IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uliczka Dwudziesta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


To chyba jedyna zielona ulica w NeoZigguracie, a wszystko za sprawą posadzonych wzdłuż drzewek oliwnych, które jakimś cudem przetrwały ciężki, półpustynny klimat miasta. Ciągnie się wzdłuż granicy między Centrum a Drugą strefą. Na parterach wysokich kamienic znajdują się różne sklepy i lokale usługowe, o nieco lepszej opinii niż te bardziej na północ.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
< Chimera

Romek pomyślał o parku, chociaż tam zawsze kręcili się ludzie. Może jednak znajdzie się gdzieś zaciszny kącik? Zanim jednak dotrzeć mieli gdziekolwiek, musieli przejść kilka ulic, więc Hannon wybrał tą najładniejszą. Po krótkim milczeniu i zerkaniu z głupawym uśmieszkiem na towarzyszkę, zadał pytanie.
- Organizują zabawę w Claudette. Chciałabyś się tam ze mną wybrać?
Może i Aurorka była przyzwyczajona do wykwintnych przyjęć, ale Romek miał nadzieję, że z nim chętniej wyjdzie do drugiej strefy, która przecież tyle oferowała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Aurorka pewnie z tym swoim cielęcym wyrazem twarzy poszłaby za Romkiem nawet i do slamsów, chociaż przebudzenie się w trzeciej dzielnicy mogłaby być naprawdę traumatyczne.
Szli więc sobie pod koronami drzew i zerkali na siebie. Dziewczyna miała błyszczące, roześmiane oczy.
- Claudette?- lekko zmarszczyła brwi bo nie kojarzyła tego lokalu, ale przecież mężczyzna by jej nie zabrał w nieodpowiednie miejsce.- Bardzo chętnie się z tobą wybiorę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
W tej całej słodkiej atmosferze, Romek nie zorientował się, że podaje nazwę lokalu, który wcale nie należał do drugiej strefy.
Uśmiechał się tylko jak naćpany, ciesząc zgodą swej towarzyszki. Może w końcu uśmiechało się do niego szczęście? Świat na pewno przedstawiał się teraz w kolorowych barwach, a oliwki rosnące im nad głowami były jakby bardziej zielone niż jeszcze wczoraj. Mijając małą kwiaciarenkę, Romek zatrzymał się i uśmiechnął do Aurorki jeszcze bardziej.
- Przepraszam na moment.
Zniknął w środku, lecz szybko wrócił do Oselówny, trzymając w rękach zgrabny bukiecik fiołków. Podsunął je dziewczynie, dopiero teraz sobie uzmysławiając, że...
- Nie wiem jakie lubisz. Jaki kolor lubisz? - Nie wiedział nic!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
Chyba mężczyzna miał szczęście bo gdyby się okazała, że Aurora kojarzy lokal to na pewno znowu byłaby awantura. Przecież nikt nie zabiera panny z eliciarskiego domu do slamsów.
Zerknęła zaskoczona na Romesaya a potem uśmiech objawiania pojawił się na jej twarzy. Połączyła jedno z drugim i cierpliwie poczekała aż mężczyzna wróci do niej.
Po chwili wtulała buzię w bukiecik fiołków. Co prawda mógłby to być storczyki albo frezje czy też róże ale rozanielona sytuacją nie zwracała uwagi na takie drobiazgi.
-Dziękuję.- wspięła się na palce i ucałował policzek Hannona. Chyba mogła w obecnej sytuacji?
- Ulubiony? Chyba niebieski.- odparła i zapytała zaraz.- A twój?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Romek urósł kilka centymetrów z dumy. Hoho zaraz zacznie się puszyc jak kogucik. Ale mógł trochę. Wszak to przywileje pierwszych romantycznych spotkań. Na pytanie Aurory uśmiechnął się i pochylil w jej stronę.
- Niebieski.
Zapatrzyl się w jej oczka, mając ochotę znowu pocałować. I już prawie to uczynił, gdy głośne chrzakniecie zwróciło ich uwage na staruszke, która nie mogła swobodnie przejść. Romek odsunął się od Aurorki i uklonil kobiecie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 347
avatar
Aurora Osel
- Niebieski? Tak jak ja?- zdziwiła się trochę niemądrze a potem, kiedy Romesay wpatrywał się w jej oczy tak intensywnie, że aż jej dreszcz przeszedł po kręgosłupie zrozumiała, iż to z powodu jej oczu.
- Och.- skwitowała z uśmiechem, który sprawił, że w jej policzkach pokazały się urocze dołeczki i już prawie dał się pocałować, kiedy im przeszkodzono.
Widząc gest Romka roześmiała się wesoło. Miała ochotę zedrzeć mu kapelusz z głowy i podrzucić go wysoko. Zamiast tego ujęła jego dłoń i pociągnęła by kontynuowali spacer.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 780
avatar
Romesey Hannon
Patrzył chwilę na kobietę, która przechodząc obok, pokręciła głową ze zrozumiałym uśmieszkiem. Pociągnięty, ruszył za Aurorką, już do końca spaceru nie wypuszczając jej dłoni ze swojej.
