IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulica Czternasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Na Ulicy Czternastej zatrzymują się powozy parowe. Machiny te co prawda nie mają zadaszenia, ale mogą pomieścić do 6 pasażerów.

Cena przejazdu:
opłata jednorazowa od osoby – 1 Kredyt
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
Jaki chłopcze? Jaki chłopcze. On był już mężczyzną. Sam się utrzymywał, mieszkał sam i nikt mu nie mówił co ma robić. Tylko teraz te dzieciaki. No cóż jakoś to chyba będzie.
- Coś w tym sensie psze pani.- odwzajemnił jej uśmiech nie tłumacząc niczego więcej.- W każdym bądź razie nikt mi nie mówi co mam robić.- zaciągnął się mocniej papierosem. Był zdecydowanie lepszy niż to co palił na co dzień.
-Logan psze pani. A pani?- zapytał i poprawił czapkę na swojej rudej czuprynie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Miło mi, Laura - rzuciła po czym zaciągnęła się papierosem kątem oka spojrzała na chłopaka.
- To gdzie pracujesz? Skoro nikt już ci nie mówi co masz robić zapewne jesteś mężczyzną? - zapytała figlarnie.
- ... i proszę nie mów mi pani, nie jestem jeszcze taka stara...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
Trochę go zastanowiło to, że pytała gdzie pracuje. Ciemne obwódki z węgla nie stanowiły jego makijażu. Bród, który wżarł się pod paznokcie i w skórę dłoni też świadczył od jego zawodzie. W sumie górnika można było rozpoznać po czymś jeszcze ale przecież nie będzie ściągał gaci na środku ulicy. Jeszce by go aresztowali za obrazę moralności czy jakoś tak.
- Na kopalni pszę pani. To znaczy Lauro zaraz się poprawił a ty to pewnie z pierwszej dzielnicy co?- tak wziął ją za nadzianą, znudzoną żonkę jakiegoś fagasa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Och z kopalni to chyba ciężka praca prawda? - z dużym zainteresowaniem, udawanym czy też nie po prostu zapytała.
- Wiem co to ciężka praca - och wie robiła na roli, orała pole, znaczy inni orali.
- Hahaha z centrum? Nie nie mój drogi, ale dziękuję że tak mnie postrzegasz, to naprawdę miłe - uśmiechnęła się szczerze by ponownie zaciągnąć się papierosem.
- Jesteś bardzo miłym chłopcem, samodzielnym, pracowity... och nasze miasto takich właśnie ludzi potrzebuje... silnych mężczyzn - nie dodała silnych i jurnych, ale co tam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
Skrzywił się lekko na słowo chłopcem. On przecież był mężczyzna co nie. Pracował sam na siebie, upijał się, palił papierosy i nawet mu się jakieś dziewczyny po cyckach zmacać udało. No gdyby się mu tak udało pomacać biust Laury to by dopiero było coś.
- No tak ciężka le co tam.- nonszalancka wypowiedź. Przecież się nie przyzna takiej kobitce, że to wręcz mordercza praca. - Znasz się na ciężkiej robocie?- zaskoczyło go, że taka wypindrzona kobitka może mieć coś wspólnego z taką pracą.- A co robisz?- odsunął czapkę nieco na tył głowy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
No miał zaledwie osiemnaście lat, w oczach Laury był chłopcem. Ale za to jakim pewnym siebie chłopcem. Oczywiście Laura traktowała go poważnie. Górnik wydobywa jeden z najcenniejszych kruszców na ziemi, węgiel.
- Znam, znam - odpowiedział, a gdy ten zapytał ją o to gdzie pracuje coś szybko zeszła na ziemię. Zaciągnęła się po raz ostatni rzucając papierosa do rynsztoku, och czy tak damie wypada?
- Tu i tam, wiesz muszę już iść - szepnęła smutnym głosikiem robiąc maślane oczy - dziękuję za ogień, może kiedyś znowu cię o niego poproszę kto wie Logan kto wie - uśmiechnęła się puszczając do niego figlarne oczko. Po czym ruszyła dostojnym krokiem niczym dama z centrum. W dupie miała że była burdelmamą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 360
avatar
Logan Coben
Spojrzał za odchodzącą kobietą i wzruszył tylko ramionami. Nie miał pojęcia co ją tak nagle pogoniło. Wzruszył ramionami i powoli dopalając papierosa ruszył krok za krokiem ruszył w swoim kierunku. Przecież nigdzie mu się nie spieszyło.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
/z nieba/

Greta wracała z lotu nad centrum. Torbę miała już lekką, zostało ledwie kilka małych paczuszek do rozniesienia w okolicy. Najywraźniej jednak zbyt wiele czasu poświęcała dziś na kręcenie się w przestworzach, bowiem plecak zaczął niebezpiecznie furczeć.
