IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plac

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Plac to miejsce, gdzie odbywają się wszystkie większe imprezy miejskie. Na co dzień jest to także postój dorożek, czyli eleganckich, zadaszonych machin napędzanych parą. Woźnica jest czysty i uprzejmy, a na jeden raz może zabrać do 4 pasażerów.

Cena przejazdu:
opłata jednorazowa od osoby - 2 Kredyty


Na placu można również spotkać postać NPC, Edwarda Withinghall-Brownsa. Jest to niezwykle bogaty jegomość, który jest jednak strasznie roztrzepany! Co chwilę coś gubi. Zapewne czasem Cię zaczepi, i poprosi o pomoc. Oczywiście w zamian na pewno da coś w zamian. Pomożesz nieszczęśnikowi?


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Paź 22, 2014 8:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
Birdie zmarszczyła czoło, obserwując ten bezczelny uśmiech, idealnie pasujący do kogoś, kto uważa się za największego bohatera Zigguratu. Kobieta zaś uśmiechnęła się jakby chciała powiedzieć powiedzieć, że to nie wywoła u niej nóg jak z waty.
- Tak samo pomocny jak na pustyni.
Odpowiedziała i przejechała dłonią po swych włosach, strącając jeszcze jedno ziarenko kukurydzy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
Och i jeszcze go komplementowała. Musiał się jej naprawdę podobać jak mu od razu takie uśmieszki i spojrzenia rzucała. W końcu był dobra partią mógł mieć powiedzenie u kobiet a nie, że tylko za Bricem latają jak oszalałe.
- Jeszcze tu siedzicie? Byłem pewny, że już dawno żeście polecieli do siebie.- stwierdził wpatrując się w kobietę. Nie czytał gazet to nie był zorientowany czy tu byli czy nie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
Jakim cudem Jim miał więcej punktów inteligencji? Birdie poprawiła jasną koszulę, która chciała uciec ze spodni i westchnęła. Tak, miała ochotę już dawno stąd zwiać, ale nie było jeszcze okazji.
- Nie czyta pan gazet, że taki niezorientowany jeste? Trwają pracę nad odbudową samolotu.
Ale przeciągają się, bo nie chodzę do pracy Odpowiedziała, trochę niecierpliwie, ale co się dziwić, skoro omal zębów sobie nie wybiła, a Jim śmieszkował, jakby specjalnie na niego wpadła.
- A pan nie na pustyni? Nie ma kogo.. ratować? - Chciałoby się rzec, postrzelić?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
--> z domu Silvertona

Z mieszkania Dave'a na plac nie było wcale tak daleko jakby mogło się wydawać. Podróż piechotą nie zajęła im dłużej jak piętnaście minut, w trakcie których rozmawiali ze sobą w mniej lub bardziej ożywiony sposób na różne tematy. Trochę o kulinariach (Dave upierał się że marchew mogła smakować jednak lepiej gdyby dodał jeszcze trochę cukru), trochę o pracy (głównie stresował się tym, że idzie na żywca stoczyć bój z ambitną rolą tła dla innych aktorów) a także o zupełnie innych nic nie znaczących dla fabuły pierdołach. Gdy w końcu dotarli na plac Silverton zaczął rozglądać się wokół siebie, chcąc dostrzec jakiś punkt od którego warto byłoby zacząć obchód.
- No to jesteśmy. - Odezwał się do Nicka, uważając na nieco za bardzo podchmieloną i rozkołysaną w tłumie kobietę. - Gdzie idziemy? Pod scenę? Ślepy jestem, nie widzę z daleka co się tam dzieje.
Rozejrzał się jeszcze raz na boki. Było tłocznie ale i spokojnie. Widział miejsce gdzie można było poćwiczyć umiejętności strzeleckie, coś na reakcję... jest co robić. Spojrzał pytająco na Nicka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
- No nie czytam.- przyznał się z lekki wzruszeniem ramion. gazeta to on się najczęściej podcierał bo w trzeciej strefie nie było łatwo o taki luksus jak papier toaletowy.
- Hmm no to wychodzi chyba z tego, że nie szybko wrócicie do domu. O ile w ogóle wrócicie. Przeca może się okazać, iż odbudowa jest niemożliwa albo ten nowy samolot nie będzie latał.- Ledwitch tak sobie rozmyślał głośno nad porażkami obecnej technologi.
- A no nie. Dopiero co wróciłem z polowania.- zupełnie nie wyłapał jej sarkazmu.- No ale jak się panience tam podobało to mogę zabrać na wycieczkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Nicolasowi od razu poprawił się humor, kiedy znaleźli się wśród ludzi. Lubił Święto Ognia za atmosferę, która tu panowała, takiej szczerej beztroski.
- Możemy wpierw pod scenę. A potem może na ten konkurs strzelecki? To może być zabawne. Zupełnie nie mam cela. - stwierdził rozbawiony, manewrując między ludźmi.
- Czy może najpierw po piwku? - wskazał na stoisko z piwami, kiedy przechodzili gdzies niedaleko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 196
avatar
płk James Fraser
/ początek

