IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulica Czternasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Na Ulicy Czternastej zatrzymują się powozy parowe. Machiny te co prawda nie mają zadaszenia, ale mogą pomieścić do 6 pasażerów.

Cena przejazdu:
opłata jednorazowa od osoby – 1 Kredyt
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Sprzęt? A jaki?
Biedny student, będzie musiał odpowiedzieć jeszcze na wiele pytań!
- No, a co z tymi ludźmi? To idą jacyś, co was mają chronić, tak? I wy, naukowcy? I to wszystko dla badań? A długa taka wyprawa na pustynię?
Istotnie, gdy szli ulicą, Greta zatrzymała się na chwilę, potem popchnęła lekko chłopaka, by przeszli na drugą stronę. Wpadła do jakiegoś małego zakładu, by wręczyć kolejną przesyłkę i wróciła do swego rozmówcy.
- Zeppelinem można się wybrać nad pustynię, wiesz? Ja leciałam kiedyś! To znaczy, jak się uczyłam, to głównie nad miastem, ale pomagałam pilotowi, co leciał nad pustynią... Ale nie było wiele widać. Zresztą, miałam inne rzeczy na głowie!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
- No sprzęt, to... to.. to tajemnica! Przykro mi ale to musi pozostać w ukryciu. Wie panienka, niektórzy nie chcieliby, żebyśmy cokolwiek odkryli! Chronić nas będa myśliwi i łowcy głów, wprawieni w bojach i trudach ludzie. A czy długa będzie wyprawa?! To zależy!
Odpowiadał jak tylko umiał najlepiej, nie we wszystko będąc w końcu wtajemniczony. Ah gdyby tak tylko zdążył na spotkanie z profesorem, przed poznaniem Grety, to pewnie znałby więcej szczegółów!
Dał się poprowadzić na druga stronę i przystanął przed zakładem, ściągając kapelusz z głowy i machając nim przed twarzą. Co za spiekota! I pomyśleć, że na pustyni będzie po stokroć gorzej! Aż się Romesey skrzywił, szybko jednak na twarz przybierając uśmiech.
- Leciała panienka zeppelinem? To niesamowite! No my musimy wybrać się na własnych nogach, żeby nie przegapić żadnego nowego stworzenia, które mogłoby nam umknąć w powietrzu! Proszę, opowiedz jak się leciało.
Wszystko, byle tylko przestała już zadawać pytania!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Aha! Tak sądziłam - puściła mu oczko. Greta także ściągneła z głowy pilotkę i przetrzepała włosy palcami, bo jej się przylizały. Zerknęła w mijaną witrynę i westchnęła. No okropnie wyglądała, okropnie!
- Och, wspaniale! Zeppelin to taka niesamowita maszyna! Zdradliwa, ja wiem, ale przecież nie było wypadku od lat! Poza tym bardzo komfortowa, bo są miejsca dla pasażerów, można podziwiać widoki...
Rozmarzyła się.
- Mam nadzieję, że jak już skończę szkolenie, to będę mogła sama je pilotować. A tymczasem, ech, muszę się zadowalać tym złomem, bo przecież z czegoś trzeba żyć!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
- Życzę panience tego z całego serca!
Uśmiechnął się, słysząc o jej planach na przyszłość. Były równie ciekawe co i jego pragnienia o zostaniu wielkim naukowcem. Miał nadzieję, że na wyprawie osobiście będzie mógł odkryć nieznany gatunek, który zostanie nazwany na jego cześć! Tak się nad tym zamyślił, że chwilę stał jak kołek, wpatrując się w jakiś punkt na chodniku, aż w końcu się zreflektował.
- Oh proszę wybaczyć, dokąd panienkę teraz poprowadzić?
Zapytał, ofiarując Grecie ramię i podążając we wskazanym kierunku. Zupełnie zapomniał, że miał iść na spotkanie z profesorem. Ah co tam! I tak mężczyzna go nieoczekiwał, to można było zmienić plany. Romasay odchylił się nieco do tyłu, zerkając na plecak i odchrząknął cicho, nim zadał pytanie.
- Trudno się tym steruje?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Greta także uśmiechnęła się szczerze. No, jakich można było czasem poznać wspaniałych ludzi!
- Hmm - zamyśliła się i zaczeła grzebać w torbie, którą miała zawieszoną z przodu. Chodziła objuczona gorzej niż wół w tej robocie! Wyciągneła dwie paczki, które zostały w środku i sprawdziła adresy.
- Hm, trochę daleko, nie śmiem cię tam ciągać! Ojejku, ja pewnie zajęłam ci za dużo czasu! - przejęła się.
