IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bistro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Cennik:
- Warzywa zapiekane w serze - 60 Ril
- Pieczywo czosnkowe (2 szt.)- 12 Ril
- Grzanki (2 szt.)- 30 Ril
- Jajka sadzone na maśle, ze szczypiorkiem (2 szt.)- 1K 50 Ril
- Sałatka z kukurydzy, pomidora, papryki i sałaty- 60 Ril
- Szklanka kawy- 18 Ril
- Szklanka herbaty- 12 Ril
- Szklanka mleka- 60 Ril
- Szarlotka - 18 Ril
- Ciasto kakaowe- 18 Ril
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Zapadła cisza, bo Szarlota nie kwapiła się do podtrzymywania rozmowy. Zamówienie zostało podane do stolika, a kobieta wcisnęła niedopałek papierosa w popielniczkę.
Zdecydowanie zbyt dużo cukru wsypała do czarnej kawy, tak chyba sobie chcąc osłodzić chwilę po wyjściu z więzienia. Dwa łyki gorącego napoju i kolejny raz sięgnęła po paczkę papierosów, obserwując mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Crow tez milczał, bo i o czym miał z nią rozmawiać? Był jednym z tych,którzy wpakokwali ją za kratki. Może i nie zajmował się tą sprawą, ale...
Zgasil swój papieros i tylko obserwował,jak kobieta zapala kolejnego. Uniknęła kary śmierci,jednak przeszła, co przeszła. Czasu nie da się cofnąć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Odwróciła spojrzenie w okno, popalając papierosa i nic nie mówiąc.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
- Myślę, ze zostając teraz ulubienicą prasy, będzie pani miała spore szanse na jakieś odszkodowanie. A jeśli nie... I tak to sobie pani jakoś odbije - wzruszył ramionami. Nie miał pojęcia, jak naprawdę była traktowana w wiezieniu. Tego, co zrobiły jej inne więźniarki nawet sobie nie wyobrażał. Po części dlatego, ze nigdy specjalnie nie interesował się takimi sprawami. Było, to było, nie jest sprawa.
Zaczął się zastanawiać, czy kiedykolwiek był na jakimś występie Marchant w kabarecie. Poza tym, przez który trafiła do paki, rzecz jasna. Chyba nie. Jeśli była wyrfinowana, mogła łatwo oprzeć na swoich... doświadczeniach karierę, którą pewnie odbudowala błyskawicznie. Ale czy chciała o tym rozmawiać? Chyba nie, on z resztą tez.
- Pani brat zapewne się niecierpliwi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Zwróciła spojrzenie na Crwowa, gdy zaczął pieprzyć o odszkodowaniu i odbiciu sobie pobytu w więzieniu. Aż zaśmiała się gorzko i pokręciła głową, słuchając jego gadania. Znowu spojrzała na niego nienawistnie, chociaż w głębi ducha, to płakać się jej chciało. Bezczelny typ, który nie miał pojęcia co przeżyła.
Miała ochotę rzucić w niego popielniczką. Spojrzała na nią nawet i przysunęła dłoń ku niej, ale tylko strzepnęła papierosa i zacisnęła usta, wpatrując się w jakiś punkt na stole. Czuła, że się zmieniła i nigdy nie będzie dawną Charlotte.
Dłoń jej zadrżała, gdy podnosiła ją do ust.
- To na co czekamy?
Zapytała, usilnie starając się nie zachować jak dzikie zwierzę, którym czuła się w więzieniu. Zaciągnęła się papierosem raz, szybko kolejny, podnosząc oczy na mężczyznę, którego widok nie był tym, który chciała oglądać jako pierwszy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Przyglądał się jej bez słowa. Może i faktycznie w jego spojrzeniu, słowach było cos bezczelnego, przemieszanego z obojętnością. Ten typ tak miał, na zewnątrz spokojny, na ogół opanowany, sugerujący lenistwo i znieczulice. Wewnątrz na pewno będzie to sobie jeszcze długo wyrzucać.
