IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bistro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin

Cennik:
- Warzywa zapiekane w serze - 60 Ril
- Pieczywo czosnkowe (2 szt.)- 12 Ril
- Grzanki (2 szt.)- 30 Ril
- Jajka sadzone na maśle, ze szczypiorkiem (2 szt.)- 1K 50 Ril
- Sałatka z kukurydzy, pomidora, papryki i sałaty- 60 Ril
- Szklanka kawy- 18 Ril
- Szklanka herbaty- 12 Ril
- Szklanka mleka- 60 Ril
- Szarlotka - 18 Ril
- Ciasto kakaowe- 18 Ril
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
/z domu ojca

Naina postanowila nie gotowac dzisiaj w mieszkaniu pracodawcy, bo i tak nie mialo go byc w domu na obiedzie. W koncu raz na jakis czas moze zjesc na miescie i nic jej sie nie stanie. Weszla do baru i wypatrzyla ostatni wolny stolik. Miala nadzieje, ze go nie zajma za chwile! Zamowila salatke, grzanki i szklanke mleka. Zastanawiala sie jeszcze nad ciastem, ale moze nie zmiescic go w siebie po salatce.
Usiadla przy stoliku i czekala na swoje zamowienie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Jak to facet, na samą myśl o robocie, która go czekała - był głodny. I jak to facet, wszelakie próby przyrządzenia czegokolwiek, co byłoby zjadliwe, zajmowały albo zbyt wiele czasu, albo były nieudane. I nawet, jeżeli domowe posiłki były tańszym rozwiązaniem, to jednak wygoda, która polegała na tym, że danie zostanie mu podsunięte pod nos i to na CZYSTYM talerzu, zdecydowanie przeważała. Poza tym kelnerki były miłe.
Przed wejściem do pomieszczenia ściągnął kaszkiet z głowy, po czym zmiął go w ręce, w której także dzierżył laskę, a następnie pchnął drzwi. Omiótł wzrokiem jadłodajnię, szukając wolnych miejsc. Pełno ludzi! Najpierw jednak wypadałoby coś zamówić.
Podjęcie decyzji nie było trudne - zresztą zawsze brał to samo: kawa, jajka i szarlotka.
Zauważając, że wszystkie miejsca są zajęte, gotowy był jeść na stojąco. Oczywiście, że zauważył wolne miejsce koło jakiejś damy, no ale...
Miętoląc czapkę i niosąc tacę ze swoim jedzeniem, podszedł do kobiety.
Odchrząknął, przystając przy niej.
Przez chwilę stał cicho, właściwie to zastanawiając się, jak się odezwać.
-Wolne przy pani?-spytał w końcu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Wlasnie dostala miseczke z jedzeniem i talerzyk z grankami. Obok stala szklanka z herbata. Juz, juz miala zaczynac jesc gdy ktos jej przerwal. Podniosla glowe i usmiechnela sie.
- Oczywiscie. - potwierdzila i zerknela na krzeslo naprzeciwko. W sumie.. co sie dziwic, ktores miejsce wybrac musial, a reszta byla zajeta. dopiero teraz pomyslala, ze to wstyd, ze jako kobieta siedzi tu i zamierza jesc cos przygotowanego przez kogos innego. Powinna sama robic obiady w domu! Ale dzis nie miala dla kogo.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Usiadł przed nią, kładąc przed sobą tacę. Laskę zaczepił o oparcie siedzenia, a czapkę odłożył na stół. Oparł nadgarstki o brzeg stołu, gotów zabrać się za jedzenie. Spojrzał ukradkiem na siedzącą przed nim kobietę, jakby się nad czymś zastanawiał.
Nie odezwał się jednak i począł spożywać swoje śniadanie. W krępującej ciszy.
W pomieszczeniu, faktycznie, byli głównie mężczyźni. Ale towarzystwo kobiety nie wzbudzało w nim pogardy (że jak śmiała nie stać samej w kuchni, a korzystać z pracy innej kobiety!), a skrępowanie. Może nie tak używał sztućców? Cholera, chyba zamiast używać wyłącznie widelca, powinien kroić to nożem, co?
Szybko pochwycił nóż i począł niezgrabnie nabierać kawałek jajka na widelec. I nagle napełnianie żołądka trwało i wiele więcej czasu.
Jakkolwiek w samotności cisza mu nie przeszkadzała, tak teraz nie mógł nie myśleć o tym, jak mógłby zagaić brunetkę rozmową.
