IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uliczka Dwudziesta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11 ... 22  Next
Admin
Liczba postów : 4127
avatar
Admin

To chyba jedyna zielona ulica w NeoZigguracie, a wszystko za sprawą posadzonych wzdłuż drzewek oliwnych, które jakimś cudem przetrwały ciężki, półpustynny klimat miasta. Ciągnie się wzdłuż granicy między Centrum a Drugą strefą. Na parterach wysokich kamienic znajdują się różne sklepy i lokale usługowe, o nieco lepszej opinii niż te bardziej na północ.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
/centrum - park miejski

- Nie, skąd. - zapewniła. Oczywiście, że nie miała nic przeciwko. W końcu byłoby trochę dziwne, gdyby szły razem w tym samym kierunku i mimo, że chwilę wcześniej rozmawiały to teraz idą dwa kroki od siebie.
Dreptała grzecznie obok Sary i nie miała pojęcia czym ją tak zirytowała, przez co czuła się jeszcze gorzej niż wcześniej. W końcu chciała być po prostu miła, a wszystko najwyraźniej odniosło odwrotny skutek..
- Czy już wie pani co będzie robić jeśli nie uda się znaleźć uczniów? - zapytała zaciekawiona. - Oczywiście, że lubię. - powierdziła. Lubiła, nawet bardzo. Nie było ją tylko stać na chodzenie na występy..
Chwilę później podbiegł do niej goniec. Mały chłopak w obdartych ubraniach i znoszonych butach. Wyraźnie zdyszany i aż czerwony na twarzy.
- Ja przepraszam, że tak długo! - zaczął od razu wciskając jej w rękę trochę pomięty list. - Bo to miało być szybciej, alem nie zdążył! - poprzepraszał jeszcze chwilę i zwiał, nie czekając nawet na jakieś drobniaki. Naina otwarła kopertę zdziwiona i marszcząc brwi i przeczytała list powoli. Potem zapewne zapytała Sarę o obecną godzinę i zaraz zaczęła ją przepraszać. Było widać, że bardzo się spieszy.
- Ja bardzo panią przepraszam.. ale tu jest, że mam być na miejscu za pół godziny.. rozmowa o pracę.. - tłumaczyła się pośpiesznie i schowała list do małej torebeczki. - Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się dłużej porozmawiać.. I muszę przeprosić.. bo bardzo się spieszę. Do widzenia! - pożegnała się i prawie że pobiegła z powrotem w stronę centrum.

zt - Apartament Henry'ego Marchant
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 45
avatar
Sarah Autumn
- Nie mam pojęcia - westchnęła słysząc pytanie o swoje plany zawodowe - nie wyobrażam sobie robić niczego poza muzyką - odpowiedziała. W myślach dodała jeszcze, że w gruncie rzeczy chyba niczego innego nie potrafi. Czym się miała zajmować? Mogłaby zostać nianią, wychowawczynią, uczyć małe dziewczynki. Tylko, czy ktoś chciałaby ją zatrudnić w tym charakterze? I czy ona chciałaby ta pracować?
- Lubisz - uśmiechnęła się - to dobrze. Zawsze uważałam, że z ludźmi którzy odpowiadają na to pytanie "nie" jest coś nie w porządku. Tutaj mieszkam - wskazała dłonią na jedną z kamieniczek - drugie piętro, jeżeli chcesz kiedyś posłuchać jak gram, to zapraszam.
Wypowiedź Sarah przerwało pojawienie się chłopca z wiadomością, dla jej towarzyszki.
- Do widzenia, Naino - rzuciła za oddalającą się dziewczyną, po czym już ciszej dodała - mam nadzieję, że do widzenia.
Samotny obiad nagle wydał jej się wyjątkowo nie pociągającym pomysłem. Tak samo jak powrót do pustego mieszkania, gdzie jej jedynym towarzyszem był fortepian. I Sarah naprawdę nie zamieniłaby go na żadnego, absolutnie żadnego współlokatora, ale nagle, w tym konkretnym momencie poczuła, że potrzebuje dookoła ludzi. Niech nic do niej nie mówią, niech na nią nie patrzą, tylko niech będą, rozmawiają, śmieją się, zajmują swoimi sprawami.
Sarah odwróciła się gwałtownie od drzwi swojego mieszkania, przed którymi stała i ruszyła w kierunku trzeciej strefy.

