IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plac

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17, 18  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Plac to miejsce, gdzie odbywają się wszystkie większe imprezy miejskie. Na co dzień jest to także postój dorożek, czyli eleganckich, zadaszonych machin napędzanych parą. Woźnica jest czysty i uprzejmy, a na jeden raz może zabrać do 4 pasażerów.

Cena przejazdu:
opłata jednorazowa od osoby - 2 Kredyty


Na placu można również spotkać postać NPC, Edwarda Withinghall-Brownsa. Jest to niezwykle bogaty jegomość, który jest jednak strasznie roztrzepany! Co chwilę coś gubi. Zapewne czasem Cię zaczepi, i poprosi o pomoc. Oczywiście w zamian na pewno da coś w zamian. Pomożesz nieszczęśnikowi?


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Paź 22, 2014 8:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Jakie to smutne, że za kurtyną motylków i miękkich nóg Michelle kochała Rory'ego, a Victor mimo zachwytu jej osobą całował się z szefową.
- A może... weźmiemy na wynos i popatrzymy jak zachodzi słońce?
Dusza romantyka się w nim odezwała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Victor nie czuje, że rymuje. Oboje mieli trochę za uszami, oboje coś tam nabroili w życiu, coś do kogoś innego czuli, kogoś innego całowali... Ale w zasadzie to nic dziwnego skoro tak nagle się poznali i nawzajem weszli do swojego życia.
Miszel miała wrażenie, że trochę przy nim odżywała. To była zupełnie inna relacja, kiedy mężczyzna zwracał na nią uwagę, dawał kwiaty i jeszcze rzucał takimi romantycznymi pomysłami! A Eberard... Eberard to Eberard, jej fioletowa dusza, smutne oczy i miłość, która nie miała się spełnić. Kto wie czy nie pozostanie jedynie miłościa platoniczną.
-Świetny pomysł! To co, do parku później?-spytała, po czym nagle zrobiła minę, jakby wpadła na genialny pomysł-Słuchaj, a można chyba jakoś wejść na mury, co nie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Rzeczywiście musiała to być całkiem inna relacja niż dane jej było do tej pory doświadczyć. I rzeczywiście. Choć ich spotkanie było jak wyrwane z codziennego życia, dlaczego nie mieliby się na chwilę zapomnieć i po prostu cieszyć wzajemnym towarzystwem?
Podchwycił jej spojrzenie i uniósł brew.
- Można - przytaknął, choć wydało mu się to szalonym pomysłem. - Nie wiem tylko, czy lody wytrzymają drogę - zauważył z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Ruszyła powoli w stronę kawiarni.
-To może lody zjedzmy na miejscu, a potem weźmiemy sernik na wynos?-podsunęła pomysł. Przez chwilę o czymś myślała, jakby zastanawiała się czy powiedzieć czy nie. Ale w sumie... Jak ma mieć miły dzień...
Stuknęła go lekko łokciem.
-Oj zgódź się, boo...-uśmiechnęła się niewinnie.-Mam dzisiaj urodziny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
Potarł podbródek zastanawiając się nad tym pomysłem. Nie był pewien, czy wdrapując się na mury nie narobią sobie problemów ze strażą. A on musiał przecież dbać o swoją reputację. Niemniej podobnie jak kilku innych panów w mieście on również był bezbronny wobec argumentu o urodzinach.
- Urodziny? - powtórzył. - Nie żartujesz? Zgadzam się oczywiście! - dodał jednak szybko. Nie miał prezentu to chociaż tak uszczęśliwi dziewczynę. - Dlaczego nie mówiłaś wcześniej? Postarałbym się bardziej niż tylko bukiet kwiatów! - zaperzył się i pewnie ruszyli w stronę kawiarni.
---> kawiarnia
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Maeve Reilly
//

Spacerowym krokiem przemierzała plac, nie spiesząc się do nikogo ani nigdzie. Oswoiła się z myślą, że jest sama i nieprędko się to zmieni. Owszem, miło było wyjść do ludzi i spędzić czas na nie zobowiązujących rozmowach, może nieco odprężyć i zabawić.. ale wdówka była pewna, że czasy, gdy było to na porządku dziennym, bezpowrotnie minęły.
Zatrzymując gdzieś pośrodku placu, Maeve uniosła twarz do słońca, zamykając oczy i skupiając tylko na cieple jakie odczuwała.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Nosiła żałobę w sercu i portfelu. Niedługo miał zawitać do niej komornik, lecz... Przechadzając się głównym placem, w samym słońcu nie spodziewała się, że ten dzień może być jej ostatnim. Niedaleko stały dorożki. Jedna za drugą, mechaniczne konie z mechanicznymi zębami, ogonem, kopytami. Jeden z woźniców majstrował sobie wykałaczką w zębach, próbując wyciągnąć z nich kawałek zawieruszonej kiełbasy. Nagle krzyk! Ktoś ostrzegał przechodniów, ale dla Reilly było już za późno. Jeden z koni chyba zwariował. Jakieś zwarcie przeszło przewodami od potężnej głowy po same kopyta. Już miał wdówkę przeskakiwać, ale zamiast tego zahaczył o nią przednimi kopytami, dołożył drugie - tylne. Nie mógł tych kopyt później wyswobodzić, mocno ugrzęzły w mózgu, że aż pociągnął jej bezwładne, biedne, biedne truchło po brukowanym placu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
/ Początek

