IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Przecznica Druga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Przecznica Druga znajduje się na południe od Placu, pomiędzy dwoma apartamentowcami, w których ceny mieszkań osiągają niebotyczne ceny, nawet jak na Centrum, potężnym domem handlowym i bankiem.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 153
avatar
Philander Clarence
Poznali się w antykwariacie, kiedy Emily miała zamiar kupić jakąś bransoletkę czy coś z biżuterii.
Philander jednak wyglądał dosyć blado. Może nie przesadnie, ale na tyle, że dało się zauważyć, iż coś jest z nim nie tak. I było. Okrężnica pewnie dawała się we znaki czy cokolwiek w tym stylu.
- Pani Black - powiedział zduszonym głosem, by zaraz się poprawić: - Emily, um... powinienem wybrać się do szpitala - parsknął, krzywiąc się zaraz z dyskomfortu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- - Daj mi chwilę - wyprostowała się i poszła po powóz, taksówkę, cokolwiek. Chwilę później podeszła do Philandera i pomogła mu wsiaść do środka. Pojechali jak najszybciej do szpitala.
zt-szpital
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
<- szpital

Pamiętał wszystko jak przez mgłę. Taksówkarz coś do niego mówił, on kiwał bezmyślnie głową. Zapłacił dwa razy za dużo, ku uciesze taryfiarza, wysiadł.... i poszedł w zupełnie inną stronę, niż powinien.
Miasto płynęło. Tętniło życiem. Ludzie, roboty, pojazdy, dorożki mijały go, podążały główna arterią NeoZigguratu.To miasto żyło. Tylko on stał w miejscu.
Miał wrażenie, że jego serce tłucze się niewiarygodnie szybko i głośno. Słyszał jego pracę bardzo dokładnie, choć szum w jego uszach również narastał. Do tego przyspieszony oddech, również wydawał mu się nienaturalnie...donośny.
Rozejrzał się wokół siebie. Wszystko wydawało mu się takie nierealne, nierzeczywiste, rozmyte. Ktoś go zahaczył ramieniem, ktoś zapytał czy wszystko w porządku, ktoś wrzasnął, by patrzył jak łazi. Dźwięki były zniekształcone, wytłumione, jakby włożył głowę pod powierzchnię wody. Kropelki potu spłynęły po jego bladej twarzy i karku. Co się dzieje?
Co on tu robi ? Powinien być przy Nainie...ale przecież dopiero od niej wrócił. Zrobił niepewny krok do przodu. Czemu tu było tak głośno ?
Czemu...tu właściwie był?
Kolejny krok do przodu. Musi...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Zauważyła go kilka kroków przed sobą. Wydawał się inny niż zwykle. Powiedziałaby, że zagubiony. Wyciągnęła rękę by pomachać w jego kierunku ale zachowywał się jakby jej nie widział. No cóż zdarzało się.
Przez chwilę zastanawiała się czy podejść do niego czy nie ale, kiedy zauważyła jak wchodzi prawie pod wóz parowy, ruszyła biegiem w jego kierunku. Pewnie kilku przechodniów zarobiło z łokcia.
- Josh, co ty wyprawiasz?- dopadła go i szarpnęła na chodnik dosłownie w ostatniej chwili.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Przód parowozu, nagłe szarpnięcie, klakson. I znów dziwne otępienie. Odwrócił się w kierunku tego, kto go zatrzymał.
Znał ją. Tak...to Megan z Kaan-anu. Tylko co ona tu robiła ? Zamrugał nerwowo. Obraz na przemian rozmywał się wyostrzał. Tylko ona była dziwnie wyraźna, na tle rozmytych kolorów.
- Megan... - wymamrotał ledwie słyszalnie, patrząc na kobietę dziwnie rozmytym spojrzeniem. Po bladej twarz spływały kropelki potu. Przełknął ślinę z trudem. Słyszał pracę swoich płuc i serca absurdalnie głośno. Dziwne.
Co on wyprawiał ? No właśnie? Chwycił jej dłoń niepewnie. Była nieprzyjemnie zimna.
- Nie wiem. - wymamrotał znów ledwo słyszalnie. Bardziej tu liczyła się jej umiejętność czytania z ruchu warg niż słuch. - Źle się czuję.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 560
avatar
Megan Mclean
Teraz z bliska mogła mu się lepiej przyjrzeć i szczerze mówiąc wyglądał okropnie. Blady z błędnym wzrokiem. Mamrotał coś pod nosem i gdyby nie to, że stała bardzo blisko niego. Właściwie to się do niego przytulała po tym szarpnięciu to pewnie nic by nie zrozumiała.
W pierwszej chwili myślała, ze znowu ma zawał ale nie wyglądał na to natomiast ewidentnie coś było nie tak. Wahała się przez chwilę. Do niej był kawałek drogi. Zabrać go do szpitala? W końcu zadecydowała, że chyba najlepiej będzie mu w jego własnych ścianach.
- Chodź, odprowadzę cię do domu.- nie wypuściła jego dłoni ze swojej i skierowała się w stronę jego mieszkania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3941
avatar
dr Joshua Grant
Jej dłoń była taka ciepła...Pozwolił się prowadzić tam, gdzie chciała. Równie dobrze mogła go wyprowadzić poza miasto. Choć jej nie znał, po prostu jej zaufał. Szli tak razem, aż dotarli do jego apartamentowca, w końcu nie odszedł aż tak daleko.
Bicie serca, szybki oddech.
Ciepło...

