IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biurowiec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :


Jeden z wielu wieżowców stojących w centrum. Na najwyższych piętrach mieszczą się w nich biura Zarządu Kopalni, kancelaria prawna, czy wydawnictwo książkowe. Na parterze oraz pierwszym piętrze budynku mieści się recepcja oraz niewielkie bistro, z którego często korzystają pracownicy. Można ją minąć w drodze do windy. Biurowiec roi się też od studentów, którzy próbują, lub którym udało się zdobyć tu staż. Istnieje możliwość wynajęcia pomieszczenia dla prowadzenia własnego interesu, lub wynajęcia sali.

Bertram & Harmon Inc.
Kilka wyższych pięter zajmuje firma deweloperska Bertram & Harmon Inc., która od lat specjalizuje się w projektowaniu i budowaniu wszelkiego rodzaju obiektów przemysłowych. Bertram & Harmon Inc. powstało jeszcze przed wojną, a założycielami byli ojcowie obecnych właścicieli.

C. Lennox - Detektyw
Biuro prywatnego detektywa znajduje się na trzecim piętrze (tu można poczytać więcej!). Średniej wielkości pomieszczenie zostało urządzone w oszczędny, ale schludny sposób. Już w pierwszych dniach swojego istnienia, biuro Lennoxa wzbudziło zainteresowanie pierwszych, acz drobnych klientów.

Pracownicy fabularni biur Zarządu Koplani:
 


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Wto Mar 01, 2016 1:26 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Niczym się nie wyróżniał. Właśnie o to chodzi. - powiedziała nadal skubiąc materiał spódnicy. Była niespokojna. Paranoiczna wręcz, dziwna. Może to tylko przeczucia, może naturalna jej dychotomia stresu i normalności. W końcu nie co dzień spotyka się ducha.
- Był... zdrowy na duchu. - mówiła. - Z tego co mi wiadomo, nagła przyczyna chorobowa. Nie jestem pewna co dokładnie było przyczyną. Nie leczyłam go już wtedy, gdy to się stało. - wytłumaczyła.
- A pan co by zrobił gdyby zobaczył ducha? - zapytała, niby głupio. Ale ludzie wierzą w różne rzeczy.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Uniosła brew do góry, ale nic nie powiedziała. Jedynie może cicho westchnęła.
- Dokładnie, mocna. - gdyby to były czasy współczesne, to Diana z nudów wzięłaby smartfona i przeglądała facebooka. Teraz jednak wyciągnęła papierosy i podsunęła Isleen paczkę pod nos.
 - Chcesz? - włożyła papierosa do ust, czekając na odpowiedź Isleen. Była ciekawa czemu znalazła się na posadzie asystentki Blacka. Chodziły plotki, że większość sekretarek z nim sypiała. Chociaż podobno Callahan mierzyła wyżej i zabierała się za polityków. To jednak nie były tematy do kawy, a do szklanki whisky i zadymionego klubu.
- Zgnijemy w tej firmie. Albo kopalnia sama rozniesie się od środka. Jestem tylko ciekawa czy zapewnią nam inne miejsca pracy. Bo, że tak to wszystko się potoczy, jestem pewna. Może nie w tym roku, może nie za dwa lata, ale wspomnisz moje słowa. - Isleen milczała bawiąc się z kawiarką, więc Diana podjęła rozmowę, jednocześnie wyładowując swoje zawodowe frustracje.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Kiwał głową, słuchając odpowiedzi kobiety, a w między czasie otworzył jeszcze szufladę i zaczął w niej szperać. Miał w miarę podzielną uwagę, więc żadne słówko pani psycholog nie przeleciało sobie niedostrzeżone.
Mruknął coś pod nosem, gdy znalazł w końcu paczkę papierosów, zakopaną wśród "wzorowo posegregowanych" papierów.
- Mhm. - mruknął, pakując sobie fajkę do ust. Ponownie zapisał coś na karteczce, po czym sięgnął do kieszeni i wyjął z niej zapalniczkę. Pstryknął kilka razy, nim wreszcie pojawił się zbawczy ogień.