- Bo czekający pod pani mieszkaniem dziennikarze na pewno również się niecierpliwia - stwierdził. Marchant może sobie poczekać.
Co by było, gdyby rzuciła w niego tą popielniczka? Pewnie miałby rozcięty luk brwiowy i solidnego guza, gdyby się postarała. Czy by ją soul w kajdanki za napaść na funkcjonariusza? Możliwe, z czystej złośliwości. Albo jedyną reakcją by było podniesienie stluczonego szkła z podłogi i dokończenie swojej kawy. Potem by ją zabrał do domu. Może. Czy to ważne? Westchnal.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Westchnęła, znowu głowę do okna obracając. Widocznie walczyła sama z sobą, by czegoś nie powiedzieć. Straciła ten beztroski sposób ukrywania swej złości, niechęci. Straciła umiejętności przyoblekania na twarz uśmiechu, który miał mylić rozmówców, dawać im nadzieję na przyjemne spędzanie czasu.
- Jeszcze uwierzę, że się pan tak martwi o mnie.
Odpowiedziała, popalając papierosa w pewien nerwowy sposób, połączony ze zmęczeniem i bezsilnością. Ale może Charlotte stała się silniejsza, tylko nie zdawała sobie z tego sprawy? Przeszła jej ochota na rzucanie popielniczkami. W zasadzie to ochota na wszystko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
- Częściowo. Po prostu nie lubię dziennikarzy - stwierdził szczerze. Upił kolejny lyk kawy i odstawił filiżankę. Mógłby ją zabrać do redakcji Kroniki, bezpośrednio do brata, ale to by było trochę jak strzał w kolano. Skinal ręką na robota kelnera by do nich podszedł z rachunkiem.
W głębi ducha juz się zastanawiał, co za artykuł wysmali ta cholerna Reebentoff.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Zaśmiała się, nie wytrzymawszy powagi, jaka powinna jej towarzyszyć. Ale czy w śmiechu było coś wesołego? Poniekąd tak, chociaż Charlotte odczuwała też zupełne przygnębienie. Popatrzyła na Crowa, wrzucając niedopałek do popielniczki.
- Ciekawe dlaczego...
Odpowiedziała, na jego słowa o niechęci do dziennikarzy. Ona z chęcią z nimi porozmawia, podczas gdy Crow na pewno wolałby nie odnajdywać w najbliższej gazecie artykułu na swój temat. Charlotte zerknęła na swe zaniedbane dłonie i potarła skroń, wstając.
-.. skoro z jedną wiele pana łączy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Zacisnal zęby, słysząc co mówi. A mógł jej nie zabierać. Wziąć teczkę z dokumentami i po prostu wrócić do miasta.
- Mówi się, ze przyjaciół należy trzymać blisko. Wrogów jeszcze bliżej - wymyślił wreszcie riposte. Wyciągnął z kieszeni Kredyt i wrzucił go do pojemniczka na opłaty, jaki robot miał wbudowany w rękę.
- Dziękuję panu! Mam nadzieję, ze państwu smakowalo, i ze miło spędzili państwo czas! Do widzenia! - zaskrzeczala maszyna i udała się do kolejnego klienta.
Crow wstal i okrążył stolik, by odsunąć krzesło Charlotte.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1292
avatar
Charlotte Moncreiff
Ha! Udało się Charlotte dopiec Ravenowi? Podziękowała za uprzejmość, jaką okazał Crow i ruszyła do wyjścia. Nie wiedziała co ma sądzić o jego zachowaniu, zabraniu ją na kawę i odwlekaniu spotkania z dziennikarzami.
Chciał odkupić swe winy?
- Chce pan odkupić swe winy?
Zapytała, gdy wyszli z bistra i stanęli przed samochodem. Miała prawo być bezpośrednia. Obróciła się do mężczyzny i spojrzała na niego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
- Winy? - uniósł brwi, otwierając jej drzwi automobilu. - To moja praca.
