IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bistro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Cennik:
- Warzywa zapiekane w serze - 60 Ril
- Pieczywo czosnkowe (2 szt.)- 12 Ril
- Grzanki (2 szt.)- 30 Ril
- Jajka sadzone na maśle, ze szczypiorkiem (2 szt.)- 1K 50 Ril
- Sałatka z kukurydzy, pomidora, papryki i sałaty- 60 Ril
- Szklanka kawy- 18 Ril
- Szklanka herbaty- 12 Ril
- Szklanka mleka- 60 Ril
- Szarlotka - 18 Ril
- Ciasto kakaowe- 18 Ril
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Poszła zamówić jeszcze ciasto kakaowe i wrociła do stolika z talerzykiem. Usiadła i z łyżeczka w ręce spojrzała na Grega.
- Czyli ma pan jakiś zakład w drugiej dzielnicy? - zainteresowała się. Może miałaby coś do zrobienia..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 74
avatar
Joshua Dosett
/ kolejny dzień

Joshua miał już naprawdę dosyć. Nie mógł sobie znaleźć żadnej pracy, a do roboty w kopalni się nie palił- była zbyt ciężka i zbyt niebezpieczna. Choć mógłby wtedy wynosić w kieszeniach spodni węgiel, i przy odrobinie szczęścia sprzedawać go za jakieś dodatkowe grosze.
Znowu kręcił się po mieście bez celu, by w końcu wejść do bistro. Może kupi sobie grzanki a przy okazji uda mu się zwinąć komuś kilka kredytów?
Usiadł przy stoliku znajdującym się tuż obok tego, gdzie siedziała Naina ze swoim towarzyszem. Dosett uprzejmie poprosił kelnerkę o grzanki i rozejrzał się wokoło. Nie było tu wielu ludzi. Drogę do drzwi miał względnie czystą. Zaczął się więc kręcić, na koniec zrzucając, niby przypadkiem, solniczkę. No chciał czy nie, musiał się po nią teraz schylić, prawda? To była okazja, by sięgnąć też do kieszeni kobiety.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Joshua znowu kombinuje! Żeby jednak udało się podwędzić portfel, musisz rzucić dwiema kostkami.
Jeśli wyrzucisz:
12, 2 - Wszystko się udaje i portfel bezpiecznie ląduje w Twojej dłoni. W środku znajdujesz 10 Kredytów!
11, 8 - Pudło, nie ta kieszeń. Twoim łupem pada chusteczka, tylko raz wysmarkana. Na szczęście nikt się nie zorientował.
10, 5 - Co prawda wybrałeś odpowiednią kieszeń, ale panienka Webb zaczęła się wiercić na krześle, przez co chwycony portfel niestety zostaje w kieszeni. Kelnerka chyba coś widziała, bo zaczyna na Ciebie krzywo patrzeć.
9 - Gdy sięgałeś do kieszeni panny Webb, jej towarzysz dziwnym trafem właśnie akurat teraz spojrzał w tym kierunku. Jeśli masz fart, to tylko na Ciebie nawrzeszczy.
7, 3 - Niestety, panienka Webb poczuła, że coś kombinujesz i poderwała się z miejsca, robiąc niemałe zamieszanie. Przez przypadek oberwałeś od delikatnej służącej łokciem w oko, gdy wstawała, i możesz się teraz chwalić na mieście potężnym limem.
6, 4 - Już prawie, już tylko chwilka... Ale niestety, gdy Ty byłeś pochłonięty wyciąganie portfela z kieszeni panny Webb, kelnerka niosąca Twoje grzanki i jajka na maśle dla innego klienta, idąc z wysoko zadartą głową, potknęła się o Ciebie i upuściła tacę z jedzeniem prosto na Twoją głowę. Z łupu, niestety, nici. Portfel bezpiecznie spoczywa w kieszeni młodej damy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 74
avatar
Joshua Dosett
7, 3 - Niestety, panienka Webb poczuła, że coś kombinujesz i poderwała się z miejsca, robiąc niemałe zamieszanie. Przez przypadek oberwałeś od delikatnej służącej łokciem w oko, gdy wstawała, i możesz się teraz chwalić na mieście potężnym limem.

