IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulica Czternasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Na Ulicy Czternastej zatrzymują się powozy parowe. Machiny te co prawda nie mają zadaszenia, ale mogą pomieścić do 6 pasażerów.

Cena przejazdu:
opłata jednorazowa od osoby – 1 Kredyt
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Nate sam rozejrzał się za taksówką. O tej godzinie nie było takiego ruchu, do kilku minutek czekania powinna podjechać.
- Jestem pewien, że w każdej będziesz wyglądać pięknie... O, jedzie! - zauważył, przerywając podjętą myśl. Zamachał taksówkarzowi, który podjechał pod chodnik. Nate otworzył dziewczynie drzwi, samemu też wchodząc po chwili.
-Dobry wieczór. Poprosimy pod apartamentowiec XXX w centrum. - odwrócił się do Toni - Co jak co, ale trzeba przyznać Fabianowi, że robi dobre posiadówki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Z tajemnicyzm uśmieszkiem patrzyła na Nathaniela, który czarował komplementem. Miała dziękować, ale widząc podjeżdżającą taksówkę, to na niej skupiła swą uwagę.
Korzystając z dobrego gestu towarzysza, wsunęła się do środka i usadowiła wygodnie poprawiając Nate, że muszą dojechać do apartamentu XYZ
- Rzeczywiście. Trzeba będzie to kiedyś powtórzyć.
Uśmiechnęła się i pokiwała głową, zgarniając kosmyk włosów z policzka.
- A ty nie robiłeś swojej?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Nate zaśmiał się.
- Nie... a wiesz czemu? - chwila niepewności, budowanie napięcia - Nie lubie sprzątać. Nienawidzę. Przynajmniej jeżeli nie musze. Całe szczęście Victor tez jest niezłym bałaganiarzem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Uniosła brwi, czekając z rozbawieniem na ustach. Gdy padła odpowiedź Nathaniela, Tonia zachichotała pod nosem i lekko pochyliła się w stronę stomatologa, gotowa także wyznać swój największy sekret.
- Ja też.
Szepnęła i zaśmiała się, przytykając palec do ust.
Ani mru mru, panie Rocheford. Na szczęście ona nie musiała! Ale kto by nie korzystał z posiadania własnej służby? Tylko Granty i inne pedanty! Ha, nawet się rymuje!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Parsknął śmiechem. W duchu cieszył się, że Tonia swobodnie się przy nim śmieje i jakby nie patrzeć, podziela jego poczucie humoru.
- Obiecałem sobie solennie, że jak rozwinę prywatną praktykę i będę już najlepszym dentystą w Zigguracie. - tutaj posłał jej bezbłędny uśmiech - To zatrudnię służbę. - klepną się w kolano. Grunt to wysokie aspiracje!
- O, patrz, dojeżdżamy. - zerknął przez okno - Może wybierzemy się jeszcze przed ślubem na jakąś kawę jak czas pozwoli?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
- Oho to na dniach!
Zaśmiała się, spontanicznie pozwalając sobie na taki mały żarcik, który mógł połechtać męską dumę!
Nieco się pochylając, zerknęła w stronę wyłaniającego się apartamentowca i kiwnęła głową. Nie do końca do domu miała ochotę już wracać a na dźwięk pytania popatrzyła na Nate, powazniejąc.
Mogła odmówić, mając w pamięci słowa Fabiana, z drugiej zaś strony widziała okazję do spotkań, o których mówił Alexander. Tylko czy miała wykorzystywać Rocheforda?
- Chętnie.
Zdecydowała, po chwili konsternacji i uśmiechnęła się delikatnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
- Taki pewien bym nie był, czy na dniach, ale dziękuję, staram się. - wyszczerzył się. Mieli z Fabianem coś wspólnego, nawet po całonocnej imprezie byli wygadani i uśmiechali się od ucha do ucha. Może właśnie dlatego sie zaprzyjaźnili?
- W takim razie bardzo się cieszę. - odpowiedział, a taksówka stanęla. Nate szybko wyszedł i otworzył Toni drzwi. Poprosił taksówkarza, żeby poczekał.
- Odprowadzę cię do budynku. W końcu mam cię odstawić w jednym kawałku, prawda?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Przyjaźnili, jedną dziewczynę rwali, do siebie zawsze gnali. Cóż za relacja! Tonia mogłaby być zazdrosna! Na razie jednak tylko jej w głowie szumiało nieco. Lekko.
Wysiadła z pomocą Nate i kiwnęła głową zgodnie.
- Brzmi jakbyś miał mnie pod pachą zgarnąć i rzucić mojemu ojcu pod nogi.
Wybuchnęła śmiechem i ruszyła do drzwi apartamentowca, przed którymi przystanęła.
- Dziękuję za miłe towarzystwo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
- No wiesz, trochę brutalnie to opisałaś. Wątpię by coś ci się stało w środku apartamentu, dlatego nie będę niepokoić twoich rodziców. Chociaż możesz napomknąć, że przyjdę po ciebie przed ślubem Grantów. W końcu powinni wiedzieć z kim wychodzi ich córka, prawda?
Widać było, że Nathaniel jest dżentelmenem i wie co wypada, a czego nie i jak postępować w określonych sytuacjach. Rodzice dobrze go wyuczyli! A panny na to leciały, no nie ukrywajmy, zwłaszcza te bogate... Swoją drogą, powinien zaprosić pannę Osel na kawę, w końcu obiecał!
- To ja dziękuję, Toniu. Nie powiem już spokojnej nocy, ale... wyspania się, o. - ujął jej dłoń i pocałował kurtuazyjnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
- Wiedzą.
Odpowiedziała, w pewien sposób dotknięta tym pouczającym tonem Nathaniela. Chyba każdy chciał jej mówić co i jak powinna robić.
A to zaczynało irytować pannę Bertram.
- Do zobaczenia.
Uśmiechnęła się znowu, gdy usta oderwały się od dłoni Toni i Nate znowu na nią spojrzał. Życząc dobrej nocy, zniknęła w apartamencie.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
<-- z warsztatu

