IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cukiernia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 20 ... 36  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :



Poniedziałek - Wtorek - Środa

- pączki z dziurką i lukrem - 1szt - 35 ril
- drożdżówka z kruszonką, serem - 1szt - 30 ril
- pączusie serowe - 4szt - 20 ril
- ciasteczka owsiane - 5 szt - 12 ril
- torcik bezowy - 50 ril
- rurki z kremem - 1szt - 5 ril
- bajaderka - 1szt - 10ril
- szarlotka -  - 1 kostka - 15 ril / szarlotka na ciepło z lodami - 40 ril
- ciasto z owocami i kruszonką  - 1 kostka - 15 ril

Czwartek - Piątek - Sobota

- pączki z różnym nadzieniem (różanym, konfitura, adwokat) - 1szt - 25 ril
- eklery z budyniem, śmietaną - 1szt - 30 ril
- pierniczki - 5szt - 20 ril
- ciasteczka kruche z cukrem - 5 szt - 12 ril
- babka cytrynowa, piaskowa - 50 ril
- babeczki czekoladowe, waniliowe - 1szt - 5 ril
- bajaderka - 1szt - 10ril
- ciasto piernik - 1 kostka - 15 ril
- ciasto czekoladowe -  - 1 kostka - 15 ril

Oprócz tego:
- Kawa - 15 Ril
- Kawa z mlekiem - 20 ril
- Herbata (czarna, zielona, owocowa) - 10 ril
- Bawarka (czarna z mlekiem) -15 Ril
- Mleko - 50 ril

Torty na zamówienie
:
- mały 5k
- średni 7k
- duży 12k
- ślubny 20k
- specjalne - do ustalenia


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Sob Paź 04, 2014 8:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- No dobrze możemy iść - dodał, nie był zachwycony z tego faktu, ale nie chciał wzbudzać jakichkolwiek podejrzeń. I tak już Naina czuła coś w powietrzu. Nie wiedział co, na pewno się nie domyślała.
Podniósł się w końcu i ruszyli do wyjścia.
Nie układał sobie w głowie co zrobi, jak się zachowa, zdał się na los.

ZT x2
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
/punkt krawiecki

Weszli do cukierni, Emily wybrała stolik i usiedli.
- No.. to twoje zadanie, żeby je dozować, prawda? Nie dałeś jej chyba całej paczki? - spojrzała na niego, marszcząc brwi, jakby miała go opieprzyć jeśli to zrobił.
Spojrzała na menu i zastanowiła się nad tym co chce. Zerknęła też na ceny, choć nie była do tego przyzwyczajona. Nie chciała za bardzo obciążać budżetu Silasa. Przecież kupił już o dwie sukienki za dużo.
- No i skąd mogłeś wiedzieć, ze to ja? A może ktokolwiek inny, hm?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Na pytanie czy dał jej całą paczkę, zacisnął wargi tak, że stworzyły cienką linię,. Upsss...chyba faktycznie nie powinien dawać jej od razu całej. Pewnie już całą zeżarła znając jej apetyt.
Zdecydował się na kawę i pączka (przyzwyczajenia z policji heheh), ale czekał z zamówieniem na Emily. W tym czasie mógł się się dyskretnie przyglądać. Mógł śmiało stwierdzić, że im była starsza, tym piękniejsza. Pamiętał ją, jak tańczyli to kilka lat temu i macierzyństwo zdecydowanie jej służyło.
- Jesteś jedyną tak dobrą osobą jaką znam, więc nie było to trudne - uśmiechnął się kącikiem ust, odkładając kartę na stół. - Poza tym, nic o Tobie nie wiem, co mnie intryguje. - to było dość naciągane, bo coś tam wiedział, no ale !
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Roześmiała się, widząc jego minę.
- Poczęstowała cię chociaż? - zapytała, tłumiąc śmiech i chowając się za kartą, bo była wyraźnie rozbawiona. No proszę, on jej dawał rady, teraz ona mogła się odwdzieczyć.
- Nie przesadzajmy. - odlożyla kartę i też na niego popatrzyła. Nie była dobra, miała po prostu wystarczająco dużo pieniędzy, żeby się nimi nie przejmować.
- Ja o tobie też nie. - przekręciła lekko głowę na bok.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Przynajmniej tutaj, nie musiał zmyślać.