Co tam! pomyślała, sądząc, że wystarczy jej pary na dolecenie na Dwudziestą ulicę. Niestety przeliczyła się nieco, bowiem będąc nad Czternastą opadła gwałtownie o parę metrów w dół.
- Łołołoł - odetchneła, gdy udało jej się utrzymac pułap. Chyba jednak ostatnie paczki rozniesie piechotą. Albo podjedzie parowozem.
- Ojej, ojej, proszę pana! Młodzieńcze! - krzyknęła, usiłując zwrócić uwagę chłopaka, na którego niechybnie miała zaraz spaść.
Pośród kłębów pary Greta zderzyła się z plecami pechowego przechodnia. Zapewne powalając go na ziemię.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
//początek

Romesey nie patrzył w niebo, stojąc na środku chodnika i trzymając w rękach otwartą książkę autorstwa profesora Johna Hannigana Corby'ego. Coś musiało niezwykle pochłonąć uwagę młodego zoologa, który wpatrywał się w jakiś obrazek i opis zaraz pod nim. Gdzieżby tam zwracał uwagę na jakieś wołania, gdy tu kolejne ciekawostki wyczytywał, zapominając o całym świecie. Dopiero uderzenie w plecy wybudziło go z zamyślenia, lecz biedak nie miał czasu nawet pomyśleć o utrzymaniu równowagi. Przewrócił się, wypuszczając z rąk książkę, gubiąc kapelusz i ledwo nie nadziewając się nosem na bruk. Zaskoczony zdarzeniem, popatrzył na książkę obok, otworzył usta w zdumieniu i nie podnosząc się jeszcze, obrócił głowę, by spojrzeć na przyczynę swego nieszczęścia.
- Uh nic się panience...?
Chłopak stękając podźwignął się na rękach, opierając kolanami na chodniku i sięgając po książkę, a następnie kapelusz. Otrzepał go o kolano i wcisnął na głowę, następnie wstając i dłonią przejeżdżając po niefortunnie zagiętej stronie. Musiała zostać natychmiast wyprostowana! Romesey zatrzasnął książkę i zacisnął na niej dłonie, obracając się w stronę kobiety.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Sapnęła ciężko i z niejakim trudem zrzuciła z siebie odrzutowy plecak, który dodatkowo przyginał ją do ziemi - ciężkie było cholerstwo, oby dostała wcześniejszą emeryturę z powodu intensywnego obciążenia kręgosłupa... No chyba, że jej wstawią mechaniczny, brrr.
Greta nie zdążyła podźwignąć się na nogi, gdy młodzieniec już wstał i już z troską gładził książkę. Nienormalny jakiś, pewnie dlatego się na nią nie gniewał.
- Przepraszam, najmocniej przepraszam! - powiedziała, z trudem się podnosząc. Dziś miała na sobie wąsko skrojone spodnie, szarą koszulę i skórzaną kamizelkę z kurierską naszywką. Może jakby założyła spódnicę, to podziałałaby jak spadochron?
- Żyje pan? Ojeju, oby pan nie składał zażalenia, bo mnie jeszcze z pracy wyrzucą, och nie, ostatnio mam same problemy przez ten plecak, a to nie moja wina, że nie chcą go wziąć na przegląd! - zaczęła nawijać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Uniósł brwi, spoglądając na rozgadaną kobietę, która ani nie odpowiedziała mu na jego pytanie, ani też nie zamierzała dopuścić do głosu. A Romesey nawet usta otwierał, żeby powiedzieć, że nic się nie stało, bo to przecież wypadek, ale zaraz je zamknął i kiwnął głową. Elegancko ubrany, bo liczył na spotkanie z profesorem, otrzepał kamizelkę z pyłu jaki przykleił się do materiały przy upadku i znowu chciał coś rzec, ale został zmuszony do słuchania o tym jak to nieznajoma nie może doczekać się przeglądu.
Co za gaduła!
- Nie nie, nie mam czasu na zażalenia! Zresztą.. no żyje, żyje, więc.
