IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Plac

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11 ... 18  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Plac to miejsce, gdzie odbywają się wszystkie większe imprezy miejskie. Na co dzień jest to także postój dorożek, czyli eleganckich, zadaszonych machin napędzanych parą. Woźnica jest czysty i uprzejmy, a na jeden raz może zabrać do 4 pasażerów.

Cena przejazdu:
opłata jednorazowa od osoby - 2 Kredyty


Na placu można również spotkać postać NPC, Edwarda Withinghall-Brownsa. Jest to niezwykle bogaty jegomość, który jest jednak strasznie roztrzepany! Co chwilę coś gubi. Zapewne czasem Cię zaczepi, i poprosi o pomoc. Oczywiście w zamian na pewno da coś w zamian. Pomożesz nieszczęśnikowi?


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sro Paź 22, 2014 8:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
-No, na razie.-rzuciła do przebierańca, a kiedy odszedł wzruszyła ramionami ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.-Nie mam zielonego pojęcia kto to.-zaśmiała się krótko.
Minnie raczej chodziła z dziewczynami z pracy. Laura czasami dała im dzień albo wieczór wolny, żeby mogły oglądać pokazy. Ale to Leviani musiała mieć baaaardzo dobry dzień.
-Jestem Michelle.-przedstawiła się, uśmiechając się lekko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Ta kobieta kogoś mu przypominała. Ale kogo? Przeszukiwał wszystkie swoje "pamięciowe szufladki", tak szybko jak się dało. Po paru sekundach zamyślenia, naprawdę ciężkiego kalibru, doszedł do wniosku, że jakoś przypomina mu siostrę. Twarz, a może włosy podobne? Nie mógł jej jakoś dopasować. Wspomnienie o siostrze rozmyło się z czasem. Jedyne co pamiętał naprawdę dobrze, to jej śmiech. Ach.
Wrócił z krainy zamyślenia z powrotem do swojego ciała i przyjrzał się kobiecie uważnie.
Cóż.
- To dobrze. - kiwnął głową.
- Pani tu tak sama? - zapytał rozglądając się po ludziach wokół. Jakoś nikt do niej nie podchodził, czyli wniosek prosty. Zastanawiał się co jeszcze powiedzieć. Nudził się, a ostatnio doszedł do wniosku że praktycznie nikogo nie zna w tym mieście. Zawsze sam, on, rewolwer i obowiązek. Wszystko i nic. I pomyśleć, że kiedyś miał znajomych... A teraz kontakty międzyludzkie zdecydowanie nie były jego mocną stroną.
- Wie Pani, chodzenie samotnie po wszelakich imprezach tego typu, jest wręcz niebezpiecznie. Psychole, mordercy, gwałciciele i całe inne to tatałajstwo tylko czeka, aż znajdzie się jakiś smakowity kąsek. - powiedział w końcu.