Wyglądało na to, że Joshua był najgorszym kieszonkowcem w mieście. Znowu, znowu mu się nie udało! Jak nie wielki murzyn, to łokieć w oku. Jak tak dalej pójdzie, Joshua będzie mógł kraść tylko kotlety.
Jęknął głośno i jedną ręką chwycił się za twarz. Drugą sięgnął po upuszczona solniczkę udając, że to wszystko przez to! Koniec końców, pewnie i tak będzie musiał dać dyla. A może chociaż zdąży zjeść grzanki?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Poderwała się oburzona, bo nie spodziewała się, że ktoś zacznie jej grzebać po kieszeniach.
- Co pan robi? - spojrzała na niego oburzona i zdezorientowana. Potem zerknęła na Grega i jeszcze raz na kieszonkowca.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 74
avatar
Joshua Dosett
Będzie miał siniola, jak nic! Z limem pod okiem tym bardziej nie znajdzie żadnej robory. A, pies mordę lizał uczciwej pracy. Najwyraźniej wcale los nie chciał, by Joshua pracował jak każdy porządny człowiek.
- Nic, nic! Podnosiłem solniczkę! - no, po to ją zrzucił, by miec jakąkolwiek wymówkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Byla troche sceptyczna, ale juz i tak za duzo zrobili zamieszania i zbyt wiele uwagi zwrocilo sie na nich. A tego Naina nie lubila. Usiadla wiec z powrotem i poprawila sukienke, a potem wlosy.
- Przepraszam, nie slyszalam pana. -usmiechnela sie nieznacznie do Dosseta. - Oczywiscie, moze pan brac...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 74
avatar
Joshua Dosett
Joshua zmieszał się, zaczerwienił i zawstydził. Kto by pomyślał, że to kłamstwo uda mu się tak łatwo? Ostatnio zupełnie nie zadziałało. Kiedy kelnerka przyniosła mu zamówione tosty, szybko zabrał się za jedzenie. Jakby mial pieniądze, to by częściej bywał w takich miejscach. Niestety, był biedny jak mysz kościelna, a w dodatku nie potrafił nikogo porządnie okraść.
Kiedy skończył, zmył się z bistro tak szybko, jak potrafił. Oby tylko tamta panienka nie zapamiętała jego twarzy i jednak nie uznała, że zgłosi próbę kradzieży na policję.

z tematu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Dokończyła swoje ciasto, pożegnała się z Gregorym i wyszła. Spieszyła się do domu, powinna posprzątać...


zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
---> Posterunek policj

Oczywiście że zanim dotarł do domu Burnettów musiał zjeść. To też siedział w bistro przeglądając zamówienie. Na brzegu stało pudełko z rzeczami z biurka Burnetta. Jemu już sie nie pali a żona na pewno jeszcze płacze po mężu. Oczywiście szkoda mu go było, dobry z niego glina. Co chwilę popijał wodę ze szklanki.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
/Początek

