IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32, 33  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :

Cennik:
- Czarna kawa- 60 Ril
- Kawa z mlekiem- 1K 20 R
- Kawa mrożona- 90 Ril
- Herbata - 24 Ril
- Herbata mrożona- 36 Ril
- Herbata jaśminowa, owocowa, pomarańczowa - 52 Ril
- Sok jabłkowy/porzeczkowy/pomarańczowy - 24 Ril

- Wino czerwone/białe- 1K 80 Ril
- Herbata z rumem- 2K 10 Ril

- Lody waniliowe z herbatnikiem- 1K 20 R
- Owoce w polewie czekoladowej- 1K 60 Ril


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Wrz 11, 2014 8:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
- Jasne. Możemy się wzajemnie wygadać. Tylko nie chciałbym by to było jednostronne. Bo Ciebie też coś gryzie. Widać to w twoich oczach -  zwrócił sie do niej.
Troszczyła się . HA I CO TERAZ NATE? HA !!! Żadna litość! HAAA!!!!
- A jak chcesz to mogę cię zawieźć na spacer do parku. To jak?- w czekoladowych oczach zatańczyly iskierki
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Popatrzyła na niego uważniej i uśmiechnęła się.
- To samo co zwykle, Fabian. Dzieci, to że Jolene nie chce ostatnio robić nic o co ją proszę, a obydwoje z Chrisem odmawiają mycia się inaczej niż z dzikim kwikiem, jakbym im robiła krzywdę. Jolene w złości chciała rozstrzaskać porcelanową lalkę na głowie Chrisa, a jak jej zabroniłam to poszła kopnąć psa. Po czym się popłakała, bo ten jest metalowy i miała do mnie pretensje, bo ją bolało - kolejne wzruszenie ramion. Nie chciała rozmawiać o tym, co się właśnie stało.
- Moja rehabilitacja idzie dobrze, ale i tak boję się, że coś nie wyjdzie. Chciałam już dawno zrobić bal i martwie się, że nie dam rady tego ogarnąć. Nie wiem czy znajdę sponsorów, czy będą darczyńcy na aukcję. A jeśli całosć okaże się kompletną klapą? - mówiła dalej, jakby to było najważniejsze. Jasne, zajmowało ją to, martwiła się, ale to nie był główny powód.
- Możemy jechać, ale ty będziesz mówił dalej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Był ufny, nawet można to wyczytać w jego karcie. Wierzył, że Emily mówi prawdę. Gdy opowiadała o dzieciach, z trudem powstrzymywał wybuch śmiechu, bo idealnie to sobie wyobrażał. Słuchał dalej.
- nie masz się czego bac, wszystko będzie dobrze. Jesteś w rękach najlepszego, choć nieco dziwacznego... Ale jednak specjalisty od protetyki. A na bal fanty i sponsorzy się znajdą. A przecież obiecalem, że pomoge, a co dwie glowy to niejedna, nie ,?
Poprosił o tą kawę co miał na wynos i w znacznie lepszym nastroju, zawiózł Emily do parku

- park
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 44
avatar
Florence Baudelaire
Mina panienki Florence mówiła wszystko - mów do mnie jeszcze! Drobne pochlebstwo ze strony panny Reisenfeld tam w parku przyniosła więcej dobrego, niż kobieta myślała! Baudelaire przestała się już dawno gniewać za zniszczony obrazek. Z niewielką torbę przewieszoną przez ramię weszła z nowo poznaną osóbką do kawiarni, całkiem przytulnej. Bywała tu często z ciotką... A teraz będzie tu przychodzić z nową koleżanką! przynajmniej miała taką nadzieję. Gdy ciotka jeszcze z nią była, Florence miała wrażenie, że żyje pod totalnym kloszem. Nie miała znajomych ze względu swojej nieśmiałości i strachu wobec ludzi. Od tej wiedźmy nigdy nie dostała żadnego wsparcia, czy nawet bodźca typu "Idź, poznaj świat i ludzi", nie! Była zdana tylko na siebie, a ciotka zabierała ją od czasu do czasu na jakieś bardziej dystyngowane imprezy, gdzie miała tylko ładnie wyglądać wśród ludzi w średnim wieku... Jeden dziadunio nawet chciał jej się oświadczyć! Spaliła się ze wstydu (i z obrzydzenia) i uciekła. Najlepsza decyzja życia.