- > Grant House
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 502
avatar
Dave Silverton
Z apartamentu Nicolasa Fitzroya --->

Gdy wyszedł na świeże powietrze ciężar na jego plecach wcale nie zelżał. Życzył mu wszystkiego dobrego, aby się poukładało i tak dalej... i wcale nie czuł się z tym lepiej. Otulił szczelniej swoją twarz, chcąc uchronić się przed zimnem. To spotkanie okazało się złym pomysłem, nie przemyślanym w ogóle ale cóż, odbyło się.
Przynajmniej wiedział na czym stał. A stał na pustyni tak samo suchej jak ton jego głosu.
Dave Silverton postanowił zalać się w trupa. Miał przy sobie piętnaście kredytów i na ich wydanie na alkohol było go stać z lekkim sumieniem. Zanim jednak poszedł szukać odpowiedniego miejsca na sprucie się do poziomu błota przystanął na ulicy i odwrócił się za siebie by popatrzeć na apartamentowiec z którego wyszedł. Poczuł ukłucie żalu.
Nie odwrócił się ani razu więcej.

zt ---> Black Paradise
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
/ na drugi dzień po bankiecie


Tonia żałowała, że musi ubrać dziś ten okropny mundurek, który na pewno nie spodoba się Alexandrowi. Ale upięła włosy wysoko, tak jak mówił jej wczorajszego wieczoru na schodach, gdy przyjemnie przejechał palcami po karku.
Uśmiechając się głupio i rumieniąc od samego rana, Antonia zaciągnęła przyjaciółkę w jakiś kąt i prosząc ją o przysługę i krycie przed rodzicami, nie powiedziała z kim się spotyka, ale obiecała to zrobić następnym razem. Na lekcjach wymieniała liściki między sobą, a Bertramówna opowiadała w nich o pokazie i bankiecie oraz tajemniczym mężczyźnie. Mary z wypiekami na twarzy odpisywała, próbując pociągnąć przyjaciółkę za język, chociaż do końca lekcji jej się to nie udało a Tonia pożegnała dziewczynę i szybko ruszyła na umówione miejsce, zagryzając dolną wargę z podekscytowania. Przystając na rogu ulicy, rozglądała się za mężczyzną, czując jak serce jej tłucze w piersi. Co za dzień!
Nastolatka nie mogła ustać w miejscu, robiąc kilka kroków to w prawo, to w lewo i zatrzymując przed witryną sklepu, by przyjrzeć się odbiciu i poprawić włosy. I ukradkiem, gdy już ludzie ją minęli, wyciągnęła pomadkę, skradzioną mamie i podkreśliła usta, uśmiechając się do siebie.
Tak, teraz zdecydowanie lepiej.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
z ratusza --->

