IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Przecznica Druga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Przecznica Druga znajduje się na południe od Placu, pomiędzy dwoma apartamentowcami, w których ceny mieszkań osiągają niebotyczne ceny, nawet jak na Centrum, potężnym domem handlowym i bankiem.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Podniósł rękę, uśmiechając się. Stał chwilę w cieniu, zastanawiając się, co go opętało. Małolata siedziała mu w głowie. W sumie nic dziwnego, mógł się spokojnie oderwać od dręczących go rzeczy. Pomimo złości i gniewu na nią to jednak był to zupełnie inny gniew niż to zdenerwowanie w pracy, czy agresja na Vivien. Była słodką ostoją. Westchnął, poirytowany sam sobą i dzisiejszym wieczorem.
Ruszył w stronę swojego apartamentu.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
/początek, 23.05.2866 , godziny przedpołudniowe.

Dawno nie był tak zdziwiony. Udało mu się wygospodarować godzinę, w której nie musiał absolutnie nic robić !
Do parku miał stąd daleko a wiedział, że jak wróci do swojego apartamentu, to od razu zajmie się czymkolwiek, by się nie nudzić. Zakupił więc pudełko pałeczek cukrowych i ciamkając jedną namiętnie, napawał się chwilą wyłącznie dla siebie.
Czyżby?...

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
/ początek

Ellie została dzisiaj pozbawiona spokojnego przesiadywania w biurze. Nie zdążyła nawet wypić kawy, a już zrobili sobie z niej dziewczynkę na posyłki. Miała poroznosić parę ważnych dokumentów, do równie ważnych osób pracujących w Biurowcu i zdecydowanie ważne było, by zrobić to osobiście, bo rzecz dotyczyła spraw najważniejszych na świecie. Oczywiście miało to mniejsze znaczenie, ale zdenerwowana Ellie ironizowała w swojej kobiecej rozzłoszczonej główce. Sama miała o wiele poważniejsze rzeczy na głowie. Przesłuchania na policji, ojciec morderca, Victor, który...
Na samo wspomnienie zacisnęła usta w wąską linię. Jak on mógł? JAK ON MÓGŁ COŚ TAKIEGO ZROBIĆ? Poczucie winy w sytuacji w jakiej oboje się znaleźli było nieuniknione. Ale mogła przy tym wszystkim poczuć jeszcze jakąś przyjemność. A on odwrócił się na pięcie pozostawiając ją zdezorientowaną i upokorzoną tym odejściem. Dupek.
Wściekła Ellie wracała zatem do Urzędu, śpiesząc się, bo miała jeszcze parę spraw do załatwienia. Nie do końca patrzyła na to, co się dzieje wokół niej i... Tak. Oczywiście wpadła na Granta, zahaczając o niego ramieniem. Teczka, którą trzymała w dłoniach wypadła na ziemię, kartki się rozsypały. Dziewczyna posłała mężczyźnie piorunujące spojrzenie, po czym zabrała się za zbieranie. Z dołu jeszcze raz popatrzyła na winowajcę... Och. Aż jej się oczy zwęziły. To ten protetyk. Spotkała go raz w szpitalu i Victor z pewnością mówił jej o tym z kim mieszkał. Na pewno nie podarował sobie podzielenia się informacją z jaką znamienitą personą dzielił mieszkanie. Dobrali się! Słyszała plotki. Ten cały Grant wydawał się przeskakiwać z kwiatka na kwiatek. A Victor teraz jawił się jako podobna osoba.
- Będzie pan tak się gapił jak sroka w gnat czy mi pomoże? - zapytała ze złością.
Dupek! Nie do końca wiadomo, kogo miała na myśli - Granta czy Victora. W tym momencie pewnie obu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Grant dryfował gdzieś w wizjach pełnych zębatek, śrubokrętów i kluczy francuskich, gdy nagle coś uderzyło w jego ramię. Torba lekarska spadła mu z ramienia i uderzyła z zadziwiająco głuchym łoskotem o asfalt. W końcu zwykle lekarze nie nosili ze sobą całego arsenału narzędzi.