Pociągnęła lekko Tallulę za rękę, wypatrzywszy wolny stolik przy oknie. Po chwili zasiadła przy nim, torbę zawieszając na oparciu krzesła. I wbiła ten szczenięcy wzrok w kobietę, która obiecała jej lody...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 29
avatar
Tallulah Reisenfeld
Panna Reisenfeld od dawna nie rozmawiała z kimś, z kim nie łączyły ją ani więzi rodzinne, ani kontakty zawodowe. Spotkanie z Florence, choć niefortunne, było przyjemną odmianą od codzienności. Nigdy nie miała zbyt wielu koleżanek, zaczytana w książkach rzadko unosiła nos ponad zapisane stronnice i nie żałowała, gdy rówieśnicy pomijali ją podczas rozsyłania zaproszeń na imprezy urodzinowe. Tallulah miała swój świat i nie czuła się duszą towarzystwa. Nic na przymus, a przecież lody waniliowe z herbatnikiem aż prosiły się, by nie jeść ich w samotności.
Ciągnęły się za ręce. Zabawne, panna Baudelaire nie unikała dotyku, a panna Reisenfeld dwukrotnie odważyła się postawić o krok w przód. Najpierw w parku, delikatnie obejmując palcami jej nadgarstek i teraz, kładąc dłoń na jej ramieniu, gdy usiadła przy stoliku.
- Lody waniliowe z herbatnikiem? – zapytała, przyglądając się szczenięcemu spojrzeniu z góry i cofając rękę do siebie. Odpowiedź nie była potrzebna; w trakcie pytania wtrącił się sprzedawca i doprecyzował, że żadnych innych lodów nie ma w menu. Tallulah zamówiła więc dwa puchary lodów waniliowych z herbatnikiem, płacąc dwa kredyty i czterdzieści rili, a następnie usiadła naprzeciw nowej koleżanki.
Witryna okienna była niewyraźnym zwierciadłem; panna Reisenfeld wreszcie zauważyła ciemną smugę brudu na swoim policzku i wytarła twarz w serwetkę. Koty to rzeczywiście skurwysyny matki natury. Gdyby nie kot, nie pobrudziłaby lica i nie rozdarłaby sukienki. I… nie poznałaby Florence.
- Studiujesz malarstwo? Masz niebywały talent. Nieładnie jest zazdrościć, ale muszę się przyznać, że zazdroszczę bardzo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 44
avatar
Florence Baudelaire
Tak jak to zostało wspomniane, Florence nie musiała odpowiadać, bo sama jej mina była ową odpowiedzią. Radosny skowronek, który na stwierdzenie "lody waniliowe z herbatnikiem" zdawał się już rozpływać pod wpływem tego cudownego smaku! Jednakże z grzeczności kiwnęła energicznie głową i spoglądała na Tallulę, gdy składała zamówienie u sprzedawcy. No, teraz tylko chwila cierpliwości (której u dziewczęcia brak w takich momentach) i skosztuje pysznych lodów!
Normalnie wygryw życia. Darmowe lody!
Leniwym wzrokiem powiodła za sprzedawcą, który zniknął realizować zamówienie. Spojrzała na swoją towarzyszkę dopiero w chwili, gdy zaczęła do niej mówić. Momentalnie zarumieniła się i leciutko spłoszyła. Nie była przyzwyczajona do komplementów... Oh wróć, dostawała ich masę! I zawsze reagowała w ten sam sposób, więc no.
- Dziękuję - odparła nieśmiało i uśmiechnęła się delikatnie - Nie ma czego zazdrościć... Jeszcze daleko mi do idealnej... perfekcji.
Dodawszy to skrzywiła się leciutko. Miała wielki talent i wielu ludzi jej to mówiło. Florence jednak nigdy nie spoczywała na laurach - w dalszym ciągu udoskonalała swoje umiejętności, poprawiając wszystko, co się tylko da, co nie było idealne.
