IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 "Różowa Koronka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11 ... 19  Next
Admin
Liczba postów : 4129
avatar
Admin
First topic message reminder :


Różowe Koronki stały tu przed wojną, w trakcie i po wojnie. Nie wiedzieć czemu nie zostały zniszczone ani przez czas ani przez wojnę. Budynek z parterem i piętrem. Front budynku schludny z solidnymi drzwiami wejściowymi nad którymi widnieje balkon ze zdobioną balustradą oraz po dwa okna zarówno na parterze jak i na pietrze, skrzętnie zasłonięte ciemnymi zasłonami. Przechodzień nie może zajrzeć do środka. Budynek jest oddzielony niewielkim metalowym płotkiem. Dopiero wchodząc do środka przez drzwi, za którymi stoi Dulli, mężczyzna który pilnuje tu porządku, można dostrzec niewielki salon, gdzie dominuje czerwień, róż i czerń i tapicerowane meble z koronkowymi narzutami. To tutaj panie do towarzystwa witają swoich gości, by po chwili zaprowadzić ich wąskimi schodami na piętro, gdzie znajdują się cztery pokoje i łazienka. Pokoje są urządzone w tym samym stylu co dolna część lokalu. Na dole w głębi znajdują się jeszcze dwa pomieszczenia: pokój właścicielki Laury Levini z niewielkim aneksem kuchennym i naprzeciwko niego pokój Dullia, który tu mieszka.


Obecnie pracują tu trzy dziewczyny:

Evelin - dwudziestoletnia szczupła brunetka, o dużych oczach i ponętnych ustach. Dla tych którzy lubili fantazje była idealną partnerką.
Becky - nieco starsza dziewczyna, bardziej zmysłowa, okrąglejszych kształtach i falujących blond włosach.
Suzi - czekoladka z czarnymi włosami jak mechaniczne sprężynki, o ciemnobrązowych oczach i wydętych usteczkach które potrafią nie jedno.

Podstawowa cena za seks to 5 Kredytów. Wszelkie udziwnienia są dodatkowo płatne. Ewentualne napiwki zależą od dobrej woli klienta.

Może się skusisz i zajrzysz!


