IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 18 ... 33  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Cennik:
- Czarna kawa- 60 Ril
- Kawa z mlekiem- 1K 20 R
- Kawa mrożona- 90 Ril
- Herbata - 24 Ril
- Herbata mrożona- 36 Ril
- Herbata jaśminowa, owocowa, pomarańczowa - 52 Ril
- Sok jabłkowy/porzeczkowy/pomarańczowy - 24 Ril

- Wino czerwone/białe- 1K 80 Ril
- Herbata z rumem- 2K 10 Ril

- Lody waniliowe z herbatnikiem- 1K 20 R
- Owoce w polewie czekoladowej- 1K 60 Ril


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Wrz 11, 2014 8:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
Było jeszcze całkiem wcześnie kiedy skończyła korepetycje, umówiła się jeszcze z Frances w kawiarni, chociaż w tym momencie czuła się średnio. Nie wiedziała czy Payne będzie czekać na nią w środku, ale tak czy siak przekraczała próg lokalu z ciężkim sercem. Klucze brzęczały gdzieś w torbie, razem z tymi od jej mieszkania. Nie mogła się na niczym skupić. A powinna mieć to wszystko gdzieś. Tak, to dorosły facet. Już nie jej mąż. Niech sobie robi co chce.
Z miną pełną determinacji minęła jakiś stolik i jej twarz rozświetliła się w uśmiechu widząc czekającą na nią Frances.
- Długo na mnie czekałaś? - zapytała przytulając znajomą na przywitanie. Starała się wyglądać jak najnormalniej, co oczywiście pewnie jej nie wychodziło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
- Ależ skąd! - zaprzeczyła przywitawszy się z Alice. Uśmiechnęła się raz jeszcze do przystojnego pana, który na jej gest uniósł tylko brew, i zniechęcona z powrotem zajęła swoje miejsce.
Przyjrzała się pani Reeves mrużąc oczy i ściągając usta.
- Coś ty taka jakaś... - Zamilkła na moment, szukając odpowiedniego słowa. - Dziwna - powiedziała w końcu. Przywołała kelnerkę i zamówiła koleżance kieliszek wina. Wino jest dobre na każdy humor!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
- Ja? Dziwna? - zapytała, jak to robią w filmach, nonszalancjo całą sobą pokazując nic się nie stało. - Zmęczona. Cały dzień lekcji. - powiedziała już bardziej przekonująco. Usiadła przy stoliku i tylko uśmiechnęła się do kelnerki rzucając jakieś dziękuję kiedy odeszła.
- Jak praca? - No tak, na początku zawsze jakieś luźne pytania, a potem, znając Frans, zacznie się coś ciekawszego. Alice powiodła wzrokiem za odchodzącym przed chwilą w stronę okna spojrzeniu znajomej, ale zaraz wróciła do niej z całą swoją uwagą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
Zmrużyła oczy jeszcze bardziej nie do końca wierząc koleżance, ale dała za wygraną. Będzie chciała, to sama opowie.
Oparła łokieć na stoliku, a głowę na dłoni i zakręciła kieliszkiem, wprawiając znajdujący się w nim płyn w ruch. Mało brakowało, a wylałaby nieco wina na śnieżnobiały obrus, ale w ostatniej chwili przechyliła kieliszek, by uratować sytuację.
- Ach, jak zwykle - odparła. - Choć muszę ci powiedzieć, że coraz mniej klientów. Ale za to jacy denerwujący! - Przewróciła oczami i wyprostowała się na krześle. - Alice, nawet sobie nie wyobrażasz! Jakaś starsza babka przyszła ostatnio i zaczęła się wykłócać o cenę słoików, jakbym co najmniej chciała ją okraść! Albo był taki stary facet, ze Slumsów, od razu było widać i czuć, po butelki przyszedł. Pewnie bimber pędzi, ale co mnie do tego. W każdym razie przyszedł i zaczął mi wmawiać, że obiecałam mu całusa, jak był ostatnim razem i nie miałam kilku ril, żeby mu wydać resztę. No wyobrażasz to sobie?! A potem wlazł mi za biurko, usiadł na blacie i chwycił moją rękę, żeby ją pocałować! W ostatniej chwili się wyrwałam. - Mówiła szybko i nerwowo, niemal po każdym zdaniu upijając niewielki łyk wina. Gdy skończyła, kieliszek był już całkiem pusty, więc zamówiła następny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
Popielniczka leżała na stole, chyba właśnie dlatego pociągnęło ją coś w stronę papierosów. Nie paliła zbyt często, ale zdarzało się. Kawiarnia była najlepszym miejscem. Pogrzebała chwilkę w torbie i wyciągnęła niewielką papierośnicę podsuwając ją za chwilę Frances.
