IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Warsztat mechaniczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Na terenie warsztatu mechanicznego znajduje się kilka budynków, a w każdym z nich wykwalifikowani pracownicy zajmują się określonym rodzajem sprzętów i machin. Tuż przy ulicy w największym z budynków w pięciu garażach zajmują się automobilami i motocyklami, a także dorożkami i powozami parowymi. Tuż obok, w czymś, co bardziej przypomina barak, mają swoją siedzibę mechanicy od maszyn przemysłowych, którzy dojeżdżają do swoich klientów dorożką wypełnioną po brzegi różnymi narzędziami i częściami zamiennymi.
W głębi stoją jeszcze dwie mniejsze budowle, w których naprawia się sprzęt użytku domowego i trzecia, zupełnie malutka, w której mieści się jedyny licencjonowany serwis robotów domowych i mechanicznych koni. Pracownicy tego najmniejszego rzadko pracują na miejscu, najczęściej dojeżdżają do klientów zdezelowanym automobilem, który w teorii miał się nie wyróżniać wśród zaparkowanych pod apartamentowcami pojazdów.

Pracownicy fabularni:
 

Pracownicy NPC:
 
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
/początek

Sinclair zaszedł do warsztatu z zamiarem kupienia używanego motoru, ale w dobrym stanie. Wiadomo, na nowy w życiu by go nie było stać. Musiał jednak usprawnić swoje przemieszczanie się między uczelnią, pracą, siłownią a domem. No i są inne zalety posiadania motoru, ale o tym grzecznym dzieciom opowiadać nie będziemy. Włożył reće do kieszeni i wszedł do środka.
-Bry! - uśmiechnął się szeroko do pracownika - Słyszałem, że tu można dobry motor kupić!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Chudy młodziak z kaszkietem na łbie dłubał w mechanizmie starego silnika, żując gumę. Odwrócił łeb, gdy usłyszał głos. Dotknął dwoma palcami daszka swojego nakrycia głowy.
- Dobry. A no można kupić. - kiwnął ręką, co by klient poszedł za nim. Przeszli do większej hali, gdzie ktoś tam pracował pod automobilem, ktoś dłubał przy motocyklu. Pod ścianą stało kilka modeli.
- Jaki przedział cenowy pana interesuje? Ten tu, mamy najtańszy. Wolny, ale lekki, do przemieszczania się po mieście całkiem dobry. - kopnął lekko w oponę beżową maszynę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian poszedł za mechanikiem, rozglądając się zaciekawiony. Nigdy tu nie był!
Pierwsza propozycja średnio mu przypadła do gustu. Motor wyglądał dość...dziewczęco! To by godziło w jego wizerunek !
- A nie macie czegoś szybszego ? No i bardziej eeee...niedziewczęcego ? - wyszczerzył się.
Ile mógł wydać...
- Nie wiem...tak do 300 K ? Mniej więcej ? - podrapał się po głowie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
No przylazł do niego całkiem młody chłopak to nie proponował mega drogich rzeczy, nie? Zaczął od najtańszego.
- Eheee... no to za 290 mamy tego. Ostatnio nam go przywieźli. Był tańszy, ale cały zapłon był spieprzony i musieliśmy w niego trochę władować.
Wskazał na kolejną maszynę.
- No chyba, że chcesz pan trochę przekroczyć budżet...
Podszedł do największej i chyba najbardziej dostojnej machiny spośród tych gratów. Srebrny motocykl całkiem nieźle się prezentował.
- No ale to już prawie cztery stówki. - zacmokał gumą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Hmmmmm...ten drugi wydawał się spoko i by nie zrujnował jego budżetu, ale kuźwa co to był za kolor ! Jakby jeździł na mechanicznym słoneczku !
-Nie no, ten ostatni jest boski, ale 4 stówy?
Czas podjąć negocjacje !
- 350 i biorę. - może Sinclair odkryje w sobie żyłkę handlowca?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Pracownik skrzywił się.
- No co pan, tyle to ja nie opuszczę. No z 380 to jeszcze...
Miał twarz cwaniaczka, więc pewno i handlować potrafił. Targowanie to dla takich chleb powszedni!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian westchnął teatralnie. Lekcje wyciągnięte z zajęć teatralnych na uczelni ?