- A Ty? Czym się zajmujesz? Prócz oczywiście wpadania na ludzi w parkach... - zapytała z figlarnymi iskierkami w swoich dużych oczętach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 29
avatar
Tallulah Reisenfeld
Zazwyczaj na lody waniliowe z herbatnikiem zapraszała ją płeć przeciwna, której nachalne flirty skutecznie zniechęcały pannę Reisenfeld. Zwłaszcza wtedy, gdy podczas konsumowania pozwalali sobie na niewybredne żarty z wyraźnym podtekstem seksualnym i rumieniec zawstydzenia przychodził z odpowiedzią na każdą głupią, sprośną kwestię. Tallulah nie lubiła tego; pocałunki a pójście ze sobą do łóżka to różnica. Całować się mogła, ale swojego różowego kwiatka nie zamierzała oddać byle komu. Komplementów też nie lubiła.
- Pracuję – odparła niepewnie, zastanawiając się nad swoją edukacją i ojcowskim pragnieniem, by została chirurgiem i znalazła odpowiedniego męża. Florence ją rozbawiła. Tallulah nieczęsto wpadała przypadkiem na ludzi i jeszcze nigdy wcześniej nie musiała zapraszać nikogo na lody. Jeśli jednak ma mieć tak ciekawe towarzystwo, powinna niefortunne wpadki zaliczyć do reguły – Jestem na stażu lekarskim.
Lody nadeszły. Młody kelner postawił oba puchary na stoliku i odszedł, a panna Reisenfeld wyciągnęła herbatnik ze środka i nadgryzła kawałek. Uwielbiała maczać je w kawie i kłaść na języku, by powoli rozpłynęły się w ustach bez konieczności przeżuwania.
- Też lubię malować, ale nie mam talentu. Bazgrzę, lubię karykaturalną rzeczywistość. Nie potrafię uchwycić piękna, więc wyciągam brzydotę ze wszystkiego, co mam przed oczami… - zaczęła spokojnie, wsadzając srebrną łyżkę w waniliową kulkę. To zabawne, że w towarzystwie panny Baudelaire czuła się tak… swobodnie. Przyjrzała się jej uważnie, badawczo, jakby wzrokiem zapisywała każdą rysę jej twarzy – Chociaż, w przypadku Twojej urody trudno by było wyciągnąć brzydotę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 44
avatar
Florence Baudelaire
Panienkę Florence również na lody zapraszali mężczyźni... Jednak przy nich dziewczyna nie czuła się ani trochę swobodnie. Zwłaszcza, że przeważnie byli to o wiele starsi panowie, który winni raczej celować w kobiety o dziesięć lat starsze od panny Baudelaire. Jednak, jak widać, myślą, że każda młódka poleci na ich kasę, ha! Jakże mylne wrażenie mają, patrząc na śliczną blondynkę. Bowiem ta panieneczka w nosie ma, czy ktoś jest bogaty, czy biedny - dla niej najważniejsza jest czyjaś osobowość! Tak, właśnie tak. Nieskazitelne serduszko, naiwne i wierzące w to, że każda istota na tej planecie ma w sobie choć odrobinę dobra. Gołym okiem było widać, że nigdy nie doświadczyła czegoś złego. Uroki życia pod kloszem.
Źrenice jej się powiększyły na wieść o tym, czym się panna Reisenfeld zajmuje.
- To wspaniale! - stwierdziła z niemałym podziwem.
Ba, aż patrzyła na nią maślanymi oczkami! Serio, zawsze podziwiała ludzi, pracujących na tak odpowiedzialnych stanowiskach. Może Tallulah nie była jeszcze pełnoprawnym lekarzem, ale wystarczyło, że chciała nim być!
Z wielką radością przywitała salaterkę pełną lodów waniliowych. W przeciwieństwie do swojej towarzyszki, Florence wcisnęła cienki herbatnik w lodową kulkę. Dzięki temu namięknie i będzie go mogła zjeść razem z lodami! A jeśli o nich mowa - zaatakowała łyżeczką drugą z lodowych kulek, której kawałek po chwili wylądował w jej buzi. Zamruczała cicho pod wpływem rozkosznego, zimnego smaku.