Miał służbę. Jako, że był dowódcą to wybrał sobie rejon, który mu najbardziej pasował a tak się składało, że była to dziś pierwsza strefa i święto ognia. Ubrany w mundur i wyglansowane buty przechładzał się pomiędzy  bawiącymi się ludźmi. Nie było jeszcze bardzo późno więc nie było zbyt wiele incydentów, które musiałby tłumić. Tu i ówdzie dostrzegał swoich podkomendnych.
Przeszedł właśnie tuz przed Nickiem i Davem a potem pochylił się wypinając zgrabne pośladki, oczywiście dlatego, że dojrzał pieniążek leżący na ziemi i musiał go podnieść. Ruszył dalej pełnić swoje obowiązki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Atmosfera faktycznie była dobra. Silvertonowi nigdy nie przeszkadzały tłumy więc i on czuł się dobrze wśród takich zgromadzeń. Dobrze rozplanowane ognie i światła dodawały uroku całemu placowi, rozświetlając wiele kątów.
- Nie. Scenę jednak odwiedzimy potem. Możemy wpierw pójść na konkurs, nigdy z niczego nie strzelałem ale nie licz na fory. Mam zamiar skopać Ci dupsko z kretesem.
Odparł mu gdy przeciskali się pomiędzy ludźmi. On szedł za nim, jakoś z przyzwyczajenia wolał iść za kimś niż samemu prowadzić.
- Piwko? - Zabrzmiał niepewnie. - W sumie dlaczego nie?
Rozglądał się wokół wyszukując kolejnych atrakcji gdy tuż przed nimi pojawił się pułkownik Fraser. Jego twarz ozdobiona w mundur potrafiła skutecznie przyciągnąć uwagę więc nic dziwnego, że Dave zatrzymał na niej wzrok na chwilę dłużej. A że był przystojny to dlaczego miałby sobie nie popatrzeć? Przecież to nic nie kosztuje. On też dostrzegł pieniążek ale za późno, nie było szans na to aby mógł ubiec Jamesa i sprzątnąć mu znaleźne sprzed nosa. Gdy się wypiął (oczywiście po pieniążek, nie w żadnym innym celu, gdzieżby) nie mógł nie spojrzeć. Przecież to powszechnie znana prawda, że każda męska dupa odziana w mundur potrafi przykuć nie tylko kobiecy ale także i pedalski wzrok. Wszystko trwało jednak bardzo krótko, więc i patrzenie nie trwało długo a Dave wyminąwszy przystojnego pułkownika kontynuował swój pochód za Nickiem. W pewnym momencie szturchnął go lekko łokciem w bok, być może akurat w ten bolący.
- Fiu fiu, Nick! - Mówił z cicha, żeby nie doszło do nieproszonych uszu. - Widziałeś to? Tego żołnierza co coś z ziemi podnosił. Nieźle tam w wojsku sobie te dupy wytrenowali, nie?
Aż obejrzał się za siebie raz jeszcze na krótko lecz jego wzrok na Frasera już nie natrafił. Skierowali się ku stoisku piwnemu Angusa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Parsknął śmiechem.
- Dobrze, zapamiętam sobie. Tylko się nie zdziw jak przegrasz!
Szedł może z metr przed Silvertonem, więc A) nie widział tego wzroku na tyłek Frasera, B) sam mógł na niego zerknąć, robiąc nawet sam do siebie minę "niezła dupa". Wojskowi mieli coś w sobie. A może to ten mundur? Może Nico powinien założyć przy Dave ten mundur, w który kiedyś wbił się na imprezę przebieraną u Oselów? A może to było u Marchantów? Frania ma sklerozę.
