IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nathan Lamp

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 12 ... 23  Next
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
First topic message reminder :

Małe mieszkanie Nathan Lamp
Mieszkanie ma dwa pokoje, kuchnię i łazienkę.
Sprzęty:
- mała kuchnia węglowa
- duży bojler
- żelazko
- chłodziarka z eterem
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Odprowadził ją wzrokiem lustrując ją nie mal przez ubranie, ha kto wie może i ją rozebrał w myślach, a może już brał na stole. Jednego nie mógł jej odmówić była ładna i inteligentna, a to bardzo niebezpieczne było. Lamb zdawał sobie z tego doskonale sprawę dlatego na jej pytanie kącik ust uniósł mu się do góry, tak to był uśmiech cwaniaka.
On też sięgnął po papierosa jednak nie ruszył się z miejsca, siedział przy stole.
- Trudne? Wiesz jesteś zdolna i ambitna - rzucił dając jej do zrozumienia że wie ze trudne, gdyby było łatwe i sprawa była łatwa nie prosił by jej.
- Nie, interesuje mnie każdy kto działa na niekorzyść mnie samego bo nie lubię jak ktoś robi mi koło czarnego pióra - rzucił, w końcu wstał, podszedł do okna ale stanął przy ścianie opierając się o nią bokiem, a wzrok zawiesił na profilu dziewczyny, nie była demonem seksu ale miała coś w sobie co zwracało uwagę mężczyzn. Również Lamba.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sama stała wcześniej bokiem, ale gdy Lamb zbliżył się do okna, obróciła się i oparła o parapet.
-Zlecasz mi to, bo mi ufasz, wierzysz w zdolności do kombinowania czy tak ci się koło dupy pali, że nie masz w kim wybierać?-uśmiechnęła się kącikiem ust. Cwaniara.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Moja czarna dupa i tak nie bedzie czarniejsza, więc raczej nic mi sie nie pali koło niej, jeśli chcesz ją zobaczyć po prostu powiedz - uśmiechnął się cwaniacko. To było jasne Sylivia leciała na Lamba haj przczoła na kwiatek, tylko problem był w tym ze jeszcze tego nie wiedziała. Lamb był cierpliwym człowiekiem więc czekał.
- Z tym zaufaniem to też nie do końca, a z tego co mówisz najbardziej mi pasuje moja wiara w twoje zdolności do kombinowania - dokończył zaciągając się papierosem. Potem bezceremonialnie zmierzył ją wzrokiem zatrzymując się na jej biodrach, no moze poniżej bioder.
- Po za tym twój urok osobisty, wdzięk i aparycja... gdybyś nie była po przeciwnych stronach barykady... - nie dokończył, pokręcił tylko głową i wrócił do stołui swojej lampki z winem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
-Jasne skarbie, nie marze o niczym innym niż zobaczyć twoją dupę.-wywróciła oczami. Ona leciała na Lamba? Może w innym wcieleniu. Mogłaby przyznać, że jej się podoba, w końcu facet był niczego sobie, ale bez przesady. Straconej dumy nie da sie tak łatwo odbudować!
Powiodła za jego wzrokiem, do swoich ud, czy tam niżej. Powoli się zastanawiała czy on się tylko zgrywa, czy jakby miał okazje to by rwał. Podbudowywało to jej ego, oczywiście, ale nie była jakąś pierwszą lepszą desperatką.
-Gdybym nie była po przeciwnych stronach barykady to co?-wzięła bucha i strzepnęła popiół za okno.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Mierzył ją teraz za stołu, o czym myslał, kto to wie, sam narrator pewnie ma wątpliwości. Gdzieś tam w głowie starał się być czujniejszy niż zwykle. Wiedziałże zestawienie słów skarbie i dupa nie pasują, to jak by powiedzieć rózowa koronka i klasztor.
- ... to nie znalibyśmy się - dodał po dłuższej chwili milczenia, fakt że była fajną dupą nie zmieniało nic. On był gliną ona miała za uszami, była mu potrzebna do dwóch rzeczy. Informacji i do spędzenia upojnej nocy, albo setek upojnych nocy. Najwidoczniej Lamb dzisiaj skupiał się na informacji.
