IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uliczka Dwudziesta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 12 ... 22  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


To chyba jedyna zielona ulica w NeoZigguracie, a wszystko za sprawą posadzonych wzdłuż drzewek oliwnych, które jakimś cudem przetrwały ciężki, półpustynny klimat miasta. Ciągnie się wzdłuż granicy między Centrum a Drugą strefą. Na parterach wysokich kamienic znajdują się różne sklepy i lokale usługowe, o nieco lepszej opinii niż te bardziej na północ.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 21
avatar
Christopher Clavell
Szedł leniwie, popatrując sobie na mijane witryny i pozwalając myślom błądzić, nie skupiając się na żadnym temacie. Wyrwało z zamyślenia i gwałtwnie sprowadziło go na ziemię dopiero niespodziewane zderzenie. Odruchowo wyciągnął rękę i chwycił dziewczynę za ramię, chcąc zapobiec jej ewentualnemu upadkowi.
- Wybacz, to moja wina - odpowiedział machinalnie, uśmiechając się przy tym lekko.
Obrzucił ją szybkim spojrzeniem, rejestrując pobieżnie młody wiek i niewinny uśmiech, jaki zagościł na jej twarzyczce.
Mimochodem przemknęło mu przez myśl, że może to nagłe zderzenie nie było tak przypadkowe, na jakie w pierwszym momencie wyglądało. Zganił się pospiesznie za tak obraźliwą względem tej małej myśl, nie mógł jednak nic na to poradzić - jako że portfel stracił dwa dni wcześniej, a odzyskał go dnia poprzedniego, był teraz na tym punkcie nieco przeczulony. Na szczęście portfel wraz z zawartością bezpiecznie spoczywał w drugiej kieszeni, wciąż wyczuwalny pod opuszkami palców. Czego by o Christopherze nie mówić, na pewno potrafił uczyć się na własnych błędach.
- Wszystko w porządku? - upewnił się. Głos miał spokojny, dało się jednak wychwycić w nim nutkę prawdziwej troski.
W końcu zreflektował się i puścił dziewczynę, wyjął także z kieszeni drugą rękę. W końcu to nieelegancko tak rozmawiać z kimś, trzymając dłonie w spodniach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
Nie lubiła gdy ktoś ją przytrzymywał, bo kojarzyło się jej to ze wszystkimi typami, którzy ją łapali i nie chcieli puścić, grożąc zawleczeniem do aresztu. Tym bardziej gdy jeszcze kwadrans wcześniej, musiała się użerać z nadgorliwym obrońcą swej własności.
I chociaż kusiło Clementine, by kopnąć w krocze stojącego przed nią mężczyznę, to jednak powstrzymała się, by nie narobić sobie dwóch wrogów jednego dnia. Zła była, że w kieszeni do której sięgała, nie było żadnych pieniędzy, ale uśmiechnęła się jak gdyby nigdy nic.
- Nie chciałam sprawiać kłopotu.
Pokiwała głową na pytanie i cofnęła się. Nici z dobrego łupu. Uśmiechnęła się przepraszająco i ruszyła dalej. Niestety nie znajdowała pretekstu by kontynuować z mężczyzną rozmowy.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 21
avatar
Christopher Clavell
- Ależ to żaden kłopot - odparł machinalnie, choć sylwetka dziewczyny znikała już za rogiem ulicy.
To nagłe spotkanie wyrwało go jednak z marazmu. Christopher westchnął niemalże cierpiętniczo i pokręcił głową w odpowiedzi na własne myśli, nie mógł już bowiem odwlekać dłużej wizyty w warsztacie. A właściwie mógłby, z tym tylko, że pozbawione było to resztek sensu, zakrawało za to o dziecięce naburmuszenie i na złość rodzicom odmrożę sobie uszy; robiło się już coraz później, a jakkolwiek nie miał ochoty na spotkanie z Jamesem, na powrót do domu piechotą ochotę miał jeszcze mniejszą. Nie pozostało mu więc nic innego, jak tylko przyspieszyć kroku i skręcić w następną przecznicę.