- Auu... - jęknął, bo Dave trafił akurat w ten bolący bok. Obejrzał się za siebie, wpierw na Silvertona, a potem na Frasera, który zniknął w tlumie wraz ze swoim zgrabnym tyłkiem.
- Widziałem. Niezły nie? - mruknął ciszej, nachylając się w jego stronę - Wiesz Silverton, nie jest jeszcze za późno żebyśmy poszli do woja. - parsknął śmiechem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
- Oczywiście, że wrócimy.
Odpowiedziała, chyba olewając propozycję wycieczki na pustynie, pod przewodnictwem Jima. Skinęła głową, chyba chcąc się pożegnać, ale mężczyzna mógł to przyjąć jako zgodę na jego pomysł z wyprawą.
Birdie odwróciła się i ruszyła przed siebie, pokazując, że tyłek mógł ładnie wyglądać także w spodniach. Sukienka do tego nie była potrzebna!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
O naprawdę chciała iść na pustynię? Trochę go tym zaskoczyła. Raczej się nie spodziewał i teraz będzie musiał wszystko zorganizować, ale może za to pobzyka. Ech Ledwitch.
Tak się zamyślił, że nie zauważył, kiedy kobieta ruszyła do przodu chwilę więc mógł podziwiać jej tyły opięte spodnia. Niby widok dobry a ręki pod to nie wsadzisz.
Dogonił szybko Birdie.
- To może na piwo pójdziemy?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 233
avatar
Birdie Steer
Spojrzała na Jima z zaskoczeniem. Nie tylko z powodu jego towarzystwa obok, ale także przez propozycję, jaką złożył. Czy on nie rozumiał prostych, zawiłych, kobiecych znaków?
- Nie.
Odpowiedziała więc wprost i zwróciła twarz przed siebie. Była pewna, że chłop da sobie spokój i zrozumie, że nie pobzyka. Chyba, że na pustyni znajdzie jakieś kwiatki i pszczółki. Sam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Spojrzał na niego z dezaprobatą gdy ten jęknął po jego szturchnięciu bo wyszło na to, że dolegało mu coś więcej niż tylko przeorana twarz ze złamanym nosem. Zaraz jednak się rozchmurzył gdy usłyszał co ma do powiedzenia.
- No niezły. - Uniósł obie brwi dwa razy do góry w geście tym razem aprobaty. - Możemy a nawet powinniśmy pójść. Jeśli ossstra musztra działa takie cuda na dupę to bez dwóch zdań zalecam a nawet i polecam. A pomyśl tylko, że to była tylko jedna z wielu żołnierskich dup. Byłoby na co popatrzeć na kompanii pod prysznicem... oj byłoby. - Rozmarzył się iście anielsko na twarzy używając tych swoich wyuczonych aktorskich mini gierek po czym sam parsknął śmiechem.
- Chodź na strzelnicę. Najpierw spuszczę Ci łomot, jak przegrasz to stawiasz piwo. A jeśli mi następnym razem nie powiesz co i gdzie Cię boli to dostaniesz realnie i oprócz złamanego nosa będziesz miał jeszcze podbite oboje oczu.
Pogroziłby mu palcem ale przy tylu ludziach po prostu nie wypadało się odsłaniać dlatego posłał mu nieco karcące spojrzenie przywdziane w mimo wszystko serdeczny uśmiech.