- Nie ma opcji. Tyle nie mogę dać, jestem tylko studentem! - rozłożył ręce. - 350 kredytów to absolutne maksimum i tak miałem limit do 300 kredytów...
No weeeeeeź! Musiał jeszcze go umyć, pomóc Dave'iemu w przeprowadzce i jeszcze ogarnąć się przed koncertem w Confiteorze !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
A więc realista... Lubiła realistów. Uśmiechnęła się zatem na tę odpowiedź. Sięgnęła po własne papierosy, by zapalić, by poczuć smak nikotyny, by móc się zaciągnąć, gdy chciała zyskać kilka dodatkowych sekund nic nie robienia.
- Jeśli to pana pocieszy, to ten czas jest wydłużony głownie przez pozwolenia lub ich brak płynące z góry. - wzruszyła ramionami. - Witamy w Zigguracie.
Patrzyła przez chwilę, jak bawi się śrubokrętem.
- W Laboratorium nie mają dość pracy, że przychodzi pan tutaj? - od razu uniosła dłonie w obronny geście. - To nie zarzut. Osobiście wolałabym mieć pana wiedzę tutaj niż tam.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Patrzył się ze skupieniem na studencika.
- 360 i może pan nim wyjechać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian miał niezły ubaw. Nigdy się nie targował, to było całkiem zabawne!
- 355 i wyjeżdżam z nim, w tej chwili, wyklaskując rytm.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Pracownik zaśmiał się. Szef go zamorduje, ale chyba tu trafił na dobrego handlowca. A przynajmniej nie debila. Wyciągnął rękę, żeby uścisnąć dłoń Fabiana.
- Dobra, niech stracę. Tylko nakarm pan od razu bydlaka węglem, bo tam chyba resztka została.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Sooooold out ! Fabian Sinclair zajedzie po pannę Pirce, SWOIM WŁASNYM, LŚNIĄCYM, SREBRNYM RUMAKIEM, YEAAAAH! I jaka igiełka! I ten srebrny lakier, oooooo ! Tak to on się może wozić !
-Pewnie! Zajadę do kopalni po drodze - pomiział opuszkami palców kołpak. Naaaaaaajs !
No to nastąpiło zapewne przekazanie pieniędzy i panicz Sinclair odjechał na ryczącym, srebrnym potworze w stronę zachodzącego słońca

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
Postukał palcami w blat. Niby niecierpliwie, ale w rzeczywistości tak nie było. Obejrzał się na bok, kiedy do warsztatu wszedł chłopiec oznajmiając, że chce motor. A to ci gagatek, pomyślał. Powrócił spojrzeniem do swojej rozmówczyni.
- Domyślam się - skinął głową.- Pracownicy w laboratorium nie są głupi. Ale ze związanymi rękami nie mogą wiele zrobić.
W tym oboje się zgadzali, niezaprzeczalnie. Rafaela irytowała opieszałość Rządu oraz blokowanie wszelkich inicjatyw. Faith za to nie podobały się jakiekolwiek zarządzenia Rządu, które miały wpływ na Trzecią Strefę. Rafael uśmiechnął się do niej przelotnie. Jakby nie było, tutaj nikt mu nie patrzył na ręce, ani nie wymagał kolejnych pozwoleń.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
- Jak my wszyscy. - wzruszyła ramionami niby od niechcenia. - Kiedyś jednak sznury zostaną zerwane, a wtedy nie chciałabym być w skórze tych, którzy roszczą sobie prawo do wiązania.
Niebezpieczne słowa. Ale Faith nie była z tych, którzy bali się wypowiadać własne opinie. Zresztą, Rafael nie jawił jej się jako ktoś kto zaraz złoży na nią donos. Poza tym wiedziała, że już i tak ma przechlapane. Jeśli ludzie Alexandra ją dorwą, wolałaby, żeby mieli przynajmniej jakiś powód.
- Jeśli miałby pan ochotę gdzieś kiedyś wyjść, a brakowałoby panu towarzystwa, proszę się nie krępować, mogę być do dyspozycji. - zaproponowała nagle.
