IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rzut w kieliszek!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Admin
Liczba postów : 4127
avatar
Admin
Jedna z wielkopańskich zabaw, które proponuje na swoim przyjęciu Browns. Aby gospodarz przekazał na zbiórkę pięć Kredytów, należy trafić we wszystkie pięć kieliszków poustawiane w rządku.

Kieliszki ustawione na piramidce z kilku innych:
Celność + 2K6 > 40

Kieliszki poustawiane na szklanym stoliku. Nie są wysoko:
Celność + 2K6 > 35

Kieliszki poustawiane w rządku na stole:
Celność + 2K6 > 25
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
<< Piniata

33>25
34>35

- Nie kracz Cotton, nie kracz jak ta czarna wrona! - oburzył się. Dostał w łapę jakąś piłeczkę, może cukiereczka, którym miał rzucić. Tym razem on. On jako pierwszy. Tak właśnie. Przy minie Papaja, z lekkim ugięciem na nogach jak siatkarskie "złotka", trafił! Marny to był wyczyn, jednak jakże honorujący - bo celny. Aż się uśmiechnął. Mina mu zrzedła przy kolejnej próbie, bo oto nawet nie trafił do kieliszka. Kuleczka odbiła się od brzegów kilku kieliszków i chociaż Henry był na początku pewny, że wpadnie, spadła ze stołu. Przechodził obok jakiś kelner, od którego Marchant przejął dziwnego drinka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
9 < 25
9< 25 lol2

- Nie będziesz mi mówić, co mam robić - zmarszczyła brwi. Uniosła lekko podbródek widząc, że trafił. Jeden z pracowników Brownsa pozapisywał trafienia na liście. Fanny liczyła na to, że Marchant spudłuje. Niestety, musiała poczekać do drugiego rzutu. Dopiero wtedy uśmiechnęła się triumfalnie.
- Swego czasu chodziły słuchy, że spotykałeś się potajemnie z panią Black - zaczęła, niby niezobowiązująco. Nastawiła jednak uszy, co by móc może coś pozlecać swoim pracownikom. Sięgnęła po dwie piłeczki i wybrała najprostszą opcję. Niestety, jeden i drugi rzut były tak fatalne, że poczerwieniała na twarzy. Dobrze, że miała maskę. Jedna z z piłeczek owszem, wpadła do kieliszka. Ale tego, po który sięgnął Marchant. Druga trafiła w głowę jakąś damę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2018
avatar
Henry Marchant
31<35
32<35

Prawie rzuciła mu tę piłeczkę w usta, ale zdążył się w porę odsunąć. Alkohol chlupnął, a Henry zrezygnował z dalszego konsumowania.
- To się nie liczyło! - Położył szklankę na tacy przechodzącego akurat kelnera i wziął kolejne dwie pileczki. Właśnie przez takich ludzi jak Fanny Cotton, Henry Marchant nie może sobie trafić pileczką do kieliszka! Skupił się, a ona mu tu o Emily mówi.
- Tak. Bo to moja tajna, zaginiona i podmieniona przy porodzie druga siostra. - powiedział otrzepując dłonie.
- Idę do łazienki. - oznajmił wszem i wobec. W końcu trzeba jakoś profesjonalnie poprawić fryzurę.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
< sala balowa

Kiedy podchodziła, Marchant akurat minął ją bez słowa, zmierzając do... Cholera wie go, gdzie. Pewnie do Krainy Siewców Defetyzmu. Wstyd. Redaktor Naczelny. Nie zaszczyciła go nawet spojrzeniem. Podeszła do piłeczek wzięła dwie i stanęła w wyznaczonym miejscu.

