Zatem będę czekał, proszę ubrać coś wygodnego no i zabrać coś ciepłego, ja zajmę się resztą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
- Faye Salmons. - nie wpadłaby na to, że zostałą właśnie oszukana. Ah, naiwna. Może jeśli to się źle skończy to czegoś ją nauczy.
Podała mu dłoń, delikatną, wypielęgnowaną. Najwyraźniej Faye regularnie odwiedzała salony piękności.
- Do zobaczenia. - rzuciła i odeszła, myśląc co by ubrać na te wycieczkę..
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Plac
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 18Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10 ... 18  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-