IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulica Dwudziesta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Ulica Dwudziesta Trzeciej Strefy biegnie na tyłach fabryki rur i zębatek. Wzdłuż niej zbudowano kamienica z przydziałowymi mieszkaniami dla kierowników zmiany i brygadzistów fabryki.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
W pierwszej chwili nie zorientował się że kobieta mówi do niego, dopiero po jakimś czasie jej słowa doszły do jego mózgu, przetworzyły jej głos na jego nazwisko. A gdy stałą niemal przednim było jasne całkowicie że mówi właśnie do niego.
- Yyy noo ja - rzucił trochę niepewnie i niezbyt zdecydowanie - kolejna kobieta, och przynajmniej nie wpadł na nią i nie rzucał przekleństwami.
- A skąd pani wie że ja to ja? - zapytał zaciekawiony, jeszcze bardziej się prostując, zmierzył kobietę wzrokiem z góry na dół, jakby sobie chciał przypomnieć czy to nie ta z czerwonych latarni, ale nie. To inna, tamta miała większe te no, cycki, tam też zawiesił swój wzrok. Oczywiście że patrzył na kawiarkę.
- Popsuła się? - kiwnął w jej kierunku, znaczy kawiarki nie jej piersi. Bystry z niego chłopak był po prostu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
- Ojciec mi powiedział jak pan wygląda.. - uśmiechnęła się lekko i poprawiła uchwyt na maszynie, bo ta ciążyła coraz bardziej i bardziej. Ale na pewno nie poprosi go o przejęcie kawiarki. Pewnie dlatego, że się wstydzi.
- Tak.. popsuła i zupełnie nie wiem co się stało.. Ojciec poprosił bym tu z nią przyszła i pana znalazła, bo zna sie pan na maszynach. - wyjaśniła jeszcze. Och, niech idą gdzieś gdzie można to żelastwo odstawić, bo jej ręcej zaraz odpadną. Poprawiła znów ją sobie w rękach i uśmiechnęła się do Reda.
- Jest pan w stanie pomóc? Zapłacę oczywiście.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Przytaknął głową po czym przeniósł wzrok z kawiarki na jej twarz. No tak ojciec, znali go w fabryce i często bywał w sklepie z narzędziami. Przez chwilę nie zwracał uwagi na to że zaraz urwą jej się ręce. Dopiero po chwili zreflektował się i wyciągną ku kawiarce ręce.
- Pomogę - rzucił dość szybko - znaczy potrzymam pani... znaczy potrzymam kawiarkę.
Och trochę się zamotał w swoich słowach.
- No znam się na maszynach, może i na tej, mogę spojrzeć, ale muszę zabrać do domu, tutaj... - rozejrzał się po ulicy - ...tutaj jej nawet nie rozbiorę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Z ulgą wręczyła mu kawiarkę i powsrzymała się od rozmasowania obolałych nadgarstków i zmęczonych mięśni.
- Dziękuję bardzo. - tak, bez tego ciężaru było zdecydowanie przyjemniej.
- Ależ oczywiście, rozumiem. - pokiwała głową na jego słowa o zabraniu urządzenia do siebie. - Mam.. mam się po nią zgłosić za jakiś czas? - zapytała, bo nie miała pojęcia czy umie naprawić to na miejscu czy woli dać sobie wiecej czasu..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
Och zrobił dobrze dziewczynie nawet o tym nie wiedząc. Wsadził ją pod pachę, dla niego nie była ciężka.
- Podziękuje pani jak naprawię, nie wiem czy w ogóle jeszcze z niej coś będzie - spojrzał na kawiarkę jednak szybko przeniósł wzrok na dziewczynę. No tak po ostatniej przejażdżce miewał w głowie co innego, nie tylko maszyny. W zasadzie sprzęty ale jednak inne bardziej skomplikowane, takie na których się nie znał chyba nie znał, albo nie pamiętał.
- To znaczy ja bym przyszedł, znaczy przyniósł pani, pani bo ciężka sprawa, znaczy maszyna ciężka, znaczy nie dla mnie dla pani po co ma pani targać przez pół miasta - trochę pokrętnie odpowiedział.
- A ja mam czym - spojrzał na motocykl, no przecież musiał się pochwalić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
No, jak widać chłopak miał talent, bo nawet dotknąć jej nie musiał!
- Mam nadzieję, że to nic dużego i nie trzeba będzie kupować nowej.. - zagryzła wargę na moment. Niby nie był to jakiś okropnie wielki wydatek, ale przeciez lepiej oszczędzać niż wydawać..
- Hm.. a nie mógł by pan.. - widać było, że waha się z pytaniem. - Nie mógł by pan zerknąć na to.. Hm.. teraz? - w sumie to proponowała mu, że pójdzie do niego do domu. Nie chciała by to tak zabrzmiało. - Bo dziadek bez kawy.. no on chyba nie przeżyje dnia. - uśmiechnęła się lekko. Tak, był praktycznie od kawy uzależniony. Jedna na rano, jedna po południu. Musiała być i koniec.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 74
avatar
Joshua Dosett
/ gdzieś z centrum miasta