Zaciągnął się papierosem.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadza... - wymamrotał z papierosem w ustach.
- Kiedy skończyła pani sesje z nim i o czym z nim pani rozmawiała? Jeśli to nie tajemnica lekarska... - "czy inne duperele." - Był zdrowy na duchu... Wydobrzał, czy przychodził tylko... - pf... na chuja chodzi się do psychologa, jeśli nie jest się czubkiem? Pan Lennox w tym temacie nie błyszczał - ... na rozmowy? - swym zdaniem dobrze wybrnął. Słyszał, że niektórzy łażą do psychologów tylko po to, by się wygadać...
Jakby flaszka i bar nie stanowiły lepszej perspektywy.

"Najpierw zastanowiłbym się, czy mieszanie tabletek na migrenę, wódki i papierosów jest dobre dla zdrowia, a później najpewniej stwierdziłbym że i tak cholerę mnie to obchodzi".
- Cóż... Już niejednego "ducha" w życiu widziałem. Wielu ludzi lubi tak znikać, pozorować własną śmierć i zaczynać życie na czystych papierach. Może z panem Fosterem było podobnie?
- Gdzie go pani ostatni raz widziała?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Miał ze mną dwie sesje. Krótko. - powiedziała wyrywając się z chwilowego zamyślenia. Założyła nogę na nogę. Szukała palcami kawałka tego materiału, który zawzięcie miętosiła.
- O rodzinie. Mieszkał z siostrą. - przyznała. - Te sprawy krążyły wokół problemów z pieniędzmi. - mówiła dalej.
- Nie był konkretny, zazwyczaj rozmawiał o prozie życia. - W końcu życie, życie jest nobelon. - W poczekalni u mnie w pracy. Zniknął kiedy tylko powiedziałam jego nazwisko.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
Niby była beznałogowa. W teorii. W praktyce kopciła dla rozluźnienia. Żadna z Isleen palaczka. Podążała za modą i zwykłą pokusą, przyzwyczajeniem. Wyciągnęła więc jedną z fajek, ale na razie tylko ją trzymała.
- I tak nie mam zamiaru pracować tu do emerytury. - powiedziała zerkając na Dianę kątem oka. Kawiarka potrzebowała paru minut, żeby przygotować im trochę kofeiny. Płynnym, smukłym ruchem pozwoliła sobie włożyć papierosa pomiędzy wargi.
- Jeśli pozwolisz... - uniosła brew czekając na ogień. - Nie masz ochoty zająć się czymś... na własną rękę? - zapytała odważnie. W końcu były tylko trybikami. W dodatku trybikami o płci teoretycznie słabszej w nadal zastanym starością poglądów świecie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Pokiwał głową. Nieco irytowało go to, że kobieta tak zawzięcie miętosiła kawałek sukienki. Wiadomo nie od dziś, że pana Lennoxa zdenerwować dość łatwo... Jednak na razie tylko zaciskał szczęki i starał się nie narzekać. Po pierwsze dlatego, że pani psycholog była jego klientką, po drugie... była w końcu kobietą. Zawsze trudniej mu było zachowywać się po chamsku w stosunku do dam... Szczególnie tych w miarę przyjemnych dla oka.
Siostra!
O, to już coś... Dość zamaszystym ruchem narysował linię, odchodzącą gdzieś w bok od imienia pana Christophera. Wiadomo, że mapę myśli na bieżąco układał sobie w głowie, lecz wolał mieć też coś... namacalnego.
Gdyby głowa odmówiła mu posłuszeństwa.
- Może wlaśnie przez problemy finansowe postanowił zniknąć? - hym... Może... - Wspomniała pani o siostrze... Mówił coś o niej? Jak ma na imię, czym się zajmowała?