- Pewnie. Zjadłem jednego karmelka i nie miałem serca więcej. Mogłem jej wydzielać - zmarszczył czoło, ubolewając nad swą ojcowską głupotą. Brzuch ją będzie bolał, zęby jej wylecą!...Tyle, że się tak cieszyła...
Spojrzał znów na nią
- Nie przesadzam. Wierz mi, naprawdę długo, długo, dłuuugo nie spotkaliśmy się z taką życzliwością.  - tak, zdecydowanie za dużo gadał, powinien zamilknąć i żreć pączki. - Panie mają pierwszeństwo. Wybrałaś już coś? - wskazał na kartę
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Znów nie mogła powstrzymać śmiechu, zakryła usta dłonią, nie chcąc się szczerzyć jak głupia.
- Przepraszam, następnym razem będę pamiętać i kupię jedną puszkę dla Kendry, a drugą dla ciebie. - miała nadzieję, że nie zabrzmialo to zbyt złośliwie.
- Tak, pączusie serowe i bawarkę. - odłożyła kartę już dokumentnie.
- No to.. nie wiem. Na prawdę. Wydaje mi się, że jest o wiele więcej takich osób, lepszych. - pokręciła głową.
- A ta osoba, u której czasem bywasz? - zagadneła. - Ona przecież też musi być.. dobra?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Znów nieśmiały uśmiech i zawołał kelnerkę. Podał ich zamówienie i mógł wrócić do rozmowy, ignorując wytrzeszcz obsługującej.
- Nie umiesz przyjmować komplementów, co ? - podparł podbródek mechaniczną dłonią - Albo jesteś bardzo skromna, albo rzadko je słyszysz...co by mnie w sumie dziwiło.- ha czyżby zgadł?
- Tak. Beth jest nawet bardzo dobrą osobą i to szalenie cierpliwą jeżeli chodzi o mnie...ale z pewnością, gdyby obdarowała nas cukierkami, nie zostawiłaby ich w skrzynce, tylko dała do ręki.
Zamówienia stanęły przed nimi i pierwsze co to upił łyk kawy.
- To jak to z panią jest, pani Black ? - odłożył filiżankę
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Zamiast odpowiedzieć opuściła tylko wzrok na swoją dłoń, leżącą na stole. Może nawet zaczerwieniła się lekko. Fakt, nie często słyszała komplementy. Oczywiście, kiedyś w domu - wiadomo. Była jedyną córką wśród dwóch braci i zawsze była faworyzowana. Jednak nie na tyle, by samemu wybrać sobie męża, ha! Za to Olkowi rzadko się przypominało by coś jej powiedzieć.
- No tak, też prawda. - westchnęła lekko i popatrzyła na swoje pączki. Ona też lubiła słodycze. Gdzieś tam miała nadzieję, że na prawdę nie domyślą się od kogo są cukierki, ale z drugiej strony wiedziała, że to oczywiste.
- A co pan chce wiedzieć? - uśmiechnęła się, podnosząc do ust szklankę z bawarką.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Gdy ta mówiła, w międzyczasie konsumował pączka, jak na byłego glinę przystało. Dobrze, że nie miał takiego bęca jak typowy policjant.
- Czy ja wiem...nie to, co powszechnie wiadomo. Emily Black, właścicielka kawiarni w Pierwszej Strefie, żona Oliviera Blacka... Ach no i matka dwóch uroczych farfocli, nie zapominajmy. Mnie bardziej nurtują twoje zainteresowania, co lubisz, czego nie.
A się rozgadał. Mogła być z siebie dumna.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Farfocle próbują się już uśmiechać. - powiedziała, dumna jakby to było osiągnięcie na miarę lotów w kosmos. Dla niej było.
- Och to jak gra w pytania. Albo.. jak byłam dzieckiem to byly takie zeszyty z pytaniami. Złote mysli? Jaki kolor lubisz? Co lubisz jeść? Kogo kochasz? I inne takie. - uśmiechnęła się i zabrała za pączka. W sumei to byly małe pączusie na dwa gryzy, ale przecież nie będzie mówić z pełnymi ustami. Powstrzymała się od oblizania palców z cukru pudru i wytarła je w serwetkę.
- Zainteresowania? - zamilkła na chwilę, przesuwając wzrokiem po jego mechanicznej ręce, na której się podpierał. W sumie nigdy nie miała okazji przyjrzeć się takiej z bliska, ale teraz też nie będzie się wgapiać. W Elicie mało kto miał protezy, tutaj ludzie mieli służbę od parzenia kawy czy czegokolwiek, co było związane z jakimiś niebezpieczeństwami.