- Nooo, łatwo nie jest - odparła zaraz. - Zostało trochę paliwa, dałabym ci spróbować, ale na własną odpowiedzialność... Pierwsze próby są mocno ryzykowne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Nawet nie skomentował jej słów o zabieraniu mu czasu. Czasu to on miał sporo! Z egzaminów zostałzwolniony, dzięki chęci udziału w wyprawie, nic go do nauki nie goniło i każdy dzień wykorzystywał jak chciał! A że było to tylko czytanie książek, to no cóż...! Zbyt rozrywkowy to on nie był!
- Nie, nie. Może nie będę próbował, nie chcę sobie niczego złamać przed wyprawą!
Zaśmiał się i spojrzał na Gretę, czując większą swobodę niż na początku rozmowy. Zaraz jednak przed sobą wzrok utkwił, gdy głupie myśli mu do głowy przybyły, podsuwające obrazy uwielbienia ze strony młodych panienek. Tak, wyprawa może zrobić z niego sławnego człowieka, ale Romesey nie po to jechał!
- Dobrze, że panienka jeszcze się nie połamała!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
- Słusznie, słusznie, grunt to zdrowie!
Greta uśmiechnęła się znowu.
- No, złamać nie złamałam, ale z początku cała byłam potłuczona, och, pamiętam te próby! Kolana zdarte, dłonie zdarte, plecy bolały, bo to lekkie znowu nie jest, prawda? Przyzwyczaić się trzeba, ot co.
Pokiwała głową do swoich wspomnień. Łatwo nie było!
- Och, ja chyba nie będę zabierać ci już czasu... Mam wielką nadzieję, że jeszcze się spotkamy, bylebym na ciebie nie wpadła tak brutalnie, jeszcze raz przepraszam! Może zażądam wymiany sprzętu, bo to taniej, niż jakby mieli odszkodowanie za moją śmierć wypłacać, hehhe.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Skrzywił się we współczującym geście i pokręcił głową. No to Greta musiała być twarda, skoro wybrała latanie za pomocą psującego się plecaka, przechodząc przez prawdziwe męki. Chłopak podziwiał wytrwałość swej nowej znajomej. Gdy ta zaczęła znowu wywody o tym jak mu czas zabiera, nie mógł już po raz kolejny tego zignorować. Zatrzymał się i kiwnął głową, chociaż z niejakim żalem.
- Proszę uważać na siebie. Było miło mi panience towarzyszyć. Do zobaczenia.
Uśmiechnął się, nieco pochylając i dotykając dłonią ronda kapelusza. Zawiesił na moment spojrzenie na Grecie i szybko odwrócił się, mając nadzieję, że nie przyglądał się jej niestosownie długo.
Ruszył w drogę powrotną, myśląc o dzisiejszym spotkaniu, chociaż zaraz też powędrował myślami w stronę uniwersytetu, wyprawie i profesora. Może jednak zawita do niego?

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 240
avatar
Greta Andersen
Nie to, że chciała się go pozbyć (po tym, jak go sobie sama zresztą zawłaszczyła), ale przecież to tak nie wypadało jednak. Tym niemniej, naprawdę chętnie by go jeszcze spotkała, taki uroczy młodzieniec!
No, ale paczki same się nie rozniosą.
Pożegnała się z Romeseyem i ruszyła, jak mogła najszybciej, dalej w miasto.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Bernard Abernathy
// start

Bernard opuścił swoją zakurzoną i ciemną księgarnię, by udać się do sklepu po butelkę wina, albo pięć. Tym razem starał się uważać na to, jak idzie. Nie chciał znowu złapać ręki. Szczególnie, że Lawrence'a gdzieś wcięło i nie miał mu kto sprzątać w sklepie i w mieszkaniu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Wpadł na niego jakiś mężczyzna. Gdy Bernard spojrzał na niego nieco nieprzytomnie, zatrzymał się. Gościu wyglądał na naćpanego! Albo nieźle napitego.
- Psst!- postanowił więc to wykorzystać.- Mogę ci załatwić niezły towar, jak chcesz.
Nachylił się konspiracyjnie ku niemu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Bernard Abernathy
Rzeczywiście, Abernathy był w swoim zwyczajowym, niemal tradycyjnym już stanie podchmielenia oświeceniowego. Towar? pomyślał. Zaraz przyszło mu do głowy, że chodzi o jakieś wyjątkowe wino. Albo whisky, czy inną brandy.
- Tak? Za ile? - zainteresował się więc. Może to była jakaś oferta specjalna? Och, ale miał ochotę napić się wody, tak go suszyło po wczoraj.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Co za frajer, pomyślał mężczyzna uśmiechając się pod nosem. Był całkiem młody, o ostrych rysach twarzy i spiczastym nosie. Ciemne włosy zakrywał czapką.