- Musisz mi coś dać Valmount albo wsadze cię do pierdla z grubą Bertą, za kraty pakowało ją czterech funkcjonariuszy, a wiesz czego ona nie lubi, takich ślicznotek jak ty.... - mruknął upijając spory łyk wina
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Wyrzuciła papierosa za okno i powolnym krokiem, niemalże tak wystudiowanym jak Teresa, choć do Reebentoff trochę jej brakowało, podeszła do Lamba. Stanęła za nim i położyła mu ręce na ramionach.
-Co ty? Grozisz mi jakąś babą?-poruszyła palcami, po chwili serwując Lambowi delikatny masaż ramion. Jedną rękę przesunęła w dół i odpięła mu jeden guzik od koszuli. Następnie rozchyliła kołnierzyk i położyła dłoń na nagiej skórze policjanta, skupiając się na karku.
-Mogę ci coś dać... ale ja nie wiem czy ominięcie pobytu w pierdlu mnie satysfakcjonuje. Myślisz, że bym sobie tam nie poradziła? Nie doceniasz mnie. Tylko nie ma niczego co ty mógłbyś mi dać. Ale dobrze. Spróbuję dowiedzieć się kto w tej waszej psiarni ma za długi jęzor.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Nie spuszczął z niej wzroku, widział ze poluje, poluje jak jałówka na farmie na obrzerzach, co ten jej chłop. Sam Lamb był na głodzie więc pozwolił jej na wszystko. Nawet przxegiął głowę na bok, żeby wiedziała że podoba mu sie ze jest wygłodniałym psem, że ma na dnim przewagę.
W głowie kręciło się milion myśli, jakich? Sprawa jedna, potem druga, trzecia i kolejne nowe, tony akt, tony paierów, nie rozwiązanych spraw i ona masująca mu kark.
- Dziękuję - szepnął, tylko tyle albo aż tyle, przegiął głowe do tyłu by spojrzeć na jej twarz.
- Doceniam... - ponownie szepnął, Lamb się odbrężał widać było po jego ciele, ale co z umysłem?
- Zostań na noc - znowu cichy szep, a jego dłoń sięgnęła jej końuszków palców które wbijały się w kark, drobne ale silne.
- Coś by się znalazło... - szeptał, skupiajać myśli.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia uśmiechnęła się lekko, jakby sama do siebie. Podobało jej się to jak Nathan się rozluźniał, jak powolutku przejmowała nad nim kontrolę. A przynajmniej nad jego ciałem. Przestał się spinać, tak jakby zaufał jej palcom.
-Nie zostane.-kiedy poczuła jego palce, wpierw zdjęła z karku tylko jedną dłoń. Przesunęła opuszkami palców po skórze i w końcu schowała obie ręce do kieszeni. Pochyliła się jednak nad jego uchem.
-Ale skoro mi to proponujesz...-zaczęła cicho, jakby zaraz miała się zgodzić. Lamb jednak usłyszał ciche, rozbawione prychnięcie.-...dawno cię żadna nie przeleciała.
Sylvia wyprostowała się i klepnęła go w ramię. Nie obchodziła stołu, a usiadła obok niego, przysuwając sobie tylko kieliszek z winem. Valmount okręcała sobie powoli, acz najwyraźniej skutecznie, Lamba wokół palca.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Czuł niemal jej skórę gdy sie nachyliła nad nim, jakby muskała jego ciało swoim zapachem. Ciało to nie mózg Lamba i chodżby przestępca go zabił tysiąc razy, odrąbał mu nogi a potem ręce, Lamb by go dogonił i skuł kajdankami przy pomocy zębów.
Odwrócił się na krześle przodem do niej złapał za siedzisko i Sylvię wraz z krzesłem przysuną do siebie, potem, lekko pochylił się w jej stronę.
- Tak nie zostawaj - rzucił, czy miała możliwość ucieczki miała, siedziała na krześle między ramionami Lamba którego dłonie ściskały siedzisko. Pochylił się jakby chcioał ją pocałować, ale jego usta i twarz zatrzymały się gdzieś pięć centymetrów prze jej ustami.