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pon Mar 10, 2014 4:22 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
- Wieczór?! - powtórzyła z lekką zadumą. No dobrze że nie powiedziała tydzień. Mimowolnie podążyła wzrokiem do tych muzycznych, wilgotnych ust, miała świadomość że potrafią wiele, w końcu ją zatrudniała, musiał wiedzieć co Ciasteczko potrafi.
- Umówiłaś się z kimś? - kolejne pytanie, również zasugerowało chęć uzyskania wyczerpującej odpowiedzi. Oczywiście że była zazdrosna i oczywiste jest, że się do tego nie przyzna, prędzej by potraktowała ją służbowo niż miała by ukazać swoja zazdrość.
- Dobrze... - rzuciła w końcu po dłuższej chwili milczenia, miała tylko nadzieję, że mała się nie zakochała w jakimś gołodupcu bez pieniędzy co to myśli, że jest księciem na żelaznym rumaku, z żelazną protezą miedzy nogami, z protezą na parę w dodatku, w końcu słyszy się o tych wybuchach i urwaniach członków, różnych członków.
- Tylko obiecaj mi coś, bądź rozważna i uważaj na siebie - spojrzała na nią uśmiechając się czule w jej kierunku. Przysunęła się do niej po czym dłonią zaczesała dla Minnie włosy za ucho.
- Smutno by mi było - dodała z lekkim żalem w głosie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Musiała powstrzymać się, aby z nerwów nie przełknąć śliny, bo to by zdradziło, że faktycznie coś kombinuje. W sumie sama nie wiedziała czemu boi się powiedzieć Laurze prawdy, może akurat by zrozumiała, że chce mieć kogoś kto ją rozumie, kto może nie jest najweselszym człowiekiem na świecie, ale przy nim chociaż można swobodnie pomilczeć. Pewnie na jakiś sposób Minnie kochała Eberarda, ale na pewno nie miłością romantyczną. Był dla niej dziwną wersją przyjaciela.
-Nie, po prostu... Wiesz, że lubię malować... A ostatnio rzadko mam okazję to robić. Obiecuję, że namaluję coś specjalnie dla ciebie.-powiedziała mistrzyni słodkości, uśmiechając się urokliwie, trochę jak karcone dziecko do mamy.
-Przecież uważam.-mruknęła, udając lekkie poirytowanie, które jednak zaraz zniknęło, gdy Laura zaczesała jej włosy za ucho. Popatrzyła się swojej szefowej w oczy, zastanawiając się czy gdyby faktycznie próbowała kiedyś uciec to czy tej kobiecie pękłoby serce. Czy może traktuje ją jak resztę dziewczyn?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Pani Leviani zapewne wolała by usłyszeć prawdę. Sama jednak była świadoma tego że świat zbudowany jest na kłamstwie, kombinowaniu i wbijaniu noży w plecy. Nie miała złudzeń co do tego że świat może być lepszy. Nasłuchała się przez całe swoje życie tylu kłamstw, wie więcej niż nie jeden cinkciarz ze slamsów i zna sekrety których nie znają, żony matki a nawet kochanki. Dlatego też nawet gdy nie słyszała prawdy od swojej Minnie nie robiła z tego afery. Starała się być lojalna wobec swoich dziewczyn i Dullia, ale wiadomo ich zawód to stąpanie po naprawdę cienkiej linie. Była inna niż Enzo, poprzedni właściciel. Potrafiła zadbać o swoje pracownice. Rozumiała je była też kobietą (hahaha). Ale były tylko dziwkami prawda.
- Dla mnie, naprawdę? - uśmiechnęła się w jej kierunku z wdzięcznością.  Och gdyby Minnie nie była zmęczona, zapewne wzięła by ją za rękę i po prowadziła do swojego pokoju.
Nie chciała pytać kto to, kim on jest, bo Laura się domyślała już że chodzi o mężczyznę, bo skąd te malowanie jej nagle przyszło, w tym momencie nie wpadła na to o kogo chodzi, ale tylko w tym, zapewne za chwilę wpadnie. Ale to za chwilę.
- No nie dąsaj się już nie dąsaj - rzuciła do niej z uśmiechem. Sięgnęła dłonią jej podbródka unosząc delikatnie jej głowę do góry, końcem kciuka wytarła jej wilgotne od alkoholu usta.
- Pamiętaj, gdybyś coś potrzebowała, lub miała jakiś problem, po prostu przyjdź do mnie i mi powiedz.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Przecież Minnie wcale się z tym nie kryła, że lubiła malować. Może nie robiła tego tak często jakby chciała, ale z reguły napiwki odkładała i kupowała sobie jakieś najtańsze farbki i płótno. Los nie pożałował jej talentu i pewnie gdyby była bardziej obrotna to mogłaby zarabiać właśnie na malowaniu. Jednak nie miała żadnych kontaktów, prócz Eberarda, który zapewne nie byłby skory do wypromowania jej. Bądźmy szczerzy - kto chciałby obraz namalowany przez dziwkę? Może tylko ci, którzy mają właśnie jakąś taką chorą fantazję. Żaden szanujący się obywatel, który oprowadzałby gości po swoim domu nie powiedziałby, że ten piękny obraz jest autorstwa Minnie z Różowej Koronki.
-Tak... Zrobię ci niespodziankę.-uśmiechnęła się lekko, nie mając pojęcia co mogłaby namalować Laurze. Jej szefowa zdawała się być na tyle tajemniczą osobą, że Ciasteczko nie bardzo wiedziała co Leviani lubi, czego nie... Pomijając oczywiście sprawy łóżkowe.
Delikatnie rozchyliła usteczka, gdy Laura przesunęła po nich palcem. Spojrzała się prosto w jej oczy, może nawet gdzieś tam przez chwilę zamajaczyło się pożądanie, ale szybko znikło.
-Wiem.. Jakby działo się coś złego to dowiedziałabyś się o tym pierwsza.-powiedziała cicho, po czym przysunęła się w stronę kobiety. Usiadła tuż obok i położyła jej głowę na ramieniu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
Mogła by malować pod pseudonimem, Laura na pewno by mogła co niektórym klientom szepnąć że zna świetnego malarza, a gdy takowy obraz znalazł by się na ścianie jednego z prezesów zamówienia posypały by się na pewno, i kto by się chwalił że malowała to pani do towarzystwa, przecież nikt by nie wiedział.
- Dziękuję - szepnęła a potem oparła swoją głowę o głowę Minnie.
- Dobrze w takim razie trochę mniej się martwię - uśmiechnęła się kącikiem ust, po chwili jednak wyprostowała się sięgnęła po swoją szklankę upijając kolejny łyk. Pocałowała Minnie w policzek po czym wstała z kanapy ruszając w stronę korytarza.
- Mam jeszcze trochę spraw... - rzuciła dość służbowym tonem - ... aha i nie wracaj zbyt późno.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
To nie ta sama radość, gdy maluje się pod pseudonimem, a nie pod swoim nazwiskiem. Chyba Minnie by to nie odpowiadało.
Przez moment siedziała oparta o Laurę, uśmiechając się lekko, pewnie nawet tego nieświadoma. To nie tak, że nie lubiła Laury, w końcu to dzięki niej nie zdechła z głodu w rynsztoku, a taka praca była uczciwą umową za uratowanie życia. Czasami jednak żałowała, że nie wpadła na kogoś innego.
Podniosła wzrok, gdy jej szefowa wstała.
-Dobrze... Miłego dnia.-uśmiechnęła się do niej słodko. Po chwili jednak wstała, stwierdzając, że musi jej podziękować i sprawdzić, żeby nie była później zła, że dała jej wychodne. Pochyliła się więc w stronę kobiety i krótko pocałowała ją w usta. Potem uśmiechnęła się i ruszyła na górę, żeby przebrać się w coś normalnego.
Pewnie minęło parę minut zanim doprowadziła się do zwyczajnego wyglądu i wyszła z burdelu, żegnając się z Dulliem.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
---> uliczka dwudziesta