- Chcialam otworzyć jadłodajnię w trzeciej strefie, żeby pomóc bezdomnym i najbiedniejszym. Jeden posiłek dziennie albo choć co dwa dni, cokolwiek, byle im pomóc choć tak na początek. - tak, o tym mogla mówić godzinami, ale plan upadł. Westchnęla i wbila wzrok w trzymaną przez siebie szklankę, milknąc.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
No proszę !
- Naprawdę? Bardzo szybko, M...Kendra bardzo długo się nie uśmiechała, już się baliśmy, że coś nie tak. - kącik ust uniósł mu się ku górze.
Złote myśli ? Jego to musiało ominąć, brzmiało bardzo...dziewczęco. Być może dziewczynki w jego klasie, też coś takiego uprawiały.
Słuchał jej z uwagą i nie mógł wyjść z podziwu. Przepraszam bardzo, czy tu komuś coś się nie pomyliło? Bo ktoś chyba tej Pani zapomniał skrzydeł dopiąć ! Aż trudno było mu uwierzyć, że tacy ludzie jeszcze istnieją.
- Brzmi bardzo obiecująco. Z dobrem jest tak, że wraca do człowieka... - tutaj cień przemknął przez jego twarz. Tak kiedyś myślał. Liczył, że to co robi dla najbiedniejszych sprawi, że jego życie będzie spokojne i szczęśliwe. Tak się nie stało. Walczył o przetrwanie i lepsze życie dla Mii.
Nie mógł jednak tak brutalnie jej sprowadzić na ziemię. Po prostu nie potrafił jej wbić takiej szpili.
- Jest coś, co cię powstrzymuje ? Finanse? Strach ? - przytknął filiżankę do ust
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- No, kończą dwa miesiące. To znaczy Chris jeszcze nie, ale Jolene już próbowała. Prawie jej się udało. - tak, mały grymas na kilka sekund był wyraźnie uśmiechem, ale jeszcze średnio jej wyszedł. Najwyraźniej mięśnie twarzy są trudniejsze do opanowania niż mogło by im się wydawać.
Możliwe, że go ominęło, w końcu chłopcy mieli inne zabawy. Ona pamięta wpisywanie się do takich zeszytów, choć większość pytań wyleciała jej z głowy.
- Tak, chciałabym w to wierzyć. - westchnęła i uśmiechnęła się smutno. Na razie wszystkim co ją spotkało byly odmowy ze strony sierocińca, którego kuchnię chciała używać, własnych rodziców i teściów, a także prawie-gwałt Joela przy targu i złość ze strony męża. Jeśli tak to wraca..
Popukała paznokciami w blat, wpatrując się w swój talerzyk i zastanawiając się nad tym co odpowiedzieć. Mogłaby skłamać gładko, w końcu doskonale to umiała. Rzucić coś o papierologii, problemach ze znalezieniem odpowiedniego miejsca, o uzyskaniu pozwoleń.. W końcu jednak podniosła na niego wzrok i wbiła go w, cóż. W oko Silasa.
- Mąż. - rzuciła po prostu, patrząc na jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Patrzył na nią uważnie, gdy ta mówiła. Ten smutny uśmiech mówił więcej niż tysiąc słów. Czyli i ona już się przekonała, że jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć też twardą dupę.
Mąż. Nie znał osobiście Oliviera Blacka, nie mógł go więc oceniać. Był z pewnością elegancikiem w garniturze, siedział chyba w zarządzie kopalni. Możliwe, że słyszał o jakichś jego romansach, ale mógł źle zapamiętać nazwisko. Było to dla niego naprawdę mało istotne.
Nie chciał, by Emily niepotrzebnie się spinała, więc znów uśmiechnął się lekko. Byłoby mu o wiele łatwiej, gdyby nie patrzyła na niego tak intensywnie.
- Ach...czyli wolałby mieć w domu kwoczkę domową, która nie ma żadnych zainteresowań, siedzi w domu i czeka na męża z obiadkiem...Rozumiem, że sponsorów też nie jest łatwo znaleźć - potarł zarośnięty podbródek dłonią.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Tak.. w domu tak.. - mruknęła, uciekając wzrokiem w bok zanim zdążyła się zorientować co właśnie palnęła. Szybko zakryła to uśmiechem, mając nadzieję, że Silas się nie zorientuje. I tak było wiadomo, że ją zdradza, ale co innego gdy idzie to pocztą pantoflową albo takimi gazetami jak "od podszewki", a co innego jak mówi to prawie wprost jego własna żona. Miała tylko nadzieję, że Kenway nie ma takiego parcia na pieniądze by za kilka kredytów lecieć do redakcji i tę informację sprzedać.
