IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uliczka Dwudziesta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 14 ... 22  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


To chyba jedyna zielona ulica w NeoZigguracie, a wszystko za sprawą posadzonych wzdłuż drzewek oliwnych, które jakimś cudem przetrwały ciężki, półpustynny klimat miasta. Ciągnie się wzdłuż granicy między Centrum a Drugą strefą. Na parterach wysokich kamienic znajdują się różne sklepy i lokale usługowe, o nieco lepszej opinii niż te bardziej na północ.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Horrory nie dają na tyle pieniędzy, żeby twoj ojciec kupił sobie kota. Wiec? - dopytywała dalej.
- Tak, moja. - mruknęła, bo teraz najmniej ją to interesowalo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
- Bo to były bardzo dobre horrory - odpalił bez namysłu, kombinując jak ma z tego wybrnąć.
Kolczyki. Trzymaj się kolczyków.
- Nie jest za młoda na te kolczyki ? teraz to i tak nie mam nic do gadania, ale ktoś mógł mnie spytać o zdanie?
Właściwie to nie miał nic przeciwko, było Mii w nich bardzo ładnie, ale dobrze zepchnąć temat na bezpieczne tory.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Jeśli były by bardzo dobre to bym o nich słyszała. Dużo czytam. - przystanęła, poprawiajac kurtkę i patrząc na Kenwaya.
- To powiesz co pisał czy dalej będziesz w to brnąć? Może wymienisz mi tutyły jego książek, to jutro poszukam ich w bibliotece? - przekręciła lekko głowę w bok.
Zignorowała zupełnie pytania o kolczyki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Nosz kurwa. Kurwa, kurwa, kurwa.
- Zadajesz strasznie dużo pytań, dlaczego tak drążysz ? - spokojnie. Nie musisz działać pochopnie. Może odpuści.
Może.
- Powiedziałaś, że jeżeli nie chcę, to nie muszę nic mówić. - chwycił się ostatniej deski ratunku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
- Pytam o coś zupełnie innego. - drążyła dalej. - Nie o tamtą kamienicę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
- Ale to w pewien sposób jest połączone z tą kamienicą. Więc błagam nie drąż już. Czemu Ci tak na tym zależy ? - ton jego głosu mówił, by lepiej już nie ciągnęła tej dyskusji, bo to bezcelowe.
Zbliżali się coraz bardziej do wyjścia z uliczki, a Kenway modlił się by mu nie brakło szczęścia i cierpliwości.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Odpuściła.
Opusciła wzrok i spojrzała przed siebie, a potem zwolniła lekko, splatajać ręce na piersi. Nie miała ochoty na konfrontacje z Oliverem, a tego wlasnie się bała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
No nie. Tylko nie foch. Nigdy sobie nie umiał z tym radzić. Jak Faith strzelała focha, to on był już na przegranej pozycji. Nieco ją wyprzedził i zagrodził jej drogę, tak, że zatrzymali się oboje.
- Emily- dotknął jej policzka zdrową dłonią. - Nie chcę byś pewne rzeczy wiedziała. Nie ze względu na mnie, ale na twoje bezpieczeństwo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Stanęła zaskoczona i podniosla na niego wzrok. Przez chwilę patrzyła mu w oko i zastanawiała się skąd zna ten kolor..? Za dużo rzeczy coś jej przypominało, ale nie potrafiła powiedzieć co.
Potem uśmiechnęła się lekko i zmrużyła oczy, nieco zaskoczona tym dotykiem.
- W takim razie kiedyś mi powiesz. - stwierdziła po prostu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Czuł dziwną satysfakcję, że ta nie odepchnęła go, ani się do końca nie obraziła.
- Powiem Ci wszystko... - starał się ignorować szalone łomotanie serca w jego piersi. Wszak stali bardzo blisko siebie.
- ...Ale nie dzisiaj. - nie mógł znieść spojrzenia jej wielkich oczu. Poprawił więc kurtkę na jej ramionach, by odwrócić uwagę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Znów się lekko uśmiechnęła i nie odrywała od niego wzroku. Czy widziała, że go to w jakiś sposób krępuje? Może i tak. Stała tak chwilę i obserwowała jego reakcje.