/targ, trzecia strefa
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 277
avatar
Metis Curbeam
/ Uliczka Dwudziesta

Idąc Uliczką Dwudziestą jeszcze w trzeciej strefie czułą się źle i dziwnie. Ładne ubranie, fryzura i makijaż sprawiały, że nie pasowała do otoczenia, skupiła na sobie spojrzenia innych. Co myśleli? Mieli ją za bogatą snobkę, która zapuściła się z nudów w slumsy czy może od razu widzieli w niej ubogą dziewczynę w przebraniu? Nie chciała się nad tym zastanawiać.

Kiedy jednak zaczęła dochodzić do Drugiej Strefy poczuła się trochę pewniej. Ludzie wyglądali neico inaczej, lepiej, ładniej, bardziej przyjaźnie. A może była to tylko wyobraźnia Metis, bo dziewczyna tęskniła przecież do lepszego życia w Drugiej Strefie. Był to dla niej obszar wyidealizowany. Po 8 miesiącach w Slumsach stare życie zdecydowanie jawiło się jako coś niesamowitego i lepszego, coś, co utraciła. Dlatego teraz, im bardziej zagłębiała się w tę część miasta, uśmiechała się mimowolnie idąc przez ulice.

W zgrabnej małej torebce, przewieszonej na skos przez ramię, trzymała trochę oszczędności. W slumsach i tak nie mogła tego wydać na nic przyjemnego, a teraz chciała trochę “zaszaleć”. Pójść do ładnej kawiarni, a może nawet do restauracji… Trochę się bała tego wszystkiego. Miesiące spędzone w Slumsach podkopały jej wiarę w siebie, a przeceż mieszkała tu od urodzenia!

W zasadzie nic się nie zmieniło od czasu, kiedy była tu ostatni raz. Przechadzała się więc w miarę swobodnie, wiedząc, gdzie co znajdzie. Postanowiła pójść do pubu “Kapitan Morgan”, bo, kto wie… Może barman nie zorientuje się ile ma lat i będzie mogła zamówić jakiegoś lekkiego drinka.

[ pub “Kapitan Morgan”]
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
/ początek

Burnett zapewne wsiąkł przeglądając akta sprawy Dedalusa i Butlera. Crow po cichu przeklinał, że tylko jeden z dwójki podejrzanych zmarł w taki sposób, że wszyscy się o tym dowiedzieli. Musiał przez to sam od czasu do czasu ruszać tyłek i pomagać koledze. Cholerny Dedalus.
Po skończonej pracy Raven zmył się z posterunku, by przypadkiem nie zostać zaciągniętym do roboty w dodatkowych godzinach. Ruszył do domu, żeby w świętym spokoju napić się jakiejś brandy, zapalić papierosa i poczytać jakąś mądrą książkę. Być może przy okazji po drodze wstąpi gdzieś na obiad.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Naina była ciut do tyłu z najnowszymi plotkami. Ale może to i dobrze? Przynajmniej nie będzie biednego Ravena pytać o to samo co zapewne wszyscy.
Dreptała ulicą powoli, bo też nigdzie jej się nie spieszyło. Kupić kilka rzeczy na kolację, trochę żeby mieć zapas.. Szef wyszedł a jego siostra chyba zajęła się sama sobą, bo nie chciała nic od Nainy. Tym lepiej. Rozglądała się więc po witrynach sklepowych i myślała nad tym, co by sobie kupiła.
I prawie na kogoś wpadła przez to zamyślenie. Przeprosiła i teraz już większą uwagę przykładała do tego jak i gdzie idzie. I tak zauważyła Crowa. W pierwszej chwili zastanawiała się skąd go kojarzy, ale.. chyba czasem przychodził do jej ojca? Czy może kiedyś przychodził? To był znajomy jednego z jej braci, nawet dobrze nie wiedziała którego..
- Dzień dobry. - uśmiechnęła się do mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Jeszcze tego brakowalo, zeby ktos na niego wpadl. Dobrze, ze nie niosl ze soba zadnych pakunkow, bo byc moze wszystkie by sie wysypaly na chodnik. Zbieranie papierow nie bylo, wbrew pozorom, zadnym romantycznym chwytem. Cale szczecie, w pore zdazyli sie niemal minac. Niemal, poniewaz dziewczyna sie odezwala. Gdyby nie to, Raven poszedlby dalej mruczac cos pod nosem. Nie poznal jej od razu. Wlasciwie, to zajelo mu kilka ladnych sekund zeby stwierdzic, ze moze ja znac. Jakby nie patrzec ostatni raz widzieli sie po zakonczeniu wojny, na jakiejs uroczystosci zorganizowanej ku pamieci poleglych. Miala wtedy jakies... osiem? dziewiec lat?
- Dzien dobry - skinal glowa, nagle zauwazajac w niej podobienstwo do jednego ze swoich dawnych kolegow.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Dłuższą chwilę zajeło jej dojście do tego jak mężczyzna się nazywa. Crow. Ale imienia nie pamiętała.
- Pan.. Crow, tak? - przystanęła trochę z boku chodnika by nie tamować ruchu.
- Naina Webb, widział mnie pan.. no.. chyba z piętnaście lat? - obliczyła w pamięci szybko. Coś koło tego jej wyszło. - Znał pan mojego brata.. - nie sprecyzuje jednak dokładnie którego, bo sama nie wie! Ale przecież się nie przyzna.
- Ale.. przepraszam.. pewnie jest pan zabiegany. - uśmiechnęła się lekko. - A ja też mam troche na głowie.. - pożegnała się, pouśmiechała i odeszła.


zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
No, to Raven poszedł w swoją stronę. Bo i co miał w takiej sytuacji zrobić?

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
---> Koronki

Może i urokliwa ulica, ale prowadziła do koronek, wolała chodzić tędy niż przez ulice czerwonych latarni (narrator zdecydowanie wolał by iść tamtą).
Zatrzymała się na chwilę wyjęła z niewielkiej torebki papierosy i zapalniczkę. Nie ma to jak zaciągnąć się niezdrowym powietrzem. Chociaż opary z silników były wszędobylskie, kto wie co było bardziej niezdrowe, spalany papieros czy smród spalonego węgla z owych maszyn. Jej wzrok padł na kobietę, przypadkowo, a może celowo. Długie włosy, duże oczy i ponętne usta, przysięgła by Laura że już gdzieś ją widziała.
- Nadała by się - szepnęła cicho wypuszczając dym z płuc.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
----> ?

Beth podążała ulicą trochę nadkładając drogi. Zastanawiała się jak radzi sobie jej mąż w sklepie, choć to było głupie bo w końcu tyle lat sobie radził bez niej, wiec godzinka czy dwie nie powinny stanowić jakiejś znaczącej różnicy. Idąc tym tokiem zatrzymała się przy witrynie sklepowej. Stwierdziła, że pozwoli sobie na jeszcze chwilę zwłoki i zapatrzyła się w piękne sukienki, które widniały na wystawie. Zwłaszcza podobała się jej ta kobaltowa z podwyższonym stanem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Pech czy szczęście, że stanęła koło Laury, koło tej samej witryny koło której stała ona, podobno kobieta upadała, ale czy jednak upadł. Zmierzyła jeszcze raz smukłą sylwetkę kobiety, potem przeniosła wzrok na wystawę i na niebieską sukienkę.
- Ładna - rzuciła, dość przyjemnie - powinnaś sobie ją kupić, wyglądałabyś naprawdę uroczo - dodała nie odrywając wzroku od sukienki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth zaskoczona spojrzała na kobietę, która nagle się odezwała. Nie sądziła, że to zrobi. Zazwyczaj ludzie obojętnie dookoła siebie przechodzili tym więc bardziej zaskakujące wydała się jej rada w kwestii stroju.
- Tak jest piękna.- uśmiechnęła się i jeszcze raz zerknęła na sukienkę choć doskonale wiedziała, że jej nie kupi. - I myślę, ze na kimś innym będzie dużo lepiej leżeć.- dyskretna sugestia, że nie będzie jej kupować.
Odwróciła głowę w stronę nieznajomej i dyskretnie zlustrowała ją wzrokiem. Na pewno nie byłą klientką ich sklepu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Laura - wyciągnęła dłoń do kobiety, dość pewnie i zdecydowanie, obdarzając przy tym kobietę szczerym uśmiechem.
- Dlaczego nie na tobie? - zmierzyła ją wzrokiem dość pewnie, poświęcając nieco więcej czasu na tali kobiety, by ponownie przenieść wzrok na kobietę. Zapewne Laura już ją rozebrała wzrokiem i ubrała w kobaltową sukienkę. W głowie posadziła na kanapie w Różowej Koronce.
- Tak kobalt by był dobrym kontrastem - powiedziała ni to do siebie ni to do kobiety.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
-Beth.- odwzajemniła uśmiech i uścisnęła wyciągnięta dłoń kobiety. Teraz już mogła bez przeszkód przyjrzeć się nowej znajomej. Oczywiście nie było to nachalne spojrzenie, raczej życzliwa ciekawość.
- Hmm widzisz.- użyła formy ty, darując sobie panią.- To proste nie miałabym jej gdzie ubrać a kupować po po to by tylko wisiała w szafie to marnotrawstwo.- wzruszyła lekko ramionami.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Laura miała trochę inne podejście do pieniędzy, służyły jej do poprawiania samopoczucia, a wydawanie na przyjemności nie było dla niej niczym zdrożnym.