- Dullio, Dullio no gdzie się podziewasz - rzuciła na wejściu pełna entuzjazmu, bądź co bądź była zadowolona ze spotkania, mimo że Beth nie dała namówić się na sukienkę. Dullio zbiegł ze schodów, nie był jakimś przydupasem, miał swoje zdanie i potrafił je dość jasno wypowiedzieć, nie bał się Laury, mówił to co myślał.
- Jak interesy? - rzuciła w jego kierunku
- Minnie gdzieś się szlaja, Evelin ma gorączkę oby nie jakiś syf, a Becky... - nie skończył bo sama Becky właśnie zeszła zaraz za nim, ona i Dullio nie przepadali za sobą.
- Co Becky, co Becky - a Becky wystawiał mu język po czym usiadła na kanapie - może ty za mnie dzisiaj porobisz? Był dzisiaj uroczy tłusty, spocony, grubas i bez różnicy mu było w którą dziurkę.
- Zamknij się, samaś grubas! - wycedził przez zęby Dullio - zabierz ją gdzieś zamknij, nie wiem w piwnicy.
- Jak dzieci słowo daje - rzuciła wywracając przy tym teatralnie oczy - dużo klientów Becky, chcesz odpocząć?
Co jak co ale Laura dbałą o swoje dziewczyny, o Dullia też ale ten umiał zadbać sam o siebie.
- No już nie dąsaj się Dullio - pogłaskała mężczyznę po głowie tej dużej po czym usiadła koło Becky. Oparła głowę o oparcie po czym wyciągnęła nogi na niewielki stolik.
- Eh - westchnęła rozmarzona - spotkałam dzisiaj przeuroczą dziewczynę - zamknęła na chwilę oczy siedziała tak przez chwilę, jednak zaraz się zerwała.
- Chodź Dullio musimy popracować - ohoho.
Zniknęli za drzwiami jej pokoju, nie nie uprawiali seksu jak rolnik pola, nikt nikogo nie orał. Laura nie była głupia, może czasami udawała głupią, niewyżytą burdelmamę, była dość inteligentna. Dullio gdy tylko drzwi się zamknęły, odsunął od ściany dość sporą komodę za którą znajdował się sejf. W nim natomiast trochę pieniędzy, ale nie tylko, księgi rachunkowe od początku istnienia koronki, trochę zdjęć, mniej ważne teczki oraz księga gości, tak, tak, księga gości. Numer do Sejfu znała tylko Laura, klucz do jej pokoju miała tylko ona, a Dullio mógł przebywać tu tylko w jej obecności. Ufali sobie nawzajem, jedyna osoba której Laura ufała był Dullio, ale taki układ mu odpowiadał. On siedziałtu niemal cały dzień, to on wiedział kto wchodził i kto wychodził, to on zdawał raporty Laurze, która skrzętnie zapisywała, daty, godziny, sumy i nazwiska w księdze gości. O jej istnieniu wiedziały trzy osoby z czego jedna nie żyła, Enzo miał dobry pomysł z tą księgą. Gdy nazwiska były wpisane księga gości wracała do sejfu, a komoda na swoje miejsce. Rachunkowość ważna rzecz prawda.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
< dom