Jakże on umiał nawiązywać znajomości. Boże, aż mu się żal samego siebie zrobiło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Ukradkiem zlustrowała mężczyznę. Nie znała go. Nie był klientem jej sklepu a i po za nim nie miała okazji nigdy spotkać tego pana. W sumie to nie wiadomo czy czy kiedyś gdzieś nie minęli się na ulicy, zupełnie nieświadomi swojego istnienia.
Kiwnięciem głowy potwierdziła, że sama i zrobiła wielkie oczy słysząc ile niebezpieczeństw tu na nią czekało. Ktoś inny mógłby pomyśleć, że nieznajomy chce ją ostrzec przed samym sobą ale Beth była na to zbyt ufna. Ona wzięła słowa mężczyzny za dobrą monetę. Pomyślała, że to naprawdę urocze, iż tak ostrzega w gruncie rzeczy nieznajomą sobie kobietę.
- Och jestem pewna, że w tym tłumie ludzi nic mi nie grozi. Przecież taki gwałciciel czy morderca nie odważy się napaś mnie na oczach ich wszystkich.- lekko przechyliła głowę. - Przynajmniej tak mi się wydaje. Chyba się nie mylę?- posłała mu pytające spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Matt na pewno nie ostrzegałby jej przed sobą. To by było bez sensu... A poza tym, był za dobrym człowiekiem by w ogóle pomyśleć o gwałcie na jakiejś kobiecie. A co do morderstw... Zabijał tylko "tych złych". Jeśli ktoś komuś nie zrujnował życia, czy czegoś w ten deseń, to po prostu nie zabijał. Proste.
Dobra dusza płatnego zabójcy. Kompletnie pozbawione sensu, gdyby ktoś go pytał, ale jednak... możliwe.
- Ja widzę to tak... - zaczął, bo najwyraźniej chciała by przedstawił swój punkt widzenia - Taki gwałciciel, czy morderca, czyha sobie gdzieś w tłumie i szuka takiej samotnej duszyczki, jak na przykład pani, która się nie obroni. Idzie za nią, co zapewne w tłumie ujdzie jej uwadze, a później, gdy opuści obszar takiej imprezy, idzie za nią i w dogodnym momencie zaciąga gdzieś w ciemny zaułek. - przynajmniej tak mu się wydawało. To by było w miarę logiczne. Morderca, ni gwałciciel, raczej nie dopnie swego na placu pełnym ludzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
- Mnie też czasem zaczepiają - uśmiechnęła się do niej. Miała na myśli to, że przebierańcy na festynie zaczepiali większość ludzi. Bynajmniej nie to, że ci wszyscy ludzie uprawiali nierząd. Bo nie wiedziała!
Pomyślała, że powinna przyjść tu wieczorem z Romeseyem i Leanne. Co prawda mieli egzaminy, ale... chyba jedna noc by ich nie zbawiła? Jej z resztą też.
- Słyszałaś o śmierci Danfortha, Michelle? - zapytała. Była ciekawa opinii innych. Wszystko mogło pomóc jej w napisaniu artykułu, którego zamysł początkowy najwyraźniej porzuciła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
// początek

