IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 18 ... 33  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Cennik:
- Czarna kawa- 60 Ril
- Kawa z mlekiem- 1K 20 R
- Kawa mrożona- 90 Ril
- Herbata - 24 Ril
- Herbata mrożona- 36 Ril
- Herbata jaśminowa, owocowa, pomarańczowa - 52 Ril
- Sok jabłkowy/porzeczkowy/pomarańczowy - 24 Ril

- Wino czerwone/białe- 1K 80 Ril
- Herbata z rumem- 2K 10 Ril

- Lody waniliowe z herbatnikiem- 1K 20 R
- Owoce w polewie czekoladowej- 1K 60 Ril


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Wrz 11, 2014 8:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Czerwone policzki kobiety chyba po raz pierwszy zdradziły, że po mimo tego, iż na zewnątrz jest taka chłodna i opanowana to gdzieś w niej siedzi taka sam kobieta jak inne. Blackowi przemknęło przez myśl by powiedzieć jej jak uroczo wygląda z tym rumieńcem na policzkach wyrządziłoby to jednak więcej szkody niż pożytku, udawał więc, że nie dostrzega jej zażenowania.
- Spokojnie bo się pani zakrztusi.- doradził jej z uprzejmym uśmiechem kiedy dobrała się do kawy tak jakby od miesięcy jej nie piła.- Obawiam się, że w takiej sytuacji nie poradziłbym sobie tak dobrze jak pani.- lekko rozłożył ręce.- Niestety w tej materii zabrakłoby mi fachowej wiedzy.- nadal prowadził uprzejmą rozmowę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Miała w planach wrócić do apartamentu, ale świadomość, że może czekać tam na nią młody Alphonse skierowała kroki Theresy do ulubionej kawiarni. Było to jedno z niewielu spokojnych miejsc, w których czuła się w miarę spokojnie - bez zbędnych ekscytacji, incydentów; bez brania życia gwałtem pełnymi garściami. Tutaj mogła swobodnie wypić kawę i przemyśleć parę spraw. Oczywiście o ile nie trafiła na nikogo znajomego… Teraz miała to szczęście, że stolik na końcu sali przy oknie był wolny i mogła tam siedzieć nie niepokojona przez innych. Tego jej było teraz trzeba.