Na zakończenie, gdy kwiatki już zaczynały więdnąć, Hannon odprowadził dziewczynę pod apartament, jeszcze gdzieś na schodach skradając rudzielcowi kolejnego całusa.
Długo się żegnając z dziewczyną i nie mogąc się od niej oderwać, w końcu gdy ta zniknęła za drzwiami mieszkania, zbiegł na dół, czując jak rozpiera go energia. Teraz na pewno nic się nie nauczy, nie mogąc myśleć o niczym innym jak Aurora.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 806
avatar
Wodzirej
Jeszcze dzień na dobre nie wstał, gdy przez miasto przemknęła drobna postać. A może niejedna? Dwie? Trzy? Trudno było stwierdzić, skoro żadna nie została złapana za rękę. A mogła nie tylko przez wzgląd na porę. Co robiła tak wcześnie?
O tym mogli się przekonać wszyscy, z rana wychodzący do pracy.
Ulotki rozsiane na szybach sklepowych witryn, ławkach, za wycieraczkami samochodów. Wszędzie tam, gdzie mogło spotkać się ze wzrokiem przechodniów.
Czarno białe ulotki, niosące jedno posłanie, chociaż pod różnymi hasłami.
WŁADZA DLA LUDU! JEDNOŚĆ PRAW I OBOWIĄZKÓW! NIE - DLA WYZYSKU!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
/po weselu

Rocheford był dżentelmenem. Dame zabrał ma ślub to i z niego doprowadził. Trochę wcięty, choć mniej niż na kawalerskim, pewnie Tosia tez tam wypite miała, ale oboje doszli o własnych siłach! No dobra, taksówka ich trochę z centrum podwiozła.
- Czy ja ci mówiłem jak ty ślicznie wyglądasz? W sumie to mówiłem, ale powtórzę. Prześlicznie! Ciesze się, że ze mną poszłaś, dziękuję. - uśmiechnął się szeroko , maszerując dziarsko ulicą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Antonia była w doskonałym humorze, nie tylko przez procenty. Szczęśliwa z powodu radości przyjaciela, rozbawiona przez tańce na weselu, na nowo szczerze się śmiała i bawiła.
Zadowolona, że babcia nie cofnęła zgody na wyjście z Nathanielem, była mu wdzięczna za doskonałe towarzystwo.
- Tak, ale podziękuję jeszcze raz.
Zaśmiała się, kręcąc głową. To było miłe, chociaż powtórzone już kilka razy, bardziej bawiło Antonię niż zawstydzało, jak za pierwszym razem. Lekko kierując się w stronę domu, wcale nie chciała już wracać.
Tak bardzo lubiła wesela, a te tak rzadko były organizowane.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Oboje lecieli jak na skrzydełkach. Młodzi, piękni, w najlepszych ciuchach, w dodatku beztroscy. Może i Nejt miał parę lat więcej na karku, ale to nie sprawiało, że był jęczącym zgredem.
- Mam wrażenie, że tak szybko się skończyło. Jeszcze bym potańczył. Poszlibyśmy do Paradise gdyby nie było zamknięte!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Machając niebieska torebką, na ktorej zaciskała palce, zwróciła twarz na Nathaniela i pokiwała głową. Czuła się chyba tak samo! Po takiej zabawie, w doborowym towarzystwie, ciągnęło do kolejnych, a noc pragnęło przedłużać się w nieskończoność.
- Uważaj, bo jeszcze babcia gotowa uznać cię za porywacza!
Zażartowała, chociaż przemawiała przez nią także powaga. Na razie staruszka przychylnie spoglądała na Rocheforda, chociaż gdyby przy nim Antonia za bardzo zaszalała, aprobata babci mogłaby wygasnąć.
- Ale jeśli zaprosisz mnie innego dnia..
Zasugerowała, dając nie tylko znak, że byłaby chętna, ale także podsuwając pomysł. Uśmiechnęła się i zerknęła w stronę kamienicy do której powoli docierali. Aż Antonia nieco zwolniła, bo przecież to co dobre zbyt szybko się kończyło.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
No pewnie, przed babcią trzeba było uważać. Dlatego wracali przed ustaloną godziną, a nie nad ranem. 
- Masz to hak w banku. Pójdziemy razem na otwarcie! Zapewne Pearson zaplanuje jakąś imprezę. 
Sam również zwolnił i kątem oka obserwował Tosię. Naprawdę wyglądała prześlicznie. Jak księżniczka. Uśmiechnął się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Te długie tygodnie u babci, z rzadkimi pozwoleniami na wyjście, najwidoczniej były przyczyną niezorientowania Antoni, bo gdy usłyszała o otwarciu, zamrugała. Nie wiedziała nawet dlaczego klub jest zamknięty.
- W zasadzie dlaczego Black Paradaise jest nieczynny?