W końcu podniosła się na palcach i lekko cmokneła go w nos, z łobuzerskim uśmiechem, a zanim się obejrzał zostal ze swoją kurtką w rękach a Emily odchodziła ulicą w stronę apartamentu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 618
avatar
Silas Kenway
Zamarł, gdy ta nagle stanęła na palcach i wykonał ruch, jakby chciał zrobić krok w tył i uniknąć zetknięcia ich ust. Wszak całowanie mężatki kłóciło się z jego ogólnym przekonaniem, że nierozerwalność małżeństwa to świętość....choć w sumie nie wiedział, że jej mąż ma to gdzieś.
Ta jednak cmoknęła go w nos, zostawiając go z kompletnym zamętem w głowie i sercem w gardle.
Chryste, ta kobieta go wpędzi do grobu. Wypuścił ze świstem powietrze z ust.
- Ej - odwrócił się, potruchtał do niej i znów kurtka znalazła się na jej ramionach. - Zgubisz się w tych ciemnościach i co ?
Odprowadził ją pod sam apartament i dopiero sobie poszedł, wciąż z zamętem w głowie.

/zt

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
---> od Psychologa

Szła Laura zamyślona, mogła skoczyć przez okno, ale ten Patrick był tak sympatyczny, tak przystojny taki pachnący zjadła by go jak piernika z choinki, po cichu i ukradkiem, nie zostawiła by ani kruszynki, dla nikogo, od taki łakomczuszek z niej był. Szła nawet lekko się uśmiechała. W końcu zatrzymała się wyjęła z torebki papierosa by zapalić. Zaciągnęła się wpatrzona w nieokreślony punkt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
A dzieciaki czatowały na parapecie z dwoma wiaderkami lodowatej wody na kolanach. Nawet wrzuciły do niej kostki lodu! Mama bedzie krzyczeć, lod był drogi! Teraz jednak szukały swojej ofiary, a ta kobieta zatrzymała się idealnie pod ich oknem.. Tłumiąc chichoty podnosły wiaderka i wylały wodę z nich prosto na głowę Laury! A potem nie mogąc już powstrzymać śmiechu rzuciły się na podlogę w domu, żeby ich czasem kobieta nie zauwazyla.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- oooooooooooo kuuuuuuuurwaaaaaaaaaaaaaa - syknęła a wraz z nią sykną papieros który zgasł. Spojrzała do góry.
- KURWA! - wrzasnęła - kurwa, kurwa, kurwa!
Potok słowny zalał jej usta jak woda zalała ją.
Nawet nie wiedział co powiedzieć.
- Złożę na was skargę wyłazić - wrzasnęła do góry, nie widziała nikogo więc mogła sobie wrzeszczeć. Woda spływa po jej głowie bluzce sukience, czuła jak przesiąka do samych majtek i spływa po nogach do butów. Spojrzała na numer kamienicy.
Potem zaczęła drzeć ryja.
- POLICJA POLICJA!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Policja wyłoniła się zza rogu, a dzieci dalej wyły na podlodze ze śmiechu. Oczywiście dzielni policjanci najpierw zerknęli za róg jednym okiem, by zobaczyć czy kogoś nie mordują, bo jeśli tak to pośpiesznie oddaliliby się w inne miejsce wymagające ich interwencji. Na szczęscie nie. Stała tam tylko mokra.. Laura. I dobrze wiedzieli kim jest! Bo kto nie wiedział?
- Tak..? - spojrzeli na nią, a własciwie zmierzyli kobietę wzrokiem. No skoro była cała mokra.. to jak mogli sobie odmowic?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Stała tam jak kura, zmokłą i tak zapewne odbijały jej się cycki majtki i nie tylko.
- No i co się gapicie stamtąd - podniosła do góry dłoń wraz z palcem wskazującym. Stojąc tak skulona klęła pod nosem.
- No chyba nie myślicie że to deszcz - wysyczała - idzcie tam i chcę aby winni zapłacili za to... - warczała na policjantów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
- No.. ale.. Jest pani cała? Tylko mokra, tak? - dopytywali zerkając na domnienane okno, z któego dokonano tej okrutnej zbrodni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- No szkoda żebym dostała jeszcze wiadrem! - warknęła - nie jestem z cukru do kurwy to jak mam nie być cała, jak się napatrzycie na cycki to może ruszyli byście się szanownie do kamienicy czy na was też mam złożyć skargę? - westchnęła do wszystkich świętych maszyn. Potem głośno kichnęła.

Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Okno się zamknęło, chichoty ustały.