Weszła do bistro bez konkretnego celu. Na pewno nie żeby zjeść. Nie za taką cenę. Miejsce zajęła przy swoim ulubionym stoliku, widocznie nieporuszona faktem, że ten był już zajęty. Rozsiadła się wygodnie na krześle, leniwie podnosząc spojrzenie na jegomościa, lustrując go zaraz potem równie nieśpiesznie spojrzeniem.
— Panie glino — rzuciła w końcu po krótkich oględzinach, ostentacyjnie kiwając mu głową nim podsunęła sobie drugie krzesło, opierając na nim nogi w kostkach, zapalając papierosa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Podniósł głowę z nad menu patrząc przez chwile nic nie mówił. Gdy padło słowo glina, spojrzał na odznakę którą dumnie nosił na piersi. Nawet ślepy by ją zauważył. Wstał z krzesła obszedł dookoła stolik i wyciągnął krzesło spod nóg dziewczyny.
- To nie prywatna rezydencja - burkną wracając na swoje miejsce, usiadł ponownie zawieszając wzrok na kobiecie. Schował ponownie nos w karcie.
- Panie policjancie - wycedził z za menu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Akurat wydmuchiwała dym z ust, na bok. Jakkolwiek wredna nie bywała, jakieś nieznaczne pozostałości kultury kazały jej nie dymić komuś w twarz. Jak to kapryśna kobieta, jednak szybko zmieniła co do tego zdanie, czując jak mężczyzna wysuwa jej krzesło z pod nóg. Skierowała w jego stronę spojrzenie, zaciagajac się papierosem, nieznacznie mrużąc oczy.
— To wcale nie wyjaśnia dlaczego zachowujesz się jakbyś był tu zarządcą, jaśniepanie — zironizowała, tym razem wypuszczając dym z pomiędzy warg prosto na niego, wpatrując się bez skrępowania w jego tęczówki oczu (albo okulary? xD).
— Jaśniepanie policjancie? — poprawiła się nie szczędząc kpiny i znów podsunęła sobie krzesło ze zgrzytem ciągnąc je po ziemi nim oparła na nim skrzyżowane nogi, śmiejąc się pod nosem, widocznie rozbawiona powagą z jaką mężczyzna próbował uniemilić jej życie. Jakby rzeczywistość w jakiej żyli dostatecznie mocno nie dawała jej w kość.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Gdy poczuł dym papierosowy nie mrugnął, nie drgną, nie miał okularów.
Ponownie wstał ze stoickim spokojem chwycił jej rękę wyciągając z niej papierosa którego zagasił w popielniczce. Uśmiechnął się cwaniacko prostując tuż nad nią. Po czym ponownie wyciągnął krzesło spod jej nóg.
- Paragraf 271 zakłócanie publicznego spokoju, bez mrugnięcia oka wsadzę cię do pierdla na dwadzieścia cztery godziny a ty nawet nie pierdniesz, tak powiedział jaśniepan policjant, jasne?! - wyrecytował powoli, a przy ostatnich słowach nachylił się nad dziewczyną.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Była zadziorna, ale nie głupia. Nie stawiała oporu, kiedy wyrwał jej papierosa, w zasadzie spodziewała się tego, dlatego wcześniej zaciągnęła się nim głębiej, w pożegnalnym geście, a teraz wydmuchała całą truciznę jaką zatruwała płuca wprost na niego, obserwując jak gasi jej fajkę, dając źródło jej niezadowoleniu. Oparła się rękoma o stolik przed sobą, jeszcze chwilę z bólem obserwując jak papieros tli się w popielniczce.
— 271, to znaczy, ze przed nim było 270 innych? — powtórzyła za nim numer paragrafu i uśmiechnęła się kącikiem ust, wyraźnie ironicznie — I wszystkie pamiętasz? — wyraziła tym jednym pytaniem za równo swoje zdziwienie, podziw, jak i najbardziej odczuwalny kpiący ton.
— Jeśli jaśniepan policjant osobiście mnie tam przypilnuje to myślę, że są i tego plusy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
- Chcesz sprawdzić? Do poczytania dam ci na noc do celi cały kodeks - spojrzał na kobietę wracając na swoje miejsce.
- Szukasz kłopotów? - zapytał wyraźnie zaciekawiony - czy nudzisz się? Za włóczęgostwo też jest paragraf.
Kobieta zaczęła mu działać na nerwy, niewiele brakuje jej do wyprowadzenia Lamb'a z równowagi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
- I przepytasz mnie z jego znajomości? To już niedaleko mi będzie do fachowej znajomości. Bardzo zależy Ci żeby mieć koleżankę po fachu? - uśmiechnęła się do niego wrednie mając już teraz pewność, że nie chciałby z nią pracować. Może taka wizja mogła go do jego planów zniechęcić. Zaśmiała się krótko zaraz potem powazniejac.
- Nie wątpię, że jest. Czy ja się wlocze? To mocno przesadzony osąd. -stwierdziła - i poważne oskarżenie. Chcesz mnie obrazić, jasniepanie policjancie?
Wyprostowala się oblizujac wargi bo brakowało jej smaku nikotyny.
- Aż strach się odezwać. Na mówienie też znajdziesz paragraf?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Obserwował ją nie komentując żadnego słowa. W końcu przysunął się bliżej stolika opierając na nim swoje łokcie.
- Chcesz pogadać? - zapytał całkiem szczerze - coś by się znalazło - uśmiechnął się zawadiacko.
- Widzisz wchodzenie z buciorami w czyjąś strefę bez pytania może zdenerwować... chcesz zgłosić popełnienie przestępstwa czy mam postawić ci obiad? Spójrz! - podsuną jej kartę pukając w nią palcem - grzanki i jajka ze szczypiorkiem do tego kawa... chcesz?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Podparla głowę na ręce wpłatajac dłoń we włosy i zdjęła w końcu swój berecik odkładając go ją bok, mierzwiac włosy w jeszcze większym nieladzie niz dotychczas.