Zamówiła kawę z mlekiem, a gdy otrzymała zamówienie wyjęła z torebki notes. Otwarła go przed sobą na stronie z zapisanymi nazwiskami i wpatrzyła się w nie, jakby miały jej coś powiedzieć. Zastanawiała się kogo może znać, a kogo mogą znać inni. I gdzie powinna się teraz udać po kolejne informacje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
Czerwień z policzków Wiktorii nie schodziła, a powodem były prawdopodobnie słowa pana Blacka. Przeszło jej przez głowę wyobrażenie sztucznego oddychania. Odstawiła więc tę kawę, bo nie chciała, żeby jakakolwiek część jej ciała styknęła się z ustami Oliviera. Chryste..
Objęła kubek dłońmi i popatrzyła się na mężczyznę.
-Jestem pewna, że w kryzysowej na pewno by pan sobie jakoś poradził.-uśmiechnęła się uprzejmie i po chwili zorientowała się, że mimo, iż mówiła dość profesjonalnym głosem, to takie słowa mogą zostać odebrane jako flirt. Tak to jest, gdy nie widuje się na stopniu prywatnym zbyt wiele mężczyzn. Przy mężu mogła powiedzieć prawie wszystko, a tak nie wiedziała jak ma się zachowywać. Byś zła, czy uciekać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Czerwień, która nie zniknęła z policzków pani doktor sugerowała mu, że swoją uwagą wywołał w niej skojarzenie o które mu chodziło. Nie zdradził się jednak z tym nawet najmniejszym drgnieniem powieki. W założeniu miał to być jak najniewinniejsza uwaga i niech taką pozostanie. Nawiązanie w jakikolwiek sposób do jej dwuznaczności zepsułoby cały efekt a przecież Oliver tego by nie chciał. W związku z powyższym również nie powiedział jej jak uroczo wygląda z tymi rumieńcami na buzi.
- Pewnie jakoś tak.- przeniósł wzrok z jej dłoni trzymających kubek na twarz.- Tylko nie wiem z jakim efektem. Mimo wszystko wolałbym nie sprawdzać swoich zdolności i wiedzy w tej materii.- posłał jej uprzejmy uśmiech.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
I całe szczęście.
Słysząc jego odpowiedź trochę się uspokoiła i policzki zaczeły przybierać naturalny kolor. Zerknęła do swojego kubka, po czym na zegarek na swoim przegubie. Srebrny, elegancki zegarek kompletnie nie pasował do bandażu, który dla Wiktorii był symbolem totalnej bezmyślności. Mogła nie udawać bohaterki, a zawołać szybko ochroniarza. Przynajmniej rękę miałaby całą.
-Umm... W sumie, to czas na mnie.-powiedziała powoli, podnosząc wzrok na mężczyznę. Wyprostowała się i starała się wyglądać na profesjonalistkę. I nawet jej to wyszło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Tak zerknięcie na zegarek było bardzo jasnym i czytelnym sygnałem nawet dla kogoś tak gruboskórnego jak Oliver. Teraz jednak gdy wiedział, gdzie Wiktoria wpada id czasu do czasu na kawę miał większe szanse znowu "przypadkiem" ją tutaj spotkać.
Wstał zaraz po tym jak kobieta wstała. Spojrzał jej prosto w oczy i uśmiechnął się.
-Rozumiem. Bardzo pani dziękują za dotrzymanie mi towarzystwa.Pozwoli pani, że w zamian ureguluję rachunek?- był ciekaw czy pozwoli mu zapłacić czy też nie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
Wzięła płaszcz z oparcia i narzuciła sobie na ramiona, nie wkładając jednak rąk w rękawy, gdyż stwierdziła, że będzie jej za gorąco. Czasami się zastanawiała po co ona ten płaszczyk nosiła.
W momencie, gdy Olivier zapytał o to czy może uregulować rachunek, podeszła do nich kelnerka, zapewne po tą samą sprawę, skoro widziała, że wstali od stolika.
-Nie, dziękuję, nie będę pana kłopotać.-odparła, w między czasie wyciągając swoją portmonetkę i wyciągnęła jeden kredyt. Podała pieniądz kelnerce.-Ale również dziękuję za mile spędzony czas.-uśmiechnęła się do niego.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Jakoś się spodziewał, że tak zrobi więc nie składał zbytnich protestów licząc, że w końcu kiedyś uda mu się uregulować rachunek za panią Wiktorię. W jego głowie powoli krystalizował się pewien plan ale wszystko w swoim czasie. Powoli i bez pośpiechu. Miał tylko nadzieję, że problemy z żoną nie zrujnują jego planów i nie zaabsorbują całkowicie jego czasu wolnego, bo chyba by się wściekł a wiadomo na kim znowu by się jego złość odbiła.
- Jak pani sobie życzy, chociaż to żaden kłopot.- uregulował swoją część rachunku i dołożył napiwek dla kelnerki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
Kelnerka odeszła, dziękując za uregulowanie rachunku. Chociaż pewnie spojrzała się na nich dziwnie, jak każdy tutaj. Jeżeli znali Blacka to mogło im przejść przez głowę, że atrakcyjna pani doktor to jego kolejna zdobycz. Dobrze, że sama Wiki sobie tego nie uświadomiła.
-To do zobaczenia. Miłego dnia, panie Black.-uśmiechnęła się raz jeszcze i w końcu się ruszyła, nie oglądając się za siebie. Skręciła w stronę szpitala, trzymając głowę opuszczoną, wzrokiem błądząc po ziemi.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
---> z parku.