5 + 46 > 40
7 + 46 > 40

To był bajecznie proste. Mogłaby rzucać z zamknietymi oczami. Tyłem. I może nawet podczas uprawiania seksu. Dwa precyzyjne ruchy i kieliszki rozsypały się w drobny pył, bo Theresa nie zamierzała rzucać jakieś lekkiej szmaty. Wyobrażała sobie, że kawałki szkła to częsci czaszki. Kogo? Fanny, Marchanta, Ravena... I jeszcze paru innych osób, które w jakiś sposób były z nią związane, a wywoływały złość lub rozgoryczenie.
Odwróciła triumfalne spojrzenie w stronę Cotton.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
---> sala balowa

A kto powiedział że nie jest Lamb perfidny. nie miał w zwyczaju owijać w bawełnę mimo że był murzynem i mógł być kojarzony z bawełną. Mówił to co myślał, nie dbał o konwenanse, często pisał swoje własne paragrafy i to według nich postępował. Oczywiście wszystko odbywało się zgodnie z prawem, często na jego krawędzi i często poza nią, oczywiście cel był jeden. Winny odpowie za swoje czyny.
Już myślał że go ciągnie do jakiegoś pokoju, jednak nie.
- No i co czemu są puste? - zapytał się potem rozejrzał się ooo Pani Rabbantoff a ja też tutaj. Skiną głową do jego ulubionej dziennikarki.
- Zaraz pokaże ci jak się celuje - mruknął pewny siebie, taki już był. Wyjął broń dość sporą jak na urzędowy pistolet. Nie to nie było przedłużenie jego fiuta. Spory gnat, odbezpieczył wycelował, potem się uśmiechną.
- Nie no żartowałem - schował z powrotem.
- Damy mają pierwszeństwo - wcisnął w dłoń kobiety pięć piłeczek - do kieliszków rzucać - pokręcił z niedowierzaniem głową.


Ostatnio zmieniony przez Nathan Lamb dnia Wto Gru 02, 2014 12:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Nie dość, że Cotton to jeszcze Lamb. Theresa wywróciła oczami. A chciała tylko wypić parę drinków spokojnie, obserwując elitarny świat. Bo w końcu to najbardziej lubiła - luksus, pożądliwe spojrzenia mężczyzn, spojrzenia również nienawistne; lubiła zwracać uwagę. Lubiła gry i zabawy towarzyskie. To była namiastka zapomnienia, którą od czasu do czasu lubiła sobie fundować. Kątem oka obserwowała Lamba i tę całą Salmons.
Wyciągnięcie broni nie zrobiło na Theresie żadnego wrażenie. Pies służbista.
Popatrzyła na wręczane Faji monety... Ups. A Theresa rozjebała kieliszki. Chyba ją poniosło. Wzruszyła tylko ramionami (albo raczej - ramieniem) i wzięła do ręki piłeczki, na razie ignorując obecnośc Lamba i jego towarzyszki. Wiedziała, że trafi. Nie mogła spudłować. Była wyborowym strzelcem, a jej celność przekraczała możliwości typowej panny z wyższych sfer.

Rzuty:
2, 6, 3
Wszystkie celene. Bo mam 46.

Ale nie zamierzała korzystać ze swoich umiejętności. Uśmiechnęła się uroczo. I rzuciła piłeczkami po kolei. Pierwsza odbiła się od kieliszków, druga niemal wpadła do jednego z nich, dopiero trzecia wylądowała w kieliszku, a Theresa uśmiechnęła się do siebie. Ups. Ależ ze mnie niezdara.


Ostatnio zmieniony przez Theresa Reebentoff dnia Wto Gru 02, 2014 12:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
Wszystkie niecelne. :C

- I atk się zblaźnię i wcale nie trafię.. - westchnęła i spojrzała na Lamba, biorąc piłeczki do rąk. Trudno, mało to już się zbłaźniała w towarzystwie? Tu przynajmniej tylko z pileczkami.
Rzuciła raz po razie, pewnie bez żadnej techniki, gdyby choć trochę nad tym pomyślała, to jeszcze może by coś z tego wyszło.
Spojrzała na Lamba.
- Mowilam.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
43, 45, 31, 46, 45

- Martwisz się to tylko zabawa? - odpowiedział sięgajac po piłeczki, oczywiście że przekazał darowiznę zapewne te pieniądze pójdą na wypitego szampana. On nie musiał tutaj nic udawać, po kolei trafił piłeczkami do kieliszków.
- Hm hm hm - pokiwał głową, coś tam pomyślał, spojrzał na Faye, lekko się uśmiechając, co z tego że Faye była największą suką w mieście.  Biedny Lamb nie wiedział. Złamie mu ta kobieta serce, a potem Lamb będzie zabijał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 864
avatar
Faye Salmons
14, 18, 15, 23, 18

- Nie, po prostu wiem,że i tak nie trafię. - obserwowała jak rzuca i trafia wszystkimi. Uśmiechnęła się . - Może powinnam poćwiczyć.. - zastanowila się biorąc kolejne pileczki. Jedną prawie trafiła. Westchnęła lekko i spojrzała rozbawiona na Lamba. - A nie mowilam?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
Nie miała żadnej zabawy w tym towarzystwie, więc znowu przeniosła się do sali balowej.