- Sto kredytów, ale jak dla pana, opuszczę o połowę ceny. Widać, żeś pan porządny- poklepał go w ramię. Skusi się? Da się nabrać?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Bernard Abernathy
- Sto?! To dużo! - no,tak. Bernard był nieco przygłuchy. A przynajmniej słuch mu się pogarszał, kiedy był na rauszu. Pomyślał o zaproponowanej niższej cenie. Odpłynął w przestworza, gdzie czas pędził inaczej, wolniej, zamieniał się w galaretowaty budyń przelewając z jednej czary do drugiej. Liczył. Sto na dwa. Dwadzieścia, czterdzieści, sześćdziesiąt... nie. Dwadzieścia pięć, pięćdziesiąt, siedemdziesiąt pięć.. wróć! Pięćdziesiąt!
- Może być- ucieszył się z tego, że robi dobry interes. Choć nie do końca rozumiał, jaki. Wyciągnął z kieszeni wszystkie pieniądze, jakie miał przy sobie i dał oszustowi.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Złodziej, nie wierząc, że ma takie szczęście i natrafił na takiego idiotę, wziął od Bernarda pieniądze i schował je sobie w kieszeń.
- Niech pan tu poczeka chwilę, zaraz wrócę z towarem - pokiwał głową i zniknął za zakrętem, całą drogę powstrzymując uśmiech. To był najłatwiejszy zarobek w jego życiu!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 73
avatar
Bernard Abernathy
A Bernard stał. Stał na tej ulicy i czekał na powrót naciągacza. Umysł zamroczony miał porannym winem, toteż bez najmniejszych problemów uwierzył mu na słowo.
I czekał i kręcił się w kółko, aż minęły trzy godziny. A potem czwarta. Zagadany przez kogoś zapomniał już o winie, i udał się w swoja stronę biedniejszy o pięćdziesiąt kredytów.

ZT.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
/z dupy

Szła tak z siebie zadowolona po miescie po tym egzaminie, że nie patrzyła gdze stawia stopy. A to całkiem niebezpieczna sprawa. Przegladala sie w witrynach sklepowych, aż w końcu...
W pierwszej chwili nawet nie ogarnela, sprobowała wstać, ale jej się nie udało. Każde postawienie stopy na ziemi skutkowało okropnym bólem. Oparła się o murek niedaleko, do ktorego dokicała i zastanawiała się co dalej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 497
avatar
Amos B. Coen
/z jeszcze większej dupy

Co Amos robił na ulicy czternastej? To samo, co na każdej innej - puszy, sie jak paw, a jak juz musiał mowić, to wyraziło z niego chamstwo. Raz nawet prawie komuś wpieprzył, bo sie i niego obił. Ot, nabuzowany testosteronem, jakby go chlał po katach. Czy zobaczył Leę? Nie musiał nawet za bardzo sie patrzeć, ta Dziewczyna jaśniała na ulicy, jak pieprzony worek złota. (Pieprzony, hehe). Ostatnio kiedy ja widział, nie udało mu sie z nią poprzestając. Idąc w jej kierunku uśmiechal sie półgębkiem, gotowy ja dogonić, jeśli tylko zacznie uciekać. Szybko jednak zobaczył na jej twarzy grymas bólu. Oho, co sie stało. Żołądek? Miesiączka?
- Swiat jest bardzo mały, Sikoreczko. - zagaił, gdy zaszedł ja od tylko, bo wlasnie od strony w ktora nie patrzyła przyszedł. - Nasze spotkania sa chyba nam przeznaczone.
Rozejrzał sie przy tym uważnie dookoła. Nie chciał, zeby ktoś mu znowu przypierdolił pałka teleskopowa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Niech lepiej Amos więcej nie myśli o pieprzeniu i zachodzeniu od tyłu! Lea siedziała póldupkiem na murku i rozkminiała jak dojść, a raczej dokicać do szpitala. A może zgarnąć jakiś powóz?
Aż podskoczyła jak usłyszała głos Amosa. Jej, nei, tylko nie on. Podniosła na niego wzrok i zastanawiała się jak szybko można kicać na jednej nodze? Nie dość szybko.
-  Powinien być dostatecznie duzy by udawało mi się ciebie unikać. - mruknęła pod nosem. N ajwyraźniej ból zaostrzył jej język.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 497
avatar
Amos B. Coen
Pyskata. Amos miał ochotę nią potrząsnąć, zeby tak nie szczekała. Oparł sie dłonią o ścianę i nachylił sie do dziewczyny, w zasadzie to osaczył ja tym gestem. Pamiętał, jak dostał pałka teleskopowa. Mie miał żadnych watpliwości, ze to wina Lei, wiec miał ochotę odpłacić jej pięknym za nadobne. No ale. Amos nie jest taki zły. W głębi serca to prawdziwy romantyk. Jak Bohun. Bierze to co kocha siła. Miał ochotę zrobić to jeszcze raz. Popatrzył na twarz dziewczyny, ktora krzywila sie z bólu.
