IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biurowiec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
First topic message reminder :


Jeden z wielu wieżowców stojących w centrum. Na najwyższych piętrach mieszczą się w nich biura Zarządu Kopalni, kancelaria prawna, czy wydawnictwo książkowe. Na parterze oraz pierwszym piętrze budynku mieści się recepcja oraz niewielkie bistro, z którego często korzystają pracownicy. Można ją minąć w drodze do windy. Biurowiec roi się też od studentów, którzy próbują, lub którym udało się zdobyć tu staż. Istnieje możliwość wynajęcia pomieszczenia dla prowadzenia własnego interesu, lub wynajęcia sali.

Bertram & Harmon Inc.
Kilka wyższych pięter zajmuje firma deweloperska Bertram & Harmon Inc., która od lat specjalizuje się w projektowaniu i budowaniu wszelkiego rodzaju obiektów przemysłowych. Bertram & Harmon Inc. powstało jeszcze przed wojną, a założycielami byli ojcowie obecnych właścicieli.

C. Lennox - Detektyw
Biuro prywatnego detektywa znajduje się na trzecim piętrze (tu można poczytać więcej!). Średniej wielkości pomieszczenie zostało urządzone w oszczędny, ale schludny sposób. Już w pierwszych dniach swojego istnienia, biuro Lennoxa wzbudziło zainteresowanie pierwszych, acz drobnych klientów.

Pracownicy fabularni biur Zarządu Koplani:
 


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Wto Mar 01, 2016 1:26 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
W tym mieście jest większe prawdopodobieństwo, ze po oberwaniu dorszem umrzesz niż sie zakochasz, wiec uważaj o czym myślisz!
-Standardowo wzbudzasz w moich mężach i narzeczonych zazdrość, więc uważaj.-zaśmiała się.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Roześmiał się słysząc je stwierdzenie.
- Nie sądzę by twój pierwszy mąż był o mnie zazdrosny, myślę, że tam chodziło o coś innego. W sumie myślę, że pewnie bym go polubił.
Po oberwaniu dorszem musiałby sobie strzelić w łeb a do tego nigdy w życiu nie dojdzie. Prędzej komu innemu co nieco by odstrzelił.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
Wzruszyła ramionami.
-Fakt, jeżeli Kevin nadal by żył najprawdopodobniej nasze stosunki nie byłyby takie jak są.-powiedziała. Przez moment coś w jej oczach przygasło. Kevin Burnett był jej pierwszą, najprawdziwszą miłością. Prawdopodobnie nigdy nie przestanie za nim tęsknić. Mogła pogodzić się z tym, że już nigdy nie obudzi się u jego boku, lecz tęsknota pozostanie.
Zaraz się uśmiechnęła.
-Nigdy ci nie podziękowałam za to, że byłeś przy mnie po jego śmierci...-powiedziała, przysuwając się bliżej i opierając głowę na jego ramieniu.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
- Pewnie byłyby nieco inne.- wzruszył ramionami. Zresztą na co ona narzekała nawet do miecza klękać nie musiała a błyskotki dostawała.
- Tak robią przecież przyjaciele, więc nie ma za co dziękować.- mógłby jej wyjechać za to jak ona go podle ze swojego życia wykopać chciała ale był gentlemanem więc nie wspominał przy niej o niewygodnych faktach. Po co psuć tą miłą atmosferę.
Objął ją ramieniem i oparł swoją głowę ciesząc się tą miłą chwilą.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
Fakt, mógł jej wyjechać, ale przecież był miłym i kochanym misiem. Zresztą ustalmy fakty - Black przy tej zimnej suce Wiktorii jest całkiem milusiński. To ona była tą złą.
-Właśnie, że jest, uwierz.-uśmiechnęła się, przymykając powieki. Też chciała chwilę cieszyć się tym popołudniem, bo rzadko mieli takie chwile tylko dla siebie. A jednak w tym swoim całym egoizmie Wiktoria lubiła spędzać z nim czas.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Oliver zawsze był kochanym i słodkim misiem, przecież wiedzieli o tym wszyscy, którzy go znali. Normalnie do rany przyłóż. Biedny tylko dostał się pod wpływ zimnej i samolubnej Wiktorii. Teraz chyba jakaś księżniczka musi przygalopować na białym rumaku i go uratować.
Właściwie chciał powiedzieć, że zawsze może mu się kiedyś odwdzięczyć jak on będzie potrzebował wsparcia ale miał świadomość, że tak nie będzie, więc postanowił przemilczeć ten temat.
- Stwierdzam, że twój asystent powinien cię częściej na spacery zabierać skoro wprowadza cię to w taki dobry nastrój.- zmienił temat.- W sumie moglibyśmy też któregoś wieczoru wyskoczyć razem na kolację.Dzisiaj co prawda odpada.- zrobił wymowną minę.- Ale w jakiś inny dzień.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 2106
avatar
dr Wiktoria Beowulf
Wiktoria pewnie z chęcią zgodziła się na propozycję Oliviera. Dzień jednak nie trwał wiecznie, musiała wracać do domu.