Na placu pojawiła się także Clem, której krótkie włosy były przetrzymywane przez google, a kurtka chyba nie pasowała do panienek w jej wieku. Ale panienką to ona nie była, włócząc się po mieście i szukając okazji do zarobku. A jarmark był idealną okazją do zwinięcia sporej sumki. Mało kto zwracał uwagę na przechodzących ludzi, których teraz było chyba z trzy razy więcej niż na co dzień.
- Już gwiazdy wiedziały, że gdzieś na pewno spotkam Cię. I, że wróżby z dawnych dni, nie spełni nikt, tylko Ty.
Nuciła pod nosem i rozglądała się pilnie dookoła, szukając istoty, której naiwność aż będzie biła w oczy. Kręciła się między stoiskami, szukając ofiary, jaka właśnie stanie z portfelem w dłoni, chcąc zakupić jakieś bzdety.
Dla Clem było niepojęte jak można kupować takie głupoty. Ale są ludzie i frajerzy!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Uśmiechnęła się serdecznie. Tak, przebierańcy często zaczepiali ludzi. Ale raczej nie mówili, że wpadną do nich wieczorem do burdelu. Minnie naprawdę nie poznała po głosie klienta, ale to było nie ważne. Już go nie spotka, a on wieczorem się zawiedzie.
-Francisa Danfortha?-zapytała, ale od razu pokiwała twierdząco w głową. W tym butiku co była ekspedientka rozmawiała akurat z koleżanką. Roznosiła takie ploty, że Michelle aż było głupio ją słuchać. Że Danforth to pedofil, że brudne dzieci po sklepach prowadza i że pieniądze za siedzenie cicho daje. 
-Gadali o tym w sklepie... I że niby miał coś wspólnego z aferą wujków... Ale ja jakoś w to nie wierzę.-wzruszyła ramionami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Dziewczyna słuchała go z zainteresowaniem bo szczerzemówiąc, beztrosko nigdy się nie przejmował takimi aspektami a może dlatego, że wcześniej prawie zawsze towarzyszył jej Noaha wiec nie miała się czego bać. Przemowa nieznajomego uświadomiła jej, że teraz jest zdana tylko na siebie i swoje siły i, że dobrze byłoby posłuchać mądrej rady.
- Wie pan co może zabrzmię jak głupiutka kobieta ale nigdy naprawdę nie myślałam pod tym kątem. - wzruszyła lekko ramionami.- Chyba wydawało mi się, że ten problem mnie nie dotyczy, bo przecież takie rzeczy nam się nie zdarzają.- podniosła na niego spojrzenie.- Chyba będę musiała na siebie bardziej uważać a u pana mieć dług wdzięczności.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 313
avatar
Lucy Brightlight
- Tak - pokiwała głową, kiedy Michelle wypowiedziała jego imię.- O niego mi chodzi.
Splotła dłonie za plecami słuchając uważnie. Nawet na moment nie dawała towarzyszce odczuć, że jej nie słucha. Bo przecież słuchała, i to uważnie. Czego mogła się dowiedzieć na temat Danfortha od innych? Przede wszystkim mogła poznać ich opinię na jego temat.
- Dlaczego nie?- przekrzywiła głowę. Obejrzała się za żonglerem, który właśnie obok nich przeszedł podrzucając błyszczące piłki. Dźwięk dzwoneczków doszytych do jego spodni roznosił się jeszcze przez chwilę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
A któż normalny by się przejmował tym, że na pierwszym lepszym festynem może paść ofiarą morderstwa, czy gwałtu? Chyba nikt. A Matt wspomniał o tym z czystej dobroci serca, bo jedna uświadomiona duszyczka więcej, to jedna uświadomiona duszyczka więcej.
- Nie, nie zabrzmi pani jak głupiutka kobieta. - powtórzył - Brzmi pani jak normalna kobieta, która nie myśli o tym co może ją czekać na festynie. - zmarszczył czoło w zamyśleniu - I w zasadzie, to chyba stan błogiej nieświadomości jest lepszy od niepewności. Od myśli, że każdy z tych bawiących się ludzi może nie być tym na kogo wygląda. - westchnął.
- Tak, większa uwaga jest wskazana, ale dług wdzięczności już niekoniecznie. - chyba powoli się rozkręcał. - Bo za możliwość uniknięcia złego losu, płaci pani cenę niepewności, a może nawet i strachu. Wymiana, moim zdaniem, uczciwa.
Jak to w życiu bywa, nic za darmo. - uśmiechnął się lekko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Mężczyzna podrapał się po piersi. Swędziało go od rana. I jeszcze ta wysypka... Cholera, no przecież się mył. Może nie zawsze szorował, bo woda kosztuje, no ale! Przez tę godzinę czy dwie uwierzył, że kryzys został zażegnany, jednak nic z tego. Zmarszczył lekko brwi i podrapał się jeszcze raz. Czy to przez to tanie mydło do prania? A może jeszcze coś innego? Uczulenie na Fechnera? Bo na pewno nie na pieniądze.
Przystanął przy jednym ze stoisk i zagapił się w barwne puzdereczka. Nie, żeby któregoś potrzebował, bądź by zamierzał na jakiekolwiek wydać choćby pół kredyta. Nic z tego.