To coś, co na niego wpadło, było jedną z panienek Victora (zdaje się, że naliczył...trzy? ) i miała zdecydowanie zły humor.
- Oj. - podsumował całe to zdarzenie i przykucnął, by pomóc jej pozbierać kartki - Przepraszam, nie zauważyłem Pani, zamyśliłem się - zebrał sprawnie kilka kartek najbliżej siebie.
Jak ją kojarzył z urzędu, gdzie się zapisywał na wyprawę, była znacznie milsza.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Niemal wyszarpnęła mu te zebrane kartki, wszystko wsadziła do teczki i dopiero wtedy wstała. Nie komentowała jego słów. Bo właściwie nie zamierzała przyjąć przeprosin. Już miała odejść, odwrócić się na pięcie, zająć swoimi sprawami. Ale... Skoro nie mogła jeździć po Victorze, to zadowoli się jechaniem po jego znajomym, czy tam przyjacielu, czy cholera wie kim oni dla siebie byli.
- Powinien pan bardziej uważać. - postąpiła krok w jego stronę. Jakby atakowała. Choć... W sumie tak było. Przyciskała teczkę do siebie. - Nie jest pan pępkiem świata, nikogo nie obchodzi pana zamyślenie. - marszczyła śmiesznie nosek, jak się złościła. - A gdyby wpadł pan na matkę z dzieckiem? A gdyby musiał pan z chodnika zbierać dziecko a nie papiery? Proszę to przemyśleć. - fuknęła na koniec.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
A Grant zamrugał nerwowo, bo w zasadzie to nie wiedział za co obrywa. Na wszystkie zębatki przecież to ona na niego wpadła !
A w ogóle to zabawnie marszczyła nosek, jak się złościła.
i gadała, gadała, gadała....więc wepchnął jej do gardła pałeczkę cukrową i się udusiła.
A tak serio, gadała, gadała, gadała a on, z wielkim znakiem zapytania na doktorowej twarzy, patrzył , ja ta go ruga.
- E. - wyciągnął z poważną miną pałeczkę i zamachał jej przed oczyma, tak, że z pewnością skupiła na niej uwagę i podążyła za nią wzrokiem. Prędzej w obawie, że jej oko wybije, niż że taka zainteresowana była, NO ALE.
- A teraz weźmie Pani głębooooooki oddech. - zademonstrował biorąc głośny wdech - O tak. I przestanie się Pani na mnie wyżywać, bo to Pani na mnie wpadła. A mimo to przeprosiłem.
Nie był niczyim workiem treningowym. Na pewno JUŻ nie.
Uśmiechnął się dobrotliwie po chwili.
- No. Pałeczkę? - zaproponował
Bo przecież słodycze są najlepszym lekarstwem świata.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Potrząsnęła głową jak zdezorientowany kociak, gdy przed oczami zamachał jej tą pałeczką cukrową. Wydęła wargi na te jego upomnienia, przycisnęła mocniej teczkę do piersi.
- Nie, to nie była moja wina. - zapierała się.
A pałeczka latała przed jej nosem. W końcu ze złością złapała za nią i wsadziła sobie do ust. W końcu ją częstował, prawda. Przeżuwała tę słodycz, patrząc ze złością na Granta, ale też wyłapując to, jak się zachowuje. Jak jest spokojny. Ellie w sumie też trochę oczy złagodniały.
- Wygląda pan inaczej niż ostatnio. - powiedziała w zamyśleniu. Nadal była naburmuszona. - Jak widziałam pana w szpitalu, jeszcze kiedyś... Wyglądał pan jak cień siebie samego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Jednak pałeczki cukrowe powinny być przepisywane ludziom z depresją albo atakami gniewu. A niektóre rozpuszczane i dawane w kroplówkach.
Uśmiechnął się delikatnie.
- Niech będzie, że moja wina. - stwierdził patrząc jak cukier zbawiennie wpływa na obniżenie poziomu jej złości. No kurna napisze o tym prace doktorską !
Na wspomnienie ich ostatniego spotkania, zaśmiał się.