W zasadzie to cała ta mechanika Kaan-anu ją interesowała. Uważała jednak, że więcej od tego człowieka dowie się przebywając z nim, zadając może odpowiednie pytania w odpowiednim momencie. Przeprowadzanie wywiadu chyba tylko zniechęciłoby go odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
Popatrzył, jak młodziak wybiera sobie motor. Nie był pewien, czy to dobry pomysł. Wyglądał na takiego, który gotów przewrócić się na tej maszynie przy najbliższym zakręcie. Przez dłuższą chwilę milczał. Słuchał. Odłożył śrubokręt z powrotem na blat, rezygnując z dalszej zabawy narzędziem.
- Odważne słowa, jak na kogoś takiego - stwierdził w końcu. Czytał gazety, słuchał ludzi, urodził się może i w innym mieście, ale nie wczoraj. Patrzył na to wszystko świeżym okiem. Wygłaszanie takich frazesów mogło być złym pomysłem. Mógł być przecież niewłaściwą osobą.
- Oferuje pani pełnienie funkcji przewodnika?
Dzieciak w końcu kupił co chciał. Rafael wciąż pozostawał sceptyczny, ale nie pyta się ludzi od tak o prawo jazdy. Cokolwiek.
- Przyznaję. Nie zdążyłem dobrze zapoznać się z NeoZigguratem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
"Jak na kogoś takiego". Nie miała pojęcia co dokładnie ma na myśli - jak na kobietę? jak na pracownicę warsztatu? jak na slumsiarę? Mimo wszystko uśmiechnęła się lekko. Miała wrażenie, że to nie odwagę Rafael ma na myśli. Może bardziej na usta cisnęła mu się "głupota", ewentualnie "brawura".
- Może w życiu są ważniejsze sprawy niż strach. - odparła nie spuszczając wzroku.
Bo tak właśnie uważała. Myślała o ludziach z Trzeciej Strefy. Wiadomo, nie wszyscy zasługiwali na lepsze życie. Ale większość z tych, których poznała to po prostu pracowici ludzie próbujący jakoś przetrwać w tym nieprzyjaznym środowisku. Jeżeli dopuszczali się tego, co według papierków było niezgodne z prawem, robili to z głodu, z goryczy, z miłości, mając na uwadze swoje rodziny. Czasem to oni byli odważni. Faith ubierała tylko wszystko w słowa. Starała się dobrze skierować energię i gniew, jaką nosili w sobie ludzie Trzeciej Strefy.
Zaśmiała się cicho, aż dym wystrzelił z jej nosa.
- Tak, można powiedzieć, że właśnie to oferuję. - wycelowała w niego resztką papierosa. - I wie pan co? Zrobię to całkowicie za darmo.
Kręcąc głową zaciągnęła się raz jeszcze, potem zgasiła papierosa.
- Mogę pana oprowadzić po Trzeciej Strefie i po Drugiej. Żeby wejść do Pierwszej muszę mieć zlecenie naprawy.
Albo bardzo pokombinować.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
"Jak na kogoś takiego". Niech te słowa pozostaną w domyśle, mogą mieć różne znaczenie. Nawet to jeszcze nie wspomniane.
- Są - przyznał jej rację. Strach był tylko jedną z sił napędowych, pobudzających do działania. Nie mniej, właśnie dlatego strach był jednak ważny.
Nie wiedział jak jest w Trzeciej Strefie. Poruszał się pomiędzy Pierwszą i Drugą, najzwyczajniej w świecie nie mają powodów by udać się dalej. Te dwie wystarczyły w zupełności, wciąż nie poznał nawet ćwiartki ich sekretów.
- Za darmo - uniósł brwi. - No proszę - czyżby sobie zażartował? Kto wie, ludzie w tym mieście byli pazerni na pieniądze, może jego zdziwienie było szczere.
- Nie może pani poruszać się sobodnie po całym mieście?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
- Uhm. - mruknęła jeszcze na potwierdzenie.
Tak, są. Dodatkowo, abstrahując od tego wszystkiego, trzeba było jednak wiedzieć czego się bać. Strachy urojone mogły być zgubą, sprawić, że działania będą nieefektywne. A tutaj właśnie efektywność się liczyła. W tej rozgrywce drugiej szansy nigdy nie będzie.
Na pytanie o swobodne poruszanie się po mieście pokręciła w odpowiedzi głową, wykrzywiając przy tym lekko usta.