Zachichotała, słysząc słowa Tallulah. Chciała już coś dodać od siebie, ale wtedy kobieta ponownie wtrąciła swoje trzy grosze, co ponownie spowodowało zarumienienie się bladych lic drobnego dziewczęcia.
- P-przesadzasz - mruknęła lekko zakłopotana, dłubiąc łyżeczką w lodowych kulkach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 29
avatar
Tallulah Reisenfeld
Tallulah przyglądała się młodszej koleżance, obserwowała jak się uśmiecha i rumieni, jak dłubie łyżką w salaterce i jak milknie zakłopotana. Panna Baudelaire nie czuła się komfortowo; Reisenfeld posmutniała. Chciała sprawić dziewczynie przyjemność, skomplementować jej urodę i utorować sobie drogę do jej przyjaźni, a tymczasem, po każdym słowie, twarz Florence oblewał rumieniec onieśmielenia. Gdyby potrafiła, chętnie namalowałaby tę niewinność.
- Wyglądasz na zakłopotaną – odparła, odkładając łyżkę na bok. To zaskakujące, że na swojej drodze spotkała osobę o wiele bardziej nieśmiałą od siebie. Florence była urocza, nawet wtedy, gdy przez zawstydzenie opuszczała wzrok i zamykała usta na kłódkę – Nie chciałam Cię speszyć, za dużo gadam.
Panna Reisenfeld zamilkła, pozwalając Florence dokończyć lody w ciszy. Sama zajęła się własnym pucharem, zjadła do połowy i odsunęła resztę od siebie, nie mogąc wcisnąć do żołądka już ani grama więcej słodyczy. Myślami krążyła natomiast wokół pracy naukowej swojego przełożonego, zastanawiała się nad wynikami badań i możliwością osiągnięcia dodatkowych referencji. I wtedy wpadła na pomysł, który po wypowiedzeniu na głos, nie był już tak genialny jak wtedy, kiedy ułożyła go sobie w myślach.
- Florence, czy chciałabyś, żebym pokazała Ci moją pracę? – zapytała, wlepiając w nią melancholijne spojrzenie wielkich ślepi i uśmiechając się czarująco. Nie uwodziła jej, co to, to nie! Tallulah przecież nigdy nie pomyślałaby w ten sposób o kobiecie – Mój opiekun prowadzi badania piersi i… czy pozwoliłabyś mi się zbadać? Profilaktycznie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 44
avatar
Florence Baudelaire
Taka już natura tego małego dziewczęcia! Rumieńcami odpowiada chyba na każdą zaczepkę i wszelakie komplementy rzucane w jej stronę. A tych było dzisiaj od groma! Zatkała więc buzię lodami, zajmując się nimi przez krótką chwilę, nim kobieta znowu się odezwała. Nie, nie miała nic przeciwko jej małemu gadulstwu! Wręcz przeciwnie, miło było posłuchać w końcu kogoś tak interesującego... Wspaniała odmiana od jazgotu cioteczki!
- N-nie, skądże! Ja... Lubię Cię słuchać... - odparła z delikatnym uśmiechem i sądząc, że trochę dziwnie to zabrzmiało dodała - T-to znaczy, mało przebywam wśród ludzi i no... Nie wiem jak powinnam się zachowywać.
Ostatnie zdanie wypowiedziała niemal szeptem. Chciałaby mieć kogoś, z kim mogłaby się czuć swobodnie. Móc się wygadać, poszaleć, albo po prostu z tym kimś posiedzieć w milczeniu. Bo czasami słowa są zbędne, a ważnym jest, gdy ta druga osoba najzwyczajniej w świecie jest przy Tobie... Wzięła się lepiej za swoje lody, które łapczywie pochłaniała, jakby chcąc zataić swoje zakłopotanie. I kiedy jej piękna towarzyszka odsunęła od siebie salaterkę z pozostałościami lodowymi, tak Florence kończyła już swoje zamówienie. Nim jeszcze Tallulah się odezwała, salaterka panienki Baudelaire była już całkiem pusta. A to żarłok! Słodkościom nigdy nie potrafiła się oprzeć, ha ha!