[zt]
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
z Mieszkania Fran

Nie powiem że nie byłem zadowolony, ba byłem szczęśliwy, oczywiście doskonale wiedziałem, że to nie jest miłość, może francuska i była. Byłem zrelaksowany, wypoczęty, mogłem przejść do spraw służbowych. Priorytetowa byłą kopalnia, druga to śmierć pewnego osobnika, trzecia no cóż... Zatrzymałem się na chwilę sięgając po papierosa, stanąłem w bocznej uliczce by nie wpaść przypadkiem na kogoś. Wrażeń na dzisiejszy wieczór miałem dosyć.
Zaciągnąłem się papierosowym dymem. Starałem się oczyścić umysł ze wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
Aaron, zadowolony jak skowronek wiosennego poranka nawet nie patrzył pod nogi.
Przez to się potknął i zaraz będziemy wiedzieć, czy poległ.
Reakcja+2*K6, próg do przekroczenia wynosi 14.
Jeśli go nie przekroczy, przewraca się na ziemię. Jeśli się uda- Aaron w ostatniej chwili łapie równowagę.
O co się potknął? Jeśli spojrzał na chodnik, zauważył leżącą na nim bezpańską lornetkę (+2 do Percepcji).

Pełna lista przedmiotów dodatkowych znajduje się TUTAJ.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
8 + 4 = 12

- No kurwa - zdążyłem zakląć po czym koncertowo się wypierdoliłem. Szybko się podniosłem patrząc czy aby ktoś nie zauważył. Pięknie papieros złamany. Co z tobą Aaron, zakochany czy kurwa jaki. Spojrzałem w kierunku wystającego, wściekniętego między dziurę w chodniku a płytę chodnikową przedmiotu.
Powrót do góry Go down
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
Lornetka chyba się komuś zgubiła. Nic nie stało na przeszkodzie, by ją przygarnąć i stać się jej nowym właścicielem.

Dodatkowo, dostajesz punkt reakcji. Ot, może następnym razem nie stracisz równowagi!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
- O takie małe gówno kto by pomyślał - sięgnąłem po lornetkę.
- Ironia czy znak? - nie wierzyłem w takie gówna, schowałem lornetkę do kieszeni. Żal było tylko papierosa.

ZT
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
Szedł powoli, niemal szurając stopami o bruk. W ustach trzymał fajkę, ale widocznie od jakiegoś czasu nie strzepywał popiołu, bo tego było już niebezpiecznie wiele. Był zbyt zaabsorbowany rozłożoną przed sobą książką. Trzymał ją w ręce pewnie, co jakiś czas kciukiem przekręcając stronę. Nie omieszkał od czasu, do czasu rzucić też okiem na to co się działo przed nim, by skontrolować czy przypadkiem nagle na jego ścieżce nie pojawiła się latarnia lub inny niepożądany słup. O ludzie raczej się nie martwił, tłumu nie było, a większość z nich była o wiele bardziej zainteresowana tym co się dzieje wokoło niż on. A skoro już tak dla odmiany postanowił zetknąć się ze słowem pisanym innym niż listy od matki, to świat był obowiązany być niego dumnym i działać na korzyść.
Policzek wciąż trochę bolał, więc krzywił się od czasu do czasu, gdy nieopatrznie zbyt nonszalancko przesunął papierosa, ale było znacznie lepiej niż tuż po bójce, gdzie nawet picie piwa sprawiało problem (nie na tyle by go nie pić, ale jednak).
Na głowę naciągnął kaszkiet i choć jego pierwotnym celem była ochrona zmęczonych oczu Jamesa przed słońcem, jakoś naturalnie wyszło, że już kilka chwil po wyjściu z domu czapka gładko się przekrzywiła. Pewne rzeczy się nie zmieniały i niektórzy byli skłonni podejrzewać, że nieumiejętność noszenia nakrycia głowy inaczej niż na bakier to jakaś wrodzona wada mężczyzny. Być może mają rację, być może nie. Gard miał tę kwestię w głębokim poważaniu. Jasną koszulę wepchnął do spodni na eleganckich czarnych szelkach, ubrudzone buty przybrały taki odcień, że mógł uchodzić za naturalny - fabryczny. Generalnie razem ze swoim głębokim skupieniem na twarzy, książką w doni i powolnym krokiem mógł uchodzić za intelektualistę. Poetę, naukowca, a może zwyczajnego bibliofila.
To nie byłaby pierwszy absurdalny osąd na temat Jamesa, ale z wielu innych, chyba najmniej prawdopodobny. Popiół z papierosa spadł na kartki zasłaniając akurat najbardziej istotną cześć schematu silnika parowego, hipotetycznego, bo kilka rozwiązań było zaproponowanych tylko w teorii i mechanik nie był pewien czy to mogłoby w ogóle zadziałać - musiał to sprawdzić!
Przechylił książkę pozwalając popiołowi spaść na ziemię, klnąc pod nosem próbował zetrzeć jego resztki, ale tylko je rozmazał sprawiając, że rysunek stał się mniej przejrzysty. Wydał na tę książkę ostatnie pieniądze, które miał przy sobie, nie mógł jej tak od razu upieprzyć. Skrzywił się uderzając bokiem książki o udo, jak gdyby to miało w czymś pomóc i z pogardą przerzucił stronę.
Maszerował dalej spokojnym krokiem wprawiając świat w zdumienie - oglądając obrazki.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
[Confiteor] --->