Pan Sherman nie był zbyt rozmowny, może potrzebował milczenia, a nie gderającej kury, albo zaczepek kobiet, a może on wolał młodych chłopców. Zatrzymała się na chwilę spojrzał na ulicę. Może powinnam poszerzyć ofertę, jakiś przystojny, młody niewinny chłopiec w koronkach, a może Dulia namówić, nie on by się nie nadał. Zagryzła lekko wargę po czym ruszyła wolnym krokiem dalej. Aż dotarła do kawiarni, może tam właśnie szła?!
Zajęła miejsce przy stoliku dla palących,  zamówiła kawę a w oczekiwaniu na jej dostarczenie wyjęła z niewielkiej torebki paczkę papierosów, po chwili jeden z nich znalazł się w jej czerwonych ustach.
Tylko gdzie znaleźć takiego chłopca?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Theresa już od paru minut przestała myśleć nad sprawą. Oparła się wygodnie, odchyliła głowę i leniwym spojrzeniem wodziła po ludziach przechodzących za oknem kawiarni. Łyżeczką systematycznie uderzała lekko o dolną wargę, jakby wygrywała sobie tylko znany rytm. Reebentoff wracała myślami do dawnych ulic, które były jej domem, do twarzy ludzi, do planów, do przeszłości, a z każdą kolejną myślą jej brwi ściągały się nieświadomie w geście jakiejś dziwnej dezaprobaty. Wszystko, co mogła kiedyś mieć, zostało Theresie brutalnie odebrane, a potem… Potem to już tylko ona odbierała. Łyżeczka zatrzymała się na wardze. Jak, do kurwy nędzy, mając dopiero 26 lat znalazłam się w tym punkcie, w którym jestem? – zapytała samą siebie z zadziornością, którą raczyła raczej innych. Bardzo dobrze znała odpowiedź. I odpowiedź ta – jak zwykle – nie była czymś, czym Theresa mogłaby się chwalić.

Westchnęła cicho i sięgnęła po kolejnego papierosa. A raczej – sięgnęłaby, gdy w paczce jeszcze coś było, ale ta świeciła pustkami. Reebentoff zgniotła ją wściekle i wepchnęła w głąb torebki. Rozejrzała się rozdrażniona, a jej wzrok padł na… O ho, ho! – zaśmiała się w duchu. – Czy mnie oczy nie mylą? Sama Laura Leviani wstąpiła na popołudniową małą czarną. Sam fakt, że była to Laura jakoś niespecjalnie Theresę obchodził, ale już fakt, że kobieta dysponowała papierosami już jak najbardziej. Wrzuciła notes do torebki i zgrabnym ruchem podeszła do najpiękniejszej burdelmamy na świecie. Nie pytając o zgodę, usiadła przed nią.

- Czy byłoby wielkim nietaktem, gdybym poprosiła znaną i lubianą panią Leviani o papierosowy poczęstunek?

Z uprzejmości nie dodała przez kogo lubianą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Laura nie miała rozważań o własnej egzystencji, często gęsto miała w dupie egzystencje swoją, a tym bardziej innych, kilka lat temu miała dosłownie w dupie. A teraz, no może troszeczkę zastanawiała się nad swoim bytowaniem. Ona też miała swoje sekrety, które zapewne zabierze do grobu, zresztą kto by interesował się sekretami jakieś burdelmamy - ot niewiele osób.
W momencie gdy do stolika przysiadła się kobieta Laura miała zawieszony wzrok gdzieś w szybie. Czy myślała o czymś, nie, nie myślała o niczym. Trzymała w ustach nieodpalonego papierosa. Dopiero po chwili przeniosła swoje wyraziste spojrzenie na kobietę. Theeresa Reebentoff, nie mogłam jej nie znać, sławna dziennikarka, słynąca ze swoich niekonwencjonalnych metod, silna kobieta, twardo stąpająca po ziemi, kobieta sukcesu, przynajmniej w opinii wielu. A co z moją opinią, przecież nie powiem że widywałam ją u mnie, to by było nie taktem. Jaką mam opinię o niej, nie wiem, może nie wiem.
- A czy było by nietaktem gdybym odmówiła? - zapytała, ale w tym samym czasie podsunęła paczkę papierosów, po czym sięgnęła po zapalniczkę by po chwili rozświetlić twarz Theeresy niewielkim płomieniem.
- Popołudniowa kawa?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Podziękowała Laurze uśmiechem za papierosa i płomień. Co prawda nie można powiedzieć od razu, że Theresa darzyła burdelmamę sympatią, ale od razu wiedziała, że przypadnie jej do gustu. Wyglądało na to, że Leviani jest również bezpośrednia, bezprecedensowa i pełna swoistej godności, która cechuje silne kobiety. Chociaż wyglądała na strasznie zblazowaną… Ale czy Theresa nie miała tego samego wyrazu twarzy, gdy zmywała z ust arogancki uśmiech?