--> Konkurs strzelecki?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
- Dobra.- wzruszył ramionami na tę odmowę, której się nie spodziewał. Prosty chłop z niego była ale jak kobitka mówiła nie to znaczyło nie. Ojciec mu to dawno temu wtłukł do łba.
- No to do widzenia i ten... powodzenia z samolotem.- pożegnał się z kobietą, odwrócił na pięcie i wmieszał w tłum by pobalować.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
<--- konkurs strzelecki

Mabel uśmiechnęła się wesoło.
- No wiesz, zawsze możemy tę przyjaźń przypieczętować jeczcze alkoholem. Ale jak będę potem musiała rzygać to masz przytrzymać mi włosy i głaskać mnie po plecach - zastrzegła. - Ale ten pasek naprawdę ci pasuje! Teraz tylko musimy znaleźć coś w czym ty jesteś dobry, żebyś też coś dla mnie wygrał. Myślisz, że mają tu jakieś stoisko a la... Zbuduj sobie robota? Albooo ugotuj Mabel obiad? Albo... Eee... Kurczę w czym ty jeszcze jesteś dobry? No, ale jak chcesz koniecznie to możemy też iść tańczyć - uznała w końcu, bo przecież uwielbiała tańczyć. Tylko chyba trochę nie tak jak wyobrażał to sobie Nick. Bo kto niny miał ją nauczyć choćby takiego walca?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
- Mam całkiem mocnego sierpowego, mogę potem pieprznąć w tamten worek. - wskazał na stoisko do punching ball'u.
- Przrciez to przyjemność trzymać Ci włosy jak będziesz rzygać. - wywrócił z rozbawieniem włosami. - Proszę. - dał jej tanie wino jakie tu sprzedawali, po uprzednim kupnie.
- W ogóle... mam dla ciebie prezent. - powiedział tajemniczo - Ale mam go w domu. - zafalował brwiami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Mabel pokiwała głową z entuzjazmem.
- O tak! Koniecznie! Chcę zobaczyć jak nie wyciągasz nawet minimalnej normy tym swoim sierpowym - zachichotała. Nie żeby wątpiła w siłę jego muskli, ale odkąd zamieszkał w pierwszej strefie jakoś wątpiła by umiał się bić. W drugiej jeszcze jako tako bójki się trafiały, ale tu?
- To wypijmy za... No dobra niech już będzie przyjaźń - machnęła ręką i stuknęła kubkiem w jego.
- Prezent? Dla mnie - aż jej się oczy zaświeciły. - Chcesz mi dać automobil? - zachwyt aż bił z jej twarzy i przez chwilę wydawało się jakby naprawdę w to wierzyła. Ale zaraz parsknęła śmiechem i pokręciła głową.
- I nie powiesz mi co to, prawda?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
<--- przyczep ogon

Oczywiście wypiła ten kieliszek wódki. Teraz robiła już to ze śmiechem i nawet gdy się krzywiła wyglądała na uroczą i rozbawioną. Alkohol robił swoje. Ellie uczepiła się swobodnie ramienia Victora, gdy szli przez plac. Zastanawiała się, gdzie jest magiczna granica alkoholowego upojenia. Czy może jeszcze wypić coś? Czy może już nie wypada? Te pytania jednak szybko opuściły podpita główkę Ellie. W końcu była tu z Vctorem, z przyjacielem, z kimś, przy kim mogła czuć się swobodnie, prawda? Wiec przytuliła głowę do jego ramienia.
- To jest bardzo udany wieczór, Victorze. Nawet nie wiesz, jak poprawiłeś mi hu...
Nieuważnie potknęła się o coś i szarpnęło nią do przodu.

Kostałki dla Victora: :
 