- Nie wierzy, że jestem w stanie zajmować się dziećmi i kawiarnią jednocześnie. - dodała zaraz, by zatuszować poprzednie słowa.
- Co do sponsorów.. tak, to też. Chociaż dużą część byłabym w stanie sama sfinansować. Liczyłam też na pomoc wolontariuszy, odezwało sie do mnie kilka osób..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Na szczęście Silas nie była aż taką szują i tym bardziej nie wybierał się do żadnej gazety. Widział, że ta się speszyła, więc nie chciał drążyć tematu.
- No to chyba się myli, prawda? Bo w kawiarni wszystko gra, a Chris i Jolene wyglądają na zadowolonych, jak już próbują się uśmiechać. Trochę więcej wiary w swoje możliwości.
Możliwe, że mąż tak ją zahukał ? Wcale by się nie zdziwił, te skurwysyny w garniturkach były zdolne do wszystkiego...
- Chyba nie poddasz się od razu ? Są ludzie chętni do pomocy, jakieś tam zaplecze finansowe jest...a teraz duża ilość mieszkańców, po podwyżkach cen, sama zasmakowała biedy, więc jest też na nią bardziej wrażliwa. Możliwe, że będzie łatwiej. - podsunął jej i znów skosztował pączka.
Ech i to był problem zarostu. Będzie musiał się uporać z lukrem spod wąsa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Chyba tak. - uśmiechnęła się do niego, znów wcinając pączka. Zostały jej jeszcze dwa. - Ale i tak.. - wzruszyła ramionami, nie wiedząc jak to zdanie dokończyć. - No cóż, Oliver wolałby bym w ogóle nic takiego nie robiła i żadne tłumaczenie czy udowadnianie się nie uda. - znow wytarła palce w serwetkę.
- Na razie każde moje działanie było odrzucane. Pismo do sierocińca o udostępnienie kuchni. Listy do ojca i teścia o wsparcie finansowe. Stwierdzili, że powinnam skupić się na dzieciach. - fuknęła prawie i napiła się. Miała wrażenie, ze cały świat jest przeciwko niej.
- Wiesz? Ostatnio mieliśmy w domu karaluchy. Nie wiem skąd się wzięły, ale to służba odpowiada za utrzymanie porządku więc czegos nie dopilnowali. Ale oczywiście wina była moja - bo mam tę kawiarnię i zaniedbuję dom. - wyżaliła się w końcu komuś. Zamilkła na dłuższą chwilę. - Jedyne osoby, które oferowały pomoc to Ci, którzy mogą ją okazać dopiero jak wszystko bedzie działać. - pokręciła głową.
- Ale nie powinnam ci o tym marudzić, to nie jest istotne. Nudzę cię, prawda? - spojrzała na niego.


Ostatnio zmieniony przez Emily Black dnia Sob Lis 08, 2014 12:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Wcale go to nie nudziło. Naprawdę. Potwierdzała się za to jego teoria o zahukaniu. Musiał przyznać, że on był pod tym względem dobrym mężem. Faith mogła realizować swoje zainteresowania, często za nią zajmował się córką, zabierał ją do biura...
- Cóż...skoro sierociniec odmówił, może warto pytać dalej? To chyba nie jedyny lokal, który ma kuchnie. A twoja rodzina...cóż, może trzeba szukać gdzie indziej. O dziwo wsparcie najtrudniej dostać tam, gdzie jest więcej pieniędzy. przez chwilę walczył z lukrem na wąsach, atakując go serwetką. Potem wrócił do poprzedniej pozycji, patrząc na nią uważnie.
- Nie nudzisz. Naprawdę dobrze wiedzieć, że są jeszcze kobiety z wyższych sfer, których jedynym utrapieniem nie jest to, że nie ma żakietu w kolorze pasującym do butów. - ha, to dopiero komplement, choć wypowiedział go nieco nieświadomie - A nie sądzisz...że tu nie chodzi o dzieci? Że to tylko wymówka? Że tak naprawdę twój mąż boi się twojej niezależności ? Bo jeżeli się usamodzielnisz, to czym on może ci grozić? - kolejna prawda prosto w oczy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Em wciąż miała w pamięci jak o mało jej krzywdy nie zrobił na początku roku po akcji w slumsach. I wtedy przez jakiś czas faktycznie chodziła z uszami po sobie. W sumie całkiem długo. Potem był okres gdzie po prostu mu się stawiała. Ale to też nie zdało regulaminu. Teraz starała się znaleźć złoty środek, ale jak widać Oliver miał ją gdzieś (patrz: Wiktoria). Więc chyba jej się odechciewało.