- Myślę, że w towarzystwie takich kobiet jak my, granica taktu sięga bardzo daleko, więc raczej nam to nie grozi. – zaciągnęła się papierosowym dymem. – Oczywiście nie mówię, że jesteśmy takie same. Nie chciałabym Cię obrazić.

W słowach Theresy było trochę zaczepki, ale wiedziała, że może sobie na to pozwolić, bo nie podejrzewała Laury o małostkowość i brak dystansu do siebie.

- Popołudniową kawę mam już za sobą. – przytaknęła. – Teraz chyba czas na popołudniowy alkohol. Co powiesz, Lauro? Mocny drink na zacieśnienie więzi?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Jeszcze chwilę trzymała papierosa w ustach zanim go odpaliła. Z uwagą słuchała swojej rozmówczyni, może tak właśnie była nauczona, słuchać uważnie, może tego wymagał jej zawód, a może ja to interesowało. Tak naprawdę trudno było to określić. Dopiero gdy kobieta skończyła mówić zajęła się papierosem, jakby tamtą uwagę poświęcając tylko i wyłącznie Theresie. Gdy z jej ust wydobyła się leniwie smużka dymu zaraz po nim wydobył się łagodny głos Laury.
- Czy obraziła byś mnie, gdybym była taka jak ty? Czyli myślisz że jesteś zła, a ja nie chwiałabym być złą? - wypowiadając ostatnie słowo uniosła lekko brew do góry - Czy może jesteś dobra i nie chciałabyś abym i ja była dobra?
Nie zamierzała jej paniać, uznała że skoro zaproponowała jej alkohol nie ma potrzeby używać, grzecznościowych zwrotów, zwłaszcza gdy rozmawiają ze sobą kontrowersyjna dziennikarka z burdelmamą.
- Czemu nie - rzuciła uśmiechając się  lekko w kierunku kobiety, tym samym akceptując propozycję Theresy.
- Czekam na twój kolejny spektakularny artykuł, kiedy mogę się spodziewać? - zmrużyła swoje oczka w których było widać wyraźnie zaciekawienie małej dziewczynki, jednak po chwili spuściła wzrok, jak gdyby ta mała dziewczynka zawstydziła się spojrzeniem kobiety.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Roześmiała się, słysząc serię pytań Laury. Tak, tego mogła się spodziewać po tej kobiecie – wnikliwości i inteligencji. Theresa czuła się zdecydowanie dobrze w takim towarzystwie, ale to nie oznaczało, że przestawała być czujna. Mogły miło spędzać razem czasem, ale ich interesy z pewnością różniły się od siebie, a Reebentoff nie zamierzała przedkładać tych laury ponad swoje.

Kiedy propozycja drinków została zaakceptowana, Tehersa skinęła na kelnerkę, a gdy ta podeszła zamówiła martini z wódką. Oczywiście dwa razy. Potem przeniosła wzrok na Laurę. Zawiesiła przez chwilę spojrzenie najpierw na pięknie wykrojonych oczach, potem ustach, ześlizgując się po szyi w stronę dekoltu… Ale podniosła szybko wzrok, słysząc kolejne pytanie. Ot, i po zabawie. Uśmiech pozostał niezmieniony, ale tylko Theresa wiedziała, że zniknęła z niego życzliwość.

