IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nathan Lamp

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14 ... 23  Next
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
First topic message reminder :

Małe mieszkanie Nathan Lamp
Mieszkanie ma dwa pokoje, kuchnię i łazienkę.
Sprzęty:
- mała kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia przegrzebała szufladę, może na chwilę wzięła w rękę odznakę, ale zaraz odłożyła. Kredyty też jej nie interesowały, nie miała zamiaru go okradać. Gumki, no dobrze, chłop się zabezpieczał, bardzo odpowiedzialnie. Przejrzała zeszyt. Nic? Zero? Kurwa mać.
Obejrzała się wokoło, najpierw zerknęła na szafę, a potem cicho nasłuchiwała. Woda jeszcze leciała. Miała nadzieję, że nie robił ją w konia.
Już prawie kierowała kroki do szafy, kiedy uznała, że sprawdzi jeszcze jedno miejsce. Podeszła do kwiatka i sprawdziła czy nie ma nic w doniczce, bądź pod nią.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Jedynie co mogła stwierdzić, to fakt że kwiatek był podlany. Zimno!

Rzucasz kostką na ślepy los
1-2  Lamb zakręcił kran, zrobiło się podejrzanie cicho.
3-4  Lamb chlapie się dalej więc śmiało możesz szukać dalej.
5-6  Coś cię tknęło i wracasz do zeszytu gdzie dostrzegasz na drugiej stronie wyduszone niewyraźnie nazwiska i daty. Musisz to jakoś odczytać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
3

I chuj bombki strzelił. Głupi pomysł. Woda szumiała dalej w rurach, więc podeszła do szafy, delikatnie ją otwierając, co by nie zaskrzypiała.
-No Lamb, przecież nie jesteś niewinny jak dziecko...-mruknęła cicho sama do siebie, szukając już czegokolwiek, bo wiedziała, że miała mało czasu. A jeszcze będzie musiała uśpić jego czujność.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Szafa jak szafa. Klika garniturów, koszule, na dole buty a na górze? Pudełka. Kilka pudełek. Są jednak wysoko. Musisz wspiąć się na paluszkach by po nie sięgnąć.

1-2 Sięgasz po pierwsze bez najmniejszego problemu, niestety jest w nim tylko naboje, kabura po starej broni.
3-4 Sięgasz po pudełko niestety, pech chciał że strącasz drugie i upada na podłogę robiąc przy tym hałas, wypada z niej paczka naboi i kabura po starej broni.
5-6 Sięgasz po pudełko niestety, pech chciał że strącasz drugie i upada na podłogę robiąc przy tym hałas wypada z niej kilka zdjęć, miedzy innymi uśmiechniętego Lamba z równie uśmiechniętą rodziną Carsellów, zdjęcie Lamba w ramce z dyplomem akademii, zeszyt który otwiera się w miejscu wklejenia artykułu prasowego "Niewyjaśniona śmierć dwóch przesłuchiwanych świadków - Lamb zawieszony".

Jeśli 5-6 masz niewiele czasu by posprzątać bajzel, co dopiero o czytaniu zeszytu.
Rzucasz jeszcze raz na ślepy los.
1-5 zdążyłaś posprzątać i wyjść z sypialni
6 zdążyłaś posprzątać i zamknąć szafę ale Lamb zastaje cię w sypialni przy szafie.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
6 i 1