Wzruszył ramionami, w końcu mogąc coś powiedzieć. Wcisnął książkę do naciągniętej już kieszeni i uśmiechnął się, jakby tym gestem chciał uspokoić panikującą kobietę. Pomyślał, że może i nie powinna ona wykonywać takiej pracy, gdy nie potrafi wyhamować przed przechodniami, no ale co on tam się znał? Dobrze wychowany nie mógł ganić nieznajomych! Za to powinien pomagać, więc w końcu się ruszył i zrobił krok w stronę plecaka, chcąc go najwyraźniej podnieść.
- Ja pomogę!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Greta zamilkła, bo najwyraźniej młodzieniec wcale nie chciał jej słuchać. Och, pewnie był zły! Na pewno był zły, tylko mówić tego nie chciał. Odetchnęła jednak z ulgą, że nie złoży zażalenia.
- Och, dziękuję, jaki pan miły! - zaświergotała. - O, a pan się spieszy? Może ja to panu jakoś moge wynagrodzić?
Podskoczyła do niego, przechyliła się lekko i obcięła go od stóp do głów. Nawet się chyba nie pobrudził zanadto, ale gotowa była wziąć jego marynarkę do czyszczenia!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Złapał za plecak i udźwignął go, dziwiąc się nad ciężarem. Sapnął raz, ale zaraz udał, że przecież własność kobiety jest leciutka. Nie mógł się skompromitować przed nieznajomą, chociaż mięśni to on nie miał za grosz, dopiero zaczynając dbać o kondycję przed wyprawą. Uśmiechnął się do kobiety i pokręcił głową na jej słowa.
- Nie, nie śpieszę! Wynagrodzić...?
Tak się składało, że Romesey nie miał pojęcia jak nieznajoma mogłaby wynagrodzić mu tę brutalną zaczepkę. Stał więc tak przed nią z zamyśloną miną i otwartymi ustami, z których jednak nie wychodziły żadne słowa, tworząc z niego jakiegoś dziwaka. Hannon spojrzał w lewo, spojrzał w prawo, zamknął usta, uświadamiając sobie, że to niegrzeczne i uśmiechnął się do Grety z dziwną krępacją.
- Nie, nie. Niech panienka tylko powie gdzie to zanieść. No i... nic się panience nie stało?
Zagadnął uprzejmie, bo jeszcze nie doczekał się odpowiedzi. A może jego nowa znajoma do lekarza potrzebowała iść? Może potłukła się albo zraniła? Chociaż nie, nie. Przecież nie zbierała się z ziemi jak on!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Ach, nigdzie, mój drogi! - zaśmiała się, odwróciła do niego plecami i dała mu do zrozumienia, żeby pomógł jej załozyć plecak.
Jak to zrobił, to podskoczyła lekko, ułożyła go wygodniej i obróciła z powrotem do chłopaka, uśmiechając szeroko.
- No, nie wiem, na kawę cię wziąć mogę, albo marynarkę do prania - odparła. - A mnie?
Wyciągnęła przed siebie ręce i obejrzała, potem spojrzała na swoje nogi.
- Kości mi nigdzie nie wystają, więc chyba nie jest tak źle!
Greta bezpardonowo wzięła młodzieńca pod ramię, a potem sięgneła do kieszeni po książkę, którą tam schował. Machnęła mu nią przed nosem.
- Ta książka mogła cię zgubić! Nie ma to tamto, trzeba uważać, a nie z nosem w książce! Pod parowóz można wpaść, albo zginąć od zderzenia z powietrznym kurierem, tak, tak!
W końcu spojrzała na okładkę. Cóż to było?...
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Tak, założył kobiecie plecak na plecy, chociaż z pewnym ociąganiem, bo w końcu on mógł go ponieść! Nie wiadomo jak długo, no ale czego się nie robi dla młodych panienek! Matka zawsze mu powtarzała, by był dżentelmenem! Stał, wpatrując się w uśmiechniętą Gretę, nie wiedząc co rzec i mając to szczęście, że blondynka wybawiła go od kłopotu. Uśmiechnął się, gdy ta stwierdziła, że nic jej nie jest, korzystając z okazji i przyglądając się sylwetce Grety. Musiał przyznać, że była bardzo ładna, chociaż te dzikie usposobienie trochę go onieśmielało. No bo kto łapie nieznanego mężczyznę pod ramię i bez pozwolenia pożycza sobie jego własność? Która była na dodatek schowana?!
Romesey przez chwilę zapomniał języka w gębie, ruszając z Gretą u boku i tylko obserwując jak ta macha mu książką przed oczami, nie zamierzając oddać. Na okładce było wytłoczone nazwisko autora, wraz z tytułem nawiązującym do zoologi.
- Jestem Romesey Hannon, miło panienkę poznać.