To szansa dla Clementine na poćwiczenie reakcji i być może zdobycie kilku pieniążków! Rzucasz dwiema kośćmi. Jeśli chcesz dyskretnie zanurkować lepką rączką do kieszeni marynarki Starlinga, musisz przekroczyć w sumie 22 punkty.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth na szczęście w żadnym wypadku nie miała zamiaru zmienić się w paranoiczkę. Byłby to wbrew jej naturze. Zresztą ona zawsze usiłowała dostrzec w ludziach ich lepsze strony i wierzyła w dobro tkwiące w ludziach. Pewnie to pozwalało jej na uśmiechanie się przyjaźnie do nawet nowo poznanych osób jak to czyniła w tej chwili. Zgodziła się jednak z mężczyzną, że powinna się wykazać nieco większą ostrożnością. I co ciekawe to była pewna, że Naina podzielałaby zdanie nieznajomego a i pewnie dołożyłaby kilak słów na ten temat od siebie.
Odwzajemniła uśmiech nieznajomego i wyciągnęła dłoń w jego kierunku.
-Skoro już przyjmuję od pana dobre rady to wypadałoby się przedstawić. Jestem Beth Sanders.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
19

Wydawało się Clem, że znalazła wymarzonego frajera. Bo żeby chłop oglądał puzderka?! Nawet jeśli kupował je na prezent, to mógł wybrać okazalsze miejsce niż durny festyn! Prażoną kukurydzę kupiłby! Dziewczyna obserwowała go przez chwilę, rozbawiona będąc jego ciągłym drapaniem się. Może miał wszy? Jednak nawet ta myśl nie odstraszyła Clem od łatwego zarobku. Może dlatego, że była głodna? Albo najzwyczajniej w świecie pazerna. Krążyła ona wokół faceta, zbliżając się z każdą minutą coraz bliżej. Od jednego stoiska, do następnego, udając zainteresowanie towarami. W końcu stanęła obok, najpierw z jednej strony, by zwrócił na nią pierwszą uwagę i nie kłopotał się z tym za chwilkę. Wyminęła Jaspera, by przystanąć po drugiej stronie i sięgnęła do jego kieszeni, wpatrzona w stoisko.
Eh jeszcze się musi wiele nauczyć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
A czy ktoś chciał się zamieniać w paranoika? Czasami tak się dzieje i już. A Matt oczywiście o tym uprzedził, co by nie wyjść na jakiegoś słodzącego życie dziwaka.
Życie jest gorzkie. I nawet setki takich "słodziutkich" osób tego nie zmienią. Więc bycie jedną z nich byłoby bez sensu.
Sam plasowałby się w grupie "przygnębionych realistów". Lecz bynajmniej nie pesymistów. Pesymista narzeka, że szklanka jest do połowy pusta, a Matt stwierdziłby że to dobrze, że w ogóle jest jakaś szklanka.
Choć nie wierzył w dobro tkwiące w ludziach, mógł uwierzyć, że są ci "mniej źli". I na oko, ta miła osóbka na którą wpadł była właśnie jedną z nich. Przekonanie, że ludzie są dobrzy, szybko zginęło po paru wyprawach i zaznajomieniem się z tym "mroczniejszym" ludzkim światem.
Uśmiechnął się szerzej i uścisnął jej dłoń.
- Matthew Feather. - podrapał się po głowie.
Może jednak nawiązywanie znajomości nie szło mu aż tak źle jak sądził?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Miło mi pana poznać.- dodała formułkę, którą się przy takich okazjach wypowiadała no i w sumie to naprawdę było jej miło, wiec ie był to tak do końca pusty banał.