Wsiadł następnie z drugiej strony, by odpalić silnik. Słyszał, ze w laboratorium naukowym starali się stworzyć nowe pojazdy, bardziej praktyczne. Miał nadzieje, ze to prawda.
Ruszyli w stronę centrum.

>> mieszkanie Marchantow
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
niebyt

Odkąd Logan stał się właścicielem Laura pojawiała się tu częściej, no przecież to taki dobry chłopak i ma takiego miłego przyjaciela, och i Laura chyba była jego pierwszą, właściwie to Becky była pierwszą dziurką a Laura pierwszą ręką Logana, no zapewne poza jego własną. Uśmiechnęła się sama do siebie, po czym zamówiła, danie i czekała popijając kawę
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Nie miała ochoty gotować. To chyba był bardzo zły objaw, który zresztą zignorowała. Jeżeli miała być ze sobą szczera to musiała się wyrwać z domu. Trochę ją przytłaczało uczucie rodzące się pomiędzy Redem i Nainą.
Weszła do bistro i dostrzegła Laurę. Nie widziała jej od... no w każdym razie już jakiś czas.
-Laura.- zatrzymał się przy niej z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Beth - aż poniosła głowę w szczerym uśmiechu, tak nie widziały się od wybuchu, ale Laura nie była głupia nie miała zamiaru wspominać tej chwili.
- Chodź tu do mnie - postukała delikatnie dłonią w stół - właśnie zamówiłam kawę - nie czekała na jej zgodę po prostu zamówiła drugą.
- Co u ciebie? Przechodziłam koło zakładu wygląda imponująco - aż wypiela pierwsi do przodu, w końcu była dumna z Beth, że tak sobie świetnie radzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth nie miała zamiaru protestować tylko usiadła koło Laury a i kawy z dużą chęcią się napije. Miło było spotkać kogoś tak sympatycznego jak Laura.
-Przechodziłaś obok i nie wstąpiłaś?- w głosie Beth zabrzmiał lekki wyrzut.- Trzeba było zajrzeć pokazałbym ci jak wszystko wygląda po remoncie.- dodała, chociaż nie przypominała sobie by kiedykolwiek widziała u niej w sklepie kobietę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Eh wiesz - machnęła ręką - nie chciałam ci przeszkadzać, na pewno masz kupę pracy, zresztą - przerwała na chwilę mierząc wzrokiem, było tu trochę dyskrecji ale nie za dużo, tak że Beth mogła to dostrzec.
- Pięknie, pięknie wyglądasz - dodała cicho, jakby wstydziła się tego co mówi, och doskonale wiedziała co mówi a wstyd, no cóż, często gęsto miała go po prostu w dupie czasami nawet dosłownie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- To fakt trochę czasu zajęło odbudowanie wszystkiego ale teraz już prawie normalnie funkcjonuje.- podniosła spojrzenie na Laurę akurat, kiedy ta prawie dyskretnie ja lustrowała. Pomyślała, że ta sprawdza jak się trzyma po śmierci męża.
-Och to miłe z twojej strony. Prawdę mówiąc wiem, że wyglądałam nieszczególnie ostatnimi czasy ale powoli wszystko wraca do normy.- Ty za to jak zawsze wyglądasz olśniewająco.- Beth nigdy nie była pewna czy sprawiał to wygląd Laury czy pewność siebie przebijająca z jej postawy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Bardziej chodziło jej o to że pięknie wygląda, niż o to jak się trzyma.
- Jesteś bardzo skromna i dziękuję - uśmiechnęła się figlarnie słysząc komplement Beth.
- Powinnaś więcej czasu poświęcać sobie, masz takie charakterystyczne, nieprzeciętne oryginalne rysy, oczy, które aż się proszą o kilka dodatków, usta, ah - aż się Laura zamyśliła podbierając dłonią brodę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Teraz to Beth się zaczerwieniła bo jakoś nikomu nie przyszło na myśl komplementować jej rysów twarzy i do tego nazywać ich oryginalnymi. Szczerze mówiąc nie bardzo wiedziała jak się odnieść do słów swojej towarzyszki.
