IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bistro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Cennik:
- Warzywa zapiekane w serze - 60 Ril
- Pieczywo czosnkowe (2 szt.)- 12 Ril
- Grzanki (2 szt.)- 30 Ril
- Jajka sadzone na maśle, ze szczypiorkiem (2 szt.)- 1K 50 Ril
- Sałatka z kukurydzy, pomidora, papryki i sałaty- 60 Ril
- Szklanka kawy- 18 Ril
- Szklanka herbaty- 12 Ril
- Szklanka mleka- 60 Ril
- Szarlotka - 18 Ril
- Ciasto kakaowe- 18 Ril
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Postanowiłam, że sama chcę się tym wszystkim zająć. - tak, jasne. Postanowiła jak cholera. Ale było to dobre wybrnięcie z sytuacji. Chce być samodzielna, nie opierac się na mężu choć w tej jednej sprawie i zrobić wszystko sama. Tak, to dobrze brzmi. Daje wrażenie.. wolności? Skoro Oliver na to pozwala.
- Na prawdę? - ucieszyła się. - Nie ukrywam, że bardzo by mi się to przydało. Czy mogłabym.. poprosić do pana jakis kontakt? Numer telefonu albo adres? Będe się z panem kontaktować jak tylko sprawa pójdzie do przodu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
- No tak to potwierdza to o czym mówiliśmy wcześniej... silna kobieta - uśmiechnąłem się. Potem jednak usłyszałem słowo "kontakt". I co miałem jej powiedzieć trzecia ruina na zrujnowanej dwudziestej. A może adres Faye, czy mieszkanie w slamsach. Trzeba było coś wymyślić, albo skorzystać ze starego kłamstwa.
- Kontakt, obecnie można powiedzieć że jestem bezdomny - uśmiechnąłem się tajemniczo - zatrzymałem się u znajomego, ponieważ był wybuch w kamienicy i moje mieszkanie niestety ucierpiało.
Na twarzy wyrysował się smutek.
- Umówmy się że spotkamy się za kilka dni, może trochę więcej - dodałem - może tutaj?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Znów lekko speszona opuściła wzrok. Nie, nie była przyzwyczajona do komplementów. Od Olivera raczej ich nie słyszała, a te od rodziców przecież się nigdy nie liczyły.
Dziwne, że nie chciał jej podać adresu znajomego, ale.. cóż. Mogą się spotkać tutaj.
- Jak najbardziej. - uśmiechnęła się do niego, popijając herbate.
- Mam nadzieję, że do tego czasu będe mogła już więcej powiedzieć.. na razie cała sprawa strasznie się ciągnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
- Napiszę do pani kiedy będę mógł się spotkać - dodałem po czym kiwnąłem na kelnera który dość szybko se pojawił. Znaleźć adres pani Black nie sprawi mi wielkiego kłopotu.
- Za panią też - rzuciłem kładąc kredyty. Przynęta zarzucona, nawet nie sądziłem że mała rybka tak szybko łyknie haczyk, czas zapolować na wieloryba.
- Muszę niestety już iść - wstałem z krzesła dosuwając je do stołu - nawet nie wie pani ile przyjemności sprawiła mi dzisiaj pani. Naprawdę bardzo się cieszę że mogłem panią poznać.
Uśmiechnąłem się szarmancko czy jakoś tak po czym wyszedłem z restauracji.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Chciała zaprotestować, ale nie zdążyła. Przecież mogła zapłacić za siebie! To nie było prywatne spotkanie, by pokrywał jej rachunki. Bardziej wyszła z tego znajomość biznesowa. Ale może to i dobrze? Pożegnała się z Aaronem, czy raczej stevenem i sama też po chwili wyszła

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Bistro po południu. W strefie drugiej. Było popołudnie, a to na pewno była strefa druga. Czyli się zgadzało. Lennox powoli wszedł do środka z nieodłącznym papierosem w ustach. Nadal bolał go brzuch, po tym kopniaku od jakiegoś rudego robola w pubie. Cholerny, niezłe miał buciory. Lennox przez chwilę się obawiał, czy aby mu żebra nie rozwalił, ale nie. Wszystko było w porządku.