Papierosa paliła niemal majestatycznie. Wyszła z warsztatu, wolnym krokiem idąc w kierunku centrum, a nie w drugą stronę, do Trzeciej Strefy. Zastanawiała się, jaki cel jest w tym wszystkim, skoro niczego nie można było połączyć. Jeden element wykluczał drugi. Zatem co usiłowała osiągnąć? Upierałaby się, że chodzi o udowodnienie Alexandrowi, że nie jest dobrym człowiekiem, że te kilka pozytywnych cech, jakie posiada, to nic w porównaniu ze szkodami, których jest inicjatorem. Ale czy to była szczera odpowiedź? A może trochę bała się "szczerych odpowiedzi".
Zastanawiając się nad różnymi opcjami, szła wolnym krokiem paląc papierosa.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
warsztat --->

Jechał powoli w stronę centrum, przepisową prędkością. Rozglądał się raz po jednym, raz po drugim chodniku. Aż w końcu dojrzał znajomą sylwetkę. Dumną, wyprostowaną. Przekręcił nieco głowę w bok, patrząc się na Faith. W końcu do niej podjechał, zmniejszając prędkość do minimalnej i otwierając oko. Zrównał auto z jej chodem.
- Nie podwieźć panienki? - spytał, uśmiechając się nieco cwaniacko, choć na pewno to pytanie nie było wypowiedziane złośliwie. Zahamował i zrobił ruch głową, co by weszła do auta. Alexander wyglądał jak każdy dzień pracujący. Elegancki garnitur, pod krawatem, drogi zegarek na nadgarstku, srebrne zapinki do mankietów. Patrzył się jak Faith wsiada i... naprawdę się cieszył, że ją widzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
Faith też wyglądała tak, jak w każdy dzień pracujący. Koszulę, niegdyś białą, teraz kremową, miała pobrudzoną smarem w niektórych miejscach. Spodnie zawieszone na szelkach. Włosy w nieładzie. Dłonie miała starannie wyczyszczone, ale na policzku wciąż tkwił ciemny ślad.
Przez chwilę nie reagowała na obecność samochodu Alexandra. Wydawała się go ignorować, dopalając papierosa wolniej niż zazwyczaj to robiła. Gdy jednak zaciągnęła się ostatni raz, zatrzymała się, spojrzała na Willoughby'ego przez otwartą szybę. Widać było, że nadal się waha. Ostatecznie wyrzuciła filterek papierosa i bez słowa wsiadła do samochodu. Osunęła się lekko po oparciu siedzenie. Ręce splotła na piersiach, nic nie powiedziała. Pachniała smarem i kurzem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
To było nawet urocze. To jej uparte ignorowanie skoro wiedziała, że i tak ulegnie i wsiądzie do samochodu. Ruszył szybciej.
- I co, będziesz teraz tak milczała jakbyś jechała za karę? Przecież nie musiałaś mnie posłuchać. Co...? Faith...? Odezwiesz się?
Igrał z nią. Wiedział, że doprowadzi ją zaraz do tego poziomu irytacji, kiedy nie wytrzyma i się odezwie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
Oparła łokcie o podłokietnik drzwi, odwróciła głowę od Alexandra, by oglądać miasto, śmigające jej za oknem. Dobrze ubrani ludzie, rodziny z dziećmi, gdzieniegdzie przebiegało mechaniczne zwierzę. Zastanawiała się czy wiedzą, co wyprawia się w rządzie, czy ich w ogóle to obchodzi, czy mają świadomość obywatelską... A może wszystko jest dla nich w jak najlepszym porządku. Dopóki ktoś nie podniesie ręki na nich. Głos Alexandra wyrwał ją z rozmyślań.
Oczywiście. Zirytował ją. Odzywał się do niej, jak do jakiegoś rozkapryszonego dziecka. Nie była już dzieckiem. I nie była już rozkapryszona.