- O nie ze mnie raczej nie ten typ, który spędza godziny przed lustrem.- pokręciła lekko głową.- Nawet zakupy robię w tych samych miejscach.- to akurat pewnie było widać po jej stonowanych, prostych ubraniach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Ale ty nie musisz spędzać godzin przed lustrem, tam godziny spędzają nieco no brzydsze kobiety co by zatuszować swoje niedociągnięcia - zamyśliła się ponownie - no dobrze - wyprostowała się widząc zaczerwienienia kobiety.
- A po za zakładem, jak tam - spojrzała na nią nie wiedziała czy poruszać temat, ale nie mogła go mijać, to musiało przejść w naturalną kolej rzeczy, przecież życie toczy się dalej - zapewne koło sklepu kręci się więcej mężczyzn i nie po to by kupić protezę? Co no mów, mów szybko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Miała wrażenie, że rozmowa toczy się cały czas w okół niej. To było bardzo miłe ze strony Laury ale bardzo niegrzeczne ze strony Beth. Należałoby zmienić ten stan rzeczy, chociaż trzeba przyznać, że miło się słucha komplementów w co drugim zdaniu.
- Chodzi ci o mężczyzn zainteresowanych mną?- Beth o mało co nie udławiła się kawą, kiedy zrozumiała sens wypowiedzi.- Muszę cię rozczarować ale zainteresowania jest zerowe.- podniosła spojrzenie na Laurę.
-Ale my tak cały czas o mnie a co słychać u Ciebie? Wszystko w porządku? Jak w pracy?- zadając ostanie pytanie uświadomiła sobie, że nie wie gdzie kobieta pracuje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- No chyba żartujesz? Może powinnaś wyjść gdzieś, przecież masz koleżanki, no nie wierzę - aż położyła dłoń na dekolcie, no jak to taka Beth nie ma adoratorów, no Laura dziwka, no była dziwka ale ona kobieta interesu. Och to dobrze, będzie cała jej. Wyciągnęła dłoń w kierunku dłoni Beth, obięła ją delikatnie, czule, ale nie jak matka, czy siostra, było w tym coś innego.
- Och na pewno się ktoś znajdzie - niemal szepnęła patrząc w oczy Beth. Potem puściła dłoń by nie przedłużać gościnności dłoni kobiety i się wyprostowała.
- U mnie dobrze... właściwie to tak sobie, ostatnio odeszła ode mnie jedna z pracownic.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
W sumie jakoś tak wyszło, że jej koleżanki były zajęte. Jedna prawie zaręczona a kolejna na najlepszej drodze do tego. Zresztą biorąc pod uwagę ile czasu trwało rozwijanie jej relacji z Noahem to jej przyszłość pod tym względem nie jawiła się zbyt kolorowo, ale nie miała zamiaru się tym przejmować.
-Kto wie? Może tak zrobię?- pomyślała o Patricku i wymianie nr telefonu być może dlatego nie dostrzegła w geście Laury niczego dziwnego.- A tak naprawdę to nie myślę o tym zbyt intensywnie.- Laura jak zawsze była dla niej nad wyraz miła.
- Masz problemy ze znalezieniem nowej? No popatrz a podobno tylu ludzi pracy szuka. To może jakieś ogłoszenie w gazecie czy coś by pomogło.- Beth starała się doradzić, choć w sumie sama zatrudniła pracownika jakby z drogi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Tak w sumie masz rację to chyba samo przyjdzie... - dodała spokojnym tonem.
Gdy Beth wspomniała o pracownikach Laura zamyśliła się, poniekat jej myśli uciekły do Minne, rozstały się tak źle, lubiła tą dziewczynę. Potem przeniosła wzrok na Beth, uśmiechnęła się lekko, no cóż chyba nadszedł czas by jej powiedzieć. W sumie sporo osób ją znało wiedzieli czym się zajmuje.
- Widzisz - zaczęła trochę niepewnie, chociaż czy ta niepewność była szczera - moja praca jest trochę nietypowa.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Bistro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-