-Nikt panu nie towarzyszy?- rozejrzała się dyskretnie czy przypadkiem nikt zaraz na nią krzywo nie będzie spoglądał, bo to w sumie nigdy nie wiadomo co i gdzie w trawie piszczy. A nuż by się druga połowa nagle oburzona pojawił i awanturę wywołała, chociaż rozmowa była najzupełniej niewinna.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Cóż, formułka. Oczywiście zapomniał. Bywa i tak, nie? Za to uśmiechnął się lekko.
- Także mi miło. - powiedział, co by na chama nie wyjść. W zasadzie, to rzeczywiście było mu miło poznać tą kobietę, więc bynajmniej nie kłamał.
Prawie się zaśmiał. Osoba towarzysząca! Dobre. Ciekawe z kim mógłby przyjść? Tylko ze sobą... No i może z tą sąsiadeczką, ale to już mało prawdopodobne.
- Nie. - wzruszył ramionami - Powiedzmy, że raczej nie mam głowy do nawiązywania znajomości. - uśmiechnął się krzywo.
Fakt, relacje międzyludzkie raczej nie były jego mocną stroną. Choć miał i lepsze momenty. Choćby popijawy z sąsiadką, czy chociażby rozmowa którą właśnie toczył.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Znowu się podrapał, tym razem w ramię. O co chodziło? I jemu wszy przeszły przez myśl. w końcu miał sąsiedztwo takie a nie inne, więc kto wie, czy czegoś od nich nie podłapał? A może to od Aarona? Miał ochotę oprzeć się plecami o jedną z drewnianych podpór budki i podrapać się nią po plecach. Był tym tak zajęty, że wyjątkowo nie pilnował swojej portmonetki znajdującej się w kieszeni marynarki. Na szczęście tej wewnętrznej. Ale luzem też miał kilka kredytów.
Szkoda, dla małej złodziejki oczywiście, że nie udało się niczego zabrać. Jasper w tej całej swojej drapaninie poczuł niewielki ciężar w kieszeni, którym była drobna rączka. Zaraz wsadził tam tez i swoją rękę, żeby złapać złodzieja na gorącym uczynku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
Dziewczyna zdążyła tylko poczuć rozczarowanie brakiem portfela w kieszeni, czując tylko drobniaki, luzem rzucone na dnie. Ale ponieważ Clementina nie zamierzała wybrzydzać, już zgarniała kilka pieniążków garść i chcąc dłoń zabrać, poczuła dotyk mężczyzny. No nie! Tak to się nie bawimy!
Zaraz więc szarpnęła ręką, z drobniakami jakie zdobyła i popchnęła mężczyznę, by dać dyla. Bo z takiego założenia dziewczyna wychodziła, że lepiej zwiewać niż się tłumaczyć. A co jak co, ale zwiewać potrafiła!
Przynajmniej do tej pory!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Zmarszczył brwi trzymając jej rękę. Nie chciał puścić, ale złapał ją za słabo. Bo znowu zaczęły swędzieć go plecy. Nie przypuszczał, że da się niemal okraść (niemal, bo jeszcze nie wiedział, że trzymała w piąstce jego całe pięćdziesiąt ril) małej, przypominającej żabę dziewusze. Już chciał rzucić jakiś kąśliwy komentarz pod jej adresem, kiedy popchnęła go na jakąś gruba kobietę, która odwracając się uderzyła go przypadkiem łokciem w żebra.
- Złodziejka! - krzyknął więc, kiedy zaczęła znikać w tłumie.- Złodziejka, okradła mnie!
Był oburzony. Był wciekły. Az fala gorąca go zalała na sama myśl, że ktoś mógł połasić się na jego pieniądze. Poczucie jego nadchodzącej straty już teraz stawało się doznaniem metafizycznym. Było transcendentne, nie mieściło się już w żadnych normach i granicach. Stracił kilka groszy. Ciężko zarobionych groszy.