Sylvia zaklęła pod nosem, kiedy pudełko wypadło jej z rąk. Rzeczy rozsypały się po podłodze, a ona padła na kolana, żeby posprzątać w trybie ekspresowym. Wrzucała wszystko jak leci, jednak rzucając na wszystko okiem. Jej uwagę zwróciły zdjęcia z Carswellami i artykuł z gazety. Był zawieszony? Szybko włożyła pudełko na górę szafy i wyskoczyła do salonu. Myśląc na szybko, położyła cicho krzesło na ziemi i oblała się alkoholem. I w takim stanie, z niezadowoloną miną, zastał ją pewnie Nathan. No co? Tylko przewróciła krzesło i wylała na siebie whisky.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
No i Lamb wyszedł, w samym ręczniku a co, nie miał się czego wstydzić, spojrzał na Sylvie i na podłogę.
- Marnujesz alkohol - rzucił z uśmiechem, jednak zaraz ją miną i poszedł do sypialni, chwilę go nie było, a po chwili wrócił trzymając w dłoni ręcznik i podkoszulek.
- Trzymaj, zostało trochę ciepłej wody, posprzątam - uśmiech nie schodził mu z twarzy, spojrzał jeszcze raz na Sylvię, na ułamek sekundy zawieszając na niej swój wzrok. Co zrobić Lamb był pedantem, do sprzątania nie potrzebna była mu kobieta.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Popatrzyła się na niego i uśmiechnęła nawet ciut przepraszająco. No teraz to musiała się umyć, cała się kleiła. A taka ładna koszula...
Odruchowo przesunęła spojrzeniem po jego klacie, a potem plecach i tyłku. Bądź co bądź - Valmount była jak facet, widząc niezły kąsek zawsze będzie się gapić. Kiedy zniknął w sypialni na chwilę wstrzymała oddech, ale nic nie zauważył, dał jej tylko ręcznik i podkoszulkę.
-Dzięki. I sory, potknęłam się.-wyjaśniła, machnęła bez sensu ręką i polazła do łazienki. Brała prysznic z myślami krążącymi wokół tego, że Lamb został zawieszony, bo... czyżby stosował kiedyś metody podobne do Kapitana? To było niepokojące. Mogła wpaść w większe gówno niż przypuszczała.
Wyszła z łazienki mając na sobie czarne majtki, a górze jego podkoszulek, bez stanika. Przez chłodną wodę miała ciarki, a przez materiał odznaczały się sutki. Uśmiechnęła się niewinnie.
-Dasz mi poduszkę?-zagryzła lekko dolną wargę. Urabiała go? Sprawdzała coś? Chuj ją wie. Może właśnie tak chciała uśpić jego czujność w stosunku do siebie. W końcu był tylko mężczyzną.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Hm, spojrzał na nią, tak on też był wzrokowcem, a nie ma co ukrywać Sylvia była niezłą panną.
- Jakoś to odpracujesz - mruknął na temat szklanki, tej rozbitej, która właśnie lądowała w koszu. Gdy podniósł wzrok uśmiechnął się do siebie, no nie ma co Lamb był typem faceta nieskrępowanego, dlatego też przeniósł wzrok na jej biust.
- ładnie ci w mojej koszulce, powinnaś je nosić częściej - w głowie pojawiło się kilka mysli. Jednak nic nie powiedział, chwilę jeszcze patrzył na jej dwa radary.
- To co napijesz sie jeszcze, czy idziemy spać?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Może i cwany pies, ale jednak tylko facet. Uśmiechnęła się ciut kpiąco. Była pewna, że jak jeszcze trochę go będzie urabiać i sprawdzać to będzie reagował na komendy.
- Tak, nalej. - odpowiedziała, podchodząc do okna, a po drodze zabrała swoje papierosy. Usiadła na parapecie i włożyła sobie jednego w usta. Zapaliła, pierwsza chmurę dymu wydmuchując bez zaciągania, przez co jej twarz zniknęła za szarawą mgiełką. Założyła nogę na nogę i uśmiechnęła się zachęcająco do Lamba.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Lamb bez słowa podszedł do stołu i nalał jej kolejnego drinka.
Tak niech urabia, uprawia, a potem i orze jak rolnik pole. Lamb się tym nie przejmował. Wiedział na ile sobie moze pozwolić i na ile może pozwolić Sylvi. A moze właśnie to ona kręciłą nim jak chciała, kto wie kto wie, a moze dał się kręcić, może był psem, ba pieskiem prowadzanym na smyczy. Moze własnie chiał by tak myslała. Podszedł do okna z dwoma szklankami, jedną podał kobiecie. Potem wyciągnął jej papierosa z ust i włoży do swoich zaciągając się mocno.
Wzrok wbił w jej oczy lekko się uśmiechnął.
- To co - uniósł szklankę do góry - za godzinę policyjnął.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Oddała mu papierosa, pozwalając by dym z jej ust wypływał swobodnie. Oboje grali, doskonale o tym wiedziała. Pytanie tylko, które zapomni o tym żeby kontynuować grę.
-Za godzinę policyjną. - uniosła szklankę do góry, po czym sie napiła.
-Dlaczego poszedłeś pracować do policji? - spytała z nikłym zainteresowaniem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Dlaczego? - zapytał trochę zdziwiony, dla niego było sprawą jasną dlaczego. Chwilę myślał, no tak ona mogła nie wiedzieć.
- To proste, dziadek był policjantem, ojciec nim był i ja jestem - wzruszył ramionami jakby stwierdził oczywistą oczywistość, była jednak miedzy nimi przepaść, przepaść dzięki której dziadek przewraca się w grobie razem z ojcem. postępowanie według kodeksu było świętością. Nie dla Lamba u niego świętością była jedynie prawda. Prawda nie zawsze odkryta tą właściwą drogą. Był inny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
-Rodzinka z tradycjami, hm?-mruknęła, dobierając mu swojego papierosa, z delikatnym muśnięciem palcami dłoni. Zaciągnęła się, nie spuszczając z niego wzroku. Ściągnęła nogę z nogi, opuszczając je luźno na dół. Dobrze, że koszulka Nathana była nieco dłuższa, przynajmniej zakrywała jej majtki. Choć już kształtne uda i zgrabne nogi nie.
-Jakbym się wychowała w drugiej strefie... pewnie nigdy żeśmy się nie poznali. A tak prawie nie pamiętam rodziców, w dużej mierze wychowywał mnie starszy brat.-wzruszyła ramionami. Dopóki Matt nie wpadł i nie przesiedział w pierdlu to raczej trzymali się razem, choć potrafili nawzajem pogryźć. Co było to bylo, Valmount nie przywiązywała do tego za bardzo uwagi.
Przesunęła gołą stópką po łydce Lamba, w stronę kolana, jakby od niechcenia i uśmiechnęła się cwaniacko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- A no z tradycjami - mruknął gdy odbierała mi papierosa.
Wsłuchał się w jej słowa, w zasadzie zawsze sie wsłuchiwał w słowa rozmówców.