/zt (przepraszam, ale mnie nie będzie i nie chcę cię blokować)
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Oliver pożegnał się z Wiktorią i dokończył swoją papierologię. W końcu wstał od biurka, wyjął z szuflady kolejne pudełeczko i ruszył w kierunku swojego domu.

---> Dom Blacków
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 281
avatar
Thorsten Faust
/ ...cd Mała Czarna

Po wizycie w fabryce czas na papierkową robotę. Faust sam nie wiedział czy woli pracować w terenie czy za biurkiem. Lubił to i to, więc nie mal co dziennie tłuk się przez całe miasto by być w fabryce. To trochę taki pracoholizm z jego strony był.  
Dzisiaj przygotowywał zamówienia do zakładów, wydawało by się że wpakować na ciężarówkę i wywieźć pod określony adres, tak nie było. W papierach musiało się zgadzać, kto, od kogo, do kogo, ile, co, i za ile, na kiedy, do kiedy i tak dalej.
Takie zestawienia były mozolne, rurka, taka rurka taka, zębatka taka, zębatka śmaka. Przygotowanie zestawień wymagało czasu. Mimo że tym powinni się zajmować podwładni, tak też robili, ale sam Faust robił to też. Chyba by zwariował gdyby tylko siedział i wydawał polecenia. Gdy zrobił te ważniejsze na biurku pojawił się stos kolejnych które trzeba było podpisać.