- Och tak, miałem wtedy nieciekawy okres życia - i naprawdę chyba nie musiał tłumaczyć dlaczego. Każdy w mieście znał historię trójkąta miłosnego a potem makabrycznego zabójstwa jego ukochanej i dziecka.- Odbieram to jako komplement, panno Hammerslay - a jakże, zapamiętam - Walnąłem wtedy najgłupszym tekstem w swojej karierze!
Taaaaaaak, słynne "czuję jakbyśmy sie znali od dawna". Bo tak czuł i to było dla niego niewytłumaczalne...ale czasem powinien się ugryźć w język. Mogła do odebrać, jako podryw.
- To co tak Panią wkurzyło, hmmm ?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
- Zatem dobrze, że minął. - wzruszyła nieco ramionami.
Ale nie było w tym geście złości czy lekceważenia. Raczej obojętność, w której kryło się pogodzenie z tym spotkaniem czy w ogóle rozmawianiem z kimkolwiek. Raczej była zainteresowana otoczeniem. Patrzyła na ludzi, przejeżdżające automobile. Dopiero, gdy odezwał się do niej personalnie, przeniosła spojrzenie na Granta. Oczywiście - zaskoczona. Aż jej się trochę głupio zrobiło za ten jej wybuch.
- To jest komplement. - westchnęła i uśmiechnęła się w końcu. - Przepraszam za to, że się uniosłam, panie Grant. Tym razem to ja mam nieco trudny okres w życiu.
Trzymała teczkę przy piersi, obejmując ją dłońmi, patrząc nieco z dołu na Granta. Gdy się tak uśmiechała lekko, z rezerwą, było jej o wiele ładniej z tym grymasem niż złością. Jak każdemu.
- Cóż... - zastanowiła się. Znowu wzruszyła ramionami. Tym razem z gorzkim rozbawieniem. - Utracone oczekiwania. Chyba. I nieco podupadła wiara w samą siebie. - zaśmiała się z zakłopotaniem, machnęła ręką. - Nie ma o czym mówić, panie Grant.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
- Aha -stwierdził -No to do widzenia! i polazł dalej pogwizdując wesoło
-Ach...rozumiem - pokiwał głową, schylając się w końcu po swoją torbę, która nadal leżała na chodniku.- Nic nie szkodzi, każdemu się zdarza mieć zły dzień...
--albo rok - dodał w myślach
Słuchał jej dalej uważnie,a na koniec uśmiechnął się delikatnie.
- Na takie okoliczności, jako doświadczony lekarz, zalecam dużą dawkę cukru, najlepiej z lodów czekoladowych, z kawiarni pani Black. - powiedział pogodnie - Mogę towarzyszyć przy realizacji zaleceń lekarskich, bądź oddalić się, by odprowadzeniu Pani do miejsca docelowego
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 234
avatar
Ellie Hammerslay
Uśmiechnęła się może nieco pobłażliwie. Zły dzień. Albo złego ojca, który wraca nagle nie wiadomo skąd i pierdoli ci całe życie. Złe ulokowanie uczuć. Złe decyzje. Złe pocałunki i pierdolona marynarka, która mam ochotę rytualnie spalić. Wydarzenie z Victorem miało chyba dla Ellie większe znaczenie niż by sobie tego życzyła. Gdyby jednak popatrzyła trochę na sytuację Granta, zorientowalibyśmy się, że oboje mają tragiczne akcenty w życiu, patologiczne, więc tak naprawdę mają więcej wspólnego niż by się wydawało.
- Lody czekoladowe brzmią naprawdę bardzo dobrze. - przyznała. - Ale... - zamierzała się wykręcić. A mimo wszystko spojrzała na zegarek. Jeśli spóźni sie o pol godziny to chyba nikt się nie zorientuje, prawda? - Co prawda muszę wracać do pracy, ale małe wagary chyba mi się przydadzą.
Przystała zatem na propozycję.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Uśmiechnął się.
-Bez obaw, też mam podobną ilość czasu, potem muszę wracać na dyżur. A według moich osobistych badań, taka porcja słodyczy wpływa zbawiennie na postrzeganie świata.
I poszli sobie do kawiarni, nie wiedząc, co go tam czeka i gdyby teraz wiedział, to pewnie by już uciekał!