Jak mniemam mam do niego dotrzeć, tak? Sprawdzić, czy rzeczywiście zmartwychwstał? - uśmiechnął się półgębkiem, po czym zaciągnął się głęboko papierosem.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Diana w zasadzie miała tutaj dobrą pozycję. Główna Księgowa, blisko pracowała z zarządem. Cottonowie zawsze potrafili się ustawić. Fanny niedługo pewnie zostanie redaktorką naczelną Kroniki, wtedy wiele się zmieni. A Diana wiedziała, że na lepsze.
Podała Isleen zapalniczkę, gdy sama swojego papierosa odpaliła.
- Proszę. - mruknęła, podczas przekazywania mechanicznego krzesiwa - Na własną rękę? - zaciągnęła się, podnosząc oczy w stronę sufitu, jakby zastanawiając się nad tą opcją. Tak naprawdę praca w dużej firmie jej odpowiadała. Starego psa nowych sztuczek nie nauczysz.
- Nie sądzę bym miała smykałkę do interesów. Kiedyś... dawno, na studiach jeszcze, człowiek był młody i miał takie plany, owszem. Biuro rachunkowe, albo pójść w nieruchomości. Ale do tego potrzebny jest jakiś kapitał, znajomości... Nie, zdecydowanie lepiej jest mi tutaj.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
Słuchała tego, o czym w większości wiedziała. Ba, była wszystkiego świadoma. Może faktycznie, Diana Cotton, była dopasowanym elementem machiny, bez której ani ona, ani też machina, nie działały poprawnie? Odchodziła myślami za daleko. Kończąc swój zachwiany odurzoną percepcją wewnętrzny wywód uśmiechnęła się z lekka i przyjęła zapalniczkę. Spojrzała na grawer, a po chwili kliknęła dwa razy aż nie pojawił się ogień.
- Czyli istniejesz w pozycji przeciwnej do negatywnych prognoz spółki. - stwierdziła wypuszczając pierwszą chmurę dymu. Sama Isleen była komuchem, który działał wewnątrz, ale nikt o tym nie wiedział. Nie musiała krzyczeć wszystkich brudnych haseł prosto z dolnych półek kopalnianego pyłu.
- Sprawia ci to przyjemność? - zapytała przed ponownym zaciągnięciem się. Jeszcze chwila i powinna odstawić kawiarkę, ale czekała na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
- Nie wiem czy przez problemy finansowe. Nic mi o tym nie wiadomo. - powiedziała, jakby oburzona. Poruszyła się na krześle zmieniając pozycję na obie nogi przechylone w drugą stronę, kolano przy kolanie.
- Amelia. - odparła. - Ogólniki. Studiuje coś związanego z techniką. - mówiła przechylając głowę do przodu, jakby szukała w pamięci odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Wzruszył ramionami, nieco zdziwiony reakcją klientki. Lekko odchylił głowę w tył, wydmuchując dym papierosowy.
Zaraz jednak wrócił do normalnej pozycji, pochylając się lekko nad kartką, na której zapisywał wszystkie informacje.
- Na razie tylko spekuluję... Później się zobaczy. - och, jaki pewny siebie.
Zanotował imię siostry i dopisał notkę o tym, że wybrała się na jakieś studia techniczne.
- Tylko tyle? Nie mówił nic o konkretnym kierunku, o czymś nad czym pracowała? I po jakimś projekcie można dotrzeć do odpowiedniego kierunku. - w sumie, i tak miał dość sporo. Jeśli poprzednie nazwisko mężczyzny było prawdziwe, to zapewne mógłby pogrzebać w bazie danych studentów i do czegoś się dokopać. Powoli zbierał dobry materiał na rozpoczęcie śledztwa.
- Dobrze... Chyba ostatnie pytanie. - uśmiechnął się półgębkiem. Bo pewny rzeczywiście nie był. - Czy to na pewno był tylko klient, nikt więcej?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Tak właśnie się do przedstawiało, Diana lubiła świadomość bycia częścią czegoś dużego. W każdym następnym dniu dostrzegało się sens w dalszym egzystowaniu, kiedy miało się cel.