- E.. no nie.. przecież ze nie.. - mruknął jeden z nich, drapiąc się po glowie i na moment odrywając wzrok od Laury.
- To my tego.. my pójdziemy. - coś im obu mowę odebrało. Ruszyli, omijając Leviani i obracając się, żeby obejrzeć ją też z tyłu. Po prostu chcieli się upewnić, że nic jej nie jest!
I znikneli w kamienicy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Stałą jeszcze chwilę. Podniosła wzrok do nieba, cała nauka Patricka została zmyta z wodą. Aż żal jej było.
- Losie czemu mnie tak każesz - syknęła i nie czkając na policjantów ruszyła w stronę koronki. Zmokła kura.
- No i co się gapisz - rzuciła jeszcze do jednego z przechodniów. Wyjęła papierosy i chciała zapalić jednak były równie mokre co ona.
- Kurwa - mruknęła ponownie i dumnym i pewnym krokiem poszła do koronki.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
/ początek

Dzień piękny, dzień gorący i ciężki! Zwłaszcza dla osób, które są zabiegane, które próbują ogarnąć wszystko i nic. Nawet dla Esme, ponieważ dzisiaj kobieta czuła się aż za dobrze, co świadczyło o tym, że dzień nie będzie należał do najlepszych.
Grantówna, mimo że czasem miała ochotę zabić przechodniów, to jednak potrafiła nie zwrócić na nich uwagi. W świetle cudownego dnia, nuciła i gwizdała sobie na zmianę całkiem swobodnie i śmiało, tanecznym susem krocząc po drodze. Czerwone usta rozciągały się w uśmiechu, zaś brązowe włosy - jak i lekka, zwiewna suknia - unosiły się na wietrze z każdym okręceniem się przez kobietę.
Raz, dwa, trzy kroki i obrót w lewo, potem w prawo, a jeszcze przebieżka przez ulicę i jakiś facet jadący automobilem wrzasnął, pisnął czy cokolwiek zrobił. Tak czy siak - Grant prędko musiała wskoczyć na chodnik, żeby nie zostać równie urodziwą co ona i jej dusza, plamą na ulicy.
A jak się okręciła po raz kolejny, to aż na czyjeś plecy wpadła. Taka zagapiona w świetności.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Kolejny jebany, gorący dzień w tym cholernym mieście. Wracał właśnie z pubu do domu. Znów miał ochotę obić komuś mordę. Zły nastrój ostatnio krążył nad nim jak sęp nad podróżnikiem przez pustynię, tylko czekający na okazję by opaść i skubnąć sobie małe co nieco.
A on chyba był już tą padliną. Nudził się, nie miał co robić. Albo siedział w biurze i wypełniał cholerne kwitki, albo pił w Morganie, ewentualnie palił.
Fajki, to dobry temat. Nieodłączna część jego życia, teraz także trzymał w ustach jakiś niedopałek. Papierosy pomagały otumanić zmysły. Wszystko wydawało się mniejsze, jakby w pewnej odległości. Smak, zapach... nawet chęć przyjebania komuś słabła, gdy w ustach papieros.
Miał ręce w kieszeniach płaszcza, przekrzywiony kapelusz nieco zasłaniał mu oczy.
Klął pod nosem. Było gorąco w pizdu. Nic tylko zaszyć się w jakiejś piwnicy z arsenałem szkockiej i fajek. Tak, to by było dobre rozwiązanie.
Nie zwracał większej uwagi na świat wokół, więc nie słyszał krzyku kierowcy automobilu. Liczył się tylko cel, ten w oddali, kamienica, dom, odpoczynek. Musiał się chwilę przespać, a nuż jutro będzie lepiej?
Potrzebował pracy. I to pilnie. Taka stagnacja bardzo źle na niego działała, a podczas śledztwa w sprawie Panny Pixie było nawet ciekawie.
Pozałatwiał wszystko co miał do pozałatwiania. Praca odzyskana, pani z recepcji przeleciana, wszystko dobrze i spokojnie. A jakże go to denerwowało! Brak adrenaliny, brak jakiegoś wytyczonego celu! Argh!
Ktoś na niego wpadł. Zatrzymał się. Najpierw policzył do trzech, nie chciał przecież nikogo bić... A może jednak?
Odwrócił się na pięcie by spojrzeć na pechowca, który wybrał sobie złą osobę do zaczepienia. Pechowiec okazał się być kobietą. I to wcale ładną, więc pan Lennox uśmiechnął się nieco.