-Często tu pani przychodzi?-spytał, przełykając kęs.
Uniósł na nią wzrok, w końcu mając ku temu pretekst. Nie mógł nie zauważyć jej urody.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Ona za to zastanawiała się o czym też Greg może myśleć. DOszła do wniosku, że na pewno o tym, że siedzi tu, a nie robi obiad w domu. Na pewno! Aż jej się policzki zaróżowiły i wbiła wzrok w talerz, zajmując się jedzeniem. Kątem oka tylko widziała jak mężczyzna zacząl używać noża.. Ale nie wpadła by na to by być złośliwą i jakoś to skomentować! Jeszcze niedawno spotkała się z kimś kto ledwo się przyzwyczaił do nazywania ją panią. Gdy się odezwał przełknęła szybko co właśnie gryzła i podniosła na niego lekko speszone spojrzenie.
- Hm. Nie. - pokręciła głową, ale bała się, że i tak nie uwierzy. - Właściwie jestem tu pierwszy raz.. - dodała jeszcze, ale czuła, że się pogrąża..
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Jedzenie w tak dystyngowany sposób go denerwowało, bo nie był w stanie nałożyć na widelec jedzenia tak, by nie spadło. Przyzwyczajony był do wbijania sztućca w pokarm, który nie miał szansy się już zsunąć lub spaść. A tu proszę!
Upił łyk kawy, próbując zakryć zirytowany wyraz twarzy.
Uśmiechnął się, powoli rozciągając wargi w coraz szerszym uśmiechu, słuchając jej odpowiedzi.
Oczywiście nie miał pojęcia o jej obawach!
-Cóż, ja tu jestem częściej, niż podpowiadałby rozsądek.-zaśmiał się.-Przynajmniej mam gwarancję, że coś zjem.-przyznał po chwili.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Dostrzegła jedynie lekko zmarszczone brwi i zaciśnięte przez chwilę usta, nie miała pojęcia dlaczego, ale oczywiście wydawało jej się, że to jakieś niezadowolenie, bo tu siedzi. Opuściła znów wzrok na chwilę i przez moment jadła w ciszy.
- Dlaczego? - zapytała, zanim nad tym w ogóle pomyślała. I znów od razu speszona opuściła wzrok na resztkę swojej sałatki i pieczywa. W końcu może żona mu umarła, może jest chora, może coś się stało! A ona tak bezczelnie dopytuje.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Zacisnął mocniej usta, widząc jej speszone, rozbiegane spojrzenie. Może ją nagabuje, albo co?
Zaczął się wiercić niespokojnie na krześle, popijając kawę. Zabrał się po chwili za ciasto, które nie wymagało tak skomplikowanej obsługi.
-Nie mam nikogo, kto by to dla mnie robił.-wzruszył ramionami, podnosząc tylko na chwilę wzrok znad ciasta.-A moje próby w kuchni kończą się różnie.-zaryzykował ponowne zaśmianie się, nie do końca pewien, czy siedząca przy nim kobieta życzy sobie z nim rozmawiać.
Może zastanawia się, jak stąd uciec?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Gdyby wiedział, że Naina jest taka zawsze pewnie by nawet nie zwrócił na to uwagi. Ale niestety nie miał o tym pojęcia i biedny musi sie z nią męczyć.
Naina napiła się herbaty, bo też skończyła swój obiad. Zastanawiała się czy ma jeszcze ochotę na ciasto kakaowe albo szarlotkę na deser..
Uśmiechnęła się na następne jego słowa, ale schowała za szklanką herbaty.
- I musi stołować się pan tutaj? - bardziej stwierdziła, niż zapytała. Uważała, że to.. smutne? Że nie ma nikogo. Niedobrze dla ludzi być samotnym, sama to wiedziała najlepiej!
- Nie ma pan.. rodziny? - znow najpierw powiedziała, a potem pomyślała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Wytarł usta ręką, chcąc usunąć wszelakie pozostałości kruszonki z twarzy - cóż, pewnie powinien użyć serwetki, ale i tak i tak nastąpił pewien progres w jego savoir vivre.
Wzruszył ramionami
-Jest smacznie.-stwierdził, uśmiechając się, by jakoś rozweselić tą rozmowę.
Sposępniał trochę, gdy zadała następne pytanie.
-Nie.-na chwilę utkwił wzrok w kubku, ale zaraz podniósł wzrok.-A pani?