- Nikt z góry nie chce, by Trzeciostrefofcy poruszali się po Centrum. Bogaci nie lubią patrzeć na biednych. Dzięki temu mogą zasypiać swobodnie co noc i myśleć, że świat nie jest taki zły. - wzruszyła ramionami.
"Trzeciostrefofcy". "Trzecia Strefa". Nigdy "slumsy" czy "slumsiarze". Faith nigdy nie deprecjonowała Trzeciej Strefy. Nawet językowo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
Milczał przed długą chwilę przysłuchując się kobiecie. Jej stosunek do polityki, wszelkich podziałów i przede wszystkim, zdaje się Rządu był jasny. Nie wiedział jeszcze jednak jak bardzo mogą być narażeni ludzie tacy jak ona.
- To bez sensu - stwierdził. Zachowywanie porządku takim kosztem? Nie potrafił tego zrozumieć, bo i wychowywany był w zupełnie innym miejscu.
Strzepnął popiół do glinianej popielniczki, popatrzył na kolejnego klienta, który przyszedł do warsztatu szukać pomocy i ratunku dla swej popsutej kawiarki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
Wzruszyła ramionami.
- Ja to wiem, pan to wie, ale dla góry to i tak nie ma żadnego znaczenia.
Wiele było obojętności w tym co mówi i wzruszeń ramion. Jednak nie dało się ukryć tego, że los ludzi z Trzeciej Strefy leży Faith na sercu. Była świadoma.
Wsadziła sobie ręce do kieszeni. Bujnęła się na z pięt na palce i z powrotem.
- Chyba muszę wracać do pracy. - uśmiechnęła się lekko na myśl o swoim przełożonym. - Theodor wsadzi mi największy klucz francuski w dupę, jeśli nie skończę do jutra tego robota. - kciukiem pokazała na drzwi wyjściowe. Przed budynkiem stał robot, którego naprawiała.
- To jak? Jesteśmy umówieni na dniach?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 111
avatar
Rafael Harag
Skinął głową przyznając jej rację. Dziwne było to miasto. Kaan-an miało jednak swoje problemy, niekoniecznie dużo różne. A jednak było obco. Chcąc czy nie, Faith wywarła na Rafaelu wrażenie, choć wcale tego nie okazał.
- Jesteśmy. Przekażę wiadomość Theodorowi, jeśli cię tu nie znajdę - zerknął gdzieś w kąt zastanawiając się. Kontakt nie zając, tak szybko ani nie ucieknie ani się nie urwie.
Bez słowa ruszył w stronę, którą wskazała. Był ciekaw nad czym pracowała. Wszystkie maszyny plączące się po ulicach Zigguratu były fascynujące. Jedne zbierały śmieci, inne zamiatały ulice. Kolejne krążyły sprzedając gazety. W kilku lokalach natknął się nawet na roboty, które zastępowały sprzedawców przy ladzie.
- Czym się ten zajmuje? - zapytał stając przy robocie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
- Świetnie. - skwitowała.
Oboje ruszyli w stronę drzwi, by po parunastu krokach znaleźć się na zewnątrz. Słońce uderzyło w nich z całą swoją mocą, Faith zmrużyła lekko oczy. Popatrzyła trochę krytycznie na maszynę. Co za gówno... - nie lubiła tego modelu. Momentami wydawał się mocno eksperymentalny. Jak na jej oko był wadliwy i powinien zniknąć z fabrycznej linii.
- To robot domowy. - wyjaśniła ogólnikowo. - Przy odpowiednim zaprogramowaniu całkiem dobrze sprząta i ogarnia mieszkanie. - ponowne wzruszenie ramion. - Zabawka elity. Ludzkie gosposie nie są już dla nich wystarczające.
Porozmawiali jeszcze trochę. O robotach, o mało konkretnych aspektach życia, może o różnicach między Ich miastami. Nie trwało to jednak długo, bo Faith rzeczywiście musiała wracać do pracy. Niemniej jednak byli umówieni, więc wszystko zostanie nadrobione.
Faith pożegnała się z Rafaelem uśmiechem i skinieniem głowy.