- Witam. - mruknął, wyrzucając niedopałek gdzieś na bok - Czyżbym wtopił się w chodnik? - zapytał, unosząc brew. Przecież nie da się go nie zauważyć!
Może i była całkiem niczego sobie, ale jednak na niego wpadła! Trzeba to wyjaśnić!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 678
avatar
Esme Grant
Och, och. Aż szok człowieka bierze znienacka! Bo tu pięknie się kręci i kroczy, i nuci, i psioczy, a zaraz jakaś przeszkoda, zaraz zastopowanie tej całej lekkości, która prowadziła ją donikąd.
Esmeralda, która okazała się być kolejną osobą, nieświadomie mającą w zamiarze dobić Chestera Lennoxa, odsunęła się O PÓŁ KROKU od mężczyzny, bo przecież taka była zawstydzona.
Śmiała nawet otaksować mężczyznę tak, jakby go miała ocenić, ale któż by się tym przejmował. Na pewno nie ona. Zwłaszcza, że gdy się do niej zwrócił, to uśmiech na twarzy kobiety był jeszcze szerszy i życzliwy. Albo też psychiczny, zależy jak kto woli uznać ten moment, kiedy względnie obca persona szczerzy się do ciebie.
Nie wydawała się być speszona, bo zaraz się zaśmiała, prawą dłonią machnęła nieco lekceważąco.
- Ach, pardon! Człowiek zatańczony, chcący udać, że wszystko idzie w jak najlepszym porządku, nie zwraca uwagi na to, co go otacza - wyjaśniła i zrobiła kroczek w boczek, nie wiem czy lewy, czy prawy, ale komu to przeszkadza.
- Mam nadzieję, że tą wpadką nie uraziłam? - rzuciła po chwili i nawet dłoń na moment ułożyła na jego garniturze, wygładzając materiał. Trwało to jednak mniej niż trzy sekundy i szybko rękę cofnęła.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Jakież to zabawne. Jedna ulica a chodzą nią dwie tak bardzo różne persony. Jedna radosna jak skowronek, a druga zła i gburowata niczym... coś co jest złe i gburowate! Takie to kontrasty można znaleźć w tym pięknym mieście.
Chester Lennox nie potrzebował kogoś by go dobił. Sam dobijał się w stopniu zadowalającym. Bez pracy tracił jakąś część siebie, tą część która dawała mu powód do bycia w dobrym nastroju. Oczywiście znajdą się wyjątki. Na przykład gdy miał zamiar poflirtować z losową osobą... wtedy mógł przez chwilę czuć się nieco lepiej.
Widział że odsunęła się kawałek. Ale tylko kawałek. Zmierzył ją czujnym wzrokiem kogoś kto zarabia na życie patrzeniem... i był zaciekawiony. Wydawała się być interesującą personą!
Czy zaniepokoił go ten jej szeroki uśmiech? Chyba nie. Mad też często bywała roześmiana. Cóż, niektórzy ludzie po prostu są radośni, inni niekoniecznie. Sam zaliczał się do tych innych, całą duszą i ciałem można by rzec.
Poprawił przekrzywiony kapelusz. Nadal był na bakier, ale sprawiał pozory "względnego spokoju".
- Ach, la vie! - mruknął, wyjmując ręce z kieszeni. Może i na co dzień był chamem i człowiekiem raczej szorstkim w obyciu, ale tym razem miał ochotę zachować jakieś pozory. - Jakże by było świetnie gdyby wszystko szło tak jak trzeba... - machnął ręką. Widać nie tylko on nie zwracał większej uwagi na ludzi na chodniku, tylko że Lennox był zagłębiony w morzu trosk wszelakich, a jej bliżej do hasającego po łące baranka.
Uśmiechnął się szerzej. Dzień szczerzenia się do losowych osób!
- Nie, spokojnie, nie ma sprawy. - no proszę jaka pani pomocna, nawet mu garnitur poprawiła! A Lennox zareagował na to lekkim zdziwieniem, które zaraz znów przerodziło się w uśmiech.
Kobiety zawsze dobrze na niego działały. Chyba że były jebanymi babochłopami. Wtedy już gorzej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Uliczka Dwudziesta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 22Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 14 ... 22  Next
 Similar topics
-
» Boczna uliczka
» Ulica Dwudziesta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-