Spotkanie z wielkim murzynem nie należało do najprzyjemniejszych w życiu Josha. I tak skończyło się dobrze, ponieważ nie musiał podnosić mu żadnego mydła. Pałętał się więc teraz po slumsach- terytorium, do którego należał. Bez żadnego celu, jednak wciąż z pustymi kieszeniami i chęcią łatwego i szybkiego zarobku.
Ulica Dwudziesta zwykle pełna była ludzi. Miał więc większe szanse na to, że zostanie niezauważony. Gdzieś nieopodal zauważył chudą, płaską kobietę, niosąca kawiarkę. Ciekawe, ile coś takiego byłoby warte u Pana Stacha na złomowisku? Z pewnością dostałby za to kilka kredytów. Taką miał przynajmniej nadzieję.
Nadzieja szybko prysła, niczym bańka mydlana, ponieważ obok kobietki pojawił się kawał wielkiego chłopa. Rozważał przez chwilę swoje szanse na powodzenie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
- yyyy, tutaj, właściwie, to mogę, znaczy no nie tutaj ale w domu - no motał się jak byk na rondzie ale co zrobić - too wie pani co...
Spojrzał to na motocykl to na nią, znowu na motocykl.
- Może pojedziemy do mnie... znaczy no spojrzę na kawiarkę... skoro ten pani dziadek, no musi pić aby żyć - kącik ust mu drgnął do góry, taki żarcik, żartowniś z niego. Odstawił kawiarkę na chodnik, podszedł do motocykla, pokręcił coś odkręcił zawór ciśnienia doprowadzający parę, kopną w kopniak kilka razy, aż w końcu maszyna zahuczała.
- To pojedziemy do mnie, proszę mi ją podać - usiadł na motor - mieszkam parę domów z stąd, proszę usiąść z tyłu i... i trzymać się o tu - wskazał na swoje biodra i okolice brzucha. No nie sądził że może dziewczyna się krępować. Nie znał się na tego typu sprawach.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 74
avatar
Joshua Dosett
Próbować wyrwać mu tę kawiarkę? Nie próbować? Bicepsy miał wielkie jak melony. Rzucić się biegiem w ich stronę i próbować szczęścia? Nie próbować, i przejść obojętnie? Młody Dosett zastanawiał się w pocie czoła. W końcu jednak posłuchał rozsądku: nie miał szans z takim wielkim gościem. Pewnie nawet biegał szybciej od niego. Zrezygnowany ruszył więc w dalszą drogę.

z tematu, na targ.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2043
avatar
Naina Webb
Ucieszyła się, że sprawdzi ten sprzęt teraz! W końcu narzekałby ojciec niemożliwie, gdyby nie miał swojej kawy. Pewnie by mu przynosiła zimną i podgrzewała specjalnie, żeby przestał marudzić. Albo obrażony na cały świat chodziłby do jakiejś kawiarni pić "tą ohydną kawę", bo w jego mniemaniu nikt kawy nie potrafił robić oprócz jego samego.
- Ehm.. - trochę spanikowała? Raczej poczuła się okropnie niezręcznie. Policzki zapłoneły różem. Jak to tak? Że ma tam usiąść OKRAKIEM i go objąć? - Może.. może powiedziałby mi pan gdzie pan mieszka, to ja tam podejdę.. a pan już może pojechać..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1172
avatar
Red Ryder
No jak to tak nie chce jechać, i dlaczego jest taka czerwona. No nie chce z nim jechać, i gdyby Red się znał na takim sprzęcie jak kobieta, zapewne by na legła, a tak, nasunął gogle na oczy i coś go tknęła, a może się jednak znał.
- Na pewno...? No dobra to ja jadę a pani przyjdzie do dzielnicy mieszkalnej... - zastanowił się na chwilę - dzielnica mieszkalna, mieszkanie numer... - przerwał na chwilę, podkręcił zaworek w motocyklu ... - ... numer jeden.
Dokończył po czym wzruszył ramionami i mogła oglądać ty6lko chmurę pary i spalin, pojechał w siną dla z jej kawiarką. Ooo.

