IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ukryta strzelnica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry

Gdzieś pomiędzy opuszczonymi, zrujnowanymi budynkami ktoś postanowił po cichu urządzić niewielką strzelnicę. Miejsce wydaje się ustronne, rzadko odwiedzane przez kogokolwiek. Być może mało kto o nim wie? W końcu posiadanie broni jest nielegalne. Przy zniszczonej, ceglanej ścianie ustawiona jest kładeczka, na której można poustawiać butelki. Na murze namalowana została dodatkowo dwukolorowa, okrągła tarcza.

najmniejsza odległość:
celność + 2K6 > 15

średnia odległość:
celność + 2K6 > 25

duża odległość:
celność + 2K6 >  35

największa odległość:
celność + 2K6 > 50


Postacie mające ponad 40 punktów celności, doliczają przy największej odległości do progu +10.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 105
avatar
Solara "Sol" Sandwalker
/ start

Cały czas pałętała się po obrzeżach samotnie. Już chyba nawet dała sobie spokój z próbami znalezienia sióstr. Rana po postrzeleniu się zagoiła, choć Solarę wiele kosztowało, by wyciągnąć kulę. Pieprzona Arabella, nigdy jej nie było, kiedy była potrzebna!
Stała teraz sama, zupełnie jak palec przed kładeczką, na której poustawiane miała stare, zardzewiałe puszki i kilka butelek. Ustawiła się w średniej odległości i zaczęła strzelać.

15 + 5 < 25
Pierwszy strzał spudłowała. Może była zbyt pijana?
15 + 4 < 25
Z drugim było podobnie, aż przeklęła głośno i wyjątkowo obelżywie.
15 + 8 < 25
Nie szło jej zupełnie. Zamachała rękami poirytowana.
15 + 8 < 25
Ostatni strzał też był do niczego. Ale nie zamierzała podchodzić bliżej!

- Co za gówno! - wrzasnęła niezadowolona. Zachwiała się lekko na nogach, ale utrzymała równowagę. Podniosła z ziemi butelkę z bimbrem, którą miała ze sobą i ruszyła w dalszą drogę. Musiała znaleźć gdzieś miejsce na nocleg.

zt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
/początek

Sylvia dopiero ostatnio dowiedziała się o tym miejscu. Stwierdziła, że musi zobaczyć je na własne oczy, choć nie miała broni. Trochę ją to bolało i uznała, że na dniach musi wybrać się na targ do Babci. Może załatwi jej coś ciekawego.
Za to teraz uznała, że musi pobiegać. Ot, tak dla podtrzymania kondycji. Więc powoli sobie truchtała, mając na sobie materiałowe spodnie, co by było wygodniej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
<< mieszkanie Draxa Crowa

Kopsnął się za miast taksówką, bo go było na to stać. Kto bogatemu zabroni? Gdyby wybrał się do kasyna, byłby pewnie jeszcze bogatszy. Rozwaliłby automaty jak Marchantowa, która wygraną na pewno przekazała na biedne dzieci.