- Skandal! - odezwała się zerkając ze zmarszczonymi brwiami na zapałki. Po chwili zapaliła papierosa gasząc ogień szybkim ruchem dłoni. - Może to dziwne, ale wydaje mi się, że kojarzę tego człowieka... Nie był on czasem... rudy? - zapytała zerkając na jakiś punkt, zbierając myśli. Tak, tak! Rudy, może nawet brał udział w tej bójce z Claudette, o której kiedyś ludzie mówili. Zaciągnęła się papierosem i zastanowiła chwilę czy ma się podzielić jakąś drobną... nowością z Payne.
- Hm... Crow poszedł na tę wyprawę na pustynię. - Dziwnie tak było mówić o Ravenie po nazwisku skoro nosiła przez dziewięć lat takie samo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
- A skąd, łysy jak kolano! - odpowiedziała szybko. - Zrobiłam jedyną słuszną rzecz. Przywaliłam mu patelnią prosto w łeb. Wyniósł się od razu.
Usłyszawszy nowinę, otworzyła szerzej oczy.
- A więc tym się tak martwisz? - spytała bardziej niż stwierdziła. - Przecież nie on jeden. Słyszałam, że tam poszedł co najmniej tuzin uzbrojonych po zęby myśliwych - powiedziała pewnie, choć odrobinę wyolbrzymiła zasłyszane plotki. Ale czego się nie robi dla uspokojenia koleżanki!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
Machnęła ręką z rozbawieniem słysząc o łysym facecie. To nie był typ urody jaki aprobowała jej koleżanka. Dobrze, że u Payne patelni dostatek, więc informacja, że poradziła sobie z amantem zatrzymała uśmiech Alice na trochę dłużej.
Chwilę jeszcze marnowała papierosa, ale później strzepnęła popiół nad popielniczką. Zaciągnęła się przed odpowiedzią myśląc o tym jaki to paskudny zwyczaj dla kobiety, żeby palić. Uśmiechnięta do swoich myśli wróciła na ziemię.
- Sama nie wiem, mam złe przeczucie. - powiedziała marszcząc brwi. - Twierdzi, że może nie wrócić. - dodała przygryzając zaraz język.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
Nie spuszczając wzroku z koleżanki, zamówiła u przechodzącej akurat kelnerki całą butelkę wina. Co się będą rozmieniać na drobne? Alice nie wyglądała teraz na osobę, której wystarczy malutki kieliszeczek słabiutkiego winka.
- Moja droga, przecież jest dorosłym facetem - powiedziała nieco sztucznie spokojnym głosem, co dało się wyczuć od razu. Fran nie należała do tych, co to potrafią wygłosić pocieszające przemówienie w każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji. - Do tego gliniarz. I twój były, pragnę ci przypomnieć. Nie powinnaś się raczej cieszyć, że twój obecny małżonek się tam nie pchał? - Uniosła brew i spojrzała na Alice z zaciekawieniem. - Poza tym, to twój BYŁY, pożarcie przez coś należy mu się choćby za to, dał ci powód do rozwodu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
- No tak, masz rację. Mój były. Niech go... - Co, athwal niech go pożre? To chyba nie było zbyt miłe. W sumie, zasłużył sobie, tak? No tak! Dwie strony kłóciły się ze sobą w pani nauczycielce. Ale cóż, z drugiej strony...
- Nie pchał się. - odpowiedziała z kiwnięciem głową. - Jedno zmartwienie mniej. - Tak czy siak, kiedy dziewięć lat się z kimś przeżyło, czy nawet więcej, jest kilka powodów, czy nawet sentymentów.