Odezwał się w końcu student, trochę może na siłę wypowiadając te słowa, ale nie potrafiąc wymyślić innych. Tak go towarzyszka zaskoczyła swym zachowaniem, że biedny nie wiedział co począć. Będąc jedynie studentem, zakochanym w zoologi, nie miał z kobietami wielkiego doświadczenia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Greta w końcu uznała, że dość strojenia sobie żartów. Z racji tego, że jej hobby było oglądanie ludzi i ich zachowań, dość szybko oceniła młodzieńca jako typ malo rozgarnięty w kwestii społecznej, więc ona poczuła się całkiem pewnie. I postanowiła to niecnie wykorzystać. Biedaczek.
Oddała mu książkę, puściła go i jeszcze tylko dotknęła na chwilę ramienia, mówiąc:
- Przepraszam, droczę się z tobą! - zaśmiała się i odsunęła na normalną odległość.
- Och, och, człowiek nauki! Miło mi cię poznać, młody człowieku - rzekła tonem swojej babci. - Greta jestem. A zatem, cóż to za książka pochłonęła całą twoją uwagę?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Poczuł ulgę, gdy książka w końcu wróciła do jego rąk a ręka Grety go puściła. Zacisnął dłonie na okładce i zrobił zaskoczoną minę, słysząc o droczeniu się. Uśmiechnął się niemrawo, normalnie uchachany po pachy! Przystanął mimowolnie i słysząc pytanie, trochę się ożywił. No tak, jeśli chodziło o jego zainteresowania, to potrafił wyrazić większe zaangażowanie niż dotychczas.
- To jest dzieło profersora Corby'ego. Naukowiec. Wybitny! Musiała panienka słyszeć o jego badaniach! Jak na przykład odkrycie solucana! O! Tutaj jest pokazany! Piękny, prawda? O a tutaj rozdział o Athwalu. Niech panienka przyjrzy się jego zębom. Jest niesamowity.
No to się rozgadał Romesey, podtykając Grecie rysunki pod nos i wyraźnie ekscytując się nimi. Jakby dopiero co o nich się dowiedział, a naprawdę zaczytywał w książkach codziennie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Eeee - teraz to ona zrobiła trochę niewyraźną minę, ale przecież nie zamierzała się przyznawać, że nie słyszała! - Och, ale naturalnie, że go kojarzę, tak, tak, absolutnie wybitny naukowiec!
Pokiwała mądrze głową.
Spojrzała potem na rysunki, na młodzieńca, znów na rysunki.
Fascynujące!
- Tak. Wspaniały. Doprawdy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Aż się uśmiechnął szeroko, widząc zainteresowanie ze strony Grety. Uwielbiał jak ktoś podzielał jego fascynacje tymi wszystkimi zwierzętami, które żyły za ami miasta, zupełnie wolne i co najważniejsze prawdziwe z krwi i kości! Romesey miał już dość oglądania blaszanych ptaszków czy innych zwierząt. Chciał móc na własne oczy zobaczyć te wszystkie, wymienione w książkach i poznać nowe.
- To musiała panienka słyszeć również o kolejne wyprawie profesora! Wybieram się na nią!
Dodał jeszcze dumnie chłopak, prostując plecy i uśmiechając z zadowoleniem. Oh jednak miałczym się pochwalić przed nową znajomą, która miała tak ciekawe zajęcie jak latanie nad miastem, czasem wpadając na jakiegoś obywatela.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Wyprawie? Niestety, nie słyszałam. Cóż to za wyprawę organizuje profesor? - zapytała, teraz już nawet nie udając zainteresowania. Greta zawsze przeciez znajdowała w ludziach coś ciekawego, a ten młodzieniec bez wątpienia miał wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia.
Przekartkowała kilka stron książki, zatrzymując się przy co dziwniejszych rycinach zwierząt, o których istnieniu nie miała pojęcia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
- No poza mury miasta! Na pustynię! W poszukiwaniu kolejnych gatunków zwierząt! To będzie przełomowa wyprawa! Zapuścimy się tam gdzie jeszcze nikt nie wyruszył! Wszystko dla dobra nauki!
Opowiadał z podekscytowaniem, gestykulując energicznie i kiwając głową na potwierdzenie swych słów. Nie przestawał się uśmiechać, w myślach mając plany związane z wyprawą. Aż poczuł dreszc emocji przebiejący mu po karku.
- Każdy kto gotów, może wziąć udział! To będzie bezcenne doznanie!