> sala balowa
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1536
avatar
Nathan Lamb
45,44,43,43,41

- Czemu widzisz trening czyni mistrza, teraz jedną trafiłaś - potem sięgnął po piłeczki i trafiał kolejno do kieliszków.
- To nic, widzisz nie trafiasz do kieliszków, za to trafiłaś w moje serce - wyszczerzył się w szczerym uśmiechu.
- Chodźmy dalej - no i poszli, Lamb jeszcze zmierzył wzrokiem Theresę.

ZT x 2 ---> Pinieta
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1857
avatar
Fanny Marchant
- Trafiony zatopiony - stwierdziła wzruszając ramionami. Niestety, za ten piękny rzut Browns nie sypnie groszem dla biednych naukowców. Ciekawe, kiedy zorganizują kolejną wyprawę na pustynię? Wciąż nie mogła uwierzyć w to, że Marchant się tam pchał. Gdyby tylko wiedziała, że stracił wtedy ząb... do końca życia zostałby dla niej Szczerbatym Marchantem.
Patrzyła z satysfakcją, jak Marchant pudłuje. Ha! Oby mu to w pięty poszło.
- No ja słyszałam nieco inne wersje - złapała za kieliszek z alkoholem. W głowie już jej trochę szumiało. No, ale przecież przyszła się tu bawić i być charytatywna, a nie sobie żałować. Zmierzyła wzrokiem Reebentoff ubraną w jakąś firanę. No i co, że potrafiła we wszystkie kieliszki? Właściwie, to było nawet podejrzane, że miała takiego cela. Głupia cipa.
Została przy zabawie jeszcze przez chwilę po tym, jak Marchant poszedł do toalety. Pewnie miał problem z trzymaniem moczu? Albo właśnie, musiał dorzucić brylantynę we włosy. W końcu i ona odeszła gdzieś dalej, żeby zapalić kolejnego papierocha.

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 726
avatar
Clementina Pike
<---- Piniata

Clementina jeszcze tu była. Jeszcze po sali krążyła. Dostrzegając kolejną zabawę i z niej postanowiła skorzystać.
Przystanęła przed kieliszkami ustawionymi w rządku i wzięła do ręki piłeczkę. Pierwszy rzut nie okazał się trafiony (16), ale Clem chciała spróbować jeszcze raz. (17) O lepiej przy drugim, ale to jeszcze nie było to. (16) Trzeci równie słaby, więc Pike nie próbowała dalej.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
/ piniata

4, 7, 2, 4, 9, 5
Wszystkie > 40

Stanęła przy poukładanych na sobie kieliszkach i nawet zaśmiała sie do siebie na myśl, ze za pierwszym razem wszystkie roztrzaskała. Och, to było takie mało subtelne! Tym razem zamierzała pokazac na co ja stać, mimo ze to przecież tylko marna, elitarna zabawa. Na szćzescie obok nie kręcił sie żaden pies pokroju Lamba.
Theresa zażyczy sobie zjeść piłeczek, a gdy juz je otrzymała z gracja i wdziękiem wpakowała wszystkie do odpowiednich kieliszków. Celowała konkretnie, w jej ruchach nie było przypadku. Wiedziała jak celnie władować komuś kulkę miedzy oczy, a co dopiero jesli chodzi o piłeczki i kieliszki... Kiedy skończyła rzucać, lokaj obok niej az klasnął z podziwu. Posłała mu słodki usmiech i spojrzenie rozbawionych zielonych oczu. Zastanawiała sie czy aby nie rzucić raz jeszcze, ale to wszystko było takie proste, ze brak wyzwania zupełnie Reebentoff nie interesował. Wrocila wiec na sale balowa.

>>> sala balowa
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Rzut w kieliszek!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Rzut w puszkę
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]
» RZUT KOSTKĄ

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: * EVENTY * :: BAL CHARYTATYWNY-