- Przyjemność... To trochę przykre, kiedy dokłada się cegiełkę do cierpienia najbiedniejszych. Ale Black nie chce słuchać, racjonalne dla mnie argumenty do niego nie trafiają. - wzruszyła nieco poirytowana ramionami. Diana nie była obrończynią maluczkich, ale była człowiekiem, wydawało jej się, że dobrym. Uważała, że podział na klasy powinien być, każdy w końcu zapracowywał na to co miał. Jednak kiedy bogaci każą wybierać między obiadem, lekami, a rachunkami... To już trochę nie fer.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
- Niektórzy nie mają styczności z niższymi klasami, choć są ich reprezentantami. - I na tym polegał problem. Zaciągając się papierosem spuściła z niej powoli wzrok. Diana spoglądała gdzieś przed siebie, zatopiona pewnie w swoich myślach.
Isleen ściągnęła kawiarkę z płytki grzewczej. Odłączyła piecyk zasilany gazem. Na drewnianej podstawce ochładzał się metal, a dziewczyna, również do takiej pracy przymuszona (znała nawyki Blacka - wiedziała co, kiedy, w jakim humorze i czy w ogóle, pija), z wlała świeżo parzoną kawę do obu kubków.
- Mleko? - uniosła brwi. Stała miedzy nimi szkatułka z cukrem, więc nie pytała o nic więcej.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Kobieta zatrzymała na Chesterze wzrok. Ostatnie pytanie zrobiło na niej poniekąd wrażenie. Niezbyt miłe. Nie miała jednak wyrobionej opinii o tym człowieku, detektywie. Dowiedziała się o Lennoxie przez osoby trzecie. Z ust do ust, drogą pantoflową, a teraz przed nim siedziała.
- Czy nie sądzi pan, że to bezczelne pytać o takie rzeczy? - odbiła piłeczkę. - Nie. - odparła stanowczo. Była oburzona.
- Opowiadał mi o kontaktach między nimi, ale były one standardowe. - tłumaczyła. - Jeśli pan pozwoli, chciałam zapytać o płatność za usługę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
- Niestety... czasami nie ma się możliwości. Na cokolwiek. Z drugiej strony, mówi się, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
Wzruszyła ramionami i zaciągnęła się papierosem. Chwilę spoglądała przed siebie, by w trakcie wypuszczają chmury dymu spojrzeć się na Isleen. Była trudną do rozgryzienia młodą osobą. Wydawało się jednak, że inteligentną.
- Nie, dziękuję. - odpowiedziała. Diana pijała czarną kawę, kto by się spodziewał?
- A ty, dokąd chcesz stąd uciekać?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
- Wątpię czy cokolwiek takiego istnieje, Diano. – uśmiechnęła się. W końcu w Zigguracie nie mieli czegoś takiego jak wiara w piekło czy niebo, choć wielu malowało sobie religię na swoje własne kolory. Bóg Maszyna musiał w jakiś sposób karać tych, którzy dopuszczali się obrazy majestatu pańskiego. Znaczna część społeczeństwa należała, a przynajmniej osoby w bliskim towarzystwie Isleen, do ateistów. Sama zaliczała się do sceptycznych w naturze agnostyków.
- Uciekać? – uniosła brwi, bardziej sama do siebie niż Diany. Nalała sobie trochę mleka, ale nie ruszyła cukru. Wypuściła dym gdzieś w bok, a popiół otrząsnęła na leżącą nieopodal podstawkę.
- Do perspektyw, które mogłyby wyciągnąć po mnie ręce, jeśli się o nie odpowiednio postaram. – uśmiechnęła się, odwrócona w końcu do swojej rozmówczyni.
- Myślałam nad uchwyceniem szansy w jakimś młodym przedsiębiorstwie, które potrzebowałoby kogoś, kto zna się na rzeczy, aby osiągnąć prężny rozwój. – odparła jej już nieco mniej enigmatycznie co wcześniej. Była ambitna, ale wszystkiego jej nie mówiła. Plany miała konstruktywne.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Cotton wzięła kubek z kawą. Kilka chwil była zmuszona to patrzenia się na plecy koleżanki. Podmuchała kawę, by wziął łyka.