Uniosła brwi, zaskoczona takim pytaniem.
- Pokazać? - powtórzyła niepewnie, nie bardzo wiedząc, na czym to miałoby polegać. Odpowiedź jednak szybko nadeszła, co skutkowało całkowitym zaczerwienieniem się twarzyczki Florence.
- Umm... - mrugała powiekami zagubiona i zbita z tropu. Rzeczywiście, ten pomysł nie najlepiej brzmiał wypowiedziany na głos. Jednakże... Floś to pomocna dusza.
- Dobrze. Jeśli to miałoby Ci w jakiś sposób pomóc, to chyba nie mam nic przeciwko... - stwierdziła, spoglądając na nią, o dziwo, zaintrygowanymi ślepkami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 29
avatar
Tallulah Reisenfeld
Smutne oczy zabłyszczały z radości, kiedy panna Baudelaire oznajmiła jej, że lubi ją słuchać. Tallulah opuściła wzrok, uśmiechnęła się pod nosem i rozpoczęła krótką ciszę, podczas której skonsumowały lody. I te niezręczne pytanie, które musiała zadać!
Umm...
Speszyła ją; Tallulah znów przekroczyła granicę i wprowadziła młodszą koleżankę w zakłopotanie. Panna Reisenfeld czasami powinna ugryźć się w język, zanim zacznie paplać i składać niewygodne propozycje. Postaw się na jej miejscu, myślała, sama byłabyś zawstydzona!. Szybko pomachała głową na boki, kładąc rękę na dłoni Florence.
- Przepraszam, nie znamy się, nie powinnam tego proponować – odezwała się, a ciepły tembr głosu z każdym wypowiedzianym słowem stawał się coraz łagodniejszy i cichszy. Powoli zabrała długie, chude palce z jej smukłej dłoni i uśmiechnęła się; uśmiech pełen nostalgii, tłumionego szczęścia nagle zniknął za obrazem śmiejących się oczu. Panna Baudelaire uległa – Tak!? Naprawdę? Strasznie się cieszę, Florence, że na Ciebie wpadłam…
I zaprosiłam na lody, Tallulah, pamiętaj o lodach!. Spojrzała na swój niedojedzony puchar, ale w ostateczności nie zaproponowała pannie Baudelaire resztek. Byłoby jej głupio zapytać, czy ma ochotę dojeść, a nie chciała popełnić faux pas. Florence mogłaby poczuć się jak śmietnik, a tego Tallulah nie chciała.
- Będziesz wprawdzie moją pierwszą pacjentką… - zaczęła, zagryzając dolną wargę i mrużąc powieki – ale bez obaw, dużo czytałam i widziałam, jak doktor przeprowadzał badanie. Nie musisz się wstydzić, ale zrozumiem, jeśli zrezygnujesz – dodała, powoli wstając znad krzesła i pojawiając się tuż obok Florence – Pójdziemy teraz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 44
avatar
Florence Baudelaire
A Florence zapewne w podzięce zjadłaby te lody, nie uważając tego za jakiekolwiek nieuprzejmości! No bo tak... Lody marnować... kto to widział! nie odezwała się jednak ani słowem, wszakże damie nie przystoi żebrać o resztki, ha. Poza tym... To jeszcze nie ten poziom ich znajomości. Może później, tak.
- P-pierwszą... - jej pewność nieco zbladła, ale starała się nie dać tego po sobie poznać. Kto wie, na co się zgodziła... Jednakże! Raczej panna Raisenfeld nie zrobi młodemu dziewczęciu krzywdy, prawda? Bo inaczej spotkałaby się z jej starszym braciszkiem, który nigdy nie lubił, kiedy wykorzystywano jego małą siostrzyczkę!
- I ja też się cieszę - nawiązała jeszcze do wcześniejszego, posyłając kobiecie przyjazny uśmiech. Chyba zaczynała ją powoli lubić... Choć prawdą było, że jej towarzyszka uwielbiała nawijać! Tym lepiej, tym lepiej. To dodawało młódce otuchy i z czasem zapewne sama pokaże, jaką jest gadułą. Po prostu musi się przyzwyczaić do Tallulah.