Usiadł na krześle jak to na kulturalnego człowieka przystaje i zamówił kawę. Na razie postanowił nieco przystopować z piciem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Marchant nie od razu zdecydował się na podobne kroki. Musiał przecież się jakoś w tłum wtopić, aby nikt nie rozpoznał w nim tego kim tak naprawdę jest. Ogarnięcie brody było chyba złym posunięciem. Ubrał się inaczej niż zwykle, na pewno nie miał na sobie garniaka tylko jakiś sweter i kurtkę. Popołudnie było późne, tak jak się umawiali. Henry wszedł do bistra, rozglądnął się po miejscu i prędko znalazł mężczyznę, którego szukał. Nie ściągał kaptura tylko zajął miejsce i nachylił się do przodu.
- To będzie trudna sprawa... - zaczął i włożył dłonie do kieszeni spodni jakby mógł tam coś znaleźć. Utkwił swój dziwny wzrok w detektywa. Taka pomoc zdecydowanie musi się przydać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Zapewne to przewidział, w końcu był człowiekiem raczej inteligentnym i domyślił się, że redaktor gazety nie pojawi się ot tak, na pstryknięcie. A poza tym... Klient nasz pannn.
Gdy Marchant wszedł do środka Lennox siedział sobie i popijał kawę. Noga na nogę, krzywy uśmieszek. Nie da się go z nikim pomylić. Był dobry, więc nie musiał się płaszczyć przed klientami. W końcu sami do niego przychodzili.
Skinął lekko głową Marchantowi.
- Dzień dobry, dzień dobry. - mruknął z nutką ironii w głosie. W końcu tamten bezczelny człowiek nawet się nie przywitał!
- Proszę pana... Gdyby nie była trudna, albo chociaż interesująca, to bym się nią nie zajmował. - uśmieszek nieco się rozszerzył - Ale, ma pan szczęście. - łyk kawki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
Henry właściwie nie patrzył na to czy ten detektyw będzie skuteczny czy nie. Powiedzieli mu, że jest dobry w tym co robi i chwycił się tego stwierdzenia jak ostatniej deski ratunku.
- Chcę oczyścić moją siostrę z zarzutów, znaleźć winnego śmierci Pixie Hart. - powiedział przyciszonym głosem. Po chwili wyciągnął jedną rękę z kieszeni, uniósł ją i sięgnął za kurtkę.
- Zaliczka. - Koperta wylądowała na stole. Znajdowało się w niej 200 Kredytów. - Jeśli chce pan mieć dobrą drogę do informacji, mogę to umożliwić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Lennoxowi pasowało bycie ostatnią deską ratunku. W końcu od tego tu był. Wiedział, że czasem policja okazywała się niekompetentna... I prawdopodobnie dlatego odszedł. Może były jeszcze inne powody, ale o tym nie myślał.
- Wiem. - wzruszył ramionami. Łyk kawki. - Zrobię co w mojej mocy. - albo się znudzę, jednak tego już na głos nie powiedział.
Odebrał kopertę, spojrzał, uśmiechnął się i włożył ją do kieszeni płaszcza. - Pewnie się przyda. Czasem pomaga w rozmowach. - stwierdził. Czasami brzydził się swoimi metodami pracy. Nie przekupstwem oczywiście, to to jest na porządku dziennym przecież. Ale... No nieważne. Przynajmniej nikogo nie katował.
- Powiem szczerze... Mam utrudnianą robotę. Trochę czasu już minęło, a gliniarze pewno przeczesali co ciekawsze miejsca. - podrapał się po brodzie - Ale jak już mówiłem. Zrobię co w mojej mocy. - nawet wiedział gdzie zacząć.
Łyk kawuni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
- Dobrze. W takim razie dziękuję za współpracę. - kiwnął głową i znowu włożył ręce do kieszeni. Uniósł głowę, jeszcze raz spojrzał na wszystkich i wrócił do Lennoxa.
- Zna pan mój adres, na redakcję i na dom. - Wstał od stołu i po prostu poszedł nie mówiąc już nic więcej.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Kiwnął mu tylko głową. Kolejny łyk kawuni. Poprawił kapelusz, który nieco się przekrzywił.
- Znam, znam. - nawet uśmiechnął się lekko i machnął za nim ręką na pożegnanie. Chciał za nim krzyknąć do widzenia, ale się powstrzymał.
Jeszcze mu później premii nie da, za chamstwo. Brr!
Chwilę posiedział, dopił kawę. I poszedł do pracy.

z/t
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
<< więzienie

Po kilkunastu minutach wyjechali z Trzeciej Strefy do Drugiej. męzczyzna w końcu zatrzymał się, jednak to wcale nie było ani centrum, ani tym bardziej apartamentowiec, w którym mieszkała Marchant. Zaparkował przy niewielkim bistro.