ZT
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
/ z domu

Oliver wyjechał windą na ostanie piętro, które zajmował zarząd kopalni. Wszedł do swojego gabinetu i z przyjemnością przez chwilę przyglądał się widokowi , który miał za oknem. Lubił widok miasta tętniącego życiem, choć dzisiaj nie mógł się na nim skupić. Jego czoło przecinała pionowa zmarszczka.
Usiadł przy biurku i naciął guziczek interkomu miała nadzieję, że jego urocza i kompetentna asystentka pojawiła się w pracy.
- Panno Callahan, proszę do mnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
Urocza i kompetentna asystentka już tam była. Stawiała na profesjonalizm, bo... kto chciałby wylecieć z takiej pracy? To idealna okazja, aby zdobyć jakże ważne doświadczenie w życiu zawodowym!
Musiała dokończyć ogarnianie burdelu, który zostawiła po sobie poprzednia asystentka Blacka. Nie wiedzieć czemu, mogło to być doskonałe określenie.
Słysząc głos pracodawcy, zapomniała nawet odpowiedzieć, co byłoby uprzejme z jej strony. Od razu wstała, wygładziła spódnicę... poprawiła cycki unosząc jedną brew w górę i zgarnęła dwie teczki z biurka. Zapukała przed drzwiami do biura pana Blacka, po czym weszła do środka.
- Tak, panie Black? - Na razie nie mówiła mu o regulacjach płatniczych, które skorygowała. Wezwał ją w końcu, więc pewnie miał jakieś zadanie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Zlustrował dyskretnie swoją nową asystentkę i bardzo mu się podobało to co widział. Miał nadzieję, że współpraca ich ułoży się jeszcze lepiej. Póki co dziewczyna pewnie musiała się ze wszystkim oswoić. Czy ona nie miała przypadkiem siostry aktorki? Kiedyś musi ją o to zapytać.
- Nie wie pani czy przysłano już mapy z poziomu 800 pokładu B287? Miały być wczoraj i chyba jeszcze ich nie miał.- Black wiedział, ze z tym pokładem wiązano spore nadzieje. Próby wyglądały całkiem obiecująco ale kto wie co z tego wyjdzie w ostatecznym efekcie.
- I rozliczenie za ostatni kwartał też gdzieś wcięło.-posłał jej pytające spojrzenie.- Och i jakby byłą pani uprzejma zaparzyć mi kawę.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
Jeszcze nie mogła się do niego przyzwyczaić. Zawsze to jakaś odmiana. Jeszcze tydzień temu pracowała dla spasłego pana Thomsona, miała teraz przed sobą szczupłego i eleganckiego pana Blacka.
- Dzwoniłam w sprawie map. Polecono mi przekazać panu przeprosiny za obsunięcie w czasie. Do godziny piętnastej wszystko ma być gotowe. - odparła przenosząc sobie teczki w dwie ręce. Miała je wcześniej luźno przy lewym boku. Podeszła dwa kroki do przodu i położyła papiery na blacie biurka pana Blacka.
- Rozliczenie jest gotowe, w tych dokumentach. - położyła dłoń na wierzchu białej, podpisanej zgrabnie teczki. Prostując się kiwnęła głową.
- Oczywiście. Czy potrzebuje pan czegoś jeszcze? - Może kupi mu różowego pączka z dziurką? W końcu wszyscy jakoś tak te pączki... Ech, jeszcze się roztyje jak Thomson.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Spojrzał z uznaniem i aprobatą na swoją asystentkę widząc, że ta naprawdę zajmuje się swoją pracą a nie chodzeniem na plotki i kawę do innych pracownic. W duchu stwierdził, że uroda i błyskotliwy umysł to doskonałe połączenie. Przed dziewczyną rysowały się obiecujące perspektywy. Był ciekaw czy je wykorzysta.
Dziękuję panno Callahan.- posłał jej lekki uśmiech nim otworzył białą teczkę. Zamiast jednak spojrzeć w papiery, przeniósł swoje spojrzenie na kobietę.
Jak się pani u nas podoba? Zaaklimatyzowała się pani bez problemów?- zapytał, uprzejmie się uśmiechając. Wielki, zły Black wcale nie był taki straszny jakby się mogło wydawać.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
Wcale nie uważała go za strasznego. Chyba podchodziła do życia sceptycznie. Wolała się na własnej skórze przekonać, doświadczyć jacy byli ludzie. Po prostu nie wyciągać pochopnych wniosków. Owszem, brała pod uwagę pewne opcje, zakładała że to co ludzie mówią może mieć jakąś szczyptę prawdy. Cóż jednak z tego? Oczywiście, że przeszło jej przez myśl... czy pan Black jest rzeczywiście taki dobry jak to wszyscy mówią wkoło?
Uśmiechnęła się. Może odrobinę zadziornie.
- Jeśli pyta pan o załatwienie tamtych spraw od poprzedniej asystentki, praktycznie wszystko już skończyłam. - odparła. Tak, miała trochę zaległości poprzednia panna, czy pani, która pomagała Oliverowi. Jak się jest nowym jak Isleen, stara się przede wszystkim nie robić błędów i... no właśnie, naprawiać. W tę taktykę uwierzyła.