- Ambitnie.
I naiwnie, ale tego juz jej nie mówiła. Młodzi zawsze mieli wybujałe marzenia. Kto im zabroni?
- Jeżeli Ci się to uda to możesz znaleźć się na o wiele lepszym stanowisku niz asystentka jakiegoś fagasa.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
- ...i naiwne. - dodała jakby czytała w jej myślach. Zaraz po tym wyrazie szczerości prychnęła pod nosem z rozbawieniem. Odwracając się do Diany spojrzała jeszcze na jakąś postać, która mignęła im gdzieś za żaluzjami oszklonego pomieszczenia.
- Ostatnio się poprawił. - powiedziała jakby na obronę Blacka, mimo to rozbawiła ją bezpośredniość Cotton. Nie dało się tego ukryć. - Stara się. - kiwnęła głową z udawanym uznaniem. Chciała dodać, ze skubaniec był cholernie przystojny.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
Uśmiechnęła się rozbawiona. Cóż, dobrze, że Isleen miała świadomość naiwności tego jej życiowego plany.
- Jaśnie pan Black się stara? - uniosła brwi do góry. Było widać, że całkiem nieźle się bawi. Dla niej Olivier starał się tylko wtedy, gdy kobieta wyrażała jakiekolwiek zainteresowanie jego osobą. Tylko ze wtedy działał zwykły, sączy odruch. Według Diany jej szef był zbyt złożona osobą, by powiedzieć o nim, że nagle stał się zwyczajnie milszy.
- Skoro tak mówisz to może tak jest, ty spędzasz z nim więcej czasu niż ja.
Całe, kurwa, szczęście.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Półuśmiech nie schodził mu z ust, gdy dopalając papierosa, patrzył na oburzoną jego pytaniem klientkę. Ile to już razy widział podobne reakcje! Jej oburzenie nie poruszało go w najmniejszym stopniu. Oczywiście, zależało mu na dobru klienta, bo zadowolony klient to wesoły portfel pana detektywa, ale jeśli miał w ogóle za coś się zabierać, to musiał dopytać o wszystko co mogłoby się wiążać ze sprawą. I nie ma, że boli.
- Tak, bezczelnie. - kiwnął głową, wydmuchując dym gdzieś na bok - Ale jeśli mamy współpracować, to pani musi być ze mną szczera i nic nie zatajać, a przynajmniej nic co mogłoby okazać się istotne dla sprawy... Rozumiem, że pytanie niewygodne, że bezpośrednie... - ale chuj z tym, takie życie - ... ale tak musi być. - ponownie jakoś tam się uśmiechnął, w miarę przyzwyczajony do prozy codziennego spotkania z klientem.
Choc tym razem sprawa wydawała się nieco ciekawsza niż zwykle.
- Dobrz. - kiwnął głową. A więc tylko terapeutka... Hym, hym.
- Mhm, rozumiem... - mruknął, biorąc w kółko imię siostry, zapisane na kartce. Miał zamiar zacząć wszystko od powęszenia na uczelni... Jeśli ten trop okaże się ślepą uliczką... wtedy zacznie się kombinowanie.
Odłożył pióro na bok, wyjął niedopałek papierosa z ust i zgasił go w przepełnionej już popielniczce.
Nieco odchylił się na fotelu, spoglądając na klientkę.
- Nie chcę pani zdzierać, bo nie o to tu chodzi. Sprawa wygląda w miarę... bezproblemowo... - czyli "Zagrożenie związane z zarobeniem kulki między oczy - niskie" - ... więc nie będzie to jakaś wielka suma. Powiedzmy, sześćdziesiąt kredytów na zaliczkę i dwa razy tyle po zakończeniu sprawy. Plus ewentualne koszty własne, które może będę musiał ponieść. - uśmiechnął się lekko.