- Przecież już rozmawiamy - zauwazyla czepliwie lustrujac go ponownie leniwym spojrzeniem. Tym razem pod innym kątem. Wzrok na jego słowa automatycznie przeniosla na krzesło.
- Aż tak bardzo czujesz się do niego przywiązany? Jesteś sentymentalista, romantykiem czy po prostumężczyzną wrazliwszym niż pokazujesz? - znów uniosła kącik ust w kpiacym uśmiechu kładąc dłoń na karcie, opuszczając na nią wzrok.
- Wyglądam Ci jakbym potrzebowała jałmużny? - zawiesiła wzrok na jego teczowkach w oczekiwaniu na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Albo Nathan był zmęczony podróżą, albo nie rozumiał kobiety, albo to był jakiś wyższy pieprzony level.
- Słuchaj nie szukam towarzystwa - mruknął - ale żyjemy w wolnym kraju wiec nie wygonie cię z baru, wolnym krajem jest też te wolne pieprzone krzesło na którym może sobie ktoś usiąść, a nie twoje krzywe nogi.
Zmierzył ja jeszcze raz wzrokiem.
- Nie wyglądasz... - kiwną na kelnera który po chwili przyniósł ową jajecznice i grzanki. Nathan zabrał się za konsumpcje. Nie zwracał uwagi już na kobietę. Kiedy skończył. Podsunął pudełko do siebie, patrząc na kobietę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Obserwowała go uważnie nie przerywając mu. Jedynie uśmiechała się pod nosem w sposób całkowicie pozbawiony niewinnej nuty. W końcu jej roziskrzone zielone teczowki śmiały się razem z nią kiedy ją rozbawil.
- Przecież nie chcesz żadnego towarzystwa więc nie lepiej jeśli zajmę to miejsce żebyś nie musiał się o to martwić? - spojrzała sugestywnie na krzesło i potem znów na niego, nie spuszczajac spojrzenia nawet kiedy niepochlebnie skomentował jej nogi.
- Krzywe? Przyjrzyj się im jeszcze raz. Zawsze mi je komplementowali.
Zrobiła to za niego. Wyciągnęła nogi przed siebie dla odmiany opierając je o krawędź jego krzesła skoro w wolnym kraju wolnych nie można było zajmować.
- Wszystko co niemechaniczne jest w cenie. Nie narzekam - uśmiechnęła się nie chcąc testować jego cierpliwości więc jak tylko oceniła wzrokiem kształt swoich nóg, zrzuciła je na ziemię pochylajac się nad stolikiem bardziej, wychylajac się w jego kierunku.
- Mogę jednak zgłosić przestępstwo? - utkwiła w nim spojrzenie wyczekująco - brak kultury osobistej. Na to jest paragraf? - zerknela na pudełko które tak kurczowo trzymał przy sobie.
- Co tam chowasz, jasniepanie policjancie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Cisną mu się kolejna riposta na temat jej nóg, ale powstrzymał się gdy ona odpuściła i zabrała nogi. Wspominając o pudełku spojrzał na nie.
- To parę rzeczy po najlepszym policjancie w mieście, niosę je do jego żony - rzucił z dużą powagą w głosie, w końcu darzył go szacunkiem i słyszał co nieco o jego sprawach.
- Ale co pani może o tym wiedzieć... - mruknął wyjmując trochę drobnych by zapłacić za śniadanie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Obserwowała go uważnie, przechylając lekko głowę na bok, a zaraz potem oparła podbródek na rękach, nie spuszczając z niego spojrzenia.
— Trzeba posiąść specjalną wiedzę, żeby to rozumieć, jaśniepanie?
Policjanta tym razem sobie odpuściła, wyczekując odpowiedzi mężczyzny.
— Rozumiem — może go to dziwiło, ale taki plebs jak ona też cieszył się nierzadko większą głową na karku i umiejętnością dobrej analizy. Uśmiechnęła się kącikiem ust, lustrując wzrokiem pieniądze, jakie wykładał na stół.
— Albo tak mi się wydaje. Do zobaczenia, jaśniepanie policjancie, mam nadzieję? — tym razem trudno było wyczuć czy kpiła, czy faktycznie wyczekiwała ich następnego spotkania.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
Wstał z krzesał, nie czuł potrzeby kontynuowania dialogu z tą kobietą. Włożył pod pachę pudełko. Skoro kobieta stwierdziła że jeszcze się spotkają postanowił poznać jej imię.
- Nathan Lamb - wyciągną w jej kierunku dłoń - nie czekałem dzisiaj na nikogo ale to miłe z rana zamienić kilka zdań z kimś nowo poznanym.
Odszedł kilka roków spoglądając jeszcze raz na kobietę.
- Mam nadzieję, że nie będę musiał cytować paragrafów.
Uśmiechnął się cwaniacko po czym opuścił knajpę.

ZT
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Spojrzała na jego dłoń i wyciągnęła leniwie i swoją rękę, wcale nie wstając ze swojego krzesła. Ścisnęła jego palce z tej pozycji, patrząc na niego z dołu z rozbawieniem. Był dziwnym człowiekiem.
— Bleu — przedstawiła się — powiedziałabym "panienka", nie "pani", ale przecież nie mam do czynienia z dżentelmenem, prawda?
Odprowadziła go spojrzeniem, uśmiechając się tylko tajemniczo na jego ostatnią wypowiedź. Zaraz po jego wyjściu, zgarnęła wymiętolonego papierosa z popielniczki i odpaliła go ponownie, wychodząc z bistro, ,
zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Bistro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-