- Myślę, że najpierw przyda się pani chwila spokoju, panno Marchant. I jakaś porządna kawa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Charlotte odetchnęła, gdy znalazła się w automobilu. Nawoływania dziennikarzy były przygłuszone, a ją przestał razić blask fleszy. Oparła głowę na fotelu i zamknęła oczy, nie zwracając uwagi na mężczyznę, który leciał za pojazdem, by zrobić jej ostatnie zdjęcie. A niech robi, byle tylko jej nie dotykano i nie napierano na nią całym tłumem.
Nie wiedziała czy wróci na scenę. Nie myślała teraz o napisaniu książki. Chciała wrócić do domu, zaszyć się w pokoju, przytulić do brata, nie mieć kontaktu z ludźmi przez następny tydzień. A potem... odwiedzić prawnika i złożyć wniosek o odszkodowanie.
Nie odzywała się przez całą drogę, póki nie odezwał Crow, zatrzymując się przed bistrem.
- Pan sobie żartuje?
Zwróciła na niego spojrzenie, podirytowana tym, że mężczyzna śmie mówić co jej teraz potrzebne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Jechał spokojnie. Nie pierwszy raz wyprowadzał celebrytkę z więzienia. Zerknął w lusterko, czy fotograf dalej biegnie, czy sobie odpuścił.
- Nie, dlaczego?- wzruszył ramionami wysiadając z automobilu. Nie żartował. Skoro brat po nią nie przyjechał, ani żaden tajemniczy kochanek, to pewnie nie wiedziała co ma z sobą zrobić. Crow nie tyle dla jej, cl dla własnego świętego spokoju wolał przesiedzieć godzinę, czy dwie tutaj, niż od razu pchać się pod apartamentowiec.
- Może część z nich zrezygnuje z warowania - powiedział, otwierając jej drzwi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Aż otworzyła usta, widząc jak mężczyzna wysiada z pojazdu, jak gdyby nigdy nic. Jakby się umówili, że tu przyjadą. Jakby w ogóle nie wsadził jej do więzienia! Z gniewem w oczach popatrzyła na niego, jak podchodził do drzwi i je przed nią otwierał. Ale tak, miał rację, że nie wiedziała co ze sobą zrobić. Nie chciała wracać sama do centrum, bojąc zaczepek ze stron dziennikarzy.
Słysząc też niejakie zapewnienie, nie mogła się z nim nie zgodzić. Pewnie pod apartamentowcem czeka jeszcze większa grupa dziennikarzy. Charlotte westchnęła i wyszła z automobilu, rozglądając po ulicy, której nie widziała długi czas.
Popatrzyła na mężczyznę z niechęcią, ale ruszyła do bistra.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
No pewnie, że to nie on ją wsadził do więzienia! Przyjechał do kabaretu, bo został wezwany. Zrobił to, co było jego obowiązkiem. A że nie był nadgorliwy... to już inna historia. Nie przejął się nieprzychylnymi spojrzeniami, jakie mu słała. A bo to pierwszy raz? A bo to była jedyna? Nie, nie była. Crow był jednak uprzejmy, ponieważ tak działały ogólno przyjęte normy, a i był też i w miarę dobrze wychowany. Na tyle, by rozróżnić co wypada, czego nie wypada (chociaż publiczne nazywanie Theresy Reebentoff "kurwą" się do tego nie wpisywało).
- Kawę? Szarlotkę? - zapytał, wybierając stolik znajdujący się w gdzieś w ciemnym kącie. Na dziś Marchant wystarczyło rozgłosu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Jako kryminalistkę, oskarżoną o morderstwo, Charlotte już nie obowiązywały żadne normy! Skierowała się do stolika w kącie, gdzie bez słowa zajęła swe miejsce i spojrzała w stronę obsługi. Ale nie. Ją nie interesowało co mają do zaoferowania. Żadna kawa ani ciastka. Z chęcią za to skosztowałaby czegoś wysokoprocentowego.
Niestety tu nic takiego nie oferowano!
- Poczęstuje mnie pan papierosem?
Zapytała więc, spoglądając na mężczyznę wyczekująco. Tylko w związku z czym. Zapewne nie nawiązywało to jedynie do pytania!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow

Usiadł przy stoliku i nawet sięgnął po kartę menu. Nie zdążył jednak nawet dotrzeć do przystawek.