Wiktoria niedaleko Confiteoru skręciła w uliczkę, później w jeszcze jedną, żeby być szybciej w domu. W mieście było tysiące takich skrótów. Uliczek, które niekoniecznie były bezpieczne i nie zawsze oświetlone. Na dwudziestej paliło się kilka lamp, ale zaraz miała wchodzić w przesmyk, który spowijał cień.
Stąpała dość cicho, na tyle ile pozwalała jej proteza. Z naszyjnikiem w kieszeni płaszcza, z myślami w głowie, która zaczynała ją lekko boleć. Może od wina.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
W którymś momencie Wiktorii zrobiło się słabo. Przed oczami pojawiły się białe plamy. Czuła, że jej niedobrze, natomiast głowę co kilka chwil przeszywał ostry ból.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
---> Confiteor

Czemu szedłem za nią, a może nieświadomie, może to ta sama droga, którą miałem podążać ja. Tak na pewno to. Przypadek nic więcej. Nawet nie ukrywałem się z tym, w oddali dostrzegłem znaną mi już sylwetkę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
Ten ból wpierw był niewinny. Naprawdę myślała, że to od wina, że zaraz położy się w łóżku, może łyknie aspirynę i jutro obudzi się jak nowonarodzona. Ale nie! Poczuła, że jest jej naprawdę słabo. Nie czuła się nietrzeźwa, dwa kieliszki wina jeszcze nikogo nie zrzuciły z nóg. Nie miała nigdy migreny, ale czytała o objawach i miała szczerą nadzieję, że to nie to. Że może to po prostu przed okresem jej organizm jakieś rajdy odpierdala.
Kiedy zaczęły jej się pojawiać mroczki przed oczami - przetarła je. No dalej, to tylko kawałek do domu, zaraz coś łykniesz i będzie dobrze.
Dotknęła jednak jedną ręką muru jakiejś kamienicy, zaczynając stąpać ciut wolniej niż przed chwilą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
Gdy Wiktoria oparła się o mur, zatrzymałem się, czekając jakby na jej reakcję, potem gdy ruszyła ponownie i ja podążyłem powoli za nią. A może powinienem przyspieszyć, dogonić, nie poczekam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
Wzięła głęboki oddech, ciesząc się, że wieczory są chłodniejsze i powietrze bardziej rześkie. Znowu przetarła sobie oczy. Miała nadzieję, że jej to zaraz przejdzie.
Minęła ciemną uliczkę i poszła w kierunku swojej kamienicy.