- To zależy od Marchanta. - wzruszyła ramionami. Upiła nieco drinka, nie spuszczając wzroku z Laury, która dla odmiany wzrok spuściła. Niezłe zagranie! – Chciałabyś przeczytać o czymś szczególnym?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Och gdyby czytała w myślach. Jedynie co jej zostało to zamoczyć usta w martini, które jak rosa zwilżyły jej czerwone, usta. Podniosła wzrok i już znacznie pewniej spojrzała na Therese.
- Marchanta? - no tak naczelny miał ostatnie słowo, ale to nie on pisał te artykuły - nie chcesz mi chyba powiedzieć że zawsze jego słuchasz? - spojrzała z zaciekawieniem na kobietę, po czym ponownie się zaciągnęła.
Pochyliła się lekko nad stołem, opierając o niego łokcie, miała gdzieś ze to nietaktowne, przecież ona też nie była taktowna, nawet jak by była i tak widziano by w niej dziwkę na emeryturze.
- Jakoś nie mogę w to uwierzyć - szepnęła, ale w głosie dało się słyszeć zadziorność.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Theresa mimowolnie zmrużyła oczy. Zastanawiała się czy zachowanie Laury wynika z wiedzy, że zanim Reebentoff odwiedziła Minnie węszyła trochę w okolicach Różowej Koronki. Żadnego dobrego artykułu nie napisze się przecież bez równie dobrego podglądania i ciągnięcia za język. Czy zatem Leviani próbowała wyczuć jak się sprawy mają i jaki artykuł trafił do Marchanta na biurko? Na razie nie potrafiła tego wyczuć. Jedyne co czuła to to, że burdelmana bierze ją pod włos. Ewidentnie.

Przyjęła taką samą pozycję jak jej rozmówczyni. Oparła łokcie na stół, piersi położyła na blacie, przechyliła się do przodu. Teraz kobiety mogły sobie patrzeć prosto w oczy. Theresa nawet nie mrugnęła.

- Czy zawsze go słucham? – uśmiechnęła się jednym kącikiem ust. – Och, tylko w łóżku.

Przez chwilę mierzyła się z Laurą wzrokiem. Po chwili jednak wzrok jej złagodniał, oparła się wygodnie, rozluźniła i już z niczym nie krępowaną swobodą popatrzyła na burdelmamę. Musiała być boginią dla mężczyzn w czasach swojej świetności. Nawet teraz pewnie była.

- Czego tak naprawdę chcesz się dowiedzieć, Lauro. Zapytaj wprost.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Podobała jej się ta pozycja, bliskość jej twarzy, jej spojrzenie. Gdy była w takiej pozycji obiegła wzrokiem twarz kobiety, centymetr po centymetrze, lustrując gładką skórę Theresy. Zagryzła lekko swoją wargę po czym również się odchyliła, sięgając po kieliszek.
Na jej słowa uśmiechnęła się tajemniczo ale nic nie odpowiedziała, może tajemnica zawodowa nie pozwalała jej zdradzać kto odwiedza Koronkę. Z kim sypia ona i jej dziewczyny. Nawet przecież nie wspomnie że widywała ją tam. Może faktycznie razem piszą te artykuły właśnie w łóżku.
- Czego chcę? Każdy czegoś chce i do czegoś dąży Thereso - rzuciła dość spokojnie i pewnie siebie, czy naprawdę czegoś chciała, może, wszak Theresa była z Centrum a Laura no cóż.
- Ty potrzebowałaś zapalić, a mi podoba się to towarzystwo, lubię spędzać czas z ciekawymi ludźmi, to wszystko, a ty czy żyjesz tylko pracą? Wszystko co robisz jest pracą?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
- Na pewno nie mam życia prywatnego. – odparła wolno, nie przestając się uśmiechać.