Odwróciła w stronę mężczyzny głowę, na ustach igrał jej złośliwy uśmieszek.
- Mam niewyparzoną buzię, a chciałabym być w miarę miła. Ponieważ te dwa elementy nie idą ze sobą w parze, milczenie wydaje się być najlepszym rozwiązaniem. - znowu odwróciła się do okna. - Mógłbyś docenić to, że nie od razu obrzucam cię zarzutami.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Zerkał na kobietę jeszcze przez chwile, nim nie wjechali na ruchliwszą ulicę w centrum i musiał skupić się na drodze.
- To nie tłumaczy dlaczego się tu znalazłaś. - odpowiedział, skręcając na skrzyżowaniu - Jesteś głodna? Chciałbym zabrać cię na kolację. Ale chyba wpierw weźmiesz prysznic, co?
Uśmiechnął się pod nosem. Nie chciał jej sobie ustawiać ani mówić co ma robić. To przychodziło... zbyt naturalnie. Nie mógł odrzucić rzeczy, do których przez wiele lat był przyzwyczajony. Zwłaszcza, że większość kobiet lubiła być otaczana opiekuńczością i adorowana. A ta jedna, która siedziała mu w głowie musiała być durną babą stojącą po stronie opozycji.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 533
avatar
Faith Moncreiff
- Bo nie umiem tego wytłumaczyć, idioto. - wzruszyła ramionami, nadal patrząc w okno.
Mówił tak, jakby on sam mógł sobie wytłumaczyć dlaczego się buja za slumsiarą, skoro mógłby mieć każdą inną kobietę. Jego argumenty byłyby pewnie tak naciągane, jak argumenty Faith, gdy próbowała sobie całą tą relację wepchać w jakieś logiczne ramy.
Znowu odwróciła głowę w stronę Alexandra. W oczach wyraźnie była widoczna irytacja.
- Na kolację? - rzuciła powątpiewająco. - Mnie? W głowie ci się od władzy poprzewracało. Myślisz, że wszystko ci wolno. A ja nie bardzo mogę pokazywać się w centrum w miejscach publicznych. Porzuciłam ten świat i nie bardzo mam ochotę się demaskować. - fuknęła. - Już w Black Paradise dużo ryzykowałam. - pokręciła głową. - I po co? Żeby się z tobą przespać, nic nie osiągnąć i jeszcze zostać upokorzoną przyłapaniem, jak ci grzebię w rzeczach na golasa.
Milczała chwilę z miną niezadowolonej dziewczynki, której Alex nie mógł widzieć, bo Faith patrzyła w okno, a Alex z pewnością na drogę.
- Wezmę prysznic. - rzuciła już polubownie. - A później możesz negocjować.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 858
avatar
Alexander Willoughby
Powinni sobie teraz przybić porozumiewawczą piąteczkę. Dwójka osób, która nie powinna ze sobą siedzieć. A jednak... Jeżeli wsiadła do tego samochodu to widocznie tego chciała. Tak jak on tego chciał, skoro pozwolił jej wejść i w ogóle tu przyjechał. Mógł przecież sobie odpuścić. Ale widocznie Alexander lubi zdobywać niedostępne. Czy Faith mogła mieć pewność, że nie chodziło jedynie o to? Oczywiście, że nie, Alexander był nieprzewidywalny.
- Uspokój się, głupia. Przecież nie chcę cię zabrać do pierwszej strefy. - odpowiedział tak jakby to było od początku wiadome. - Chyba, że druga też ci nie odpowiada. - dodał. Przemilczał jej wywód o tym, że została skompromitowana nago w jego gabinecie. Jednak nie mógł powstrzymać uśmiechu, który rozlał się po jego twarzy.
- Ale dobrze, najpierw prysznic. Ja też muszę się przebrać. - stwierdził wjeżdżając na parking pod apartamentowcem. Przecież nie pójdzie z nią na kolacje w pełnym garniaku, na wszystkie śrubki. Chociaż mógłby. No, ale nie w biznesowym.
- Proszę, można wysiąść....