ZT
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
apartament --->

Nie mógł sobie pozwolić na kompletne rozleniwienie dzisiejszego popołudnia. Nie był osobą, która robi sobie drzemki. Na litość maszyny, miał 40 lat, nie 60. Po wypiciu mocnej kawy zamienił służbowy garnitur na granatową koszulę bez krawatu. Wsiadł w automobil i pojechał do warsztatu. Jeżeli miał na coś czas to nie lubił odkładać nic na później. Samochód był ważną częścią składową dnia, nie lubił jeździć taksówkami, chyba, że musiał. Więc wolał uniknąć sytuacji, kiedy auto rozjebie mu się na środku skrzyżowania.
Podjechał pod warsztat, pod budynek, gdzie zajmowano się automobilami, zgasił samochód i wysiadł, rozglądając się wokół.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
/ 30 maja 2866 // dwa dni po rozmowie z Rafaelem

Faith przykładnie pracowała... Tak, nad tym samym kurewskim robotem. Pojebany model, prawie żaden klucz do niego nie pasował, więc kobieta siedziała przy nim z całym arsenałem narzędzi. Największy klucz francuski miał chyba ze czterdzieści centymetrów długości. Był ciężki i masywny. Von der Star grzebała w nodze robota, usiłując połączyć wszystkie rurki i dysze tak, by działały dłużej niż dwadzieścia cztery godziny.
Usłyszawszy nadjeżdżający samochód, odwróciła się przez ramię. W ustach tlił się papieros. Drzwi się otworzyły z samochodu wysiadł mężczyzna i... Faith aż papieros wypadł z ust. Co prawda spodziewała się, że ją odnajdzie, ale w życiu by nie powiedziała, że ten kutas przyjedzie do warsztatu osobiście. Co za pierdolony popapraniec... - warczała w myślach, jednak nie bardzo wiedziała co ma zrobić. Na pewno nie myślała o ucieczce. Wstała wolno, nawet nie otrzepała spodni. W dłoni ściskała duży klucz francuski. Wolnym krokiem ruszyła w stronę Alexandra. Włosy miała zaczesane do tylu, na policzku i czole miała ślady smaru. Szelki opuszczone z ramion, zakurzone rękawy koszuli miała podwinięte. Wyglądała jakby chciała panu ministrowi przypierdolić.
A jednak zatrzymała się parę kroków od niego.
- Przkro mi, mamy przerwę. - uniosła głowę do góry, kącik ust uniósł się w grymasie ni to uśmiechu, ni to irytacji. Więc wypierdalaj. - Proszę wrócić później.
Palce zacisnęły się na metalowym kluczu. Wiedziała, że i tak jest na straconej pozycji, więc nie zamierzała sie cofnąć przed niczym.
Jednak nagle pojawił się przy nich Theodor. Minę miał naburmuszoną, patrzył z wyrzutem na Faith, jakby ją ganił. Tak traktować klienta! Niewybaczalne!
- A swojo prace zrobiła? - mruknął. - Jak ni zrobiła, to nich idzie robić. - machnął ponaglające ręką. - Sio, sio.
Faith jednak nie zamierzała ruszyć się z miejsca. Wlepiała spojrzenie w Alexandra.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Alexander w pierwszej chwili nie zwrócił uwagi na kobietę. Patrzył się przed siebie, oczekując jakiegoś mechanika, któremu mógłby powierzyć naprawę swojego środka transportu. Dopiero kiedy zrobiła te kilka kroków w jego stronę wzrok mężczyzny padł na niepozorną sylwetkę. W pierwszej chwili oczy były obojętne, jakby jej nie poznał. Ułamek sekundy później można było w nich wyczytać zdziwienie i coś jeszcze... Wpatrywał się w kobietę, którą  pamiętał w eleganckiej sukience, z uśmiechem na pomalowanych ustach. Kim jesteś Kopciuszku? Wpatrywał się w jej oczy, milcząc. Wyglądała jakby miała ochotę go w tej chwili zamordować, a jego, charyzmatycznego i, jak to ona stwierdziła - błyskotliwego, polityka, zamurowało. Nawet jej nie odpowiedział. Dopiero męski głos wybudził go z zawieszenia.
- Skoro panna się zna i pcha się do roboty, niech zajrzy do silnika. - stwierdził, serdecznie uśmiechając się do właściciela, jak się domyślał.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Warsztat mechaniczny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Warsztat Stolarski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-