Czy mężczyzna czuł rankiem wyrzuty sumienia, dedykowane zbytnią ilością alkoholu na przyjęciu? Ani trochę. Nawet obrażanie się Nathalie i jej ostentacyjny foch nie wytrącił go z równowagi. Wypełnił wszystkie swoje obowiązki, kilka minut przed piętnastą wychodząc z urzędu miasta.
Ściągnął marynarkę i krawat, wkładając je złożone do bagażnika. Podwinął rękawy jedwabnej, białej koszuli i wsiadł do czarnego, eleganckiego automobilu. Na ciemnej skórze kierownicy odbijał się bordowy pasek drogiego zegarka zdobiący rękę. Zastanawiał się dzisiaj cały dzień co zrobić z Tonią. Mijając gdzieś Ferdinanda na korytarzu chciało mu się śmiać. Perfidny charakter ministra był skrywany naprawdę głęboko, nawet jeżeli kreował się na kobieciarza - dobrze, nie musiał się kreować, był nim - to prawdziwą arogancję dostrzegały tylko nieliczne osoby. Talent do manipulacji skutecznie to maskował. Etykieta, społeczne ramy, pewne pozory.
Jadąc w wyznaczone miejsce założył okulary przeciwsłoneczne na nos. Przekręcił głowę dostrzegając Tonię pod sklepem. Uśmiechnął się sam do siebie, powstrzymując się przed oblizaniem. To już byłoby przegięciem. Wyglądała uroczo w tym mundurku.
Podjechał na chodnik i otworzył nieco przyciemniane okno. Zsunął nieco okulary z nosa i uśmiechnął się do dziewczyny.
-Dzień dobry, Antoniu. - odezwał się, po czym zrobił ruch głową, żeby wsiadła. Normalnie wyszedłby i otworzył jej drzwi, żeby weszła, ale w tej sytuacji nie miał zamiaru wywoływać skandalu.
-Wsiadasz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Tonia kciukiem starła pomadkę z kącika ust, uśmiechając się do własnego odbicia, w którym po krótkiej chwili zauważyła podjeżdżający samochód. Nim zdążyła się odwrócić, dostrzegła także opuszczającą się szybę i szybko odwróciła przodem do pojazdu i uśmiechającego się w środku mężczyzny. Sama również obdarzyła go promiennym gestem i kiwnęła głową na pytanie. No ba! Nawet jakby teraz usłyszała zakaz, to zignorowałaby go i wpakowała się do środka.
- Dzień dobry.
Odpowiedziała radośnie i zrobiła krok w stronę drzwi, wyciągając dłoń do klamki. Nacisnęła na nią i wsunęła się na fotel kierowcy, zatrzaskując lekko drzwi za sobą.
To miało być cudowne popołudnie! Tonia zapięła pas i wlepiła oczka w Alexandra, uśmiechając się szeroko i dumnie. Czuła się wyjątkowo, ponieważ to właśnie ją mężczyzna wybrał.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
W międzyczasie, gdy pokonywała tych kilka kroków do drzwi, on zamknął okno. Przekręcił się bokiem do niej, przesuwając po niej wzrokiem. Położył rękę na oparciu siedzenia obok i pochylił się, żeby ucałować ją w policzek.
-Jak w szkole? - spytał się od niechcenia, dając kierunkowskaz i włączając się do ruchu. Nasunął szybkim gestem okulary na nos.
Zerkał na nią od czasu do czasu, skupiając się bardziej na drodze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Poczuła motylki w brzuchu przy tym pocałunku i uśmiechnęła, rumieniąc na policzkach. Nabrała powietrza głęboko i oparła wygodnie na fotelu, przez chwilę nie mogąc oderwać spojrzenia od Alexandra. W końcu jednak popatrzyła przed siebie, na ulicę, którą mknęli. Coś jej przyszło na myśl, ale zanim zdążyła ją wypowiedzieć, usłyszała pytanie.
- Wszystko w porządku.
Odpowiedziała więc najpierw, zerkając na Alexandra. Zaczęła się zastanawiać nad swym pomysłem, ale ponieważ nie chciała się ograniczać i psuć sobie humoru, zdecydowała zaproponować.
- Możemy jechać szybciej?
Zapytała, posyłając mężczyźnie szeroki uśmiech i błysk w oczach. Mała Tonia chyba lubiła się bawić inaczej niż dziewczynki w jej wieku.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Zaśmiał się krótko.
-Jest godzina szczytu, wszyscy wracają z pracy. Nie miałbym gdzie się rozpędzić. - odpowiedział. Przez chwilę zastanawiał się czy mógłby przejechać puściejszą o tej porze ulicą. Hm. Skręcił w lewo na rondzie, potem w prawo.  Przez jakieś 300 metrów było pusto. Ot, przed skrzyżowaniem ktoś stał. Alexander podkręcił obroty, wcisnął sprzęgło i przerzucił bieg. I tak jeszcze cztery razy, aż licznik doszedł do setki. Potem ściągnął nogę z gazu, wyhamowując przed samym skrzyżowaniem, z cichym piskiem opon.
-I co? Twój ojciec pewnie tak nie jeździ. - rzucił uwagą, a potem skręcił już we właściwą ulicę, jedno kierunkową, prowadzącą do...