-> Kawiarnia
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
z ratusza --->

Nie umawiał się z Tonią, nie pisał. W sumie nie miał ochoty, ale jednak zaparkował przy tym samym sklepie co zawsze, paląc papierosa przy otwartym oknie i mrużąc oczy przez słońce, padające wprost na przednią szybę.
Wzrok miał zamyślony. Miał wiele rzeczy do przemyślenia. Zwłaszcza, że w głowie siedziała mu pewna irytująca brunetka. A że romansował z trzema... to sobie zgadujcie!
Nieco się otrząsnął i zerknął w stronę ulicy, która prowadziła do szkoły. Powinien sobie gdzieś zanotować o której Tonia kończy lekcję w dany dzień tygodnia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
<--

Tonia jednak w końcu się pojawiła i to nie sama. Towarzyszący jej kolega, najwyraźniej rozbawił dziewczynę, która zaśmiała się wesoło, kiwając głową. Rozmowa między nimi wydawała się zgodna, co mogło wskazywać na tematy związane ze szkołą. Chociaż tylko oni wiedzieli co ich tak bawi.
Zatrzymując się gdzieś w dali, rozmawiali jeszcze przez chwilę i gesty chłopaka mogły wskazywać na chęć dalszego odprowadzenia panny Bertram, która ze śmiechem dziękowała za inicjatywę.
Ruszyła się po kilku minutach, ostatni raz żegnając z kolegą. Kierując się w stronę samochodu Alexandra, wydawała się go nie zauważać, tak jak nie widziała spojrzenia kolegi, który jeszcze przez chwilę ją obserwował, nim nie zawrócił w swoją stronę.
A Tonia spacerkiem mijała kolejne sklepy, przykuwające jej spojrzenie, póki nie zechciała przejść na drugą stronę, zwracając na stojący samochód. Zatrzymując się o kilka metrów od niego, nie miała pojęcia nawet, czy Alexander w nim właśnie siedzi.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Na twarzy Alexander pojawił się grymas, który Tonia rozszyfrowałaby idealnie - niezadowolenia. Zaciągnął się ostatni raz i wyrzucił papierosa ma chodnik. Opierał obie dłonie na kierownicy, stukając w nią palcami. Tłumił w sobie zazdrość, powtarzając sobie, że to głupota. Tonia musi spotykać się z innymi chłopcami, później szybciej o nim zapomni. A mimo to... chyba obudził się w nim sentyment.
Patrzył się na tego chlopaczka spoglądającego za Bertamówną. Nic dziwnego, była śliczna. Przesunął wzrok na samą Tonię, która akurat spojrzała się w stronę samochodu. Nacisnął wajhę i zamrugał dwa razy światłami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Ledwo światła zamigotały, na ustach Toni pojawił się szeroki uśmiech. Czując jak radość ściska ją za serce, podniosła się na palcach, jakby chciała podskoczyć. Od razu jednak krok w stronę samochodu postawiła, ciesząc się jak dziecko z prezentu.
Tęskniła za Alexandrem i spotkanie z nim było najlepszą niespodzianką, jaką mogła dziś otrzymać. Szybko znalazła się po stronie drzwi pasażera i pociągnęła za klamkę.
Zgrabnie wsunęła się do środka, zatrzaskując drzwi za sobą i nachylając w stronę ukochanego.
- Tak się cieszę!
Radośnie uśmiechnięta, pocałowała mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Grzeczna dziewczynka.
Uśmiechnął się do niej ciepło, kiedy zamknęła za sobą drzwi. Oddał pocałunek i oparł łokieć o siedzenie pasażera, pochylając się nad dziewczyną. Dotknął palcami jej policzka.
- Tęskniłem. - powiedział cicho. - Masz ochotę na coś słodkiego i kawę? Przepraszam, że tyle się nie widzieliśmy. Mam dużo pracy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Siedziała wpatrzona w Alexandra, chłonąc wszystkimi zmysłami każdy jego gest, słowo, uśmiech. Jak moglaby nie wybaczyć tej dłuższej rozłąki, skoro także mężczyzna tęsknotę odczuwał.