Od babci i jej przyjaciółek o lokalu nie mogła słyszeć. Mając nadzieję, że nie przegapiła czegoś niezwykle istotnego, zerknęła na Rocheforda i spojrzała na niego pytająco, chociaż już bardziej interesując się tym uśmiechem i uwagą mężczyzny.
- Tylko nie próbuj mnie znowu komplementować!
Zastrzegła z rozbawieniem, bo przecież co za dużo, to nie zdrowo! Zaśmiała się, chociaż pojawił się w tym pewien element speszenia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Nate sprawiał wrażenie, jakby bardzo był w temacie zamknięcia Paradise, ale tak naprawdę powtarzał to co wyczytał w Kronice. 
- Podobno klub ma być całkowicie wyremontowany. I oczywiście wszystko trzymane w kompletnej tajemnicy. Sam jestem ciekaw co tam zrobią. 
Paradise było ulubionym klubem Rocheforda. W końcu gdzie można było poznać eleganckie panienki z dobrych domów jak nie tam? 
- Ja?! - parsknął śmiechem, obracając się na pięcie i idąc kawałek tyłem, co by móc patrzeć się na Tośkę. - Przecież ja nic nie mowie. - wyszczerzył się od ucha do ucha. W końcu musieli się zatrzymać pod klatką w której mieszkała babcia.
- Szkoda, że te najfajniejsze wieczory najszybciej się kończą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Zmrużyła oczy, spoglądając na Nathaniela z rozbawieniem. Przez ten czas znajomości zdążyła zauważyć, że mężczyznie to często żarciki w głowie. Ale czy nie było dzięki temu przyjemnie? A było!
Także dzięki temu, po tygodniach udręki, Antonia zaczynała porzucać smutek.
- Trzeba więc wyczekiwać następnych.
Odpowiedziala z uśmiechem, zatrzymując się przed klatką. Zerknęła przez szybkę wgłąb i wróciła spojrzeniem na Nathaniela.
- Dziękuję za cudowny dzień.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Oj tam, kiedy trzeba potrafi być poważny. Jednak na co dzień uznawał zasadę, że nie ma co się załamywać. To chyba tez zasługa przyjaźni z Fabsem. 
- To ja dziękuję, że zgodziłaś się ze mną pójść. - dotknął lekko jej dłoni i uśmiechnął się. Przecież się tu na nią nie rzuci. Toć on nie zwierzę. Całować na pożegnanie?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Od pożegnania dzieliła ich krótka chwila, która mogła zostać wykorzystana albo przepaść, pozostawiając jedynie żal nad zmarnowaną szansą. Samej Antoni przez głowę przeleciało pytanie dotyczące pocałunku, jednak czy powinna? Tak pod domem babci?
Dotyk dłoni był przyjemny ale...
- Dobranoc.
Odezwała się po kilku sekundach zwłoki. Już zamierzała się odwrócić, ale zamiast tego jeszcze zbliżyła i pocałowała Nate w policzek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Delikatny uśmiech nie schodził Nathanielowi z twarzy. Oczy mu błyskały nie tylko od alkoholu , ale po prostu dlatego, że przyjemnie mu się spędzało z Tosią czas. To nie tak, że musiał ją jakoś podrywać na swoje sposoby. Po prostu fajnie im się ze sobą rozmawiało. 
- Dobranoc. - lekko zmrużył oczy, gdy dostał całusa. Dobra, chciał ją pocałować w usta. Te parę kieliszków wódki szeptały mu: całuj stary! Ale... znał Tośkę tyle, że nie chciał tego spierdolić. Dotknął jednak jej ramienia i również cmoknął w policzek.
- Śpij dobrze.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 495
avatar
Antonia Bertram
Wiedziała, że Rocheford jest podrywaczem i nie powstrzymuje się przed podbijaniem serc niewieścich. Było więc zaskoczona, że mimo śmiałej jego propozycji, zdawał się nie chcieć jej zawracać w głowie. Jakim cudem?
Otrzymawszy całusa, uśmiechnęła się, nieco zarumieniona i cofnęła, słysząc życzenie.
Jeszcze raz spojrzała na mężczyznę i kiwnęła głową.
- Ty również.
Odpowiedziała i odwróciła w stronę drzwi. Nacisnęła na klamkę, uśmiechając się już sama do siebie i popchnęła drzwi, przekraczając próg. Rozmyślając nad swym doświadczeniem z mężczyznami, pomyślała, że ten delikatny pocałunek w policzek był całkiem miłą odmianą.
Drzwi zamknęły się za Antonią, która jeszcze zerknęła za siebie i zniknęła w windzie.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 369
avatar
dr Nathaniel Rocheford
Miłe zakończenie wieczoru. I super!  Może i Nate by tu na kolana nie padał i się nie oświadczał, lecz Tośka była jedną z tych panienek o które warto było się starać. Pomachał jej jeszcze na odchodne i lekkim krokiem skierował się do mieszkania.

ZT
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Uliczka Dwudziesta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 22 z 22Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-