- Stawka końcowa może się zmienić, ale szczerze w to wątpię. Co pani na to?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
Black był przedstawicielem pewnego typu męskich osobowości. Przynajmniej nie owijał w bawełnę. Nie jesteś zainteresowana, ja nie jestem zainteresowany tobą. Biła od niego ta pierwszostrefowa wyższość, bez której byłby pewnie zwykłym, cynicznym draniem. Były to oczywiście spekulacje, głos kilku innych być może osób. Isleen nie miała na jego temat wyrobionej opinii, oprócz spraw na płaszczyźnie pracodawca-podwładny.
- Marketing. Zresztą, nie obchodzą mnie jego sprawy osobiste. – Choć można by o nich książkę napisać.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Kobietę trochę… wmurowało. Ponownie. Przyszła do niego z myślą, że może poradzić coś na swój problem, tymczasem ten detektyw, o którym nic na razie (bądźmy szczerzy), nie wiadomo, bo nie rozwiązał jeszcze przełomowej sprawy, chce z niej zedrzeć prawie sześć razy tyle co jej normalna pensja. Kobiecina nie była Henrym Marchantem, który pozwolił sobie na o wiele za dużo względem nieudanego śledztwa.
- I tak mnie pan zedrze. – powiedziała z lekkim uśmiechem, kręcąc głową. I jak z tego wybranie Chester? Jak zapatruje się na tę robotę?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
- Zaczęłabym się o Ciebie martwić gdyby zaczęły interesować. - Diana parsknęła śmiechem. Nie trudno było określić jej nastawienie do Blacka, ale za to Isleen nieco się kryła. I dobrze, w końcu nigdy nie wiesz kto Cię do szefa podpierdoli.
Wzięła łyk kawy, zerkając na zegarek. Zaraz będzie musiała skończyć tę przerwę, jeżeli chce się do wieczora wyrobić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Widział, że przegiął z ceną. Hym...
Pan Chester kochał w swoim życiu jedynie kilka rzeczy. Whiskey, papierosy, broń i pieniądze. Kiedyś w tym zestawieniu figurowało jeszcze pewne kobiece imię, lecz to niestety przeszłość. Pan Lennox został sam na tym wspaniałym świecie. Bez rodziny i bez narzeczonej, którą stracił kilka lat temu, bez której stoczył się na dno, a teraz powoli starał się wrócić na szczyt. A tego bez pracy osiągnąć się nie da, więc Chester No Job Lennox, to smutny Chester.
Pokręcił głową.
- Przepraszam za tą wygórowaną kwotę. - nie każdy jest Marchantem, to fakt. - Zapędziłem się.
Dla pani... Dwadzieścia teraz i pięćdziesiąt po sprawie. - bo i nie wyglądało to zbyt wymagająco. Po chwili namysłu stwierdził, że jego pierwsza propozycja była rzeczywiście niesłychanie wręcz wygórowana. No ale cóż... Lubił Kredyty, no.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
Nie mogła tego gestu nie zauważyć, cały czas uśmiechnięta i czujna. Praca czasem polegała na takich drobnych elementach, które należało nieraz składać w całość. Odbieranie bodźców i mylnych sugestii czasem się opłacało, innym razem nie. Obie kobiety miały swoje obowiązki, których czas niechybnie się zbliżał. Dopaliła papierosa i zgasiła go w popielniczce.
- Przebija się jakaś wiadomość, że Blackowie będą robić przyjęcie charytatywne. - ploty zawsze łażą po ludziach. Tego się nie uchroni nikt.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
- Mhm, też to słyszałam. Z jednej strony bardzo dobra inicjatywa. - powiedziała, również wrzucając spalonego papierosa do popielniczki. Domyślała się, że to pomysł Emily Black. Nie znała jej osobiście, ale słyszała plotki o tym, jakoby dziewczyna miała pecha trafiając na Oliviera.
- Z drugiej... ciekawe ile kasy naprawdę pójdzie do trzeciej strefy.
Upiła łyka kawy.
- Idziemy? - kiwnęła głową w kierunku korytarza. I tak jeszcze kawałek ze sobą przejdą.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Biurowiec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-