- Od razu wiadomo, czego pani brakowało - stwierdził wyciągając z kieszeni paczkę papierosów i podając ją Charlotte.
- Właśnie przez papierosy szlag trafił Pixie. Nasączyła je nikotyną do kwiatów.
Sam też się skusił na to, by zapalić.
- Wysłała do pani list, z krzakiem róży.
Mógł jej zdradzić takie informacje. Geraldine się przyznała, nie było żadnej tajemnicy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Pospiesznie wyciągnęła papierosa, by wlepić w niego spojrzenie i zapalić, jakby od tego jednego zależało całe jej życie. Nawet myśl o tym w jaki sposób zginęła Pixie, nie powstrzymało ją od głębokiego zaciągnięcia się.
Popatrzyła na Crowa dopiero, gdy ten wspomniał o krzaku róż.
- Suka..
Wyrwało się Charlotte z myśli, ale nie wyglądała ona na zawstydzoną czy zaskoczoną swą wypowiedzią. Raczej zamyśloną i wkurwioną faktem, że Bloomsfield tak zagrała, pozbywając się dwóch konkurentek na raz.
Ależ miała ochotę udusić ją gołymi rękami. Aż musiała zacisnąć usta, by tego nie powiedzieć. Prz policjancie chyba nie wypadało!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow

- Dobrze to przemyślała - stwierdził. Za każdym razem jak myślał o Pixie, odechciewało mu się palić . Tak było i tym razem. Kto wie, co sprzedawca dosypał, lub czym spryskał paczkę. No, niczym, ale świadomość pozostawała.
- Pewnie gdyby nie to, że straciła rękę...- zamilkł na dłużej. Myślami był przy Alice. Czy można było być większym idiotą niż on? Chyba nie. Kochał Alice Reeves (choć jej poprzednie nazwisko bardziej jej pasowało), jednak juz było za późno na jakiekolwiek gesty i próby. Spartolił.
- Ale wydaje mi się, że wszystko obraca się ku pani- stwierdził. Dziennikarze już ją kochali. Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Geraldine taka inteligentna? No nie do końca, skoro dała się przyskrzynić. Ciekawiło Charlotte kto drążył w tej sprawie. Nie mogła uwierzyć, że Crow.. Chociaż.. Nie podobała się jej ta myśl, bo nie miałaby w tej chwili na kim skupić swego gniewu.
Straciła rękę? Chciała wypowiedzieć pytanie na głos, ale zamknęła się papierosem. Słuchała Crowa, ale niechętna była do odzywania się. Coś niesamowitego! Charlotte wpatrywała się w policjanta i oceniała go
- Zdaje sobie pan sprawę, że zwrócę się do prawnika..
Powiedziała, strzepując papierosa i znowu go do ust podnosząc. Chyba jej nałóg się pogłębi. Zabije ją tak samo jak Pixie? Może za kilka lat. Ale dopiero jak się zemści. Jak odbierze, to co się jej należy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Prawda była taka, że Crow nie przyłożył do tego ręki. Trochę nakierował Medeleine, ale to były proste porady, nic więcej. Podjechał do nich robot kuchenny, żeby odebrać zamówienie. Crow poprosił o dwie kawy i ciasto czekoladowe dla Charlotte.
- Zdaję- wzruszył ramionami.- I powinna pani. Wątpię, żeby to przyniosło jakieś skutki, ale warto spróbować- zaciągnął się i strzepnął popiół do popielniczki.
- Biorąc pod uwagę pani kontakty i znajomości, może się udać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Nie podobała się jej ta obojętność, bijąca z każdego ruchu i słowa Crowa. Nie chciała, by tak jej słowa traktował. Chciała, żeby się zestresował i obawiał. Charlotte zawiesiła spojrzenie na mężczyźnie, jednak jakby go nie widząc. Gdzieś uciekła myślami, trzymając dłoń z papierosem w górze i marszcząc czoło.
Czy miała jeszcze duże znajomości?
Westchnęła, powoli papierosa przykładając do ust. Zamrugała, znowu zauważając Ravena.
- Zachęca mnie pan?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Crow zamówił dwie kawy i jakieś ciasto dla Charlotte. Czy było mu jej szkoda? Na pewno tego, że tyle przesiedziała w więzieniu.
- Nie wiem, czy zachęcam. Skoro jest taka możliwość, to warto ją wypróbować.
Wzruszył ramionami.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Bistro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-