Myślisz, że ci coś powiem o sobie? – zaczęła warczeć w duchu. – Że mnie pociągniesz za język i zacznę gadać jak baba babie? Ale po chwili roześmiała się do siebie. Oczywiście, że nie. Nie interesują cię informacje w czystej formie, chcesz mnie wybadać… Oh, nie mam za złe. Ja również chciałabym cię wybadać. Chociaż może w nieco inny sposób… Zamyśliła się, ale szybko doprowadziła te myśli do porządku. W tej rozmowie nie było miejsca na zbędne fantazje.

- Jasne, każdy czegoś chce. – potwierdziła obojętnie. – Czy zatem jest coś, co mogę ci dać, kochana Lauro? Czy jest coś, co może być kartą przetargową w tej naszej uroczej rozmowie? Miło by było, gdybyśmy obie wyszły stąd z jakimiś korzyściami. I nie mówię tutaj o uroczo spędzonym czasie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Szkoda - w jej głosie dało się wyczuć smutek - życie samą pracą chyba musi być smutne, chyba że się mylę.
Upiła ostatni łyk martini odstawiając delikatnie kieliszek na stole. Chwilę zawieszając wzrok na Theresie, a potem przenosząc go na smuszkę dymu którą wypuściłą właśnie z ust.
- Taka wymiana coś za coś? - zrobiła zdziwioną minę, czy Theresa naprawdę myśli że ona od niej czegoś oczekuje od towarzystwa.
- Czy ty ode mnie coś potrzebujesz? - zapytała w prost, ale jednak trochę od niechcenia - bo mam wrażenie że tak? Wiesz kim jestem i czym się zajmuje, więc możesz mi śmiało powiedzieć. Jeśli chodzi o mnie, to jest pewniejsze niż spowiedź.
Właściwie ona sama nie wiedziała czy mogła coś chcieć od Theresy, może potrzebowała klucza do salonowych drzwi, a o potrzeby Theresy mogła się tylko domyślać i nie chodziło tylko o sprawy Koronki, a o informacje zapewne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Theresa oblizała wargi i wbiła spojrzenie w obojętne oblicze Laury. Żałowała, że nie poznała Laury wcześniej. Świetne z niej było towarzystwo, bo nie dawała wodzić się za nos. Uśmiechnęła się i jednym łykiem wypiła martini, przechylając wysoko nóżkę kieliszka. Aż parę kropelek spłynęło jej po brodzie i szyi. Chyba było po rozmowie, skoro znalazły się w impasie. Ani jednak, ani druga nie chciały przyznać, że ewentualnie mogą czegoś od siebie chcieć. Chociaż nie… Laura już wiedziała, że ciągną ją tutaj za język, że Theresa stara się wykraść odpowiednie słowa niczym hiena.

Uśmiechnęła się na tę świadomość. Niech wie.

- Nie. – zaprzeczyła gładko, głosem któremu uwierzyłby każdy. Każdy mężczyzna. – Wiem, że jesteś pewna. Natomiast nie mam tej pewności co do siebie. – zaśmiała się. – W każdym razie, jeśli kiedyś potrzebowałabyś mojej pomocy, Lauro. Daj mi znać. Zrobię wszystko, co będzie w mojej mocy. A jeśli moja pomoc jeszcze odrobinę namiesza, zrobię to z dziką przyjemnością.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Odprowadziła wzrokiem spływające kropelki, uśmiechnęła się tajemniczo a potem nachyliła w kierunku Theresy i koniuszkiem palca wskazującego nie pozwoliła spłynąć im dalej, otarła delikatnie jej szyje, a krople które właśnie skradła wraz z palcem znalazły się na jej ustach. Wzrok jednak pozostawiła przez krótki moment na szyi.
- Dlaczego nie masz pewności co do własnej osoby? - rzuciła jakby zabiegł łapania kropli alkoholu nie miał miejsca.
- Będę pamiętała o twojej propozycji - zaciągnęła się ponownie papierosem, potem zadusiła jego resztki w szklanej popielnicy.
- Z dziką przyjemnością - powtórzyła szeptem, patrząc nieco tajemniczo na kobietę - a ja cóż mogę, niewiele, możesz za to mnie odwiedzić, gdybyś potrzebowała... - zamyśliła się po czym dokończyła - ... potrzebowała czegoś co mogę ci dać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Nawet nie zareagowała na gesty swojej rozmówczyni. Palec Laury mógł sobie błądzić gdzie chce i jak chce i nie sprawiałoby to Theresie żadnego problemu. Wszystko i tak było tylko narzędziem do dotarcia do celu. Jeśli Laura miała taki kaprys – a proszę bardzo! Ale to Theresa wyznaczała granice, z tym tylko, że nie kiwnęłaby nawet palcem dopóki nie zostają przekraczane.