- Co jest? - mruknął. Zmierzył ja wzrokiem, jej postawę, to w ktora stronę jest przechylona i jak stoi. Skurcz w nodze? Skurcz jakikolwiek? Nie wiedział dokładnie, ale cos ja bolało. Nie mogła uciekać... Moze by ja tak... Pokręcił przecząco głowa i jednym zgrabnym - no ba, bo Amos to i pełen gracji jest - ruchem wziął dziewczynę na ręce.
- No? Czego potrzebujesz? Do domu?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Przygarbiła się, gdy oparł się o ścianę i odwróciła wzrok na chodnik, obserwując buty przechodniów. Splotła ręce na piersi. Choćby miała się dokulać do szpitala to sama tam dotrze! A teraz najchętniej nauczyłaby się latać i po prostu, najzwyczajniej w świecie uciekła. Spróbowała się nawet podnieść, ale nie bardzo jej to wyszło, bo zaraz skrzywioa opadła znów na murek. Była wściekła na siebie, na Los, na cokolwiek, co doprowadzilo do takiego zbiegu okoliczności!
- Puść mnie! - oczywiście, że to było pierwsze co pisnęła zaskoczona Lea. No nie, tego jej jeszcze brakowało. Bała się tego GDZIE ją zaniesie. No i na pewno nie do domu! W życiu się z kimś takim przy domu nie pokaże.
- PUŚĆ MNIE! - wydarła się jeszcze raz, była przerażona nie tyle faktem u kogo jest na rękach, ale że właśnie straciła kontakt z gruntem. Bała się tego!
- Do nikąd, zostaw!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 497
avatar
Amos B. Coen
Amos skrzywił sie. Czy ta dziewczyna nie mogła przestać sie drzeć? To było irytujące. Co ona? Głupia? Myśli, ze ja jeszcze raz zgwałci na środku chodnika, czy co... No ale jak chciała na ziemie, to Amos jej przecież nie zabroni. Niech wie, co ja czeka na ziemi.
...no i postawił ja równe nogi, odsuwając sie przy tym o pol kroku i podnosząc ręce jakby w obronnym geście. A przewróć sie... by, jednak gotowy złapać ja w każdej chwili. Jeśli Lea sie zachwieje, moze byc pewna, ze Amos nie pozwoli jej upaść. Wierzcie lub nie, ale on naprawdę chce Leę przeprosić. Tylko jeszcze nie wie jak, bo jego amosowe jestestwo jeszcze nigdy w życiu nikogo szczerze nie przeprosiło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Najwyraźniej Lea sprawdzi właśnie zasadę - uważaj o co prosisz, bo jeszcze ktoś ci to da. I teraz masz babo placek, Leanne właśnie się przekonała o tym, żeby nie prosić Amosa o cokolwiek! Bo ten chyba chce jej nogę rozwalić doszczętnie. Opuchniętą już zresztą porządnie. Powinna ściągnąć pantofla póki nie trzeba go rozcinać czy coś.
- Kur.. - jęknęła z bólu, ale końcówkę tego bardzo nie ładnego słowa zmięła w ustach. Zachwiała się, oczywiście, bo nie miała się czego zlapać (oprócz Amosa, a to nie wchodziło w grę) i pewnie gdyby była sama to wyrżnęła by tyłkiem o chodnik.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 497
avatar
Amos B. Coen
Złapał dziewczynę niemal w ostatniej chwili. Przyciągnął ja do siebie - ale nie było w tym nic brutalnego, po prostu czyste męskie zdecydowanie. Nawet jej nie ścisnął za bardzo.
- Słuchaj, Sikoreczko... - zaczął niezręcznie. Był jak szalony Bohun. Ale nadal nie przepraszał. Odchrząknął. - Daj sobie pomoc. Gdzie cię zabrać?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 970
avatar
Leanne Amelié Hearness
Dość już była zestresowana tym wszystkim, a teraz jeszcze on. Nie może sobie iść? Ona sobie poradzi. Zatrzyma jakąś dorożkę z mechanicznymi końmi.. Przecież moze sobie pozwolić by to opłacić.
"Dość mi już napomagałeś" chciała burknąć, ale nie wydawało się to najlepszym pomysłem, skoro był jedynym, co ją obecnie trzymało w pionie.
- Do szpitala. - burknęła, nie patrząc nawet na niego, tylko błądząc wzrokiem gdzieś po chodniku, odwracając głowę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Ulica Czternasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Ulica
» Ulica przy barze
» Ulica
» Ulica Dwudziesta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-