Mówił dalej, zapominając o tym jak bardzo zostaną wynagrodzeni wszyscy śmiałkowie. Dla niego najistotniejsze było spotkanie oko w oko z z dzikimi zwierzętami z książki, jak i z całkiem nowymi gatunkami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Ojejku!
Greta oddała chłopakowi książkę i zrobiła wielkie oczy.
- To fascynujące! - orzekła z entuzjazmem. - Ale czy to nie jest niebezpieczne? Czy to duża wyprawa? Och, takie ciekawe rzeczy opowiadasz!
Szczególnie dla Grety, która w kwestii nauki była zupełną laiczką. Wszak skończyła tylko szkołę i szkolenie lotnicze, bliższy jej też był świat muzyki, niźli badań.
- A co, jeśli zgubicie się na pustyni? Przecież ona jest taka... Taka bezkresna! Skąd wiadomo, dokąd iść i jak wrócić?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Romesey poczuł się taki dumny! Zainteresowanie kobiety jego opowieściami bardzo mu schlebiało, ponieważ czuł, że mówi coś ciekawego! W tym momencie miał zawsze przewagę nad chłopakami, potrafiącymii oczarować panny słodkimi słówkami. Uśmiechnął się z rozbawieniem, słysząc przejęte pytania swej rozmówczyni.
- No pewnie trochę niebezpieczne, ale będą z nami odpowiednio wyszkoleni mężczyźni. No i... mamy odpowiednie przygotowania do tego typu wyprawy.
Hannon podrapał się po czole, odsuwając nieco kapelusz na tył głowy. Tak naprawdę to nie miał pojęcia skąd będą wiedzieć gdzie iść. Tym to raczej się zajmie profesor, a nie taki zółtodziób jak on!
- Wrócimy z nowymi odkryciami!
Dodał, przekonując się sam siebie. Jeszcze chyba nie uświadomił sobie zagrożeń mogących czaić się poza murami miasta. Ale przecież profesor wrócił z poprzednich wypraw, to i wszyscy wrócą z nadchodzącej!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Aha... - zamyśliła się na chwilę. - A co to znaczy, odpowiednie przygotowania?
Greta znów obrzuciła chłopaczka wnikliwym spojrzeniem. Typowy uczniak, ot co! Właściwie przypominał jej trochę Hansa, uznała go za równie uroczego, co jej kochany braciszek.
- A byłeś już na pustyni? A co za ludzie są potrzebni na taką wyprawę?
Greta tak się zainteresowała, że zapomniała, że miała paczki do rozniesienia. W każdym razie wzięła znowu swojego nowego kolegę pod rękę i ruszyła dalej ulicą. Idąc zatrzymała się przy jakimś adresie i ją oświeciło.
- Zaczekaj, nie uciekaj!
Puściła go, wpadła do klatki schodowej, nie było jej parę minut. Wróciła po chwili, obdarzyła Romasaya uśmiechem.
- Paczki, no nie - wzruszyła ramionami. Plecak taki ciężki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
- No... miesiące rozmów nad bezpieczeństwem... sprzęt, który poprowadzi nas za dnia i nocy. Nie, ja jeszcze nie byłem, ale czekałem na taką okazję od rozpoczęcia studiów! Przygotowywałem się psychicznie i fizycznie..
A guzik prawda! Marzył o pustyni, leżąc na łóżku i zajadając się makaronem. Aż zrobiło mu sięgorąco od tych wszystkich pytań. Greta była strasznie ciekawska! Nawet się Romesey nie zorientował a już szedł z nią znowu pod ramię. Poprawił sobie kapelusz na głowie, uśmiechając się do towarzyszki i zatrzymując nagle przed jakąś kamienicą. Pokiwał głową tylko na słowa blondynki i gdy ta zniknęła w środku, pogłaskał gładką brodę, uśmiechając jak nastolatek, który dostał wymarzony prezent.
Miłe było towarzystwo Grety, chociaż za bardzo rozgadane jak na jego gust. Zaraz mu skończą się dobre odpowiedzi na jej pytania i będzie w kropce! Wcisnął znowu książkę do kieszeni i powachlował połami marynarki, by się nieco ochłodzić.
- Paczki, tak.
Uśmiechnął się i tym razem sam podstawił Grecie swe ramię. Trochę ochłonął od nadmiaru jej pytań, więc mógł kontynuować spacer, ciekaw czy dotrą pod kolejny adres, gdzie Greta miała dostarczyć przesyłkę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Ulica Czternasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Ulica
» Ulica przy barze
» Ulica
» Ulica Dwudziesta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-