- Poza tym... - zmarszczyła brwi na moment. - Myślę, że trochę mi to zajmie, ale wszystko jest na dobrej drodze. Dziękuję, że pan pyta. - kiwnęła głową. Chwilkę stała w ciszy nim nie wskazała na drzwi.
- Pójdę zrobić tę kawę.
Jeśli Olek jej nie zatrzymał, wyszła z gabinetu. Miała jednak za kilka minut tam wrócić.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
- No tak, w ostatnim czasie tylko małżeństwo było jej w głowie i dzieci. Pewnie zostawiła pani całkiem sporo zaległości. Z drugiej strony to całkiem niezłe wyzwanie i sprawdzian kompetencji. - lekko przechylił głowę na bok i obrócił między palcami pióro, które trzymał w dłoni, jakby się zastanawiał czy Isleen rzeczywiście sobie z wszystkim poradzi. Czasami potrzebował w swoim życiu również kogoś mocno dyskretnego, ale wszystko w swoim czasie. Najpierw chciał lepiej poznać kobietę.
Oliver nie zatrzymał jej, kiedy poszła po kawę. W końcu chciał się jej napić. Sam pochylił się nad raportem. Na jego czole pojawiła się pionowa zmarszczka a pióro rytmicznie stukało o blat biurka.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
Dobrze, że jej się nie spieszyło do małżeństwa, chociaż Isabela pewnie by tego bardzo chciała. Isleen miała nadzieję, że jakoś ustabilizuje swoją pozycję i zacznie normalnie zarabiać. Była też związana z innymi środowiskami, a zainteresowania polityką mogły uczynić jej raczej szkodę niż pożytek. Dobrze, że się tym wszem i wobec nie chwaliła.
Wyszła z gabinetu, zamknęła delikatnie drzwi i poszła zrobić Blackowi tę kawę, o której wspomniał. Mniej więcej w tym samym czasie rozdzwonił się telefon, nie mogła go nie odebrać! Zapisała sobie kilka słów z tego co uzyskała od swojego rozmówcy.
Kawa była gotowe, więc Isleen zapukała do gabinetu swojego pracodawcy i położyła filiżankę na jego biurku. Przyniosła także cukiernicę, bo za cholerę nie wiedziała ile słodzi, a zapomniała zapytać. Właściwie, wypadało? Jej poprzedni pracodawca wolał jak wszystko wiedziała.
- Dzwonił pan Rhodes, pragnie przeprosić, ale nie jest w stanie spotkać się z panem o umówionej godzinie. Będzie się z panem kontaktował w tym tygodniu. - Może znowu problemy małżeńskie? Ech ten Ziggurat.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Przez dłuższą chwilę skupiał się na wykresach i liczbach, na zestawieniach i wioskach, które się same nasuwały. Prognozowanie jak długo uda im się to wszystko pociągnąć było trudne, tym bardziej, że jednak były pewne naciski z różnych stron.
- Dziękuję.- uśmiechnął się do asystentki. Sięgnął po cukiernicę i posłodził dwoma łyżeczkami cukru by następnie zamieszać ciemny i mocny płyn. Do tego szczytem marzeń było ciastko czekoladowe. Tak Black miał słabość do czekolady o czym nie wszyscy wiedzieli. Sposób na otrucie Olka: posłać mu wielki czekoladowy tort nafaszerowany czymkolwiek.
- Ciekawe co znowu mu przeszkodziło?- Oliver odezwał się ni do siebie ni do asystentki ale wyraźnie dał do zrozumienia, że taka sytuacja wcale nie miała miejsc po raz pierwszy. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Pomyślał o umówionym spacerze z Wiktorią.
- Panno Callahan, niech pani sprawdzi czy uda się pani przenieść to późniejsze spotkanie na inny termin i wygospodarować mi wolne popołudnie.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 183
avatar
Isleen Callahan
Ciekawe co znowu mu przeszkodziło? Cóż. Isleen faktycznie rozłożyła na kilka sekund ręce i uniosła brwi w górę. Nic nie mogła poradzić na swój otwarty dla kontaktów międzyludzkich charakter. Była charyzmatyczna.
- Oczywiście panie Black. - odpowiedziała mu powracając zaraz do swojego stanowiska. Sprawdziła grafik swojego pracodawcy, zastanowiła się chwilę nad tym gdzie wepchnąć tamto spotkanie, na które był jeszcze umówiony. Znalazła odpowiednią datę i zadzwoniła do interesanta. Okazało się, że mężczyzna po drugiej stronie był skłonny zgodzić się na taką opcję. Z dobrymi nowinami zapukała do Blacka raz jeszcze.
- Przeniosłam spotkanie na czwartek o szesnastej.
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
Tak, gest był bardzo wymowny i w sumie po mimo różnorakich domysłów Black sam nie znał przyczyny, więc chyba zgodnie porzucili ten temat.
Za jakiś czas uśmiechnął się słysząc, że dziewczynie udało się przełożyć spotkanie.
- Świetnie. Bardzo pani dziękuję.- lekko się uśmiechnął i ponownie pochylił nad papierami, tym samym dając znać, że panna Callahan jest wolna.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 1991
avatar
Oliver Black
/ z domu