hohohohoho -------> http://miasto.forumpl.net/t1120-alexander-willoughby#58411
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
/ piątek 27.04 2866 roku

Dni, które musiała przeżyć bez obecności pana Willoughby, dłużyły się niemiłosiernie a Tonia nie potrafiła odnaleźć ciekawego zajęcia. Na zajęciach była zupełnie nieobecna, myślami będąc z Alexandrem. Błogo się uśmiechając, opowiadała Mary jaki mężczyzna jest wspaniały i jak bardzo za nim tęskni. W domu, zamykała się w pokoju, słuchając muzyki i tworząc kolejne portrety mężczyzny swych marzeń. Chowając je przed światem i rodzicami oraz siostrą, udawała zainteresowanie ich rozmowami przy obiedzie czy wieczorami, gdy nie mogła opędzić się od opowiadań siostry.
W dniu spotkania, ponownie się ożywiła, uśmiechając od samego rana i tłumacząc to matce wystawą na jaką niby się wybiera. Z zapartym tchem śledząc wskazówki zegara, odliczała minuty do spotkania, by na umówione spotkanie lecieć jak na skrzydłach. Niosąc ze sobą obietnice Mary o ukrywaniu jej spotkań, miała wieczorem otrzymać relację z wystawy, z której tak lekko rezygnowała, co było do niej zupełnie niepodobne.
Rozglądając się za samochodem, stanęła na rogu ulicy i przejechała dłonią po rozpuszczonych włosach.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
/ piątek - 27.04.2866

Alexander czekał na Tonię. To nie tak, że ona się spóźniła, to on był po prostu za wcześnie. Wracał zdenerwowany ze spotkania w ratuszu. W eleganckim garniturze, pod krawatem. Zielone oczy spoglądały w dal, a palce stukały o kierownicę. Zerkał od czasu do czasu na zegarek, który dziś miał srebrno czarny.
Dostrzegając Tonię czekał chwilę, czy zauważy samochód, zaparkowany między dwoma innymi. Kiedy tak się nie stał, krótko zatrąbił, czekając aż się ogarnie i przyjdzie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Nie była pewna czy dobrze pamięta jakim automobilem Alexander ostatnio podjechał. Tak zaoferowana spotkaniem z nim wtedy, pamiętała tylko jego uśmiech i pocałunek, a nie markę samochodu.
Na szczęście nie tylko trąbienie zwróciło jej uwagę. Nastolatka pamiętała też kolor pojazdu i pewna, że to pan Willoughby czeka, z uśmiechem szybko podeszła i otworzyła sobie drzwi.
- Dzień dobry.
Odezwała się jak radosny skowronek i wsunęła się do środka, drzwi zatrzaskując, po czym pochylając się po powitalny pocałunek.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Śledził jej ruchy, kiedy szła do automobilu. Uśmiechnięta, wesoła. Przesiąknięta tą młodzieńczą energią, pozytywnym spojrzeniem na świat. Zakochana, szczęśliwa. Schlebiało to jego egoistycznej duszy, chociaż zupełnie nie czuł się odpowiedzialny za jej uczucia.
Popatrzył się na nią bez cienia uśmiechu, kiedy wsiadła i pocałował ją krótko w policzek. Potem od razu wrzucił bieg i ruszył.
- Jak ci minęło tych kilka dni?
Odezwał się po minucie ciszy, zerkając na nią z ukosa. Nie wyglądał na zbytnio stęsknionego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
A Tonia jak ta zakochana szczeniara, wpatrywala się w Alexandra, czekajac na jakiekolwiek miłe słowo z jego ust. Z każdą kolejną sekunda jednak dostrzegala, ze jest coś nie tak. Mężczyzna nie miał humoru?
- Tesknilam. Bardzo... A coś się stało?
Odpowiedziała, zaraz dopytujac o co chodzi. Miała nadzieję, że pan Willoughby nie ma kłopotów, które miałyby zniszczyć te przyjemnie zapowiadajace się popołudnie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
-Wkurwili mnie na spotkaniu. - powiedział ponuro. Kiedy jednak stanęli na światłach odwrócił się w jej stronę i podniósł rękę. Pogłaskał dziewczynę po policzku i w końcu na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu. Dlatego, że wiedział, że nic mu nie spierdoli popołudnia. Chyba, że Tonia będzie się opierać.
-Też tęskniłem, kociaku.
Ruszył, kiedy światła się zmieniły, wprost do apartamentu, najkrótszą drogą.