zt ----> mieszkanko
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1293
avatar
Aaron Fechner
Tak odprowadziłem ja do mieszkania, kusiło mnie bardzo gdzie mieszka, teraz już wiedziałem, potem ruszyłem w przeciwnym kierunku. Sam nie wiem dokąd.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
<< posterunek

- Pierdolę...! - powiedział do siebie Crow, po wyjściu z posterunku. Nie minęło piętnaście minut, kiedy zaczęło padać. Nie, to nie był zwykły deszcz. Zaczęło się od pojedynczego grzmotu, po którym mężczyzna zaraz przyspieszył kroku. W gazetach już od jakiegoś czasu zapowiadano ulewę, więc mógł się jej spodziewać. Tylko, że nie miał żadnego parasola.
- Pierdolę...! - powtórzył, kiedy kiedy krople deszczu przemoczyły mu całą marynarkę. Nie udało mu się złapać żadnej taksówki. W zabawny sposób, nagle wszystkie zostały rozchwytane przez innych. Zaciskając zęby ze złości, aż mięśnie na jego policzkach drgały, dotarł do kamienicy, w której mieszkał.

ZT.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
http://miasto.forumpl.net/t40p30-przystanek-tramwaju-parowego#19826

- Gdzie idziemy?- zapytał dziewczynę za którą uparcie podążał. W sumie musiał dosyć zabawnie wyglądać w swoim stroju myśliwego z koszyczkiem w łapskach. No ale czego się nie robi dla podrywu.
- A może by panienka wyskoczyła ze mną na coś mocniejszego?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Tak, jak panu mówiłam, mam narzyczonego. - splotła dłonie na małej torebeczce i szła dość szybko w stronę cukierni.
- Myślę, że nawet odprowadzanie mnie gdziekolwiek jest nieodpowiednie. - dodała po chwili.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
-No wiem, to już słyszałem. Głuchy nie jestem i mam wszystkie kończyny.- poinformował dziewczynę, która trzymała ta torbeczkę jakby co najmniej chciał ją jej wyrwać.
- Jakie nieodpowiednie. Narzeczony się nie dowie to się złościł nie będzie.-prosta logika nie do podważenia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Nie chciała wiedzieć, o których wszystkich kończynach mówił.
- Nie mówię o narzeczonym, tylko o.. wszystkich. - gdyby Naina byla inna pewna często mówiła by coś w stylu "ale co ludzie powiedzą?!". Na szczęście byla zbyt Nainowata na to.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
- No ale co im do tego?- zdziwił się nieźle bo nie przejmował się nigdy niczyim zdaniem. Niech sobie myślą co tam chcą on miał to głęboko w dupie.
W sumie z tego zagadywania wychodziła jedna dobra rzecz. Nadal szedł obok dziewczyny i zastanawiał się gdzie u licha wyląduje dzisiejszego dnia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Wie pan.. od tego zależy opinia człowieka. - a ta była dla Nainy bardzo ważna, szczególnie, ze otwarła cukiernię.
Gdzie wyląduje? Pewnie znów w slumsach, w Koronce albo gdzie!
Bo niech sobie nic nie wyobraża.
- A na tej akurat bardzo mi zależy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 959
avatar
Jim Ledwitch
- A nie ważniejsze jest to co panienka sam o sobie myśli?- zdziwił się szczerze, no bo co za wartość miało cudze zdanie. On znał swoją wartość. Wiedział, że jest dobrym myśliwym
( nie wspominajmy głośnio o ostatniej wyprawie) i nie przejmował się pogardą widoczna w oczach innych.
- Lepiej polegać na sobie.- doradził jej i jednocześnie położył rękę na ramieniu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Nie, niestety nie. - westchneła.
O ostatniej? A poprzednieij? Bo chyba w ogóle coś mu nie wychodziło na tych polowaniach! Taki myśliwy co nawet siebie wykarmić nie może.
Gdy tylko poczuła rękę na ramieniu zestresowała się i momentalnie odsunęła.
- Dalej już sobie poradzę. - stwierdziła, zastanawiajać się jak daleko ma do cukierni
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Uliczka Dwudziesta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 22Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 12 ... 22  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-