Powinna siedzieć w domu na tyłku a nie pałętać się po mieście. Jednak po mimo gipsu. Jeszcze tylko kilka dni. Cały czas odliczała. Meg zwiedzała miasto.
Właśnie stałą na placu głównym i przyglądała się ciżbie ludzi, którzy podążali załatwiać swoje sprawy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
/początek

Spieszył się. W zasadzie nie wiedział dokąd, bo był już po pracy. Ot zwykła gonitwa życia. I pewnie przeszedłby dziarsko dalej, w kierunku swojego apartamentu, gdy zauważył znajoma twarz. Czy to nie była ta kobieta z Kaan-anu?
— Panno Larsen! — zamachał i przytruchtał do Megan - w końcu się udało nam spotkać. - uśmiechnął się lekko - Jak noga?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Megan usłyszała swoje nazwisko i zakręciła się w okół własnej osi szukając wzrokiem tego kto ją wołał. Oczywiście zrobiła to zbyt gwałtownie ciężki gips przeważył i całe szczęście, że mężczyzna do niej podszedł bo oparła się o niego unikając upadku.
- Ech jak pan widzi.- westchnęła i skrzywiła się miną "co ja na to poradzę". A potem uśmiechnęła się jak to tylko Meg potrafiła witając się.
- Dzień dobry panie Grant.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Przytrzymal ją, śmiejąc się cicho pod nosem. Jednak mimo maski uprzejmości i dobrego nastroju, przez jego pobladla twarz, na której rysowaly się pierwsze zmarszczki, się przebijalo zmęczenie i przygnębienie.
- Może lepiej, jak gdzieś usiądziemy? Niedaleko stąd jest park - zaproponował. - Usiądziemy w cieniu. - i nie czekając w zasadzie na jej odpowiedz machnął na taksówkę. Najwyżej powie, że zmienił zdanie hehehe
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
- Park?- Meg prawie podskoczyła słysząc te słowa na szczęście sobie przypomniała, że nie jest małym podlotkiem i tylko uśmiechała się zadowolona.
- Nie mam pojęcia jakim cudem jeszcze go nie odkryłam. - pokuśtykała za Grantem do taksówki.

----> Park oboje
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
/mieszkanie Nainy