- Pięć lat temu pewnie sprawiałaby mi przyjemność wizja jego i kolegów athwalków, ale teraz po namyśle nie bardzo. Jedno gliniarz, drugie pustynia. - Zgasiła papierosa zerkając na Frans przepraszająco. - Dobra, nieważne.
I wtedy kelner przyniósł butelkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
Pomyślała chwilę, nalała w tym czasie wina do kieliszków i zapaliła papierosa. Alice niewątpliwie miała rację - dziewięć lat małżeństwa jednak przywiązuje ludzi do siebie, a i z tego, co wiedziała, nie rozeszli się w gniewie i nienawiści do końca świata i jeden dzień dłużej. Fran zastanawiała się jeszcze nad jedną rzeczą i, jak to Fran, od razu postanowiła rozwiać wątpliwości.
- A może ten rozwód to tylko tak był, żeby mu nosa utrzeć, co? - spytała. - Może to była tylko kara dla niego za idiotyczne zachowanie, a ty gdzieś tam coś jeszcze do niego czujesz? I to coś więcej niż sentyment?
Cóż, Fran nie miała doświadczenia w kontaktach damsko-męskich. Najdłuższy jej związek trwał miesiąc i na koniec okazało się, że pan jednak woli innych panów niż Fran. Co zrobić, dziewczyna miała pecha.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
- I przez pięć lat ucieram mu nosa, kiedy równie dobrze mógł sobie znaleźć kogoś innego. - Ostatni raz kiedy się do niego odzywała trwał chyba parę minut przebywania we wspólnym gronie.
- Na pewno nie wyszłabym za mąż drugi raz. - Wyglądało na to, że przekonywała też samą siebie. Jednak w co się zakończyło, pozostawało w przeszłości i nie należało rozgrzebywać tematów, odgrzewać kotleta na nowo. Robiła to za każdym razem, cholera jasna. Przez chwilę bawiła się kieliszkiem, ale zaraz przechyliła go w swoją stronę sącząc trochę wina. Nie miała dobrej głowy, tak czy siak.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
- Wiesz, jedna moja znajoma z zemsty za to, że ją mąż zdradził z młodszą, wyszła za jego ojca - powiedziała, wzruszając ramionami. - Na szczęście dla niej, dziadek długo nie pożył i odziedziczyła cały jego majątek. Niewielki, ale zawsze. Rety, co to była za historia! - Parsknęła śmiechem. Krótko, bo jak zwykle w pewnym momencie zorientowała się, że jej śmiech nie należy do uroczych i perlistych, a raczej do dziwnych i skrzekliwych. - Tak, to była wspaniała zemsta. Facet tak liczył na spadek po ojcu, a tu wszystko przeszło na jego byłą żonę. - Napiła się i strzepnęła popiół do popielniczki.
- W każdym razie gdyby Crow znalazł sobie kogoś, to by sobie znalazł, ale że sobie  nie znalazł, to... - zastanowiła się chwilę. - To nie wiem, co, ale na pewno coś.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
Na początku się uśmiechała, a potem już całkowicie, bez skrępowania śmiała z opowieści Frances. Czy ona zawsze miała jakąś historię?
- Kurcze, mogła się ożenić z jakimś bogatym staruszkiem. - zażartowała, ale nie wyobrażała sobie wychodzić za starego pryka. Nie była tym typem osoby.
- Może sobie znalazł. - wzruszyła ramionami opierając głowę na ręce. - A jak tam twój... przepraszam, nie pamiętam imienia. Jesteście nadal razem? - Wiadome było, że Payne przebiera w facetach jak w butach, które chętnie by sobie pewnie kupiła, ale Alice nie orientowała się jak długo mogła być z tym ostatnim!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
Tak, Fran zawsze miała jakąś historię. Co zrobić? W jej życiu przewijało się dużo ludzi. Niewielu zostawało na dłużej, niestety.
- Też bym tak nie mogła, ale ona całkiem nieźle na tym wyszła - powiedziała, nieco zamyślona. Zapytana o ostatniego mężczyznę, z jakim się spotykała, zaśmiała się nerwowo.