apartament Alexandra ----->
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
<- SS

Było już późno, ruch był praktycznie minimalny. Sinclair, z uczepioną go Odette, mknęli na motorze, przez czternastą ulicę w kierunku centrum. Z pewnością nie spodziewał się, że ktokolwiek może teraz nagle wybiec na ulicę, lub w jakikolwiek zaskoczyć.
Na pewno nie jakaś oszołomiona dziewczyna z mechaniczną nogą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
Kendra zmrużyła oczy, gdy przechodziła przez ulicę i nagle oślepiło ją światło reflektora. Rozchyliła wargi, czując jak jej ciało ogarnia jakiś paraliż. Z jej ust wydarł się przenikliwy pisk, próbowała wykonać jakikolwiek ruch, by usunąć się spod kół jednośladu...
Pisk opon, krzyk dwójki na motorze....i koło minęło ją dosłownie o milimetry. Drżąc jak osika, odwróciła się i...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
Ożesz. Kurde. Blaszka. Tego się nie spodziewał.
Wcisnął hamulec i szarpnął kierownicą, by minąć dziewczę dosłownie na milimetry. Motor wpadł w poślizg, a oni się rozdarli przerażeni, co jest zupełnie naturalne w takiej sytuacji.
- TRZYMAJ SIĘĘĘĘĘ ! - próbował rozpaczliwie utrzymać równowagę.
Udało się?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Kostki k6.

1,2 - Dobrze, że Fabian i Odette mieli kaski! Motor przechylił się i oboje runęli na ziemię. Skończyło się jednak na zdartym kolanie i dłoniach u Odette,  a u Fabiana na rozcięciem skóry na udzie (do szycia).
2,3 - Motor przez nagłą zmianę kierunku stał się bezwładny w rękach właściciela. Fabian poleciał do przodu przez kierownicę. Skończyło się na otarciach i niestety zwichniętej kostki u nogi. U Odette było gorzej. Dziewczynę przygniotła maszyna, łamiąc jej łydkę. Uderzyła solidnie głową o ziemię i mimo kasku straciła przytomność.
5,6 - Cudem Sinclair wyprowadza motor na prostą!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1320
avatar
Fabian Sinclair
4- ajć

I ciul. Wyfrunął przez kierownicę, jak ptaszek dopiero uczący sie latać. I dobrze, że miał kask, bo by rozwalił ten durny łeb o asfalt.
Huknął zdrowo i jęknął. Na zębatki...było blisko. Chyba nawet nic sobie nie połamał!
Oddychając szybciej, ściągnął kask.
- Było blisko, nie ? - wydyszał, ale Odette nie odpowiedziała. Odwrócił się i poczuł, jakby nagle ktoś go zepchnął ze schodów.
- ODETTE ! - zerwał się ze swojego miejsca, syknąwszy z bólu. Kostka zaczęła rwać, ale teraz to nie miało żadnego znaczenia.
Dopadł kobiety i zepchnął z niej maszynę. Ściągnął kask z jej głowy, który najpewniej uratował jej życie i zaczął ją klepać po policzku.
- Odette....obudź się... - szeptał, czując narastający atak paniki.  - Szlagszlagszlag... - przycisnął ucho do jej piersi, czekając w napięciu.
Na zębatki, serce biło, oddychała. Żyła!
- Gwiazdko, obudź się, błagam... - klepał ją dalej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 764
avatar
Kendra Kenway
A Kendra? Była przerażona. Właśnie spowodowała wypadek. Co jak przyjedzie policja?
Kenway poczekała aż minie jej paraliż i spieprzyła w jeszcze większym szoku z miejsca wypadku. Uciekła w kierunku slumsów

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 664
avatar
Odette Sinclair - Pirce
Odette czując, że Fabian nagle skręca próbowała się go mocniej złapać, ale nic z tego. Zleciała w bok i walnęła głową o jezdnię.
Potem po kilku klepnięciach w policzek wzięła nagle głęboki oddech, by otworzyć powoli oczy. Zaraz syknęła z bólu, który poczuła w nodze. Popatrzyła się na Fabiana.
- Nic ci nie jest? - spytała, jakby to nie ona była najbardziej poszkodowana.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Ulica Czternasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-