Kto tu się ekscytował? Aż narratorka nie wie co zrobić, bo takie działanie to jak gwałt na Nainie, która była coraz bardziej biedna! Pewnie gdyby miała więcej agresji w sobie to by go teraz zwyzywała, ale to była tylko Naina, więc była przerażona. Miała ochotę się popłakać, ale będąc wiecznie potrząsaną srednio jej to wyszło. W poczuciu porażki i kompletnego poniżenia. Jak ktoś mogł jej coś takieo zrobić?!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
Jim był zupełnie niezrażony postawą Nainy. wiedział, że była nieśmiała i skromna więc kładł wszystko na karb tego a że taka rozdygotana to pewnie dużo ludzi w około czyniło ją taką nerwową.
- To co byśmy tutaj porobili?- Tyle atrakcji, że Jim nie mógł się zdecydować. Trzymał Nainę za rękę, by tłum jej nie pociągnął i główkował.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
O nie, nie. Ona była przerażona i poniżona i oba na P!
- Chciałabym iść do domu - stanęła jak wryta i nie zamierzała się ruszyć. Dawno nie była w tak zatłoczonym miejscu, nie podobało jej się to, nie podobali jej się ludzie naokoło, przechodzący za blisko, hałas i zapachy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
- Do domu?- zdziwił się Jim przecież dopiero co przyszli. Nie można było sobie tak od razu iść. Trzeba było poszaleć zabawić się. Z reguły przebywanie w pierwszej strefie było katorgą ale Święto Ognia stanowiło wyjątek.
- Chodź. - pociągnął ją w stronę stanowiska gdzie mieli alkohol. Zamówił im po sporym kieliszku.
- Zatkaj nos i duszkiem do dna.-udzielił jej dobrej rady.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Zapierała się, ale niewiele to dało. Czula się przytłoczona. Jimem, sytuacją, ludźmi naokoło. Nie podobało jej się ani trochę.
- Nie piję. Jim, naprawdę bardzo bym chciała wracać do domu - popatrzyła na niego błągalnie, bo jakby nie słyszał poprzednich próśb.
Pewnie swietnie by się tu bawiła, gdyby nie jej humor.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
- Jak to nie pijesz?- Jim się nieźle zdziwił no bo jak to nie piła. Wszyscy pili. Tak już był skonstruowany ten świat a kto nie pił był z policji a wiadome, że policji nie lubimy.
Jakże inteligentne Hmmm wyrwało się z jego ust. Potem podrapał się po kudłatej głowie. W sumie wolałby po jajkach ale tak przy damie nie wypadało.
- No dajesz co ci zależy zatykasz nosek i łykasz. Zobaczysz będzie ci lepiej obiecuję.- zachęcał Ledwitch.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Zamilkła na chwilę i popatrzyła na kieliszek, zastanawiajac się.
- Pozwolisz mi iść do domu jak to zrobię? - skoro kieliszek był duży, a Naina mała i do tego niepijąca, to pewnie ją nieco będzie zawiewać w drodze do domu, ale trudno!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
- Jak wypijesz dwa to mogę nad tym pomyśleć.- wyszczerzył się w uśmiechu i wcale jej przecież niczego nie obiecywał. Miał potem w planach przypinanie ogonka do xaribala ale Naina na razie nie musiała o tym wiedzieć.
- No na trzy. raz dwa trzy.- jego kieliszek został opróżniony.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Nie pomyśleć, chcę wracać - odsunęła się z drogi jakiegoś zataczającego się gościa ze swoją kobietą, ale zaraz wróciła do Jima, bo był jakąś stałą w tym chaosie. Popatrzyła na kieliszek niepewnie. Na raz? Taki duży? Do Fayi z połykaniem takich, i innych rzeczy bez problemu. A nie, ona teraz gryzła popiołem Aarona w dupe. Popatrzyła jak Jim wypija swój i wzięła w dłoń ten dla niej. Wolała tego nie wąchać. Wolała nie pytać co to jest. Westchnęła po raz kolejny i spojrzała na myśliwego, mając nadzieję, ze nie kłamie. Wzięła kieliszek, naprawdę zatkała sobie nos, bo chyba by umarła i wypiła co miała, krzywiac się gdy puściła nos. A potem się biedna rozkaszlała, bo w życiu nie piła wódki. Kiedyś wino. Ale bardzo mało i wcale jej nie smakowało. To było jeszcze gorsze.
- Jest okropne - wychrypiała w przerwach między krztuszeniem się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
<- szpital

Przerwa na lunch między dyżurami obowiązkowa! Normalnie by pewnie zjadł coś na stołówce, by jak najszybciej wrócić do pracy , ale Święto Ognia kusiło pysznym jedzeniem i wesołą atmosferą. Odkąd Naina zamknęła cukiernię, cierpiał na niedosyt bułeczek, pączków, eklerków, ciast, pałeczek cukrowych...apropo Nainy, czy ona tam czasem nie stała z myśliwym, którego kojarzył z wyprawy ratunkowej? Ledwitch, bodajże ? I czy ona...piła?!
Aż przekrzywił głowę na bok, patrząc jak mordka jej się krzywi. W końcu zawsze odmawiała alkoholu...I nigdy nie chciała z nim nigdzie wyjść.
Może Isa miała rację ? Ona go po prostu nie potrzebowała. Jedyną potrzebą było to, by dał jej spokój. Bo to tylko z nim nie chciała się pokazywać i tylko jemu odmawiała. Z innymi nie było takiego problemu.
Uśmiechnął się ponuro. Niech tak będzie. Będzie musiał przyznać Isie rację.
- Dwie drożdżówki z jabłkami, proszę - uśmiechnął się do sprzedawcy. Zapłacił za nie i zniknął w tłumie
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
Poklepał ją po plecach jak zaczęła kaszlać.
- Nieźle kurczaczku.- roześmiał się. Widać, że kobieta za bardzo styczności z alkoholem nie miała w sumie ciekawy był jak na nią zadziała. Może przynajmniej raz się uśmiechnie.
- To było na jedną nogę. Teraz na drugą bo by człowiek krzywo chodził a tak przeca nie można.- podał jej kolejny kieliszek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Uspokoiła się w końcu, ale oczy miała całe mokre od tego kaszlu. Otrząsnęła się. Nie smakowało jej wcale.
- Nie, jedno starczy, naprawdę.. - odkaszlnęła jeszcze. Chwilę później poczuła lekkie krecenie się w głowie. Potarła powieki.
- Wolałabym to czymś popić. Najlepiej w domu, herbatą - dodała zaraz, wciąz obstając przy swoim.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
-O popitka?- stropił się trochę bo on miał już tak przepalone gardło, że nie potrzebował ale to była kobieta. Delikatny kwiatuszek. Teraz coś bliżej kaktusa ale co tam.
Dostrzegł stoisko z lemoniadą więc pociągnął w tamtym kierunku Nainę. Za chwilę dumny z siebie wręczał jej kubeczek chłodnego napoju.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Plac
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16, 17, 18  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-