- Chodź przymierzysz... - wyciągnęła swoją dłoń by podać kobiecie.
- Dlaczego taka ładna sukienka miała by wisieć w szafie? - podniosła lekko brew do góry - gdyby tam wisiała to wtedy by było marnotrawstwo... no chodź kiwnęła zachęcająco głową, częstując Beth jeszcze jednym szczerym i życzliwym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Rozsądek walczył u Beth z chęcią przymierzenia tej pięknej sukienki i zobaczenia choć przez jeden moment jak w niej wygląda. W jej spojrzeniu odbijało się to wahanie, kiedy spoglądała na wyciągnięta dłoń Laury, która kusiła ją i wabiła.
A sukienka wisiałaby w szafie, bo pani Sanders nie wyobrażała sobie by mogła w niej pracować a i na imprezy takie jak ta w klubie nie chodzili z Noahem więc sukienka była jej zupełnie zbędna,
-Ale tylko ją przymierzę.- zastrzegała się i pomyślała, że przecież nic złego nie może się wydarzyć skoro ją tylko przymierzy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Po prostu przymierz - szepnęła do Beth po czym wzięła ją za rękę wchodząc do sklepu, jej kącik ust drgnął nieco do góry. Tak to był uśmiech. Podeszła do sprzedawcy wskazują dłonią sukienkę.
- Tamtą dla tej pani poprosimy - uśmiechnęła się do sprzedawcy, potem jednak przeniosła wzrok do obiektu swojego zainteresowania. Beth! Widziała że kobieta wyraźnie się waha, rozsądek mówił co innego a dusza co innego. No ale kto zna się lepiej na kobietach niż one same prawda.
Gdy sprzedawca podał sukienkę Laura z niecierpliwością czekała aż Beth ją przymierzy. Gdy ruszyły do przymierzalni oczywiście Laura nie robiła sobie żadnego kłopotu i weszła tam z Beth.
- Pomogę ci - rzuciła a w głosie dało się czuć wyraźną chęć niesienia tej pomocy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth pozwoliła się poprowadzić do sklepu jak owieczka. Pewnie wynikało to z tego, że nadal się wahała czy powinna. Rozsądek cały czas jej podpowiadał by wyszła z tego miejsca i ruszyła w soją stronę. Jedynka sprzedawca już podwał sukienkę w której miękki materiał miała ochotę schować twarz.
Ruszyła w stronę przymierzalni i grzecznie z niej wyprosiła Lurę. Nie będzie się przecież obcej kobiecie pokazywać w samej bieliźnie. Tak ją widywał tylko i wyłącznie mąż i nic nie zmieniało faktu, że obie były kobietami.
Po chwili, nieśmiało wychyliła się ubrana w kobaltową kreację, lekko ją wygładzając.
-I jak?- uśmiechnęła się do Laury.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
No szkoda szkoda że ją wyprosiła, ale mówi się trudno. Laura wyszła z podkuwką. Czekanie wydawało się wiecznością tym bardziej ze w głowie Laury pojawiły się fantazje, siedziała na niewielkim krześle z zagryzionymi wargami. Gdy Beth pojawiła się w sukience zmierzyła ją wzrokiem kilka razy, ponownie zagryzła wargę po czym wstała podchodząc do kobiety.
- Wyglądasz ślicznie - niemal szepnęła, Laura była zachwycona widokiem, kobietą jaka stała przed nią.
- Mogę? - rzuciła w tym samym tonie co poprzednio. Nie czekała na jej odpowiedz, sięgnęła dłońmi do jej głowy po czym rozpuściła, jej ciemnie gęste włosy splatając się z palcami Laury, które delikatnie przesunęły się po jej ramionach.
Nie stała jednak tak nie chcąc peszyć dziewczyny, dała szybko dwa kroki do tyłu.
- Powinna być twoja! - rzuciła pełna entuzjazmu - mogę zrobić ci prezent? Proszę - dodała robiąc maślane oczy w kierunku Beth. Facet by pewnie nie odmówił.
- No proszę pozwól mi ja ci kupić - mruknęła niczym kotek proszący o miskę mleka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