---> http://miasto.forumpl.net/t160-red-ryder
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
/szpital


Przykuśtykała tu o kulach, bo miała się z kimś spotkać. Mimo, że szła wolniej z powodu skaleczonej stopy, to i tak dotarla na miejsce przed czasem. Obejrzała jeszcze raz budynek z zewnątrz i wewnątrz i czekała przed nim.
Po 10 minutach pojawił się człowiek, z którym miała się spotkać. Porozmawiali, Emily wydawała się usatysfakcjonowana. Wszystko jak widać szło dobrze. Oprócz jej męża. Miała nadzieję, że jej tu nie znajdzie po raz kolejny. Po spotkaniu nie bardzo wiedziałą co ze sobą zrobić a nie chciała jeszcze wracać..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
< zapewne dom

Gdy odprowadził Gretę do domu, sam uznał, ze faktycznie, pójdzie popytać w barze. Jednak do żadnego baru nie zaszedł, a tylko skręcił w s stronę slumsów. Po co? 
By iść się odegrać i w końcu dług spłacić. 
Naciągnął na głowę swoją pilotkę, coby poważniej wyglądać, zarzucił szalik biały, chociaż upał jak diosi; szedł brudnymi ulicami, by zajść do znanej mu meliny i okantować kogoś w kartach.
Minął jakąś kobietę i nie umiał się powstrzymawszy by zębów nie wyszczerzyć, chociaż nastroju to on nie miał.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Znudzona spacerowała po ulicy, bo budynek obejrzała już kilka razy. Na prawdę nie wiedział co ze sobą zrobić. Uśmiechnęła się do przechodzącego mężczyzny w odpowiedzi i rozejrzała się. Coś tu pusto.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 87
avatar
Ryan Crower
// Mieszkanie Rajana.

O tej porze na ulicy nie panował zbyt duży ruch. Ryan zastanawiał się, czy zdąży jeszcze zajrzeć do punktu krawieckiego, czy może lepiej od razu skierować swoje kroki do baru. Miał nadzieję na miły, spokojny i... pijany wieczór.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 391
avatar
Joel Miller
// --> Targ

Joel szedł chwilę ulicą uważnie rozglądając się co jakiś czas. Nie liczył na jakieś atrakcje, nie liczył na to że może trafić się mu okazja dodatkowego zarobku. Miał jedzenie którym ugasi głód, miał pieniądze za które będzie mógł kupić węgiel. I miał wyjątkowe szczęście. Po drugiej stronie ulicy dojrzał Emily Black.
Odstrojona, piękna pani z wyższych sfer. - Zwolnił nieco kroku, zauważając od razu że kobieta porusza się o kulach. - Cycki takie jak na zdjęciu, nawet lepsze. Cóż ty tu robisz gołąbeczku?
Przystanął i oparł się o ścianę, co jakąś chwilę zerkając w jej kierunku. Jako przykrywkę dla swoich obserwacji wykorzystał bułkę z jabłkami. Kęs za kęsem... I im dłużej patrzył, tym bardziej nie wierzył, że wszystko układa mu się jak z płatka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 155
avatar
Lev Coben
Lev wybrał taką ulicę, skąd ojciec na pewno nie usłyszy jego wrzasków.
- Pomocy, ratunku! Moją matkę trzeba zabrać do szpitala! - wołał, biegnąc przez ulicę z nadzieją, że ktoś się zatrzyma i zapyta, co się stało. Wiedział, że przechodnie mogą go zupełnie zignorować, bo przecież jest tylko dzieckiem z wybujałą wyobraźnią. Mimo to będzie próbował do skutku. Ktoś musi się zatrzymać, bo jeśli nie... to co wtedy?
Lev otarł ręką łzy i jeszcze raz zawołał o pomoc.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Nie miała pojęcia, że ktoś ją obserwuje. Nie wpadłaby na to, bo nie pomyślała o tym, że mąż może chcieć ją szpiegować. Co innego złoszczenie się na nią a co innego płacenie komuś, by za nią chodził po slumsach i donosił mu o tym, co robiła. Już chciała się zbierać, pokuśtykać powoli do domu, w końcu trochę jej to zajmie, spacerek jej się przyda. Ale na ulicę wybiegł chłopiec, Emily stwierdziła że może mieć.. 11 lat? Coś koło tego. Podeszła do niego tak szybko jak mogła, męcząc się z kulami.
- Co się stało? - obejrzała się po chwili, czy ktoś zamierza pomóc, czy panuje tu taka znieczulica, że nikt nic nie zrobi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
Już chciał podejść do kobiety, och zaoferować pomoc, poczarować i może nieco sobie samemu humor poprawić, gdy tu nagle jakieś dziecko zaczęło krzyczeć i płakać. Gdy nieznajoma poszła w jego stronę, sam Hans poleciał do chłopczyka - no bo trzeba pokazać, ze jest się bohaterem, no i  w sumie to nie było powodu żeby smarkaczowi nie pomóc.
- Masz, nochal wytrzyj i gadaj! - podał chłopakowi jakaś szarą chusteczkę i przycupnął przy dzieciaku.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 87
avatar
Ryan Crower
Ciszę i spokój wieczornej przechadzki przerwał dziecięcy krzyk. Ryan miał zamiar zignorować te odgłosy, ale widząc na drugim końcu ulicy małego chłopca - nie mógł przejść bezczynnie.
Naprawdę? Znowu? Przypomniał sobie niedawną sytuację na targu, przez którą nabawił się kilku siniaków.
Twoja nadgorliwość cię kiedyś zabije...