- Myślisz że dała byś radę? - zmrużył oczy, po czym uśmiechnął się cwaniacko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia nie zdążyła zareagować, kiedy nagle Lamb przysunął jej krzesło do siebie. Praktycznie stykali się kolanami. Nie ruszyła się o milimetr, nawet jak ten czarny anioł zrobił odruch, jakby chciał ją pocałować.
Oparła ręce na jego kolanach i centymetry z pięciu zmalały do trzech.
-Dałabym rade... co? Tobie? Oczywiście. W pierdlu? Jeszcze byś się zdziwił.-uśmiechnęła się do niego cwaniacko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Chce sie zdziwić - rzucił a koniuszki palców przeczesały jej wlosy za ucho, Lamb sie nie wahał a trzy centymetry wystarczyły by w łatwy i prosty sposób sięgnąć jej ust. Krótki ale nie przyjacielski pocałunek  odbił się na ustach Sylvi. Odchylił się, puścił jej krzesło chwilę patrzył na dziewczynę, po czym wstał sięgając po paierosa zakotwiczonego w popielnicy.
- Chcesz zobaczyć kwiatka? - Podszedł do drzwi sypialni i odchylił je. W pierwszej kolejności mozna było dostzec pościelone dóże sypialniane łóżko, z białą pościelą. Kontrastował tylko duży zielony kwiat z liśćmi wielkości dłoni.
- Nie lubi dużo wody i kocha słońce - dodał patrząc na zieloną roślinę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Kobieta raczej się tego nie spodziewała. Raczej sądziła, że on gra w jakąś durną grę, ale ten psiak najwyraźniej był nieźle wyposzczony, skoro ją pocałował. Nie żeby odpowiedziała. Była za bardzo w szoku i chyba tylko to uchroniło go przed liściem w ryj.
-Co?-odezwała się głupio. Wstała jednak i podreptała za nim, stając w progu sypialni. Minęła Lamba i przysiadła na brzegu łóżka, patrząc się na kwiat, chociaż w tym momencie bardziej miała we łbie durne zachowanie Lamba.
-Ładny. Aż dziwne, że nie zdechł w naszym klimacie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Ha...
Lamb odprowadził ją wzrokiem jak wilk odprowadza zająca, jakby czekał na kolejny ruch dziewczyny. Spodziewał się innego zachowania Sylvi niż ucieczka sprzed jego ust? Nie, nie spodziewał się. Oparł się o futrynę i przyglądał kobiecie siedzącej na jego łóżku, eh mogła już leżeć i rozkładać nogi, co z nią, może jakaś lewa.
- Wiedziałem ze wymiękniesz - rzucił z cwaniackim uśmiechem. Wiedział też jeszcze jedno, podobała się Sylvi taka zabawa w kotka i myszkę, lubiła taką grę, lubiła być górą, lubiła gdy facet o nią zabiega.
Podszedł więc do niej próba numer dwa objął dłońmi jej twarz i uniósł do góry lekko podbródek. Można rzec że był na wysokości zadania, ale na pierwszej kolacji przecież nie zmusi jej do połykania więcej niż jajecznice i wino dlatego zsunął dłonie z jej twarzy na ramiona w okolice szyi.
- kombinatorka - rzucił z uśmiechem po czym pchną ją na łóżko a sam usiadł na niej okrakiem, nie całował jej jednak, przyglądał się jej z uwagą.
- Chyba cię zatrzymam na dwadzieścia cztery...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Spojrzała się na niego i uniosła tylko brew do góry. Ona wymięka? Ona wymięka, on twardnieje, hehe. Może i lubiła zabawę w kotka i myszkę, zwłaszcza że była myszą. Myszką, która sprytnie uciekała kocurowi.
-Odezwał się.-uśmiechnęła się w ten swój cwaniacki sposób.
I jeszcze ją bezczelnie popycha na łóżko?! Hoho, nie mój drogi panie, Sylvia mogła nie dawać ci od razu w ryj, ale granice wyznaczy. Zmarszczyła brwi, po czym złapała go za ramię i zwaliła obok siebie na łóżko. Zwłaszcza, że ma więcej punktów kondychy! Odwróciła się do niego i złapała za gębę.