Pokręciła głową na znak, że nie chce z niczego rezygnować. Już się zgodziła, więc głupio byłoby teraz się z tego wycofywać! Zerwała się z krzesła.
- Jasne! - odparła radośnie, sięgając po swoją torbę, coby przewiesić ją sobie przez ramię. Wyglądała na lekko... podekscytowaną.
Wraz z panną Reisenfeld opuściła kawiarnię.
/zt x2
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
/początek

Emily po chwili nieobecności w swojej ukochanej kawiarni wróciła - z ogromną ilością nowych pomysłów, planami na remont i zmianę menu. Wciąż chodziła z laską, dla pewności.
Usiadła teraz na swoim ulubionym miejscu, trochę w kącie, przy szybie wychodzącej na ulicę. Na stoliku jak zwykle papiery, zeszyty, rachunki.. A obok kawa - mrożona.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
<- Park

- Dwanaście? Akurat! Ty się tak nie postarzaj, bycie dorosłym to masa więcej obowiązków i o wiele mniej zabawy! - choć patrząc na Sinclaira i jego porażającą dla niektórych beztroskę, można było odnieść inne wrażenie. Zdawać się mogło, że nic nie jest w stanie go złamać.
Usiedli na zewnątrz, więc Fabian nawet nie zezował za właścicielką. Zamówił im owoce w czekoladzie, sobie mocną kawę a Lorrie pewno wzięła kakałko czy herbatę.
- No dobra! - pogrzebał w plecaku, wyjął czystą kartkę w pięciolinię i pióro - To teraz panna Lorraine Hardy weźmie pióro w łapkę i zapisze dziesięć rzeczy, które musi zrobić, nim skończy trzynaście lat.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Zmrużyła oczy. Czyli nie pamiętał! Typowy facet!
- No dwanaście, za dwa tygodnie mam urodziny. - powiedziała takim tonem jakby miala strzelić autentycznego kobiecego focha. Chociaż ten kobiecy fochy rozmył się kiedy zobaczyła owoce w czekoladzie.
- Znaczy w ciągu następnego roku? O kurcze... - trzymała w dłoni pióro i zastanawiała się intensywnie. - O, mam pierwsze. Nauczyć się samodzielnie od początku do końca robić ciastka... - pochyliła sie nad kartka i zapisała punkt pierwszy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Dwa tygodnie ! Dobrze wiedzieć, musi jej kupić jakiś drobiazg! Już nawet w głowie mu się klarowało, co takiego mogłaby od niego otrzymać panna Hardy.
A fochy to niech sobie panna Hardy daruje, bo ona zapomniała o urodzinach swojego nauczyciela, co akurat było dość zrozumiałe.
- No to mamy punkt pierwszy. Ja proponuje drugi. Nauczysz się III Symfonii na blachę.- utwór ten był trudny, zwłaszcza dla tak młodej skrzypaczki jak Lorrie, ale grunt to stawiać przed sobą wyzwania !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
No wątpliwe, żeby nauczyciele mówili uczniom kiedy mają urodziny. Facebooka nie ma żeby sprawdzić!
- Noo właśnie miałam to pisać. - uśmiechnęła się i zapisała punkt drugi - Trzeci.... Następny rok szkolny skończyć ze świadectwem z paskiem...
No w tym roku trochę jej zabrakło. Czwórka z matematyki i nie wyszło!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Lista Życzeń Lorrie powoli nabierała kształtów
- Zanotowane. Ciastka, III Symfonia, świadectwo z paskiem. Jeszcze siedem. - upił łyk kawy, by po chwili zagryźć soczystą truskawką w czekoladzie - Co dalej...koniecznie coś szalonego, na co nigdy byś się nie zdecydowała. Bo kiedy to zrobisz, jak nie teraz? Potem im człowiek jest starszy, tym ma mniej odwagi, wiesz? Tylko może nie nic niebezpiecznego, bo mnie twoja ciocia udusi - zaczął się śmiać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Wzięła nałożyła na łyżeczkę owoców z czekoladą i jak przeżuwała to aż ją olśniło. Zamachała rękoma z pełną buzią i zaczęła pisać. A mówi dopiero jak przełknęła.