/zt
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
/wtorek

Czekał zgodnie z umową. Jak zwykle w tym samym miejscu, wypatrując Toni. Miał otwarte okno, przez które wywiesił rękę z papierosem. Zerkał na chodnik od strony szkoły. Zielone oczy ukrył za ciemnymi okularami. Palił powoli, będąc kilka minut przed czasem. Czy za nią tęsknił? Na swój popaprany sposób tak. Młoda Bertramówna była delikatna, niewinna, urocza, zapatrzona w niego. Trochę jak taki kociak domagający się pieszczot, kręcący się u niego na kolanach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
/

Alexander mógł zauważyć, że od strony szkoły nie nadciagala jedna panna a cała ich grupka. Pięć dziewcząt śmiało się i rozmawiało, a jedną z nich była Tonia. Mniej rozgadana niż reszta, spojrzenie swe kierując ku samochodowi. Dziewczyny zatrzymały się kilka metrów przed automobilem, rozpoczynając długie pożegnanie. Tonia wyraźnie się niecierpliwiła, ale w końcu usciskala koleżanki, które zaczęły się rozchodzić. Jedną ucalowala w policzek i pomachala, odprowadzając spojrzeniem, póki nie zniknęła za rogiem.
Dopiero wtedy odwróciła się do Alexandra i z uśmiechem podeszła do auta, do którego weszła.
- Przepraszam. Uparly się, że pójdziemy razem.
Westchneła, spoglądając na mężczyzne ze skrucha i nadzieja, ze sie nie gniewa.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Alexander widząc roześmianą grupkę dziewczyn schował się do samochodu, opierając głowę o zagłówek. Obserwował je przez chwilę, wzrok swój jednak skupiając na Toni. Dokończył powoli papierosa, widząc, że ma czas. Rzucił niedopałek na ulicę, zamykając okno. Wodził wzrokiem za dziewczyną, aż do jej wejścia do auta. Uśmiechnął się i zdjął okulary.
- Nie, czemu miałbym być zły. - pochylił się i pocałował ją w policzek. Zdawał się być dzisiaj w dobrym humorze, rozluźniony. Wrzucił bieg i zaczął jechać. Kierował jedną dłonią, drugą za to odnalazł ręce Toni, na których zaplótł swoje palce.
- Stęskniłem się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Nie odpowiedziała, zostawiając tlumaczenia o ryzyku dostrzezenia go i jej, wchodzącej do samochodu. Na szczęście koleżanki mialy inne sprawy na głowie i nawet Mary nie ciągneło do ogladania za siebie.
Tonia uśmiechnęła się i gdy dłoń Alexandra dotknęła jej dłoni, oparla głowę na męskim ramieniu.
- Ja też.
Odpowiedziała, zerkajac na mężczyzne z dołu, niczym mały kociak, domagający się uwagi. Przesunela wolną dłonią po jego ramieniu i zatrzymała ją gdzieś pośrodku.
- Jak ci minął weekend?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Nie odrywał spojrzenia od drogi, choć się uśmiechał. Puścił jej dłoń, ale tylko po to, żeby podnieść rękę i połaskotać ją za uchem.
- Przeszkadzasz mi w prowadzeniu, łobuzie. - powiedział rozbawiony. Naprawdę musiał mieć dobry humor.
- Przepieprzyłem sto kredytów w kasynie i nic nie wygrałem. Wiesz jaki wracałem wściekły do domu?
Mhm, akurat Willoughby. Całkiem przyjemnie obracało Ci się Morano w Paradise. Ale czy Tonia musiała o tym wiedzieć?
Wjechał w ulicę do swojego apartamentu i do garazy.

/zt ----> apartament - pisaj <3
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Przecznica Druga
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-