-Nigdy więcej tego nie rób, bo będziesz miał gówno, a nie informacje.-warknęła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
No cóż mógł zawsze dostać w ten ryj. Ponowienie się uśmiechnął, no cóż mogła chociaż dać mu buzi. Nie dała Lamb był rozczarowany postawą Sylvi. Dlatego też się wysunął spod niej. Wstał i podszedł do kwiatka. Chwilę tam postał jakby o czymś myślał.
- I tak nie jesteś w moim typie, co do informacji nie mieszaj spraw służbowych z przyjemnościami – mruknął, oczywiście że nie był zadowolony z przebiegu sytuacji. Do tej pory już on i ona mogli nie mieć spodni.
- Mógłbym powiedzieć ci więc spierdalaj ale wyjątkowo cię lubię – zawiesił na niej wzrok, chwilę patrzył na jej rozzłoszczoną twarz.
- No już nie dąsaj, co miałem zrobić jak przyciągasz jak magnes jestem tylko facetem – podszedł do niej i wyciągnął rękę w jej kierunku – zgoda?
Lamb był jaki był, robił to teraz nie dlatego że zależało mu na informacji, bo tą sobie zdobędzie młody jest ma czas, zależało mu na czymś zupełnie innym.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Momentami ten jego idealnie biały uśmiech doprowadzał ją do szewskiej pasji, że naprawdę by mu przylutowała, gdyby nie wstał. 
-Spraw służbowych...-prychnęła.
Powiedział to tak jakby była psem. Aż prawie ją wstrząsnęło. Ona miała zlecenia, interesy, a nie sprawy służbowe. A odnośnie interesów to chyba doszła do tego co mógłby zrobić dla niej Lamb.
Popatrzyła się na wyciągniętą rękę.
-Niech ci będzie..-mruknęła i złapała go za tą rękę, lekko ściskając przez chwilkę.
-Jest coś co w sumie mógłbyś dla mnie zrobić w ramach wdzięczności.-powiedziała.
Podeszła do niego i złapała za kołnierzyk koszuli, po czym namiętnie pocałowała. Odnalazła palcami jego dłoń, którą wpierw położyła sobie na biodrze, później przesunęła po udzie, aż do ich wewnętrznej strony.
-Możesz zrobić mi dobrze.-szepnęła mu w usta.
A tak poważnie to w ogóle nie ruszyła się z miejsca.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Spojrzał na nią pytająco.
- Coś dla ciebie zrobić? No dobra poproszę cię o rękę ale może jakaś kolacja czy inne romantyczne gówno.
Wrócił do kuchni usiadł przy stole dolał jej i sobie wina i odpalił kolejnego papierosa. Paczkę rzucił na stół i myślał zaciągając sie raz po raz.
- Co takiego? - zapytał w tym samym tonie co poprzednio. Mógł się domyślać czego chciała i na pewno nie był to szalony seks do białego rana.
- Chcesz znowu się przelecieć? Przecież wiem ze ci sie podobało - uśmiechnął się lekko przypominając sobie minę dziewczyny. Potem patrzył zamyślony przed siebie. Nic już nie mówił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Parsknęła śmiechem, idąc za nim do stołu.
-Sylvia Lamb, to nawet nie brzmi dobrze.
Wzięła kieliszek z winem i napiła się trochę, po chwili siadając. Uśmiechnęła się do niego w zastanowieniu. Nie przymknie jej aby za tę prosbe?
-Co trzeba zrobić żeby dostać pozwolenie na broń?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Być psem - rzucił bez chwili namysłu - pozostali nie powinni jej posiadać, no może poza żołnierzami i Lenoxem.
- Po co ci broń? - zapytał, bo albo dziewczyna już miała i chciała ją zalegalizować albo pragnęła mieć.
- I tak jest kupę broni nielegalnej na rynku, kup sobie po prostu a ja cię wsadzę do pierdla za jej posiadanie. Chcesz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
-Oh, nie wiesz jakie niebezpieczne są slumsy dla kobiet? Chyba nie chciałbyś żeby ktos zrobił mi krzywdę?
Odpowiedziała całkiem niewinny tonem, patrząc się na Nathana słodko.
-Nie strasz mnie tym pierdlem. Jeden Valmount dał sobie radę to i drugi da.