Reebentoff przechyliła się do przodu, kolejny raz przyjmując pozycję sugerującą spoufalenie.
- A ja zapamiętam całą ciebie, droga Lauro.

Theresa wiedziała, że ich ścieżki jeszcze nie raz się skrzyżują, nie wiedziała tylko w jakich okolicznościach. Jednak była tego pewna. Teraz już naprawdę nie było nic do dodania. Nawiązały nić porozumienia, obdarzyły się sympatią i urokiem. Wiedziały, że mogą się do siebie zwrócić, gdy zajdzie taka potrzeba. A przynajmniej tak wydawało się Theresie.

Wstała, poprawiła sukienkę, strzepnęła nieistniejące pyłki, a potem położyła na stole parę monet, regulując rachunek. Zaciągnęła się ostatni raz, patrząc z góry na Laurę. Potem zgasiła papieros w popielniczce. Chociaż nachylenie ukazało trochę więcej piersi, Theresa nie zrobiła tego celowo. Bo po cóż miałaby to robić w obecności burdelmamy?

- Spędzanie czasu w twoim towarzystwie, to czysta przyjemność. Do zobaczenia, moja droga Lauro. – uśmiechnęła się uśmiechem lisa, a potem zbliżyła usta do ucha Leviani. – Pozdrów ode mnie Minnie.

Odwróciła się na pięcie i wyszła.

z/t

[apartamenty]
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Dziękuję - szepnęła, odebrała jej słowa jako komplement, nawet gdyby nim nie były. Każda kobieta lubi być chwalona i podziwiana prawda?! yyy chyba
- Mi również się nie nudziło - rzuciła, obdarzając Theresę szczerym uśmiechem. Musiał wyglądać jak mały kotek patrzący z dołu na swoją panią, ale dobrze ze tak wyglądało.
- Pozdrowię, do zobaczenia Thereso.
Laura jeszcze siedziała chwilę. Kiedy tu przyszła jej myśli nie były zajęte niczym szczególnym. Teraz jakby rejestrowała w głowie przebieg spotkania uśmiechając się lekko sama do siebie. Siedziała tak może jeszcze z kilkadziesiąt minut, wypalając przy okazji jeszcze jednego papierosa. Popołudnie i dla niej wydął się dość ciekawe i procentujące na przyszłość, może kto wie.
Nie zostało jej nic innego jak opuścić kawiarnie i udać się do koronek. Przez całą drogę powrotną wracała myślami do gładkiej skóry Theresy, jej uśmiechu.
- Do zobaczenia - szepnęła sama do siebie.

--- > zt / koronki
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
Sklepik z AGD--->

Przyszła trochę za wcześnie, więc od razu zajęła miejsce i zamówiła kieliszek wina. Z niecierpliwością czekała na koleżankę. W końcu plotki to była jej ulubiona rozrywka. By umilić sobie czas oczekiwania, przyglądała się siedzącym w lokalu ludziom. Jeden pan samotnie siedzący pod oknem był całkiem przystojny i raz na nią spojrzał, więc wyprostowała plecy i uśmiechnęła się do niego. Oczywiście, jak zwykle, nieco dziwnie i trochę za bardzo eksponując uzębienie, ale według niej uśmiech ten był uprzejmy i zalotny jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 33Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 18 ... 33  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-