Pojawił się w biurze i zraz zgarnął po drodze Isleen. Tradycyjnie prosząc ją o kawę a potem by przyniosła mu kilka zestawień, które były mi niezbędne, gdy opuszczała biuro dyskretnie zlustrował jej tyłeczek i zgrabne nogi. Jednak do swojej asystentki nie miał zamiaru się dobierać. Zresztą ta była wyjątkowo kompetentna, więc żal by mu ją było strcić.
Został sam w gabinecie i zgodnie z umową zaczął od wycofania swojej oferty kupna fabryki.  A potem zakopał się w swoich papierach. Bilanse, zyski straty. Strategia na przyszłość. Kolejne sprawozdanie dla zarządu. Nie będą zadowoleni. Black podejrzewał, że kolejne posiedzenie zamieni się w kłótnię jak wyciągnąć najwięcej z tego co się da. Sam zresztą był za tą strategią.
Godziny zleciały mu nawet nie wiedział kiedy. Zwolnił do domu Isleen a sam dokończył pracę. W końcu przeciągnął się i stanął w oknie spoglądając na miasto. Może by sobie tak zrekompensował wczorajszy wieczór. Sięgnął po słuchawkę i wykręcił znajomy numer. Odbył rozmowę i mógł wyjść z biura.

zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 172
avatar
Diana Cotton
/Początek

Diana skupiając się na pracy odcinała się od tego co było wokół niej, co uważała za dość wygodnie. Nie przepracowywała się, ale jednak w ciągu tych kilku godzin w biurze nie krążyły wokół niej żadne demony.
Siedziała na krześle, bujając się lekko. Drugą stroną pióra stukała o biurko w zastanowieniu. Robiła zestawienie półroczne, które nie malowało na jasne kolory ich przyszłości. Westchnęła. Idiotyzm, przecież niedługo nadejdzie kryzys, a to stado baranów z ratusza nic sobie z tego nie robi. Pokręciła głową i wróciła do swoich cyferek. Czytała na przemian raporty specjalistów z kopalni i ekonomistów, zestawiając to razem. Kilkustronicowy raport pisała od wczoraj i właśnie był skończony. Przeszła między korytarzami, gdzie mieściły się biura zarządu kopalni. Zostawiła dokumenty asystentce Blacka, nie mając zamiaru go oglądać i wróciła do siebie, gdzie zajęła się innymi, ważnymi sprawami. Między innymi na jakim poziomie finansowym stoi kopalnia.

/zt
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Ze swojej wspaniałej nory --->