- A gdzie tam. - Machnęła ręką. - Po kilku spotkaniach dałam sobie spokój. Edward miał na imię. Przyczepiony był do matki, jak proteza starego Isaaka do kikuta. Wyobrażasz sobie, że zaprosił mnie na kolację w restauracji i przyszedł z mamusią, nawet mnie o tym nie uprzedziwszy? Już nie wspomnę o tym, że nawet jak wcześniej byliśmy sami, to co drugie zdanie wtrącał, jaka ta jego mamusia jest kochana. Że mu obiadki przynosi do pracy, że koszule prasuje. - Pokręciła głową i wychyliła na raz pozostałe w kieliszku wino.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
- Nie wydajesz się być zadowolona. - uśmiech nie schodził jej z ust kiedy dopijała swoją lampkę wina. Próbowała dotrzymać tempa koleżance, ale wiedziała, że pewnie za chwilę będzie szumieć jej lekko w głowie. Podsunęła kieliszek żeby Payne nalała jej jeszcze trochę wina.
- Hm... Dał mi swoje klucze i mam ochotę iść do tego mieszkania. - powiedziała z konspiracyjnym szeptem jakby miała jakąś zbrodnię popełnić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
Posłusznie nalewając wino koleżance, aż wyprostowała plecy i spojrzała na nią szeroko otwartymi oczyma. Ręka z butelką zastygła nad kieliszkiem i tylko jakiś instynkt winozachowawczy sprawił, że w ostatniej chwili ocknęła się i odstawiła butelkę na stół. Alice chciała troszeczkę, a wyszedł kieliszek wypełniony po brzegi. Cóż. Oparła łokieć na stoliku, a głowę na dłoni i milczała chwilę, patrząc na koleżankę płonącym z ciekawości spojrzeniem.
- Klucze, powiadasz? - upewniła się. - Hm, no wiesz, ja do złego cię nie namówię, znasz mnie przecież nie od dziś, ale.. - zrobiła krótką pauzę, szukając odpowiednich słów. - Ale ja ci zawsze pomogę, no przecież cię z tym wszystkim nie zostawię. Zresztą, jak klucze zostawił, to może jakąś roślinkę ma i podlać trzeba? Wstyd by było, gdyby wrócił, a tu taki smętny, uschnięty kikut z doniczki sterczał. - Zaciągnęła się papierosem i powoli wypuszczając dym z płuc, obserwowała z uwagą reakcję koleżanki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
Uniosła jedną brew. W tym momencie Payne zamieniała się w kogoś na rodzaj mentorki dla Alice, całej w zastanowieniu nad własną niepoprawną postawą.
Zmarszczyła brwi, ale zaraz się wyprostowała. Wewnętrzne "ja" ścisnęło dłoń w pięść i zamachnęło się przy boku jakby chciało już ruszać w drogę, bez straty czasu. Sama pani Reeves zerknęła na kieliszek i przysunęła go ostrożnie, żeby nic nie wylać na ten śnieżnobiały obrus.
- No nie wiem... - znowu opadła na dłoń, zastanawiając się nad swoją beznadziejną sytuacją. - Może ma pieska... i chciał żebym go popilnowała. - zastanawiała się upijając łyk trunku.
- Może masz rację. - I jak ten zbity piesek, który właśnie coś złego popełnił, zerknęła na Frances.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 164
avatar
Frances Payne
Chwyciła swój pełny kieliszek, opróżniła go na raz i spojrzała z wyrzutem na Alice.
- No już, już - ponagliła, wskazując papierosem jej pełny kieliszek. - Pomóc ci czy jak? Wino się starzeje, a kwiatek czy tam piesek umiera właśnie. Musimy biec mu na ratunek!
Przywołała kelnerkę, która po chwili przyniosła rachunek, zapłaciła, ile się należało i z papierosem w zębach, narzuciła żakiecik.
- No czego się tak guzdrzesz, kobieto - rzuciła i chwyciła kieliszek Alice. Wychyliła jego zawartość na raz, pochwyciła niedokończoną butelkę wina na drogę i była gotowa do opuszczenia kawiarni.