Lubił czasem tutaj chodzić. To nie tak, że lubił przypominać sobie mroczne i krwawe czasy wojny, o czym poniszczone budynki przypominały przy każdej chwili. Nie. Widząc to myślał też o tym, że to wszystko się już skończyło. Nawet, jeśli wciąż budził się czasem w środku nocy zalany zimnym potem. Mógłby pójść z tym do Patricka, ale Crow miał to do siebie, że nie lubił się nikomu zwierzać. Kluczył między tymi uliczkami, aż w końcu zabrnął w niekoniecznie znane sobie tereny. Kładka, tarcza... najwyraźniej spotykali się tu posiadacze nielegalnej broni!
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia docisnęła sobie dzisiaj i robiła już któreś okrążenie, czoło miała mokre, kiedy... och. Ujrzała swojego ulubionego glinę. Zwolniła do truchtu, a potem do marszu. Błagała w myślach los, żeby Tony czasem tu gdzieś nie zawędrował.
-Crow.-odezwała się głośniej, co by zwrócił na nią uwagę. Kiedy podeszła bliżej ukuła go paluchem w bok.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Nie spodziewał się., że ktoś tu może być. Dlatego aż się wzdrygnął, kiedy usłyszał swoje nazwisko. Zobaczył jednak, że to tylko Valmount. No tak, miała tu z Trzeciej Strefy bliżej niż on.
- Silvi- biegała tu? Była spocona jak świnia.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Nie przesadzaj, że jak świnia! Jak można w ogóle Valmount nazywać świnią... Uśmiechnęła się słysząc to zdrobnienie, którym tylko Raven do niej mówił.
-Co ty tu robisz? Śledztwo?-spytała, rozpuszczając sobie włosy, by po chwili związać je sobie znowu w kitkę. Miała nadzieję, że nie węszy za Aaronem, bo to by było już dziwne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Można.
- Nie... chwila na oddech. Czasem... lubię tu pobłądzić - wsadził ręce w kieszenie i wzruszył ramionami.- Nie boisz się tu pałętać?
Tak, Crow miał wciąż Valmount za niewinną, dziewiczą kelnerkę z Morgana. Która była trochę gertrudowo spocono kumplowska, ale mimo wszystko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia położyła sobie dłonie na biodrach.
-Ravenku, jestem dużą dziewczynką. I umiem się bić, wychowałam się w slumsach. Nikt mi nie podskoczy.
Wyszczerzyła się jak durna. Ale przecież to Valmount! Jak tak na niego patrzyła to stwierdziła, że strasznie się za nim stęskniła. Chyba od tego zamartwiania się, czy Walker nie sprzeda mu kiedyś kulki w plecy. Jakby nie była tak spocona to by go pewnie przytuliła, no ale... no.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
W milczeniu się jej przyglądał. Kilka przepoconych kosmyków włosów przylgnęło do jej czoła. Miał ochotę je odgarnąć, ale tego nie zrobił.
- Ja wiem, że pracujesz w Morganie, ale... - pokręcił głową. Jakoś nie chciało mu się wierzyć, że mogłaby komuś dać w pysk. Tak porządnie. Przypomniał sobie, jak Aaron przerzucił go sobie przez plecy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Zmrużyła oczy. Fakt, on uważał ją za nieszkodliwą barmankę, która była milutka i w życiu nikogo by nie uderzyła. To nic, że miesiąc temu wylądowała w pierdlu, a w tym tygodniu skopała razem z Faith i Walkerem jakiegoś dużego misia.
-Co? Nie wierzysz mi? Chcesz się zmierzyć?-podniosła ręce jak do gardy, dłonie zamykając w pięści.-Czy się boisz?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
- Proszę bardzo - uśmiechnął się do niej i... wyciągnął rękę, by pstryknąć ją w nos.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Otworzyła usta ze zdumienia.
-No wiesz...-mruknęła i uśmiechnęła się jakoś tak złośliwie. Po chwili... zaczęła go łaskotać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Raven był sztywniakiem i nudziarzem, a tacy nie mieli łaskotek. W końcu to było zbyt zabawne na ten typ człowieka. Położył dłoń na jej czole i pchnął lekko do tyłu.
Zdjął marynarkę, odrzucając ją gdzieś na stertę cegieł. Poluzował krawat, i rozpiął sobie nawet kilka guzików koszuli, żeby wyglądać ponętniej było mu wygodniej.
- Czekam - zachęcił ją dłonią (i bynajmniej nie chodziło mu o palcówkę), jak Morfeusz Neo.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Najpierw nastąpiło lekkie zdziwienie, kiedy zauważyła, że drań nie ma łaskotek, a potem kolejne, gdy pchnął ją dłonią w czoło.
-Co ty...
I pchnęła go w ramię. A co! Jak dzieci, ale przynajmniej zaczynała mieć lepszy humor i przestała ją boleć głowa, która nie dawała spokoju od kilku dni.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
- Zobaczymy, czy czegoś cię nauczę - zaczął podwijać rękawy. - Czy może mówisz prawdę...
Przeczesał jeszcze palcami włosy i rozłożył ramiona czekając, albo i nawet zapraszając ją do podjęcia jakiejś czynności.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
-Kochanie, ja zawsze mówię prawdę.-odpowiedziała mu z uśmiechem, będąc jednocześnie nieznośnie świadoma, że przecież nie mówi mu całej prawdy. Chciałaby, ale... jednak coś ją przed tym hamowało.
Wzruszyła ramionami i wycelowała mu z piąchy w brzuch.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Zgiął się nawet lekko, ponieważ spodziewał się raczej ciosu w pysk. Złapał ją jednak zaraz za rękę i wykrzywił w tył. Po policyjnemu.
- Szybciej- skwitował.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia nie miałaby chyba serca, żeby strzelić w tę jego przystojną mordę. Szkoda by było.
Skrzywiła się trochę, kiedy wykręcił jej rękę. Obróciła głowę w bok, łapiąc go jednocześnie gdzieś nad nadgarstkiem.
-Kopnęłabym cię w jajka, ale mi trochę szkoda..-powiedziała, a sekundę później kopnęła go w piszczel. Nie z całej siły, ale mogło zaboleć.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Nie zdążył zrobić uniku, więc dostał w piszczel. To zawsze boli, bez względu na to czy cios jest mocny, czy nie. Syknął więc odsuwając się od niej na dwa kroki. Tylko po to, by się zaraz zbliżyć, chwycić Sylvię w okolicach ramion i podciąć jej nogi. To, że ją trzymał zamortyzowało upadek.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Sylvia przez kilka sekund była całkiem z siebie zadowolona! Do czasu jak nie wylądowała na glebie, dziękując mu w myślach, że nie podciął jej nóg na chama i nie uderzyła w ziemię z całym impetem.
Jednocześnie złapała go tuż pod łokciami, ciągnąc za sobą. Parsknęła krótkim śmiechem, jak praktycznie na niej wylądował i zepchnęła go kolanem. Próbowała usiąść na nim okrakiem, złapać go za nadgarstki, ale czy on jej na to pozwolił? Zwłaszcza, że ma 15 punktów więcej kondychy?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
- Ejże...! - kiedy go pociągnęła stracił równowagę i upadł na Sylvię. To wszystko była jej wina. Na szczęście spadł na miękkie, więc nie powinien marudzić choć już otwierał gębę, by to zrobić. Pozwolił na to, by go przygwoździła do ziemi nawet nie zastanawiając się nad tym, że minie to wszystko będzie musiała prać w pocie czoła. Nie zamierzał się szarpać, bo przecież nie należy prać się na poważnie z kobietami które nie są Theresą.
- No, widzę, że świetnie sobie radzisz - stwierdził uśmiechając się i przekręcając głowę nieco w bok. Wielkie mu mecyje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2573
avatar
Theresa Reebentoff
// wkurwoland złamanego serca