Lennox czasem potrafi naprawdę nieźle się odstawić. Umył się, w końcu ogolił ten krzywy, niezadbany zarost i wskoczył w swój najlepszy, najdroższy garnitur, kupiony po zakończeniu niezbyt trudnej, acz szalenie opłacalnej roboty.
Tak odstawiony skierował swoje kroki do Centrum. Gardził mieszkającą tutaj zgrają patafianów, ale chciał coś załatwić, więc musiał się "poświęcić".
Szedł ulicami najlepszej dzielnicy w mieście, patrząc po tych cholernych wieżowcach, automobilach i sztucznie uśmiechniętych, sztucznych ludzi na ulicach. Cholerne kukiełki. Zawsze wydawali mu się tacy... sztuczni.
Poprawił kapelusz.
Po jakimś czasie dotarł w końcu do interesującego go budynku. Wszedł do biurowca i zbliżył się do recepcji.
Uśmiechnął się do kobiety za ladą. Zgolenie zarostu ukazywało siateczkę bladych blizn na prawej stronie brody i dolnej części policzka. Wojna, kochamy ją.
- Witam - przywitał się ślicznie. - Doszły mnie słuchy, że można wynająć tutaj pomieszczenie pod interes. - tak! Właśnie po to Lennox pofatygował się aż do Centrum. Oczywiście, miał w domu pomieszczenie przeznaczone do "roboty", ale wydawało mu się, że odbierało to nieco "profesjonalizmu" jego działalności. Pora wpłynąć na głębsze wody! Pieniędzy miał jak lodu. Hehe.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Liczba postów : 2879
avatar
Mistrz Gry
Ołówkowa spódnica, biała, grzeczna koszulka, standardowy makijaż i upięcie włosów - wszystkie kobiety w tym budynku wyglądały podobnie. Za okienkiem recepcji siedziały dwie. Jedna zajmowała się rozmową z innym interesantem, druga przekładała właśnie papiery z jednej kupki w inną. Nie przerywając swojego zajęcia, spojrzała na podchodzącego do okienka Lennoxa.
- Proszę przejść do poczekalni numer dwa sąsiadującej z biurem nieruchomości. - powiedziała o dziwo przyjemnym, śpiewnym głosem.
- Korytarzem prosto i w prawo. - założyła kosmyk czarnych włosów za ucho i wskazała ręką na przejście.
- Coś jeszcze?

1,2,3
Poczekalnia zawalona. Chester trafił cóż, na nieodpowiednią porę. Ludzie zebrali się do załatwiania swoich spraw. Było parno.

4,5,6
Pusto. Nikogo nie ma w poczekalni. Okno zostało otwarte, ale w warunkach Zigguratu, nic to nie daje. Może nie jest okropnie gorąco, ale nie należy się cieszyć. Czyżby Chester był jedynym klientem tego dnia?
Powrót do góry Go down
Liczba postów : 548
avatar
Chester Lennox
Pan detektyw był całkiem zdziwiony, gdy usłyszał wcale przyjemny dla ucha głos recepcjonistki. Może przywykł już do tej okropnej baby z Ratusza, która nie potrafiła wykrztusić składnie nawet dwóch słów? A tu, proszę! Klasa!
Spoglądał na nią spod półprzymkniętych oczu. Przez krótką chwilę zastanawiał się, czy nie spróbować szczęścia, ale jednak dał spokój. Skinął kobiecie głową, uśmiechając się lekko.
- Nie, to wszystko. Dzięki. - powiedział, po czym ruszył w stronę którą mu wskazała. Szybkim krokiem przemknął korytarzem i zakręcił w prawo. Zatrzymał się, spoglądając na poczekalnię...

Oczywiście - 2. Bo kostki mnie nie cierpią.
... i westchnął ciężko. Kurwa, ile ludzi.
Jego dobry humor szlag trafił. Chciał wepchnąć łapy do kieszeni płaszcza, by poszukać fajki, albo, jeszcze lepiej, gnata, jednak płaszcza niestety nie było. Westchnął raz jeszcze, spoglądając ponad głowami ludzi.
Było parno, gorąco i do dupy. Zapewne jego drogi garniak zaraz spłynie wodą.
Przeklął cicho pod nosem i śmignął w tłum.
- Te, ludzie! Rozdają wodę za recepcją! - zakrzyknął, niczym chłopak z gazetami, podający ciekawostki numeru.
Maszyna mu świadkiem, że chciał zapytać się o to kto jest ostatni. Ale najwyraźniej jego język miał inne plany.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Powrót do góry Go down
 
Biurowiec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: STARE RPOZGRYWKI I WSZYSTKO :: Miasto :: Centrum-