Przyspieszył kroku, w tą samą stronę kierowali się także inni przechodnie - wyróżniająca się strojem kobieta i młody mężczyzna. Otoczyli oni chłopca opieką, więc Ryan przystanął tylko obok, czekając na relację chłopca.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 155
avatar
Lev Coben
- Ojciec pobił matkę. Zemdlała. Wszędzie krew. Trzeba ją zabrać - wydusił z siebie z wielkim trudem, bo co chwilę musiał się powstrzymywać od płaczu. Przytłaczała go beznadzieja sytuacji: sam nie wyniesie kobiety z domu, a kiedy ojciec stanie mu na drodze, Lev prędzej sam straci przytomność niż go pokona.
Wziął chustkę od mężczyzny i wytarł nos. Patrzył na życzliwych ludźmi swoimi wielkimi, smutnymi oczami. Obawiał się, że zaraz się rozejdą. Kto z własnej woli mieszałby się w coś takiego?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 3578
avatar
Emily Black
Zmarszczyła brwi słuchając tego. Jakże teraz żałowała, że nie jest taką Wiktorią. Ta na pewno wiedziałaby co robić! Szkoda, że kobiety tu nie było.. Obejrzała się na Hansa z nadzieją, że jej pomoże. W końcu nie poradzi sobie sama, ani z przeniesieniem rannej do szpitala ani z ojcem Lev'a.
- Pomoże pan? Możemy tam pójśc i zobaczyć co da się zrobić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 206
avatar
Hans Andersen
- Możemy? - Zapytał zdziwiony i spojrzał po kobiecie. - Pani tu niech lepiej zostanie i przypilnuje dzieciaka!
No chyba nie miała zamiaru iść do mieszkania, gdzie margines zabijał drugi margines?
Wyprostował się i poprawił pas przy spodniach, po czym nasunął mocniej na głowę swoją pilotkę.
- O, kolega ze mną pójdzie! - Wskazał na mężczyznę stojącego obok. - Mów mały, gdzie mieszkasz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 87
avatar
Ryan Crower
Westchnął ciężko, słysząc słowa Hansa, w takiej sytuacji z pewnością nie mógł się wycofać.
- Tak... To będzie chyba najlepsze wyjście.
Zwrócił się w stronę dzieciaka.
- Ojciec jest jeszcze w domu?
Rozejrzał się po zebranych. Według relacji chłopca, była to wyjątkowo nieciekawa sytuacja. Nie należało narażać ani dziecka, ani kobiety na ewentualne 'nieprzyjemności'.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 155
avatar
Lev Coben
- Tak, ciągle tam jest. Położył się, ale jak wstanie, może skrzywdzić jeszcze moją siostrę.  Została z matką. Mieszkam na ulicy dwudziestej pierwszej, na parterze kamienicy osiem, mieszkanie dwa - wyjaśnił.
Nadal nie umiał czytać liczb, ale adresu już dawno nauczył się na pamięć. Pamiętał, że nie miał najmniejszej ochoty na tę naukę, bo do czego było mu to potrzebne, ale matka nie dała za wygraną i stała nad nim tak długo, aż wszystkiego po niej nie powtórzył.
Na to wspomnienie Lev poczuł ucisk w gardle. Jego biedna, kochana mama...
- Mogę zaprowadzić - dodał ponaglającym tonem. Jeśli chcieli coś zdziałać, musieli zacząć natychmiast. Liczyła się każda chwila.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Ulica Dwudziesta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next
 Similar topics
-
» Ulica Dwudziesta
» Ulica
» Ulica przy barze
» Ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Slumsy-