Cóż, zawsze łatwiej było odrzucić piłeczkę, zwrócić czyjąś uwagę na tej drugiej osobie, jak na sobie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Przepraszam, nie powinnam pytać. - opuściła wzrok, a policzki poczerwieniały jej jeszcze bardziej. Napiła się herbaty, by móc na niego nie patrzeć przez chwilę i dopiero potem podniosła wzrok.
- Mam tylko ojca.. ale z nim nie mieszkam. - strzepnęła jakiś niewidzialny pyłek ze stołu, by znów mieć pretekst do chwilowego odwrócenia wzroku. - Aktualnie mieszkam u pracodawcy.. - zamyśliła się na moment. - A pan? Czym się pan zajmuje? - znalazła w miarę bezpieczny temat.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Przemilczał to, choć nie miał jej za złe. W końcu ten stan utrzymuje się od dłuższego czasu. Można powiedzieć, że się przyzwyczaił. Czasem struga lalki, wyobrażając sobie, że ożywają. Ale często nie ma czasu tak naprawdę o tym pomyśleć. Lubił mieć zajęte ręce. Może to był tak naprawdę jego sposób na poradzenie sobie z sytuacją?
Gdy zaczęła mówić, z radością wrócił do obserwowania jej twarzy.
-Jestem stolarzem.-powiedział z niejaką dumą.-A pani to...?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Oparła się na krześle, odkładając wypitą w połowie herbatę. Przyjrzała mu się trochę uważniej, ale nadal ukradkiem. Na pewno nie wgapiała się bezczelnie w niego, choć miała ochotę obejrzeć go dokładniej. Sama nei wiedziała dlaczego.
- Pracuję jako służba. - i znów trochę się speszyła. Służba, która nei umie gotować! Szczyt wszystkiego. No i w ogóle.. służba.. Niby żadna praca nie hańbi ale czasem czuła się gorsza.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Gdy na niego spojrzała, przestał się w końcu tak bezceremonialnie w nią wgapiać. By się czymś zająć, wrócił do popijania kawy.
Zmarszczył brwi, powoli identyfikując ten speszony wzrok jako wstyd.
Nie miał pojęcia, co powiedzieć. Gdy znajdzie pani męża, będzie mieć już pani odpowiednie doświadczenie w prowadzeniu domu? A co, jak się obrazi?
Odchrząknął, nerwowo.
Może okazać troskę?
-Mam nadzieję, że dobrze tam panią traktują.-spróbował, kontemplując wzrokiem kolor czarnej cieczy w trzymanym naczyniu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Tak, to wgapianie tez ją peszyło i zapewne panna Webb wyglądała teraz jak całkiem chudy buraczek. Co peszyło ją jeszcze bardziej, bo bardzo tego nie lubiła.
- Mówiąc szczerze.. dopiero zaczęłam.. do tego spóźniłam się na pierwsze spotkanie.. - westchnęła lekko i pokręciła głową, jakby sama temu nie dowierzała. - Kurier się spóźnił, dostarczył mi list na ostatnią chwilę..
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Spojrzał na nią ponownie, starając się nie robić tego zbyt nachalnie. Z drugiej strony purpura na twarzy kobiety go nieco bawiła.
-Ale nie mieli tego pani za złe?-upewnił się.-Na pewno pani zmyje szybko to złe wrażenie.-zapewnił ją po chwili, zdając sobie sprawę, że ludzie są, cóż, różni.
Sam mógłby sobie zatrudnić taką służkę. Sprzątałaby ścinki, trociny, umilałaby mu widoki swoją osobą (musiałaby się trochę poschylać, nachylać... duuuużo ciekawych obrazków zostałoby uwidocznionych), miałby się w końcu do kogo odezwać...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Jak bardzo ją denerwowało to, jaka jest i że nie może się zmienić wiedziała tylko ona. Zapewne gdyby nie była tak nieśmiała już dawno miałaby męża. I lepiej płatną pracę. Może nawet wybiłaby się jakos bardziej w swoim stanie? Często nad tym myślała, zadręczała się pytaniami.
- Nie, chyba nie. - pokręciła głową. - Nic nie powiedział, ale.. nie mam pojęcia. - wzruszyła lekko ramionami. - Głownie nie ma go w domu, nie mam dużo do roboty. - dodała po chwili.