Theresa tego dnia nie miała humoru ani na wizytę w redakcji ani w Confiteorze. Nudziło jej się też zaszywanie w apartamencie z butelką wina u boku i paczką papierosów (albo opium). Zamiast tego postanowiła sprawdzić plotki o pewnym miejscu. Tak, właśnie tym. Poza tym dawno nie strzelała i praktyka dobrze, by jej zrobiła.
Oczywiście nie miała na sobie tego, co zazwyczaj. Szpilki zastąpiła ciężkimi butami typowymi dla łowców, obcisłe spodnie opinały tyłek, a lekka koszula spływała lekko na ramionach. Miała podwinięte rękawy. Za pasek na plecach miała wetkniętą broń.
Na strzelnicę przyjechała na mechanicznym koniu, nie potrzebowała świadków w postaci taksówkarzy czy dorożkarzy. Zostawiła mechaniczne zwierze przy jednym ze zrujnowanych budynków, po czym rozpoczęła poszukiwania strzelnicy. Nuciła sobie cicho pod nosem, stawiając wolne i ostrożne kroki, rozglądając się uważnie. Cholera wie, na kogo mogła się natknąć. Kiedy usłyszała jakieś głosy, przylgnęła do najbliższego budynku i wyjrzała zza niego z uśmiechem zadowolenia, że oto może się zaraz zdarzyć coś ciekawego.
Nie sądziła, że zobaczy... Cóż. To, co zobaczy. W pierwszym odruchu sięgnęła po broń, ale to przecież byłoby bezsensowne. Zamiast tego wyciągnęła papierosa, wsadziła sobie w usta i wyszła zza rogu. Kiedy szła w stronę Ravena i Sylvii, zapaliła, zaciągnęła się mocno, a gdy była już prawie przy nich, wypuściła leniwie powietrze z płuc. Przyglądała się tej dwójce spod lekko przymkniętych powiek. Tylko największą siłą woli powstrzymała się, by nie przegryźć ze złości filtra papierosa.
- Widzę, że można się tu załapać na świetną zabawę.
Przywołała na usta lekceważący uśmiech nr 56, który podniósł tylko jeden kącik ust. Była tak wkurwiona, że autorce nawet trudno jest znaleźć odpowiednie słowa, by to opisać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1591
avatar
Sylvia Valmount
Jak ugrała co jej to go puściła, siadając obok na ziemi i zaczynając się śmiać. Otrzepała mu kołnierzyk koszuli. Już współczujemy Minnie.
-Mówiłam? I tak uważam, że dałeś mi fory.-uśmiechnęła się do niego przyjaźnie, może wręcz czule. A potem musiała podnieść wzrok, bo kątem oka zobaczyła, a po chwili także usłyszała... Teresę? Och. Nie wiedziała ile ich obserwowała, ale pewnie widziała te ich przepychanki. Dziecinne przepychanki tak w zasadzie. Popatrzyła się na nią z chłodnym uśmiechem, po czym, przytrzymując się ręką o ziemię, wstała. Otrzepała sobie spodnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1387
avatar
Raven Alistair Crow
Raven leżał pod Sylvią i było mu może całkiem przyjemnie, ale z niego zeszła i się skończyło. Początkowo nawet nie zauważył Theresy, bo i po co miałby się za nią teraz rozglądać? Przypuszczał, że siedziała o O'Shea i się wokół niego wiła.
- Z takimi umiejętnościami poradzisz sobie nawet na pustyni - uniósł kciuk w górę, kiedy go puściła. Przysiadł, opierając się rękami o ziemię.
Mogło być pięknie, mogli poświęcić jeszcze trochę czasu na zabawę w sparring, ale ktoś im przeszkodził. I to nie byle kto, a wyrafinowana hiena towarzyska ze skłonnościami do oblegania dziwnych i nieodpowiednich ludzi. Brakowało tylko, by weszła z Nedem w relację taką, w jakiej była Wiktoria.
- Nie powinnaś być w kuchni pracy?- spojrzał na Reebentoff z uniesionymi brwiami. No jasne, że obciął wzrokiem jej nogi w obcisłych spodniach. A może to był rajstopy?
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Ukryta strzelnica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 12Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
 Similar topics
-
» ISLAMIZACJA EUROPY
» Strzelnica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Obrzeża-