Fran, dzięki przyjaźni z Bernardem, miała wprawę w piciu i mocną głowę, więc była tylko lekko podchmielona.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 260
avatar
Alice Reeves
Wyprostowała się jeszcze raz i z miną no nie wiem uśmiechnęła się do Frans jakoś tak niemrawo. W końcu wygrzebała pieniądze, podzieliły się z Payne rachunkiem.
- Na ratunek przyrodzie. - kiwnęła głową przekonana co do swoich pacyficzno-humanitarnych zamiarów. Chwyciła torbę zakładając ją na ramię i zaczęła szukać w nich kluczy przepuszczając Frans w drzwiach.

ZT ---> Mieszkanie Crowa
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 277
avatar
Metis Curbeam
/skądś

Zaproszenie do Centrum było nie lada atrakcją dla Metis. Już dawno tu nie bywała. Odkąd zamieszkała w Trzeciej, czuła, że to nie jej miejsce...

Popijała wodę przy jednym ze stolików. Przyszła pierwsza. Celowo. Taka już była, wolała na kogoś poczekać niż ryzykować, że ktoś czeka na nią, bo spóźnienia ją krępowała.

Więc siedziała tak sobie sama, w ładnej ale nie przesadnej sukience, w godzinach popołudniowych, ze szklanką wody na stoliku. Trochę żałowała, ze dała się namówić na to spotkanie. Bo co z tego mogło wyjść? No ale, miłe było to, że Will chciał zadośćuczynić za swojego brata.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
/z uczelni pewnie

Lea wpadła do kawiarni, nabrawszy ochoty na dobrą kawę. Humor wybitnie jej się poprawił, a rodzice też coś byli bardziej zadowoleni od czasu, jak zaczęła spotykać się z Romkiem. Co prawda nie przyszła z nim teraz, ale przecież nikt jej nie zabroni chodzić samej do kawiarni, prawda? Zajeła jeden z wolnych stolików i rozejrzała się. Co by tu dzisiaj...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 20
avatar
Lariska Firespirit
Początek/
Lari weszła do kawiarni i od razu wziełą sobie czarną kawę. Dobra na wszystko, zwłaszcza zmęczenie i smutek, a nie jakieś alkohole. Rozejrzała się za wolnym stolikiem, a że w kawiarni jakoś pełno nie było to od razu jej wzrok przykuło te kilka postaci które siedziały w budynku. Zwłaszcza studentka botaniki - Leanne Amelie. Blondynka podeszła do jej stolika.
- Można się dołączyć? - spytała, po czym odsunęła krzesło i usiadła. Zastanowiła się chwilę nad twarzą dziewczyny, po czym mentalnie pstryknęła palcami. - Leanne Hearness, prawda?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
- Jak najbardziej. - uśmiechnęła się i opuscila na chwilę menu.
- Hm.. a Ty? - nie mogła soie przez chwile przpomnieć imienia i zmarszczyla brwi.
- Lar? - strzeliła w końcu. Nie pamiętała pełnego imienia kobiety przed nią.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 20
avatar
Lariska Firespirit
Uśmiech na twarzy Lariski poszerzył się na nie trafioną, ale zabawną wersję jej imienia.
- Blisko. - powiedziała rozbawiona - Moje pełne imię to Lariska, ale znajomi mówią mi Lari albo L.L.
Upiła kolejny łyk kawy, świetnej, i drogiej. Mimo wszystko jednak świetnej. Lari zmarszczyłą brwi i zaczęła pstrykać palcami, próbując sobie przypomnieć.
- Jesteś... - ostatnie, zwycięzkie pstryknięcie - Studentką biologii, co nie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
- Och, przepraszam! - uśmiechnęła się do niej, trochę zażenowana tym jak przekręciła jej imię. Spojrzałą jeszcze raz w kartę i zamówiła kawę mrożoną i owoce w polewie czekoladowej.
- Botaniki. - pokręciła głową, wyjaśniając.
- A ty? Czym się zajmujesz?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 33Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 18 ... 33  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-