- Sierociniec ma największą kuchnię w trzeciej strefie. Claudette odpada, tam nie ma czasu gdy kuchnia jest wolna na dwie, trzy godziny, bo w godzinach otwarcia pracuje cały czas. Mogłabym pytać też w więzieniu, ale... - wzruszyła lekko ramionami, bo nie uważała tego za dobry pomysł.
Westchnęła ciężko i na moment oparła łokcie na stole, chowając twarz w dłoniach.
- Ja wiem, że to nie chodzi o dzieci. - blond wlosy zjechaly jej na twarz i zasłoniły ją. - Tu chodzi o wszystko. Ogólnie. Cokolwiek zrobię, zawsze będzie źle. Powinnam siedzieć w domu, kupować drogie rzeczy, plotkować i czytać gazety. Chociaż nie, gazety też nie, bo Oliver nie lubi ani Marchanta ani Reebentoff. - westchnęła i podniosła się. Wyprostowała na krzesełku, poprawiła odruchowo sukienkę. Uśmiechnęła się nawet. Tak na prawdę miała dość, powoli psychicznie wysiadała, ale nie chciała tego pokazywać. Silas i tak za dużo już widział i słyszał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
No też nie uważał gotowanie w więzieniu za dobry pomysł. Zresztą...za swojej kadencji wsadził tam tyle typów spod ciemnej gwiazdy, że aż strach by było, jakby się tam pojawił i by go rozpoznano.
- No to można spróbować przekonać sierociniec. Spróbować im coś zaproponować w zamian. - podrapał się po brodzie w zamyśleniu. Tylko co ?
A tak w ogóle, to od kiedy zajmował się problemami jadłodajni, co nie istnieje, zamiast kupować dynamit ?
Gdy zaczęła wszystko z siebie wyrzucać, widząc jak ta ma już dość, chciał odruchowo ją chwycić za rękę, ale ta nagle ją zabrała, więc zamaskował to sięgając po cukiernicę i dosładzając kawę, która była teraz obrzydliwe słodka. Naprawdę cudem zachował kamienną twarz, biorąc kolejny łyk.
Korciło go by zapytać czy Olivier lubi kogokolwiek, ale powstrzymał się od komentarza.
- Emily... - znów delikatny uśmiech wykrzywił kącik jego ust. - Jesteś zbyt piękną i inteligentną kobietą, by dać się traktować w taki sposób. Wiesz o czym mówię, prawda ?
A potem go zatkało. Dlaczego...on mówił coś takiego? Po cholerę się wtrącał? Widzieli się dwa razy, a zachowywał się jakby byli już najlepszymi przyjaciółmi. Aż z tego wypił duszkiem kawę i się nią zakrztusił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Pieniądze najłatwiej przekonują ludzi. - patrzyła gdzieś w bok, na ludzi za szybą idących ulicą.
- Teraz... to i tak nie wiem. Dzieci są małe, dużo przy nich roboty. Kawiarnia tez wymaga czasu. Wiem, że sprawy z nią związane mogę robić w domu, ale co do jadłodajni.. Musiałabym tam chodzić osobiście. - popukała paznokciami w blat koło szklanki, nie patrząc na Chrisa.
- A nie powinnam się tam pojawiać.. - urwała w pół zdania. Chodziło jej o spokój w domu, nie wkurzanie Olka i nie prowokowanie go by znów zrobił coś takiego jak poprzednio z Joelem. Zastanawiała się jak daleko moze się posunąć i czy kiedś nie poprosiłby żeby ktoś ją bohatersko uratował. W ramach nauczki. Wciąż obserwowała przechodniów. Wydawała się nie zauważać tego gestu w jej stronę.
- I co niby miałabym zrobić? - Emily nie bardzo widziała wyjście z tej sytuacji. Zaraz jednak poderwała się z krzesła wdząc jak Silas się zakrztusil, gotowa go poklepać po plecach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Tak, ten kaszel go uratował, bo nie musiał się wgłębiać w tajniki małżeństwa Blacków. Wstrzymał ją gestem uniesienia dłoni.