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
- Ha ha, ale z ciebie przyjaciółka, że we mnie nie wierzysz. - pokręcił głową, stykając się z nią. Wypił trochę tego wina stwierdzając ze wcale nie takie najgorsze.
- Nie, nie automobil. - parsknął. - I nie powiem ci. Musze widzieć twoja minę. - wyszczerzył się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
- To z ciebie właśnie okropny przyjaciel, bo mówisz mi, że masz dla mnie prezent, a potem nie mówisz co, a zanim go dostanę to jeszcze tyyyyle czasu minie! - popatrzyła na niego z wyrzutem, jednak nie miała charakteru, by gniewać się długo, więc zaraz uśmiech wkradł się na jej usta. - To co do dona? I idziemy w tany?!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
Miał minę, która sugerowała, że powstrzymywał śmiech. No przrciez jej nie powie!
- Do dna! I poczekaj jeszcze godzinę to się dowiesz. A warto być cierpliwym! - wysuszyli kielonki do dna, wyrzucili kubeczki i Nick pociągnął Mabel do tańca. I przrciez tu się walców nie tańczyło. Było szybko, skocznie i wesoło!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 953
avatar
dr Victor Howard
3!- Łapiesz Ellie, ale z zaskoczenia sam tracisz równowagę i wywracasz się na dziewczynę Cool

Ach, alkohol. Mógł wpędzić cię w depresję, jednak spożywany w odpowiednim towarzystwie rozjaśniał nawet najbardziej chmurne dni. Była to definitywnie jedna z prawd ludzkości, znana od wieków.
- Ellie! - wyrzucił tylko z sibie łapiąc, dziewczynę, gdy ta się potknęła. I wydawałoby się, że oboje wyjdą z tego bez potrzasku, ale ten właśnie wspaniały alkohol, który napędzał ich dobry humor, spowalniał jednocześnie reakcje i zaburzał działanie błędnika. Więc o ile Victorowi udało się złapać w porę dziewczynę, o tyle równowagi nie zdołał utrzymać.
Zaklął cicho pod nosem, gdy obil sobie łokcie, ale przynajmniej nie zwalił się całym ciężarem na Ellie. Jedną ręką ręką wciąż obejmował ją w talii, więc chcąc nie chcąc jego twarz znalazła się na wysokości jej biustu. I choć rozsądek krzyczał "Nie gap się, debilu!", nie miał na rauszu tyle silnej woli, by od razu oderwać wzrok.
- Wszystko w porządku? - zapytał wypukłości Ellie i wtedy dopiero podciągnął się do góry, by znaleźć się na wysokości jej twarzy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 791
avatar
Mabel Grey
Miałam na myśli, że Mabel nie znała żadnych podstawowych kroków. A tych do walca człowiek uczy się zazwyczaj jako pierwszych.
- No dobra, ale jak za godzinę nie pójdziemy to zacznę wariować! - oświadczyła wszem i wobec i dała się porwać w tany. Albo to ona ostatecznie rwała Nicka, bo złapała go za nadgarstki i zaczęła kręcić się jak dzieciak.
- Łiiiiiii!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1500
avatar
Nicolas Fitzroy
- Dobrze, w ciągu godziny pójdziemy. - odpowiedział nadal rozbawiony. Może właśnie z tego prezentu? No to było coś.... niekonwencjonalnego!
Zaczął się smiac, wirując z Mabel w koło. Wariatka! Ale to chyba było jakieś przeznaczenie, że wpadła kiedyś odebrać do nich swoje pranie trafiając na Nicka. Zycie jest przy Meb trochę bardziej kolorowe.
- W głowie nam się zakręci!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Krzyknęła, spadając na ziemię. Boleśnie uderzyła plecami o glebę, ręce zacisnęły się kurczowo na ramionach Victora. Dobrze, że sobie głowy nie potłukła. Sytuacja nagła, niespodziewana, która dodatkowo pierwszy raz tak bardzo zmniejszyła odległość między nimi. Nie dość, że obejmował ja w talii, to jeszcze...
- Victor! - szepnęła jakby bardziej intensywnie i ostrzegawczo, widząc, że gabi się na jej biust. Ale czy miała mu za złe? Raczej nie, to tylko pruderia przez nią przemawiała. Ale alkohol sprawiał, że czerpała przyjemność z bliskości młodego lekarza. Leżał na niej, podpierając się tylko na jednej ręce, jego twarz była tak blisko. Oczy, usta... Miała ochotę go pocałować, ale zamiast tego odchrząknęła.
- T-tak. - odparła, zająknąwszy się nieco. - Jestem cała. - uśmiechnęła się nieśmiało, na policzkach pojawił się rumieniec. - Pomożesz mi wstać?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Plac
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-