- Nie ma znaczenia kto gdzie się wychował, uwierz mi, im wyżej tym więcej za uszami - rzucił, nie omieszkał spojrzeć na jej uda, w końcu był facetem, w końcu to ona jego zaczepiała. Trafiła na zły dzień? czy Lamb był dzisiaj nie zainteresowany. A może czekał na słowa "zerżnij mnie jak koniuczynę zrzyna chodowca królików". Po prostu, bez gier i gierek.
Najwyrażniej Lamb miał okres, odszedł od okna by wrócić do swojego krzesła i butelki. Och Lamb zaniemógł? A może dostrzegł gierki Sylvi?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
-Czy ja wiem... też mam sporo za uszami.-odpowiedziała z tajemniczym uśmiechem. Powiodła za nim wzrokiem, nie idąc jednak do stołu. Spokojnie paliła papierosa, patrząc się na jego sylwetkę.
-Ty naprawdę jesteś nieczuły na moje wdzięki.-odparła z rozbawieniem. Jakoś dziwnie ją to śmieszyło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Mam być szczery? - zapytał robiąc całkiem poważną minę.
- Dałaś mi po ryju a teraz mnie kokietujesz? Czego się spodziewasz? - przegiął głowę na bok patrząc na Sylvię.
- A moze tyo tylko taka twoja zabawa? Czego ode mnie oczekujesz? - och chyba Lamb był teraz poważny... Jak nigdy.
- Wiesz że lece na ciebie, wiesz że chcę abyś była moim informatorem, wiesz że nie chce wsadzić cię do pierdla, wiesz wszystko... A ty czego chcesz? - spojrzał na nią wyczekując odpowiedzi. W końcu wstał. Podszedł do kobiety na kilkanście centymetrów.
- Widzisz mamy tu mały konflikt interesów - ponownie przegiął głowę na bok, tych kilkanaście centymetrów było w sasięgu Lamba czy skożysta Sylvia?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Dała mu po ryju? Sylvia miała chyba zaćmienie pamięci, że tego nie pamięta. Owszem, złapała go za tą czarną mordę, ale żadnego liścia nie było. Lamb przesadzał, albo coś mu się śniło i mylił z rzeczywistością.
-Wiem wszystko? Mam wrażenie, że nie wiem o tobie prawie niczego, same suche fakty. A chciałabym...-zamilkła na chwilę, spoglądając na szklankę z whisky, którą popijała.
-...zaufać ci trochę.
Powiedziała to dziwnie... szczerze.
Przyciągnęła go nogami do siebie, oplatając, a potem położyła mu ręce na ramionach.
-Tak, stoimy po dwóch stronach barykady, wiem. Tylko inaczej pewnie byśmy się nie spotkali.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Wiem nie wiele, zaufać ci trochę, dwie strony barykady tłukło mu się w głowie. Nic nie mówił. Słuchał i obserwował. Gdy go przyciągnęła opuścił dłonie na jej uda. Sylvia nie była aniołem, z tej dwójki to on miał skrzydła i co z tego że czarny. Zacisną na nich dłonie, nie uniósł drobne ciało kobiety trzymając ją za pośladki. I tak powędrował tylko w jedno odpowiednie miejsce do sypialni.
Na skarju łóżka pocałował ją raz, potem drugi, aż w końcu legli na Lambowym łóżku. Ona pod nim.
- Pani Voalmount, może pani spać na moim łóżku... - szepnął.
Potem się podniósł i stanął nad nią tóż przy łóżku. Czy chiał ją mieć, być może, czy teraz, być może. Jego twarz mówiła jedno koniec gierek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia objęła go mocniej za szyję i oddała pocałunek. Jeden, drugi. Przylgnęła do niego, żeby nie upaść, aż nie poczuła pod sobą łóżka.
-Godzinę policyjną spędzę w pana łóżku, panie Lamb?-spytała, podpierając się na łokciach na łóżku.
-Kuszące...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Godzinę? Świat to za mało - mruknął z uśmieszkiem. Obszedł łóżko, odsunął szufladę wyjął z niej kajdanki i prezerwatywy. Te pierwsze wrzucił spowrotem.
Wrócił do poprzedniej pozycji tym razem klękną tóż przy łóżku by pozbawić Sylvię tego co jej zostało. Po chwili jej czarne majtki wylądowały na szacownym kwiatku. Scisnął ją za biodra i przysuną do siebie. Wciąż patrzył jej w oczy, jakby mówił jesteś teraz tylko ty, tu i teraz.
- Założysz? - rzucił, jakby decyzja była już podjęta. niech poczuje się jak policjantka skuwająca "małego" Nathanka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Uniosła lekko biodra, by pomóc mu pozbyć się zbędnej garderoby. Zagryzła dolną wargę i zaraz nie miała na sobie majtek.
Wzięła prezerwatywę i rozgryzła opakowanie, żeby wydobyć resztę. Dmuchnęła w nią i przysunęła się do Nathana. Ściągnęła mu bieliznę i ubrała "małego" Lamba. Oblizała wargi i pociągnęła w swoim kierunku.
Zdrada to dziwny mechanizm. Wyrzuty sumienia czuje się dopiero rano, kiedy jest już po wszystkim i budzisz się przy niewłaściwym mężczyźnie. Teraz Sylvia o tym nie myślała. Czuła pożądanie.
Przesunęła się w górę łóżka i kiwnęła głową, żeby Nathan poszedł za nią.
-Chodź tu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
CZy Lamb wykorzystał sytuację? Czy myślał? Po prostu instynkt? Naiwność? Nie to też nie to. Nie można powiedzieć że Sylvia była naiwna. Może on był naiwny? Może właśnie po raz kolejny sprzedał dusze diabłu? Czego mu brakowało? Sylvi? Czy zaspokojenia własnych rządzy? Stało się. Zapewne obudzą się rano z wyrzutami sumienia. On i ona złamali pewne zasady, już nic nie będzie tak samo, cokolwiek się wydarzy. Mogą zapomnieć o tej nocy ale czy chcą?
Lamb nie zasną tej nocy leżał patrząc w sufit, o czym myślał? O sobie kim był, kim jest. Nie znał odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia nie rozumiała własnych działań. Nie ważne czy to ona, czy on byli naiwni. Stało się. Była z Nathanem, całą noc. Leżała później naga obok niego, majtki i koszulka leżały gdzieś na podłodze. Wtuliła się bokiem i obejmowała go jedną ręką w pasie. Może spała, a może po prostu miała zamknięte oczy. O czym myślała? O tym, że to było niesamowite, ale jednocześnie zakazane. Nie powinna tego robić, ale zrobiła. Leżała przy niewłaściwym mężczyźnie. Wystraszyła się oświadczyn? Być może. A może napiła się za dużo whiskey.
W końcu lekko przysnęła, obracając się na drugi bok i wtulając się w poduszkę. Tak spała do świtu, który ją przebudził.
Odwróciła się i położyła mu policzek na klatkę piersiową.
-Nathan... Śpisz...? Muszę iść do domu..-mruknęła, jeszcze niezbyt obudzona. I miała idealne wytłumaczenie: złapali mnie podczas godziny.
Przesunęła palcami po jego klatce piersiowej, a później sięgnęła w kierunku szyi. Uniosła się i go pocałowała prosto w usta, przedłużając pocałunek leniwie.