Ciekawe czy Lamb wiedział o jej braciszku?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Tobie? - zapytał trochę zdziwiony - myślę że ty komuś i to bez broni - zamyślił się na chwilę jakby faktycznie zastanawiał się czy może, czy mógłby coś w tej sprawie zrobić. Pomóc bezbronnej dziewczynce. Na jego twarzy pojawił się uśmiech który po chwili zmienił się w śmiech.
Śmiał się kręcąc głową z niedowierzania. Nagle spoważniał.
- Nie - rzucił krótko. Po czym zaciągnął się papierosem.
- Jeden Valmount? - zapytał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Prychnęła rozbawiona pod nosem. Ta gra robiła się jednocześnie głupsza, zabawniejsza jak i coraz bardziej niebezpieczna. Sylvia wiedziała, że odkrywa przed nim swoje karty, ale dopóki była potrzebna Lambowi do jego celów, tak długo była chroniona.
-To nie.-wzruszyła ramionami, jakby chcąc powiedzieć, że i tak zrobi to co uważa za słuszne i jemu gówno do tego. 
Sięgnęła do swojej paczki po papierosy i odpaliła.
-Chcesz z kimś pracować, o dość wątpliwej moralności... Powinieneś cokolwiek się o mnie dowiedzieć. Nie sprawdziłeś mnie, bo albo masz to gdzieś, albo nie jesteś w stanie.-uśmiechnęła się złośliwie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- To powiedz mi coś o sobie - zagadał, chociaż sam sie zastanawiał czy powinien wiedzieć coś więcej i wcale nie chodziło tutaj o ciemną stronę mocy, a uczucia, rodzinę, zainteresowania, pasje, moze nawet ulubiony kolor. Chociaż tym ulubionym kolorem zapewne był czarny. Tak na sto procent to był czarny.
- Myślałem że ty mi powiesz - rzucił. Czy ją sprawdzał, wiedział że Sylvia ma grubo za uszami. Kwestią czasu było kiedy ten cały syf wylezie na światło dzienne. Tak naprawdę to oboje mieli interes w tej znajomości jednak na dzień dzisiejszy to Lamb mógł więcej. Przynajmniej na teraz.
- Uznajmy, że hmmm... lecę na ciebie i chce cię poznawać - wyszczerzył białe zęby w szczerym uśmiechu nie spuszczając teraz dziewczyny z oczu. Często tak robił, obserwując reakcję rozmówcy. Jaka by nie była, powie mu wiele.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Oh, o ulubionym kolorze już mu mówiła. Dwa piwa w Morganie to było za dużo dla biednego pieska i zapomniał? O czerwieni jak maki? Niby czemu miałby być czarny? To, że była z Francisem, swego czasu leciała na Roba, a teraz kręci się obok Lamba to nic nie znaczy. Chociaż Walker jakoś dziwnie nie pasuje do tego schematu.
-A niby po co? Powinno wystarczyć ci to, że mam brata, który miał swoje grzeszki. Niby dlaczego mam ci mówić cokolwiek więcej? Jakoś w drugą stronę mi się nie odpłacasz. Ja się przed tobą odkryję, a ty to wykorzystasz jak nie będę ci już potrzebna.-wzruszyła ramionami. Toć nie była idiotką. Wiedziała, że Lamb wyrucha ją (i wcale nie piszę o akcie współżycia) i to bez hamulców, kiedy nie będzie nic mogła dla niego zrobić. I rzuci na pożarcie Kapitanowi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- A co ja ci mam dać? - narrator pomyślał o wielu rzeczach, oj Lamb tez pomyślał dlatego też na jego twarzy pojawił sie cwaniacki uśmieszek.
- Dobrego informatora tak łatwo się nie pozbywa i nie wyrzuca do śmieci, bardzo dobremu informatorowi można zapewnić spokojne życie, a słabemu no cóż - wzruszył ramionami.
- Na razie to ja nie widzę podstaw by twierdzić że jesteś w tej grupie wyróżniających się no po za tym że jesteś dość zgrabna. Więc wracając do setna sprawy to nie ty stawiasz warunki, ale to ty możesz mieć łatwiej niż inni. Pomyśl o tym.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Nathan Lamp
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 23Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 12 ... 23  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa :: Dzielnica 1-