Czy skoczna jak gazela na afrykańskim stepie Clementine wywinie się z tego?
Rzucasz na kondycję, musisz przekroczyć 20. Jeśli masz mniej, wpadasz na przebierańca na szczudłach i oboje się wywracacie. Jeśli równo- o mało co się z nim nie zderzasz. Jeśli więcej, zapindalasz dalej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Pewnie chciał się pan rozejrzeć po jarmarku i zobaczyć co się tutaj dzieje?- Beth strzelała na ślepo usiłując podtrzymać konwersację. Nie byłą zbyt elokwentna ale jakoś sobie radziła. Chyba łatwiej jej było w sklepie na jej własnym terenie- Bo ja trafiłam przypadkiem jak z ratusza wracałam i właśnie się zastanawiałam czy przyjaciółce nie kupić tej chusty.- wskazał na przedmiot, który oglądała nim pan Feather na nią wpadł.
Jej uwagę przykuły wrzaski o złodziejce, które się rozległy. Rozejrzała się niespokojnie i odruchowo sprawdziła czy ma torebkę przy sobie. Na szczęście była na miejscu.


Ostatnio zmieniony przez Beth Sanders dnia Wto Lip 22, 2014 8:20 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
20

Szlag! Dziewczyna rzuciła się do ucieczki, ciesząc się zdobyczą jaką udało się jej dorwać. Jeszcze nawet nie wiedziała ile, alezawsze to było coś a nie nic! Dziewczynie udało się wyminąć jedną osobę, drugą, ale kolesia na szczudłach już nie była w stanie. Może gdyby te swoje nogi jakoś rozłożył, to przemknęłaby pod nim, ale tak to musiała się zatrzymać.
Oddech jej przyspieszył, bo leciały za nią krzyki i ktoś mógłby ją zatrzymać! Spojrzała za siebie czy drapiący się frajer za nią biegnie i uskoczyła w bok, szukając sposobności i miejsca idealne do ucieczki. Ale pozmieniali cholerny wystrój i już nie wiedziała gdzie biec.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 213
avatar
Matthew Feather
Pokręcił głową.
- Pudło. Po prostu... szedłem przed siebie i myślałem. Zacząłem gdzieś w Slumsach, a skończyłem niedaleko Centrum z małą dziurą w pamięci. Wie pani, czasem jak się zamyślę to odpływam kompletnie. Jak ćpun jakiś. Tyle, że moim narkotykiem jest umysł. - uśmiechnął się lekko.
Nie żeby był z tego dumny. Nie raz, nie dwa, "ocknął się" w jakimś miejscu, nie wiadomo gdzie i musiał szukać drogi do domu.
- A że słyszałem jakieś dźwięki, to podszedłem zobaczyć co też się wyrabia. - tak, nawet nie wiedział że dziś jest jakiś festyn. Podobno czas to pojęcie względne. - I tak znalazłem się tutaj. Zagubiony wśród bawiących się ludzi. - znów uśmiech.
Kiwnął głową i spojrzał na chustę.
- Ładna. - wzruszył ramionami.
Jego uwagę szybko przykuły wrzaski o złodziejce. Mógłby pomóc ją złapać... Ale po co?
Prychnął tylko pod nosem.
- Złodzieje... Najniższa klasa przestępcza, gdyby ktoś mnie pytał. - westchnął. Choć po namyśle... - No, prawie najniższa. - wszelako gwałciciele byli niżej. Przynajmniej w mniemaniu dzielnego łowcy nagród.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Czasami miała wrażenie, że nie nadąża za tokiem myślowym mężczyzny ale może była na to po prostu za mało bystra. Nie robiło jej to większej różnicy bo konwersacja była interesująca.
Przez chwilę odniosła wrażenie, że mężczyzna pobiegnie gonić złodzieja, ale najwidoczniej pozostało złudne bo stał on nadal obok niej i uprzejmie z nią konferował.
-To straszne, że się tak nie boją i to w biały dzień. Miasto powinno coś z tym zrobić.- Beth pokręciła głową w geście niedowierzania nad tym co też się wyprawia na tym świecie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Poprawiła sobie torby na ręce.
-Sama nie wiem. Chyba po prostu wierzę, że ludzie nie są aż tacy źli.-uśmiechnęła się lekko-Zresztą może i nie powinnam się wypowiadać, nie znałam tego człowieka... Wiesz... Klasy społeczne jednak dzielą.
W sumie to nie zastanawiała się z jakiej klasy jest Lucy. Strzelała, że z drugiej. Jeżeli chodziło o nią to ludzie też często mówili, że pewnie jest ze średniej. Nigdy nie chodziła brudna ani zaniedbana. Może i większość ciuchów kupowała w lumpeksach, ale starała się wybierać takie, które nie wyglądały na znoszone. Nie żeby się wstydziła, że tam mieszka. Po prostu lubiła dobrze się czuć sama ze sobą i wiedzieć, że wygląda ładnie.
-Ja muszę uciekać, ale pewnie potem jeszcze na siebie wpadniemy, bo mam zamiar przyjść po południu.-uśmiechnęła się szeroko-Do zobaczenia!

/zt


Ostatnio zmieniony przez Minnie Dickens-Pie dnia Sro Lip 23, 2014 10:07 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Skoro już wpadł w szał i poczerwieniał nawet nieco na twarzy (aż po czubki uszu) a i kochał pieniądze bardziej niż własną matkę, to nie stało mu nic na przeszkodzie by rzucić się za złodziejką w pościg. Rozeźlonym wzrokiem szukał gogli na głowie, które zdążył zapamiętać. I żabiego spojrzenia. Był gotów jej te pieniądze choćby z gardła wyszarpać!

Kolejne kostki, tym razem na reakcję. Aby całkowicie umknąć temu frajerowi, Clementine musi mieć powyżej 22 punków.

Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Plac
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 18Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11 ... 18  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-