- Dziękuję.- uśmiechnęła się a policzki pokrył jej rumieniec. Chyba lekko się zawstydziła słysząc ten komplement. Miała wrażenie, że w tonie głosu kobiety zabrzmiało coś podobnego do tego co słyszała u Noaha, kiedy ten ja komplementował ale doszła do wniosku, że się jej wydawało. To na pewno przez atmosferę tego sklepu i fakt, ze miał na sobie tą cudną sukienkę.
Nie zdążyła zaprotestować a jej misternie upięte włosy opadły kaskada na ramiona. Odwróciła się by spojrzeć w lustro. Ujrzała w nim siebie z roziskrzonymi oczami i za sobą Lurę.
-O nie, nie!!- zaprotestowała gwałtownie ponownie odwracając się w kierunku Laury. - Nie mogłabym przyjąć takiego prezentu. Wystarczy mi, że mogłam ją mieć przez chwilę na sobie.- uśmiechnęła się osładzając odmowę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Jak to nie chce prezentu?! Zrobi taką przykrość Laurze.
- Szkoda - rzuciła ze smutkiem w głosie, spuściła głowę wpatrując się w podłogę.
- Naprawdę... zresztą masz rację, nie wiem co we mnie wstąpiło, gdy zobaczyłam ciebie i tą sukienkę... przepraszam nie powinnam - gra, czy szczere wyznanie, nikt nie wiedział co siedzi w głowie Laury. Jedyne czego mogła być pewna Beth to smutek w głosie Laury.
- Ona... ta sukienka wyglądała jakby była twoja i czekała właśnie na ciebie - dodała nie zmieniając tonu głosu - ...ale masz rację jestem niemądra.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth przyjrzała się Laurze, która byłą autentycznie zasmucona jej decyzję. Sama miała wrażenie, że ta sukienka jest uszyta jak gdyby dla niej ale Beth była rozsądną kobietą. Zresztą życie w sierocińcu nauczyło ją, ze nie zawsze dostajemy w życiu to na co mamy ochotę.
-Nic się nie dzieje.- uśmiechnęła się miło i lekko pokręciła głową. Naprawdę miło ją było przymierzyć ale teraz czas wrócić do rzeczywistości.- spojrzenie jakie rzuciła Lurze mówiło, że nie zmieni zdania w tej materii.
Weszła do przebieralni i po chwili wróciła w swoich ciuchach oddając kobaltową kreację sprzedawcy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Gdy wróciła Laura była już uśmiechnięta, zrozumiałą wymowne spojrzenie kobiety dało jasno jej do zrozumienia, że jej nie kupi. Ani nie chce dostać w prezencie.
- To może spacer? - uśmiechnęła się lekko ale trochę nie pewnie, ale propozycja wydała się jej niezobowiązująca tak jak sukienka. Mogła jedynie nacieszyć wzrok piękną kobietą w pięknej sukience.
Gdy wyszły ze sklepu Laura się zatrzymała jakby czekała na propozycję spaceru, nie chciała usłyszeć od Beth słów "spieszę się", ale mimo wszystko była na nie przygotowana.
- Więc? - uniosła jedną brew do góry pochylając się lekko w kierunku kobiety, jakby chciała usłyszeć więcej, niż było to możliwe w danej chwili.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1362
avatar
Beth Ryder
Beth bardzo chętnie spędziłaby więcej czasu w towarzystwie Laury ale rzeczywiście czas ją gonił. Musiała ugotować obiad swojemu ukochanemu mężowi a na deser upiec mu szarlotkę albo nawet i dwie.
- Bardzo chętnie ale nie dzisiaj. Niestety nie mam już czasu.- osłodziła swoją odmowę uśmiechem a jej spojrzenie świadczyło o tym, że gdyby nie obowiązki to z przyjemnością by się wybrała na przechadzkę.- Niezmiernie miło było mi cię poznać Lauro i dziękuję, że namówiłaś mnie na przymierzenie tej sukienki a teraz muszę już iść. Do widzenia.- pożegnał się i ruszyła w stronę swojego domu.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Uliczka Dwudziesta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 22Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11 ... 22  Next
 Similar topics
-
» Boczna uliczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-