- Za szybko piłem - wydyszał walcząc ze łzawieniem oka
Gdyby Silas wiedział o numerach jakie Olivier odwalał...wątpił czy jego buźka pozostałaby w jednej formie. Wiecie uderzenie mechanicznej łapy boli bardziej niż zwykłej...
- Wolontariusze mogliby pomóc, znalazłabyś takiego najbardziej godnego zaufania...a jak dzieciaki ciut podrosną, mogłabyś się tym zająć sama. - upił łyk ohydnej, przesłodzonej kawy.
- Zawsze jest jakieś wyjście...nawet gdy człowiekowi się wydaje, że nie mam szans tego rozwiązać.
Musiał tak myśleć. Musiał wierzyć, że da radę. Musiał dla Mii.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Usiadła więc i patrzyła na niego przez chwilę uważnie, czy aby na pewno nie potrzebuje pomocy.
- Żadnej z tych osób nie znam na tyle by wysłać ich do załatwiania moich spraw. - wzruszyła lekko ramionami.
- Nie ważne. Teraz i tak tego nie zrobię. - myślała, że Oliver bezie zadowolony, że przeniosła swoje zainteresowanie ze slumsów do kawiarni w centrum, ale nie. Nie był zadowolony.
- Cóż, tu na prawdę nie ma szans na jakiekolwiek rozwiązanie. - dopadła przedostatniego pączka.
- No dobrze. Zmiana tematu. Teraz coś o tobie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
- Przemawia przez Ciebie rezygnacja, Emily. CHyba nie chcesz by mówiono o Tobie per "ta prawie niewidoczna żona Oliviera Blacka"? - dodał na koniec, by uświadomić jej, że nie może się poddawać. Kim by byli ludzie, gdy zawsze porzucali swoje plany ?A ona? Miała zamiar podporządkować się i być ozdobą Oliviera Blacka do końca życia? Może był za bardzo postępowy i tego nie rozumiał?
- O mnie? - zdziwił się trzymając pączka między mechanicznymi palcami. - Jestem do bólu nudny, co tu mogę opowiadać? Pracownik fizyczny od zawsze, 1/3 ciała w protezach, córka 11 lat co chce kucyka...nic czym mógłbym się chwalić.
Kłamstwa, kłamstwa, ciągle kłamstwa. Czuł do siebie obrzydzenie, gdy opowiadał swą zmyśloną historię. To było jak kalanie Faith, obraza jej śmierci.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Nie odpowiedziała. Oczywiście, że nie chciała ale już tak było. On łaził do koronki, łaził do tej cholernej Burnettowej, on zarządzał kopalnią. Od samego początku miała być tylko ładnym dodatkiem. Zapchała się pączkiem, żeby nie musieć odpowiadać.
Popatrzyła na niego gdy tak jej kłamał w żywe oczy, ale skąd mogła wiedzieć?
- Skąd protezy? - zapytała po chwili ciszy, bo nie wiedziała czy w ogóle wypada zadać takie pytanie. Na pewno nie, uświadomiła to sobie gdy już je wypowiedziała.
- Nie musisz odpowiadać, jeśli nie chcesz. - dodala od razu, asekuracyjnie, nie chcąc go urazić i zrazić do siebie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Cóż...domyślał się, że padnie to pytanie. Nie mógł być na nią zły. W końcu nie wydawało się takich ludzi codziennie.
Codziennie się zastanawiał, czy gdyby był szybszy, gdyby miał lepszy czas reakcji, to czy uratowałby i swoją żonę? Może teraz siedzieliby gdzieś razem, tak samo ubodzy, ale szczęśliwi, że są razem ?
- Węglówka - rzekł beznamiętnie, starając się nie pokazywać jaką odrazę budzi w nim łganie na ten temat - To było trzy lata temu...jjak zrozumiałem co zaraz się stanie, zdążyłem tylko zasłonił Kendrę. Do żony nie zdążyłem dobiec. - skrzywił się nieznacznie.
Mógł w sumie skłamać z datą, by w żaden sposób nie mogła tego powiązać, ze śmiercią Carswellów. Ale czasu już nie cofnie.
- Teraz mieszkamy kątem u przyjaciółki, ale mam zamiar wynająć coś swojego. Choć nie ukrywam będzie mi brakować jej kuchni - uśmiechnął się pod nosem
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Cukiernia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 36Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 20 ... 36  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-