No cóż, schylająca się Naina musiałaby mieć chyba dekolt do pępka, bo niewiele miała w tym miejscu pod sukienką!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Gregowi podobały się te rumieńce. Zachęcały go do dalszego prowadzenia rozmowy, czym się zbyt często nie trapił przy nieznajomych osobach.
-Wymarzona praca.-stwierdził głupio.
Cóż, on by pewnie dostał szału. Albo zaczął się w końcu użalać nad swym samotnym, smutnym losem.
Oczywiście nasz stolarz nie pogardziłby choć widmem niewielkiego biustu. Cycki to cycki.
-Pani...-zaczął, ale szybko przerwał.
Zmarszczył brwi, zdając sobie sprawę z pewnego faktu.
Cóż, niektóre rzeczy dosyć wolno dochodziły do mężczyzn.
Nie znał jej imienia. Ani ona jego. To tak... Raczej nie wypada?
Odchrząknął.
-Nawet się pani nie przedstawiłem.-burknął cicho, pod nosem, mając nadzieję, że nie dosłyszy tego żałosnego wstępu.-Gregory Watson.-przedstawił się w końcu, unosząc się lekko z krzesła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Na pewno mogłoby być gorzej.. - uśmiechnęła się lekko. - ale lepiej też. - w kńcu mogłaby mieć lepiej płatną pracę, ale taka zwykle wymagała większego kontaktu z ludźmi, a na to Naina nie była przygotowana. Bo chyba by zeszła ze stresu albo chociaż osiwiała przedwcześnie gdyby musiała rozmawiać z jakimiś nieznanymi sobie osobami cały dzień! Nie mogłaby być kelnerką ani sprzedawczynią czy pielęgniarką.
- Naina Webb. - odpowiedziała chwilę później i uśmiechnęła się do niego, po czym złapała za szklankę i napiła się, jakby chcąc ukryć swoją chwilową śmiałość.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Jego wzrok zwróciły jej dłonie. Wydawały się maleńkie. Kruche. Delikatne. Machinalnie spojrzał na swoje - stale pokaleczone przez drzazgi, szorstkie, duże.
-Pewnie niedługo znajdzie pani męża i nie będzie się pani musiała przejmować pracą.
Cóż, mężczyzna nie miał takiego luksusu.
Naina.
Przeciągał dokończenie kawy, zauważając, że zrobiła się już zimna.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
O ile pracy w domu było dużo, to nigdy nie była to praca specjalnie ciężka. Na pewno nie w ten sposób, by niszczyć jej dłonie. Poza tym skoro była służbą i podawała też do obiadu przy oficjalnych spotkaniach to musiała jakoś wyglądać.
Uśmiechnęła się, ale jakos.. smutno? Podniosła na niego wzrok.
- Niestety. Jak do tej pory nie ma nikogo, choćby tylko na horyzoncie. - nie miała pojęcia czemu się przyznała. Choć to mogło wyjaśniać dlaczego mieszka u pracodawcy i nie biega własnie za gromadką dzieci.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Uśmiechnął się, jakby na przekór jej smutkowi.
-No to jest nas dwóch takich.-zaśmiał się, nie mając na myśli sugerować cokolwiek.-Znaczy pani i ja.-poprawił się, zdając sobie sprawę, że przeszedł na "ty".
Zaczął stukać palcami o kubek, przyglądając się "ukradkiem" kobiecie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Spojrzała na niego przez moment uważniej, choć mówił wcześniej, że nie ma nikogo. Ona twierdziła, że to smutne, on wydawał się nie przejmować swoim stanem. Ale może jej się tylko wydawało?
- Tak.. - mruknęła i wypiła resztkę herbaty. Chce te ciasto czy nie chce.. Hm. Spojrzała w stronę kasy i zastanowiła się przez moment.
- Przeproszę pana na chwilę.. Chciałabym jeszcze coś zamówić. - podniosła się z krzesełka z zamiarem podejścia do baru.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Dopił kawę, czując na sobie ciężkie spojrzenie.
Oczywiście, że się przejmował. Ale z drugiej strony była to jego codzienność. Wpędziłby się w jakąś depresję, gdyby ciągle o tym myślał w ten sposób.
Skinął głową, dalej trochę zasępiony.
Dokończył kawę. Zjadł śniadanie. Zjadł ciasto. I normalnie już dawno by stąd wyszedł. Ale mimo to twardo siedział.
Patrzył z zamyśleniem na oddalającą się kobietę. I nic nie wymyślił.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Bistro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-