Przyjęcie Danfortha było jedną, wielką klapą. Jasperowi do dziś nie przeszła obraza majestatu i jeszcze przez kilka następnych dni zapewne będzie zadzierać nosa. Spokoju nie dawała mu jednak jedna myśl. A raczej osoba. Duże, szare oczy i ciemno różowe usteczka. Ręczny przejazd mu nie wystarczył, więc zapłakał wiedząc, co musi zrobić. Trzeba było pogodzić się z wydatkiem. Wpakował do portmonetki określona sumę pieniędzy i wyszedł z domu. Ani myślał o przepłacaniu za przejazd powozem do Drugiej Strefy. Ubrany odpowiednio do okoliczności i części miasta do jakiej się udał, skręcił prosto do "Różowej Koronki".
- Najsłodszą - poprosił od razu. Szybko skierowano go w odpowiednie miejsce.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Minnie leżała u siebie w pokoju, odpoczywając po ostatnim kliencie. Nie chciało jej się kręcić na dole. Siedziała tam Evelin, starczy. Ona była starsza i miał bardziej gadane niż Minnie. Ta miała na sobie swój słodki, różowy gorset i pończoszki na pasku. Na tyłku miała cienką, tiulową spódniczkę, oczywiście króciutką. Też nie chciała leżeć dupą na wierzchu, a to przynajmniej trochę panów kręciło. Słysząc, że ktoś zbliżył siędo drzwi i zapewne zapukał podniosła się, siadając na brzegu łózka i odezwała się.
-Proszę.-zza drzwi dobiegł słodki głosik.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Niestety, Jasper nie życzył sobie starszej panny. Przyszedł tu z konkretnym zamysłem i nic innego go nie interesowało.
- No, no, no- uśmiechnął się, widząc Minnie. Rzeczywiście, skierowano go do wyjątkowo słodziutkiej panieneczki. Ciekawe, ile miała lat? Ach, żeby Starlinga to naprawdę obchodziło. Zdjął marynarkę i rzucił ją na oparcie najbliższego krzesła.- Jak na ciebie wołają? - odpiął guziki mankietów i zaczął podwijać rękawy. Trochę się brzydził tutejszej pościeli. Kto wie, co w nią wsiąkało?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
-Minnie.
Popatrzyła się na mężczyznę, słodko się uśmiechając. Przystojny facet, chociaż coś. Ciasteczko była załamana, gdy przychodzili do niej faceci z brzuchem i cyckami wiekszymi od niej, pocący się jak wielkie wieprze. Wtedy wybraża sobie, że jest z kimś zupełnie innym.
W końcu większość mężczyzn wolała ją, słodziutką panienkę, wyglądającą na młodszą niż w rzeczywistości. Mała Lolitka.
-A Ty jak masz na imię?-spytała, zagarniając jedną ręką włosy, by opadły na plecy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Kiedy skończył podwijać rękawy, zbliżył się do dziewczyny.
- Minnie. Eenie meenie miney moe... pasuje ci- stwierdził bez ogródek. Pogładził ją po głowie i chwycił lekko za podbródek, by lepiej obejrzeć sobie jej buźkę. Usteczka same układały się w dziobek. No, proszę. - Jerome- skłamał. No przecież nie zdradzi byle dziwce swojego imienia. Pochylił się i nawinął na palec kosmyk jej jasnych włosów. Miała taki sam kolor, jak ta niewinna panieneczka w Claudette. I bardzo dobrze. Wolną ręką zaczął rozpinać pasek a następnie guzik i zamek spodni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Cały czas jej usta układały się w lekki uśmiech, gdy obserwowała poczynania mężczyzny. Miała wrażenie, że jakoś specjalnie się nie narobi, że mężczyzna będzie raczej delikatny. Chociaż kto wie co siedzi w głowie takiego faceta, normalny chłop czasami ma nienormalne fantazje.
Wyciągneła ręce, by dokończyć to co on zaczął, mianowicie rozpinanie spodni. Po co Jerome ma się męczyć jedną ręką, kiedy zmyślne, kobiece dłonie zrobią to szybciej. Pociągnęła za materiał, by spodnie się zsunęły, ukazując bieliznę mężczyzny i coś co tam się budziło powoli do życia. Nie czekając na zaproszenie przesunęła dłonią po wypułkości, by po chwili wsunąć dłoń pod materiał, patrząc się prosto w oczy swojego przystonego klienta z łobuzerskim uśmieszkiem małego chochlika.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
- Bardzo dobrze- uśmiechnął się, kiedy zaczęła przejmować inicjatywę. Przeczesał palcami jej włosy i wyprostował się dając Minnie do zrozumienia, że ma się zabrać do roboty. Przecież nie będzie czekał wiecznie, prawda? I oby nie próbowała go pocałować. Kto wie, co i w jakich ilościach miała przed chwilą w ustach?
Żeby szybciej poszło, pomyślał o nieskończonej mamonie, w której mógłby się pławić dodatkowo w tej chwili. Rama łóżka mogłaby być wykonana ze srebra, a pościel wyszywana złotymi nićmi. Po podłodze mogłyby się plątać ogromne ilości monet i banknotów. Myśl o pracy Minnie w takich warunkach od razu podziałała.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