Uwielbiała wiedzieć jak bardzo bliska jest Alexandrowi.
- Mam.
Odpowiedziała zgodnie, gotowa porzucić każde plany na rzecz spotkania z panem Willoughby. I chociaż byla umówiona z Mary, to przecież przyjaciółka się nie obrazi!
Kto by się obraził za wystawienie do wiatru?!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Uśmiechnął się i pstryknął ją w nos.
- To dobrze, bo mam w domu pyszny sernik i nie mam z kim go zjeść.
Wyprostował się i ruszył samochodem. Coś mu dziwnie w silniku brzęczało. Powinien zaprowadzić auto do mechanika.
- Jak spędziłaś ostatnie dni? - spytał wyjeżdżając na ulicę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Błoga chwila i radość ze spotkania z Alexandrem, zostały zastąpione lekkimi nerwami. W końcu powinna powiedzieć mężczyźnie, że przyjęła zaproszenie innego. Nawet jeśli ten zdawał się jej kiedyś radzić takie spotkania, to jednak gdy miało do niego dojść, Tonia zaczęła się stresować.
- Trochę się uczyłam, trochę malowałam, byłam na wrotkach.. od Rocheforda dostałam zaproszenie na ślub doktora Granta...
Woląc mieć to za sobą, od razu się przyznała, wpatrując w mężczyznę uważnie. Nie chciała żeby się gniewał, bo przecież Nathaniel był tylko kolegą.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Na słowa o zaproszeniu na wesele do Grantów od jakiegoś chłopaka nieco za mocno przydusił pedał gazu i przejechali na późnym, ekhm, zielonym. Tak, tak było! Zerknął na dziewczynę z ukosa. Nie zadziałała tu sama zazdrość. Miał po przeczucie, że Isleen go poprosi o towarzyszenie, więc wolał by Tonia się tam nie plątała. Najwidoczniej nie można mieć wszystkiego.
- Co to za chłopak? - spytał bez cienia złości, skręcając w ulicę, na której stały apartamenty.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Poczuła lekką ulgę na widok braku gniewu ze strony Alexandra. Nie zauważyła tego przyspieszenia, skupiona na ministrze a nie drodze, do której siedziała nieco bokiem.
- Nate jest dentystą w szpitalu.
Odpowiedziała, myśląc, że tyle informacji Alexandrowi wystarczy. Przecież nie będzie opisywać charakteru Rocheforda. Na pewno nie interesował on Alexandra.
- Zgodziłam się.
Dodała jeszcze, jakby chcąc uściślić, że idzie za radą pana Willoughby.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Nate... To nie o nim ględził Sinclair na siłowni? Dentysta... To w ogóle lekarz? Tonia mogłaby się spotykać z kimś porządniejszym. Dobrze, że nie był jej ojcem, bo pewnie byłby marudniejszy. A tak tylko lekko wzruszył ramionami.
- I dobrze, nie powinnaś chodzić sama na przyjęcia.
Wjechał na parking.

/Zt pisz w apartamencie
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
< szkoła

Przecznica Toxandra. Przecznica Alexonia. Przecznica...
Panna Bertram wyszła ze szkoły, z uśmiechem żegnając się z koleżankami i oddalając od grupki, która została jeszcze przy wejściu.
Narzucając pasek torby na ramię, skierowała w stronę domu, nieświadoma przyszłego spotkania. Popołudnie zapowiadało się tak spokojnie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Nie planował tego spotkania. Ani trochę. Wynajął limuzynę, w końcu był ministrem. Przecież nie będzie chodził do pracy piechotą. Czarny samochód sunął ulicą, a on spoglądał przez okno, popijając wodę w szklanej butelce. W pierwszej chwili, zamyślony nie dojrzałby Toni, gdyby nie to, że stanęli na światłach. Dał znać kierowcy, żeby zajechał na chodnik i poprosił dziewczynę do środka. Płacił mu, jakby miały rozejść się plotki to koleś pewnie straciłby nie tylko pracę.
- Panno Bertram, pan minister prosi o rozmowę. - kierowca zaczepił Tonię, wychodząc z auta.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Przecznica Druga
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-