- Wyjść na pustynię! Znaczy nie gdzieś tam daleko. Ale tylko tak kawałek, nawet za bramę. Żeby tylko być za murem. - uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Fabian znów parsknął tym swoim zaraźliwym śmiechem. Miała dziewczyna fantazje!
- Obawiam się księżniczko, że na to nie dostaniesz pozwolenia, ani w urzędzie ani tym bardziej nie uzyskasz aprobaty ciocii. Natomiast mogę Ci dopomóc być pustyni jak najbliżej, ale to i tak muszę uzyskać zgodę twojej opiekunki. Ale zrobię co w mojej mocy - wyszczerzył się szerooooko.
- No dobrze. To ja proponuję byś spędzala więcej czasu ze swoimi przyjaciółmi. A jak nie masz, to musisz ich zdobyć - oblizał palec z czekolady
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Ale pomarzyć można!
- Ciocia zna ważnych ludzi! Może coś wymyśli! - stwierdziła, nawet nie dopuszczając do siebie myśli, że Florence się nie zgodzi.
- O, prawda. Dobry punkt... pielęgnoować przyyyjaźniee...
Wchłonęła kolejna porcję owoców, myśląc.
- Dostać autograf od Charlotte Moncreiff. - dopisała, wyglądając na bardzo poważna przy tym postanowieniu. Juz wiadomo w kogo piosenkachodzi zasłuchuje się Lorrie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Ciocia jest szychą? Zanotować, żeby nie zachowywać się zbyt swawolnie przy Pani Cioci!
- O! Dobry punkt! - pochwalił ją - Nie dość że zdolna, to jeszcze ma dobry gust muzyczny!
I pewnie jeszcze wymyślali coraz ciekawsze cele, coraz bardziej fantazyjne, aż w końcu było ich dziesięć.
- No. Masz dziesięć celów i masz na to tylko rok. Myślisz, że to dużo czasu i masz czas na nudę? BŁĄD! - wycelował w nią palcem
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
W sumie to Lorrie całkiem nieźle się przy tym bawiła. Zwłaszcz, że na chwilę zapomniała o śmierci mamy i w ogóle o złych rzeczach. Tak działało skupienie się na jednej konkretnej rzeczy.
- W sumie rok ma tylko dwanaście miesięcy. Gdyby tak nad tym pomyśleć.... to wcale nie jest dużo. Czyli musze się zabrać od zaraz! Dzisiaj będę piekła ciastka!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
aki był jego cel. Lepiej było skupić się na czymś innym, znaleźć cel w życiu, nie wracać do tego co było i co nas bolało.
- No...tak średnio to masz miesiąc i ciut na każdą z tych rzeczy. A gwarantuję ci, że trzecia Symfonia ci więcej zabierze. - uśmiechnął się szeroko - Będę bezwzględny, mam do tego utworu wielki sentyment.
Były to wspomnienia z nim i z jego ojcem o których nikomu do tej pory nie opowiadał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 131
avatar
Lorraine Hardy
Cel dawał motywację, a motywacja i doskonalenie samego siebie było najlepszą terapią, nawet w tak młodym wieku. Przynajmniej po jakimś czasie zrozumie, że może pewien etap w życiu jej się zawalił. Skończył i nie wróci, ale nie może żyć tym, że matki juz nie ma. Tego jednak jeszcze nie rozumiała, pielęgnując w samotności cierpienie po śmierci matki. Pewnie dopiero po jakimś czasie doceni to, że ma wokół siebie takich ludzi jak Fabian.
- Pewnie w ogóle najwięcej czasu. Ale dam z siebie wszystko!
Pewnie jeszcze chwile pogadaj o muzyce i na inne luźne tematy.
- Przepraszam, ale obiecałam, że będę w domu kiedy ciocia wróci z domu.
Lorrie podziękowała Fabianowi za wspólnie spędzony czas, sorbet i owocki. Nawet dostał uścisk na do widzenia!

Zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 31 z 33Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32, 33  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-