No dobrze, ręczne robótki nie trwały długo, bo usta Minnie zajęły się przyjemną dla Jerome'a rzeczą. Sama przymknęła ślepka, myśląc najpewniej o tym co musi kupić, aniżeli skupiając się na wykonywanej czynności, która była dla niej już jakąś taką rutyną, iż nie odczuwała już żadnego wstydu, nie czerwieniła się. Była świadoma, że robi to dobrze - lata nauki, hehe.
I Minnie pewnie by się nie obraziła, gdyby pracowała w pięknym pokoju, eleganckim łóżku, obsypana klejnotami. Chociaż czy wtedy potrzebowałaby dawać dupy?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
W którymś momencie Jasper uznał, że mu wystarczy i bezpardonowo odepchnął Minnie od siebie. Czas na konkrety. Pomyślał o słodkiej Metis i odwrócił dziewczynę tyłem do siebie. Popchnął ją dodatkowo, żeby zmieściła się klęcząc na łóżku i podwinął kawałek materiału służący za spódniczkę do góry. Po cholerę te majtki?, przeszło mu przez myśl. Przecież trzeba je było co chwilę zdejmować. Bez słowa zsunął je Minnie do polowy ud- tyle mu wystarczyło. Czas to pieniądz, prawda? Klepnął ją w tyłek i rozsunął nieco pośladki. Pomagając sobie nieco ręką wszedł w nią analnie wcale nie będąc tak delikatnym, jak to się dziewczynie z początku wydawało. Niestety, nie miał ze sobą masła. Trzymając mocno jej boki poruszał biodrami w swoim rytmie głowę zaprzątając sobie słodka buźką Lolitki z Claudette.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Minnie odsunęła się do tyłu, po czym ustawiła tak jak chciał. W końcu klient nasz pan! W momencie, kiedy zorientowała się co ma zamiar zrobić było już za późno na jakiekolwiek protesty i prośby, że może jakieś nawilżenie. Jakiekolwiek, cholera.
Z garła dziewczyny wydobył się jęk, chociaż teraz raczej z bólu, aniżeli przyjemności. Jak już wcześniej napisałam.. Klient nasz pan i Minnie niestety nie miała nic do gadania. Seks jak seks. Dupa będzie tylko boleć i będzie musiała prosić Laurę o masażyk!
Zaparła się rękoma o pościel, dłonie zwijając w piąstki i zaciskając je na materiale. Jak to łatwo można pomylić się odnośnie człowieka..
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Starlinga raczej małoby obchodziły jej protesty. Płacił za to, to miał, prawda? Na pewno nie był pierwszy, na pewno nie był ostatni. Szarpnął nią kilka razy wyobrażając sobie na miejscu Minnie uroczą Metis. Kilka minut później skończył z artystycznym westchnięciem i poklepał dziewczynę po plecach. Skończył i zaczął się oporządzać, zadowolony z siebie niczym kwiatek rozkwitający o poranku. Wygrzebał z kieszeni spodni sześć kredytów i rzucił je na łóżko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Biedna, biedna Minnie i jej słodka dupcia. Miała w tym momencie ochotę pójść do Laury i powiedzieć, żeby mogła już iść do domku. Burdelmama jednak na pewno się nie zgodzi, w końcu Minnie była jej kurką znoszącą złote jajka.
Dziewczyna szybko chwyciła pieniążnki, chowając je w dłoni. Dobrze, że zapłacił! I jeszcze napiwek dostała, hohoho!
Aż nie wiedziała co powiedzieć. A zresztą.. Za gadanie pieniędzy nie dostawała!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
Nie tylko znoszącą, ale i wysiadującą jajka.
Jasper Odwinął z zadowoleniem rękawy i zapiął mankiety. Popatrzył przez chwilę na zbolałą minę Minnie i nie przejął się tym specjalnie.
- No już, już... tylko nie becz. Taką masz pracę, że masz wypinać dupsko bez krzywienia się- podszedł do niej i poklepał dziewczynę po głowie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Minnie wywróciła oczami.
-A czy ja narzekam?-mruknęła, wstając tuż po tym jak poklepał ją po głowie. A co ona, małe dziecko, żeby głaskać ją po głowce?
-Tylko następnym razem ostrzegaj.-uśmiechnęła się, odkładając na bok fochy, bo przecież musi cały czas szczerzyć się do klientów.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 343
avatar
Jasper Crowley-Starling
- Ostrzec, to mogę przed trzęsieniem ziemi- stwierdził. Oczywiście, że nawet o tym by nie wspomniał. Nie za darmo. Zerknął w lusterko, które wisiało na ścianie i uśmiechnął się do siebie próżniacko. Wiedział, że gdy tylko przekroczy próg na zewnątrz, poczuje w sercu niewyobrażalną pustkę po stracie sześciu kredytów i nie poprawi mu humoru nawet wspomnienie wydupczenia Minnie. Wziął głęboki oddech i udał się do wyjścia by przez całą resztę dnia odmawiać w domu gorzkie żale.