Ostatnio zmieniony przez Sylvia Valmount dnia Sro Lip 22, 2015 9:56 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Nie śpię - szepnął wciąż wpatrzony w sufit.
- Nie zjesz śniadania? - zapytał. Mogła tu zostać, godzina szósta minęła już dawno. Godzina policyjna minęła już dawno. Mogła iść, była wolna. Lamb nie próbował jej zatrzymać. Nie żałował, było bardzo dobrze, właściwie jak mogło nie być. Nie myślał o tym co będzie, stało się. Po prostu.
Odwzajemnił pocałunek kładąc jej dłoń na biodrze, nawet przycisną ją nieco do siebie.
Przeczesał jej włosy by lepiej widzieć jej oczy, ładnie wyglądała tak o poranku, nago i bezbronnie. Nie Lamb nic nie kombinował, nie tym razem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Przylgnęła do niego na krótką chwilę, przyciskając dłoń do jego talii. Jakby nie byli przestępczynią i kundlem, tylko ze tego nigdy się nie wyzbędą.
-Nie chce śniadania, ale jak zrobisz dobrą kawę to zostanę. -odpowiedziała, nadal widząc nad nim. Przesuwała powoli palcem po jego szyi, policzku, wzdłuż linii żuchwy.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Nathan Lamp
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 14 ... 23  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-