zt > dom
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
Minnie już nic nie powiedziała, tylko popatrzyła na odbicie mężczyzny w lustrze. Drań. Ale za to przystojny. Dobrze to, czy źle? No i miała kredyt dla siebie. Może kupi jakieś drożdżówki i pójdzie wyżulić od Kinkada trochę bimbru? To nie jest taka głupia myśl.
Dziewczyna pracowała przez resztę dnia, chociaż całe szczęście nie było już żadnych klientów, którzy chcieliby jej pakować swoje interesy w tyłek. Bo by była głęboka jak rów Mariański.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 690
avatar
Michelle Dickens-Pie
apartament Eberarda --->

Minnie była już przebrana i umalowana. Różowa sukienka, białe pończochy, srebrne szpilki. Włosy ułożone w zgrabne loczki. Słodki aniołek Różowej Koronki.
Siedziała w kącie, na swoim fotelu i zastanawiała się nad tym, czy po całym dniu pracy będzie jej się jeszcze chciało pić u Eberarda. Pewnie i tak poszłaby do baru, więc czemu nie pić z kimś znajomym, troszkę ważnym i w dodatku w jego cudnym apartamencie?
Westchnęła, przekręcając się tak, że nóżki zwisały jej po boku z podramiennika fotela
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 330
avatar
Laura Leviani
---> z pokoju

Zeszła po schodach na dół a w drzwiach pojawił się nie kto inny jak sama Minnie. Laura nie miała najlepszego humoru. Stanęła opierając się o blat przy recepcji. Chwilę obserwowała Minnie po czym wypuściła z płuc wielką chmurę dymu.
- Miło że jesteś - rzuciła dość sucho do dziewczyny. Pozostałe dwie panny już się ulotniły, chyba wiedziały o co chodzi. Wkurwienie spokojniej Laury dało sie wyczuć na kilometr.
- Gdzie byłaś? - dodała, zaciągając się ponownie z papierosa.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
"Różowa Koronka"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 19Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11 ... 19  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Druga strefa-